19_hunter_78
13.02.09, 21:48
Jestem od Pana trochę młodsza, też pamiętam PRL a nieco tak jak Pan,
nieco tak jak Autorka listu z oranżadką w proszku w tytule.
Przeczytałam Pana list i w pewnym momencie zrobiło mi się przykro. A
mianowicie, po przeczytaniu następującego fragmentu: "(...) Ich czas
się już skończył. Na domiar złego, nieomal bez wyjątku rekrutują się
z grona humanistów, czyli historyków, prawników, socjologów i
kulturoznawców. Patrząc na pozycje polskiej humanistyki w światowych
rankingach naukowych oraz jej strukturalną niezdolność do działania
innego niż bezrefleksyjne i powierzchowne przeszczepienie kolejnych
mód intelektualnych z Zachodu, można jedynie załamać ręce. Zaręczam,
że w moim otoczeniu - przeciętnej polskiej klasy średniej z dużego
miasta - jest więcej ludzi ciekawych, oczytanych, kreatywnie
myślących i generalnie nietuzinkowych niż w przeciętnej komisji
sejmowej albo tzw. tygodniku opinii.(...)"
Jestem kulturoznawcą, swoją przyszłość wiążę z pracą na uczelni
(polskiej, granice mego języka granicami mego świata, dosłownie) i
też jest mi na razie względnie dobrze. Jestem szczęśliwa, że dane mi
było poznać w moim krótkim życiu kilku wspaniałych humanistów
polskich, a także jest mi żal, że niektórzy z nich odchodzą, choć to
nieuniknione (ostatnio, jak Pan może zauważył, odszedł Prof. Jan
Błoński). Cieszę się jak dziecko, że na moje zajęcia przychodzą
studenci, choć powinni może iść na kierunki bardziej z przyszłością
a oni uparcie chcą dyskutować o kinie, literaturze, sztuce... Być
może wśród nich jest ktoś podobny Wajdzie, Szymborskiej, czy choćby
ostatnio nagrodzonym polskim fotografom reporterom. Nie wiem, czy w
przyszłości będzie mi dobrze finansowo jak Panu, pewnie nie, może
nie pożyję długo, kto to wie, jestem raczej ze światem pogodzona,
planów nie robię dalekosiężnych...
Tylko jest mi przykro że w tak pogardliwy sposób wypowiada się Pan o
humanistach, a także o polskich "tzw. elitach". Możnaby pomyśleć, że
oto zgorzkniali humaniści prowadzą ten kraj ku zgubie, w takim
razie, proszę chwycić jego stery i stać się ze świetnego
specjalisty, jakim Pan zapewne jest, przywódcą. Dlaczego zajmuje Pan
pozycję na tyłach? Proszę zmieniać świat! Może teraz nadeszła szansa
odrobienia nieobecności opozycyjnej...Ale wtedy, proszę zauważyć,
może już nie być tak dobrze... Proszę mi wybaczyć ton, ale sądzę, że
ten fragment Pana listu nie do końca odpowiada prawdzie, razi
uproszczoną publicystyką, uogólnieniem zbyt naiwnym.
O stanie polskich elit dyskusje toczą się od dawna, każdy może
wyrobić sobie pogląd, tylko na Boga, dlaczego wciąga Pan do tej
dyskusji polską humanistykę? Tak nawiasem mówiąc refleksja
kulturoznawcza jest w Polsce niezwykle młodą dziedziną, myślę, że
nie pomylę się wiele twierdząc, że uniwersyteckie kształcenie w tej
dziedzinie (wiem, że to sporne pojęcie) rozpoczęto na dobre w
późnych latach 90-tych XX w.
Ja czytam pismo, w którym Pan publikuje, bo interesują mnie nowe
media również praktycznie, to może Pan z ciekawości sięgnie po
periodyki z mojej dziedziny. Wtedy możemy nawzajem się wspierać, a
nie wzorem naszych ojców szukać winnych, oceniać pochopnie...