Dodaj do ulubionych

Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows...

02.02.09, 21:52
Historyk i polityk Wojciech Roszkowski odkrył, że w 1989 r. można było
szybciej odsunąć PZPR od władzy, gdyby nie tchórzostwo i ugodowość strony
solidarnościowej. Po drodze zapomina o paru drobiazgach - np. wojskach
radzieckich w Polsce
Obserwuj wątek
    • 17_miliardow_do_zwrotu Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows... 02.02.09, 21:52
      #
      • junkier Prof. Roszkowski odpowiada manipulatorom z GW 04.02.09, 11:18
        Prof. Roszkowski odpowiada manipulatorom z GW:
        www.dziennik.pl/opinie/article311097/Wybiorcza_pamiec_Gazety_Wyborczej.html
    • rwakulszowa Pseudonaukowiec Roszkowski ... 02.02.09, 23:05
      Profesor Roszkowski dla mnie nie jest poważnym historykiem
      gospodarczym lecz tandetnym propagandzistą PIS , czyms niewiele
      rózniacym sie od Marka Migalskiego. Zarzuty Leszczyńskiego sa
      dowodem jego oportunizmu i hipokryzji. W swojej książce opisując
      gospodarkę Polski w końcówce lat 70 i dekadzie lat 80, wogóle nie
      zauważył wyścigu zbrojeń w którym Polska odgrywała poważna role i
      ponosiła ogromne cieżary.Pisze o tym bardzo wyraŹnie Piotr
      Jaroszewicz w "Przerywam Milczenie" .Nie wykorzystanie tego źródła i
      nieustosunkowanie sie tych tez nawet krytycznie, to NIEDOPUSZCZALNY
      bład merytoryczny i metodologiczny.
      • jerzykrajewski7 PRL nadal trwa 02.02.09, 23:25

        Więcej o tym na www.historiaprl.info
    • tadek-1 Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows... 03.02.09, 07:18
      Panie profesorze, zastanawia mnie czy potrafi Pan jeszcze wydac podrecznik
      "Prawdziwa historia Polski"? Z drugiej strony zaciekawia mnie, jak duzo ma Pan
      wspolnego z "pseudohistorykami" z IPN-u. Oni tez podobnie jak Pan, Panie
      profesorze Roszkowski naginaja prawde tak, jak wymaga od nich panska partia z
      prezesem.
    • jotkazet Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows... 03.02.09, 07:34
      Trudno sie dziwić prof.Roszkowskiemu,że zmienia ocenę zdarzeń.Z
      dzisiejszej perspektywy, będąc posłem PIS,nie chce narazić się swemu
      mocodawcy.W ogóle można powiedzieć,że profesorowie w większości to
      karierowicze podlizujący się wladzy a ich dorobek naukowy,to
      dorobek ich podwładnych lub wspólpracowników.
    • jot10 Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows.. 03.02.09, 08:43
      Różne Gwiazdy,Wyszkowscy,Roszkowscy - próbują
      udowodnić,że oni zrobiliby to lepiej.
      A gó... mnie to obchodzi, co oni myślą!
      Zmarnowali swoją szansę przejścia do historii,więc
      niech zamkną pyski.
      Siedzi toto na kanapie i ma wszystkim za złe.
      Gdyby - nie daj Panie Boże toto zakompleksione
      tałatajstwo miałoby mną rządzić - wybrałbym
      emigrację.
      Mieliśmy próbę takiego rządzenia w latach 2005 -
      2007 "i chwatit".
    • bundys Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows... 03.02.09, 09:36
      Tak różne interpretacje tego samego faktu, dyskwalifikują Pana
      profesora jako historyka. Przykrą jest świadomość że my polacy nie
      mamy historyków, a li tylko zleceniobiorców politycznych. Polska
      jako państwo i naród nie posiada ciągłości historycznej, dotyczy to
      nie tylko okresów zaboru, ale głównie lata niepodległości, każda
      kolejna ekipa wymazuje z kart histori poprzedników, a potem dziwimy
      się ninawiści między różnymi regionami kraju,miastami, grupami.
      • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 03.02.09, 10:47
        Nie przesadzajcie z tym wieszaniem psów na Roszkowskim, bo zaczynacie się
        zachowywać podobnie, jak dzisiejsze młode wilczki dzielnie (z narażeniem życia,
        zdrowia i kariery) ścigające "tajnych współpracowników" wśród byłych
        opozycjonistów, wnikliwie penetrujące życiorysy, wypominające najodważniejszym
        dysydentom, że np. zeznawali przed śledczym zakapiorem zamiast go ukatrupić
        długopisem, wypatroszyć i zjeść, a następnie wysadzić się razem z całą komendą.

        To, że teraz polazł w politykę i głupoty gada, nie przekreśla jego dorobku,
        zwłaszcza jeszcze jako Andrzeja Alberta - niezwykle starannie i szczegółowo
        opracowanej historii najnowszej Polski, wolnej od propagandy peerelowskiej a
        jednocześnie od przesadnej reakcji w drugą stronę. Odkreśli się brzydki etap w
        życiu Roszkowskiego grubą kreską Mazowieckiego w przyszłych wspomnieniach o nim :)
        • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 03.02.09, 11:04
          Poza tym Roszkowski nie robi też samych głupot jako polityk, w szczególności w
          Parlamencie Europejskim - vide protest do spółki z brytyjskim konserwatystą Ch.
          Beazley'em przeciwko rażącym manipulacjom we wspólnym niemiecko-francuskim
          podręczniku historii Europy ("Histoire/Geschichte"), wprowadzonym do szkół po
          obu stronach Renu, reklamowanym jako modelowy dla całej Europy, w którym
          historia większości państw europejskich (w tym Polski i Wielkiej Brytanii, ze
          szczególnym pominięciem historii Europy Wschodniej oraz zmanipulowaniem
          nielicznych wzmianek o niej) poza Niemcami i Francją została ponoć potraktowana
          w sposób karykaturalny i marginalny. Przynajmniej część z tych zarzutów wydaje
          się być uzasadniona i to bardzo - na przykład według tej książki ZSRR przystąpił
          do II WŚ w 1941r., zaatakowany przez III Rzeszę...

          www.rp.pl/artykul/255834.html
          • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 03.02.09, 16:40
            cholercia, zajrzałem do mojego wydania (autor jeszcze A.Albert, legendarne
            niemal wydawnictwo PULS, druk i opracowanie jeszcze w Anglii) najnowszej
            historii Polski, żeby coś sprawdzić (stosunki polsko-ukraińskie w II RP) i
            zalążki jego politycznych poglądów tak dzisiaj eksponowanych już tam były,
            niezbyt naukowe podejście, ściślej: wyraźny polonocentryzm i przemilczanie
            niewygodnych kwestii... :(((
            tyle, że to są akurat przypadłości chyba większości historyków każdego kraju...
            • nessie-jp Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 03.02.09, 23:45
              Więc widzisz, właśnie miałam ci napisać, że nie można dobrze oceniać jego
              wcześniejszego dorobku wiedząc, do jakich fałszerstw posuwa się dzisiaj
              • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 10:51
                Hej, hej, napisałem o zalążkach i raczej przemilczeniu bądź marginalizowaniu
                pewnych faktów, niż przeinaczaniu. Faktów, których mógł zresztą po części nie
                znać lub nie doceniać, widzieć w innym świetle niż dzisiaj. Najnowsza historia
                Polski Roszkowskiego to wielkie dzieło, wykonał ogromną pracę i naprawdę starał
                się być rzetelny, trzeba pamiętać także o jego uwarunkowaniach: napisał ją ponad
                ćwierć wieku temu, od tego czasu wiele rzeczy przemyśleliśmy na nowo i
                poznaliśmy wiele faktów, które pozostawały w cieniu lub były nieznane. Tyle, że
                podejście do pewnych kwestii w wolnym już kraju uległo dalej idącemu
                zróżnicowaniu, a niektórzy naukowcy niby niezależni, ale przecież w opozycji do
                peerelowskiego reżimu (a więc jakoś zaangażowani, tylko po drugiej stronie)
                zaczęli uprawiać bieżącą politykę...

                Poza tym uważam oskarżanie Roszkowskiego o sprzedajność za co najmniej
                nieeleganckie, nie śledzę jego życiorysu i wypowiedzi z pasją śledczego, więc
                domniemywam tylko, że po prostu ma teraz takie poglądy a nie inne, co najwyżej
                ulega swoim sympatiom politycznym, tak jak 25 lat temu, tylko bardziej i są one
                bardziej wyraziste i skonkretyzowane. Nie jest to już jakiś bliżej nieokreślony
                polonocentryzm.
    • respiral Pamięć wybiórcza 03.02.09, 11:35
      Pan profesor był łaskaw obwinić T.Mazowieckiego o opieszałość. To
      publicystyka, nie mająca nic wspólnego z analiżą dokumentów i
      faktów. Nadto - przy Okrągłym Stole kręcili się intensywnie wszyscy -
      bracia k., gwiazdowie, wyszkowski i w takim samym stopniu ponoszą
      odpowiedzialność za przebieg wydarzeń, co inni uczestnicy tamtych
      wydarzeń. Łatwo się bić w nie własne piersi, hukiem zagłuszając
      własne przewiny. Cóż...najważniejsza dla historyka jest
      wiarygodność. Pan R. ją utracił nie teraz. Znacznie wcześniej, gdy
      zaczął uprawiać politykę. A ta nie kieruje się faktami, tylko
      emocjami, nastawionymi na pozyskanie elektoratu. Zatem pan R. już
      nie jest historykiem, a partyjnym publicystą. I tyle.
    • grajag Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 03.02.09, 12:04
      Myślę,że oceniając działalność prof.Roszkowskiego należałoby
      zweryfikować podręczniki,które napisał i z których uczą się
      dzieci.Jeśli tak wybiórczo potraktował tamte czasy,to niewiele są
      warte.
    • easy.teraz Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows... 03.02.09, 15:54
      "...przestrzegał mnie przed dwoma zawodowymi grzechami..."
      Przestrzegał bo wtedy był naukowcem, dziś jest tylko pokrętnym
      politykiem, dlatego robi z historii polityczny papier toaletowy.
    • gronostaj102102 Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows... 03.02.09, 23:09
      Wyjaśnienie jest proste, redaktorku: w latach 90-tych nie mógł
      napisać, co naprawdę myślał, bo by mu tego nikt nie wydrukował.
      Teraz jest wolność. Wyborcza zaskoczona?
      • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 10:55
        gronostaj, dziecko, masz takie pojęcie o latach 90-tych, jak Roszkowski o
        hodowli wielbłądów i fizyce kwantowej, a Kaczyński o komputerach, języku
        angielskim i prawdziwym dobrym wychowaniu (rzeczywistej klasie).
        • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 11:10
          jeżeli określenie "dziecko" zabrzmiało patrymonialnie, to przepraszam - mam
          nadzieję, że nie jesteś jakimś obłąkanym starcem :)
        • gronostaj102102 Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 15:07
          Dużo lat nie mam. Ale wystarczjąco, by lata 90-te pamiętać od
          początku świadomie. I jedno nie ulega wątpliwości: w latach 90-tych
          rządziły te stronnictwa polityczne, które uznawały Okrągły Stół za
          wielki sukces. Rządziły także w MEN-ie. Więc jeśli chciał, by jego
          podręcznik był obowiązujący w szkołach, musiał iść po linii. Wiadomo
          jaka była wtedy w nauce bieda, o pieniądzach za europosłowanie nie
          mógł wtedy jeszcze śnić, a z czegoś żyć trzeba. Zresztą było to
          wszystko złamaniem jednej z nielicznych dobrych tradycji PRL-u,
          która nakazywała kończenie nauki historii w szkołach na 1945 roku,
          wychodząc ze słusznego założenia, że co potem to już polityka, a nie
          historia.

          Ale tak poza tym, twierdzę kategorycznie, że gdyby przedstawiał
          linię niezgodną z powszechnie obowiązującą wśród największych
          ówczesnych partii, nie byłby autorem podręczników.
          • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 16:13
            Gronostaj, Okrągły Stół wszyscy oddolnie uznaliśmy (lwia część społeczeństwa) w
            chwili jego ogłoszenia nie tyle za wielki sukces, co za cud! To było, jak
            opadnięcie kurtyny utkanej z kłamstw i pozorów! Nagle zaczęto publicznie mówić
            normalnym językiem, a nie nowomową - pojawiła się w ogóle debata publiczna.
            Zaczęto mówić o Polsce i jej interesach, o wyborach, partiach politycznych, o
            demokracji a nie demokracji ludowej, o gospodarce a nie gospodarce
            socjalistycznej. Nastąpiła eksplozja publikacji podziemnych i nowych wydawnictw
            na tematy zakazane (w tym dotyczące tzw. białych plam w historii, zwłaszcza
            najnowszej, najbardziej radykalne, antysowieckie, antykomunistyczne,
            neoendeckie, każące zwracać natychmiast Lwów i Wilno, itd. itp.) - m.in.
            najnowszej historii polski A. Alberta, którą wtedy kupiłem, I wydanie. Pojawiły
            się bajkowe kolory w sklepach, cuda z mitycznego Zachodu, to było zupełnie
            nierealne, wychodziłeś oszołomiony ze spożywczaka, ściskając w ręku
            najprawdziwszego batonika z najprawdziwszej czekolady (jak 5-letnie dziecko,
            choć byłem już wtedy pełnoletni!)!

            W latach 90-tych na scenie politycznej błyskawicznie zapanowała wręcz kakofonia
            poglądów, postaw, ugrupowań pojawiających się i znikających. Dziecko drogie,
            trudno wtedy było nadążyć za "aktualnie obowiązującą linią" kolejnego
            konglomeratu wręcz egzotycznych nieraz partyjek.

            Z Peru przyleciał tajemniczy Don Pedro w ciemnych okularach, z teczką, ledwo
            dukając po polsku ogłosił że kandyduje na prezydenta i omal nie został wybrany.

            Po prostu nikomu do głowy nie przychodziło poza takimi frustratami jak Gwiazda
            (bo był tak głupi i zapiekły, że nie chciał rozmawiać z komunistami, czekając na
            rewolucję lub ich upadek o ile w ogóle miał jakąś pozytywną koncepcję, w efekcie
            po 1989r. nikt o nim nie pisał, nikt wywiadów nie robił, nie przychodziły
            wycieczki szkolne z kwiatami, bo na szczęście obeszło się bez rewolucji i
            wieszania komunistów na drzewach, Polska pokazała CAŁEMU ŚWIATU że można zmienić
            system i odzyskać PEŁNĄ NIEPODLEGŁOŚĆ bez trupów i jednego wystrzału), żeby
            kwestionować bezsporny fakt odzyskania przez nas wszystkich niepodległości,
            wolności.

            Mamy koniec pierwszego dziesięciolecia XXI wieku i atmosfera lat 90-tych,
            tamtego niezwykłego i burzliwego okresu kształtowania się współczesnej wolnej
            Polski jest powoli zapominana, pojawili się myśliciele lub zawodowi już politycy
            (powszechna profesjonalizacja oraz cynizm przeciętniaków, prawdziwe wyzwania
            rodzące wielkich lub przynajmniej ciekawych ludzi minęły...) z perspektywy czasu
            wiedzący lepiej.
            • gronostaj102102 Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 16:43
              Przestań opowiadać bajki o czekoladach, coca-coli i benzynie bez
              kartek, pamiętam szok związany z mnogością towarów w sklepach.
              Przestań powtarzać mity o wyjątkowości polskiej drogi obalenia
              dyktatury bez wystrzału, bo to samo wcześniej POKAZAŁY CAŁEMU ŚWIATU
              Hiszpania, Portugalia, a chwilę przed nami Chile. Tymińskiego też.
              Kakofonia poglądów? Wolne żarty. Kakofonia poglądów jest teraz. W
              latach 1989-1992 i 1993-2005 rządziły na zmianę obie strony
              Okrągłego Stołu i miały dziewięćdziesiąt parę procent udziału w
              publicystyce. Jeśli Roszkowski nie chciał skończyć w prawicowych
              pisemkach po 100 egzemplarzy i w Radiu Maryja, to musiał się
              dostosować.

              A z perspektywy czasu zawsze wie się lepiej. Jeśli Ci to nie pasuje,
              to chyba czas na wiesz-co.
              • gronostaj102102 Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 17:08
                Jescze dwie sprawy:
                a) I wydanie w latach 90-tych najnowszej historii Alberta było już
                Roszkowskiego, I wydanie Alberta pojawiło się wcześniej, tylko
                trzeba było w innych miejscach szukać.
                b) Wiele o latach 90-tych i jakości ówczesnego życia publicznego
                świadczysz ty sam. Z tym infantylnym pseudopaternalizmem (nawiasem
                mówiąc w III RP wkraczałem jako osoba pełnoletnia), sprowadzaniem
                kwestii przemian do tego, że za Messnera czekolady nie było, a za
                Suchockiej owszem, łykaniem jak dziecko mitu o "wyjątkowości
                polskiej drogi od dyktatury do demokracji" itd.
                • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 18:05
                  Przyniosłem sobie moje wydanie najnowszej historii polski, pacanie bezczelny.
                  Każdą moją książkę opatruję datą zakupu i podpisem. Kupiona 30 lipca 1991r. za
                  100000 złotych polskich. Takie wtedy były ceny, z takiego punktu wtedy
                  zaczynaliśmy, gnoju pisiorowski, niestety demokracja każe was tolerować. ANDRZEJ
                  ALBERT jak wół stoi na okładce z potrzaskanym orłem w koronie, ANDRZEJ ALBERT na
                  grzbiecie, drukowanymi wielkimi literami. Na szczęście dość jest w naszym kraju
                  inteligentnych i rzutkich ludzi, żeby obnażyć bezczelność i prostackie
                  manipulacje, dezawuowanie osiągnięć własnego kraju w celach politycznych - co
                  jest zaprzaństwem czystej wody, małostkowość i kłamstwo, chyba się do Platformy
                  wkrótce na wszelki wypadek zapiszę.
                  • piokuk Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 05.02.09, 13:14
                    Jesteś zwykłym prymitywnym chamem z którym się nie polemizuje. Sztuka dyskursu
                    bez bluzgów jest ci całkowicie obca POparcańcu.
                    • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 05.02.09, 15:38
                      "POpaprańcu" chyba chciałeś postawić. Dwa epitety napisałem, bo już puściły mi
                      nerwy gdy jakiś osobnik kłamiąc kłamstwo mi zarzuca oraz powtarza z naciskiem
                      bym przestał to i owo, bezczelnie przekręcając moje wypowiedzi oraz pisząc
                      pogardliwe bzdury.
                  • gronostaj102102 Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 06.02.09, 14:57
                    jacgg napisał:

                    > Przyniosłem sobie moje wydanie najnowszej historii polski, pacanie
                    bezczelny.
                    > Każdą moją książkę opatruję datą zakupu i podpisem. Kupiona 30
                    lipca 1991r. za
                    > 100000 złotych polskich. Takie wtedy były ceny, z takiego punktu
                    wtedy
                    > zaczynaliśmy, gnoju pisiorowski, niestety demokracja każe was
                    tolerować. ANDRZE
                    > J
                    > ALBERT jak wół stoi na okładce z potrzaskanym orłem w koronie,
                    ANDRZEJ ALBERT n
                    > a
                    > grzbiecie, drukowanymi wielkimi literami. Na szczęście dość jest w
                    naszym kraju
                    > inteligentnych i rzutkich ludzi, żeby obnażyć bezczelność i
                    prostackie
                    > manipulacje, dezawuowanie osiągnięć własnego kraju w celach
                    politycznych - co
                    > jest zaprzaństwem czystej wody, małostkowość i kłamstwo, chyba się
                    do Platformy
                    > wkrótce na wszelki wypadek zapiszę.


                    O, o! Udecka kultura daje znać o sobie.
              • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 17:42
                No, na co czas? Oświeć mnie?

                Kakofonia poglądów jest teraz? Mamy 4 partie w Sejmie (=4 kluby poselskie), dwie
                z nich ledwo zipią i ledwo je słychać. Nawet PiS nie głosi już takich bredni na
                temat gospodarki, jak cała zgraja cudaków z lat 90-tych. Sejm I kadencji
                ("kontraktowy"): 14 klubów poselskich plus 20 posłów niezrzeszonych, II
                kadencji: 10 klubów, 35 komitetów wyborczych. Tabunów kanapowych partyjek nie
                liczę, o 16 posłach Polskiej Partii Przyjaciół Piwa z Rewińskim na czele w
                Sejmie RP nie wspominam.

                Masz jakiś instytut badawczy liczący procenta w publicystyce, bo zaczynasz
                bredzić najwyraźniej? I jak te procenta liczysz, skoro walczący do niedawna z
                układem i plujący na III RP czyli NA POLSKĘ Kaczyński przy Okrągłym Stole
                siedział (ściślej przy małym podstoliczku, stosownie do jego rozmiarów i
                ówczesnego znaczenia), za to Tusk, Komorowski, Sikorski - bynajmniej...
                • gronostaj102102 Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 04.02.09, 18:18
                  Szkoda czasu na te brednie, skoro uważasz cyrk z parlamencie za
                  zjawisko pozytywne, a w każdym razie cenniejsze od obecnego (co mnie
                  zresztą nie dziwi, bo tylko na takim tle środowisko UD mogło
                  intelektualnie błyszczeć), więc tylko na koniec przypomnę, że ten
                  nic nieznaczący Lech Kaczyński był uczestnikiem obrad w Magdalence
                  razem z Lechem Wałęsą, Zbigniewem Bujakiem, Władysławem
                  Frasyniukiem, Bronisławem Geremkiem, Jackiem Kuroniem, Tadeuszem
                  Mazowieckim i Adamem Michnikiem, tj. z samą elitą I Solidarności.

                  Bez odbioru.
                  • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 05.02.09, 10:09
                    Owszem, pan Lech Kaczyński był uczestnikiem obrad w Magdalence, przygotowujących
                    Okrągły Stół. W drugiej połowie lat 80-tych był prawą ręką Lecha Wałęsy
                    (=podawał mu długopis i głównie kombinował jak tu podgryźć swego pryncypała).
                    Starania o fotel przewodniczącego NSZZ Solidarność po wybraniu Wałęsy na
                    Prezydenta RP przegrał z Krzaklewskim. Przyjął go więc Wałęsa do kancelarii na
                    ministra stanu ds. bezpieczeństwa, skąd został szybko wywalony na zbity pysk, bo
                    Wałęsa w końcu zrozumiał, że ma do czynienia z człowiekiem małostkowym i
                    niebezpiecznym. Od tego czasu Kaczyński stał się osobistym wrogiem Wałęsy
                    gotowym współpracować z każdym (z każdym!), kto pomoże mu się odegrać. W 1995r.
                    zrezygnował z kandydowania na prezydenta (bo przepadłby z kretesem) i był gotów
                    poprzeć kogokolwiek: m.in. wymieniał Gronkiewicz-Waltz, Olszewskiego, Kuronia
                    (!) - byle Wałęsa nie został ponownie wybrany.
                    Przez 3 lata był Prezesem NIK w latach 90-tych.

                    Reasumując: skoro Okrągły Stół był pomyłką, o ile nie zdradą narodową, a lata
                    90-te okresem rządów "układu" - to który z obecnie czynnych polityków powinien
                    za to beknąć, czy raczej kwaknąć?
                    • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 05.02.09, 10:57
                      I jeszcze jedno, zwolenniku PiSu:

                      Na łamach GW publikuje posty, z których NIGDY ŻADNEGO MI NIE WYCIĘTO, także
                      wtedy gdy bardzo ostro, czasem brutalnie krytykuję początki państwa Izrael i
                      całą jego politykę. Czy twoje posty ktoś tutaj wyciął?

                      Na łamach Rzeczpospolitej wczoraj zamieściłem krytyczny post wobec rewelacji
                      Kornela Morawieckiego na temat Okrągłego Stołu, nie obrażając osobiście,
                      personalnie nikogo, a zwłaszcza autora. Post się nie ukazał, tam cenzurują
                      wszystko przed opublikowaniem. Widnieją tam jedynie wypowiedzi zaczynające się
                      od, cytuję: "może Dobry Pan wybaczy Wam niegodziwości", "bardzo cieszę się, że
                      Pan w końcu przemówił", "smutna prawda", "sama prawda", "ogłupione papką
                      medialnej propagandy społeczeństwo nie jest w stanie zrozumieć tamtych niecnych
                      zagrywek przy koślawym stoliku do gry znaczonymi kartami ... ograli Polaków ...
                      jest to największe oszustwo XX wieku", "Tylko czy redakcja “Rzeczpospolitej” ma
                      moralne prawo drukować taki tekst na 20 - lecie “okrągłego stołu” ? Wszak w
                      “Rzepie” do dziś pracuje ileś osób, które w latach 80. pracowały w reżimowej
                      prasie", "Trudno się nie zgodzić z interpretacją Pana Morawieckiego. Tak było",
                      "Wszystko prawda", "Wreszcie słowo prawdy", "Szanowny Panie Profesorze, Pana
                      celny artykul", "Zgadzam się z autorem tekstu". Razem 19 tego rodzaju postów
                      plus dwa posty jednego faceta z USA niby nieco krytyczne: "Wydaje mi sie, ze
                      warto jest patrzec w przyszlosc i wyrwac sie wreszcie z okowow przeszlosci.
                      Wiem, byl pan przesladowany. Ale tez wiem, ze byl pan popularny, mial pan
                      poparcie i srodki na “walke z rezimem” podczas gdy inni emigrowali lub
                      zwyczajnie walczyli o byt. Byc moze dlatego umknelo panu pare spraw, gdy
                      pojawily sie mozliwosci dzialania.", ale kończące się konkluzją: "Jak wszyscy
                      wiemy, brak jest elit z wizja gotowych do sprawnego rzadzenia krajem. Wiemy, ze
                      jest to wynik straconych lat 80-ych i 90-ych. Z drugiej strony, wierze, ze z
                      czasem te elity sie odrodza."

                      Oto masz walkę o "wolność" i "demokrację" w stylu PiS. "Rzeczpospolita"
                      zamieniona w gazetę "Prawda" (chodzi mi tu o organ prasowy partii bolszewickiej,
                      a nie polski tygodnik przedwojenny...), Fikus się w grobie przewraca.
                      • gronostaj102102 Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 06.02.09, 15:08
                        Nie jestem zwolennikiem PiSu, ani nigdy nie głosowałem ani na PiS,
                        ani na nic na prawo od PO. Nikt mnie tu nie cenzurował, nie wiem czy
                        ktoś Cię cenzurował tu, czy gdzieś indziej, g... mnie to interesuje,
                        nie latam po wszelkich forach by pogadać. Dalszych wynurzeń nie
                        czytałem, bo mi szkoda czasu, więc się do nich nie odniosę.

                        Poza tym - nie poć się tak, chłopaki naprawdę mają sprawniejszych
                        intelektualnie obrońców

                        Pa.
      • ar.co Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 07.02.09, 16:46
        No to bardzo źle to świadczy o Roszkowskim, skoro pisał nieprawdę
        (jak rozumiem) tylko po to, żeby móc drukować książki.
        Tyle tylko, że to co piszesz jest oczywistą bzdurą - bo akurat na
        pocz. l. 90 to mógł pisać wszystko.
    • washner Jaki profesor taka wersja. Np wersja Kaczego 04.02.09, 18:45
      Zobaczcie teraz tych bochaterów przez ch. A gdzie byli tacy jak on kiedy Wałęsa,
      Mazowiecki, Kuroń nadstawiali własne głowy. Kiedy Kuroniowi niszczyli rodzinę.
      Teraz jakieś pisowskie sępy próbują PISać pseudochistorię przez ch. Histerycy
      ipeenowscy szkalują na zlecenie Kaczych Wałęsę. Nikt na świecie nie słyszał w 81
      roku kto to Kaczyńscy. A powiedz gdziekolwiek na świecie Wałęsa to już wiedzą
      skąd jesteś. Nawet eskimosi znają to nazwisko.
    • gemelar Kto to mówi ? 05.02.09, 08:09
      Od pewnego czasu się zastanawiam, czy ten profesorek - znany
      głównie z roli propagandysty PiSurau - nie jest aby bratem (albo
      swatem) tego PRL-owskiego żurnalisty, co się zwał Roszkowski. "GW"
      ma możliwości i powinna to wyjaśnić, żeby opinii publicznej nie
      kołowano profesorskim statusem ( który Bogu dzięki wciąż cieszy się
      u nas powszechnym uznaniem mimo różnych Zybertowiczów i tp.)
      Poinformowanie kto to mowi jest - w epoce wolnych mediów - równie
      istotne, jak co mówi. I media powinny odbiorcom dostarczać też w tym
      względzie wyczerpującej informacji
    • kikinki Myśeć smaodzielnie 05.02.09, 08:53
      Realistycznie patrząc, Michniak ma już mały wpływ na swoją gazetę.
      Leszczyński domaga się nie wiadomo czego: podręcznik musi być jak najbardziej
      obiektywny.
      W 'Historii Polski' analiza znaczenia Okrągłego stołu się już pojawia.
      Cytowanie rozmów, których nikt nie słyszał jest karygodne i nierzetelne. Poza
      tym, jeżeli nie będziemy oceniać historii wedle znanych nam już faktów to co z
      'nauką na błędach'?
      Ocenianie Roszkowskiego przez pryzmat partii też jest złe (czy wszyscy Niemcy są
      źli czy tylko hitlerowcy?).


      Wilki Stół był wielkim wydarzeniem,
      dobrze, ze obyło się bez ofiar. Rzeczywiście lepiej by było wyrżnąć trochę
      ludzi, żeby polski neoromantyzm miał nowych męczenników ? Co jest lepsze,
      patetyczne aczkolwiek nieudane powstania narodowe, które kończyły się śmiercią
      wielu ludzi, wywózkami i emigracją?
      Rosja od tysiącleci jest taka sama, więcej by się od niej nie udało uzyskać.
      Historyk ma prawo do własnej oceny wydarzeń ale w podręcznikach pojawia się
      wersja 'obiektywna' zgodna z obecnym ustrojem. Np gdyby pisać o historii
      powstania UE wg linii Naszego Dziennika gdyby Polska byłą państwem religijnym.


      Do wszystkich źródeł należy podchodzić z rezerwą i nie ograniczać się do tylko
      jednej gazety czy jednego kanału w telewizyjnym pudełku.
      • polsz Re: Myśeć smaodzielnie 05.02.09, 11:12
        jeśli ktoś wstępuje do jakiejś parti to oznacza, że przynajmniej częściowo
        popiera i podziela jej program. Roszkowski ponadto zaczął głośno tezy PiS
        "przerabiać" na historyczne fakty. Tym samym mamy pełne prawo do oceniania przez
        pryzmat jego partii.
    • orenz Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows... 05.02.09, 12:42
      Gdy miałem 19 lat, opozycja spotkała się z ówczesnymi rządzącymi przy okrągłym stole. Debatowano o przyszłości , być może trochę o przeszłości. Określano, jak może lub jak być może będzie wyglądała Polska. Pamiętam euforię moich dużo starszych znajomych, ze znaczkami Solidarności w klapach, biegających po mieście po ogłoszeniu wyników wyborów w czerwcu 1989 roku. „ Zwycięstwo, zwycięstwo !!!”
      Czy rzeczywiście wygraliśmy ?
      Obserwując polską scenę polityczną, dochodzę do wniosków, że wszystkie jej podziały wzięły swój początek od okrągłego stołu. Smutne jest to , że ten symbol porozumienia jest też symbolem podziału tych którzy walczyli, chociażby o to, bym mógł teraz swobodnie pisać.
      Dla mnie porozumienia okrągłego stołu to klęska. Klęska ówczesnej opozycji, która nie miała siły i chęci na walkę z władzą komunistyczną. Miała tylko ochotę na układanie się, ustępstwa, na „coś za coś”. Widać to bardzo wyraźnie w późniejszych wydarzeniach: Sejm kontraktowy, „ nasz premier – wasz prezydent”, rząd ludzi , którzy nie mieli ochoty rządzić i nie mieli żadnego do tego przygotowania.
      Wolałbym, żeby okrągłego stołu nie było. Nie zastanawiałbym się teraz, czy faktycznie rozliczono system komunistyczny, czy nie ułatwiono tysiącom komunistów, agentom UB , i innym sługom systemu życia albo startu w nowe czasy. Nie zastanawiałbym się czy o to walczyły miliony Polaków chcących odejścia tego chorego systemu. Dla mnie jedynym efektem okrągłego stołu jest istniejący do dzisiaj podział polityków wywodzących się z ówczesnej opozycji, wolność wywalczona nie tylko od komunistów ale i dla komunistów.
      Wolałbym by opozycja wywalczyła wolność tego kraju bez udziału i przyzwolenia komunistów. Być może cena takiej walki byłaby wyższa, ale i efekty zwycięstwa byłyby bardziej znaczące.
      Często spotykam się z opinią, że okrągły stół był zdradą ideałów Solidarności, zdradą wobec wszystkich tych , którzy przez te czterdzieści kilka lat walczyli z komunistami, o lepszą Polskę. Zgadzam się z ta opinią.
      Okrągły stół pokazał że opozycja była w stanie w imię swoich interesów uznać nawet prawomocność ustroju komunistycznego komunistycznego Polsce, bo przecież nikt przy okrągłym stole nie mówił że „komuna ma odejść”. Pierwszym prezydentem, za zgodą ówczesnych uczestników rozmów okrągłego stołu został Wojciech Jaruzelski, ten sam, który zamykał ich w więzieniach, autor stanu wojennego, niejako ikona systemu komunistycznego Polsce. Jak można się było na to zgodzić?
      Czy czuję się zdradzony ? Ja być może nie, ale nie wątpię, że są tysiące jeśli nie setki tysięcy Polaków, którzy tak się czują. I maja rację.
      Nie przeceniajmy więc okrągłego stołu. Gdyby go nie było i tak w końcowym rozliczeniu prawda by zwyciężyła. Solidarność by zwyciężyła.
      A ja nie musiałbym się teraz zastanawiać, w imię czegoi poszła nasza opozycja na ten układ. Bo przecież nie w imię wolnej Polski.
      • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 05.02.09, 13:25
        Orenz, mam potrzebę polemiki z dużą częścią Twoich wniosków, ale cenzorzy z
        Rzepy i pisiorowcy z kwadratowymi mózgami (to nie o tobie) chwilowo odebrali mi
        ochotę do jakiejkolwiek dyskusji na temat początków NIEPODLEGŁEJ Polski.
        • orenz Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 05.02.09, 18:37
          czekam więc, przyjmmę twoja krytyke z godnościa, hehe
          • bartsz Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 05.02.09, 23:14
            Czytam sobie wasze wypowiedzi i porównuje z własna wersja
            postrzegania tych wydarzeń.
            Dla mnie sparwa jest dużo prostsza
            Udało sie odzyskac wolnośc to że dużo ludzi ze struktur partynych
            lub stowarzyszonych uzyskało łatwy start tak jak i inni no i co z
            tego.\

            Kapuściński był w ZMP kiedys kuroń był w czerwonym harcerstwie,
            wolszczan był TW i co z tego co oni bedac w tym systemie zrobili
            złego.

            Nie kazdy ejst bohaterem z urodzenie nie każdy ma duszę buntownika i
            nie musi, bohatrów u nas dostaek walczyc potrafimy jak żaden inny
            naród ale jak juz wlczyć nie trzeba tylko "zapie...ć" w spokoju to
            tego już niepotrafimy.

            Może można było powiesić wszytskich komunistów (ciwekawe ze w żadnym
            kraju systemu kom w europie tego nie zrobiono) tylko pytanei czy
            wsztskich cłaonków wszytkis rganizacji poza podziemnymi????
            a jesli nie wszytskich to kogo ? kto miałby decydować?

            Sam byłem w ZHP - dla wielu komunistyczna organizacji i co na
            zbórkach mówilismy o |AK o szarych szeregach o zbrdniach AL i nie
            przysiegalismy na socjalizm mimo że oficjalnie taka była treść ale
            i mi dostała by się czapa.

            MOżna było tez wywołać wojnę, można tylko mieli bysmy ogólnopolsie
            powstanie warszawskie piękny zryw któr to jak mało co wykrwawił
            polskie społeczeństwo z ludzi na poziomie. No i należało liczyc ze
            ruscy by to olali w imię swiętego spokoju ale nie sadze bo atak
            byłby też na nich. Nad tłumem nikt nie panuje a uderzenie w ruskich
            spowodowało by odwet co widac w gruzji teraz i co i niekt nie
            interweniuje, wytłukli iles osób tych co chcieli ząłtwić załatwili i
            jest pięknie. a to było kiedy nie bylismy w nato itd.
            także pieprzenie że można było szybciej może i można było ale
            myślenie kontrfkatyczne jest rodzajem ułudy bo nikt nie wie co by
            było gdyby było inaczej i nikt się nie dowie nigdy.
            To juz tylko publicystyka i rozpalanie nowych podziałow i ninawiści
            ale w tym jestesmy swietni.
            B
          • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 06.02.09, 13:27
            Orenz, polemika ("krytyka" brzmi zbyt agresywnie, a ja chcę się porozumieć) może
            jutro, bo nie chcę ci czegoś na odwal sprzedawać, masę tekstów masz gotowych do
            poczytania, sam duuużo więcej czytam niż piszę, a o wiele bardziej interesuję
            się przyszłością i teraźniejszością, polityką międzynarodową, najnowszymi
            odkryciami nauki i medycyny, no i przede wszystkim muszę pracować! tak więc na
            razie czytam bądź/i pracuję, sorki...

            Poczytaj choćby tekst ...Lecha Kaczyńskiego (sic!) z dzisiejszej Rzpl: "Polski
            rok 1989" i jego uwagi na temat Okrągłego Stołu, w którym sam uczestniczył, co
            raczył przyznać.

            Z dziejów dalszych wpisów do Rzepci, gdzie mnie wycinają, kiedyś gazety dużo
            poważniejszej od GW: "Panie Kornelu,przy całym szacunku banialuki to są! O ile
            historyczna i polityczna racja była po Pańskiej stronie to bezwzględnie trzeba
            było strzelac do milicjantów i wejśc do panteonu tragicznych herosów! Teraz
            każdy jest mądry bo i milicjantów brak i odwaga potaniała." (autor wyraźnie
            spłodził to na poważnie, bez cienia ironii i jakiejkolwiek świadomości
            śmieszności swojej wypowiedzi, alleluja i do przodu!)
      • nessie-jp Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 06.02.09, 15:14
        > Obserwując polską scenę polityczną, dochodzę do wniosków, że wszystkie jej podz
        > iały wzięły swój początek od okrągłego stołu.

        W takim razie popełniasz poważny błąd w ocenie sytuacji. Nie opieraj się tylko
        na własnych wspomnieniach i tym, co ci powiedzieli starsi koledzy. Poczytaj
        trochę więcej o historii Polski
    • wartnik31 drogi wuju Roszkowski trzebabyło samemu to zrobić 06.02.09, 01:36
      ; a nie teraz bezpiecznie ujadać, jak i reszta pisu (to znane w pisie )(patrz
      prezio, który przespał wprowadzenie stanu wojennego, nawet go nie chcieli
      zatrzymać, ale brzydkie te komuchy) psychologicznie czy socjologicznie
      zjawisko uzasadnione tym, że nie trzeba własnej doopy nadstawiać)
    • gronostaj102102 Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszkows.. 06.02.09, 14:52
      Nie jestem zwolennikiem PiSu, ani nigdy nie głosowałem ani na PiS,
      ani na nic na prawo od PO. Nikt mnie tu nie cenzurował, nie wiem czy
      ktoś Cię cenzurował tu, czy gdzieś indziej, g... mnie to interesuje,
      nie latam po wszelkich forach by pogadać. Dalszych wynurzeń nie
      czytałem, bo mi szkoda czasu, więc się do nich nie odniosę.

      Pa.
      • jacgg Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 06.02.09, 15:07
        gronostaj za epitety przepraszam, poniosło mnie.
        • gronostaj102102 Re: Dwie wersje Okrągłego Stołu profesora Roszko 06.02.09, 15:14
          To i ja cofam epitet, który przed chwilą w innym miejscu umieściłem.

          Ja po prostu uważam, że Roszkowski, jak każdy, ma prawo w jednych
          czasach uważać coś za dobre, a w innych za złe. Sam byłem
          zwolennikiem Okrągłego Stołu i uważam, że zmiany, jakie nastąpiły
          były rzadko spotykanym pozytywem w historii Polski. Tylko czemu
          miałbym odmawiać Roszkowskiemu prawa do oceny, skoro np. Geremek
          mógł wielbić Wałęsę, potem nie znosić, a potem kochać? Każdy chyba
          ma prawo do zmiany stanowiska, a redaktor GW tego prawa odmawia.
    • otis_tarda Co to za bajka o "wojskach radzieckich"? 06.02.09, 17:35
      "Wojska radzieckie" są koronnym argumentem przeciwko ocenie, czy można było
      rozegrać Okrągły Stół inaczej. "Trzeba było rozliczyć komunistów - Nie, bo
      'wojska radzieckie'". "Trzeba było nie dać się uwłaszczyć nomenklaturze - Nie,
      bo 'wojska radzieckie'".

      Co ciekawe, te "wojska radzieckie" palcem nie kiwnęły, kiedy w Polsce zmieniał
      się ustrój. Nie kiwnęły, kiedy sypał się cały blok wschodni - a miałyby
      reagować, nawet gdyby powieszono paru pionków? A, że kiedy trzeba, były zdolne
      do reakcji, pokazał przykład Litwy (która, skądinąd, jakoś ową reakcję
      przetrwała. Mimo, że tam nie tylko wojska, ale i administracja radziecka była).

      Oczywiście, można powiedzieć, że ci ze strony solidarnościowej bali się. Ich
      prawo. Ale wypadałoby powiedzieć uczciwie - "tak, baliśmy się, mogliśmy
      szybciej, trzeba było inaczej", a nie robić z komunistów "uczciwych partnerów".
      Bo los Ceauşescu pokazuje, co i dla kogo naprawdę było groźne.
      • art.usa Re: Co to za bajka o "wojskach radzieckich"? 07.02.09, 23:49
        otis tadra, podzielam zdanie.
        Dokładam ze Jaruzelski, też swój terror wojskowy, wojskiem
        Radzieckim przy polskiej granicy sugeruje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka