maruda.r
27.01.09, 07:08
"A Ławrow już zaczął i pokazał Amerykanom, gdzie jest ich miejsce."
*****************************
Nawet gdyby Rosja była kopią USA pod każdym względem i w ogóle do rany
przyłóż, to i tak kolejny Ławrow każe czekać kolejnej Clinton (lub odwrotnie).
Nie specyfika kulturowa o tym decyduje, ale świadomość bycia mocarstwem.
Przy okazji: mimo uwielbienia dla USA i niechęci do Rosji, jakoś nie
przejmujemy amerykańskich wzorów celebrowania uroczystości. Większość takich
prób okazała się porażką.
Artykuł z serii: szukamy dziury w całym.