Dodaj do ulubionych

Szkoła buja w obłokach

09.04.09, 17:44
Haha, więc to myśmy niedawno dyskutowali na forum?
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=413&w=93027033&a=93106104
Poznałam Pana po tych 70% studentów, których "musi" Pan przepuścić...
Obserwuj wątek
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 17:51
      Ale co do meritum, niepotrzebnie Pan miesza studia ścisłe i techniczne z
      humanistycznymi. Przykro mi, ale przy dzisiejszym stanie rynku pracy na
      filozofię idą ludzie, którzy nie mają żadnego lepszego pomysłu. Trudno się
      dziwić, że analfabeci. Niech Instytut Filozofii przyjmuje mniej studentów. Nie
      da się? No tak, bo jego pracownicy straciliby pracę.

      Od razu mówię, że fizyka jest również raczej niepopularna. Tylko że np. w
      Instytucie Fizyki UJ są studia międzywydziałowe, na które przychodzą świetni
      studenci i wielu z nich de facto zajmuje się fizyką. Na kierunek fizyka nabór
      jest mniejszy niż niegdyś. Wydział zorganizował natomiast kierunek studiów
      informatyka stosowana, który odpowiada potrzebom wielu absolwentów: nauczyć
      się paru konkretów z programowania i administrowania, odbyć praktyki w firmach
      informatycznych. Większość z nich ma pracę już w czasie studiów.
      • chilly Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 18:02
        Prawdą jest, że wciąż jeszcze mamy dobrych absolwentów LO. Ale też prawdą jest,
        że na studia fizyczne idą (na przeczekanie) również kandydaci, którzy mają
        elementarne problemy z matematyką. Nawet na informatykach poziom spada z roku na
        rok. A spójrzmy, jaki jest poziom kandydatów np. na budownictwo!
        • eptesicus Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 21:48
          > rok. A spójrzmy, jaki jest poziom kandydatów np. na budownictwo!

          jeśli tak, to ja wolę na ulicy mieszkać, bo pod dachem strach ;-)
          • jazmig 30% studentów politechnik nie zna podstaw matmy 10.04.09, 09:18
            Nie znają wzorów skróconego mnożenia, funkcji trygonometrycznych,
            nie potrafią sprowadzać ułamków do wspólnego mianownika.

            Tak więc problem nie dotyczy tylko humanistów, jest to problem
            ogólnopolski. I nie tylko polski.
            • angrusz1 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 11.04.09, 10:37

              Bo kto idzie na politechnikę - garstka z zainteresowania przedmiotem.
              Wszyscy dla kasy na wydziale informatyki .
              A na innych tzw " deficytowych " wydziałach idą odpady , ci co mają
              słabe stopnie i gdzieś muszą się załapać np na zarządzanie .
              Ale z ich wiedzą i umiejętnościami matematycznymi jest kiepsko. Oni
              zdawali np historię albo geografię na maturze .

              No a politechniki muszą ich przyjąć , bo braknie studentów i pracy
              dla już zatrudnionych pracowników . A potem z roku na rok takie
              przepychanie ( plus łapówki , bo tak już jest od szkoły
              podstawowej ) .

              To oznacza poważną zapaść cywilizacyjną w kolejnym pokoleniu , które
              będzie wchodzić na rynek pracy .
              Będą to i ludzie mało ambitni i roszczeniowi .
              A rynek międzynarodowy wymaga ostrej konkurencji - Chińczycy i
              Hindusi są za progiem - walki o pracę .
            • herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 12.04.09, 20:38
              A po co komu dzis trygonometria? Ani razu w zyciu (poza szkola) nie
              mialem zadnego z niej pozytku... A mnozy za mnie kalkulator i
              komputer. Niegodne jest bowiem czlowieka wynonywanie prac, ktore
              lepiej i szybciej wykona maszyna!
              • tymon99 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 12.04.09, 20:46
                herrrkagan napisała:

                > mialem

                trygonometria to dla ciebie za wysokie progi - nawet własnej płci w ankiecie nie
                umiesz zaznaczyć poprawnie..
                • herrrkagan Sex vs gender 12.04.09, 21:12
                  My sex is male, but my GENDER is female...
                  • macko4 Re: Sex vs gender 29.06.09, 10:09
                    ""My sex is male, but my GENDER is female...""

                    Gender. Ku... mać! Już nie mogę o tym słuchać. Jakiś wymysł durnych pseudo - humanistów. Potem mówią takie Panie "Płci może być tyle, ile sobie wymyślimy. Bo płeć jest sprawą kultury, a nie biologii.."
                    I mnie (biologowi) zaczyna grozić masywny, wieloośrodkowy udar. KREW MNIE ZALEWA.
                • herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 12.04.09, 21:20
                  Czytaj ze zrozumieniem: z matmy mialem w technikum i na studiach
                  zawsze 5 (aby byc na 100% uczciwym: 4 z ekonometrii i statystyki
                  matematycznej, ale tam trafilem na bardzo wymagajacych profesorow -
                  nawet za bezbledne wyprowadzenie wzorow na metode najmniejszych
                  kwadratow dostalem tylko 4). Napisalem zas wyraznie, ze do niczego
                  mi sie w zyciu trygonometria nie przydala, a kalkulatory i komputery
                  mnoza o wiele lepiej (szybciej i bezblednie) niz ja...
                  • tymon99 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 14.04.09, 14:12
                    herrrkagan napisała:

                    > do niczego mi sie w zyciu trygonometria nie przydala

                    przypadek godny ubolewania..
                    • herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 14.04.09, 14:20
                      A niby tak konkretnie: do czego miala by sie ona przydac? Powiedzmy
                      sobie otwarcie, ze dla 99.99% osob z matura, trygonometria jest 100%
                      zbednym balastem.
                      • tymon99 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 15.04.09, 13:10
                        do tego samego, do czego w ogóle jest potrzebna orientacja w kulturze: do
                        redukcji tępoty. ale jeśli musisz pytać, to prawdopodobnie odpowiedzi też nie
                        zrozumiesz..
                        • herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 15.04.09, 15:08
                          Obecni polscy nauczyciele sa zbyt tepi, niedostatecznie wyszkoleni,
                          za malo inteligentni i (last but not least) nie maja osobistej
                          kultury, wiec nie sa w stanie dac komukolwiek owej orientacji w
                          kulturze.
                          • tymon99 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 17.04.09, 20:21
                            przewidywałem, że nie zrozumiesz..
                            • herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 17.04.09, 21:26
                              Pisz na temat!
              • sokolasty Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 17.09.10, 11:21
                herrrkagan napisała:

                > A po co komu dzis trygonometria?

                A widzisz, ja używam.
            • t.jagielka1990 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 21.10.15, 12:10
              Skoro już mowa o matematyce i wzorach skróconego mnożenia, to wszystkim polecam bardzo fajną stronkę matematyczną - MatFiz24.pl, gdzie można znaleźć wiele ciekawych zadań z rozwiązaniem wideo.
          • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 20:36
            P. Skrzypek, obecny prezes NBP to jeden z wielu nieudanych inz.
            budownictwa. Niejaki mgr inz. Skrzypek psuje dzis NBP. A jego rownie
            neudani koledzy ze studiow?
            • maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:15

              herrrkagan napisała:

              > P. Skrzypek, obecny prezes NBP to jeden z wielu nieudanych inz.
              > budownictwa. Niejaki mgr inz. Skrzypek psuje dzis NBP. A jego rownie
              > neudani koledzy ze studiow?

              ***********************************

              I tak, i nie. Niewiele wiemy o możliwościach Skrzypka jako inżyniera
              budownictwa. Może taki najgorszy nie jest.

              Z drugiej jednak strony, ktoś kto ukończył wyższą uczelnię powinien przyswoić
              mechanizm uzupełniania wiedzy z dowolnej dziedziny. Niekoniecznie musi się
              wspinać na wyżyny, ale przynajmniej podciągnąć się na tyle, by nie robić
              publicznie z siebie durnia.

              • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:17
                Dobry inz. budowlaniec bez trudu znajdzie dobra prace... Jak nie w
                PL, to za jej granicami! Problem w tym, ze P. Skrzypek byl b. zlym
                inz. budowlancem...
                • maczy Re: Szkoła buja w obłokach 10.08.09, 12:44
                  Poniekąd. Pod warunkiem, że uda mu się odbyć (w sumie) 5-letnią praktykę zawodową i zdać egzaminy na uprawnienia budowlane (projektanckie i wykonawcze). To nie jest takie oczywiste, czego jestem przykładem i zawodu tego, mimo braków na rynku, nie uprawiam, bo nie mam praktyki.
      • eptesicus no nie wiem anuszka 09.04.09, 21:44
        > Ale co do meritum, niepotrzebnie Pan miesza studia ścisłe i
        techniczne z
        > humanistycznymi.

        nie jestem przekonany. Na biologię przychodzi taka sama masa
        totalnych kretynów (dokładnie te same zjawiska i postawy, jak
        opisuje Hartman) i nieliczne rodzynki, reprezentujące wyższy (czytaj
        normalny) poziom. Chyba że uważasz nas za humanistów ;-)
        • grazyna.be Re: no nie wiem anuszka 10.04.09, 22:51
          Wydaje mi się, ze oboje Państwo używacie pojęć humanizm i humannista
          w zawężonym, ograniczonym znaczeniu. Humanizm to sposób widzenia
          świata, typ osobowości, postawa, a nie dyscyplina naukowa czy
          kierunek studiów. Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że osoby
          o "ustroju" humanistycznym wybierają bardzo rozmaite kierunki
          studiów, zarówno tzw. humanistyczne jak i teoretyczne oraz
          przyrodniczo-techniczne. Zaś na wszystkich, bez wyjątku, kierunkach
          spotyka się niemal w równej liczbie osoby "zorientowane"
          humanistycznie jak i "technokratycznie". Nie zauważyłam też
          specjalnego zróżnicowania poziomów intelektualnych pomiędzy
          studentami kierunków technicznych i tzw. humanistycznych.
          • eptesicus tak, chodzi nam o gałąź wiedzy 10.04.09, 23:58
            tj. o nauki dotyczące kultury, społeczeństwa itp. - historia,
            socjologia, różne filologie, religioznawstwo, politologia, nauki
            prawne. To właśnie o taką definicję humanizmu nam chodzi - jako coś
            przeciwstawianego naukom przyrodniczym i ścisłym.

            też uważam, że stopień skretynienia jest podobny jeśli chodzi o
            sudentów humanki i ściślaków

            > Wydaje mi się, ze oboje Państwo używacie pojęć humanizm i
            humannista
            > w zawężonym, ograniczonym znaczeniu (...) Nie zauważyłam też
            > specjalnego zróżnicowania poziomów intelektualnych pomiędzy
            > studentami kierunków technicznych i tzw. humanistycznych.

          • herrrkagan A. Einstein byl humanista. 12.04.09, 20:40
            A nie jest nim na 100% Pan Prezydent RP, prof. dr hab. prawa...
      • eptesicus diagnoza prof. Hartmana dotyczy większości! 09.04.09, 21:52
        i dlatego jest tak groźna (bo prawdziwa!). Co z tego, że co roku
        garstka świetnych studentów idzie na fizykę, biologię (akurat -
        marzenia ;-), informatykę i budownictwo, czy choćby archeologię i
        historię? Fizyka to absolutnie niszowy kierunek. Zwróćcie uwagę,
        jakie kierunki są najpopularniejsze. Psychologia, politologia,
        pedagogika itp.

        > Ale co do meritum, niepotrzebnie Pan miesza studia ścisłe i
        techniczne z
        > humanistycznymi. Przykro mi, ale przy dzisiejszym stanie rynku
        pracy na
        > filozofię idą ludzie, którzy nie mają żadnego lepszego pomysłu.
        Trudno się
        > dziwić, że analfabeci. Niech Instytut Filozofii przyjmuje mniej
        studentów. Nie
        > da się? No tak, bo jego pracownicy straciliby pracę.
        >
        > Od razu mówię, że fizyka jest również raczej niepopularna. Tylko
        że np. w
        > Instytucie Fizyki UJ są studia międzywydziałowe
      • zaspokojny Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 21:57
        Czy anuszka potrafi czytać tekst artykułu - szkicu diagnozy ze zrozumieniem?
        Czy szuka słabej pociechy tam gdzie potrzebny jest wstrząs?
        Przecież Autor wyraźnie formułuje myśl, iż bywa tu i tam inaczej co nie zmienia
        przerażającej wymowy faktów...
        Co do meritum: trzeba poruszyć niebo i ziemię bo problem analfabetyzmu Polaków
        sam się nie rozwiąże. Dalsza tolerancja dla słabnącego kapitału intelektualnego
        Polaków grozi postępującą degradacją jakości życia we wszystkich jego wymiarach
        i nie daje nadziei na trwały rozwój Polski. I niech chwalebne wyjątki nikogo nie
        zwodzą i nie usypiają decydentów odpowiedzialnych za jakość polskiego systemu
        edukacji... W niedalekiej przyszłości szanse wygranej w teleturnieju "Czy jesteś
        mądrzejszy od 5-klasisty?" będą mieli jedynie absolwenci elitarnych kierunków
        renomowanych uczelni... tylko szansę!
      • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 20:34
        Otoz to. Moim zdaniem to w Polsce jest realne zapotrzebowanie na 1-2
        absolwentow filozofii na rok. Tak wiec ponad 90% profesorow
        filozofii to zwykle pasozyty, marnujace pieniadze moje i pozostalych
        podatnikow.
        PS: Formalnie mam PhD, tyle ze z nauk politycznych...
        • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 00:38
          Nie pisze się "mam PhD", a "jestem PhD". Choć osobiście w to
          pańskie "PhD" bardzo wątpię.
          • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:45
            Pisze sie tak w skrocie od "mam tytul PhD". A ja zas watpie, czy z
            Pani zalosnymi, PRLowskimi kwalifikacjami i malostkowoscia
            zatrudniono by Pania gdziekolwiek w I Swiecie, nawet jako
            nauczycielke podstawowki.
            • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:00
              Nie przedstawia Pan żadnych argumentów rzeczowych, a tylko miota
              inwektywy. Jest to żałosne, a jeśli rzeczywiście nadano Panu
              (nieopatrznie) tytuł doktora filozofii, to świadczy to także o
              mizerii systemu, który produlkuje takich pożalsięboże "doktorów".
              • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:08
                1) Przedstawilem same argumenty rzeczowe, tyle ze pani, z jej kurzym
                rozumkiem, nie ma pojecia o tym, ze slnik Diesla moze jednak miec
                swiece, ze sztuka wyciagania pierwiastkow kwadratowych jest
                przecietnemu czlowiekowi tak samo potrzebna jak znajomosc
                recytowania z pamieci (po starogrecku) Iliady czy Odysssei, ze
                wreszcie w przyrodzie nie ma idealnych kątów prostych itp. itd.
                2) Reprezentuje pani typowego polskiego pseudonaukowca,
                uksztaltowanego w PRLu, ktory(a) robi wszystko, aby utrzymac niski
                poziom polskiej nauki, gdyz inaczej utracil(a) by swoj stolek i
                wplywy...
                • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:20
                  Po raz kolejny popisuje się Pan wyłącznie grubiaństwem i arogancją,
                  tracąc w ten sposób prawo do konwersacji. Żegnam bez żalu.
                  • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:37
                    Widze, ze wstydzi sie pani podpisac swym imieniem i nazwiskiem pod
                    swymi tekstami...
                    lech.keller@gmail.com
                    • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 14:31
                      Pan nie zasługuje na to żeby "pospolitować się" zawierając z Panem
                      znajomość, nawet korespondencyjną.
                      • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 16:36
                        Ja nie mam zamiaru z pania korespondowac, ja tylko sie nie wstydze
                        swego imienia i nazwiska...
                        • zielony_banan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 20:30
                          To może zostań anonimowy bo na tym forum nie błyszczysz :P
                          • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 20:43
                            A to bylo do kogo?
                          • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 20:44
                            A ty blyszczysz? Czym?
              • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:14
                Oto moje "inwektywy":
                1) Silnik Diesla ma tez swiece, tyle ze zarowe a nie zaplonowe. Wie
                moze Pani czemu, czy mam to Pani objasnic?
                2) Jakos mi sie nigdy w zyciu (a zyje ponad pol wieku) nie przydalo
                twierdzenie Pitagorasa, szczegolnie, iz dotyczy ono kątów IDEALNIE
                prostych, ktorych sie (z definicji) nie spotyka w naszej fizycznej
                rzeczywistosci...
                3) Takowoz nie mialem nigdy potrzeby (poza egzaminami) wyciagac
                pierwiastkow, w tym kawdratowych. Grunt przed zakupem zas mierzymy,
                a nie wyciagamy z niego pierwiastkow kwadratowych (pierwiastki
                chemiczne mozemy zas z niego wyciagac, ale to jest regulowane
                przepisami prawa a nie regulkami matematycznymi, wiec raczej uczmy w
                szkole prawa, a nie abstrakcyjnej matematyki).
                4) Dla jakichs 99.9% mieszkancom naszej planety, to wiedza o
                przyczynach por roku jest calkowicie zbedna. I tak kazdy polski
                rolnik wie, kiedy nadchodzi wiosna, a kiedy zima, zas kazdy rolnik
                w tropikach tez wie, kiedy sie konczy np. pora sucha a zaczyna sie
                deszczowa czy na odwrot. I tak samo jak kierowca samochodu nie musi
                znac termodynamiki, tak samo tez rolnik nie musi wiedziec, ze Ziemia
                jest (w przyblizeniu) kula, ktora krazy wokol Slonca po elipsie.
                Zreszta przyszych nawigatorow wciaz ucza, ze Slonce, planety i
                gwiazdy kraza wokol nieruchomej Ziemi, bo taki model, choc niezgodny
                z teoria astronomii, jest bardziej przydatny do praktycznych
                obliczen w nawigacji niz model Kopernika-Keplera...
                5) Studiowalem za PRLu ekonomie w SGPiS i pamietam doskonale, ze
                kiedy pod koniec lat 1960. tow. Gomulka wprowadzal swe nieszczesne
                bodzce (za ktore utracil zreszta stolek), to cala profesura SGPiSu
                wkuwala te kretynskie bodzce, z prof. M. Nasilowskim na czele. Stad
                skonczylem po raz drugi ekonomie na The University of Melbourne.
                6) Swoja droga, to prosze mi wytlumaczyc, czemu Rada Wydzialu
                Filozofii i Socjologii UW uznala moj doktorat z filozofii (PhD) jako
                nie bedacy odpowiednikiem polskiego doktoratu, choc Monash Univerity
                w Melbourne, gdzie ow doktorat uzyskalem, jest we wszystkich
                rankingach o wiele wyzej niz UW?
                7) I na koniec: czemu nie ma Pani odwagi sie podpisac pod swymi
                twierdzeniami, i chowa za anonimowym pseudonimem?
                lech.keller@gmail.com
                grazyna.be napisała:
                Nie przedstawia Pan żadnych argumentów rzeczowych, a tylko miota
                inwektywy. Jest to żałosne, a jeśli rzeczywiście nadano Panu
                (nieopatrznie) tytuł doktora filozofii, to świadczy to także o
                mizerii systemu, który produlkuje takich pożalsięboże "doktorów".
                • maczy Re: Szkoła buja w obłokach 10.08.09, 13:25
                  Ehe. Kątów idelnie prostych nie ma, a grunt przed zakupem, gdy nie jest to kwadrat ani prostokąt (broń Panie Boże z kątami idealnie prostymi!), mierzysz doktorku zapewne w rombach albo równoległobokach. Takich właśnie "doktorów" od siedmiu boleści dostarczyła nam nasza 'kochana' PRL. Zamilcz waść, na przyszłość, jak nie wiesz, o czym piszesz, albo zajmij się JEDYNIE swoją wąską działką, panie naukowcu.
        • janajanaj Re: Szkoła buja w obłokach 06.06.09, 12:19
          To widać - wskazuje na to twoja logika wywodu i gramatyka.
      • lewi_hashomer ad. anuszka agh 14.04.09, 02:37
        filozofia nie jest nauką humanistyczną. chyba, że teorię mnogości, rachunek
        zbiorów na agh zalicza się do nauk humanistycznych, czytaj niepotrzebnych.
        polecam jakiś podręcznik wprowadzający w metodologię nauk.
        • herrrkagan Re: ad. anuszka agh 14.04.09, 09:18
          Filozofia nie jest w ogole nauka, bowiem jej twierdzen nie da sie
          weryfikowac empirycznie. Podobnie zreszta jak matematyka...
    • przemek05 Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 09.04.09, 17:58
      ... siłom i godnościom osobistom
      (a nie tylko mowom trawom)
      :-)
      • chilly Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 09.04.09, 18:13
        Proste rozwiązanie. Należy podwyższyć dwukrotnie (a, co tam, 3-krotnie) pensje
        pracowników akademickich. W zamian za zobowiązanie, że nie podejmą żadnej
        dodatkowej pracy. No i, oczywiście, będą rzetelnie oceniani za swa działalność
        naukową.
        To spowoduje upadek większości uczelni niepublicznych. Ale po co nam one?
        Zacytujmy klasyka (
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=346 ). J. Czapinski
        odpowiada na pytanie: A co się stanie za kilka lat?
        "Napotkamy bariery. Staniemy. Brakuje nam pewnej istotnej cechy prorozwojowej.
        Nie kapitału intelektualnego, nie kapitału ludzkiego, bo tego mamy już tyle, że
        moglibyśmy w ogóle zamknąć na jakiś czas uczelnie. Brakuje nam otwarcia na
        innych, umiejętności współpracy, negocjacji, kompromisu, godzenia interesu
        własnego z interesem wspólnym. To nas zatrzyma. Absolutnie".
        Trzeba więc doprowadzić do upadku połowy istniejących uczelni. Absolutnie :)
        Tyle, że nie ustawą, ale właściwą polityką płacową. Nie bać się kryzysu (jak nie
        bali się w swoim czasie Finowie), nie traktować uczelni jako panaceum na
        bezrobocie.
        No, ale na to, ani Pani Minister, ani ten rząd, ani wreszcie PO
        się nie odważą.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 09.04.09, 20:03
          > Proste rozwiązanie. Należy podwyższyć dwukrotnie (a, co tam, 3-krotnie) pensje
          > pracowników akademickich. W zamian za zobowiązanie, że nie podejmą żadnej
          > dodatkowej pracy. No i, oczywiście, będą rzetelnie oceniani za swa działalność
          > naukową.
          > To spowoduje upadek większości uczelni niepublicznych.

          Zaraz zaraz. Ale co to ma wspólnego z poziomem dydaktyki?
          Bo główny problem jest z poziomem na wejściu, czyli jaką wiedzę wnoszą
          absolwenci szkół średnich.
          • chilly Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 09.04.09, 21:31
            No tak. Ale nie wierzę, aby bez tego można było coś zrobić. Nie przy
            "zdawalności" matury na poziomie powyżej 80%, gdy do tej matury przystępuje 90%
            populacji młodzieży. Bez radykalnego ograniczenia liczby przyjmowanych na
            studia, stworzenia podstaw dla konkurowania już na poziomie przyjęć na studia
            (nie tylko na kierunkach medycznych, psychologii i niewiele poza tym) poprawy
            nie będzie. Nigdy wszyscy absolwenci liceów nie wynosili ze szkoły aż tak
            głębokiej wiedzy. Tyle, że dawniej do liceów uczęszczało poniżej 40% młodzieży,
            a spośród ich absolwentów nie wszyscy nawet starali się dostać na studia.
          • maruda.r Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 12.04.09, 20:13
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            > Zaraz zaraz. Ale co to ma wspólnego z poziomem dydaktyki?
            > Bo główny problem jest z poziomem na wejściu, czyli jaką wiedzę wnoszą
            > absolwenci szkół średnich.

            *******************************

            Trochę jedna ma. Studia stają się bardziej elitarne, uczelnie nie muszą
            utrzymywać wykładowców z łapanki, jest więcej chętnych na jedno miejsce,
            przywracamy egzaminy wstępne, które zdają najlepsi.

            Czy rzeczywiście każdy chętny musi zdobyć dyplom tylko dlatego, że uczelni się
            to opłaca?

        • herrrkagan Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 12.04.09, 20:44
          Polscy naukowcy z panstwowych uczeelni nie zasluguja (en masse)
          nawet na obecne pensyjki. Czemu uczelnie wyzsze musza byc panstwowe?
          I czemu podatnik ma utrzymywac rzesze nieudolnych profesorow na
          panstwowych uczleniach? Nie lepiej sprywatyzowac owe wyzsze
          uczelnie, i niech rynek dalej decyduje. Ostatecznie wyzsze
          wyksztalcenie to dobro LUKSUSOWE!
      • angrusz1 Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 10.04.09, 21:40
        No tak , trzeba , ale także i żyć trzeba .

        Skoro na maturze są pytania typu prawda / fałsz - język angielski ,
        to uczniowie strzelają i tak 50 % szans jest - a tylko 30 % całości
        daje już pozytywna ocenę . To przecież " fachowcy " wymyslili taki
        typ egzaminu - dopasowywanie - na ślepo , coś się trafi .
        To po co się uczyć .
    • ewa1-23 Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 18:36
      A ja zauważam od wielu lat niesłychaną polaryzację młodzieży. Na jednym biegunie jest młodzież poważnie traktująca naukę, na drugim - kompletnie ją olewająca. A wzorce pochodzą od rodziców. Widzę więc problem na dwóch etapach: w rodzinie i w szkole. Z rodziną wiadomo - kretyn nie nauczy dziecka niczego - i koniec. W szkole poziom dostosowuje się do najsłabszych. Tracą na tym zdolne dzieci (mogą tylko rywalizować ze sobą w małym kółku o oceny). Nawet dzieci w klasach są dobierane tak, żeby pewnej liczbie b. zdolnych przyporządkować pewną liczbę b. miernych - bo się przy dobrych "podciągną"(?). Wobec tego należy odważyć się na organizację szkół o poziomie odpowiadającym zdolniejszym dzieciom! Odważyć się! I tu cały problem!
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 20:11
        > A ja zauważam od wielu lat niesłychaną polaryzację młodzieży. Na jednym bieguni
        > e jest młodzież poważnie traktująca naukę, na drugim - kompletnie ją olewająca.
        > A wzorce pochodzą od rodziców.
        > Widzę więc problem na dwóch etapach: w rodzinie
        > i w szkole. Z rodziną wiadomo - kretyn nie nauczy dziecka niczego - i koniec.

        To oznacza, że szkolnictwo publiczne nie wypełnia roli, do której zostało
        powołane: nie wyrównuje szans. Gdyby nie było szkół publicznych opłacanych przez
        podatników, dzieci wykształconych rodziców też by sobie doskonale radziły - co
        za różnica?

        > W szkole poziom dostosowuje się do najsłabszych. Tracą na tym zdolne dzieci (mo
        > gą tylko rywalizować ze sobą w małym kółku o oceny). Nawet dzieci w klasach są
        > dobierane tak, żeby pewnej liczbie b. zdolnych przyporządkować pewną liczbę b.
        > miernych - bo się przy dobrych "podciągną"(?).

        A ja uważam, że to słuszne. Sama zawsze wolałam uczyć się z lepszymi ode mnie,
        niż z gorszymi. To motywuje.

        > Wobec tego należy odważyć się na
        > organizację szkół o poziomie odpowiadającym zdolniejszym dzieciom! Odważyć się
        > ! I tu cały problem!

        Ja raczej proponuję organizację zajęć dodatkowych dla dzieci wybijających się
        ponad przeciętną. Przecież i tak nie ma sensu organizowanie szkoły "dobrej ze
        wszystkiego". Bo każdy ma inne zdolności. Kto jest mierny z polskiego, ten bywa
        świetny z matematyki. Albo na odwrót.
        • ar.co Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 09:52
          "A ja uważam, że to słuszne. Sama zawsze wolałam uczyć się z
          lepszymi ode mnie, niż z gorszymi. To motywuje."
          Pytanie, co na to ci lepsi. Może oni też woleliby uczyć się z
          jeszcze lepszymi, niż tracić na podciąganiu gorszych?
          A nauczyciele wcale nie przepadają za uczniem, który umie coś więcej
          niż reszta. W I klasie podstawówki wiele razy wylatywałam za drzwi
          za czytanie pod ławką, bo nie byłam już w stanie
          znieść "inteligentnych inaczej" kolegów, przez pół godziny
          dukających dwuzdaniową czytankę. Co zresztą miało raczej pozytywne
          skutki - za drzwiami mogłam już czytać bez przeszkód.
        • gobi05 Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 09:17
          > > Widzę więc problem na dwóch etapach: w rodzinie
          > > i w szkole.
          >
          > To oznacza, że szkolnictwo publiczne nie wypełnia roli, do której zostało
          > powołane: nie wyrównuje szans. Gdyby nie było szkół publicznych opłacanych prze
          > z
          > podatników, dzieci wykształconych rodziców też by sobie doskonale radziły - co
          > za różnica?

          Ja bardzo przepraszam, ale muszę zapytać:
          - o jakich szansach mowa?
          - szanse na co powinny być wyrównywane?
          - na czym polega (albo jak rozpoznać) wyrównanie szans?
          • maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 20:16
            gobi05 napisał:

            > - na czym polega (albo jak rozpoznać) wyrównanie szans?

            ******************************

            Za PRL-u były punkty za pochodzenie, w USA też je wprowadzili.

            • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 21:13
              Akurat te punkty to byl dobry pomysl...
              • maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:05
                herrrkagan napisała:

                > Akurat te punkty to byl dobry pomysl...

                ****************************

                Jeżeli na mnożenie analfabetów na pierwszych semestrach studiów, to i owszem.

                • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:15
                  Za moich czasow, dzieki tym punktom, bylo troche mlodziezy
                  robotniczej i chlopskiej na owczesnym SGPiSie. I przypominam, ze oni
                  musieli zdac trudne egazminy wstepne. A dzis na SGH syna/corki
                  robotnika czy chlopa to raczej nie znajdziesz... A dzieci z tych
                  klas wcale nie sa mniej inteligente niz dzieci burzuazji czy
                  inteligencji...
                  • maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:19
                    herrrkagan napisała:

                    > Za moich czasow, dzieki tym punktom, bylo troche mlodziezy
                    > robotniczej i chlopskiej na owczesnym SGPiSie. I przypominam, ze oni
                    > musieli zdac trudne egazminy wstepne.

                    ****************************

                    I uzyskując tę samą lub nieco mniejszą ilość punktów dostawali się na studia. To
                    nie jest wyrównanie szans tylko plecy. Takie same, jak każde inne. Szanse
                    powinny być wyrównywane szczebel niżej.

                    • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:22
                      Dzis nie ma juz mowy o wyrownaniu szans...
              • gobi05 punkty za pochodzenie, 14.04.09, 21:53
                punkty za orientację seksualną,
                za płeć, wyznanie, kolor włosów,
                miejsce urodzenia, miejsce zamieszkania,
                miejsce zakupów itd. mogą
                MOGĄ być poprawne politycznie, ale
                nie są uczciwe.

                Jeżeli jeden nauczył się tabliczki mnożenia
                i mieszka w normalnej okolicy, a drugi
                nie nauczył się tabliczki mnożenia
                i mieszka od roku w slumsach - to który
                powinien dostać miejsce w lepszej szkole??

                Jeżeli wyrównywanie szans ma polegać na tym,
                że biały nie zostanie w UK strażakiem, że
                zostaniesz policjantem tylko gdy jesteś
                Polakiem - to ja jestem przeciw.
                Dyskryminacja pozytywna to też dyskryminacja.

                Chcecie wyrównywać szanse? Proszę bardzo:
                - darmowe przedszkola (nieobowiązkowe!);
                - ustalony limit liczebności klas (np. 16 dzieci
                na jednego nauczyciela prowadzącego zajęcia);
                - przywrócenie OHP;
                - domy kultury (i rozdzielenie podatków na centralne
                i lokalne);

                I tylko maleńkie pytanko: jakie to szanse
                i dlaczego są nierówne? I czemu mają być
                wyrównywane w taki właśnie sposób?
                • herrrkagan Re: punkty za pochodzenie 14.04.09, 22:00
                  Chesz wprowadzic:
                  - darmowe przedszkola (nieobowiązkowe!) - kto bedzie za to placic?
                  - ustalony limit liczebności klas (np. 16 dzieci na jednego
                  nauczyciela prowadzącego zajęcia) - kto bedzie za to placic?
                  - przywrócenie OHP (one chyba wciaz sa, ale co one maja do studiow
                  wyzszych)
                  - domy kultury (i rozdzielenie podatków na centralne i lokalne) - co
                  to ma do rzeczy?
                  • gobi05 Re: punkty za pochodzenie 14.04.09, 22:45
                    > Chesz wprowadzic:
                    > - darmowe (...)

                    Ja przede wszystkim chcę ustalić, o jakich
                    szansach mowa. Kiedy jakiś głupek postanawia
                    wysłać wszystkich Polaków na studia, to musi
                    spowodować kłopoty - przede wszystkim dlatego,
                    że oni NIE PRAGNĄ kończyć studiów. Cele życiowe
                    ludzi są dalekie od takich wskaźników jak
                    dyplomy i fakultety. Ludzie pragną dobrej
                    pracy, szczęśliwego życia rodzinnego, szacunku
                    otoczenia itp. Takie rzeczy można osiągać bez
                    studiów.


                    > - domy kultury (i rozdzielenie podatków na centralne i lokalne) - co
                    > to ma do rzeczy?
                    A co mają do rzeczy darmowe przedszkola, hę?

                    Co do OHP to rzeczywiście są
                    ohp.poznan.pl/?k=strony_p&m=&ns=46&pns=46
                    (Załącznik nr 1 do Zarządzenia WWK OHP nr 1/2009).
                    OHP są miejscem gdzie uczniowie z dużymi problemami
                    w nauce mogą znaleźć swoje miejsce w życiu.
                    Brzmi pompatycznie, ale nieraz spełniają to zadanie.
                    Gimnazjum dla dorosłych - już sobie wyobrażam,
                    co profesor Hartman powiedziałby o nich!
                    Tymczasem im też należą się RÓWNE SZANSE.
                    • herrrkagan Re: punkty za pochodzenie 14.04.09, 23:03
                      Otoz to - jak napisales: ludzie pragną dobrej pracy, szczęśliwego
                      życia rodzinnego, szacunku otoczenia itp. Takie rzeczy można osiągać
                      bez studiów.
                      - Std na studia powino ie przyjmowac ludzi zadnych wiedzy, a nie
                      dyplomow.
                      Pozdr. i dobranoc! :)
                      lech.keller@gmail.com
      • morekac Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 17:18
        I niewiele to da, na jakiej podstawie chcesz segregować dzieci? na podstawie
        egzaminów wstępnych do podstawówki? czy może na podstawie egzaminów wstępnych do
        przedszkola? Bo w tej chwili powyżej podstawówki już się segreguje wg
        przeróżnych kryteriów, nawet w szkołach publicznych. a niepubliczne szkoły mają
        tak swietne wyniki w dużej mierze również ze względu na segregację na wstępie.
        Moim zdaniem za dużo pamięciówki jest w szkole, niestety. Uczy się mnóstwa
        faktow, nie uczy się myślenia, nie uczy się zamiłowania do czytania, nie uczy
        się pisania - uczy się rozwiązywania testów na egzaminie. Pół roku traci się w
        podstawówce na sprawdziany po 6.klasie, w gimnazjum pewnie jest podobnie (o ile
        nie gorzej). Czyli uczeń po gimnazjum ma za sobą 6+2-0,05-0,5 lat nauki. Czyli 8
        (tyle co dawna podstawówka). Liceum jest skrócone o rok... Czyli uczą się 2 lata
        zamiast 3 (po w 3 klasie większość stuka już wyłącznie do matury).
        • eptesicus Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 23:59
          > Moim zdaniem za dużo pamięciówki jest w szkole, niestety. Uczy się
          mnóstwa
          > faktow

          fakty są ciekawe - bo świat jest ciekawy
        • maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:03
          morekac napisała:

          Uczy się mnóstwa
          > faktow, nie uczy się myślenia, nie uczy się zamiłowania do czytania, nie uczy
          > się pisania - uczy się rozwiązywania testów na egzaminie.

          ******************************

          To dość interesujący pogląd, bo ostatnio szkolnictwo przechyliło się w stronę
          tzw. samodzielnego myślenia. I stąd artykuł Hartmana.

          Czy można przeprowadzać poprawne dowody abstrahując od aksjomatów i założeń,
          czyli faktów? Pewnie tak, ale w najlepszym razie kończy się to wynalezieniem
          roweru. A na to naprawdę szkoda czasu, bo rowery już mamy.

          Każdy, kto wychował dziecko jest świadom (przynajmniej powinien być), że
          rozumienie pojęć abstrakcyjnych jest ściśle związane z wiekiem. Każdy rodzic
          jest katowany kalkami dowcipów, które są zupełnie nieśmieszne. Dziecko może
          posługiwać się pojęciem czasu, ale dla nie wszystko jedno: wczoraj czy rok temu.
          Lepiej uczyć faktów - a samodzielnego myślenia stosownie możliwości związanych z
          wiekiem. Pamięć dziecka jest pojemna. Później będzie jak znalazł.

          • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:12
            Czas to pojecie:
            - fizyczne,
            - filozoficzne,
            - psychologiczne,
            - ekonomiczne itd.
            Ktore z nich masz na mysli?
            • maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:16

              herrrkagan napisała:

              > Czas to pojecie:
              > - fizyczne,
              > - filozoficzne,
              > - psychologiczne,
              > - ekonomiczne itd.
              > Ktore z nich masz na mysli?

              *********************************

              Widzisz różnicę w przypadku ucznia pierwszych lat szkoły podstawowej?

              • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:18
                Widze. W mlodosci czas psychologiczny plynie wolniej...
          • morekac Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 09:40
            Uważam, że przede wszystkim trzeba uczyć umiejętności, przynajmniej
            w szkole podstawowej. Jeśli dziecko nie nauczy się posługiwać
            poprawnie językiem polskim w szkole podstawowej (to znaczy budować
            sensowne, poprawne i niepozbawione treści, tudzież sensu) zdania,
            nie nauczy się czytać ze zrozumieniem i korzystać chciażby z
            Wikipedii, będzie już zawsze musiało zdać się na opracowania z
            filozofii typu "Heraklit i trawa."
            Co do faktów - ile się po latach pamięta z faktów (zakładając, że
            się nie pracuje w danej dziedzinie)? Ile się dat pamięta z historii?
            Ile wzorów? Części mowy czy innych reguł językowych, ortograficznych
            i gramatycznych?
            • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:42
              Fakty powinny byc wspominane w szkole glownie jako ciekawostki, oraz
              tam, gdzie sa one niezbedne (np. w astronomii czy fizyce). I nie ma
              sensu nauczanie w szkole formalnej gramatyki, poza polonistycznymi
              klasami w liceum... Szkola ma uczyc, jak sie samemu uczyc po jej
              ukonczeniu. Nie zyjemy bowiem w starozytnosci, kiedy inteligentny i
              zamozny wolny (w sensie nie-niewolnik) mezczyzna mogl posiasc
              praktycznie cala owczesna wiedze...
      • smetek_pstry Re: Szkoła buja w obłokach 31.01.11, 01:25
        Szkoła powinna pomóc głównie najmniejzdolnym. Geniusze poradzą sobie sami. To właśnie od wielu lat w szkołach, skupia się na tych najzdolniejszych, o resztę nie dbając. A potem poziom jest jaki jest.
    • ichbines Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 18:56
      Droga Pani, niestety to nie byłem ja. Muszę koniecznie sprostować:
      doświadczenia, na które się powołuję, nie dotyczą studentów filozofii
      ani w ogóle studentów UJ. Studenci filozofii należą do elity
      studenckiej i żadnych analfabetów tam się nie spotyka.
      Pozdrawiam, JH
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 19:53
        > Droga Pani, niestety to nie byłem ja.

        A to przepraszam.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 20:02
        > Studenci filozofii należą do elity
        > studenckiej i żadnych analfabetów tam się nie spotyka.

        A ja jakich kierunkach PAN spotyka analfabetów?

        Jestem ciekawa, bo osobiście nie mogę stwierdzić, czy studenci których uczyłam -
        fizycy i informatycy - są analfabetami. Z prostego powodu: uczyłam ich
        przedmiotów matematycznych, fizycznych i informatycznych, nie wymagających
        właściwie żadnych wypowiedzi pisemnych w języku polskim. Więc nie wiem, jak
        piszą w języku polskim. Natomiast w języku C++ piszą znakomicie ;-).

        Ze studentami kierunków ścisłych i technicznych jest inny problem, który
        niepotrzebnie Pan miesza z problemem humanistycznej ogłady. Otóż rzeczywiście
        absolwenci mają braki w matematyce i jest to wina szkoły. Ale co zrobić,
        uczelnia zorganizowała obowiązkowe zajęcia wyrównawcze i szafa gra. Może zajęcia
        wyrównawcze z przedmiotów humanistycznych też by się przydały? Czy ktoś o tym
        pomyślał?
        • ar.co Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 09:54
          Ale jak zrobić zajęcia wyrównawcze z historii? Od początku omawiać
          cały program? To po co w ogóle szkoły podstawowe, gimnazja i licea?
        • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 23:16
          Przepraszam bardzo, ale myślę, że zawęża Pani problem sprowadzając
          go do dodatkowych zajęć z poszczególnych przedmiotów. Dramat polega
          na tym, że - jak pisze autor artykułu (a moje własne obserwacje
          całkowicie to potwierdzają) - większość studentów prezentuje
          tragiczny poziom wiedzy ze wszystkich dziedzin. Nie bardzo więc
          wiadomo kogo i czego uczyć żeby podnieść ogólny poziom.
          Problem jest zresztą o wiele szerszy i nie dotyczy tylko studentów
          lecz ogółu społeczeństwa, które stopniowo pogrąża się w
          analfabetyzmie. Najlepszą ilustracją tej tezy jest choćby internet,
          gdzie coraz trudniej znaleźć wypowiedź wychodzącą poza - jak pisze
          profesor - pretensjonalne, napuszone i nic nie znaczące ogólniki,
          przy okazji poprawną jezykowo, stylistycznie, gramatycznie i
          ortograficznie.
          Jestem emerytowanym nauczycielem akademickim z przeszło 40-letnim
          stażem "w branży", mam więc dość duże pole obserwacji. Niestety,
          niemal w całości pokrywają się one z refleksami profesora Hartmana,
          któremu należy wyrazić uznanie za śmiałość i determinację w trosce o
          poziom umysłowy narodu.
          • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 20:50
            Pani Grazyno. Mamy rok 2009. Studiowala wiec Pani w glebokim PRLu, a
            wiec Pani wiedza to kompletne bzdury, cos jak wiedza naszego
            prezydęta, prof. dr hab. od PRLowskiego prawa pracy...
            • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 00:35
              Co prawda mam wrażenie, że zabawia się Pan prowokacją, niemniej
              odpowiem Panu poważnie, bo sprawa, której dotyczy ten wątek jest jak
              najbardziej poważna.
              Otóż, PRL - proszę Pana - nie ma tu nic do rzeczy, choć może zresztą
              i ma, ale w sensie pozytywnym. Dość powiedzieć, że w tejże PRL
              odebrałam w szkole ŚREDNIEJ wystarczające wykształcenie aby do dziś
              dnia pamiętać jak działa silnik diesla, czego nie wiedział natomiast
              mój 22-letni wnuk i chciał sprawdzać świece zapłonowe, kiedy nie
              mógł uruchomić silnika. Ponadto, (choć jestem socjologiem) potrafię
              obliczyć przeciwprostokątną z twierdzenia Pitagorasa, do czego
              niezbędna jest znajomość tegoż twierdzenia oraz umiejętność
              wyciągania pierwiastka kwadratowego. 28-letnia córka sąsiadki (z
              którą oglądaliśmy przed kupnem działkę gruntu) nie potrafiła tego
              zrobić, choć posiada wyższe wykształcenie ekonomiczne (!), a - pech
              chciał - kalkulatora pod ręką nie było.
              W grupie seminaryjnej, z którą miałam zajęcia, jedna trzecia
              studentów nie wiedziała, że kiedy w Polsce jest zima, to w Australii
              jest lato, a spośród tych, którzy wiedzieli, tylko trzy osoby były w
              stanie objaśnić naukowo przyczynę zmienności pór roku.
              Proszę więc upuścić sobie nieco dezynwoltury i nonszalancji w
              ocenianiu jakości nauczania w PRL.
              • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:32
                1) Silnik Diesla ma tez swiece, tyle ze zarowe a nie zaplonowe. Wie
                moze Pani czemu, czy mam to Pani objasnic?
                2) Jakos mi sie nigdy w zyciu (a zyje ponad pol wieku) nie przydalo
                twierdzenie Pitagorasa, szczegolnie, iz dotyczy ono kątów IDEALNIE
                prostych, ktorych sie (z definicji) nie spotyka w naszej fizycznej
                rzeczywistosci...
                3) Takowoz nie mialem nigdy potrzeby (poza egzaminami) wyciagac
                pierwiastkow. Grunt przed zakupem zas mierzymy, a nie wyciagamy z
                niego pierwiastkow kwadratowych (pierwiastki chemiczne mozemy zas z
                niego wyciagac, ale to jest regulowane przepisami prawa a nie
                regulkami matematycznymi, wiec raczej uczmy w szkole prawa, a nie
                matematyki).
                4) Dla jakichs 99.9% mieszkancom naszej planety, to wiedza o
                przyczynach por roku jest calkowicie zbedna. I tak kazdy polski
                rolnik wie, kiedy nadchodzi wiosna, a kioedy zima, zas kazdy rolnik
                w tropikach tez wie, kiedy sie konczy np. pora sucha z zaczyna
                deszczowa czy na odwrot. I tak samo jak kierowca samochodu nie musi
                znac termodynamiki, tak samo tez rolnik nie musi wiedziec, ze Ziemia
                jest (w przyblizeniu) kula, ktora krazy wokol Slonca po elipsie.
                Zreszta przyszych nawigatorow wciaz ucza, ze Slonce, planety i
                gwiazdy kraza wokol nieruchomej Ziemi, bo taki model, choc niezgodny
                z teoria astronomii, jest bardziej przydatny do praktycznych
                obliczen w nawigacji niz model Kopernika-Keplera...
                4) Studiowalem za PRLu ekonomie w SGPiS i pamietam doskonale, ze
                kiedy pod koniec lat 1960. tow. Gomulka wprowadzal swe nieszczesne
                bodzce (za ktore utracil zreszta stolek), to cala profesura SGPiSu
                wkuwala te kretynskie bodzce, z prof. M. Nasilowskim na czele. Stad
                skonczylem po raz drugi ekonomie na The University of Melbourne.
                5. Swoja droga, to prosze mi wytlumaczyc, czemu Rada Wydzialu
                Filozofii i Socjologii UW uznala moj doktorat z filozofii (PhD) jako
                nie bedacy odpowiednikiem polskiego doktoratu, choc Monash Univerity
                w Melbourne, gdzie ow doktorat uzyskalem, jest we wszystkich
                rankingach o wiele wyzej niz UW?
                Pozdr. :) lech.keller@gmail.com
                • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:33
                  Choc pomylilem sie w numeracji, to i tak nie przeszkadza to znaczaca
                  w odbiorze mego tekstu...
                • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:16
                  1) Napisałam wyraźnie "świece zapłonowe", więc niepotrzebnie się Pan
                  fatyguje i popisuje.
                  2) i 3) Wbrew temu, co Pan sugeruje nadmiernie teoretyzując,
                  geometria euklidesowa bardzo dobrze sprawdza się w praktyce i jest
                  wystarczająco przydatna dla obliczania nie tylko rozmiarów pól, ale
                  nawet figur o rozmiarach "centymetrowych". Jest to wyłącznie kwestia
                  wymaganej dokładności. Brakuje tez Panu wyobraźni jeśli nie jest Pan
                  w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której pomiar któregoś boku
                  pola nie jest możliwy (przynajmniej dla przeciętnego, nie
                  wyposażonego w teodolit człowieka), bowiem przecina go w dwóch
                  miejscach szeroki rów melioracyjny i trzeba w takiej sytuacji
                  skorzystać z wzoru trygonometrycznego.
                  4) Wiedza o przyczynach pór roku jest zbędna dla ćwierćinteligentów
                  i "tyraków", których chciałby Pan zapewne kształcić jako siłę
                  roboczą pracującą na rzecz "elity". Taka antyhumanistyczna postawa
                  jest głęboko negatywna i może w takim razie dobrze, że uwolnił Pan
                  Polskę od swojej osoby emigrując na antypody. Niechże więc Pan tam
                  właśnie wciela w życie swoją ideologię.
                  • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:36
                    1) Awaria swiecy zarowej moze uniemozliwic uruchomienie silnika
                    Diesla.
                    2) Wiem, ze sie sprawdza, ale tak samo sprawdzala sie w praktyce
                    astronomia geocentryczna. Sprawdzaja sie nawet niektore horoskopy!
                    3) Slyszala pani o laserach?
                    4) Jak pisalem - wiedza o przyczynach por roku to dla olbrzymiej
                    wiekszosci ludzi zbedny balast. Natomiast prosze powiedziec, czemu w
                    polskich szkolach nie ucza prawa, nie ucza prowadzenia i obslugi
                    samochodu, i wreszcie czemu nawet absolwenci politologii polskich
                    wyzszych uczelni nie wiedza jaka jest roznica miedzy demokracja
                    bezprzymiotnikowa, a przedstawicielska?
                    5) Z antypodow wrocilem kilka lat temu. Na szczescie minely czasy
                    dyktaktury PZPR, i nie moze mnie pani wygonic z Polski...
                    • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 14:29
                      1) Niech się Pan nie popisuje, tylko czyta ze zrozumieniem. Nie
                      chodziło o to czy świeca żarowa może unieruchomić silnik czy nie, a
                      o to, że wnuk chciał sprawdzać świece zapłonowe czyli NIE WIEDZIAŁ
                      JAK DZIAŁA SILNIK DIESLA. I w tej właśnie niewiedzy studenta (niemal
                      absolwenta) informatyki tkwi problem.
                      2) Skoro trygonometria się sprawdza, a w dodatku chodzi tylko o
                      oszacowanie rozmiarów, to po co kombinować? Chyba, że chce się za
                      wszelką cenę mieć rację i wydziwia ponad wszelką miarę.
                      3)Znów Pan niemożliwie błyska intelektem; każda kobiet oglądająca
                      pole powinna, oczywiście, mieć w torebce podręczny laser geodezyjny.
                      4) No, tak, "jak pisałem". Pańskie samouwielbienie jako klasyka jest
                      rozbrajające. I co z tego, że Pan coś pisał? Powtarzam: nie chce Pan
                      najwidoczniej kształcić wszechstronnie młodzieży, tylko
                      szkolić "roboli" do wykonywania prostych czynności i
                      służenia "elicie". To ideologia na poły rasistowska.
                      5) Jak zwykle wypacza Pan sens mojej wypowiedzi i insynuuje mi
                      jakieś fałszywe intencje. Nie mam zamiaru wyganiać Pana
                      gdziekolwiek, cieszyłam się tylko, że w kraju jest o jednego
                      ideologa antyhumanizmu mniej. Niestety, myliłam się i teraz się
                      smucę.
                      • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 16:35
                        1) I co z tego? Czy dzis kierowca musi znac dzialanie silnika?
                        Kupilem 5 lat temu 10-letnia Toyote i nic przy niej nie musialem
                        dotad robic w drodze ('odpukac w niemalowane drewno'). To (na
                        szczescie) nie te czasy, kiedy w Syrence wozilem druga w czesciach
                        zapasowych plus kompletne wyposazenie warsztatu samochodowego...
                        2) Jak pisalem: trygonometria euklidesowska opisuje fikcyjny, plaski
                        (dwuwymiarowy) swiat, zas nasz jest nie tylko (conajmniej)
                        trojwymiarowy, to na dodatek przestrzen jest w nim zakrzywiona,
                        zgodnie z OTW Einsteina.
                        3) Dzis taki laserek mozna kupic za male pieniadze, a przydaje sie,
                        jak ktos che handlowac gruntami.
                        4) Chce uczyc mlodziez tego, co bedzie jej potrzebne w zyciu (prawa,
                        jazdy samochodem) a nie bzdur takich jak np. gramatyka formalna,
                        ktore tylko niepotrzebnie zajmuja miejsce w glowie...
                        5) Nie jestem zadnym ideologiem, ani tez antyhumanista, a tylko
                        polskim patriota, ktory boleje nad upadkiem RP.
                        • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 01:23
                          1) A uczył Pan swoje dzieci, Panie "utylitarysto", posługiwania się
                          nożem i widelcem? Po co? Przecież palce i zęby w zupełności
                          wystarczą do jedzenia. I po co nabywał Pan tę wiedzę o dieslach,
                          trygonometrii, laserach itd? Tak, tak, Panu jest ona potrzebna,
                          ponieważ Pan uważa się za lepszego i godniejszego tej wiedzy niż
                          inni. I dlatego, Panie Egoisto i Egocentryku, nie chce Pan kształcić
                          świadomych, mądrych obywateli tylko szkolić przyuczonych do zadań
                          roboli. O ile pojmuje Pan tę różnicę.
                          2) I znów Pan niepotrzebnie "filozofuje", co ma się nijak to
                          pierwotnego tematu. Chyba tylko po to aby "ostatnie słowo" należało
                          do Pana.
                          3) Chyba ma Pan jakieś halucynacje albo omamy, bo ja nie pisałam o
                          żadnym "handlowaniu gruntami". Po prostu sąsiadka chciała kupić
                          działkę na własne potrzeby i oglądałyśmy pole oraz szacowałyśmy jego
                          rozmiary. I z tego powodu miałabym szukać po sklepach lasera? Czy
                          Pan kupuje sobie browar kiedy ma ochotę na małe piwo?
                          4) Powtórzę, ponieważ ma Pan kłopoty z percepcją i mało co do Pana
                          dociera: Pan nie chce "uczyć młodzieży" tylko przyuczać roboli do
                          wykonywania zadań na rzecz "elity".
                          5) Głosi Pan antyhumanistyczną, egoistyczną ideologię i prezentuje
                          półfeudalną linię polityczną. Upadek RP jest wynikiem takiej właśnie
                          ideologii i polityki, uprawianych w naszym kraju od 20 lat. Boże,
                          chroń Polskę przed takimi "patriotami"!
                          • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 09:32
                            1) Jemy nozem i widelcem ze wzgledu na konwencje przyjete w naszym
                            spoleczenstwie. I jak zjesc zupe bez lyzki? Jak pokroic chleb bez
                            noza? Ale drob wygodniej jest przeciez jesc "tymni palcyma".
                            2) Nie uwazam sie wcale za lepszego. Mnie po prostu bawi grzebanie w
                            mechanizmach, ale rozumiem, ze to nie musi bawic kazdego.
                            3) Z nikogo na sile nie chce robic robola. Tyle, ze wiekszosc ludzi
                            jest przecietna (krzywa Gaussa sie tu klania i zasada trzech ochylen
                            standardowych), wiec im ta wiedza nie jest potrzebna i oni wcale tej
                            wiedzy nie pragna. Pani jest na samym prawym koniuszku tejze
                            krzywej, nie ma pani wiec kontaktu z reszta spoleczenbstwa, stad tez
                            popelnia Pani tzw. fallacy of composition, czyli wypowiada Pani
                            autorytatywne sądy o calym spoleczenstwie znajac tylko jego gorne
                            10%, i to z tej prawej strony owej krzywej rozkladu inteligencji...
                            4) Handel to transakcje kupna/sprzedazy. O co wiec tu chodzi?
                            5) Przeciez do oszacowania wielkosci gruntu wystarczy ludzkie oko, a
                            dokladne pomiary i tak musi wykonac licencjonowany geodeta.
                            6) Chce uczyc kazdego tego, co on/ona potrzebuje, wiec glownie
                            technik samoksztalcenia, a to dla tego, ze dzis zadna szkola nie
                            jest w stanie dac edukacji "na cale zycie".
                            7) Stworzyla sobie Pani tzw. man of straw (stracha na wroble ze
                            slomy) i atakuje jego, a nie mnie. Wiec prosze poczytac:
                            en.wikipedia.org/wiki/Straw_manalbo
                            pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia
                            Sofizmat rozszerzenia, sofizmat – błąd logiczno-językowy, w wersji
                            podstawowej polegający na atakowaniu przesadzonej wersji argumentu
                            czy twierdzenia drugiej strony dyskusji („atakowanie chochoła”),
                            czyli odpowiedź na stwierdzenie, które w rzeczywistości nie zostało
                            przez drugą stronę wypowiedziane. Inne odmiany tego sofizmatu to:
                            - cytowanie słów przeciwnika wyjętych z kontekstu – wybór takich
                            słów, które wyjęte z kontekstu wypaczają poglądy danej osoby;
                            - atak na osobę, która nie potrafi zręcznie prowadzić dyskusji na
                            dany temat i po „zwycięstwie” w takiej dyskusji twierdzenie, że
                            udowodniony został przeciwny punkt widzenia;
                            - wymyślenie fikcyjnej osoby rzekomo posiadającej poglądy, które są
                            krytykowane, i używanie jej w dyskusji.
                            Źródło „pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia”
                            • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 11:01
                              1) Zatem dla Pana konwencja jest ważniejsza niż rozwój intelektualny
                              i tę gotów Pan sankcjonować, natomiast zdobywanie wiedzy dla
                              podniesienia poziomu umysłowego - niekoniecznie. Pogratulować! (Nb.
                              zupę można "wychliptać" z miski, a chleb porwać lub odgryźć bez
                              używania narzedzi. Niektórzy ludzie (i kultury) robią tak do dziś.)
                              3) Czy Pan aby trochę się nie pogubił? Najpierw pisze Pan: "Tyle, ze
                              wiekszosc ludzi jest przecietna, wiec im ta wiedza nie jest
                              potrzebna i oni wcale tej wiedzy nie pragna."
                              Następnie zaś: "Pani jest na samym prawym koniuszku tejze
                              krzywej, nie ma pani wiec kontaktu z reszta spoleczenbstwa, stad tez
                              popelnia Pani tzw. fallacy of composition, czyli wypowiada Pani
                              autorytatywne sądy o calym spoleczenstwie..."
                              Niech Pan przeczyta swoje własne słowa, zawarte w pierwszym cytacie,
                              i odpowie sobie na pytanie kto z nas wypowiada "autorytatywne sądy o
                              całym społeczeńństwie". Zresztą nie po raz pierwszy, a z uporem
                              maniaka bytnie decydując co komu jest potrzebne, a co nie.
                              4) I znów się Pan myli. Handel to bynajmniej nie pojedyńcza
                              transakcja, a - żeby przytoczyć tu Pana ulubione źródło wiedzy -
                              Wikipedię (choć, tak naprawdę, to żaden autorytet):
                              "Handel – proces gospodarczy polegający na sprzedaży, to znaczy na
                              wymianie dóbr i usług na pieniądze, realizowany przez zawodowych
                              pośredników w celu osiągnięcia zysku."
                              Również Słownik Języka Polskiego definuje odmiennie niż Pan pojęcie
                              handlu:
                              "Zorganizowana wymiana dóbr, obrót towarów polegający na kupnie-
                              sprzedaży; pośredniczenie między wytwórcami a spożywcami."
                              5) I znów Pan wie lepiej od zainteresowanych co komu do czego
                              wystarczy. Doprawdy, pański tupet nie ma granic.
                              6) No, tak, jak zwykle, chce Pan uczyć "tego co on/ona potrzebuje",
                              ale potrzeby te określi Pan osobiście, bo wie lepiej niż
                              owi "on/ona".
                              7) To Pan właśnie udziela "odpowiedzi nas stwierdzenia, które w
                              rzeczywistoiści nie zostały przez drugą stronę wypowiedziane". Stąd
                              pańskie dywagacje nt. świec żarowych, rzekomego handlu itp. Ogólnie
                              rzecz biorąc występuje u Pana coś w rodzaju przymusu polemicznego,
                              tzn. musi Pan zawsze "wyjść z ciosem", zawsze pańskie musi "być na
                              wierzchu", bo ma Pan jakąś organiczną niezdolność przyznania się do
                              błędu i wycofania z pochopnie zajętego stanowiska. Przykro mi, ale
                              obok wiedzy (dość chaotycznej i - jak sądzę - powierzchownej)
                              występują u Pana w dużej ilości: zarozumiałość, tupet i arogancja.
                              • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 14:31
                                1) Konwencja jest wazna, gdyz jej nieprzestrzeganie usuwa czlowieka
                                ze spoleczenstwa, a poza spoleczenstwem przestajemy byc ludzmi, jako
                                iz czlowiek jest istota spoleczna.
                                2) Co to znaczy "podniesienie poziomu umyslowego"? Czy niezbedna
                                jest do tego znajomsc trygonometrii albo poezji Milosza? Prosze nie
                                uzywac nic nie znaczacych, pustych ogolnikow...
                                3) Ja wypowioadam sądy na podstawie znajomosci literatury i na
                                podstawie mego ekonomiczno-spolecznego wyksztalcenia. Chyba jest
                                oczywiste, ze najwiecej mamy w naszej populacji przecietniakow? I
                                odsylam raz jeszcze do "bell curve" Gaussa...
                                4) Handel opiera sie na transakcjach handlowych. a Wikipedie cytuje,
                                bo latwo sie do niej siega, siedzac przy komputerze... I nieprawda
                                jest, ze handel musi sie odbywac przez zawodowych posrednikow...
                                5) Wiem, bowiem wiekszosc ludzi jest przecietna, a wiec ich
                                zachowanie i potrzeby latwo jest odgadnac, i latwo nimi
                                manipulowac... Slyszala Pani cos o socjologii i psychologii
                                spolecznej oraz o socjotechnice i psychotechnice oraz o socjologii
                                religii?
                                6) A na koniec, to wrecz doskonale sie Pani samookreslila i
                                samoopisala! I czemu Pani bierze wszystko az tak bardzo na serio?
                                • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 14:49
                                  herrrkagan napisała:
                                  I czemu Pani bierze wszystko az tak bardzo na serio?

                                  Ma Pan rację. Zupełnie niepotrzebnie potraktowałam Pana poważnie.
                                  • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 18:07
                                    Widze, ze Bozia pozalowala Pani poczucia humoru...
      • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach! 12.04.09, 20:48
        A czego sie ci studenci filozfii ucza?
        "Stała Einsteina to nie stała, to nie środek. To samo pojęcie
        zmienności – to w końcu pojęcie gry. Innymi słowy, to nie jest
        pojęcie czegoś – środka, z którego obserwator może opanować pole –
        lecz samo pojęcie gry." Źródło: Jacques Derrida "Structure, sign and
        play in the discourse of the human science" w: "The Language of
        Criticizm and Sciences of Man" Baltimore, Johns Hopkins University
        Press 1970.
        I gdzie znajduja oni pozniej prace? Ja bym nigdy i nigdzie nie
        zatrudnil absolwenta filozofii, choc formalnie jestem PhD.
      • zielony_banan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 20:39
        Spotyka się, spotyka. Piszę to jako student V roku...
        • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 20:46
          Nie wierze, aby tak glupia osobe jak ty przyjeli gdziekolwiek na
          studia...
    • danuta49 To skutki"reform"tak zachwalanch przez GW!!!;-)))) 09.04.09, 20:43
      Po co komu ponad 90% rocznika w szkolach maturalnych i ponad 50% w
      szkolach wyższych - to są wskaźniki powyżej docelowych(!)(i tak
      ambitnych) w bogatej UE.Polska szkola jest biedna, z kredą i tablicą
      oraz ponad 30-osobowymi klasami i ubogimi nauczycielami.U nas wobec
      tego te wskaźniki muszą dać takie wlaśnie skutki -totalne
      pozory.Innych po prostu dać nie moglo!!!I byli tacy co przed tym
      ostrzegali - niestety potraktowano ich jako wrednych zacofanych
      wsteczników.
      Skądinąd - jak tam pańskie pomysly powszechnej edukacji
      filozoficznej w liceum i gimnazjum, panie profesorze Hartman???;-)
      • herrrkagan Uczmy filozfii! 12.04.09, 20:51
        Zacznijmy od Derridy:
        Stała Einsteina to nie stała, to nie środek. To samo pojęcie
        zmienności – to w końcu pojęcie gry. Innymi słowy, to nie jest
        pojęcie czegoś – środka, z którego obserwator może opanować pole –
        lecz samo pojęcie gry.
        Źródło: Jacques Derrida Structure, sign and play in the discourse of
        the human science. w: The Language of Criticizm and Sciences of Man.
        Baltimore, Johns Hopkins University Press 1970.
    • eptesicus tak czy siak - wreszcie ktoś głośno powiedział... 09.04.09, 21:53
      ...prawdę
    • spokojny.zenek Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 22:28
      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:


      > Poznałam Pana po tych 70% studentów, których "musi" Pan przepuścić...
      >

      A bo te 70% to średnia liczba tumanów :) Autor nie ma do tej wartości patentu.
      Można się czepiać szczegółów, ale opisane przez prof. Hartmana zjawisko
      występuje niewątpliwie i stawia pod znakiem zapytania sensowność wysiłków
      dydaktycznych na wielu kierunkach.

    • adam-s77 Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 01:13
      To prawda o czym pisze prof. Hartman. Ale prawda wymagająca uzupełnienia. Tak
      naprawdę należy najpierw zmienić programy nauczania na studiach. Ryba psuje się
      od głowy. Niby psioczy się na studentów, ale rzesza tzw. pracowników naukowych
      też jest niereformowalna. Po co komu te wszelkie koncepcje psychologiczne,
      teorie nauczania, cała dydaktyka - skoro i tak trafia do klasy, w której na
      samym początku słyszy: "K...ch...spier..." I co pan na to - prof. Hartman?
      Ma pan rację, że szkoła uczy wszystkiego, czyli niczego. Ale żeby wyjść z tego
      zaklętego kręgu niemożności potrzeba reform na samej górze. Skończenia z
      testomanią, bo testy tak naprawdę niczego nie sprawdzają. I przede wszystkim
      zwiększenia zarobków nauczycieli - bez tego ani rusz! Czemu w szkołach pracuje
      tylko 10% mężczyzn? A kto utrzyma rodzinę za 1000 zł z kawałkiem?! Nie mam nic
      przeciwko kobietom, ale ta nierównowaga w szkołach nikomu nie służy.
      Kończąc - ministrowie, szukać pieniędzy! Profesorzy - mniej teorii, więcej praktyki!
      • zyta2003 Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 04:38

        Zaangazowana w problemy edukacji mlodego pokolenia osoba pisze
        tu, ze "te 70% to po prostu tumany",a nastepnie nikt na to nie
        reaguje...to robi mi sie wielce smutno.
        Chyba nie trzeba tlumaczyc dlaczego.
        Wszyscy wiedza o nieuczciwosci polskich uczniow i studentow. Autor
        artykulu tez. Sa kraje, gdzie ten problem nie istnieje. W kraju,
        gdzie mieszkam, ktory dla Polaka jest synonimem niedouczenia nawet
        te 70% "tumanow" wie, ze odpisywanie, przepisywanie, zagladanie
        przez ramie i co tylko - to po prostu kradziez, a co dopiero
        mlodziez elitarnych kierunkow studiow. Czy Prof. Hartman nazywa
        rzecz po imieniu rozmawiajac ze swoimi studentami filozofii?
        W jezyku angielskim nie ma slowa "sciagac", jak
        zreszta "zalatwiac" w naszym zrozumieniu.
        • spokojny.zenek Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 09:17
          zyta2003 napisała:

          >
          > Zaangazowana w problemy edukacji mlodego pokolenia osoba pisze
          > tu, ze "te 70% to po prostu tumany",a nastepnie nikt na to nie
          > reaguje...to robi mi sie wielce smutno.

          O "tumanach" napisałem ja, nie Autor. A że nikt nie reaguje? Bo to niestety
          przykry fakt. O tym cała dyskusja.

        • herrrkagan Plagiarism, collusion and cheating... 12.04.09, 21:00
          zyta2003 napisała: W jezyku angielskim nie ma slowa "sciagac", jak
          zreszta "zalatwiac" w naszym zrozumieniu.
          ???
          Monash University is committed to upholding standards of academic
          integrity and honesty. Plagiarism in any form is unacceptable and
          will be treated seriously by the university.
          Students will be advised at the beginning of their course about the
          plagiarism policy and procedures; and the provisions in University
          Statute 4.1 - Discipline about cheating.
          Faculties must adhere to the approved definitions of plagiarism,
          collusion and cheating.
          Students and staff of the University have a duty to ensure they gain
          the necessary academic understanding to minimise incidents of
          plagiarism and cheating. In this regard, Associate Deans (Teaching)
          must take all reasonable steps to ensure all course-work students,
          but particularly commencing students, are: aware of the provisions
          in the University Statute 4.1 - Discipline about cheating and the
          policy and procedures covering plagiarism; and educated as necessary
          in the appropriate skills and knowledge to avoid plagiarism.
          Faculties will specify a process to ensure as far as possible that
          work submitted for assessment is the work of the student concerned.
          A student found to have plagiarised will be provided with the
          opportunity to respond.
          A staff member who suspects that plagiarism has occurred must
          produce evidence (through identifying the source) to support their
          allegation. The Chief Examiner (or nominee) must decide whether or
          not they believe that plagiarism was likely to have been intentional
          or unintentional. If the student is unable to provide a satisfactory
          explanation of the correspondence between the student’s work and the
          sources identified by the staff member, the Chief Examiner may infer
          that plagiarism was done with intention to cheat.
          If the failure to acknowledge the ideas of others was not
          intentional, the only offence the student has committed is the
          academic misdemeanour of failing to reference a source correctly.
          Academic penalties may be applied.
          If a Chief Examiner is reasonably satisfied that the plagiarism was,
          more likely than not, done with the intention to obtain an unfair
          advantage in assessment, the matter must be reported as suspected
          cheating pursuant to University Statute 4.1 - Discipline.
          Collusion (unauthorised collaboration) and the resubmission of work
          that has already been assessed in another unit, without disclosing
          that fact, also constitute cheating and will be dealt with under
          University Statute 4.1 - Discipline.
          Faculties will take steps to detect plagiarism, which may include
          the use of electronic plagiarism detection software and other
          methods to compare work submitted for assessment against various
          databases, which may include the World Wide Web, electronic
          reference materials and other students’ work submitted for
          assessment.
          A plagiarism register will be maintained, which will record warnings
          and the outcomes (if any) of an accusation of plagiarism.
          A student’s involvement in alleged plagiarism will be retained on
          the plagiarism register while still enrolled or intermitted in any
          course and academic staff will have access to this information when
          considering any subsequent allegations of plagiarism.
          www.policy.monash.edu/policy-bank/academic/education/conduct/plagiarism-policy.html
          • syn_jana Re: Plagiarism, collusion and cheating... 19.04.09, 13:50
            I przecież właśnie o to chodziło Zycie2003!
            Cheating = ściąganie, ale i = oszukiwanie = zdrada małżeńska. Konotacje są
            oczywiste; podczas gdy u nas ściąga się również pliki z internetu, albo bieliznę
            ze sznura.
            • herrrkagan Re: Plagiarism, collusion and cheating... 19.04.09, 18:39
              Cheating = ściąganie...
    • puuchatek Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 08:49
      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

      > Ale co do meritum, niepotrzebnie Pan miesza studia ścisłe i techniczne z
      > humanistycznymi. Przykro mi, ale przy dzisiejszym stanie rynku pracy na
      > filozofię idą ludzie, którzy nie mają żadnego lepszego pomysłu. (...)

      Czy autorka postu studiowała filozofię, że tak mówi? Czy tylko powtarza obiegowe slogany? :-)

      A mówiąc serio: prosze wybaczyć ale Pani sie myli. Jesli chodzi o problem o ktrym pisze Pan Profesor, nie ma _żadnej_różnicy_ między studentami filozofii, pedagogiki, eletroniki, fizyki czy inżynierii lądowej. Oczywiście - ci z elektorniki czy informatyki szbko stają się znakomitymi fachowcami, którzy - jak Pani słuszeni pisze - nie maja problemu ze znalezieniem pracy etc. Ale to jest taka "fachowość pozorna": to są ludzie świetnie _wyłącznie_ w swojej, wąskiej dziedzinie - i kompletni analfabeci funckjonalni w każdej innej. Proszę zwrócic uwagę, że Profesor nie mówi o _przygotowaniu_do_wykonywania_zawodu_ (wszystko jedno, czy będzie to zawód kierowcy ciężarówki, inżyniera lądowego czy informatyka). On mówi o ogólnym wykształceniu, wiedzy o świecie, umiejetności zrozumienia tego świata na poziomie przekraczającym wykonywanie codziennych obowiązków "dla chleba". Mówi także - no włąśnie... - o tzw. kompetenecjach językowych.
      • spokojny.zenek Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 09:11
        Problemem jest to, że coraz bardziej stawia się na kształcenie "profesjonalnych
        idiotów" i (prawie) wszystkim ten stan rzeczy odpowiada. Dzieje się tak i w
        dziedzinach technicznych i na przykład w prawie, gdzie na egzaminach wstępnych
        na aplikacje (który od kilku lat ma charakter zawsze państwowy) wymaga się już
        tylko wiedzy fachowej, sprawdza się ją zaś za pomocą testu jednokrotnego wyboru.
        Na tym kierunku akurat poziom ogólnej ogłady studentów jest o niebo wyższy od
        przeciętnego, niemniej sygnał jest czytelny - wystarczy, że będziesz się znał na
        tym, co bezpośrednio potrzebne do wykonywania zawodu. To smutne, rzeczywiście
        trzeba bić na alarm.
      • maczy Re: Szkoła buja w obłokach 10.08.09, 13:51
        Nie ma to jak generalizowanie. Szczególnie po tym, jak się wytyka je przedmówcy.
    • askold Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 10:28
      Siłą rzeczy będzie krótko choć może szkoda.
      Być może fakt, iż pozwolono umieścić ten artykuł na stronach
      Wyborczej oznacza, iż wreszcie dociera na wysokość ostatniego piętra
      redakcji na Czerskiej ten zduszony pisk jaki wydaje z siebie
      zatapiany system edukacyjny. Choć może to być przypadek.
      Od dziesięciu ponad lat, od kiedy obowiązuje nieszczęsna reforma
      nie dopuszcza się do żadnej poważnej debaty na temat edukacji.
      Wszelkie próby podważenia rzekomo " europejskiej " i
      rzekomo "uczącej myślenia " reformy były i są w unicestwiane w
      zarodku. Przypominam ubiegłoroczne próby debaty na temat matury z
      polskiego i kończący ją definitywnie, brutalny w wymowie komentarz
      Piotra Pacewicza (proszę sięgnąć do archiwum).
      Swoją drogą fenomenem pozostaje dla mnie fakt tego "betonowego"
      upierania się przy "refiormianych" rozwiązaniach. O co tu chodzi ?
      O niemożność przyznania się do błędu ? Reforma została wprowadzona,
      pospiesznie, bez należytego zabezpieczenia logistycznego, obudowy
      metodycznej, programowej i pedagogiczno - psychologicznej. Teraz
      (znowu użyję wyrazu rzekomo) rzekomo reformuje się reformę i nic nam
      już nie zagrozi w osiągnięciu raju edukacyjnego. Oczywiście
      zorientowano się po upływie dekady o żałosnej klapie tego bez głowy
      zmontowanego systemu i próbuje się go naprawić. Oczywiście w tej
      sytuacji wyjdzie to co zawsze. Z zależem stwierdzam, że po upływie
      dwóch dekad od roku 1989 nie odbyła się w Polsce żadna, powtarzam
      żadna, publiczna debata na temat systemu edukacji.
      Niestety możliwości w tej dziedzinie mają Ci, którzy wiedzą
      lepiej, a owoce tego zaczynamy dopiero zbierać.
      Szkoła polska uczy generalnie słabo, nie wyrównuje szans, nikogo
      nie wychowuje i jest potwornie materialnie zaniedbana (proszę sobie
      spojrzeć w statystyki UE na którym miejscu jesteśmy. Ostatnim
      kompleksowym programem dotyczącym materialnego zabezbieczenia bazy
      edukacyjnej było ...tysiąc szkół na tysiąclecie "towarzysza
      Wiesława", a było to 50 lat temu. Policzcie sobie - toż to pół
      wieku ! Tysiąclatki nadal służą młodzieży, co jednak gorsze,
      właściwie w niezmienionej formie).
      Jak to mówi ten okropny Pospieszalski - tu trzeba rozmawiać !
      Niech to będzie rok, dwa, trzy i cztery lata, i więcej. w Finladii
      reformę wprowadzano dziewiętnaście lat. Efekt - najlepszy system
      edukacyjny w Europie i jeden z najlepszych na świecie. O nakładach
      obrzydliwie centralnie sterowanych nie wspomnę. Tu trzeba zmienić
      wszystko od Karty Nauczyciela, siatki godzin i płac poprzez liczbę
      uczniów w klasach do programów i metodyki nauczania.
      Niemniej jestem pesymistą. Nie sądzę aby to się stało. Przecież jest
      świetnie.

      Ponieważ pięć lat temu na forach GW prosiłem o materiały na temat
      edukacji do dyskusji w Trójce tedy nie ma mi się co ukrywać.

      Ireneusz Wywiał - obecnie Zastępca Redaktora Naczelnego Wiadomości
      Historycznych.

      PS. Nasze wywody i naszych autorów nie docierają do Himalajów MEN -
      u. MEN nie prenumeruje bowiem tego czasopisma o dydaktyce i metodyce
      nauczania przeznaczonego dla nauczycieli. Tego i żadnego innego.
      • grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 23:33
        A przede wszystkim dodać jeszcze lekcji religii i zatrudnić parę
        tysięcy nowych katechetów!
        • rs_gazeta_forum Re: Szkoła buja w obłokach 11.04.09, 21:16
          Od września religia staje się przedmiotem obowiązkowym pod listkiem figowym
          etyki. A przy okazji i katecheci dostaną kolejne godziny.
          O tym tak samo "się nie mówi", jak o rzeczywistości wspominanej przez p. Hartmanna.
      • gobi05 Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 09:32
        > Swoją drogą fenomenem pozostaje dla mnie fakt tego "betonowego"
        > upierania się przy "refiormianych" rozwiązaniach. O co tu chodzi ?
        > O niemożność przyznania się do błędu ? Reforma została wprowadzona,
        > pospiesznie, bez należytego zabezpieczenia logistycznego, obudowy
        > metodycznej, programowej i pedagogiczno - psychologicznej. Teraz
        > (znowu użyję wyrazu rzekomo) rzekomo reformuje się reformę i nic nam
        > już nie zagrozi w osiągnięciu raju edukacyjnego. Oczywiście

        Nie wierzę w takie zbiegi okoliczności.
        Już prędzej uwierzyłbym w światowy spisek.
        Istotą wciąż na nowo wymyślanej reformy edukacji
        jest jej permanentność, a celem zniszczenie jej
        środowiska.
        Gdyby poprzednie etapy reformy zostały
        źle zaprojektowane lub wykonane, to ich
        projektanci lub wykonawcy powinni zostać
        ukarani. Skoro nie ma winnych, to znaczy
        że tak miało być. Do tego właśnie pragnęli
        doprowadzić. Nie będę wymieniać nazwisk,
        bo parę tygodni temu moje posty były uparcie
        usuwane z powodu nazwisk.
    • aga.tas To świadoma polityka państwa... 10.04.09, 11:16
      To nie szkoła buja w obłokach.To nasze "elity" zadecydowały,że
      szkoła ma być miejscem skoszarowania młodzieży najdłużej jak się
      da,aby nie zechciała wejść na rynek pracy zbyt wcześnie.Zupełnie
      świadomie obniżono poziom nauczania wprowadzając tzw. wielką refomę
      oświaty, którą kontynuuje obecna minister.Oświata ma być tania,z
      tanimi nauczycielami opłacanymi na poziomie robotnika
      niewykwalifowanego.Dobra oświata wg zamysłu HALL i TUSKA,to oswiata
      niepubliczna ,do której ma trafiać młodzież lepiej urodzona. Co do
      złodziejstwa to jest ono w Polsce powszechne.Rząd okrada obywateli z
      ich praw( m.in. praw nabytych itp.), więc toleruje złodziejstwo na
      dole.Jest mu to na rękę.Rząd, posłowie i polityce to inna kasta .Oni
      urządzają dobry ,piękny swiat dla siebie.Na wielu forach, w
      spontanicznych oświadczeniach grupy nauczycieli wzywały do
      ogólnopolskiej debaty oświatowej.Rządzącym na niej nie zależy.Mają
      inny pomysł na zorganizowanie nam "życia".Trudno właściwie
      powiedzieć do czego potrzebny jest rząd,który nie wsłuchuje się w
      głosy obywateli,rządzi autorytarnie,a społeczeństwu nie organizuje
      właściwej opieki zdrowotnej ani oświaty na przyzwoitym
      poziomie.Więcej,umywa ręce od tych problemów.Nazywa się to
      elegancko "mniej państwa" .Jeśli o wszystko mamy troszczyć się
      sami,to po co utrzymywać z naszych podatków nierobów?
    • soulkey Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 12:58
      Panie Hartman, a kogo to winna? Powiem Panu.
      Upadku etyki wśród starszego pokolenia, nudnego zestawu lektur, likwidowania
      indywidualności w nauczaniu, przeciążania młodych ludzi informacjami
      encyklopedycznymi, domagania się zawsze szacunku dla starszych.

      A choroby szkolnictwa wyższego?

      Nakaz korzystania z książek tego i wyłącznie tego wykładowcy. Okropna
      socjalistyczna maniera pisania książek. Nudnych, ospałych, opasłych i
      bezsensownych .Kult logiki i funkcji liniowej? Monokategoryczność? Puste
      biblioteki- wypełnione literaturą dopuszczoną do druku w PRLu.Propagowanie
      bierności. Feudalizm na uczelniach, biurokratyzacja, bieda, wykłady na 200 osób.
      Nakaz czytania książek wyrywkowo?

      Itd, itd. Szkoda, że decydenci nic z tym nie zrobią. Dlaczego Pan, pańscy
      koledzy, całe pokolenie 40 latków dopuściło taką rzeczywistość?
    • morekac Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 17:06
      dla mnie jest to niepojęte, że zalicza 30%... zaliczać powinno 50%... A potem
      po studiach oburzenie, ze egzamin na aplikację prawnicze jest nie do
      przejścia (wg.nowych zasad wypadł gorzej niż wg starych)- bo trzeba mieć
      190/250 pkt (czyli pow 75%). Aby zdać egzamin pisemny na doradcę podatkowego
      trzeba miec 80% (a za błędne odpowiedzi są punkty ujemne )... Dla kogoś
      przywykłego,że zalicza 30% takie wymagania są zbyt abstrakcyjne...
      • johansson44 Re: Szkoła buja w obłokach 11.04.09, 21:42
        Ale czemu się dziwisz ?
        Spójrz na konstrukcję sprawdzianu na koniec szkoły podstawowej.
        Uczeń ma być na sprawdzianie. Nieważne ile uzyska punktów. Miejsce w
        gimnazjum i tak czeka. Nawet jak uzyska zero punktów. Najważniejsza
        jest obecność. Czy to jest jakaś motywacja ? Śmiem wątpić. Dlaczego
        nie wprowadzono progu punktowego np.12 (30%) poniżej którego uczeń
        jako nieprzygotowany do nauki w gimnazjum powtarza szóstą klasę ?
        Patrząc z boku, sprawdzian szóstoklasisty jest sztuką dla sztuki.
        Na wyższych poziomach daje się zauważyć kontynuację.
    • abu75 Ilość a jakość 10.04.09, 21:11
      Przed 30 laty było ok. 400 tys. studentów, a teraz ok. 2 milionów! Nie dziwota,
      ze ilość nie przeszła w jakość. Uczniowie, którzy nie pałają miłością do szkoły
      i wiedzy, często odgrażają się: "A ja i tak skończę studia!" Widać dotrzymali
      słowa. :)
    • danuta_sterna Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 21:15
      Przykro mi się zrobiło po przeczytaniu Pana artykułu. Trochę (jak mi
      się wydaje) nieetyczne jest potępianie i krytykowanie wszystkich
      młodych ludzi. Zapewniam Pana, że w swojej pracy zarówno w szkole,
      jak i na Politechnice Warszawskiej, spotkałam bardzo mądrych młodych
      ludzi. Jak to się mogło stać, że Pan spotyka samych analfabetów, a
      ja pełnych dobrych chęci i umiejętności młodych ludzi?
      A jeśli chodzi o egzamin sprawdzający, to ja mogę podrzucić Panu
      jakieś pytanie z matematyki, na które (jak sądzę) będzie miał i Pan
      trudności z odpowiedzią. I można wtedy dyskutować, czy znajomość
      długości równika jest pożyteczniejsza niż odpowiedź na to pytanie.
      Ja bym się raczej zastanawiała jak zmienić metody nauczania, aby
      nasi uczniowie/studenci chcieli się uczyć dla wiedzy, a nie dla
      EGZAMINÓW.
      Ale dziękuję za artykuł, czym więcej o oświacie tym lepiej.
      Danuta Sterna
      • danuta49 Sprzedaje Pani badziewie edukacyjne USA za ciężkie 11.04.09, 19:57
        pieniądze!Niech się Pani choć nie odzywa-trochę przyzwoitości!!!
    • angrusz1 Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 21:35

      Gość ma rację .Ale kiedy w twarz różnym durniom od zarządzania
      oświatą to ( to , że głupoty opowiadają ) powiedzieć , to
      zakrzyczą , ba swoimi wpływami spowodują , że się traci pracę .
      Ja na swoim - niższym - szczeblu też mam takie same problemy ( uczeń
      w technikum , na egzaminie poprawkowym z języka angielskiego , nie
      umie wymienić dni tygodnia ) ale zdaje - bo klasa ulegnie
      zdekompletowaniu - liczebność spadnie poniżej 25 osób i wtedy nie ma
      podziału na grupy i ja ( także i inni ) tracę pracę .
      Niż demograficzny to katastrofa dla Polski .
      • mist3 Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 22:09
        Zgadza się - niż demograficzny zamiast być okazją do naprawy systemu oświaty
        (zmniejszenie liczebności klas i grup, co pozwoliłoby nauczycielom na bardziej
        indywidualne podejście do uczniów) staje się pretekstem do zwalniania
        nauczycieli, likwidacji szkół i obniżania poziomu nauczania.
        Dziennikarze i politycy w wielkich miastach posyłają swoje dzieci do elitarnych
        lub płatnych przedszkoli, podstawówek, gimnazjów i szkół średnich i żyją w
        obłokach a nie realnym świecie przeciętnych albo słabych szkół.
        Nauczycieli zmusza się do realizowania ścieżek, górnolotnie brzmiących programów
        i ideologii a nikt nie widzi, że król jest nagi. Dziecko w podstawówce powinno
        poznać podstawowe działania, nauczyć się PODSTAW (jak sama nazwa wskazuje) kilku
        dziedzin, porządnie czytać i pisać, kształtować swoje umiejętności manualne.
        Tymczasem zmusza się je do realizowania 'cudów na kiju' - w efekcie nauczyciel
        nie ma czasu na kształtowanie podstaw. Jeśli dziecko sobie nie radzi to nie
        można go posłać na zajęcia wyrównawcze (Dyskryminacja!!!) czy zostawić na rok
        (koleżanka spróbowała - kontrole z kuratorium od niej nie wychodziły przez kilka
        miesięcy, sprawdzając.... dokumentację - wiadomo - tu się można przyczepić).
        Podobnie w gimnazjum.
        W szkole średniej, w której uczę - mamy prikaz ze starostwa, by do liceów
        przyjmować wszystkich chętnych i przepychać jak się da (bo jak się rozejdzie
        fama, że u nas w powiecie trzeba coś umieć, to młodzież pójdzie do innych
        powiatów, a za nią kasa z MEN-u).
        Co chwile wymyślają nam programy 'zero tolerancji', 'walka ze stereotypami' itp.
        itd, a nikt się nie zainteresuje czy młodzież przychodząca do szkoły ma
        podręczniki, jak zmusić rodziców do posyłania młodzieży do szkoły, skąd wziąć
        kredę pod koniec roku kalendarzowego i jak to się dzieje, że ja w liceum muszę
        lekcje angielskiego zaczynać od odmiany czasownika 'być' i 'mieć' mimo, że
        teoretycznie (patrząc na rozkłady materiału z podstawówek i gimnazjów) ta
        umiejętność powinna być już opanowana.
        A maturę zdają wszyscy, którzy mają choć odrobinę szczęścia
        • morekac Re: Szkoła buja w obłokach 11.04.09, 01:51
          A czego uczą się dzieci na wychowaniu technicznym w podstawówce?
          Uczą się o maszynie dziewiarskiej. O osnowie i wątku etc. Wyłącznie
          w teorii. Fascynujące tematy dla 11-12 latków. To a propos
          kształtowania zdolności manualnych.
          • angrusz1 No właśnie - kształtowanie umiejętności 11.04.09, 10:30
            manualnych .

            W tym wieku to ja rozkładałem żelazko - takie dawne , ze spiralą - i
            wymieniałem spaloną spiralę . Czy teraz taki młody człowiek umie coś
            rozmontować i złożyć ponownie . Owszem wtedy nie umiałem stukać w
            klawiaturę - kompa i komórki .
            Bo ich nie było .
          • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 21:04
            Masyzyny wlokiennicze naleza do najbardziej zlozonych mechanicznie.
            Zelazko przy maszynie dziewiarskiej to b. cienki Bolek...
            • morekac Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 09:46
              Może i tak, ale pojęcie osnowy , wątku i jak jest zrobiona tkanina
              można przećwiczyć na zwykłym krosienku... Natomiast proponuję
              wszystkim pisanie klasówek z budowy maszyny dziewiarskiej. W V
              klasie podstawówki.
              • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:38
                Te klasowki nie maja oczywiscie zadnego sensu. Podobnie jak klasowki
                z wyciagania pierwiastkow czy z twierdzenia Pitagorasa albo
                wierszykow Milosza czy innej Szymborskiej. Przydaly by sie zas
                klasowki z Kodeksu Drogowego czy jazdy samochodem po sliskiej
                nawierzchni. Ake tego to w polskich szkolach nie ucza...
                • johansson44 Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 19:41
                  Osmielam się niezgodzić z Pańską opinią. Z wyżyn doktoratu nie
                  widać programu szkoły podstawowej. Proponuję zajrzeć do takiego
                  przedmiotu jak technika. Z podziałem na szkołę podstawową - karta
                  rowerowa i gimnazjum - karta motorowerowa.W przedmiocie przyroda
                  jest dział poświęcony poruszaniu się po drogach ( z elementami
                  fizyki, jak tarcie,energia kinetyczna czy potencjalna w kontekście
                  drogi hamowania).
                  • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 20:00
                    OK. Chcialbym, aby tak bylo. Ale gdzie jest prawo jazdy na samochod
                    i motocykl w liceum i gdzie jest prawo jako przedmiot nauczania w
                    szkole sredniej (przynajmniej karne i cywilne, przydalo by sie tez i
                    administracyjne)...
                    • johansson44 Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 21:57
                      Nie rozumiem sformułowania "Chciałbym, aby tak było". Tu nie ma
                      chciejstwa. Szkoła jest zobligowana do tych czynności programem
                      nauczania. Pański postulat o uzyskiwaniu prawa jazdy w szkole
                      średniej rodzi kilka pytań o jego praktyczną naturę. Czy uzyskanie
                      prawa jazdy ma być obowiązkowe ? Jeżeli tak, to co z uczniami,
                      którzy nie zdadzą egzaminu ? Powtarzają klasę ? Ustawa o ruchu
                      drogowym pozwala uzyskać prawo jazdy od 18 roku życia. Kiedy
                      przeprowadzać szkolenia na prawo jazdy, jeżeli w tej samej klasie
                      może być uczeń urodzony 1 stycznia jak i 31 grudnia ?
                      Co do nauczania prawa, proponuję znowu pochylić się nad programami
                      nauczania. W szkole podstawowej nad historią a w szkołach wyższych
                      etapów edukacyjnych nad wiedzą o społeczeństwie.
                      • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 22:13
                        1. Prawo jazdy maja zrobic wszyscy uczniowie, ktorzy ukonczyli 18
                        lat i przeszli pomyslnie badania lekarskie. Prawo jazdy jest dzis
                        bowiem znacznie bardziej potrzebne niz np. znajomosc formalnej
                        gramatyki j. polskiego czy też legend starozytnych Zydow...
                        2. Mowa byla o powaznym nauczaniu prawa, zamiast obecnej
                        indoktryncji w ramach historii czy wiedzy o społeczeństwie.
                        3. Szkoła wyższa to w Polsce szkola (uczelnia) dajaca conajmniej
                        stopien licencjata/inzyniera...
                        • johansson44 Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 22:31
                          Rozumiem, że chce Pani wprowadzić nowy przedmiot. A co z tymi,
                          którzy są zdrowi ale mają skrzyżowaną lateralizację ? Poza tym,
                          egzamin na prawo jazdy musiałby odbywać się w ostatnim semestrze
                          nauki. A wtedy uczniowie przystępują do matury. Na jakiej podstawie
                          Pani twierdzi, że szkoła indoktrynuje ? Czy mówienie o Hammurabim,
                          prawie XII tablic czy omawianie z uczniami umów cywilnych to
                          indoktrynacja ? Nie sądzę.
                          Użyłem sformułowania"wyższych etapów edukacyjnych" czyli gimnazjów i
                          szkół średnich.
                          • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 23:27
                            1) Jestem Pan a nie Pani. Ta 'pani' to dla zmylki...
                            2) Mowa o osobach, ktore lekarz zakwalifikowal jako zdolne do
                            prowadzenia pojazdu mechanicznego z silnikiem ponad 50 cm3.
                            3) Zamiast tanca czy religii moga zdawac na prawo jazdy.
                            4) A kazda szkola indoktrynuje, tyle ze mniej lub bardziej otwarcie.
                            5) Religia to zabobon, a znajomosc prawa jest potrzebna kazdemu,
                            albowiem nieznajomosc prawa szkodzi - ignorantia iuris nocet.
                            6) OK, ale to bylo niezgrabne...
                  • polld74 "Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowej" 14.04.09, 00:00
                    Dobre! Przypomina mi się woźna w "Koglu Moglu", "jak oni tę młodzież uczą [profesura] jak oni tak ciężko myślą" takie złote myśli portierki akademika. A tak naprawdę, to prywatne szkolnictwo jest do kitu i żyje dzięki dotacjom z budżetu państwa, bo może nie zdajecie sobie sprawy, że prywatna szkoła, traktowana jak normalny biznes, biorąca czesne za naukę dostaje 75% środków w przeliczeniu na dziecko w stosunku do normalnej szkoły. Więc młode burżuje uczą się nie tylko osobno ale także na nasz podatników koszt. Teraz banda ryżego złodzieja chce to rozszerzyć na szkolnictwo wyższe. Jak dobry jest to biznes niech świadczy to, że w Polsce jest najwięcej uczelni "wyższych" w Europie, więcej niż w Chinach. O poziomie tych prywatnych nie chcę nawet myśleć, skoro konkurują między sobą to nasz klient nasz per pan i tyle. A ja nie mam nic przeciwko, tylko niech się od moich pieniędzy neoliberalne szuje odczepią. Generalnie tylko państwowe szkoły powinny mieć prawo dawania jakichkolwiek tytułów naukowych i tylko one dostawać publiczne pieniądze. Z bólem serca mógłbym jeszcze zaakceptować uczelnie niepubliczne działające non-profit, czyli nie pobierające czesnego np. KUL, czy ATK, chociaż ich wartość naukowa jest także wątpliwa. Dla władz uniwersytetów w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, czy Poznaniu dobra rada, zacznijcie do tytułów naukowych dodawać nazwę uniwerstytetu i będzie po bólu tak jak w USA. Od razu będzie wiadomo np. "profesor prawa Uniwestytetu Warszzwskiego", albo "profesor prawa Akademii pana Koźluka z Pułtuska". Na razie to ci sami profesorowie na zlecenie dorabiają w prywatnych uczelniach, ale to nie osoby wykładające, a dorobek naukowy decyduje o wartości uczelni, studenci są też ważni i daleki jestem od stwierdzeń "studenci myślą, że my jesteśmy tu dla nich", ale z dwóch skrajności wolę takie rozwiązanie, niż przeniesienie na uczelnie zasady "płacę i wymagam", lub "satysfakcja gwarantowana", takie zasady dobre są w burdelach, a nie na uczelniach wyższych.


                    Tfu jak ja was solidaruchy nienawidzę.
                    • danuta49 Prywatne mają 100% tego co publiczne!!! 14.04.09, 08:33
                      >prywatna szkoła, traktowana jak normalny biznes, biorąca czesne za
                      naukę dostaje 75% środków w przeliczeniu na dziecko w stosunku do
                      normalnej szkoły<
                      Stanowi o tym "poprawka Kracika"(poseł UW)z roku 2001.Tyle,że
                      prywatne często ścimniają żeby czesne większe brać;-))))))))))
                      • herrrkagan Re: Prywatne mają 100% tego co publiczne!!! 14.04.09, 09:17
                        I co z tego?
                    • herrrkagan Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowej? 14.04.09, 09:40
                      Skad u ciebie ten atak na szkoly prywatne? Co w tym zlego, ze daja
                      one takie wyksztalcenie, na jakie jest zapotrzebowanie na rynku?
                      Czy wiesz, ze panstwowy UW nie uznaje doktoratow z Zachodu, np. mego
                      PhD z nauk politycznych uzyskanego na Monash University w Melbourne,
                      Australia, choc we wszystkich rankingach Monash jest o setki miejsc
                      wyzej niz UW? I tych chesz tym postkomunistycznym matolom, sierotom
                      po PRLu z UW i im podobnym, dac wylaczne prawo nadawania stopni
                      naukowych. A ja sie pytam jakim prawem? Chcesz wprowadzic od nowa
                      rzady monopartii? To moze sie jednak wybierzesz do KRL-D? Przeciez
                      ty uwazasz, ze konkurencja obniza poziom uslug, a jej brak ow poziom
                      podwyzsza. W KRL-D zrobilbys wiec zawrotna kariere!
                      • johansson44 Re: Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowe 15.04.09, 21:40
                        Znowu ośmielę niezgodzić się z Panem. Autor postu, być może
                        nadmiernie emocjonalnie, stwierdza nierówność traktowania
                        szkolnictwa publicznego i prywatnego. I tu się z nim zgadzam. Nie
                        można porównywać szkół działających w różnych warunkach.Czesne to
                        dodatkowe pieniądze, które pozwalają na stworzenie takiej bazy i
                        organizację takich zajęć, o których szkoły publiczne mogą tylko
                        pomarzyć. O selekcji wstępnej uczniów też warto pamiętać.
                        Mam jeszcze dodatkowe pytanie. Mogłby Pan podać kraj, w którym
                        szkolnictwo publiczne zapewnia zdobywanie prawa jazdy, uczniom
                        wszystkich typów szkół średnich ?
                        • herrrkagan Re: Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowe 15.04.09, 22:03
                          A czemu Polska nie mogla by sie stac pierwszym krajem na swiecie,
                          gdzie razem ze swiadectwem maturalnym otrzymuje sie prawo jazdy?
                          Skad u ciebie te kompleksy i przekonanie, ze Polska moze byc tylko
                          papuga narodow, a nie liderem, chocby na poczatek w edukacji?
                          • gobi05 Polska liderem edukacji 18.04.09, 11:47
                            Komisja Edukacji Narodowej była pierwszym ministerstwem oświaty publicznej w
                            Polsce i pierwszą tego typu instytucją w Europie.
                            pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Edukacji_Narodowej
                            • herrrkagan Re: Polska liderem edukacji 18.04.09, 20:39
                              Kiedys to najwybitniejsi naukowcy, filozofowie, matematycy i poeci
                              zyli w Grecji...
                              • gobi05 Re: Polska liderem edukacji 20.04.09, 10:32
                                > Kiedys to najwybitniejsi naukowcy, filozofowie, matematycy i poeci
                                > zyli w Grecji...

                                Polska od kilkuset lat ma stały, niebagatelny
                                wkład w światową naukę i gospodarkę.
                                Łukasiewicz, Skłodowska, Domeyko - może nie poeci,
                                ale też wybitni...

                                Teraz niestety, to Polacy nawet na własnym komputerze
                                po polsku pisać nie umieją - zanik mózgu po prostu.
                                • herrrkagan Re: Polska liderem edukacji 20.04.09, 11:18
                                  Z wybitnych uczonych to w Polsce dzialal tylko Mikolaj Kopernik,
                                  zreszta Niemiec z pochodzenia. Madame Curie dzialala zas we Francji -
                                  w Polsce mogla by Ona zostac najwyzej guwernantka...
                                  • gobi05 Madame Curie dzialala zas we Francji 20.04.09, 11:37
                                    to prawda.
                                    Polska dała _światu_ wielu wybitnych ludzi.
                                    Że nie mieli okazji wykazać się w kraju?
                                    Rzeczywiście szkoda.
                                    Ale przecież lepiej, niżby miała dać wybitnych
                                    zbrodniarzy?

                                    Możliwe, ze da się zauważyć pewną nierównowagę,
                                    bo jakiś Wit Stwosz czy John Porter to doprawdy
                                    niewielki wkład świata w Polskę...
                                    • herrrkagan Re: Madame Curie dzialala zas we Francji 20.04.09, 12:40
                                      Dzis miala by w Polsce jeszcze mniej szans. Przede wszystkim nie
                                      uznano by w Polsce jej francuskiego doktoratu... Co innego, gdyby
                                      ten doktorat zrobila w Libii czy na Slowacji...
                          • johansson44 Re: Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowe 19.04.09, 21:04
                            Z odpowiedzi wnioskuję, że nie ma takiego kraju. Ciekawe dlaczego ?
                            Nie wiedziałem, że przyglądanie się jak inni rozwiązują problemy,
                            jest przejawem kompleksu. Sądziłem, że to rozwaga pozwalająca na
                            niepowielanie błędów. Szczególnie w edukacji, gdzie błędna decyzja
                            wywołuje skutki po kilku lub kilkunastu latach.
                            • herrrkagan Re: Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowe 20.04.09, 11:16
                              Na szczescie to ja wyjezdam z Polski po nieudanych probach
                              notryfikowania w RP (konkretnie na UW) australijskiego doktoratu,
                              gdyz dostalem prace na uniwerku w "starej" Unii, i to tzw. research
                              job, czyli bez dydaktyki. Zamkne sie wiec w tej swej wiezy z kosci
                              sloniowej i z wyżyn mego doktoratu i mej wiezy nie bede widzial (na
                              szczescie) tych podupadajacych polskich podstawowek... ;)
      • pluto37 Re: angrusz 11.04.09, 05:05
        angruszu to ja. Twoj etatowy Aniol Stroz:)
        Zostaw z laski swojej wlasne rozwazania w tej materii na boku.
        Rozmowa toczy sie o powaznych sprawach, a Twoj poziom rozumowania i
        pojmowania zasad, wedle jakich spoleczenstwo egzystuje na tym
        padole, jest mizerny. Co kazdy moze stwierdzic zagladajac do
        czestochowskiego forum tej gazety.
        Wiec czytaj. Staraj sie zrozumiec piszacych i ..nie podejmuj prob
        komentowania, bo te negatywne wywody o poziomie wyksztalcenia na
        roznych etapach czlowieczego zywota w doskonaly sposob dotycza
        wlasnie CIEBIE.
        Bejsbolowa pala w lapie nauczyciela w/g twoich teorii
        pedagogicznych, to nie jest najlepszy przyrzad wychowawczy i naukowy
        w cywilizowanym swiecie. Na wszystkich poziomach nauczania.
        To tyle dygresji w tym ciekawym watku.
        • angrusz1 Padł jak Pluto37 11.04.09, 09:43

          Zobacz plutancie37 co inni piszą . A pisza bardzo podobnie jak ja.
          Tylko ty , jak zwykle, rezoner i wyśmiewacz ma inne zdanie .
          I wiem , po tym co i jak piszesz ,jakie środowisko reprezentujesz .

          "W szkole średniej, w której uczę - mamy prikaz ze starostwa, by do
          liceów
          przyjmować wszystkich chętnych i przepychać jak się da (bo jak się
          rozejdzie
          fama, że u nas w powiecie trzeba coś umieć, to młodzież pójdzie do
          innych
          powiatów, a za nią kasa z MEN-u).
          Co chwile wymyślają nam programy 'zero tolerancji', 'walka ze
          stereotypami' itp.
          itd, a nikt się nie zainteresuje czy młodzież przychodząca do szkoły
          ma
          podręczniki, jak zmusić rodziców do posyłania młodzieży do szkoły,
          skąd wziąć
          kredę pod koniec roku kalendarzowego i jak to się dzieje, że ja w
          liceum muszę
          lekcje angielskiego zaczynać od odmiany czasownika 'być' i 'mieć'
          mimo, że
          teoretycznie (patrząc na rozkłady materiału z podstawówek i
          gimnazjów) ta
          umiejętność powinna być już opanowana.
          A maturę zdają wszyscy, którzy mają choć odrobinę szczęścia "

          Ty tylko swoje .

          A ja swoje : "łapy " miały swoje dobre zalety - wady też ale ....
          nie ma narzędzia uniwersalnego.
          Było to dość skuteczne narzędzie dyscyplinujące - co najmniej w
          szkole podstawowej . Ale to w szkole podstawowej trzeba - !!!
          sick !! - wytresować uczniów , by potem mieli już nawyk ,jak pies
          Pawłowa ,np wstawać , kiedy dyrektor do klasy wchodzi , nie trzymać
          rąk w kieszeni , kiedy rozmawia się z nauczycielem .
          Tak, do tego trzeba tresury w początkowych latach .
          Potem - jak z rośliną , która z wiekiem " drewnieje " jest to już
          niemożliwe . " Łapy " powtarzam były dość skutecznym i tanim
          narzędziem ( tanim bo pedagog szkolny - też zawodny - kosztuje
          sporo )

          No ale to tacy " pluci37 " z GW pisząc na łamach GW w podobny sposób
          ogłupili decydentów, wystraszyli i onieśmielili . Ja się nie dam .
          Ale to już się skończyło .
          Bo widzimy , co ci " plutanci37 " reprezentują i jakie są skutki ich
          zasad .
          • pluto37 Re: Padł jak Pluto37 13.04.09, 10:33
            Drogi angruszu!
            Ci ktorzy wypowiadaja sie tej tak waznej dla naszego spoleczenstwa
            sprawie, to w olbrzymiej ilosci fachowcy i nauczyciele akademiccy.
            Oni wiedza o czym pisza i wskazuja przyczyny obecnej mizerii w
            oswiacie.
            Natomiast ty angruszu jestes zaledwie przyuczonym na kursach
            doksztaltu szkolnym zapchajdziura. A na dodatek posiadajacym walory
            wojskowego zupaka, ktory najchetniej zaprowadzalby szkolne porzadki
            przy pomocy ckm-u i bejsbola. Z blogoslawienstwem wydawcow Niedzieli
            i Radia Maryja.
            Co chetnie udowadniales na czestochowskim forum bez zenady.
            W twoim przypadku doskonale sprawdza sie porzekadlo o podkuwanym
            koniu i zabie co noge podstawia.
            Badz mily nie przeszkadzaj powaznym ludziom w dyspucie o powaznych
            sprawach, o ktorych nie masz bladego pojecia.
            Co pisze ja. twoj aniol stroz.
            • herrrkagan Re: Padł jak Pluto37 13.04.09, 10:35
              Pyskowki to uprawiajcie w Sądzie Grodzkim. Moze tam sie znajdzie
              jakis drugi Wiech?
    • roztoka Artykuł jest przerażający i niestety prawdziwy. 11.04.09, 01:52
      Trudno zrozumieć dlaczego Gazeta Wyborcza zamieściła ten artykuł, bo
      przecież to środowisko jest w największym stopniu odpowiedzialne za
      katastrofalny stan polskiej oświaty. To środowisko Wyborczej
      poprowadziło reformę w kierunku dalekim od tego co planował Handtke.
      To własnie redaktorzy tej gazety poprzez swoje ekspozytury
      Dzierzgowską i Sawickiego wymusili na min. Łybackiej jak najszybsze
      wprowadzenie tzw. nowej matury w jej najprymitywniejszym kształcie.
      Łybacka wstrzymała wprowadzenie nowej matury w r. 2002, aby
      przeprowadzić nad nia publiczną dyskusję. Tę dyskusje Wyborcza
      zablokowała, natomiast przez swoich prominentów Sawickiego i
      Dzierzgowską wymusiła wprowadzenie tej nowej matury jak najszybciej
      bez oglądania się na masowe protesty nauczycielskiego środowiska. W
      zasadzie reformy edukacyjne w Polsce przebiegają niemal w trybie
      zamachu - pięc lat temu, jak i teraz. W ten sposób została
      zakwestionowana podstawowa idea demokracji, podstawowa idea opozycji
      demokratycznej (KSS-KOR) - zasada PODMIOTOWOŚCI SPOŁECZEŃSTWA.
      Sprawa kształtu oświaty i programu nauczania nie należy przecież do
      sfery urzędowej regulacji typu zasady ruchu drogowego, czy tez
      przepisy prawa handlowego arbitralnie rozstrzygane przez odpowiednie
      władze. Oświata jest dobrem, dziedziną ogólnonarodową i nie może
      podlegać widzimisię ani urzędasów, ani speców od inzynierii
      społecznej spod znaku, właśnie jakiego znaku...?

      Z wypowiedzi tu przytoczonych tylko dwie osoby zrozumiały grozę
      sytuacji, zwłaszcza "zaspokojny" i w pewnym stopniu "askold". To
      prawda co mówi "zaspokojny", że ogromne obniżenie poziomu
      intelektualnego polskiego społeczeństwa (a może także narodu?)
      będzie miało tragiczne konsekwencje na wszystkich polach życia
      publicznego. Z kolei "askold" przytomnie zauważył, że (z
      niewiadomych powodów) po 1989 r. nie odbyła sie w Polsce publiczna
      debata na temat oświaty, mimo niesłychanej wazności tej dziedziny
      życia publicznego.

      Temat jest ogromny, więc ograniczę sie do dwóch spraw. Otóz reformy
      edukacyjne sa wprowadzane ze świadomym celem degradacji polskiej
      oświaty. Jej autorzy doskonale wiedzą jakie będą skutki tych reform.
      Maja oni jednak nadzieję, że niski poziom intelektualny umożliwi
      pełną sterowalność, zwłaszcza młodzieży. Drugim celem jest jak
      najszybsza integracja kulturowa z Unia Europejską, kosztem
      narodowych treści. Najpierw ma być ogromna redukcja humanistyki (juz
      sie właśnie dokonuje), a po takiej redukcji tym łatwiejsze
      wprowadzenie bardzo wąskiego ogólnoeuropejskiego kanonu
      odrzucajacego lokalną specyfikę typu Wyspiański, czy książę Józef
      Poniatowski, a u Czechów np. Nemcova lub husycki król Jerzy z
      Podiebradu. Można śmiało powiedzieć, że ogłoszona przez MEN nowa
      podstawa programowa to jest po prostu morderstwo na polskiej
      kulturze. Dlaczego tak mało jest w związku z tym protestów, to juz
      nalezy do obecnej polskiej marnej specyfiki. W Hiszpanii po takich
      decyzjach byłyby masowe demonstracje.
      Odnośnie uwag "askolda". Nie do końca ma pan rację. Jednak próbuje
      sie w prasie trochę mówić o edukacyjnych rozwiązaniach. W zeszłym
      roku była w Dzienniku długotrwała kampania skierowana przeciw nowej
      maturze, a zwłaszcza "kluczowi maturalnemu" którego skutki sa
      fatalne (uczy sztampy, uczy konformizmu itp) i który fatalnie
      ukierunkowuje naukę na przestrzeni całego liceum. Przeciw kluczowi
      wypowiadaly sie różne znane osobistości życia intelektualnego, był
      list otwarty który podpisała nawet współautorka reform b.
      wiceminister I. Dzierzgowska. Gazety Wyborczej w ogóle to nie
      wzruszyło, o samej kampanii wypowiadała sie lekceważąco, a nawet z
      cieniem pogardy. Dlaczego? Bo w zachowaniu tzw. klucza ma ona swój
      własny interes, ściśle materialny, zgadnijcie jaki ?

      Prof. Hartmanowi udało sie przebic na łamy Wyborczej z rewelacyjnymi
      spostrzeżeniami, z lekko zakamuflowana teza że reforma edukacyjna
      przyniosła degradacje intelektualną. Udało mu sie przebic,
      prawdopodobnie dlatego, że do tej pory był ulubionym autorem
      Wyborczej, aczkolwiek redaktorzy tej gazety przeważnie nie ulegaja
      sentymentom i rozstają sie szybko i skutecznie.


    • stefanturnau Szkoła buja w obłokach 11.04.09, 08:30
      Matematyka jest nauką tyleż ścisłą, co humanistyczną. Niestety, nie w szkole, gdzie przedmiot zwany matematyką dawno przestał mieć z nią wiele wspólnego. Matematyk amerykański Paul Lockhart lamentuje nad tym w internecie (www.maa.org/devlin/LockhartsLament.pdf). Oto parę fragmentów tego dużego eseju:

      Pewien muzyk obudził się z przerażającego sennego koszmaru. Śniło mu się, że znalazł się w kraju, gdzie wprowadzono obowiązkowe nauczanie muzyki. “Chcemy pomóc naszym uczniom, by w przyszłości mogli sprostać wyzwaniom coraz bardziej dźwiękiem nasyconego świata”. Pedagodzy, instytucje oświatowe i struktury państwowe zostały postawione na nogi wobec tego wielkiego zadania. Zamówiono przeprowadzenie badań, powołano komisje, i podjęto decyzję: akcja będzie przeprowadzona bez udziału ani jednego muzyka czy kompozytora. ... Za misję szkoły podstawowej i gimnazjum uznano wyćwiczenie samego języka, tj. umiejętności pisania nut według ustalonych reguł. ... Ze smutkiem stwierdzam, że nasz obecny system kształcenia matematycznego to dokładnie taki sam koszmar. Rzeczywiście, gdybym miał zaprojektować mechanizm przeznaczony do niszczenia naturalnej ciekawości dzieci i ich zamiłowania do odkrywania i tworzenia form, nie wymyśliłbym prawdopodobnie niczego skuteczniejszego niż to, co właśnie robimy. Nie miałbym tyle wyobraźni, żeby stworzyć ten rodzaj bezsensownej, bezdusznej rzeczy, jaką stanowi współczesne nauczanie matematyki. ... Pierwszą rzeczą, którą trzeba zrozumieć, jest to, że matematyka jest sztuką. Różnica między matematyką a innymi sztukami, takimi jak muzyka czy malarstwo, polega na tym, że nasza kultura nie uznaje jej za sztukę. ... Nauki przyrodnicze tak bardzo wsiąkły w kulturę, że prawie każdy wie, co to atom, galaktyki i prawa przyrody. Ale gdy nauczyciel mówi lub daje do zrozumienia, że matematyka to wzory, definicje i algorytmy do zapamiętania – kto się poderwie w proteście? ... Jest to samonapędzające się monstrum naszej kultury: uczniowie poznają matematykę u swoich nauczycieli, a nauczyciele u swoich nauczycieli, i tak ten brak zrozumienia i doceniania roli matematyki w naszej kulturze odtwarza się bez końca. Co gorsze, nieśmiertelność tej “pseudo-matematyki”, nacisk na dokładne wykonywanie bezsensownych manipulacji symbolami kreuje swą własną kulturę i własny system wartości. Ci, którzy osiągnęli w tym biegłość, czerpią ze swego sukcesu sporo samozadowolenia. To, że w matematyce liczy się swoboda tworzenia i wrażliwość estetyczna, jest ostatnią rzeczą, jaką chcieliby usłyszeć. Niejeden student wścieka się odkrywając, że choć przez lata był uważany za “dobrego matematyka”, w istocie nie ma matematycznego talentu, a jest jedynie bardzo dobry w naśladowaniu wzorców. Matematyka to nie naśladowanie wzorców; to tworzenie nowych wzorców.

      Cały ten esej w moim tłumaczeniu ukazał się w czasopiśmie dla nauczycieli "Matematyka" (www.edupress.pl/archiwum-czasopisma.php?id=12, listopad 2008 - styczeń 2009). Polecam; także humanistom...

      Stefan Turnau

      • zyta2003 Re: do spokojnego Zenka 11.04.09, 20:01
        Nie wiem, gdzie wyczytales, ze sugeruje, to autor artykulu uzywa
        slowa "tuman". Uwazalam jedynie, ze jesli ktos tu bierze udzial w
        dyskusji, to jest zaangazowany. Widac sie mylilam, mozna pisac nie
        bedac zaangazowanym.
        Slowo "tuman" wg starego slownika jezyka polskiego
        oznacza: "czlowiek tepy, ciezko myslacy, matol, tepak". Nie bede
        dyskutowac jaki procent ludzkosci to tumany.
        Natomiast ciesze, sie, moje dzieci, a teraz wnuki, chodzily i
        chodza do szkol, gdzie nikt nigdy nie wyrazal sie o nich pogardliwie
        i po chamsku. Gdzie moj syn po kilku miesiacach chodzenia tu do
        szkoly, nie znajac na poczatku jezyka powiedzial: po raz pierwszy
        nie boje sie, nie wstydze i nie bije mi serce, kiedy ide do szkloly.
        Bo juz go nikt nie ponizal. Nie wszyscy mieszcza sie w
        sprawiajacych radosc 30% nietumanow, ale wszystkim nalezy sie
        szacunek. Nawet nastoletnim tumanom, pod warunkiem, ze jedynym ich
        przewinieniem jest to, ze sa mniej zdolni.
        Przykro mi, ale prof. Hartman wyglada na takiego, ktory po prostu
        nie lubi tego co robi.
        Nikt nie zareagowal na podniesiony przeze mnie problem
        nieuczciwosci mlodziezy. Autor stwierdza to jako fakt, a z ktorym
        nikt nie umie walczyc.
        A moze wzorem tego okropnego kraju, z ktorego pisze, postawic na
        najlepszych, wtedy innych nie trzeba wyzywac od tumanow, a mozna
        znalezc w nich cos wartosciowego. Prawie w kazdym cos takiego jest.
        Wiem co pisze, bo wlasnie pierwszy nienaturalizowany obywatel w
        naszej rodzinie dostal sie na dwie uczelnie ligii bluszczowej, a
        konczy szkole publiczna - taka dla najlepszych, ktora ma 8 laureatow
        nagrody Nobla, glownie z nauk scislych. W tej szkole nie marnowano
        czasu na wyuczenie wszystkich tego , co nigdy im nie bedzie
        potrzebne. Ale to juz od najnizszych klas nalezy wprowadzac
        zroznicowany poziom przedmiotow, klasy honorowe, i inne mozliwosci
        wykorzystania potencjalu intelektualnego - najlepszych, a nie
        dreczyc gimnazjaliste czyms, co przekracza jego percepcje, czego i
        tak przenigdy sie nie nauczy.
        • spokojny.zenek Re: do spokojnego Zenka 12.04.09, 12:36
          A ten emotikon po słowie "tuman" widziałaś?
          I to jest jeden z "podproblemów" tego, o czym pisze Hartman - coraz gorszy
          poziom rozumienia innych, wyrażający się np. dopatrywaniem się "pogardy" i
          "chamstwa" tam, gdzie jest ironia, w zasadzie służąca zwalczaniu tejże pogardy i
          chamstwa.
      • herrrkagan Nuczanie matematyki 12.04.09, 21:10
        Nic dodac nic ujac. To co napisal o matematyce (a raczej o jej
        nauczaniu) "stefanturnau", czyli "Matematyka to nie naśladowanie
        wzorców; to tworzenie nowych wzorców", chcialem dawno temu napisac,
        ale brakowalo mi slow.
        Zawsze tez twierdzilem, ze matematyka nie jest nauka, bowiem jej
        twierdzenia nie sa weryfikowalne empirycznie. Matematyka to zreszta
        nie tylko sztuka, ale tez i jezyk nauk scislych...
        lech.keller@gmail.com
      • herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach - stefanturnau 13.04.09, 13:17
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=87574&w=93966077&wv.x=2&a=93990461
    • gobi05 Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 10:27
      1.
      >>Stawką w naszej grze jest po prostu upowszechnienie
      umiejętności czytania i pisania.<<
      Chyba Pan Profesor niezupełnie przemyślał ten problem.
      Celem istnienia systemu edukacji oraz poświęcania
      co najmniej dwunastu lat życia przez każde dziecko
      w Polsce nie jest podniesienie wskaźnika alfabetyzacji.
      Celem edukacji jest (między innymi) podjęcie pracy.

      2.
      >>Dziś moje pytania kierowane do studentów I roku
      nie mogą już dotyczyć wiedzy szkolnej.<<
      Właśnie wyobrażam sobie wykład o Heraklicie
      i pytanie profesora "Po jakiemu mówi się
      w Argentynie?" i las rąk dwudziestolatków
      pragnących błysnąć odpowiedzią ;-)
      To WYKŁAD MA BYĆ INTERESUJĄCY Panie Profesorze,
      a nie przerywniki.

      3.
      >>dotyczyć tragedii szkolnictwa. Czy tylko polskiego?
      Nie(...). Jest to bodajże jakaś głębsza "choroba
      dewaluacyjna", w wyniku której zapewne ulegną transformacji
      i przewartościowaniu pojęcia wiedzy, wykształcenia,
      a nawet inteligencji.<<
      Mi się zdaje, że już uległy. Może jeszcze trzymają się
      w bastionach profesorskich gabinetów, ale na wolności
      te pojęcia są już INNE niż kiedyś.

      4.
      >>Tymczasem namawiam polityków, nauczycieli, rodziców
      i samych licealistów do podjęcia narodowej debaty
      o ratowaniu polskiej szkoły.<<
      Eee, a kogo tak naprawdę obchodzi znienawidzona polska
      szkoła? Kogo obchodzą ubezwłasnowolnieni nauczyciele?
      No i, wreszcie - dlaczego wzywa Pan do debaty o szkole,
      a dyskusja do artykułu odbywa się na forum Publicystyka??

      5.
      >>Chodzi tu bowiem o same fundamenty systemu edukacji,
      które, położone przed dziesiątkami lat, wydają się dziś
      niebezpiecznie zapadać.<<
      Ja już dość długo piszę o systemie edukacji, swoje
      śmieszne, małe posty. Wspomniane fundamenty spróchniały
      dziesiątki lat temu, w miarę jak dorobek Oświecenia
      okazywał się raczej zabobonem niż nauką. I na to właśnie
      chcę tu zwrócić uwagę: fundamenty europejskiego systemu
      edukacji to encyklopedyści i Komisja Edukacji Narodowej,
      ponad dwieście lat temu.

      6.
      >>O tych wielkich cywilizacyjnych procesach, które prowadzą
      szkolnictwo do upadku, nie mam nic mądrego do powiedzenia.<<
      Szczerze i prawdziwie, niestety. Stare pojęcie matury
      utraciło sens, ale Pan nie zdaje sobie z tego sprawy.
    • adam02138 Polska zawsze byla niedoksztalcona 12.04.09, 15:24
      Nie rozumiem tego zdziwienia. Pan Filozof narzeka ze u nas
      licealisci sa niedoksztalceni, ale Polska zawsze byla krajem ludzi
      niedoksztalconych. Widac to po naszym wkladzie w nauke, jest on
      wlaciwie zerowy. Podnosimy sie na duchu Kopernikiem czy Curie, ale
      to jest zalosne.

      Polacy wybrali taki model ze beda tania sila robocza dla innych, w
      koncu mamy system demokratyczny, nic prostrzego rozpoczac ruch aby
      naklady czy standardy na szkolnictwo i nauke byly wyzsze. Ale
      wiekszosci rodakow to nie interesuje. I mowimy tu o tych rodakach
      ktorzy wedlug Pana Filozofa sa wyksztalceni za dobrych dawnych
      czasow jak on, czyli maja wysmienita mature, etc.
    • herrrkagan Ponad 70% tego co napisali filozofowie... 12.04.09, 20:19
      ... nie ma najmniejszego sensu. Jaki jest wiec sens uczenia
      filozofii, w tym jej historii?
    • herrrkagan Kompletne bzdury napisane przez znanych filozofow 12.04.09, 20:23
      na poczatek - Jacques Derrida (1930–2004) – francuski filozof,
      przedstawiciel postmodernizmu.
      "Stała Einsteina to nie stała, to nie środek. To samo pojęcie
      zmienności – to w końcu pojęcie gry. Innymi słowy, to nie jest
      pojęcie czegoś – środka, z którego obserwator może opanować pole –
      lecz samo pojęcie gry".
      Źródło: Jacques Derrida Structure, sign and play in the discourse of
      the human science. w: The Language of Criticizm and Sciences of Man.
      Baltimore, Johns Hopkins University Press 1970.
      Cytat ten został użyty przez Alana Sokala w jego parodiującym
      postmodernizm artykule Transgresja granic: ku transformatywnej
      hermeneutyce kwantowej grawitacji opublikowanym w numerze 46/47
      Social Text.
      Polskie tłumaczenie cytatu zaczerpnięte z pozycji: Alan Sokal, Jean
      Bricmont Modne bzdury. O nadużywaniu pojęć z zakresu nauk ścisłych
      przez postmodernistycznych intelektualistów. w przekładzie Piotra
      Amsterdamskiego.
      pl.wikiquote.org/wiki/Jacques_Derrida
    • anathesis polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcią 13.04.09, 19:52
      w szczepionkach, więc są niedorozwiięte. Polska szkoła po reformach
      typu p. Hall pogłębia ich debilizm zamiast go łagodzić.
      • herrrkagan Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcia 13.04.09, 20:00
        ???
        • anathesis Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 20:59
          czyzbys nie wiedzial, ze w szczpeionkach serwowanych polskim
          niemowletom sa ogromne ilosci rteci? Pierwsza taka jest szczepionka
          przeciw zoltacze, ktora dostaja noworodki w pierwszych godzinach
          zycia. I wiesz kto za tym stoi? Polskie Ministesrwo antyZdrowia.
          W zadnym cywilizowanym kraju w EU nie truje sie tak dzieci rtecia,
          jak w Polsce. To jest celowe hodowanie rasy debilno-niewolniczej z
          Polakow.
          • herrrkagan Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 21:41
            Zrodla prosze...
            • anathesis Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 22:27
              po zrodlo musisz sie zglosic do MZ, ale watpie czy ci udostepnia, bo
              strzega tych tajemnic przed spoleczenstwem. Wtajemniczeni to wiedza.
              szczepionka Euvax (zoltaczaka B) podawana 4 krotnie ma duze ilosci
              rteci, podobnie szczepionki DTP i kilka innych.
              • herrrkagan Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 23:22
                Jestes lekarzem czy biologiem albo biochemikiem?
                • gobi05 Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 23:55
                  herrrkagan napisała:

                  > Jestes lekarzem czy biologiem albo biochemikiem?

                  Co za różnica, skoro nie masz najmniejszego wpływu?
                  • anathesis Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 14.04.09, 00:07
                    niewazne kim jestem, wazne, ze pisze prawde o tym, ze polskie dzieci
                    sa masowo trute rtecia z premedytacja. Wplyw na swoje dzieci maja
                    teraz tylko rodzice, ktorzy maja prawo odmawiac tych trujacych
                    szczepien.
                    • herrrkagan Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 14.04.09, 09:32
                      Ja tez moge tu napisac, ze pisze prawde. I co z tego?
                      • anathesis Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 14.04.09, 19:00
                        twoje prawo nie wierzyc. Jesli cie to naprawde interesuje, to bez
                        trudu dotrzesz do faktow, o ktorych pisze, bo sa one dostepne w
                        roznych zrodlach, a jesli nie, to twoja sprawa tkwic w niewiedzy.
                        • herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcia... 14.04.09, 20:42
                          ... oraz POPiSowska propaganda...
                        • aw34 Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 14.04.09, 22:17
                          anathesis jest przykładem tego, jak wazne jest ogólne wykształcenie.
                          Uczmy prawa jazdy a omijajmy niepotrzebną wiedzę z chemii, biologii
                          czy umiejętność czytania ze zrozumieniem podstawowych pojęć
                          naukowych. Potem mamy tłumy bełkoczące coś o GMO (choć o inżynierii
                          genetycznej nie mają bladego pojęcia), czy walczące ze szczepieniami
                          bo są wiernymi czytelnikami Nieznanego Świata i z tego pisemka
                          czerpią całą wiedzę o świecia..
                          • herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcią 14.04.09, 22:24
                            Przepraszam bardzo, ale aby zrozumiec na czym polega inzynieria
                            genetyczna, to trzeba postudiowac, i to conajmniej kilka dobrych lat
                            biologie na dobrej wyzszej uczelni, a nie liznac ja w liceum. A
                            przeciwko zdobywaniu prawa jazdy w szkole stana murem wlasciciele
                            szkolek nauki jazdy.
                            A tak na serio - potencjalna szkodliwosc GM jedzenia czy szczepionek
                            to powazny problem, ale aby sie za niego wziac, czy nawet zrozumiec,
                            o co w nim chodzi, to nie wystarczy biologia na poziomie maturalnym.
                            Tu trzeba znac biologie na poziomie PhD, aby moc zabrac glos w
                            powaznej dyskusji...
                            • anathesis Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 14.04.09, 23:22
                              tu dane, ze szczepionka Euvax (ktora zabila wiele dzieci) zawiera
                              zwiazek rteci, thimerosal. Szczepionki stosowane w Polsce maja go
                              szczegolnie duzo, tak jak szczepionki stosowane w Afryce, bo tu
                              wysyla sie wszystkie zachodnie odrzuty farmaceutyczne. To samo tyczy
                              szczepionek DPT. Rutynowo szczepione polskie niemowleta dostaja
                              dawki rteci ok. 100 razy wieksze niz dopuszczalne dla doroslych
                              osob. Rtec jest jedna z najbardziej trujacych substancji. Reszte
                              sobie dospiewaj.

                              wwwapp1.fda.moph.go.th/drug/zone_search/files/EUVAX%20B_1C%20223_41.pdf
                              • herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcia 15.04.09, 11:01
                                Nawet jak są, to to nie jest temat na ten watek. Zaloz sobie osobny,
                                p.t. "Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcia!".
                                Pozdr. :)
                                Kagan
                            • aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 13:36
                              Mocno przesadzasz. Wastarczy dobry kurs z biologii na wysokości
                              liceum. Może nie do wielce uczonej dyskusji ale do tego aby nie dac
                              sobie wcisnąć głupot przez różnych oszołomów nazywających siebie
                              ekologami. Do tego, żeby nie uważać ich za ekologów też wystarczy
                              kurs biologii w liceum.Pewne podstawy ekologii czy genetyki zdobyte
                              w liceum pozwolą zrozumieć naukowca popularyzującego wiedzę czy
                              lekarza jeśli nie daj Boże dopadnie cię choroba genetyczna. Wiem co
                              mówię bo z takimi niedouczonymi rodzicami mam do czynienia. Dla nich
                              białko to to w kurzym jajku i nic więcej.Prawdopodobieństwo 25%
                              urodzenia chorego dziecka tzn,że jak już się trafiło jedno to
                              nastepne 3 będą zdrowe itd. itp.
                              • herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcią? 15.04.09, 15:16
                                1. Nie wystarczy. Podobnie jak nie wystaczy roczny kurs z ekonomii
                                aby zrozumiec, czy euro bedzie dobre dla Polski czy tez nie.
                                2. I nie myl ekologii z sozologia, a ekologow czy sozologow z
                                ekoterrorystami i ekooszolomami.
                                3. A swoja droga, to aby ocenic, czy GM jedzenie jest szkodliwe czy
                                tez nie, trzeba by wykonac eksperyment polegajacy na zywieniu (nawet
                                nie latami, a pokoleniami) jednej grupy ludzi (conajmniej tysiac
                                osob) owym GM food i porownac ja do grupy kontrolnej, o takim samym
                                skladzie jesli chodzi o rase, stan zdrowia itd. Z tym, ze taki
                                eksperyment musial by byc prowadzony przez conajmniej kilka pokolen,
                                aby stwierdzic, czy GM food wplywa negatywnie na ludzka populacje,
                                czy tez nie...
                                • aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 16:16
                                  No cóż ktoś tu jest troszkę zarozumiały. Ja nie mylę ekologów,
                                  sozologów itd. Ja twierdzę, że brak wykształcenia ogólnego to
                                  powoduje. Ale zdaje się, że jesteś zwolennikiem uczenia wszystkich
                                  machania łopatą i prawa jazdy a wiedzę o prawidłach tego świata
                                  zostawiasz dla nielicznych doktorów czy profesorów. Nie mogę się z
                                  tym zgodzić.
                                  • herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 18:04
                                    1) To ty sie poslugujsz na tym forum terminami, ktorych nie
                                    rozumiesz
                                    ...
                                    2) Co widzisz zlego w tym, aby kazdy maturzysta (ktory spelnia
                                    warunki formalne) przystepowal do matury z prawem jazdy?
                                    3) Nie rezerwuje dla nikgo wiedzy, tylko uwazam, ze aby zabierac
                                    glos w powaznej dyskusji na temat GM zywnosci, to nie wystarczy
                                    matura z biologi...
                                    Kagan
                                    • aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 21:39
                                      Ha a to dobre. Nie rozumiem? Jesteś pewien? To ty raczej nie
                                      rozumiesz moich wypowiedzi. Cały czas piszę nie o udziale w uczonej
                                      dyskusji ale o zrozumieniu prostych zasad rzadzacych ogólnie rzecz
                                      biorąc przyrodą , które to zrozumienie jest niezmiernie ważne w
                                      życiu. Pozwala również nie ulegać różnym oszołomom a także różnej
                                      maści doktorom. Ale ty wiesz lepiej, oceniasz wiedzę innych na
                                      odległość mało tego okazujesz innym pogardę (nie mówię tu o sobie),
                                      znasz się na wszystkim i z wyżyn swojego austarlijskiego doktoratu
                                      (którym się ciągle chwalisz) zamieniłbyś kurs biologii czy chemii w
                                      liceum na naukę prawa jazdy. Prawo jazdy niech sobie kazdy kto chce
                                      i ma taką potrzebę robi na własny koszt. Jak też wiele innych
                                      potrzebnych mu w życiu kursów. Szkoła średnia - liceum
                                      ogólnokształcące ma dać solidną wiedzę ogólną a nie kształcić
                                      umiejętności machania łopatą (też w życiu bardzo przydatną) czy też
                                      uczyć prawa jazdy. Takich umiejetności potrzebnych w życiu jest
                                      wiele i nie jest rolą liceum ogólnokształcącego je rozwijać. O to
                                      kazdy w życiu ma zadbać sam.
                                      • herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcią 15.04.09, 22:00
                                        Czy naprawde myslisz, ze rok-dwa lekcji biologii w liceum pozwoli ci
                                        zrozumiec na czym polega inzynieria genetyczna, i zrozumiec
                                        potencjalne niebezpieczenstwa wynikajace z uprawiania i spozywania
                                        GM jedzenia?
                                        I gdzie ja napisalem, ze chce usunac ze szkol srednich biologie i
                                        chemie i zastapic ja nauka prawa jazdy? Znow stosujesz
                                        taktyke "man of straw"
                                        ... Ja chce usunac ze szkol zbedne
                                        przedmioty typu np. religii, odchudzic jezyk polski z gramatyki,
                                        zmienic sposob nauczania matematyki (np. przez usuniecie z niej
                                        trygonometrii na rzecz np. logiki) oraz wprowadzic nauke prowadzenia
                                        samochodu/motocykla w ramach przedmiotu, ktory sie kiedys nazywal
                                        roboty reczne
                                        ...
                                        I nie rozumiem czemu uwazasz, ze szkola srednia nie powinna uczyc
                                        tak potrzebnej dzis umiejetnosci jak prowadzenie pojazdu
                                        mechanicznego oraz np. ogrodnictwa? Czy ty naprawde uwazasz, ze
                                        zadaniem szkoly jest zanudzanie uczniow zupelnie im niepotrzebna
                                        gramatyka i trygonometria?
                                        • aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 22:21
                                          Kto się chce uczyć ogrodnictwa niech idzie do technikum ogrodniczego
                                          a nie do LO. Albo zapisze się na odpowiedni kurs albo studiuje na
                                          SGGW. Możliwości jest wiele. Wprowadzanie do LO nowych przedmiotów
                                          skutkuje usunięciem innych. Brak czasu (doba nie jest z gumy), brak
                                          kasy (przecież dlatego ciągle coś reformujemy żeby przyoszczędzić).
                                          Dlatego nie dowalajmy masy nowych pomysłów kosztem przyzwoitego
                                          wykształcenia ogólnego. Niech delikwent zna trygonometrię czy
                                          gramatykę.Akurat jeśli chodzi o religię to się zgadzam. Obecna
                                          reforma zmierza do kształcenia w ściśle określonym kierunku
                                          zarzucając wykształcenie ogólne.Na efekty nie będziemy długo
                                          czekać.Zaleje nas masa wykształconych matołów z którymi nie będzie
                                          można porozmawiać o niczym oprócz ich dziedziny. Z przyjemnością
                                          słucham wspaniałego lekarza i erudytę prof Szczeklika i z żalem
                                          słucham młodych kolegów i koleżanek moich córek studentek. Oni
                                          naprawde będą w swej dziedzinie specjalistami i nic ponad to. Nie
                                          czytają, nie potrafią prawidłowo gramatycznie zbudować zdania itp
                                          itd.
                                          • herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 14:16
                                            Ogrodnictwo bardziej sie przyda w zyciu niz formalna gramatyka
                                            jezyka polskiego czy trygonometria.
                                            I oczywiscie, ze trzeba ze szkol usunac kupe niepotrzebnych
                                            przedmiotow a na ich miejsce wprowadzic potrzebne, takie jak chocby
                                            nauka prowadzenia samochodu czy tez wprowadzenie do prawa.
                                            Przypominam, ze obowiazuje zasada ignorantia iuris nocetm, a
                                            w szkole uczen niewiele (najczesciej nic) sie dowiaduje na temat
                                            obowiazujacego go prawa.
                                            Ciekawie kiedy napisal na ten temat Sean Connery ("James Bond"), po
                                            tym, jak go oszukala banda adwokatow i sedziow, a dla tego go
                                            oszukala, ze w szkolach brytyjskich tez wtedy nie nauczali podstaw
                                            prawa...
                                            i zauwaz, ze prymitywni pasterze np. z Iranu mowia pieknym, jezykiem
                                            perskim, mimo ze ich nikt nie uczyl jego gramatyki. I co wiedzial o
                                            gramatyce starogreckiego Omiros (badz ci starodawni,
                                            najprawdopodobiej nawet niepismienni poeci, ktorzy ulozyli byli
                                            Iliade
                                            i Odysseje)?
                                            • aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 15:20
                                              To, że słucham Szczeklika z przyjemnością to wynik tak jego pięknego
                                              języka jak i ogromnej wiedzy nie tylko medycznej. Jest ereudytą
                                              pełną gębą bo tak kiedyś pojmowano ogólne wykształcenie. Człowiek po
                                              maturze umiał się wysłowić, znał literaturę, łacinę, trygonometrię.
                                              Jestem wrogiem często powtarzanego przez młodych "a po co mi
                                              to".Nigdy nie przewidzisz co ci się w życiu przyda. Czy będziesz
                                              wygłaszał przemówienia, wykładał czy liczył objętości. A zresztą czy
                                              wszystko czego się w szkole uczysz ma być przydatne w dalszym życiu?
                                              A może ma ci to zapewnić na etapie szkolnym rozwój ogólny. Mój
                                              znajomy , absolwent technikum ogrodniczego pracuje w laboratorium.
                                              Jest technikiem i do stanu czerwoności ze wstydu doprowadza młodych
                                              panów mgr. inż kiedy zanim oni odpalą kalkulatory podaje im wynik.
                                              Panowie magistrowie nie potrafią bez wspomagania policzyć stężenia
                                              roztworu, objętości itp. Operacje matematyczne z zastosowaniem
                                              wzorów skróconego mnożenia wzbudzają podziw i pytanie a skąd pan to
                                              wie? Facet jest starym prykiem i dawno temu zdawał maturę.
                                              Magisterki kiedyś sprawdzały wynik na kalkulatorze teraz wierzą na
                                              słowo. W szkole pewnie też pytali a po co mi to aż przyszło się
                                              wstydzić przed starym technikiem.
                                              • herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 16:30
                                                Co ma trygonometria ze sztuka oratorska? Przypominam, ze doskonalymi
                                                wreczm, jelsi nie genialnymi oratorami byli Mussolini i Hitler -
                                                potrafili oni wrecz zahipnotyzowac swych sluchaczy, i wiemy czym sie
                                                to skonczylo...
                                                A Lem w Szpitalu Przemienienia opisal byl osobnika umyslowo
                                                ograniczonego, ktory byl jednoczesnie genialnym wrecz rachmistrzem.
                                                I czym sie tu zachwycac? Przciez wiadomo, ze kon i samochod sa
                                                szybszi od czloieka w km/h, a komputer czy kalkulator w operacjach
                                                na sekunde. Czlowiekowi wrecz nie przystoi robic tego, co maszyna
                                                badz zwierze zrobi lepiej
                                                ... Ja bym sie wstydzil na miejscu tego
                                                technika, ze jedyne co potrafi, to byc takim niezbyt dobrym
                                                komputerem...
                                                • aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 20:17
                                                  No i znowu wychodzi zadufanie doktorka z Australii. A ja bym się
                                                  wstydziła na miejscu tych magistrów. że nie potrafią wykonać
                                                  prostych operacji umysłowych. A taką jest obliczenie stężenia w tej
                                                  pracy akurat często potrzebne (oni wręcz nie rozumieją zasady tych
                                                  obliczeń). A ów technik, którym zapewne pogardzasz bo potrafi liczyć
                                                  ma również szeroką wiedzę z historii ,której podstawy otrzymał w
                                                  szkole i którą przez całe życie poszerza. Ale może uważasz, że te
                                                  bzdury z historii też nikomu do niczego nie są potrzebne. Bo MEN tak
                                                  uważa.Wiesz co z tego co piszesz jawisz mi się dość nieciekawym
                                                  człowiekiem. Niestety po raz kolejny w życiu przekonuję się, że
                                                  tytuł naukowy jeszcze o niczym nie świadczy. Życzę dalszej kariery i
                                                  błyszczenia wśród niedouczonej tłuszczy za to posiadającej ogródki i
                                                  prawo jazdy. Smutne to, że tak myśli naukowiec.
                                                  Porównałeś Hitlera do prof. Szczeklika? Zdumiewające. Chyba nie
                                                  wiesz kto to taki. No ale po co ci ta wiedza.
                                                  • herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 21:37
                                                    Dzisiaj takie proste analizy wykonuja atomaty: szybciej, dokladniej
                                                    i taniej oraz bezpieczniej. I ja tym technikiem nie pogardzam jako
                                                    czlowiekiem, ale mam gdzies te jego rachunkowe umiejetnosci i jego
                                                    wiedze na temat historii - gdyby byl dobrym historykiem, to na pewno
                                                    znalazlby dobra posadke w IPNie... ;)
                                                    I nie musze byc dla ciebie ciekawym czlowiekem - tu na szczescie
                                                    licza sie opinie mych studentow i mego pracodawcy, a ty atakujac
                                                    mnie wciaz ad personam dajesz tylko dowod braku kultury
                                                    (szczegolnie kultury dyskusji) i braku argumentow ad rem... :(
                                                    I przy Hitlerze to ten twoj profesorek jest wiekszym zerem niz nawet
                                                    Ziobro. Hitler to postac wywolujaca burzliwe dyskusje ponad pol
                                                    wieku po jego smierci. A kto, poza rodzina i malejaca garstka
                                                    znajomch bedzie za pol wieku pamietac tego twego profesorka? Znaj
                                                    proporcje...
                                        • hajota Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 20.04.09, 13:03
                                          herrrkagan napisała:

                                          >wprowadzic nauke prowadzenia
                                          > samochodu/motocykla w ramach przedmiotu, ktory sie kiedys nazywal
                                          > roboty reczne
                                          ...

                                          Taka sobie dygresja... To było możliwe i praktykowane w czasach głębokiej
                                          komuny, za późnego Gomułki. W X klasie liceum, zamiast robót ręcznych, mieliśmy
                                          kurs prawa jazdy w Pałacu Młodzieży. I komu to przeszkadzało?
                                          • herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 20.04.09, 19:51
                                            Jak widac przeszkadzalo to Walesie i jego solidaruchom...
    • aa_6 Czegoś tu nie rozumiem. Skoro 14.04.09, 22:12
      ci uczniowie są tak beznadziejni, to dlaczego przyjmuje się ich na
      wyższe uczelnie? Ale czy na wszystkie czy może tylko na różnej maści
      pseudouczelnie, których jedynym celem jest zarabianie jak najwięcej,
      dzięki jak największej liczbie studiujących? Jeśli to drugie, to
      gdzie są kontrolerzy poziomu nauczania na takich "uczelniach"? Sądzę
      jednak, że generalnie kontrolują, a autor artykułu mocno
      przerysowuje sytuację, choć z drugiej strony pewnie musi wymrzeć
      cała masa "dinozaurów/ek" polskiego szkolnictwa podstawowego,
      średniego i... wyższego , żeby naprawdę coś się zmieniło na lepsze.
      Poza tym trzeba umieć nauczyć dzieci i młodzież, jak korzystać z
      internetu...
      • herrrkagan Re: Czegoś tu nie rozumiem. 14.04.09, 22:16
        A czego tu nie rozumiesz? Mamy panstwowe uczelnie, a na nich mamy
        kadre, ktora potrzebuje studentow, bowiem inaczej straci prace. A
        wiec przyjmuje sie na studia jak leci, a za to wszystko placi i tak
        podatnik, ktory w obecnej demokracji nie ma nic do gadania...
      • gobi05 dlaczego przyjmuje się ich 14.04.09, 23:07
        Demokratycznie wybrane władze jeszcze w czasach
        Unii Wolności postanowiły zlikwidować technika
        i zawodówki, i wysłać wszystkich na studia.
        Jak postanowiły, tak zrobiły.

        Handtke, Radziwiłł, Dzieżgowska, kilka kadencji
        Sejmu - spora liczba ludzi przyłożyła swą dłoń
        do tej tragedii.
        To co dzieje się teraz, to jest rzeczywiście tragedia:
        technika co prawda się ostały, ale ze zmniejszoną ilością
        klas, podobnie zawodówki. Dyrektor który nie przyjmie
        do liceum uczniów, których kiedyś nie chciałby nawet
        w zawodówce, nie dostanie subwencji i będzie musiał
        zamknąć szkołę.
        W tej sytuacji niedoszła krawcowa musi zaliczyć klasówkę
        o całkach, a po maturze zdobyć wreszcie jakiś zawód.
        W tym celu pójdzie do Wyższej Szkoły Czegoś i Czegoś
        w Radomiu...

        > ... generalnie kontrolują, a autor artykułu mocno
        > przerysowuje sytuację, choć z drugiej strony pewnie musi wymrzeć
        > cała masa "dinozaurów/ek" polskiego szkolnictwa podstawowego,
        > średniego i... wyższego , żeby naprawdę coś się zmieniło na lepsze.
        Te "dinozaury" nie mają tu nic do powiedzenia.
        Istnieje minimum programowe które musi być
        zrealizowane choćby wszyscy uczniowie mieli
        zalecenia z poradni.

        _System_edukacji_ nie spełnia swej funkcji,
        ale z punktu widzenia społeczeństwa. Jeśli
        chodzi o właścicieli tego systemu (czyli
        polityków) to każdej ekipie udaje się
        ukręcić trochę lodów. Jeśli chodzi o
        klientów systemu (czyli rodziców) to oni
        zostali ubezwłasnowolnieni, czego przykładem
        nabór sześciolatków do klas pierwszych.
        Pracownicy systemu już są zaprogramowani
        na obecny styl pracy i nawet nie wyobrażają
        sobie, że mogłoby być lepiej, taniej
        i skuteczniej. Ci niezaprogramowani odchodzą.
        Uczniowie/studenci są materiałem poddawanym
        obróbce w kombinacie zwanym systemem szkolnym.

        > Poza tym trzeba umieć nauczyć dzieci i młodzież, jak korzystać z
        > internetu...
        Ty nie patrz jacy ci ludzie są ciemni,
        tylko patrz którędy płyną pieniądze.
        • herrrkagan Re: dlaczego przyjmuje się ich 15.04.09, 11:00
          Otoz to. W normlnym kraju 1% ludnosci robi doktorat (i nie ma tam
          habilitacji), 5% robi mgr, 10% licencjat/inzyniera, a jakies gora
          50% konczy na maturze. Reszcie wystarczy dobra zawodowka...
          Ale w Polsce mamy wciaz powiekszajaca sie kohorte dozywotnich,
          belwederskich profesorow z calkowicie bezuzyteczna wiedza, wiec
          trzeba dla nich oplacac (z budzetu) katedry i przyjmowac studentow...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka