Dodaj do ulubionych

Kciukiem wystukał historię swojego życia po skoku

18.03.09, 18:51
"Jestem szczęśliwy w każdej chwili, kiedy ból daje się wytrzymać. To są
momenty, które muszę wykorzystać maksymalnie. To są dni, za które trzeba po
prostu dziękować Bogu."

w końcu Bóg się do czegoś przydał, lepiej późno niż wcale...
Obserwuj wątek
    • de.fect Kciukiem wystukał historię swojego życia po skoku 20.03.09, 07:24
      Mam doświadczenia z podobnym przypadkiem w świętokrzyskim. Chłopak
      19 letni doznał urazu kręgosłupa na motocyklu. 44 lata przeleżał w
      łóżku - nieruchomo. Pod koniec Jego życia pokazała tego herosa
      cierpliwości - TVN w reportażu. Przyjaźniłem się z nim przez ten
      cały okres cierpienia. Zmarł w dniu moich urodzin - zapamiętam tę
      datę do końca swych dni. Miał na imię WALERIAN.
      • ptr0 Re: Kciukiem wystukał historię swojego życia po s 20.03.09, 22:22
        de.fect napisał:

        > Mam doświadczenia z podobnym przypadkiem w świętokrzyskim. Chłopak
        > 19 letni doznał urazu kręgosłupa na motocyklu. 44 lata przeleżał w
        > łóżku - nieruchomo. Pod koniec Jego życia pokazała tego herosa
        > cierpliwości - TVN w reportażu. Przyjaźniłem się z nim przez ten
        > cały okres cierpienia. Zmarł w dniu moich urodzin - zapamiętam tę
        > datę do końca swych dni. Miał na imię WALERIAN.
        Nie masz gdzieś linka do tego programu w TVN? Niesamowite...
    • bambambama Kciukiem wystukał historię swojego życia po skoku 20.03.09, 07:27
      carpe diem
    • shroeder1970 Kciukiem wystukał historię swojego życia po skoku 20.03.09, 07:44
      "To co robił ordynator, można nazwać tylko szantażem: jeśli nie dostał co
      tydzień koperty z odpowiednią zawartością, straszył rodziców, że mnie wypisze
      i będą się sami musieli martwić, co dalej. Mama płakała, i płaciła".

      A co na to pan prokurator? Uda, że nie widział? Łapówkarstwo jest ścigane z
      urzędu, a wiadomość prasowa jest źródłem informacji.
    • krzysiek651 Re: Kciukiem wystukał historię swojego życia po s 20.03.09, 07:47
      Chłopczyku, Bóg nie jest potrzebny młodym i zdrowym, ale takim,
      dla których pozostał Ostatnią Nadzieją. Kiedyś, gdy bedziesz zdychać
      na raka, w samotności, przyjdzie on i do Ciebie i wtedy pożałujesz
      za ten jad którym tu plujesz.
      • krzysiek651 Re: Kciukiem wystukał historię swojego życia po s 20.03.09, 07:48
        krzysiek651 napisał:

        > Chłopczyku, Bóg nie jest potrzebny młodym i zdrowym, ale takim,
        > dla których pozostał Ostatnią Nadzieją. Kiedyś, gdy bedziesz
        zdychać
        > na raka, w samotności, przyjdzie on i do Ciebie i wtedy pożałujesz
        > za ten jad którym tu plujesz.

        To było do abhaod
        • arcyfioletowy Re: Kciukiem wystukał historię swojego życia po s 20.03.09, 09:46
          Proszę księdza ale przez księdza też chamstwo przemawia, czy katolicyzm uczy takiego zachowania.
          Zauważylem też że wiara katolicka jest łączona ze straszeniem w rodzaju "co to będzie kiedy będziemy chorzy", czy to taka katolicka forma szantażu ??
          • pensioner63 Po co Bóg jest potrzebny ludziom? 20.03.09, 11:05
            To prawda, że Bóg jest potrzebny ludziom chorym aby ich podtrzymać na duchu, aby
            mogli wierzyć, że stanie się cud i wyzdrowieją. Ludzie głęboko wierzący łatwiej
            i szybciej zdrowieją. Depresja zabija ludzi.

            Bóg jest również uniwersalnym wyjaśnieniem niezrozumiałych zjawisk dla wielu
            ludzi. Zeus growomowładny rzucał pioruny. Teraz dzieci na lekcjach fizyki uczą
            się elektrostatyki i Zeus już nie rzuca piorunów, przeszedł ze świątyń do
            historii. Ale nie każdy człowiek może lub jest w stanie zrozumieć fizykę. Poza
            tym świat jest skomplikowany i mechanizmów wielu zjawisk ludzie nie znają. Więc
            Bóg jest potrzebny dla znacznej większości ludzi.
        • abhaod Re: Kciukiem wystukał historię swojego życia po s 20.03.09, 16:11
          krzysiek651 napisał:Kiedyś, gdy bedziesz
          > zdychać
          > > na raka, w samotności, przyjdzie on i do Ciebie i wtedy pożałujesz
          > > za ten jad którym tu plujesz.

          po pierwsze nie przyjdzie, bo go nie ma, po drugie mam prawo umrzeć na własny
          rachunek i bez wiary w niego :) a twój wpis to typowy religijny fanatyk, ziejący
          pianą nienawiści do wszystkiego co inne
    • eni7.08 to jest prawdziwe życie gdzie nie ma potrzeby 20.03.09, 08:17

      wymyślania sobie problemów i interesowania się wielkością rachunku sąsiadki
      albo śledzeniem czy emigranci z Anglii wracają czy nie czy ci co już wrócili
      to zostaną czy może dalej wrócą.To prawdziwa historia i prawdziwa walka z
      samym sobą a czasem ze znieczulicą otoczenia.Widać to zresztą najlepiej po
      ilości komentarzy.Pod nowym zdjęciem cycków Pani Dody jest ich 300 w
      godzinę.No ale co ja wiem napisanie tego zajęło mi kilkanaście sekund a zaraz
      zejdę na dół na śniadanie.Mariusz nie zrobi tego nigdy.
      Pozdrawiam Cię jeśli to czytasz i umieszczę cię w jednej ze specjalnych
      przegródek pamięci na wypadek gdybym trafił na twoją książkę w księgarni albo
      na dni kiedy wydaje mi się że mam "tak wiele problemów"
      P.


      Wszyscy wiedzą że coś się nie da zrobić,
      i wtedy pojawia się ten jeden który nie wie,
      że się nie da i on właśnie to coś robi....
      • ofiara_przemian Kalectwo jest takie "niemedialne" 20.03.09, 10:03
        W naszym skomercjalizowanym świecie, gdzie człowiek musi być piękny,
        sprawny i młody, zdaje się nie być miejsca dla ludzi takich, jak
        nasz bohater. Miejmy nadzieję, że jego książka nie będzie
        jednorazowym dokonaniem literackim. Przecież potencjał takich osób
        można świetnie wykorzystać nie tylko w prasie dla niepełnosprawnych,
        lecz także jako felietonistów w prasie, która wychodzi dla ogółu.
        Wydaje mi się, że ludzi męczą już powoli ploteczki o romansie
        premiera, dywagacje na temat IQ Dody, czy rozważania o psich kupach
        na trawniku. Punkt widzenia takich ludzi, jak nasz bohater byłby
        świeżym powiewem dziennikarstwa (choćby to była amatorszczyzna) w
        kolorowych tygodnikach czy dziennikach typu "Fakt", ale też "GW"
        itp. Ja ze swej strony chciałabym zobaczyć tych ludzi w telewizji,
        na ulicy, w urzędzie, w swoim miejscu pracy, ale nie jako petentów,
        wkurza mnie, że wciąż spycha się ich na margines i skazuje na życie
        w domu lub ośrodku pomocy społecznej, prawie w całkowitym
        odosobnieniu, jak gdyby bez praw publicznych. To samo tyczy się osób
        chorych, pamiętam oburzenie moich koleżanek, gdy dziennikarz TVN-u,
        chory na raka i wyniszczony chorobą postanowił wrócić do pracy.
        Wyglądał nie najlepiej, co od razu spotkało się z komentarzem moich
        znajomych, że "tak nieestetycznych ludzi nie powinno się pchać na
        wizję". Pracowałam wtedy w tzw. korporacji, a szef ciągle powtarzał,
        że jesteśmy elitą, niezły dowcip. Jesteśmy ciemnogrodem Europy.
    • ofiara_przemian Yoni Eareckson-Tada 20.03.09, 09:44
      Proponuję lekturę książki autorstwa Yoni Eareckson-Tada, kobiety,
      która w wyniku upadku z konia cierpi na tetraplegię (całkowity
      bezwład górnych i dolnych kończyn, z tego co pamiętam z lektury,
      swego czasu czucie miała tylko w okolicach karku). Jest to
      przejmujący zapis życia tuż po wypadku, zmagania się z
      niepełnosprawnością i realizacji planów mimo wszystko. Ta kobieta,
      mimo swojego kalectwa, jest niesamowicie aktywną osobą, poznała też
      miłość swojego życia, pomagała i pomaga wielu ludziom w podobnej
      sytuacji. Na książkę tę przypadkowo trafiłam w bibliotece. W liceum
      mieliśmy zleconą pracę domową z religii - przeczytać jakąś
      publikację katolicką, powiem szczerze, że prawdziwe Katharsis można
      osiągnąć czytając prawdziwe historie ludzi, a nie Biblię, która jest
      takim science-fiction albo zbiorem bajek dla dorosłych. Historia
      Yoni przeraża, zasmuca, ale też daje nadzieję i pobudza do myślenia
      nad sobą. Jest przy tym napisana w taki prostym, nie nachalnym
      stylu, bez patosu, użalania się nad kimkolwiek, są nawet anegdoty.
      Ta kobieta była w Polsce, mój kolega był na spotkaniu i stwierdził,
      że nie ma bardziej pogodnej, otwartej, a jednocześnie rzeczowej
      osoby, która by tak normalnie traktowała swoje kalectwo, a
      jednocześnie nie miała żadnych zahamowań w kontaktach z tzw. zdrowym
      otoczeniem, odważną, pełną ciepła, poczucia humoru i sympatii do
      rodzaju ludzkiego. Ta kobieta przeszła piekło, ale wygrała z
      wszelkimi barierami i realizuje się zarówno w pracy terapeuty i
      dokonaniach literackich, jak też w życiu osobistym (nie wiem tylko,
      czy ma dzieci, z medycznego punktu widzenia to pewnie niemożliwe).
      • abhaod Re: Yoni Eareckson-Tada 20.03.09, 16:19
        polecam książki Clemensa Kuby "Heilung das Wunder in uns", nie wiem czy są
        przetłumaczone na polski, facet był po wypadku sparaliżowany od pasa w dół,
        dzięki swojej sile mentalnej zregenerował swoje ciało, dzisiaj jest w pełni
        zdrowym człowiekiem
    • alexpark Brawo Mariusz !! n/t 20.03.09, 10:26
    • jotrebska Kciukiem wystukał historię swojego życia po skoku 20.03.09, 12:35
      czemu Pan Bóg daje nam takie życie i nie uświadamia nas po co ono
      wogóle jest?czasami myśle, że to Szatan stworzył swiat ,tyle na nim
      zła...
    • tfurca rehabilitacja 20.03.09, 14:09
      www.aksonaxis.org.pl
      to tez pomaga
    • quisti Kciukiem wystukał historię swojego życia po skoku 20.03.09, 14:36
      skafander i motyl mi się przypomniał
    • leonima Kciukiem wystukał historię swojego życia po skoku 11.05.09, 09:59
      Przeczytałam "Życie po skoku". To szczera, autentyczna historia. I na swój
      sposób piękna. Nie potraktowałam jej jako przestrogi przed skokiem do wody, ale
      przed ogólnie pojętym brakiem rozwagi. Do wody nie skaczę, ale zdarza się, że
      podejmuję ryzyko w Tatrach. Zdecydowanie bardziej przekonała mnie myśl o wierze
      w wiarę, że jakoś to będzie, że dobro w ludziach jednak tkwi. Pozytywny wydźwięk
      tak trudnej książki jest powalający.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka