kormiii Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:46 To moze mialo by sens ale jak byla by kontynuacja takiego toku nauki. a tak to strata pomyslu:/ wykopgier.pl/gry-online/383/revenge-of-the-stick/ Odpowiedz Link Zgłoś
madmanu Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:47 Ten artykuł jest pisany chyba jakieś kilka / kilkanaście lat wstecz, kiedy w takiej raszyńskiej jeszcze naprawdę tak było. Teraz jest śmiech na sali- Szanowna Pani Dyrektor gdzieś zagubiła swoje ideały i jej głównymi motywacjami są kasa i spokój, natomiast szkołą rządzą nowobogaccy, tępi i chamscy rodzice, którzy "płacą i wymagają"... Z dzieciakami sprawa jest inna- (mówię o gimnazjum) oni o dziwo jeszcze są w miarę normalni, ale patrząc na ich rodziców i obecne działanie szkół społecznych- za kilka lat będą nieznającymi życia, snobistycznymi głąbami albo zbyt dobrze wyszkolonymi w cynizmie mendami. Ogólnie uważam, że szkoły społeczne to złudzenie lepszego świata, gdzie wmawia się rodzicom, że ich dzieci są lepsze (czytaj, że rodzice są lepsi). Mają swoje dobre strony, jak zamknięte społeczeństwo w którym niby promuje się słuszne wartości, ale to wszystko gdzieś się zgubiło. Teraz to jeden wielki wyścig szczurów i jedna wielka korporacja właśnie. Wszyscy są tacy wybitni, że coraz mniej jest tych naprawdę wyjątkowych. Wyrażam sprzeciw wobec artykułów sponsorowanych. Jeśli ktoś poczuł się tym artykułem zachęcony, to niech pamięta- tam wcale nie jest lepiej, tam po prostu problemy są inne. Odpowiedz Link Zgłoś
mamagda3 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 12:50 Wiesz co, moje dziecko jest na Raszyńskiej. Mam różne zastrzeżenia do tej szkoły, zgadzam się, że niektóre dzieciaki znalazły się tam nie wiadomo dlaczego (bo rodzice znani?) i że ideały szkoły sprzed 20 lat coraz trudniej się sprawdzają, ale wystarczy chyba nawet Tobie, madmanu, spojrzeć na Panią Dyrektor, żeby nigdy nie uwierzyć, że kieruje nią żądza pieniędzy i świętego spokoju. Wybacz, ale pisanie czegoś takiego jest naprawdę chamstwem. Natomiast wśród rodziców z klasy mojego dziecka jakoś szczególnego chamstwa i tępoty dostrzec nie mogę. Pozdrawiam i życzę odrobiny umiarkowania w wyrażaniu poglądów. Odpowiedz Link Zgłoś
madmanu Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:25 No bardzo mi przykro, ale i tak jestem umiarkowany. Smutne jest to, że nawet tacy ludzie się zmieniają. Odpowiedz Link Zgłoś
rodriga Selekcja do szkół społecznych 07.04.09, 11:57 Jestem na początku drogi i, szczęśliwie, „test” dla przyszłego pierwszoklasisty pozwolił mi szybko podjąć decyzję o posłaniu dziecka do szkoły państwowej. Elitarność? O, tak ;) już na samym początku dokonuje się selekcji naturalnej i odsiewa dzieci, które nie nadają się do Eton – psycholog pytała o poród - czy naturalny, czy przez cesarskie cięcie, o długość karmienia piersią, raczkowanie itp. Podobno te informacje „dużo mówią o dziecku i jego możliwościach”. Podczas godzinnego spotkania syna z psychologiem miałam okazję obejrzeć szkołę, nauczycieli, sekretariat. Dzieci snują się bez celu, ale za to modnie ubrane, nauczycielki znudzone i niechętnie odpowiadające na pytania dzieci, pani w sekretariacie (cyt.) „nie jest KONSEKWENTNA do udzielania informacji”. Sale brudne, cuchnące, podłoga się rozpada, a misją szkoły jest „uwrażliwianie na sztukę i pielęgnowanie indywidualności dziecka”. Obawiam się, że deklarowane wypady do Arkadii Nieborowa na „plenery” mogą nie wystarczyć do realizacji tej misji. Zadęcie szkoły olbrzymie, możliwości i kompetencje śladowe, a szkoła jedna z najbardziej obleganych. Cóż, sama przez chęć sprawdzenia „na żywo” podniosłam im statystyki chętnych, ale za ciąg dalszy uprzejmie dziękuję, nie chciałabym sprawdzać w praktyce, na ile trafne były moje obserwacje. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowababka Efekt cieplarniany 07.04.09, 12:00 "Szkoły społeczne powstały dwadzieścia lat temu. Otwarte, przyjazne, demokratyczne. Pielęgnują inteligencki etos i postawy obywatelskie." Hahahahahaahaha dawno sie tak nie usmialam!!!!Kto to pisal?! Odpowiedz Link Zgłoś
think-tank-tonk Absolwent Bednarskiej 07.04.09, 12:04 Cóż, artykuł rocznicowy, czyli odrobinę przesłodzony. Zwłaszcza, jeśli spojrzeć na realia panujące obecnie w szkołach społecznych. Niesłuszne jest też wrzucanie wszystkich tych szkół do jednego worka, bo wśród nich istnieje wiele takich, które korzystając z dobrej marki kilku wybitnych liceów (takich jak Bednarska), sprowadzają się do zasady "płacę i wymagam". W takich szkołach bogaci tatusiowie kupują sobie za duże pieniądze święty spokój od sprawiającego problemy dziecka. Te pierwsze szkoły społeczne odpowiadają jednak opisowi zawartemu w artykule. Pamiętam dokładnie swoje zdziwienie, gdy na pierwszym roku studiów (elitarny wydział uczelni artystycznej) odkryłem, że ludzie wokół mnie nie są w stanie podjąć dyskusji z wykładowcą, nawet wtedy, gdy ten wciska im ewidentne bzdury. Pamiętam przerażenie na twarzach moich wykładowców, którzy nagle musieli udowodnić, że potrafią dyskutować i bronić swoich racji (ich też nikt tego nie uczył), a nie tylko zasłaniać się autorytetem katedry. Bednarska dała mi przygotowanie z przedmiotów humanistycznych na poziomie tak wysokim, że później kursy uniwersyteckie tych przedmiotów zaliczałem eksternistycznie bez konieczności zaglądania do podręczników. Historia sztuki, filozofia, literatura... największy ćwok z mojej klasy ma na te tematy wiedzę większą niż niejeden student tych fakultetów. Moich kolegów, którzy poszli na prawo, SGH i inne "karierotwórcze" wydziały, spotykam regularnie w teatrze, w operze, na pokazach festiwali ambitnego kina, i wiem, że mają oni w sobie taką humanitarną wrażliwość, która nie pozwoli im stać się bezwzględnymi szefami, cynicznymi politykami czy skorumpowanymi sędziami. Mogę ufać w ich elementarną przyzwoitość i ciekawość świata, w ich szerokie horyzonty intelektualne i elitaryzm definiowany nie według statusu materialnego, ale według siły intelektu. Wiele się niestety zmieniło. Bednarska powoli się komercjalizuje. Coraz więcej w niej uczniów i rodziców, których do tej szkoły przyciągnął jej "brand", a nie głoszone przez nią wartości. Negatywny wpływ na szkoły społeczne musiała także mieć nowa matura, która wymaga o wiele dalej posuniętej uniformizacji, opanowywania "zamkniętego" zasobu wiedzy, w przeciwieństwie do podejścia otwartego, holistycznego, którego propagatorem był choćby wymieniony w artykule Cezary Geroń. No ale z drugiej strony pamiętam, jak pierwsze, pionierskie pokolenie absolwentów Bednarskiej kręciło nosem na nas, pokolenie drugie, mówiąc że "za ich czasów to dopiero było..." To prawda, że mamy problemy adaptacyjne. To prawda, że cierpimy na wzmożony Weltschmerz. To prawda, że wychowano nas na kosmopolitów. Ale jest nas coraz więcej, jesteśmy aktywni i dzięki nam i nam podobnym Polska może powoli zmieniać się w miejsce przyjazne. Gdybyśmy to my mogli wyznaczać standardy społecznego współżycia, problem "wrednych szefów" sam by się rozwiązał. Może to utopia, ale wierzę, że Polska powoli zmierza właśnie w tym kierunku. Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Absolwent Bednarskiej 07.04.09, 13:45 Wiekszosc ludzi w naszym kraju nie moze sobie pozwolic na regularne chodzenie do opery, a nawet kina wiec wrazliwosc na sztuke chyba malo ma tu do rzeczy. Natomiast podanie tego argumentu wskazuje ze osoby konczace szkoly platne maja mala wrazliwosc na rzeczywiste problemy reszty spoleczenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
olewus1 Re: Absolwent Bednarskiej 07.04.09, 14:50 Co ty człowieku wypisujesz. Wrażliwość jak to określasz na rzeczywiste problemy społeczeństwa to powinni mieć te świnie politycy. Wrażliwość o jakim mówi ten koleś to wyraz humanistycznego myślenia, tolerancji i zrozumienia. Ciekawość, otwartość i pasja. Nie można wszystko mnożyć przez kiełbasę, to cecha plebsu intelektualnego a nie finansowego tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Absolwent Bednarskiej 07.04.09, 15:41 Sluchaj: kolega powyzej napisal ze jego koledzy ze szkoly sa wrazliwi czego przejawem jest ze chodza regularnie do swiatyn sztuki i dalej ze z tego wynika ze nie moga byc np zlymi szefami itd. Innymi slowy kolega zasugerowal ze wrazliwosc na sztuke wedlug niego przeklada sie na wrazliwosc na rzeczywiste problemy np ich podwladnych (czyli Twoim prostym jezykiem: ze mozna ja przeliczyc na kielbase). Zdaje sie ze go nie do konca zrozumiales. Idac dalej: dla spoleczenstwa wrazliwosc potencjalnej elity na opere powiedzmy szczerze nie jest tak istotna jak wrazliwosc na kielbase. Odpowiedz Link Zgłoś
think-tank-tonk Re: Absolwent Bednarskiej 07.04.09, 14:50 Nie zgadzam się. To prawda, ze większość Polaków nie może pozwolić sobie na regularne uczestnictwo w kulturze wysokiej. Ale dla dość już potężnej w Polsce klasy średniej jest to kwestia świadomego wyboru. Uważam, że obcowanie ze sztuką dobrze świadczy o człowieku. Szczególnie szanuję taką skłonność u osób, które nie są w żaden sposób profesjonalnie powiązane ze światem kultury. Chodzą do kina, do teatru czy na wystawy nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że mają rozbudzone potrzeby duchowe wykraczające ponad przeciętne standardy. Jest to pewna forma elitarności, ale tej najlepszej - nie sprowadzającej się do posiadania najnowszego samochodu, telefonu komórkowego czy plazmy do oglądania "gwiazd tańczących na lodzie". Tego nauczyła mnie i innych szkoła społeczna. Nakierowała nasze aspiracje nie tylko na tzw. sukces (według kryteriów nowobogackich), ale na konsekwentny rozwój duchowy, dyscyplinę (tak!), otwartość na świat. Myślę że "rzeczywiste problemy reszty społeczeństwa" są mi dobrze znane. Myślę że nieco fałszywy był tytuł tego artykułu. Myślę także, że podstawowym problemem we współczesnej Polsce nie jest bieda jako taka, ale fałszywie ustawione aspiracje społeczne. Ludzie marzą głównie o tym, żeby się za wszelką cenę dorobić, żeby mieć te plazmy, komórki i.t.p. Media - z publicznymi na czele - podsycają ten głód. Tego pędu do gadżetów nie ma n.p. w Europie zachodniej. Tam - mimo wyższych niż w Polsce cen biletów - widuję ludzi skromnie ubranych, ze starą Nokią w dłoni, jak zapełniają sale koncertowe, teatry i kina. To na prawdę kwestia priorytetów, a w mniejszym stopniu portfela. Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Absolwent Bednarskiej 07.04.09, 16:03 Obcowanie ze sztuka dobrze swiadczy jak to slusznie powiedziales o wrazliwosci czlowieka na sztuke, ale zupelnie nie przeklada sie na jego uzytecznosc dla spoleczenstwa. W przeszlosci wylacznie krolowie i szlachta brala udzial w zyciu kulturalnym i przez setki lat nie uwrazliwilo ich to na potrzeby ich podwladnych. Jak wiemy Hitler byl milosnikiem Wagnera itd. Osoby kochajace i rozumiejace potencjalnie sztuke moga byc potworami i nie miec kontaktu z rzeczywistoscia. Zapewne wiele osob korzysta z kultury poniewaz ma taka wewnetrzna potrzebe ale co najmniej tak samo liczna grupa robi to poniewaz sa snobami, lubia sie pokazac i niestety ich regularna obecnosc na takich imprezach nie dowodzi niczego. W Europie Zachodniej jest nie mniejszy ped do gadzetow niz w Polsce. Ja owszem zyjac w Europie Zachodniej uzywam starej Nokii (mam inne priorytety niz najnowszy telefon :) ) ale wszyscy dokola maja najnowsze modele. A co jesli "konsekwentny rozwoj duchowy" doprowadzi Cie do momentu w ktorym zrozumiesz ze ostatecznie liczy sie wlasnie to czy mozesz zaspokoic wlasne potrzeby podstawowe i miec poczucie niezaleznosci i bezpieczenstwa? Wlasnie Twoje twierdzenie, ze priorytety sa wazniejsze niz zawartosc portfela, ono zdradza ze nie potrafisz wczuc sie w sytuacje osob biednych. Tak -jesli masz juz pelen portfel, wowczas priorytety sa istotne, ale jest pewien prog majetnosci ktory trzeba osiagnac zeby wrazliwosc, priorytety itd mialy jakies znaczenie. Z ciekawoscia obserwuje Polakow dorabiajacych sie w Irlandii. Wielu z nich przyjechalo z malych miasteczek i nie slyszalo w ogole o kulturze, ani nie wiedzialo co znaczy w ogole slowo priorytet. Majac dopiero mozliwosci podobne do ludzi Zachodu zaczynaja odzywac. Owszem -wiele z nich ma idealy typu ubrac sie jak Doda, miec duzy samochod z glosna muzyka i najlepsze gdzety, ale chyba jeszcze wiecej tych osob ma priorytety inne: czlowiek jest tworczy z natury (a nie dzieki szkole spolecznej) i jesli ma mozliwosci budzi sie w nim zainteresowanie dla swiata w roznej formie. Zaskakujace jest dla mnie jak wielu Polakow na emigracji zaklada zespoly muszyczne, fotografuje, probuje cos robic w teatrze. To wlasnie pieniadze daja mozliwosci, rozwoj. Szkola spoleczna moze najwyzej nauczyc dzieci nowobogackich ze moga zamiast gadzetow zrobic ciekawsze rzeczy z pieniedzmi. Ale zdolne dzieci naucza sie tego w kazdej szkole. Dzieci przejmuja tez najczesciej priorytety rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Absolwent Bednarskiej 07.04.09, 16:11 Aha: chcialem dodac ze pomimo ze mam stara Nokie uwazam ze nowoczesne gadzety sa dobre i nie widze nic zlego w posiadaniu np lepszego telewizora. Osoba ktora chce miec lepszy telewizor ale nie chodzi do opery wcale nie musi miec gorszego gustu czy mniejszej wrazliwosci na kulture. Odpowiedz Link Zgłoś
think-tank-tonk Re: Absolwent Bednarskiej 07.04.09, 17:36 Jasne: chodzenie do opery nie jest jedynym słusznym miernikiem wartości człowieka. Nie uodparnia też na zło tego świata tak samo jak chodzenie do kościoła nie gwarantuje, że się będzie człowiekiem zawsze prawym i uczciwym. Uważam jednak uczestnictwo we wspólnocie (szeroko pojęte: niech to będzie sport, kino, teatr, polityka, religia, działalność charytatywna...) dobrze świadczy o człowieku, bo pokazuje, że jest w stanie wynieść swoją egzystencję ponad poziom czysto egoistyczny. Poza tym odczuwam lęk przed osobnikami, którzy n.p. szczycą się tym, że nigdy w życiu nie przeczytali żadnej książki (jak G.W.Bush). Nie oznacza to oczywiście, że nie wolno dążyć do zaspokojenia potrzeb materialnych. Sam staram się je zaspokajać. Chodzi o to, by w życiu dawać coś z siebie, a nie tylko brać. Masz rację, że nasi rodacy mają w sobie potencjał wspólnotowy. Sam, mieszkając poza granicami Polski, dostrzegam to samo, o czym i ty piszesz. Nie uważam szkół społecznych za jedyną receptę na polski marazm. Wiem jednak, że powstanie tych szkół było inspirujące dla nowocześnie myślących pedagogów także w szkołach publicznych. Wiem, że eksperymentalny program nauczania w tych szkołach przynosi dobre efekty. Wiem wreszcie, że wokół szkół społecznych narosło wiele mitów - i tych pozytywnych, i tych krzywdzących. Ten artykuł niektóre z tych mitów obala, a niektóre wręcz pogłębia. Dylemat, czy należy wychowywać młodego człowieka tak, by był szlachetny i uczciwy, czy tak, aby dał sobie radę w wyścigu szczurów, jest trudny i staje przed nim każdy rodzic. Ja uważam, że uczciwość, a nawet pewna życiowa naiwność w sumie popłaca. Być może naraża człowieka na więcej ran i rozczarowań, ale w sumie przed nimi żadna skorupa nas nie uchroni i lepiej przyjmować je na siebie z otwartą przyłbicą, niż wypierać i upychać po kątach swojej duszy. Jeśli moje komentarze n.t. opery i awangardowych filmów zabrzmiały arogancko, to przepraszam, bo służyły mi one jedynie jako ilustracja czy przykład, a nie jedyne kryterium oceny wartości człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Absolwent Bednarskiej 07.04.09, 20:19 Po raz kolejny wroce do tego samego tj jak to jeden kolega powyzej napisal do "kielbasy": jesli rodzice sa biednymi wyrobnikami a zatem ich dzieci rowniez maja "szanse" pojsc w ich slady wowczas nie maja sie nad czym zastanawiac: jedynie praktyczne wychowanie na osobe ktora bedzie niezalezna i przebojowa moze poprawic ich dzieciom przyszlosc. Natomiast rodzice bogaci moga wybierac: ich dzieci moga sobie pozwolic na naiwnosc na niedostosowanie poniewaz nawet jesli nie beda przebojowe -pieniadze rodzicow pozwola im na latwe zycie. Tak sie sklada ze mam oba rodzaje dzieci w mojej najblizszej rodzinie. Ja osobiscie uwazam ze idealy to swietna rzecz -sam tkwilem w nich od dziecka, pomagajac np darmowymi korepetycjami biednym itp gdy w tym czasie inni zarabiali na korepetycjach na wakacje o ktorych ja moglem tylko pomarzyc. Uwazam ze to byl blad. Innymi slowy: jesli juz masz "kielbase" mozesz sie rozwijac ile chcesz. Jesli jestes biedny i tak problemu nie masz z decyzja bo musisz brac to co daje ci los. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 12:38 W szkole społecznej, do której chodzą moje dzieci jest zasada, że nauczyciele muszą być lepiej opłacani niż w szkołach MEN-owskich. Inaczej ta zabawa nie ma sensu. Szkoła ma przyciągać najlepszych nauczycieli. Tylko wtedy ludzie bedą skłonni zapisywac tam swoje dzieci i płacić. Odpowiedz Link Zgłoś
li13 Re: Efekt cieplarniany 10.04.09, 00:58 > W szkole społecznej, do której chodzą moje dzieci jest zasada, że > nauczyciele muszą być lepiej opłacani niż w szkołach MEN-owskich. > Inaczej ta zabawa nie ma sensu. Szkoła ma przyciągać najlepszych > nauczycieli. Tylko wtedy ludzie bedą skłonni zapisywac tam swoje > dzieci i płacić. I tu sie zgadzam w calej rozciaglosci - kiepska cena to kiepski produkt, nie bedzie wlasciwego wynagrodzenia to nie bedzie dobrych nauczycieli. Czy to w szkole prywatnej, spolecznej czy panstwowej... Odpowiedz Link Zgłoś
lemonfruit Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 12:41 Byłam w jednym z pierwszych roczników, które podjęły naukę w szkołach społecznych. Zdawałam egzamin, kiedy na jedno miejsce było kilku chętnych. Klasy male, towarzystwo zgrane, nauczyciele z pasją (młodzi, starzy, wśród nich wielu niepokornych), losy absolwentów potoczyły się różnie (jak po każdej innej szkole) chociaż chyba wszyscy pokończyli studia), są wśród nas asolwenci i obecnie wykładowcy renomowanych uczelni, artyści, przedsiębiorcy i "szarzy ludzie". Po tej szkole studiowałam na uczelniach prywatnych i państwowych, nigdy nie miałam problemów "adaptacyjnych" i uważam,że mówienie iż szkoły społeczne/ prywatne są dobre albo zła jest dużym nadużyciem, ponieważ to tak jakby np. powiedzieć, np. że licea warszawskie czy krakowskie są jakieś tam. Moje dziecko posłałam do szkoły prywatnej i oczywiście mam powtórkę z rozrywki w wykonaniu ludzi, którzy krytykują choć sami nie mają wyboru (bo płacić i tak nie mogą) Odpowiedz Link Zgłoś
spitzenreiter do absolwenta 07.04.09, 12:54 Negatywny wpływ na szkoły społeczne musiała także mieć nowa matura, która wymaga o wiele dalej posuniętej uniformizacji, opanowywania "zamkniętego" zasobu wiedzy, w przeciwieństwie do podejścia otwartego, holistycznego... Formalna i prawdziwa wiedza niepotrzebna, kiedy tatuś na prawdziwe pieniądze. Cała prawda o szkołach prywatnych jest taka, że brak presji wyniku jest przyczyną braku mobilizacji do nauki. Nauczyciel przecież w takiej szkole zostawić ucznia na drugi rok. Niewielu jest ludzi, którzy potrafią sami zmobilizować się do pracy, zwykle konieczna jest presja otoczenia. Nic dziwnego, że uczniowie ze szkół społecznych nie radzą sobie na maturze i studiach. Niepowodzenia zrzucają potem chamskie otoczenie. Osobiście skończyłem studia na renomowanej państwowej uczelni i tego rzekomego chamstwa ze strony wykładowców nie zauważyłem, przeciwnie byli to w większości ludzie o bardzo wysokiej kulturze osobistej. Odpowiedz Link Zgłoś
think-tank-tonk Re: do absolwenta 07.04.09, 15:07 Ile razy już słyszałem, że nad uczniem trzeba stać z batem, bo inaczej niczego nie przyswoi. Otóż nie! - Młody człowiek ma naturalną ciekawość świata. Jeśli pedagog potrafi ją umiejętnie podsycać, to przymus okazuje się niepotrzebny. Presja istniała w mojej szkole, nie odpuszczano nam. Ale nie miała ona formy poniżania i wciskania nudnej wiedzy na siłę. Chodziłem do klasy tzw. humanistów i pamiętam doskonale, jak bardzo musiał się z nami namęczyć matematyk, żebyśmy przyswoili cały program. Ale ani jedno z nas nie wyszło z tej szkoły bez solidnego pensum wiedzy ze wszystkich przedmiotów. - Ja też spotkałem po opuszczeniu szkoły kilku znakomitych wykładowców. Tylko że nawet oni byli zdumieni moją skłonnością do zadawania pytań i formułowania własnych opinii. Pozostali próbowali wielokrotnie mnie "usadzić", tyle że moja postawa siała ferment w grupie, wśród moich kolegów, którzy bardzo szybko otwierali się, ośmielali i zaczynali uczestniczyć w dyskusji. - Jak już napisałem, istnieją różne szkoły społeczne. Są takie, które pod szyldem SLO sprzedają edukacyjną hochsztaplerkę. Są jednak takie, które potrafią przygotować swoich uczniów do egzaminów na najbardziej ambitne wydziały, nie łamiąc im przy tym intelektualnego i moralnego kręgosłupa. Z pewnością są też szkoły państwowe, spełniające to kryterium. Ale to właśnie pierwsze szkoły społeczne wyznaczyły w tym względzie standardy po roku 89. - Pamiętam, że w czasie, kiedy zdawałem do pierwszego SLO, poziom przyjęć absolwentów tej szkoły na wydziały uniwersyteckie, wynosił grubo ponad 100%. To znaczy, że większość z nich dostawała się na kilka wydziałów. Więc nie wiem, jak to jest z tym nie radzeniem sobie. Wśród moich kolegów i koleżanek z klasy jest już kilka osób z doktoratami, następne w drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
skora0 Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:00 Tak...bardzo dbamy o poziom... do mojej klasy w KL STO Bytom uczęszczał "koleżka" którego poziom rozwoju można było określić jako "opóźniony" nikt jednak nie robił z tego problemu... tatuś "koleżki" był dyrektorem jednej z bytomskich spółek węglowych, więc "to i tamto" załatwił dla szkółki... natomiast problemem była moja nieco nietypowa fryzura która tak bardzo przeszkadzała moim dbającym o rozwój indywidualizmu profesorom... Cóż niedorozwój "koleżki" pozwolił mu jednak zdać maturę w tej szkole...no ale wtedy była jeszcze stara matura...a tatuś był dyrektorem spółki węglowej... oczywiście ta matura nie pozwoliła "koleżce" na podjęcie studiów... Odpowiedz Link Zgłoś
nstemi Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:32 No ale Ty podjąłeś studia, tak? Rozumiem, ze szkoła o której piszesz jest społeczna. Spróbuj sobie wyobrazić "koleżkę" w szkole publicznej. Jesteś pewien, ze tata dyrektor nie miałby tam żadnego znaczenia. Ja wątpię. > Tak...bardzo dbamy o poziom... > do mojej klasy w KL STO Bytom uczęszczał "koleżka" którego poziom rozwoju można > było określić jako "opóźniony" nikt jednak nie robił z tego problemu... tatuś > "koleżki" był dyrektorem jednej z bytomskich spółek węglowych, więc "to i tamto > " > załatwił dla szkółki... natomiast problemem była moja nieco nietypowa fryzura > która tak bardzo przeszkadzała moim dbającym o rozwój indywidualizmu profesorom > ... > Cóż niedorozwój "koleżki" pozwolił mu jednak zdać maturę w tej szkole...no ale > wtedy była jeszcze stara matura...a tatuś był dyrektorem spółki węglowej... > oczywiście ta matura nie pozwoliła "koleżce" na podjęcie studiów... Odpowiedz Link Zgłoś
skora0 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:56 tak podjąłem i ukończyłem dwa kierunki, ale z tej szkoły odszedłem p półtorej roku męczarni... cóż, jeżeli chodzi o państwowe liceum, to myślę, że pozycja "koleżki" byłaby podobna, czyli byłby przepychany z klasy do klasy bez minimum wysiłku z jego strony... osobiście bym jednak na miejscu dyrekcji szkoły zastosował inne kryteria doboru uczniów niż pozycja rodziców ucznia...Przecież nigdzie nie jest powiedziane, że ktoś musi koniecznie skończyć liceum... dodam tylko, że wtedy do tej szkoły nie było egzaminów... Odpowiedz Link Zgłoś
nstemi Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:17 Ciekawy artykuł. Lekko przesłodzony, ale interesujący. W sumie to dobrze, że mamy alternatywę dla szkół publicznych. To pewnie jest tak samo jak z prywatnymi szkołami wyższymi. Są dobre i konkurujące z publicznymi, są i kiepskie i bardzo kiepskie. Ja sama zapewne rozważę dla moich dzieci i taką szkołę i publiczną. W tych ostatnich przeraża mnie głównie brutalność. Mam przyjaciół i krewnych nauczycieli w publicznych szkołach i z ich opowieści wyłania się obraz bezlitosnej dżungli. I wcale nie jest tak, że nie ma tam podziału na "lepszych i gorszych", biednych i bogatych. Bo jest i to bardzo silny. Ześwirowanych rodziców także nie brakuje. Jakość nauczania też jest bardzo różna. Więc nie ma co wylewać pomyj na szkoły prywatne, tylko dlatego, że są ludzie których stać na opłacenie czesnego. Jestem za swobodą w szkole, myślę że znacznie bardziej uczy odpowiedzialności niż reżim (z którym chyba i tak szkoły mają poważne problemy), pod warunkiem zachowania dobrej jakości edukacji. Nigdy nie słyszałam o prywatnej szkole, w której dręczone dziecko popełniło samobójstwo, albo z której zamieszczano szokujące zdjęcia w internecie. Odpowiedz Link Zgłoś
luksferkaz a ja popieram szkoły społeczne 07.04.09, 13:47 wiele tu opinii... może niektórzy posyłają swoje dzieci do szkół społecznych, bo chcą należeć do elity. ich sprawa. ja posyłam moje dziecko do takiej szkoły, bo: - sama chodziłam - do XVII SLO i był to naprawdę dobre doświadczenie. Czułam się szanowana, za to że jestem, a nie za kasę na przykład (bo jej nie miałam;) pochodziłam z niezbyt zamożnej inteligenckiej rodziny i czesne to był dla moich rodziców duży wydatek. poza tym uczyłam się "po swojemu" - co dało dobre efekty i przede wszystkim, nikt nie chciał mnie zgnoić ani złamać za wszelką cenę (co wielokrotnie zdarzało się w podstawówce i szkole państwowej) - uważam, że wiele (nie wszystkie!) szkoły społeczne (nie prywatne, to naprawdę różnica) potrafią w dzieciach i młodzieży wykształcić postawy prospołeczne, obywatelskie, których wydaje mi się, jest w tym kraju ciągle za mało. czego dowodem jest ta dyskusja, pełna złośliwości, jadu i krytyki wobec zdania drugiego człowieka, tylko dlatego, że jest to inne zdanie.. - dwa lata temu okazało się, że w całej Warszawie było 35 miejsc dla dzieci "integracyjnych" w szkołach państwowych. gdy mój syn dostał orzeczenie, że powinien pójść do takiej klasy (ma kłopoty ze wzrokiem i słuchem, ale nic poza tym), powiedziano mi, że powinnam starać się o to rok wcześniej (czyli półtora roku przed pójściem do szkoły..), nigdzie nie chcieli go przyjąć. złożyłam papiery do 4 szkół społecznych, w każdej zdawał egzamin (szkoły społeczne też potrafią zapewnić pewną dawkę stresu;) chcieli go przyjąć do każdej. wybraliśmy jedną, chodzi tam dwa lata. nie mówię, że nie ma problemów, ale ma prawo zadawać pytania na lekcji, czuje się szanowany. nikt go nie wyzywa od okularników, a nauczyciel nie traktuje go jak idioty, bo nie dosłyszy jakiegoś zdania. a ja płacę za tę możliwość połowę mojej pensji, bo uważam, że warto, by mój syn mógł nie bać się, idąc co rano do szkoły (właściwie jadąc, dowożę go 20 km), a w przyszłości z szacunkiem wobec cudzych opinii uczestniczyć w debatach społecznych - takich jak ta. szanujmy się nawzajem, bardzo Was proszę. każdy z nas, mając odmienne zdanie, ma do niego prawo. i bez względu na to, ile w swojej wypowiedzi popełni błędów, ortograficznych, logicznych, czy rzeczowych... Odpowiedz Link Zgłoś
falafel99 Efekt cieplarniany? DOBRE. 07.04.09, 13:50 Cytat który skłonił mnie do opisania swoich wrazen po 4 latach w Społecznym Liceum, Społecznego Towarzystwa Oświatowego: "Dla Doroty Dobroczyńskiej szkoły społeczne to nie żadne cieplarnie, tylko miejsca, gdzie panuje normalna atmosfera, w jakiej powinno wychowywać się dziecko. Takie, które czuje wsparcie i bezpieczeństwo, łatwiej poradzi sobie ze światem niż to, któremu ciągle przycina się palce. Twarda szkoła kar, upokorzeń, presji daje bagaż, z którym w dorosłym życiu trzeba się uporać." Prawda o moim liceum byla dokladnie odwrotna - bylo to miejsce gdzie codziennie bylo sie upokarzanym bo sie nie ma nowych ciuchow skas tam, bo sie nie ma komorki jakiejs tam, bo sie jezdzi do szkoly autobusem a nie BMW tatusia. Tepienie i gnojenie bo sie nie lubi zapijac w trupa co weekend, i nie daje ciala kazdemu glupkowi poznanemu na imprezie. Chodziłam do Społecznego Liceum pod patronatem STO (akurat nie do żadnej placówki wymienionej w artykule, ale co to zmienia, jak jedna grupa to jakies standardy wew. reprezentuje) i nigdy nie wybacze rodzicom wymuszenia na mnie tego G... liceum (nie mialam nic do powiedzenia w tej kwestii, a nie umialam sie postawic). Byle publiczna byłaby lepsza. Napewno ludzie w publicznych LO byliby normalniejsi. W "moim" LO nauczyciele byli "tolerujacy postawy" (a moze tak sie przejawiala pielegnacja cyt. "intelektualnego snobizmu" HAHA) czyli nie interweniowali jak jedni uczniowie gnoili innych uczniow (chudych, grubych, krzywych, gorzej ubranych itp) W CZASIE LEKCJI (szczyt po prostu wszystkiego), dziewuchy - rewia mody (tez przy pelnym przyzwoleniu ze str nauczycieli), chlopaki - licytacja na durne gadzety. Do tej szkoly uczeszczaly rozpuszczone bachory bogatych rodzicow (cyt."To nie jest szkoła dla nowobogackich" DOBRE!!), wiekszosc cpala/pila regularnie juz w 1 klasie LO (mam 30 lat, wiec to bylo w czasach gdy nie kazdy uczen cpal), dziewczyny sobie podawaly info od kogo kupic tabletki poronne, chlopaki wymieniali sie danymi o zlodziejach ciuchow, komórek ktorzy mieli akurat fajny towar na stanie itp. - takiego pokroju towarzystwo tam sie "óczylo". DNO jakiego swiat nie widzial. Poziom nauczania zenujacy - w ciagu 4 lat uczyly mnie 4 polonistki, 2 matematyczki, 2 anglistki, ogolnie mialam wrazenie ze ta szkola byla traktowana przez nauczycielki jako przechowywalnia na czas pomiedzy ciazami / urlopami wychowawczymi. Do tej szkoly uczeszczaly tez dzieciaki, delikatnie mowiac, ociezale umyslowo, ktorych rodzice zdawali sobie z tego sprawe i wiedzieli ze w publicznym LO nikt nie bedzie przymykal oko na np. ciezka postac dysleksji (delikwent nie umial pisac i czytac w zadnym jezyku, jak widac nie jest to umiejetnosc konieczna by skonczyc liceum) - z panstwowego wylecialby z hukiem w 1 klasie (w panstwowych wychodza ze slusznego zalozenia ze nie kazdy musi miec mature), zeby nie ukonczyc "mojego" LO trzeba chyba by bylo wpasc pod tramwaj. cyt."A tak załamał się kompletnie, obraził na rzeczywistość, bo w szkole nauczyli go intelektualnej debaty, prawości, odpowiedzialności, ale nie nauczyli życia w buszu" ciekawe w ktorym równoległym wszechswiecie ten człowiek żyje, szczęśliwie już nie spotkałam nigdzie tyle dziadostwa i chamstwa co w ELYTARNYM liceum STO. cyt:"Zwłaszcza że absolwenci szkół społecznych w pierwszych latach byli przez innych studentów odbierani jako wyniośli, pogardliwi, zadzierający nosa." z mojej klasy az 2 osoby skonczyly studia (w tym ja), niech nie przesadzaja z tym uogolnianiem, malo kto po moim badziewnym LO jakakolwiek uczelnie skonczyl - ale zaczac studiowac zaden problem, wiec mozliwe ze sie "wozili" tak jak nauczyli sie w liceum ze nalezy, ale uczelnia to nie g... liceum, tam takie osobniki usuwane są na margines towarzystwa (przyjmujac ze ukoncza choc jeden semestr) Rodzice naiwnie poslali mnie do tej budy liczac ze wlasnie bedzie tam "lepsze" towarzystwo (inteligetniejsi ludzie) wiedzac ze ciezko sie integruje (cholerna niesmialosc), a trafilam z deszczu pod rynne - do klasy drechow i puszczalskich idiotek. Pobyt w tej "otwartej, przyjaznej, demokratycznej, pielęgnującej inteligencki etos i postawy obywatelskie" (HAHAHAHAHA) placówce przyplacilam depresja i 2 letnia terapia, ale dzis to ja jestem po studiach dziennych na PAŃSTWOWEJ uczelni (nigdy wiecej prywatnej szkoly, kazdemu szczerze odradzam!!) i mam dobra robote, a oni siedza na kasie w angielskim tesco. Ostatnio widziałam jednego zdolniache z mojej klasy - podawał mi pizze -, innym razem widzialam innego cwaniaka - zamiatal w McDonaldzie, jednak jakas sprawiedliwosc na tym swiecie jest ;)))) Mam jednak poczucie ze STO powinno mi zadośćuczynić za swoja ELYTARNOŚĆ (wywaloną kasę na czesne + korepetycje + 2 lata terapii + leki, oraz niemierzalne straty moralne), może Pan absolwent z artykułu co ma kancelarie prawniczą mi pomoze w zaskarżeniu tych gnoii i choć niewielkim ( z 200tys) zadośćuczynieniu za ten koszmar. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 07.04.09, 16:50 Skoro nie chodziles do zadnej placowki wymienionej w artykule, to dlaczego twierdzisz, ze wypowiedzi na temat tych szkol sa nieprawdziwe? Dlatego, ze twoja szkola byla inna? Nawet slabo orientujesz sie czym jest STO. Odpowiedz Link Zgłoś
falafel99 Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 07.04.09, 18:47 Co za roznica ? STO odpowiada chyba za szkoly swoje, a moze firmuje swoja nazwa byle badziew ktory odpowiednio zaplaci i ma w d.. co dalej? Sklep REAL jest w kazdym miescie taki sam i centrala wie co robi, skoro REAL sie pilnowac umie to aspirujace do ELYTARNOSCI stowarzyszenie tym bardziej powinno sie orientowac co w jej placowkach sie dzieje, dlatego sadze ze te 3 szkoly na krzyz z artykulu to jest odstepstwo od reguly - regula byla "moja" placówka pod patronatem STO :> Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 07.04.09, 19:16 "Co za roznica ? STO odpowiada chyba za szkoly swoje, a moze firmuje swoja nazwa > byle badziew ktory odpowiednio zaplaci i ma w d.. co dalej? " Jednak słabo się orientujesz czym są szkoły STO. Szkoła społeczna bedzie taka jaką ja sobie zrobia rodzice - to zależy od tego jaki wybiorą zarząd, Rade Rodziców , jak on bedzie funkcjonował, jakiego dyrektora zatrudni, jak szkołę "ustawią", poprzez swoje wymagania wobec tegoż dyrektora, statut który wypracują i inne regulacje. Tutaj nie ma żadnego "brandu" i jakiegoś nadzorcy z STO, który tego wszystkiego przypilnuje. To jest zdecentralizowane. Bedziemy mieć taką szkołę (członkowie koła STO - rodzice, nauczyciele) jaką sobie wypracujemy. Na Bednarskiej mają swój Sejm i demokrację. W innych szkołach są inne rozwiazania. Ale zawsze wszystko zależy od samych rodziców szkoły. Wszystko w ich rękach W ostatnich latach ta idea sie nieco strywializowała. Rodzice płaca i chcą miec najczęściej święty spokój. Uaktywniają się najczęściej jak jest jakiś kryzys. Odpowiedz Link Zgłoś
falafel99 Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 07.04.09, 19:56 > Tutaj nie ma żadnego "brandu" i jakiegoś nadzorcy z STO, który tego > wszystkiego przypilnuje. To jest zdecentralizowane. Bedziemy mieć > taką szkołę (członkowie koła STO - rodzice, nauczyciele) jaką sobie > wypracujemy. Mylisz sie, STO to brand jak kazdy inny, jezeli by tak nie bylo, to nie firmowaloby sie tym znakiem xxx szkol w calej Polsce. I robia zle ze pozwalaja nazwe swojego stowarzyszenia uzywac komu popadnie, wiec niech teraz poniosa konsekwencje - chodzilam do liceum STO, i opisalam dokladnie jak w nim bylo - ku przestrodze rodzicom naiwnie posylajacym swoje dzieci w dobrej wierze do spolecznego liceum tego stowarzyszenia. Sama przyznalas ze STO ma w d... co sie w placowkach firmowanych jej nazwa dzieje - to juz pokazuje jacy to sa ludzie, tylko KASA KASA I KASA sie liczy. Gdyby zalezalo im choc troche na jakosci, nie wycierali by tylka wlasna nazwa. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 07.04.09, 21:11 Nie masz racji. Podtrzymuję to co napisałem - najwyraxniej nie masz pojecia jak funkcjonują szkoły STO. Ja sie dość dobrze orientuję jak funkcjonują te szkoły na poziomie podstawówek i gimnazjum, ale nie sądzę, żeby podstawowe zasady w liceach się różniły. Te zasady to jest właśnie "brand" STO. A to jaki użytek z nich robią rodzice i nauczyciele - członkowie STO zależy tylko od nich samych. 1. "tylko KASA KASA I KASA sie liczy" To nieprawda. Szkoły STO są placówkami typu "non-profit" z litery prawa nie mogą więc mieć żadnego zysku. Zarządy tych szkół są wybierane spośród rodziców - członków STO. Pracują społecznie "po godzinach" i z reguły ich podstawowym zmartwieniem jest to - żeby jak długo sie da nie podwyższać czesnego, przecież działają w imieniu i w interesie rodziców i są przed nimi odpowiadają. 2. "I robia zle ze pozwalaja nazwe swojego stowarzyszenia uzywac komu popadnie, wie > c niech teraz poniosa konsekwencje" Patrz punkt 1. Przecież STO nie jest organizacją policyjną, STO jest stowarzyszeniem i na ustalonych zasadach każdy może zgłosić do niego akces. Jeśli poziom szkoły nie jest zadowalający, to rodzice - członkowie koła STO - mogą zmienić zarząd, dyrektora itp.itd. Są ku temu odpowiednie procedury. 3. "Sama przyznalas ze STO ma w d... co sie w placowkach firmowanych jej nazwa dzie > je -" łeś - jestem facetem. Nie ma w dupie, niczego takiego nie powiedziłem. Ale STO to nie jest jakaś firma z nadzorującą centralą. To jest zdecentralizowane stowarzyszenie i jego władze mogą robić tylko to na co pozwala im statut. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 08.04.09, 02:10 Ktoś tutaj dobrze napisał - są szkoły STO lepsze i gorsze. Każdy jest odpowiedzialny za siebie, za swoje wybory i ma wolną wolę. Nie bardzo rozumiem, jak można dopłacać do szkoły która wywołuje depresję. Sorry, ale przecież chyba w kajdanach cię tam nie trzymali ? Licea to chyba rzeczywiście specyficzny rodzaj szkoły społecznej. Rozumiem, że tutaj kontrast pomiedzy tymi naprawdę dobrymi, gdzie jest ostra selekcja i dobrzy nauczyciele i pedagodzy, a tymi słabymi, które są po prostu przechowalnią nieudaczników, jest szczególnie duży. W podstawówkach i gimnazjach STO tego chyba nie ma. Tylko nie bardzo rozumiem, dlaczego byłaś skazana na tę szkołę. Skoro Ci nie odpowiadała, dlaczego nie uciekłaś z niej wczesniej ? Odpowiedz Link Zgłoś
falafel99 Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 08.04.09, 12:01 > Ktoś tutaj dobrze napisał - są szkoły STO lepsze i gorsze. Jeżeli szkoły STO są lepsze i gorsze, to dlaczego autorka oryginalnego tekstu, którego dotyczy cała ta dyskusja, nie powie prawdy,tj. że 90% STO to placówki Monaru i przechowalnie prostytutek tj. pardon dam do towarzystwa? Zamiast tego opowiada swoje zasponsorowane i skonfabulowane przemyślenia oraz cytuje komunały wyssanych z palca lub wyselekcjonowanych rozmówców? Czy wg. ciebie prawdziwe może być tylko naiwne kłamstwo? STO może być tylko synonimem typowych banialuk opowiadanych o szkołach społecznych/ prywatnych ale nie może już być synonimem syfu jaki w rzeczywistości firmuje? Szkoda że nie nauczono cię nigdzie samodzielnego myślenia, być może ta oczywista sprzeczność nie powodowały by u ciebie tak silnego parcia na opony mózgowe. > jest odpowiedzialny za siebie, za swoje wybory i ma wolną wolę. Nie > bardzo rozumiem, jak można dopłacać do szkoły która wywołuje > depresję. Sorry, ale przecież chyba w kajdanach cię tam nie > trzymali ? Wolną wolę mają ludzie dorośli, dzieci mają jej tyle ile im pozwolą mieć rodzice. > Tylko nie bardzo rozumiem, dlaczego byłaś skazana na tę szkołę. > Skoro Ci nie odpowiadała, dlaczego nie uciekłaś z niej wczesniej ? To prawda że nie rozumiesz - widać STO nie uczy myślenia przed wypowiedzeniem opinii. Poza tym masz bardzo wąskie horyzonty myślenia. Wyobraź sobie ze są rodziny gdzie dziecko nic nie ma do powiedzenia w kwestii wyboru szkoły. Do tego, depresja cechuje się tym ze nie jest się w stanie podjąć tak prostej decyzji jak umycie się rano, decyzje tak duże jak zmiana szkoły , są kompletnie nie do wyobrażenia. Za wpędzenie mnie w chorobę, która trwała kilka lat, sprawiła ze zawaliłam maturę (jak inaczej nazwać zdanie matury na dwójach) i roztyłam się do xxx kg, STO powinno mi zapłacić i zamierzam się zorientować jakie mam szanse w pozwaniu tego cudownego stowarzyszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 08.04.09, 13:37 falafel, "Szkoda że nie nauczono cię nigdzie samodzielnego myślenia, być może ta oczywista sprzeczność nie powodowały by u ciebie tak silnego parcia na opony mózgowe." "To prawda że nie rozumiesz - widać STO nie uczy myślenia przed wypowiedzeniem opinii. Poza tym masz bardzo wąskie horyzonty myślenia" Czy ja cię tutaj atakowałem ? Nie przeczytałaś uważnie mojej odpowiedzi, w której przyznaję, że prawdopodobnie w liceach podział na dobre i na przechowalnie nieudaczników i olewusów występuje w stopniu nieznanym w społecznych podstawówkach i gimnazjach ? Przepraszam jeśli moje zdziwienie odczytałaś jako atak. . Nie miałem takiego zamiaru. Ja nie znam Ciebie i twoich problemów. Nie jestem też niestety ekspertem w temacie depresji. A ty gdzie się nauczyłaś takiej agresji i nietolerancji w stosunku do dyskutanta ? To dla ciebie jest to "oczywista sprzeczność", dla mnie nie. Ja mam 3 dzieci w społecznej podstawówce i gimnazjum, z których i my i one jesteśmy bardzo zadowoleni. Może i mam wąskie horyzonty myślenia, możliwe że w ogóle nie potrafie myśleć - jednak moje i moich znajomych doświadczenia ze szkołami STO są inne niż Twoje. Dlatego z zainteresowaniem przeczytałem twoją wypowiedź, szczególnie że niedługo moje dzieci staną przed problemem wyboru liceum. Po Twoim ostatnim poście to zainteresowanie jakby mi lekko mija. "Czy wg. ciebie prawdziwe m > oże być tylko naiwne kłamstwo? STO może być tylko synonimem typowych banialuk o > powiadanych o szkołach społecznych/ prywatnych ale nie może już być synonimem s > yfu jaki w rzeczywistości firmuje?" Powtarzam, mamy różne doświadczenia. O niczym cię nie chcę przekonywać i życzę wszystkiego najlepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 08.04.09, 14:07 Jeszcze co do moich kompetencji w tym temacie. "jestem" ,poprzez moje dzieci, w szkołach STO od 9 lat. 2 lata temu dałem się namówić do kandydowania do zarządu mojej szkoły i zostałem wybrany. Jakies doświadczenia dotyczące funkcjonowania - przynajmniej tej szkoły do której chodzą moje dzieci - więc mam. To co napisałem, to naprawdę nie są oklepane, fałszywe komunały. Nie mam natomiast żadnych doświadczeń z liceami STO. Odpowiedz Link Zgłoś
falafel99 Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 08.04.09, 23:48 Widzisz, mimo ze minelo juz tyle lat, mimo ze dzis jestem juz dorosla i emocjonalnie w miare stala (jak na kobiete ;) ) to nadal bardzo nerwowo reaguje na wspomnienia z liceum, a jak przeczytalam ten artykul to doslownie noz w kieszeni mi sie otworzyl. Mam wielkie poczucie krzywdy jakie mi wyrzadzilo to liceum, zwlaszcza ze bezczelnie brali kase i moich rodzicow umacniali w podejsciu - panska corka nie integruje sie z klasa, a oni robia w jej kierunku przyjazne zaczepki / konskie zaloty (nie wiem od kiedy publiczne upokarzanie i wysmiewanie nazywa sie przyjaznymi zaczepkami. W tym gimnazjum w Gdansku co chlopaki niemalze gwalcili dziewczynke na lekcji i krecili to komorka , tez nauczyciele takie zachowania nazwali konskimi zalotami.Az od tych zalotow sie dziewczyna powiesila. Widac tak moralnie wykrzywionych nauczycieli w Polsce mamy, szczesliwie za moich czasow jeszcze nie gwalcili na lekcjach, narazona bylam "jedynie" na stala agresje werbalna) Nikt mi nie odda tych lat spedzonych na depresji, w samotnosci z myslami samobojczymi. Co mnie najbardziej wzburza, to fakt ze szkola brala kase , za to wlasnie ze niby miala byc troska o ucznia, o jego samopoczucie, i owszem klasy byly po 12-13 osob, a i tak uczen byl pozostawiony sam sobie, bo nauczyciele mieli w d... co sie dzieje w czasie lekcji i przerw. Przy 30 dzieciakow w klasie gnojenie jednej osoby teoretycznie moze przejsc niezauwazone, ale w 12 osobowej klasie? to bylo zwykle udawanie ze sie nic nie dzieje ze strony nauczycieli. Dyskusje na temat lekcji, wlasne zdanie? zapomnij. Byle odbebnic i wyjsc. Co zabawne szkola miala wlasnego psychologa - ani razu mi nie powiedziano ze moge isc do niego i z nim porozmawiac. Widac trzymany byl tylko w celach marketingowych. Nie posylaj dziecka do spolecznej czy prywatnej szkoly. Lepiej wysuplaj kase na korepetycje (jezeli trzeba) i niech idzie do dobrego liceum publicznego - tam przekroj ludzi jest wiekszy. Sa biedni i bogaci, wszystkie subkultury mlodziezowe jakie istnieja, ludzie z miast i wsi, i laczy ich jedno - chec nauki. Do spolecznych / prywatnych szkol trafiaja dzieciaki takie jak ja - niesmiale, dzieciaki agresywne ktore wylecialyby lub juz wylecialy z publicznych, dzieciaki nierozgarniete bez szans w publicznej placowce, rozpieszczone bachory bogatych rodzicow, itp. To jest jeden wielki kociol patologii (tak, swoje zachowanie w tamtym czasie postrzegam jako patologie, bo powinnam byla dac w ryj jednemu z drugim i chamskie txt by sie zapewne skonczyly, a nauczycielom na odchodne powiedziec dobitniej co o nich sadze niz Chylinska na Fryderykach. Niestety dojrzewanie jest trudnym okresem dla wiekszosci ludzi.) Tam gdzie jest kasa rodzi sie patologia - ty moze placisz za szkole swoim dzieciom w dobrej wierze, ale skad wiesz czy inni rodzice nie placa za przymykanie oczu jak w moim LO? Przymykaniu oczu na kur... zachowania, na chamstwo i agresje wobec innych uczniow? Sa tez rodzice co placa za swiety spokoj - "place za szkole wiec ma ja skonczyc, niezaleznie czy umie sie podpisac czy nie". Nauczyciele w szkolach spolecznych maja zwiazane rece jeszcze gorzej jak w panstwowych, przeciez dyrekcja nie bedzie tolerowac wywalania uczniow z ktorych zyje. Co z tego ze nalezysz do zarzadu - zarzad zwykle nie wie co sie dzieje na "dole" , wg zasady "najciemniej pod latarnia". Nauczyciele nie zarabiaja wiecej w prywatnych/spolecznych szkolach, jest to dla nich zwykla chaltura, pogardzana bardziej niz praca w publicznej szkole - u mnie nawet sie z tym nie kryli, ze sa tu jedynie dla tych dodatkowych paru groszy. Moje LO szczesliwie upadlo przed wejsciem nowych matur, podejrzewam ze to byl ruch taktyczny, zeby nie podciac gimnazjum i podstawowki STO w moim miescie, bo wszyscy zdawali sobie sprawe ze o ile na starej maturze dalo sie cos "zakombinowac" tak na nowej nie da rady. Nowa matura obnazyla by wiedze z jaka opuszczaja szkole absolwenci spolecznego liceum elytarnego STO. Moj chlopak chodzil do prywatnego LO, gdzie czesne bylo niemalze 2 razy wyzsze jak w moim liceum, w klasach bylo 7-8 osób, i z tego co mi opowiadal faktycznie tam bylo tak ze na ucznia zwracano uwage, czy ktos sie nie izoluje, czy ktos nie przejawia jakis problemow emocjonalnych, az mozna powiedziec nadmiernie na to zwracano uwage (w koncu przeciez nie kazdy sobie zyczy by jego samopoczuciem osoby trzecie sie interesowaly). W jego szkole byla atmosfera do rozwoju, na lekcjach byly dyskusje itp., lekcje trwaly po 1,5h , a potem byly chyba 30min przerwy - niby lepiej tak sie wiedze przyswaja. Ludzie do tej szkoly trafiali po testach psychologicznych robionych przed przyjeciem, wiec nie brali kazdego tluka jak u mnie, byleby mial na wpisowe i czesne. Ta szkola (mojego chlopaka) to faktycznie byla jakas cieplarnia, i nawet on sam mi przyznal ze na studiach troche czasu mu zajelo przystosowanie sie do faktu ze nie jest sie w centrum zainteresowania nauczyciela, i nikt nie nadskakuje zeby pomoc. To tez nie byla normalna szkola, bo zycie nie jest takie, ze ktos stale nad toba stoi i glaszcze po glowce - co sam chyba wiesz. Pragne zauwazyc ze nie mam pretensji do swojego LO ze mnie po glowce nie glaskalo - mam pretyensje i to wielkie ze brala kase a w zamian nie dawala nic co obiecywala - nie dosc ze poziom nauczyania byl gorszy niz w panstwowym LO (co wyszlo na studiach), to do tego jawnie przyzwalalo na gnojenie jednych uczniow przez innych - co niby nie mialo wlasnie miec miejsca "bo tu sie dba o ucznia". Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to ze gimnazjum/liceum to ciezki wiek jest, dzieciak pewnie ci sie nie przyzna ze ma jakies problemy z gnojami w szkole, i mozesz sie pewnego dnia obudzic z reka w nocniku jak moi rodzice gdy ja bylam w klasie maturalnej. Do matury pare miesiecy, a dzieciak nie dosc ze do szkoly nie chodzi od x tygodni, to do tego tylko obzera sie slodyczami zeby sie znieczulic i spi cale dnie. Dobrze ze nowa mature mozna poprawiac - ja tej szansy nie mialam. Dzis mysle ze nawet lepiej bylo nie podchodzic do matury, zmarnwoac ten rok czy dwa , wyjsc z deprechy, i dopiero podejsc. Ale moi rodzice mieli niezrozumiale parcie na to zeby nie "miec wstydu" ze dzieciak zawalony ma rok czy dwa, i wymusili podejscie do matury (wywalajac rownoczesnie kupe kasy na korepetycje) - efekt dwie dwoje z ktorymi juz nic zrobic sie nie da, zamykajace szanse na jakiekolwiek studia z konkursem swiadectw, a ze te dwoje w pelni uzasadnione byly, szansy na porzadny kierunek tez nie mialam. Wiele bledow wtedy popelnilam i ja (ze sie nie postawilam rodzicom) i moi rodzice wymuszajac kierunek ktorego szczerze nienawidzilam, ale jednak ukonczylam po wielu "przygodach". Dzis mam mgr przed nazwiskiem, dyplom i mature ktorymi moge wytrzec tylek, oraz poczucie krzywdy wyrzadzonej przez elytarne liceum STO. I z tym musze zyc. Co prawda trafiaja sie rodzynki osladzajace me smutne zycie, gdy z bardzo sporadycznych rozmow z osobami z innych klas z mojego LO dowiaduje sie ze cwaniaki z mojej klasy na kasie siedza w tesco w UK, czy sama spotkam jakiegos zdolniache w pizzeri jak mi jedzenie podal, czy w mcdonaldzie widze ze toalete mopuje - nie sa to zajecia jakimi 30letni ludzie powinni sie parac, musisz przyznac. Ciekawa jestem co ich rodzice o tym sadza? w koncu tyle wydali na ich edukacje, a dzieciaczek cwaniaczek co taki wygadany i brylowal "na salonach" w liceum, w wieku 30 lat mopuje McDonaldzie - czy widza swoja porazke wychowawcza? Moze widzieli juz ja duzo wczesniej, a dzis juz zwyczajnie zlewaja na to co sie dzieje z ich dzieckiem? Moi rodzice zawsze byli i nadal sa bardzo ingerujacy w moje zycie osobiste, stad takie mysli we mnie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 09.04.09, 00:35 Dobrze że to liceum upadło. To znaczy, że jednak jakieś mechanizmy zdrowe funkcjonują. Szkoda tylko, że nie upadło zanim zaczęłaś tam chodzić. Przepraszam, że się tak wymadrzałem. Jednak myślę , że w podstaówkach i gimnazjach jest nieco inaczej, przynajmniej w mojej. Jestem juz w tej szkole 9 lat i wierz mi, że jestem blisko tej szkoły i wiem co się w niej dzieje. Ta moja szkoła (podstawówka i gimnazjum) jest dobra, najlepsza chyba w dzielnicy w-wy w której mieszkam jest po kilku kandydatów na miejsce. Dyrekcja osobiście wywaliła 1-2 uczniów w tym roku. Nie ma problemu z kandydatami na ich miejsce. mamy psychologa i pedagoga na stałe. Oni naprawdę reagują na każdy problem - znam to zarówno z autopsji, jak i z relacji innych rodziców. Nie wszędzie jest tak jak w LO do którego chodziłaś. Myślę, że może w społecznym LO jest trudniej kontrolować rodzicom szkołę - nauka trwa zaledwie 3 lata - ja w mojej jestem już 9, a jeszcze kilka będę. To szmat czasu - poznaje się personel, mechanizmy , dzieciaki bardzo dobrze. Jeśli oczywiście jest się zainteresowanym. W mojej szkole nauczyciele zarabiają więcej niż w szkołach publicznych. Do każdej Menowskiej podwyżki dokładamy kilka procent. Dla zdecydowanej wiekszości nasza szkoła to podstawowe miejsce pracy, nie chałtura. Życzę Ci, żebyś już o tym liceum zapomniała :) Odpowiedz Link Zgłoś
think-tank-tonk Re: Efekt cieplarniany? DOBRE. 07.04.09, 18:57 Zgadzam się. Zresztą w moich postach zwracałem na to uwagę. Wrzucanie wszystkich SLO do jednego worka to totalne nieporozumienie. Sam jestem z rocznika zbliżonego do twojego i pamiętam kumpli z różnych szkół społecznych. Odpowiadali twojemu opisowi w 100%. Niestey, kilku cwaniaków wyczuło koniunkturę na usługi edukacyjne dla nowobogackich debili. Te pseudo-szkoły były często zakładane przez nauczycieli usuwanych wcześniej z renomowanych szkół społecznych. W ten sposób "pączkowała" i warszawska Bednarska, i II SLO. Szkoła to ludzie. Nie ma uniwersalnej recepty na sukces edukacyjny. Zawsze trzeba się przyglądać szkole, do której posyla się własne dziecko. Co nie zmienia faktu, że istnieje w Polsce kilkadziesiąt szkół społecznych o znakomitym poziomie nauczania. Odpowiedz Link Zgłoś
akasiu Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:56 A ja chodziłam do publicznego gimnazjum i publicznego, podobno elitarnego liceum, gdzie nauczono nas, że jesteśmy nic niewartymi idiotami, nie mamy na nic wpływu, i tak nic nie zdziałamy, przecież w tym kraju nic się nie da. Po kilku tekstach "panna Katarzyna ma na ten temat własną teorię, ho ho ho", zapadłam się pod ziemię ze wstydu i przeczekałam tam resztę liceum. Chciałam zostać etnomuzykologiem, jeździć po wsiach, nagrywać śpiewy ludowe i pisać o nich książki. Ale ten pomysł został wyśmiany przez wszystkich dookoła. Na moje pierwsze studia, lingwistykę na UW, poszłam za namową rodziców i dlatego, że tak było "rozsądnie", bo tłumaczenie się opłaca. Z całego serca nienawidzę tych studiów, ale przechodzę przez nie ze świetnymi ocenami, bo skoro już coś zaczęłam, to skończę. Wzięłam drugi kierunek, psychologię społeczną w SWPS. (Fartem, dzięki byciu "laureatem", więc nie muszę płacić czesnego, zresztą rodziców i tak nie byłoby stać.) To jest odskocznia, albo wyjście awaryjne, jeśli nie dostanę pracy jako tłumacz. Wszystko w porządku, ludzie mi zazdroszczą, że na świetnych uczelniach realizuję marzenia. Ale może gdybym chodziła do szkoły społecznej, realizowałabym teraz SWOJE marzenia. Zazdroszczę Wam, cieplarniane dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
ibelin26 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 14:27 > Chciałam zostać etnomuzykologiem, jeździć po wsiach, nagrywać śpiewy ludowe i > pisać o nich książki. Ale ten pomysł został wyśmiany przez wszystkich dookoła. Pytanie tylko czy z tego można wyżyć. Znam osobę, która została etnomuzykologiem i teraz gary zmywa w knajpie w Irlandii. I takie jest zderzenie marzeń z rzeczywistością Odpowiedz Link Zgłoś
uhu_an No to co, ze zmywa? 07.04.09, 16:21 Czy fakt, ze twoj ziomek zmywa gary to znaczy, ze inni tez beda? Czy wszystko musi byc racjonalne i wmawiac wszystkim dookola, ze twoj pomysl na twoje wlasne zycie, jest beee? czy trzeba to dusic w zarodku? "Akasiu" miala swoja marzenia, miala wlasną wizję a kto wie, może JEJ by sie to udało, skoro twojemu kumplowi nie. Bo rpzeciez ktos to musi robic, skoro jest kierunek i o dziwo są chętni. nawet jesli po takim kierunku nie znajdzie pracy, to sama za to odpowiada. jesli zrezygnuje to z wlasnej woli, zyjąc w przeswiadczeniu, ze sie chociaz probowalo. A nie, ze cos cie ominelo byc może coś lepszego. Zaden komfort. Akasiu- jak chcesz idz. jestes dorosla nikt cie teraz nie wysmieje idz jak chcesz i sie realizuj, pozniej moze byc ciezej! Odpowiedz Link Zgłoś
skora0 Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:59 na prawdę wydaje ci się, że dziecko nie jest wyzywane tylko dlatego, że jest w szkole społecznej? Odpowiedz Link Zgłoś
grazand Efekt cieplarniany 07.04.09, 14:14 Komentarz zachecajacy do czytania artykulu o szkolach prywatnych zawiera pokretne pytanie - czy dadza sobie rade w zderzeniu z chamstwem, brutalnosci itp. Chodzi moze o cos innego: im wiecej absolwentów z tych szkól, stawiajacych na etos inteligencji, uprzejmosc i wiedze, to mniej bedzie codziennego chamstwa, prostactwa, prostactwa sekretarek i biurw, przede wszystkim, prezenterek telewizyjnych nie umiejacych wypowiedzic przedniojezykowego "l" i majacych trudnosci z otwieraniem ust przy mówieniu. Ale moze to sa pobozne zyczenia naiwniaka, mon Dieu... Odpowiedz Link Zgłoś
novagonia Kasa, kasa 07.04.09, 14:45 Mój syn dostał sie rok temu do społecznego gminazjum - podobno najlepszego. Zdolny chłopak, indywidualista, szukałam dla niego dobrego srodowiska. Sęk w tym, ze chłopak nie bardzo chciał tam iść, bo mamy niezłą szkołę rejonową, ale w końcu dal się przekonać. Los tak chciał, ze dzień po ogłoszeniu listy przyjetych, umarł mój Ojciec. Dzis przed pogrzebem wypadał termin wniesienia wpisowego. nie bardzo miałam głowę do analizowania wszelkich za i przeciw - zapłaciłam niebagatelną kwote 1500 złotych. Po 3 tygodniach nalezało złozyc dokumenty i wszelkie deklaracje. W tym czsie dłużo rozmawialismy w domu, która szkołę ostatecznie wybrać. Uznalizmy wspólnie, ze więzi rodzinne sa w tej chwili szalenie wazne i ze wybór szkoły publicznej da synowi wiecej wolnego czasu, między innymi na przebywanie z owdowiałą babcią. Nie liczyłam zbytnio, ze znana z żelaznego i aempatycznego charakteru dyrektorka zespołu szkół, o którym mowa, wykaze się dobra wolą i przynajmniej zwróci część wpisowego. Mimo to napisałam list, w którym przedstawiłam tę dość szczególną losową sytuację, licząc na zrozumienie, tym bardziej, ze chętnych był 4 na miejsce i długa lista rezerwowa. Otrzymałam zołnierski zimny list, po którym juz nie chciało mi się dalej z tą paniusią dyskutować. Pozostał niesmak. Odpowiedz Link Zgłoś
almagus Ekomniemanologia. 07.04.09, 16:28 Ekomniemanologia. Koniec ze spalaniem. Klimat regulujemy oddychaniem. Dwa wdechy, jeden wydech. Ci z miasta, z zabitych dech. Inicjatywa PiSdęta. Taka w Toruniu poczęta. Geotermia, wiatraczek. Wsłuchaj się w bełkot kaczek. Mniej dwutlenku węgla. Pilnuje „moher” zza węgła. Zabronione gadanie. Hosann tylko śpiewanie. Maska przeciwgazowa. W niej elektrownia wiatrowa. Dziewczynka, chłopaczek. Musi mieć wiatraczek. U maminsynka. Nawet we śnie turbinka. Widzenie nieuka. Co wiedzy nie szuka. Działanie na wiarę. Turbinkę za karę. Chce pochłaniacz na ziemię. Składek na geotermię. Bóg z nami jak tsunami. Głupich nagradza. Uczonym przeszkadza. Może zabijać. Z prawdą się mijać. Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 20:30 W szkole także społecznej ale prowadzonej przez SPSK musiałme brac udzial w szkoleniu formacyjnym. Nic nie mam przeciwko religii , a nawet odwrotnie chętnie brałem udzial ale dlaczego zaw własne pieniądze musiałem dojechac aż 60 km w jedną strone do miejsca rekolekcji ? Inne także były podobne : etat to 22 godziny . Taka to uczciwość , także w SPSK Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 21:26 Oczywiście, że liczy sie kasa. Chodzi o to, żeby czesne było możliwie najniższe. Nikt na szkole społecznej nie może zarabiać. One są według prawa organizacjami non-profit. Odpowiedz Link Zgłoś
li13 Re: Efekt cieplarniany 10.04.09, 01:07 > Nikt na szkole społecznej nie może zarabiać. One > są według prawa organizacjami non-profit. A z ciekawosci - jak wyglada kwestia kosztow w szkolach spolecznych? Bo przeciez zysk to dopeiro po odjeciu kosztow... Jestem ciekawa jak to jest. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany 10.04.09, 11:29 Koszty ? Trzeba po prostu jakoś starać się bilansować przychody z kosztami. Lwia część kosztów w szkole (jakieś 80% zdaje się) to pensje nauczycieli i personelu. Przychody to czesne, dotacja oświatowa, i dotacja z koła STO prowadzącego szkołę (pieniądze z 1% podatku i chyba z wpisowego). Budżet robi się tak, żeby wychodził na zero. Jeśli w trakcie roku okazuje się, że możliwa jest nadwyżka - to się przeznacza te "dodatkowe" pieniadze np. na doposażenie pracowni, szkolenie nauczycieli czy inne cele statutowe. Jeśli zmierza to w przeciwnym kierunku, to się oszczędza na niektórych wydatkach. Cel nadrzędny jest taki, żeby jak długo się da nie podwyższać czesnego. Odpowiedz Link Zgłoś
li13 Re: Efekt cieplarniany 11.04.09, 22:29 ja doskolane rozumiem, ze non profit wymaga koniecznosci manipulowania przede wszystkim kosztami. Zastanawialam sie tylko czy rzeczywiscie nadwyzki sa wydawane dla dobra szkoly czy na specjalnie utworzone nazwijmy to cele - w sensie jest kasa trzeba ja jakos wydac. To akurat bez zwiazku z watpliwosciami co do niektorych szkol (zaznaczam, niektorych) ktore wyrazalam wczesniej. Swoja droga sa i szkoly z czesnym niemal 60 tys rocznie. Fakt ze nie spoleczne. Ciekawe czy jakosc idzie w parze z wysokoscia czesnego bo mam sporo watpliwosci... Ale to akurat nie jest reprezentatywny przypadek. Dzieki za odpowiedz i Wesolych Swiat dla wszystkich Dyskutantow ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany 12.04.09, 21:47 Wesołych Świąt, Sądzi Pani , że w przypadku tych szkół mamy do czynienia z problemem asymetrycznej informacji :) ? Przecież ludzie nie są głupi, mechanizmy rynkowe tutaj przecież działają - szczególnie w dużych miestach. Poza tym: Szkoły mogą wydawać pieniądze tylko na swoją działalność Istnieją różne mechanizmy kontrolne. Odpowiedz Link Zgłoś
li13 Re: Efekt cieplarniany 13.04.09, 15:30 Wesolych Świat! ;-) Chcialabym sie zgodzic w powyzszej kwestii. Nie mam zludzen, ze ludzie nie potrafia zweryfikowac tego, co kupuja w szkole prywatnej czy spolecznej, choc przede wszystkim w tym pierwszym rodzaju szkol. Ale zaznaczam, ze moja opinia dotyczy wiekszosci ludzi a nie wszystkich oraz wiekszosci szkol i tez nie wszystkich. Z przytaczanych argumentow moge domniemywac ze nie dotyczy to Pana szkoly oraz Pana osoby jako oceniajacego produkt, ktory Pan nabywa. Moje obserwacje prowadzilam w W-wie i niestety choc to duze miasto nic nie daje mi podstaw by stwierdzic, ze wiekszosc ludzi portafi ocenic jakos ksztalcenia. Takich, ktorzy potrafia jest zdecydowana mniejszosc. Panskie dzieci maja to szczescie ;-) Albo tez co sie tyczy oceniania, wiekszosc ludzi stosuje inne kryteria niz ja w ocenie jakosci nauczania. Co do mechanizmow kontrolnych wlasnie dlatego zapytalam jak to jest z kosztami. Tym razem krociotko, bo jeszcze swiatecznie! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
nauczyciel33 Re: Efekt cieplarniany 15.04.09, 01:35 W szkole prywatnej cały zysk idzie do kieszeni właściciela. W szkole społecznej - jak poniżej podał kolega - nie ma zysku. Tylko że wczesniej pensję (rekompensatę za posiedzenia, jak zwał tak zwał) pobiera tzw. zarząd towarzystwa szkoły społecznej (nie mylić z dyrektorem). Kolega poniżej zapewne jest w zarządzie tylko głosem doradczym, więc bez pensji. Więc tzw. zarząd dobrze zarabia na szkole społecznej - dlaczego ktoś miałby pracować za darmo? A co do jakości kształcenia - rodzice w większości nie potrafią tego ocenić, myslą, że jak zapłacą, to będzie cacy. Znajomi zabrali dziecię z prywatnego przedszkola - po kontroli kuratorium okazało się, ze przedszkole nie spełniało niczego, co miało spełniać. Rodzice tego nawet nie zauważyli, dopiero artykuły prasowe zwróciły uwagę na problem. Płacili 700 zł miesięcznie i byli szczęśliwi. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany 15.04.09, 18:57 Kompletna bzdura Panie Nauczycielu. Chcę Pana poinformować, że: 1)nie jestem żadnym głosem doradczym. Jestem pełnoprawnym członkiem zzarządu szkoły. 2) Zarząd pełni swoje funkcje społecznie, nie pobierając za to żadnego wynagrodzenia. W praktyce wygląda to tak, że spotykamy się mniej wiecej raz na tydzień dwa, około 18-19. i siedzimy często nawet do 22.00. Jesli sytuacja tego wymaga poświęcamy okresowo nawet więcej czasu. Dlaczego ktoś miałby pracować za darmo ? Bo to jest szkoła społeczna, czyli prowadzona przez rodziców,której Pan tak nie lubi i której Pan imputuje, że kształci w dzieciakach postawy aspołeczne i prokonsumpcyjne. Jak Pan widzi nie wszystko robi się dla pieniędzy. To jest NASZA SZKOŁA i to wystarczy, żeby nam na jej jak najlepszym funkcjonowaniu i perspektywach zależało. Rodzice nie potrafią ocenić jakości kształcenia ? Płacą i są szczęśliwi ? Jakże się Pan myli.Zapewniam Pana, że jest inaczej. Takie są moje doświadczenia. Przeżyłem już niejedną sytuację, w której rodzice reagowali natychmiast na - ich zdaniem niepokjojące symptomy w procesie nauczania. Czasem tego typu reakcje są przesadne. Czasem uzasadnione. Z mojego doświadzcenia wynika, że ludzie którzy oddaja dzieciaki do szkół społecznych to wcale nie są w większości nowobogaccy-jak to niektórzy tutaj usiłują przedstawiać. To w większości ludzie , którym bardzo zależy na edukacji swoich dzieci, to w sporej części profesjonaliści- menedżerowie, lekarze, wolne zawody, ludzie którzy odnieśli sukces dzięki wykształceniu i rozumieja jego wagę. Ludzie ci staraja się ten proces kształcenia uważnie monitorować i reagują jeśli widzą jakieś problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
nauczyciel33 Re: Efekt cieplarniany 15.04.09, 23:51 Po pierwsze nie mów mi na Pan, bo jestesmy w internecie. Po drugie nie irytuj sie, bo Twoja szkoła może ma taki akurat statut,a inne szkoły mają inny, pokażcie mi kogoś, kto pracuje na rzecz szkoły kilkadziesiat godzin miesięcznie za darmo...Chyba nikt w to nie wierzy. Po trzecie są różne szkoły i to jest chyba dla wszystkich jasne.Rok temu uczennica pewnej szkoły społecznej została zamordowana przez nauczyciela tej szkoły społecznej,bo w wieku 16 lat będąc zaszła z nim w ciążę,poszukaj w googlach.Dlaczego było to mozliwe w szkole społecznej,powiedz?Przykład na zycie. Po 4: Mam zawodowo do czynienia z wieloma licealistami ze szkoł społecznych i prywatnych,mogę ich z boku obserwować.Wielu z nich jest ze swoimi nauczycielami na ty.Taki drobny szczegół,a jakże wymowny. Po 5:jak uczeń wylatuje z państwowego liceum za brak postępó w nauce,to gdzie najczęsciej ląduje,wiesz?Jeszcze nie wiesz,bo masz dzieci w gimnazjum,ale Ci powiem,a inni nauczyciele potwierdzą-w szkole za pieniądze. Więc posłuchaj dobrej rady człowieka doświadczonego i po gimnazjum poślij dziecko do dobrego państwowego liceum,bo zrobisz mu krzywdę.Sam skończyłeś zwykłe liceum, a dorobiłeś się komputera i inernetu,więc nie żyjesz źle :) Powtarzam się,ale artykuł jest dobry i pokazuje krzywdę,jaką wyrządzono tym dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Efekt cieplarniany 16.04.09, 09:40 OK. Taki już mam polemiczny temperament. Nie wydaje mi się możliwe, żeby w innych szkołach społecznych zarząd brał jakiekolwiek pieniądze. To jest po prostu sprzeczne z podstawową założycielską zasadą tych szkół. To nie jest kilkadziesiąt godzin. Co najwyżej kilkanaście w miesiącu, jeśli sie nic specjalnego nie dzieje - mniej. Najwięcej czasu poświęca oczywiście osoba, która jest prezesem. Bieżącym zarządzaniem szkołą zajmuje się dyrekcja. Dlaczego to było możliwe w szkole społecznej ? :) A co ma do tego rodzaj szkoły w której się to zdarzyło ? Osobniki patologiczne mogą pojawić się wszędzie. Każdy ma swoje obserwacje. W mojej szkole żaden uczeń nie mówi nauczycielowi na ty. "jak uczeń wylatuje z państwowego liceum za brak postępó w > nauce,to gdzie najczęsciej ląduje,wiesz?Jeszcze nie wiesz,bo masz > dzieci w gimnazjum,ale Ci powiem,a inni nauczyciele potwierdzą-w > szkole za pieniądze." To zapytam jeszcze raz. czy taki uczeń ląduje na "Bednarskiej", gdzie właśnie zakończono rekrutację w której były 3-4 osoby na jedno miejsce i mnóstwo inteligentnych wartościowych, dobrze uczących się dzieciaków musiało niestety odpaść (znam osobiście te dzieciaki) ? "Nowowiejskiej" ? Na pewno nie. Podsumuję naszą dyskusję. Są dobre i złe szkoły bez względu na to czy są publiczne, społeczne czy prywatne. Odpowiedz Link Zgłoś
nauczyciel33 Re: Efekt cieplarniany 16.04.09, 18:11 pagyo napisał: > OK. Taki już mam polemiczny temperament. > > Nie wydaje mi się możliwe, żeby w innych szkołach społecznych zarząd brał jakiekolwiek pieniądze. Pensji nie, ale tzw. rekompensaty za czas tak. Nie znam Warszawy i statusu Bednarskiej, na pewno w Polsce są tysiące szkół niepublicznych, więc jedna dobra szkoła ze stolicy nie może wyznaczać normy. Powiem tak,kazdy nauczyciel przedmiotu zna większość nauczycieli tego samego przedmiotu w danym mieście,chodzimy na szkolenia,konkursy,praca w OKE itd. Uwierz mi,znamy się dobrze i wiemy o wszystkim.W moim mieście nie znam kolegow,ktorzy przyszli z entuzjazmen do szkol niepublicznych,owszem,zmieniali zatrudnienie,ale pod przymusem - braki etatow w szkole państwowej itd. Slyszę wiele dziwnych rzeczy o życiu w takich szkołach,problemach z władzami szkoły,krótka piłka, jak ci sie nie podoba, to wynocha,obowiązkowe dyżury do dyspozycji rodzicom dwa razy w tygodniu po 2 godziny,zatrudnianie matek,żon i kochanek na stanowiskach nauczycieli i administracji(zamiast dobrych merytorycznie),firmach zewnętrznych organizujących zajęcia judo,fortepianu,taksówki dowożące na basen itd.(czytaj: rodzina władz szkoły),nieplacenie nauczycielom za wakacje,ferie,a tylko za dni przepracowane.Nie moge podać konkretów,bo wiadomo,internet jest miejscem publicznym. Sam napisałeś,że płacicie nauczycielom kilka procent więcej niz stawka MEN,to ładnie,te kilka procent to jak rozumiemoże być 5%,więc stówa więcej,miły gest zarządu,na pewno nauczyciele są wdzięczni Odpowiedz Link Zgłoś