Dodaj do ulubionych

Rozpoznaję go po krokach

    • czesiekkk Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 11:31
      W Polsce problemem jest niedofinansowanie administracji publicznej, bo w naszym
      kraju są pieniądze tylko na służby specjalne, policję i wojsko, od czasu do
      czasu podwyżki wywalczą sobie nauczyciele.
      Dlatego interesanci albo strony, nie ma w urzędach klientów, którzy mają
      określone ustawą prawa i obowiązki nie mogą doczekać się z rejestracją albo z
      wydaniem decyzji. Co jest o tyle dotkliwe, że przewlekłość działania
      administracji publicznej może kosztować przedsiębiorcę określone pieniądze z
      powodu strat jakie może ponieść.
      Miodu w urzędach nie ma, moi znajomi już dawno z takiej pracy zrezygnowali.
      Poniekąd mamy odpowiedź, dlaczego na coś się czeka, bo ciągle trzeba szkolić
      nowych pracowników.
    • 12przemurek Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 11:37
      ALe tu nikt ie narzeka tylko mówi jak jest, podejrzewam ze sam
      jestes skur wialym klientem.
      Może faktycznie niektórzy zbyt emocjonalnie podchodza do tego co im
      klienci powiedza, ale ja na to klade lache, nie widze zeby jakis
      debil ktoremu zona w domu nie daje i opieprza go pewnie na kazdym
      kroku skracal mi zycie przez to ze bede sie nim stresowal. obie
      swoje najlepiej jak potrafie, a jak ktos ma do tego jakies obiekcje
      to niech reklamacje zlozy albo idzie do przelozonego mojego, bo to
      on bierze kase za zbieranie ochrzanu.
    • cytrynowa Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 11:40
      Jestem przerażona. Autentycznie.
      Pracuję w urzędzie, co jest, jak widzę, aktualnie moim największym grzechem.
      Pracę dostałam w drodze konkursu, nikogo tam nie znałam.
      Zarabiam kokosy - 1400 brutto. Skończyłam studia, ale nie narzekam. Mogę się
      uczyć i zdobywać doświadczenie. To nie jest moja praca na zawsze.
      Urzędnikiem jestem od dwóch lat. Lubię swoją pracę. Nigdy nie podniosłam głosu
      na klienta. Nigdy nie powiedziałam słowa, kiedy przyszedł
      śmierdzący/pijany/sfrustrowany faktem, że pracujemy od 7:30, a nie - 5:10/zły na
      dziecko, które mu zwymiotowało w samochodzie/inne. Nie przetrzymuję dokumentów
      na biurku. Dziennie przez moje stanowisko przewija się ok. 100 osób.
      Jem w pracy. Biję się w piersi. Piję też. Moja wina, moja bardzo wielka wina.
      Tylko jem poza godzinami obsługi, a piję, bo głos to ważne narzędzie mojej pracy.
      Pytanie ogólne do tych, co urzędnikom mają wszystko za złe - wolicie patrzeć,
      jak urzędnik idzie do socjalnego z kanapką i kubkiem, wykorzystując swoje cenne
      15 minut przerwy? Gdybym to zrobiła, rozszarpali by mnie na miejscu.
      Co ode mnie zależy w mojej pracy? NIC! Wykonuję polecenia przełożonego, stosuję
      się do ustawy i regulaminu, wszelkie odstępstwa od procedury kończą się
      reprymendą kierownika. Jestem oceniana poprzez EFEKTYWNOŚĆ mojej pracy i od
      efektywności zależy mój awans/dodatek/możliwość wyjazdu na szkolenie.

      Poza tym sama jestem klientem urzędów i nigdy nie miałam większych problemów z
      załatwieniem sprawy. Zadziwiające, co może zdziałać stosowanie się do zasad
      dobrego wychowania.

      I nie zapominajcie, że urzędnik też jest CZŁOWIEKIEM. Są mili i niemili.
      Wychowani i niewychowani. Mają mężów/żony, dzieci, wnerwiającą teściową,
      problemy...
      • wlodzimierz.ilicz My, normalni petenci jesteśmy z Wami normalnymi 21.03.09, 11:56
        urzędnikami solidarni.
        Pozdrowienia.
    • pl2512 Co to za tekst? GW bawi się w psychoanalityków... 21.03.09, 11:44
      biurwokracji? Urzędas dostaje pieniądze z naszych podatków. Płacę to wymagam,
      niech zapie... jak każdy inny pracownik, a nie poi dupska kawką. Urzędas ma
      być grzeczny i działać na rzecz petenta! I tyle! Mysleć to towarzystwo nie
      musi! Czym mniej urzedasów tym lepiej! I nie dotyczy to tylko instytucji państwa!
      • 12przemurek Re: Co to za tekst? GW bawi się w psychoanalitykó 21.03.09, 12:05
        pl2512 napisała:


        > musi! Czym mniej urzedasów tym lepiej! I nie dotyczy to tylko
        instytucji państw
        > a!


        Hehehe, potem bedziesz narzekal na kolejki
    • anakonda22 .. was to chyba rypie... 21.03.09, 11:44
      ..MNIE TO JUŻ TAK ZNAJĄ, ŻE GDY WALĘ DO JAKIEGOŚ URZĘDU..SZYBKO WYWIESZAJĄ
      KARTKĘ: NIECZYNNE Z POWODU AWARII INSTALACJI ELEKTRYCZNEJ......Hehe he.......
    • encypency No dobra... 21.03.09, 11:44
      No dobra - przyjmijmy, że są urzędnicy i tzw. biurwy. Tych drugich
      niestety jest więcej.

      A poza tym urzędnik niestety ma możliwość decydowania w wielu
      sprawach - nie wiadomo czemu nie działa "z automatu". No i większość
      może dzięki temu leczyć swoje kompleksy na zasadzie "ja nie mam 200-
      metrowego domu, ale ty też go bratku szybko nie postawisz"...
      • chris30 Re: No dobra... 21.03.09, 11:57
        Ostatnio przeprowadziłem się i miałem rundę po urzędach: wymiana dowodu i prawa
        jazdy dla całej rodziny, różne sprawy w gazowni i Enionie. W urzędach miejskich
        WSZYSTKO załatwiałem szybko i miło, jedyny stres był przez idiotkę - klientkę,
        która wepchnęła się bez kolejki twierdząc, że raz już stała, groziła skargą, a
        nie miała wypełnionych formularzy. Kłopoty były tylko w oddziałach Enionu, gdzie
        nawet mili urzędnicy nic nie mogli znaleźć. Tak więc w znacznym stopniu zgadzam
        się z artykułem. Przestańmy się wyżywać na niewinnych!
    • ddawwidd22 Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 11:55
      Bieeeedactwa, jak mi Was, bidoczki, żal :(
    • a_weasley Nad kim następnym każą nam się pochylić z troską? 21.03.09, 11:57
      Były żale kelnerki, że musi wydawać ze stówy i klient nie ma zrozumienia, że ona
      nie ma, były lamenty kierowcy autobusu, a teraz mamy biurmana.
      I gdybym się nie spotkał wiele, wiele razy z lenistwem kelnerek, chamstwem
      szoferów, arogancją i niekompetencją magistrackich urzędników (nie wszyscy tacy
      są, oczywiście), gdyby w szczególności nie żądali ode mnie dokumentów, które
      wymagane nie są, nie odmawiali czynności, do których są zobowiązani, nie zionęli
      głupotą - to może bym to wszystko kupił.
      Że ludzie zgłaszają do niego pretensje o to, co nie on wymyślił? A nam co do
      tego? On wobec nas reprezentuje WAAADZĘ i na jego ręce pretensje do WAAADZY
      zgłaszamy.
    • rekin.finansjery Nieprofesjonalizm 21.03.09, 12:00
      Och, to az normy ISO trzeba bylo, zeby zaczac traktowac intersantow jak
      klientow, a nie petentow? U nas w firmie ludzi z innych dzialow traktuje sie
      jak klientow, nie mowiac juz o osobach z zewnatrz...

      Dwa, i dobrze, ze chowasz kubek z kawa, bo nie o to chodzi, ze ty sie kawy nie
      mozesz napic, ale przy klientach sie nie pije, moze jeszcze schabowe wyjmiesz
      z frytkami, chyba macie takie pomieszczenia jak socjalne czy kuchnia. Kubek z
      kawa na biurku w urzedzie, zupelnie nieprofesjonalne, widziales kiedys cos
      takiego w banku?...
      • rekin.finansjery A to ponizej dziala wszedzie i tak samo robie... 21.03.09, 12:02
        W sklepie, w urzedzie, w pracy.
        Ale zeby Polak da Polaka w Polsce mily byl, to cud musi sie zdarzyc...

        "A jak ja coś załatwiam w urzędzie, to zawsze się wesoło witam,
        uśmiecham, opowiadam anegdotę, czasem trochę człowiek ponażeka na
        biedny los petenta i urzędnika, który musi mieć z nim do czynienia -
        czyli ze mną, i po ustaleniu tych prostych zasad, że musimy tu coś
        razem załatwić - załatwiamy i rozchodzimy się z największą
        uprzejmością. On/ona myśli - wporzo klient, ja myślę - wporzo
        urzędnik. I jest wporzo.
        Zalecam wszystkiem używania magicznych słów w stylu: Dzień Dobry,
        proszę, czy mółgbym prosić, dziękuję, miłego dnia...
        Dla inteligentnych, kulturalnych i błyskotliwych polecam także: -
        Ależ pani ma ładną garsonkę, gdzie ją pani kupiła?; Jak wspaniale
        pachnie kawa, od razu się lepiej poczułem - też zaraz chyba pójdę na
        kawkę; Ewentualnie: "Ależ dzisiaj macie urwanie głowy, cały korytarz
        ludzi, nie wszyscy są tacy weseli jak ja!"
        I wszystkim się poprawi
        B. "

        • babaqba Re: A to ponizej dziala wszedzie i tak samo robie 21.03.09, 13:57
          rekin.finansjery napisał: (...)"Ależ dzisiaj macie urwanie głowy,
          cały korytarz
          > ludzi, nie wszyscy są tacy weseli jak ja!"
          > I wszystkim się poprawi

          Polecam też przymilne merdanie ogonkiem i konieczne ściągnij beret,
          jak wchodzisz do Pana Urzędnika.
    • magdar29 Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 12:14
      Nie spotkalam sie niestety z urzednikiem, ktory potraktowalby mnie jak klienta. W urzedzie zawsze czuje sie jakbym komus przeszkadzala. W Urzedzie Skarbowym w Jaworze (woj. dlnaslaskie) zawsze slysze, ze urzad ma 2 tygodnie na rozpatrzenie mojego wniosku/wypelnienie dokumentow. Kiedy wracam tam po 2 tygodniach musze czekac kolejne 10 minut, bo pan szuka moich dokumentow i wypelnia je przy mnie.
    • tokida Bo się użalę nad biednymi biurokratami ;(.. 21.03.09, 12:22
      Jak im nie odpowiada taka robota zawsze mogą ją zmienić. Gdyby tak
      jednego dnia wszyscy niezadowleni biurokraci raz w życiu byli
      konmsekwentni i porzucili znienawidzoną robotę świat stałby się
      piękniejszy, a biurokracja uległaby samolikwidacji.

      Są to jednak zwykli, mali konformiści. W duchu nienawidzą tego co
      robią, ale to robią bo urzędas może i mało zarabia, ale za to ma o
      wiele większą pewność zatrudnienia niż ktokolwiek inny. W imię tego
      są gotowi pporzucić swoją godność i marzenia. Czu mam kogoś takiego
      żałować?? NIGDY W ŻYCIU.
    • placebo99 Jeszcze są klienci grzeczni. Tych to nienawidzicie 21.03.09, 12:28
      "Przychodzi taki grzeczny uśmiechnięty petent i sobie ciul myśli, że
      załatwi sprawę w jeden dzień. Niedoczekanie jego. Zaraz to
      zadowolenie z jego ryja zniknie..."
    • free_europe A jeśli ktoś was jeszcze kupi G..Wno we Wrocku 21.03.09, 12:29
      toście kpy i basta. Trza usunąć G..Wno z miasta!
    • alovera Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 12:30
      Urzędnicy wszystkich krajów, łączcie się! Nigdy nie byliście dla mnie wredni, a wręcz odwrotnie. Cud czy po prostu wzajemna życzliwość? To drugie, proszę Państwa. Wystarczy się uśmiechnąć na początek, a jeśli urzędnik zbyt dużo się już dziś nasłuchał, i nie ma siły się uśmiechnąć, po prostu spokojnie i rzeczowo załatwić swoją sprawę. W okienku nie siedzi sadysta, drapieżca, ciemiężyciel, kretyn, złośliwiec, tylko normalny człowiek. My klienci odwiedzamy najwyżej kilka okienek jedno po drugim. Ale nie codziennie. I potrafi nas to wyprowadzić z równowagi. Jakbyście się czuli, gdybyście musieli przyjmować wyprowadzonych z równowagi klientów calutki dzień?
      Czy nikt z niezadowolonych nie próbował tego pasma wzajemnych pretensji przerwać życzliwością? Po prostu. Co się dzieje, Narodzie?
      • madziulka_ash Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 14:04
        Zgadzam się z Tobą w 100%. Nie wiem czy ludzie po prostu już nie potrafią być
        mili dla siebie?
    • miss_paradox Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 12:31
      Przeczytałam pierwszych 10 postów i więcej nie mam ochoty.

      Jad, jad i jeszcze raz jad.

      Zero empatii.

      Po jednej i drugiej stronie siedzą ludzie. Komu do ch.lery
      przeszkadza, że ktoś pije herbatę, albo że pracuje od 7 do 15 i ma
      wszystkie likedny wolne. No ludzie!

      Miałam przyjemność być w łódzkich urzędach i byłam obsłużona
      przyzwoicie.

      Zacznijmy od siebie, to i urzędnik wyda się milszy ;)

    • gondra Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 12:50
      ynruj napisał:

      > I po raz kolejny urzędas narzeka. Za wiele stresów? Proszę zmienić pracę. NIe
      > każdy musi być urzędnikiem. Dzięki zmianom kwalifikacji ulice mogą być
      dokładniej wysprzątane.

      Cóż za "piękne" potwierdzenie postaw opisanych w tekście.
    • pansocjolog Rozpoznaję ich po mailach 21.03.09, 12:58
      Wszystkie maile(ok 90%)z kretynskimi PPs-ami,kawałami,filmikami z
      YouToube,linki do smiesznych fotek z Naszej-Klasy jakie otrzymuję na
      pocztę pochodzą od was pierdzistołki budżetowe!!!Nudzicie sie jak
      mopsy za panstwowe czyli nasze!!!nas!wszyskich pieniądze..więc
      stulcie ryje i do roboty!
      Miałem(nie)przyjemość w czasie studiów być na praktyce w dwóch
      państwowych instytucjach/urzędach wwe Wrocławiu.. z tamtych czasów
      pozostały jakies tam kontakty,których nawet nie chce podtrzymywać a
      te pindy i obiboki do dzis mi przesyłają te bzdety!!
    • wielki_czarownik Pracowałem jako urzędnik 21.03.09, 13:13
      Kiedyś pracowałem jako urzędnik (miałem kilka zawodów w życiu) i powiem wam tak.
      1. Urzędnik nie odpowiada za przepisy. Nie wyżywajcie się na nim, że trzeba mieć stos papierków. Myślicie, że mi jako urzędnikowi chciało się tyle papierów przerzucać? Też bym wolał na zasadzie "kwitek - pieczątka - parafka". Ale tak się nie da.
      2. Nie miejcie do urzędnika pretensji za własną głupotę. Obok mojego okienka wisiał wielki plakat z napisem "jak wypełnić wniosek". Dziennie kilkanaście (przynajmniej osób) przychodziło się pytać jak ten druk wypełnić! Drugie tyle miało druki źle wypełnione. A druk był prościutki. Imię, nazwisko, PESEL, NIP, adres, telefon, zaznacz ptaszkiem co chcesz i podpisz się. Niektórzy byli tak durni, że nie rozumieli np. co to znaczy "wnioskodawca", w miejsce na PESEL wpisywali NIP albo numer telefonu! No i powiedzcie czy to moja wina? Czy moja wina, że ktoś jest debilem i w miejsce nazwiska wpisuje adres a w miejsce adresu nazwisko? Moja wina, że ludzie podpisują się nie tam, gdzie trzeba?
      3. Co ci obywatelu przeszkadza, że piję kawę? Obsługuję Cię, załatwiatm Twoje sprawy a w chwili, kiedy Ty odchodzisz od okienka biorę łyk napoju. Wstrzymuje to Cię?
      4. Narzekasz, że wolno? To podchodź przygotowany do okienka. Dokumenty w łapce, podaj mi je a ja Cię obsłużę w kilkadziesiąt sekund. Ale większość przyłaziła i dopiero przy okienku wyciągała wnioski, druki, dokumenty etc. Potem się pakowała itp. Koniec końców załątwianie sprawy trwało 2 minuty a przygotowanie się petentna trwało 5. Moja wina?
      5. Krzykiem nic nie załatwisz. Nie masz dowodu - nie zostaniesz obsłużony. Ja nie będę ryzykował zwolnienia albo zarzutów prokuratorskich, bo Ty drogi obywatelu masz sklerozę. Jak będziesz się darł, to wezwę ochronę i oni Cię wyprowadzą z urzędu.
      6. W sytuacji w której dziennie obsługuję nawet ponad 100 osób nie licz, że będę widział w Tobie człowieka. Przykro mi, ale to fizycznie niemożliwe. Ja nawet nie zwracam uwagi na to jak wyglądasz. Po prostu nie mam na to czasu. W kolejce za Tobą stoi kolejne 100 osób. Muszę myśleć też o nich a nie tylko o Tobie. Jeżeli kolejka jest mała, mogę Ci poświęcić ekstra czas. Jeżeli duża, to nie bo inni zaraz będą krzyczeć. Informacja jest w okienku numer 3, wzór wypełnionego druczka wisi obok, miłego dnia życzę następny proszę.
      • bojkot79 Re: Pracowałem jako urzędnik 21.03.09, 13:21
        wielki_czarownik napisał:

        > Kiedyś pracowałem jako urzędnik (...) miłego dnia życzę następny
        proszę.


        pod całym postem podpisuję się obiema rękami :)

        wku...wia mnie gdy stoję w kolejce żeby załatwić zarejestrowanie
        samochodu a przede mną stoi "klient" który wypełnia druki dopiero
        przy okienku!!!! i tu mam pretensje do urzędniczki w okienku, że go
        nie wykopała za blokowanie kolejki.
        Ja nie muszę być miły dla urzędniczki ani ona dla mnie - jestem w
        urzedzie, żeby coś załatwić i najważniejsze jest, żeby osoba w
        okienku obsłużyła mnie szybko i sprawnie a nie prawiła mi
        komplementy :)
      • pansocjolog Re: Pracowałem jako urzędnik 21.03.09, 13:27
        wielki_czarownik napisał:

        > Kiedyś pracowałem jako urzędnik (miałem kilka zawodów w życiu) i
        powiem wam tak
        > .
        > 1. Urzędnik nie odpowiada za przepisy. Nie wyżywajcie się na nim,
        że trzeba mie
        > ć stos papierków. Myślicie, że mi jako urzędnikowi chciało się
        tyle papierów pr
        > zerzucać? Też bym wolał na zasadzie "kwitek - pieczątka -
        parafka". Ale tak się
        > nie da.
        > 2. Nie miejcie do urzędnika pretensji za własną głupotę. Obok
        mojego okienka wi
        > siał wielki plakat z napisem "jak wypełnić wniosek". Dziennie
        kilkanaście (przy
        > najmniej osób) przychodziło się pytać jak ten druk wypełnić!
        Drugie tyle miało
        > druki źle wypełnione. A druk był prościutki. Imię, nazwisko,
        PESEL, NIP, adres,
        > telefon, zaznacz ptaszkiem co chcesz i podpisz się. Niektórzy
        byli tak durni,
        > że nie rozumieli np. co to znaczy "wnioskodawca", w miejsce na
        PESEL wpisywali
        > NIP albo numer telefonu! No i powiedzcie czy to moja wina? Czy
        moja wina, że kt
        > oś jest debilem i w miejsce nazwiska wpisuje adres a w miejsce
        adresu nazwisko?
        > Moja wina, że ludzie podpisują się nie tam, gdzie trzeba?
        > 3. Co ci obywatelu przeszkadza, że piję kawę? Obsługuję Cię,
        załatwiatm Twoje s
        > prawy a w chwili, kiedy Ty odchodzisz od okienka biorę łyk napoju.
        Wstrzymuje t
        > o Cię?
        > 4. Narzekasz, że wolno? To podchodź przygotowany do okienka.
        Dokumenty w łapce,
        > podaj mi je a ja Cię obsłużę w kilkadziesiąt sekund. Ale
        większość przyłaziła
        > i dopiero przy okienku wyciągała wnioski, druki, dokumenty etc.
        Potem się pakow
        > ała itp. Koniec końców załątwianie sprawy trwało 2 minuty a
        przygotowanie się p
        > etentna trwało 5. Moja wina?
        > 5. Krzykiem nic nie załatwisz. Nie masz dowodu - nie zostaniesz
        obsłużony. Ja n
        > ie będę ryzykował zwolnienia albo zarzutów prokuratorskich, bo Ty
        drogi obywate
        > lu masz sklerozę. Jak będziesz się darł, to wezwę ochronę i oni
        Cię wyprowadzą
        > z urzędu.
        > 6. W sytuacji w której dziennie obsługuję nawet ponad 100 osób nie
        licz, że będ
        > ę widział w Tobie człowieka. Przykro mi, ale to fizycznie
        niemożliwe. Ja nawet
        > nie zwracam uwagi na to jak wyglądasz. Po prostu nie mam na to
        czasu. W kolejce
        > za Tobą stoi kolejne 100 osób. Muszę myśleć też o nich a nie
        tylko o Tobie. Je
        > żeli kolejka jest mała, mogę Ci poświęcić ekstra czas. Jeżeli
        duża, to nie bo i
        > nni zaraz będą krzyczeć. Informacja jest w okienku numer 3, wzór
        wypełnionego d
        > ruczka wisi obok, miłego dnia życzę następny proszę.
        Przyznam Wielki Czarowniku że słyszałem o sytuacjach gdy petent
        poproszony o przesłanie ksero dowódu osobistego...przysyłał dowód!!!
        czy miła pani petentka podchodziła do okienka i mówi:Ja panu podam
        pesel a pan tam we mnie wejdzie:))
      • babaqba Re: Pracowałem jako urzędnik 21.03.09, 14:08
        wielki_czarownik napisał:

        > Kiedyś pracowałem jako urzędnik (...)

        Dobrze. Zacznijmy od tego, że w tym urzędzie się znalazłem, bo zmusza
        mnie do tego państwo. Nie jest mi ten papierek do niczego potrzebny.
        Jest WAM potrzebny. Brak papierka w niczym nie szkodzi, poza tym, że
        owo państwo napadnie wtedy na mnie i ukarze, zemści się za brak
        posłuszeństwa. To jest jeden powód, dla którego w urzędzie jestem zły.
        Drugi to wasza niekompetencja, skomplikowane formularze wyprodukowane
        wg najlepszych wzorców bezsensu. Wielokrotne podawanie tych samych
        danych, kser, odpisów - bo urzędy nie potrafią się ze sobą komunikować.

        Trzymam w dłoni swój mandat wyborczy i czekam na partię ludzi mądrych.
        Jak się pojawi, natychmiast polecę do urny. Ja i pewnie wielu innych. I
        tak czekamy z nieużywanymi kartkami wyborczymi już od dwudziestu lat. A
        do władzy dochodzi nieodmiennie hałastra, która obiecała biedocie
        zasiłki a kościołowi następnych parędziesiąt tysięcy hektarów polskiej
        ziemi i nasępną setkę kamienic w Krakówku :)
        • funia81 Re: Pracowałem jako urzędnik 21.03.09, 14:15
          "owo państwo napadnie wtedy na mnie i ukarze, zemści się za brak
          posłuszeństwa"

          Ergo: paierek jest jednak potrzebny TOBIE - zeby sie panstwo nie mscilo ;-)
          Twoje rozumowanie latwo sprowadzic do absurdu:
          1. dowod osobisty - zbedny, przeciez wiem, kim jestem i gdzie mieszkam
          2. prawo jazdy - zbedne, przeciez widac, czy umiem jezdzic, czy nie
          Itd. itp.
        • wielki_czarownik Re: Pracowałem jako urzędnik 21.03.09, 14:57
          babaqba napisała:


          > Dobrze. Zacznijmy od tego, że w tym urzędzie się znalazłem, bo zmusza
          > mnie do tego państwo. Nie jest mi ten papierek do niczego potrzebny.
          > Jest WAM potrzebny. Brak papierka w niczym nie szkodzi, poza tym, że
          > owo państwo napadnie wtedy na mnie i ukarze, zemści się za brak
          > posłuszeństwa. To jest jeden powód, dla którego w urzędzie jestem zły.

          Przepraszam, ale czy to moja wina? Mi Twój dokument też nie jest potrzebny. Ja tylko pracuję. Ja nie ustanawiam prawa.

          > Drugi to wasza niekompetencja,

          Tu się kłania polityka zatrudnienia w urzędach. Często zatrudnia się osoby po znajomości. Dodatkowo naprawdę świetnie wykształceni ludzie po studiach administracji niezbyt garną się do pracy w urzędzie za 1500 PLN. Oni idą do firm i zarabiają 2-3 razy więcej.

          skomplikowane formularze wyprodukowane
          > wg najlepszych wzorców bezsensu.

          Formularze są banalne. Trzeba być idiotą, żeby nie potrafić wpisać kilku literek w odpowiednie pole.

          Wielokrotne podawanie tych samych
          > danych, kser, odpisów - bo urzędy nie potrafią się ze sobą komunikować.

          Nie tyle nie potrafią, co nie mogą. Na przeszkodzie stoją przepisy i pieniądze. Ten problem ma rozwiązać system PESEL2, ale organizacje praw człowieka protestują twierdząc, że to da zbyt dużą wiedzę administracji. W skrócie PESEL2 to ma być jedna wielka baza danych wspólna dla wszystkich urzędów. Wówczas nie musiałbyś biegać po zaświadczenia, bo urzędnik by sam je sobie wydrukował z bazy danych. Niestety lewactwo się temu sprzeciwia. Idź i im podziękuj, że musisz biegać po setki zaświadczeń i mieć przy sobie tysiące dokumentów. W przypadku wprowadzenia systemu PESEL2 do załatwienia większości spraw wystarczyłby dowód osobisty i wypełniony wniosek.

          >
          > Trzymam w dłoni swój mandat wyborczy i czekam na partię ludzi mądrych.
          > Jak się pojawi, natychmiast polecę do urny. Ja i pewnie wielu innych. I
          > tak czekamy z nieużywanymi kartkami wyborczymi już od dwudziestu lat. A
          > do władzy dochodzi nieodmiennie hałastra, która obiecała biedocie
          > zasiłki a kościołowi następnych parędziesiąt tysięcy hektarów polskiej
          > ziemi i nasępną setkę kamienic w Krakówku :)

          A czy to moja wina?
    • sineira Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 13:15
      Klient odbiera urzędnika przez pryzmat własnej osoby. Są tacy, którym nawet
      czerwony dywan i masaż stóp na progu nie wystarczą.
      Na urzędniku najłatwiej wyładować frustrację, bo wiadomo, że w mordę dać nie
      może. W urzędzie obowiązuje ta sama zasada co wszędzie - jeśli przyjdziesz z
      pozytywnym nastawieniem, wiedząc, czego chcesz i jeśli zachowasz minimum kultury
      osobistej, wyjdziesz zadowolony. Jeśli przynosisz ze sobą cały bagaż swojej
      frustracji, od progu bluzgasz, sam nie wiesz, po co przyszedłeś i nie słuchasz
      tego, co się do ciebie mówi - to cóż, przykro mi, ale nie oczekuj cudu.
    • olewus1 Stado leniwych niekompetentnych idiotów. 21.03.09, 13:17
      Praca załatwiana zwykle przez rodzica lub znajomego. Zero wiedzy, wystarczy być.
      Przerost urzędasów. Najgorzej jednak jest w małych miastach. Tam ta banda
      idiotów rządzi i nie sposób im się przeciwstawić.
    • tamara5 Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 13:38
      Ja też poznaję trudnych urzędników:) Od razu widzę że mam do czynienia z
      urzędniczą miernotą.

      Pierwsze co się rzuca w oczy to skupiona mina, ściągnięte policzki, usta,
      niewidzący wzrok, który nawet nie podniesie się znad papierów i komputera gdy
      ktoś wchodzi do pokoju albo omiata bezosobowo przestrzeń wokół klienta. Tak
      wygladają kobiety, faceci mają większy luz, bez tych ściągnietych policzków i
      warg. Coś kończą, lekceważąco odpowiadają na dzień dobry. Trudna "biurwa" raczej
      nie odpowiada na dzień dobry. Już wiem, że trafiłam na matołka. Często ten typ
      to niedokształceni prawnicy świadomie stwarzający dystans by pokryć własną
      niekompetencję. Biurwa jest oschła, nic albo mało mówi, niewyraźnie, a na każde
      pytanie odpowiada po po długiej przerwie, czasem trzeba powtórzyć, świadomie
      tworzy dystans i wymusza czołobitność. Ukradkiem kolanem zamyka szufladę z
      której wystaje reklamówka z kanapkami i słoik z sałatką. Jakby nie mieli kilka
      metrów dalej kuchni, w której można sobie te kanapki zrobić i zjeść bez
      skrępowania swojego i KLIENTA. Szaro ubrane panie, drepczące po korytarzach z
      ważną kartką. Uwielbiam takich o coś dodatkowo zapytać, często błędnie
      odpowiadają, dodatkowo drążę - a na jakiej podstawie prawnej konkretnie.
      Bladość, jeszcze bardziej ściągnięte policzki, wyluzowany lekceważący robi się
      spięty.

      Po czym poznać normalnego urzędnika, człowieka? Robi co robi bez dodatkowych
      ceregieli, bez aury świętości, jest pytanie, jest odpowiedź, patrzy na klienta,
      umie nawiązać kontakt wzrokowy, nie boi się pytań i umie na nie rozsądnie
      odpowiedzieć.

      Urzędnicy pracujący na sali mają mniejsze możliwości i chyba z racji tempa i
      niskiej rangi spraw są normalniejsi.
    • wen_yinlu Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 13:59
      Nic nie mam do urzędników - nawet w skarbówce ostatnio byli wyjątkowo pomocni i
      mili, a że miałam dość nietypowy przypadek PITa, pani inspektor poczekała nawet
      15 min po tym jak wszystkich wymiotło i na miejscu przeliczyła wszystko,
      poradziła itd. Zwrot podatku przyszedł błyskawicznie, serio - idzie ku lepszemu.
      Na sfrustrowanego urzędnika najlepsza jest strategia "mówię powoli i jestem
      zagubiona" ;) Tępawy wzrok i przytakiwanie z uśmiechem również pozwalały mi
      szybciej wszystko załatwić.
      Najbardziej przeszkadzali mi zwykle jednak inni szanowni klienci, którzy zamiast
      załatwić wszystko w 5 min, gadali 20 min, coś tam wypełniali, pod koniec
      okazywało się, że czegoś brakuje, 10 min machania rękami... względnie starowinki
      i ich opowieści o wnusiach za granicą, o drętwiejącej nodze... Masakra.

      Najgorsze są jednak pielęgniary-recepcjonistki w niektórych NFZowych
      przychodniach... Chodzący urok, uprzejmość i takt ;)
    • madziulka_ash Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 13:59
      A ja jeszcze nigdy nie spotkałam się z niemiłym urzędnikiem lub urzędniczką. A
      wiecie dlaczego?? Bo ja jestem dla nich miła. Chcesz załatwić sprawę?? To
      powiedz przynajmniej dzień dobry, a nie przyjdzie taki prostak jedne z drugim i
      burczy od razu na wejściu. Ciekawe co byście zrobili jakbyście tyle godzin bez
      porządnej przerwy siedzieli i musieli obsługiwać takich bufonów.

      Żal mi was ludzie...
      • tamara5 Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 14:10
        Ale oni mają przerwę. Wywalają kartkę że w godzinach takich a takich przerwa i
        idą. Wzięli pracę jaką wzięli i widzieli jak wyglądają przerwy. Co ma powiedzieć
        kasjerka w sklepie, pani z okienka na kolei. I oni nie mają problemu z byciem
        uprzejmym.
        Ale jeżeli jakiś pisze, że co klientowi ma przeszkadzać, że on sobie kawkę
        popija w czasie obsługi klienta to ręce dosłownie opadają. Bo się nie pije kawy
        ani herbaty gdy obsługujesz klienta bo może go to najzwyczajniej w świecie
        krępować, bo nie wypada, bo to nie ploty ze znajomym przy kawusi. Od tego jest
        przerwa i kuchnia. No i taki poziom większości urzędników. Ręce opadają.
    • achioch wyrobienie dowodu osobistego 21.03.09, 14:03
      Nie mam zlych wspomnien z urzedu na Zoliborzu, gdzie wyrabialam nowy dowod
      osobisty. Po 20 latach nieobecnosci w Polsce, moja sprawa zostala zalatwiona w
      ciagu paru minut, informacja byla rzetelna (co mam doreczyc i skad), dowod
      odebralam zgodnie z terminem podanym mi przez urzedniczke. (pozdrawiam
      kierownika z tego urzedu:). Klopot moj polegal na tym, ze nie mialam stalego
      zameldowania w Polsce, pomimo to, tez znalazlo sie rozwiazanie dla mnie. Dowod
      byl z tych "plastikowych", dostalam go jakies 5 lat temu. Ogolnie nie mam zlych
      wspomnien z urzedow w Polsce, staram sie byc usmiechnieta i przygotowana (miec
      przy sobie niezbedne dokumenty). Jezeli brakuje mi czegos to staram sie
      uzupelnic, nie obwiniajac o to urzednika, chyba ze prze niedbalstwo jestem zle
      poinformowana, ale to jest b. rzadkie. Praca urzednika na pewno jest ciezka, tak
      jak wszystkie prace zwiazane z relacjami miedzyludzkimi. Mysle, ze powinna byc
      dobra wola z dwoch stron, by zalatwic jakas sprawe w dobrej atmosferze.
      Pozdrawiam wszystkich:)
      • nobull wyrobienie dowodu osobistego 22.03.09, 08:40
        achioch napisała:

        > Nie mam zlych wspomnien z urzedu na Zoliborzu, gdzie wyrabialam nowy
        > dowod osobisty. Po 20 latach nieobecnosci w Polsce, moja sprawa zostala
        > zalatwiona wciagu paru minut, informacja byla rzetelna (co mam doreczyc
        > i skad), dowod odebralam zgodnie z terminem podanym mi przez
        > urzedniczke.
        > (pozdrawiam kierownika z tego urzedu:).
        > Klopot moj polegal na tym, ze nie mialam stalego zameldowania w Polsce,
        > pomimo to, tez znalazlo sie rozwiazanie dla mnie.

        achioch nie mialas kopotu z tym ze nie mialas stalego miejsca zamieszkania.
        Mialas natomiast klopot z tym urzednikiem, ktory ciebie wprowadzil w blad,
        poniewaz aby wyrobic dowod osobisty zameldowanie NIE jest ci wcale potrzebne.

        Od kilkunastu lat jako osoba zamieszkala na stale za granica, albo w polsce bez
        zameldowania masz prawo aby wyrobic sobie dowod osobisty bez zameldowania.

        Urzednik na Zoliborzu byl tym razem bardzo grzeczny bo zostal przedtem zdrowo
        objechany przez zwierzchnikow za nie wypelnianie swoich obowiazkow sluzbowych,
        i swiadome i celowe utrudnianie poprzednim osobom
        otrzymanie odpowiednich dokumentow, i za to grozilo mu zwolnienie dyscyplinarne.

        > Dowod byl z tych "plastikowych", dostalam go jakies 5 lat temu.
        > Ogolnie nie mam zlych wspomnien z urzedow w Polsce, staram sie byc
        > usmiechnieta i przygotowana (miecprzy sobie niezbedne dokumenty).
        > Jezeli brakuje mi czegos to staram sie uzupelnic, nie obwiniajac
        > o to urzednika, chyba ze prze niedbalstwo jestem zle poinformowana,
        > ale to jest b. rzadkie.

        > Praca urzednika na pewno jest ciezka, tak jak wszystkie prace
        > wiazane z relacjami miedzyludzkimi.

        > Mysle, ze powinna byc dobra wola z dwoch stron, by zalatwic jakas
        > sprawe w dobrej atmosferze.
        > Pozdrawiam wszystkich:)
    • strasznababazewsi Jak to- chowam kawę? 21.03.09, 14:04

      W godzinach pracy się pracuje, nie kawkuje.Na kawkę sa przerwy-śniadaniowa, obiadowa-nie sądzę by urzędy nie przestrzegały praw pracowniczych.


      Ta pogarda do pet...pardon, klienta.Ale wydział, w którym Pan Waldemar pracuje-wszystko jasne, przecież bez nich nawet buda z warzywami nie powstanie, więc mogą wszystko.

      Wiem ,że są porządni urzędnicy,ale większośc mentalnie przypomina jednego v-ce premiera.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka