anuszka_ha3.agh.edu.pl 09.04.09, 17:44 Haha, więc to myśmy niedawno dyskutowali na forum? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=413&w=93027033&a=93106104 Poznałam Pana po tych 70% studentów, których "musi" Pan przepuścić... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anuszka_ha3.agh.edu.pl Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 17:51 Ale co do meritum, niepotrzebnie Pan miesza studia ścisłe i techniczne z humanistycznymi. Przykro mi, ale przy dzisiejszym stanie rynku pracy na filozofię idą ludzie, którzy nie mają żadnego lepszego pomysłu. Trudno się dziwić, że analfabeci. Niech Instytut Filozofii przyjmuje mniej studentów. Nie da się? No tak, bo jego pracownicy straciliby pracę. Od razu mówię, że fizyka jest również raczej niepopularna. Tylko że np. w Instytucie Fizyki UJ są studia międzywydziałowe, na które przychodzą świetni studenci i wielu z nich de facto zajmuje się fizyką. Na kierunek fizyka nabór jest mniejszy niż niegdyś. Wydział zorganizował natomiast kierunek studiów informatyka stosowana, który odpowiada potrzebom wielu absolwentów: nauczyć się paru konkretów z programowania i administrowania, odbyć praktyki w firmach informatycznych. Większość z nich ma pracę już w czasie studiów. Odpowiedz Link Zgłoś
chilly Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 18:02 Prawdą jest, że wciąż jeszcze mamy dobrych absolwentów LO. Ale też prawdą jest, że na studia fizyczne idą (na przeczekanie) również kandydaci, którzy mają elementarne problemy z matematyką. Nawet na informatykach poziom spada z roku na rok. A spójrzmy, jaki jest poziom kandydatów np. na budownictwo! Odpowiedz Link Zgłoś
eptesicus Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 21:48 > rok. A spójrzmy, jaki jest poziom kandydatów np. na budownictwo! jeśli tak, to ja wolę na ulicy mieszkać, bo pod dachem strach ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
jazmig 30% studentów politechnik nie zna podstaw matmy 10.04.09, 09:18 Nie znają wzorów skróconego mnożenia, funkcji trygonometrycznych, nie potrafią sprowadzać ułamków do wspólnego mianownika. Tak więc problem nie dotyczy tylko humanistów, jest to problem ogólnopolski. I nie tylko polski. Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 11.04.09, 10:37 Bo kto idzie na politechnikę - garstka z zainteresowania przedmiotem. Wszyscy dla kasy na wydziale informatyki . A na innych tzw " deficytowych " wydziałach idą odpady , ci co mają słabe stopnie i gdzieś muszą się załapać np na zarządzanie . Ale z ich wiedzą i umiejętnościami matematycznymi jest kiepsko. Oni zdawali np historię albo geografię na maturze . No a politechniki muszą ich przyjąć , bo braknie studentów i pracy dla już zatrudnionych pracowników . A potem z roku na rok takie przepychanie ( plus łapówki , bo tak już jest od szkoły podstawowej ) . To oznacza poważną zapaść cywilizacyjną w kolejnym pokoleniu , które będzie wchodzić na rynek pracy . Będą to i ludzie mało ambitni i roszczeniowi . A rynek międzynarodowy wymaga ostrej konkurencji - Chińczycy i Hindusi są za progiem - walki o pracę . Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 12.04.09, 20:38 A po co komu dzis trygonometria? Ani razu w zyciu (poza szkola) nie mialem zadnego z niej pozytku... A mnozy za mnie kalkulator i komputer. Niegodne jest bowiem czlowieka wynonywanie prac, ktore lepiej i szybciej wykona maszyna! Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 12.04.09, 20:46 herrrkagan napisała: > mialem trygonometria to dla ciebie za wysokie progi - nawet własnej płci w ankiecie nie umiesz zaznaczyć poprawnie.. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Sex vs gender 12.04.09, 21:12 My sex is male, but my GENDER is female... Odpowiedz Link Zgłoś
macko4 Re: Sex vs gender 29.06.09, 10:09 ""My sex is male, but my GENDER is female..."" Gender. Ku... mać! Już nie mogę o tym słuchać. Jakiś wymysł durnych pseudo - humanistów. Potem mówią takie Panie "Płci może być tyle, ile sobie wymyślimy. Bo płeć jest sprawą kultury, a nie biologii.." I mnie (biologowi) zaczyna grozić masywny, wieloośrodkowy udar. KREW MNIE ZALEWA. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 12.04.09, 21:20 Czytaj ze zrozumieniem: z matmy mialem w technikum i na studiach zawsze 5 (aby byc na 100% uczciwym: 4 z ekonometrii i statystyki matematycznej, ale tam trafilem na bardzo wymagajacych profesorow - nawet za bezbledne wyprowadzenie wzorow na metode najmniejszych kwadratow dostalem tylko 4). Napisalem zas wyraznie, ze do niczego mi sie w zyciu trygonometria nie przydala, a kalkulatory i komputery mnoza o wiele lepiej (szybciej i bezblednie) niz ja... Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 14.04.09, 14:12 herrrkagan napisała: > do niczego mi sie w zyciu trygonometria nie przydala przypadek godny ubolewania.. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 14.04.09, 14:20 A niby tak konkretnie: do czego miala by sie ona przydac? Powiedzmy sobie otwarcie, ze dla 99.99% osob z matura, trygonometria jest 100% zbednym balastem. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 15.04.09, 13:10 do tego samego, do czego w ogóle jest potrzebna orientacja w kulturze: do redukcji tępoty. ale jeśli musisz pytać, to prawdopodobnie odpowiedzi też nie zrozumiesz.. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 15.04.09, 15:08 Obecni polscy nauczyciele sa zbyt tepi, niedostatecznie wyszkoleni, za malo inteligentni i (last but not least) nie maja osobistej kultury, wiec nie sa w stanie dac komukolwiek owej orientacji w kulturze. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 17.04.09, 20:21 przewidywałem, że nie zrozumiesz.. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 17.04.09, 21:26 Pisz na temat! Odpowiedz Link Zgłoś
sokolasty Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 17.09.10, 11:21 herrrkagan napisała: > A po co komu dzis trygonometria? A widzisz, ja używam. Odpowiedz Link Zgłoś
t.jagielka1990 Re: 30% studentów politechnik nie zna podstaw mat 21.10.15, 12:10 Skoro już mowa o matematyce i wzorach skróconego mnożenia, to wszystkim polecam bardzo fajną stronkę matematyczną - MatFiz24.pl, gdzie można znaleźć wiele ciekawych zadań z rozwiązaniem wideo. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 20:36 P. Skrzypek, obecny prezes NBP to jeden z wielu nieudanych inz. budownictwa. Niejaki mgr inz. Skrzypek psuje dzis NBP. A jego rownie neudani koledzy ze studiow? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:15 herrrkagan napisała: > P. Skrzypek, obecny prezes NBP to jeden z wielu nieudanych inz. > budownictwa. Niejaki mgr inz. Skrzypek psuje dzis NBP. A jego rownie > neudani koledzy ze studiow? *********************************** I tak, i nie. Niewiele wiemy o możliwościach Skrzypka jako inżyniera budownictwa. Może taki najgorszy nie jest. Z drugiej jednak strony, ktoś kto ukończył wyższą uczelnię powinien przyswoić mechanizm uzupełniania wiedzy z dowolnej dziedziny. Niekoniecznie musi się wspinać na wyżyny, ale przynajmniej podciągnąć się na tyle, by nie robić publicznie z siebie durnia. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:17 Dobry inz. budowlaniec bez trudu znajdzie dobra prace... Jak nie w PL, to za jej granicami! Problem w tym, ze P. Skrzypek byl b. zlym inz. budowlancem... Odpowiedz Link Zgłoś
maczy Re: Szkoła buja w obłokach 10.08.09, 12:44 Poniekąd. Pod warunkiem, że uda mu się odbyć (w sumie) 5-letnią praktykę zawodową i zdać egzaminy na uprawnienia budowlane (projektanckie i wykonawcze). To nie jest takie oczywiste, czego jestem przykładem i zawodu tego, mimo braków na rynku, nie uprawiam, bo nie mam praktyki. Odpowiedz Link Zgłoś
eptesicus no nie wiem anuszka 09.04.09, 21:44 > Ale co do meritum, niepotrzebnie Pan miesza studia ścisłe i techniczne z > humanistycznymi. nie jestem przekonany. Na biologię przychodzi taka sama masa totalnych kretynów (dokładnie te same zjawiska i postawy, jak opisuje Hartman) i nieliczne rodzynki, reprezentujące wyższy (czytaj normalny) poziom. Chyba że uważasz nas za humanistów ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: no nie wiem anuszka 10.04.09, 22:51 Wydaje mi się, ze oboje Państwo używacie pojęć humanizm i humannista w zawężonym, ograniczonym znaczeniu. Humanizm to sposób widzenia świata, typ osobowości, postawa, a nie dyscyplina naukowa czy kierunek studiów. Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że osoby o "ustroju" humanistycznym wybierają bardzo rozmaite kierunki studiów, zarówno tzw. humanistyczne jak i teoretyczne oraz przyrodniczo-techniczne. Zaś na wszystkich, bez wyjątku, kierunkach spotyka się niemal w równej liczbie osoby "zorientowane" humanistycznie jak i "technokratycznie". Nie zauważyłam też specjalnego zróżnicowania poziomów intelektualnych pomiędzy studentami kierunków technicznych i tzw. humanistycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
eptesicus tak, chodzi nam o gałąź wiedzy 10.04.09, 23:58 tj. o nauki dotyczące kultury, społeczeństwa itp. - historia, socjologia, różne filologie, religioznawstwo, politologia, nauki prawne. To właśnie o taką definicję humanizmu nam chodzi - jako coś przeciwstawianego naukom przyrodniczym i ścisłym. też uważam, że stopień skretynienia jest podobny jeśli chodzi o sudentów humanki i ściślaków > Wydaje mi się, ze oboje Państwo używacie pojęć humanizm i humannista > w zawężonym, ograniczonym znaczeniu (...) Nie zauważyłam też > specjalnego zróżnicowania poziomów intelektualnych pomiędzy > studentami kierunków technicznych i tzw. humanistycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan A. Einstein byl humanista. 12.04.09, 20:40 A nie jest nim na 100% Pan Prezydent RP, prof. dr hab. prawa... Odpowiedz Link Zgłoś
eptesicus diagnoza prof. Hartmana dotyczy większości! 09.04.09, 21:52 i dlatego jest tak groźna (bo prawdziwa!). Co z tego, że co roku garstka świetnych studentów idzie na fizykę, biologię (akurat - marzenia ;-), informatykę i budownictwo, czy choćby archeologię i historię? Fizyka to absolutnie niszowy kierunek. Zwróćcie uwagę, jakie kierunki są najpopularniejsze. Psychologia, politologia, pedagogika itp. > Ale co do meritum, niepotrzebnie Pan miesza studia ścisłe i techniczne z > humanistycznymi. Przykro mi, ale przy dzisiejszym stanie rynku pracy na > filozofię idą ludzie, którzy nie mają żadnego lepszego pomysłu. Trudno się > dziwić, że analfabeci. Niech Instytut Filozofii przyjmuje mniej studentów. Nie > da się? No tak, bo jego pracownicy straciliby pracę. > > Od razu mówię, że fizyka jest również raczej niepopularna. Tylko że np. w > Instytucie Fizyki UJ są studia międzywydziałowe Odpowiedz Link Zgłoś
zaspokojny Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 21:57 Czy anuszka potrafi czytać tekst artykułu - szkicu diagnozy ze zrozumieniem? Czy szuka słabej pociechy tam gdzie potrzebny jest wstrząs? Przecież Autor wyraźnie formułuje myśl, iż bywa tu i tam inaczej co nie zmienia przerażającej wymowy faktów... Co do meritum: trzeba poruszyć niebo i ziemię bo problem analfabetyzmu Polaków sam się nie rozwiąże. Dalsza tolerancja dla słabnącego kapitału intelektualnego Polaków grozi postępującą degradacją jakości życia we wszystkich jego wymiarach i nie daje nadziei na trwały rozwój Polski. I niech chwalebne wyjątki nikogo nie zwodzą i nie usypiają decydentów odpowiedzialnych za jakość polskiego systemu edukacji... W niedalekiej przyszłości szanse wygranej w teleturnieju "Czy jesteś mądrzejszy od 5-klasisty?" będą mieli jedynie absolwenci elitarnych kierunków renomowanych uczelni... tylko szansę! Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 20:34 Otoz to. Moim zdaniem to w Polsce jest realne zapotrzebowanie na 1-2 absolwentow filozofii na rok. Tak wiec ponad 90% profesorow filozofii to zwykle pasozyty, marnujace pieniadze moje i pozostalych podatnikow. PS: Formalnie mam PhD, tyle ze z nauk politycznych... Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 00:38 Nie pisze się "mam PhD", a "jestem PhD". Choć osobiście w to pańskie "PhD" bardzo wątpię. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:45 Pisze sie tak w skrocie od "mam tytul PhD". A ja zas watpie, czy z Pani zalosnymi, PRLowskimi kwalifikacjami i malostkowoscia zatrudniono by Pania gdziekolwiek w I Swiecie, nawet jako nauczycielke podstawowki. Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:00 Nie przedstawia Pan żadnych argumentów rzeczowych, a tylko miota inwektywy. Jest to żałosne, a jeśli rzeczywiście nadano Panu (nieopatrznie) tytuł doktora filozofii, to świadczy to także o mizerii systemu, który produlkuje takich pożalsięboże "doktorów". Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:08 1) Przedstawilem same argumenty rzeczowe, tyle ze pani, z jej kurzym rozumkiem, nie ma pojecia o tym, ze slnik Diesla moze jednak miec swiece, ze sztuka wyciagania pierwiastkow kwadratowych jest przecietnemu czlowiekowi tak samo potrzebna jak znajomosc recytowania z pamieci (po starogrecku) Iliady czy Odysssei, ze wreszcie w przyrodzie nie ma idealnych kątów prostych itp. itd. 2) Reprezentuje pani typowego polskiego pseudonaukowca, uksztaltowanego w PRLu, ktory(a) robi wszystko, aby utrzymac niski poziom polskiej nauki, gdyz inaczej utracil(a) by swoj stolek i wplywy... Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:20 Po raz kolejny popisuje się Pan wyłącznie grubiaństwem i arogancją, tracąc w ten sposób prawo do konwersacji. Żegnam bez żalu. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:37 Widze, ze wstydzi sie pani podpisac swym imieniem i nazwiskiem pod swymi tekstami... lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 14:31 Pan nie zasługuje na to żeby "pospolitować się" zawierając z Panem znajomość, nawet korespondencyjną. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 16:36 Ja nie mam zamiaru z pania korespondowac, ja tylko sie nie wstydze swego imienia i nazwiska... Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_banan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 20:30 To może zostań anonimowy bo na tym forum nie błyszczysz :P Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:14 Oto moje "inwektywy": 1) Silnik Diesla ma tez swiece, tyle ze zarowe a nie zaplonowe. Wie moze Pani czemu, czy mam to Pani objasnic? 2) Jakos mi sie nigdy w zyciu (a zyje ponad pol wieku) nie przydalo twierdzenie Pitagorasa, szczegolnie, iz dotyczy ono kątów IDEALNIE prostych, ktorych sie (z definicji) nie spotyka w naszej fizycznej rzeczywistosci... 3) Takowoz nie mialem nigdy potrzeby (poza egzaminami) wyciagac pierwiastkow, w tym kawdratowych. Grunt przed zakupem zas mierzymy, a nie wyciagamy z niego pierwiastkow kwadratowych (pierwiastki chemiczne mozemy zas z niego wyciagac, ale to jest regulowane przepisami prawa a nie regulkami matematycznymi, wiec raczej uczmy w szkole prawa, a nie abstrakcyjnej matematyki). 4) Dla jakichs 99.9% mieszkancom naszej planety, to wiedza o przyczynach por roku jest calkowicie zbedna. I tak kazdy polski rolnik wie, kiedy nadchodzi wiosna, a kiedy zima, zas kazdy rolnik w tropikach tez wie, kiedy sie konczy np. pora sucha a zaczyna sie deszczowa czy na odwrot. I tak samo jak kierowca samochodu nie musi znac termodynamiki, tak samo tez rolnik nie musi wiedziec, ze Ziemia jest (w przyblizeniu) kula, ktora krazy wokol Slonca po elipsie. Zreszta przyszych nawigatorow wciaz ucza, ze Slonce, planety i gwiazdy kraza wokol nieruchomej Ziemi, bo taki model, choc niezgodny z teoria astronomii, jest bardziej przydatny do praktycznych obliczen w nawigacji niz model Kopernika-Keplera... 5) Studiowalem za PRLu ekonomie w SGPiS i pamietam doskonale, ze kiedy pod koniec lat 1960. tow. Gomulka wprowadzal swe nieszczesne bodzce (za ktore utracil zreszta stolek), to cala profesura SGPiSu wkuwala te kretynskie bodzce, z prof. M. Nasilowskim na czele. Stad skonczylem po raz drugi ekonomie na The University of Melbourne. 6) Swoja droga, to prosze mi wytlumaczyc, czemu Rada Wydzialu Filozofii i Socjologii UW uznala moj doktorat z filozofii (PhD) jako nie bedacy odpowiednikiem polskiego doktoratu, choc Monash Univerity w Melbourne, gdzie ow doktorat uzyskalem, jest we wszystkich rankingach o wiele wyzej niz UW? 7) I na koniec: czemu nie ma Pani odwagi sie podpisac pod swymi twierdzeniami, i chowa za anonimowym pseudonimem? lech.keller@gmail.com grazyna.be napisała: Nie przedstawia Pan żadnych argumentów rzeczowych, a tylko miota inwektywy. Jest to żałosne, a jeśli rzeczywiście nadano Panu (nieopatrznie) tytuł doktora filozofii, to świadczy to także o mizerii systemu, który produlkuje takich pożalsięboże "doktorów". Odpowiedz Link Zgłoś
maczy Re: Szkoła buja w obłokach 10.08.09, 13:25 Ehe. Kątów idelnie prostych nie ma, a grunt przed zakupem, gdy nie jest to kwadrat ani prostokąt (broń Panie Boże z kątami idealnie prostymi!), mierzysz doktorku zapewne w rombach albo równoległobokach. Takich właśnie "doktorów" od siedmiu boleści dostarczyła nam nasza 'kochana' PRL. Zamilcz waść, na przyszłość, jak nie wiesz, o czym piszesz, albo zajmij się JEDYNIE swoją wąską działką, panie naukowcu. Odpowiedz Link Zgłoś
janajanaj Re: Szkoła buja w obłokach 06.06.09, 12:19 To widać - wskazuje na to twoja logika wywodu i gramatyka. Odpowiedz Link Zgłoś
lewi_hashomer ad. anuszka agh 14.04.09, 02:37 filozofia nie jest nauką humanistyczną. chyba, że teorię mnogości, rachunek zbiorów na agh zalicza się do nauk humanistycznych, czytaj niepotrzebnych. polecam jakiś podręcznik wprowadzający w metodologię nauk. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: ad. anuszka agh 14.04.09, 09:18 Filozofia nie jest w ogole nauka, bowiem jej twierdzen nie da sie weryfikowac empirycznie. Podobnie zreszta jak matematyka... Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 09.04.09, 17:58 ... siłom i godnościom osobistom (a nie tylko mowom trawom) :-) Odpowiedz Link Zgłoś
chilly Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 09.04.09, 18:13 Proste rozwiązanie. Należy podwyższyć dwukrotnie (a, co tam, 3-krotnie) pensje pracowników akademickich. W zamian za zobowiązanie, że nie podejmą żadnej dodatkowej pracy. No i, oczywiście, będą rzetelnie oceniani za swa działalność naukową. To spowoduje upadek większości uczelni niepublicznych. Ale po co nam one? Zacytujmy klasyka ( www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=346 ). J. Czapinski odpowiada na pytanie: A co się stanie za kilka lat? "Napotkamy bariery. Staniemy. Brakuje nam pewnej istotnej cechy prorozwojowej. Nie kapitału intelektualnego, nie kapitału ludzkiego, bo tego mamy już tyle, że moglibyśmy w ogóle zamknąć na jakiś czas uczelnie. Brakuje nam otwarcia na innych, umiejętności współpracy, negocjacji, kompromisu, godzenia interesu własnego z interesem wspólnym. To nas zatrzyma. Absolutnie". Trzeba więc doprowadzić do upadku połowy istniejących uczelni. Absolutnie :) Tyle, że nie ustawą, ale właściwą polityką płacową. Nie bać się kryzysu (jak nie bali się w swoim czasie Finowie), nie traktować uczelni jako panaceum na bezrobocie. No, ale na to, ani Pani Minister, ani ten rząd, ani wreszcie PO się nie odważą. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 09.04.09, 20:03 > Proste rozwiązanie. Należy podwyższyć dwukrotnie (a, co tam, 3-krotnie) pensje > pracowników akademickich. W zamian za zobowiązanie, że nie podejmą żadnej > dodatkowej pracy. No i, oczywiście, będą rzetelnie oceniani za swa działalność > naukową. > To spowoduje upadek większości uczelni niepublicznych. Zaraz zaraz. Ale co to ma wspólnego z poziomem dydaktyki? Bo główny problem jest z poziomem na wejściu, czyli jaką wiedzę wnoszą absolwenci szkół średnich. Odpowiedz Link Zgłoś
chilly Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 09.04.09, 21:31 No tak. Ale nie wierzę, aby bez tego można było coś zrobić. Nie przy "zdawalności" matury na poziomie powyżej 80%, gdy do tej matury przystępuje 90% populacji młodzieży. Bez radykalnego ograniczenia liczby przyjmowanych na studia, stworzenia podstaw dla konkurowania już na poziomie przyjęć na studia (nie tylko na kierunkach medycznych, psychologii i niewiele poza tym) poprawy nie będzie. Nigdy wszyscy absolwenci liceów nie wynosili ze szkoły aż tak głębokiej wiedzy. Tyle, że dawniej do liceów uczęszczało poniżej 40% młodzieży, a spośród ich absolwentów nie wszyscy nawet starali się dostać na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 12.04.09, 20:13 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > Zaraz zaraz. Ale co to ma wspólnego z poziomem dydaktyki? > Bo główny problem jest z poziomem na wejściu, czyli jaką wiedzę wnoszą > absolwenci szkół średnich. ******************************* Trochę jedna ma. Studia stają się bardziej elitarne, uczelnie nie muszą utrzymywać wykładowców z łapanki, jest więcej chętnych na jedno miejsce, przywracamy egzaminy wstępne, które zdają najlepsi. Czy rzeczywiście każdy chętny musi zdobyć dyplom tylko dlatego, że uczelni się to opłaca? Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 12.04.09, 20:44 Polscy naukowcy z panstwowych uczeelni nie zasluguja (en masse) nawet na obecne pensyjki. Czemu uczelnie wyzsze musza byc panstwowe? I czemu podatnik ma utrzymywac rzesze nieudolnych profesorow na panstwowych uczleniach? Nie lepiej sprywatyzowac owe wyzsze uczelnie, i niech rynek dalej decyduje. Ostatecznie wyzsze wyksztalcenie to dobro LUKSUSOWE! Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Re: Nieuctwu trzeba przeciwstawiac sie... 10.04.09, 21:40 No tak , trzeba , ale także i żyć trzeba . Skoro na maturze są pytania typu prawda / fałsz - język angielski , to uczniowie strzelają i tak 50 % szans jest - a tylko 30 % całości daje już pozytywna ocenę . To przecież " fachowcy " wymyslili taki typ egzaminu - dopasowywanie - na ślepo , coś się trafi . To po co się uczyć . Odpowiedz Link Zgłoś
ewa1-23 Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 18:36 A ja zauważam od wielu lat niesłychaną polaryzację młodzieży. Na jednym biegunie jest młodzież poważnie traktująca naukę, na drugim - kompletnie ją olewająca. A wzorce pochodzą od rodziców. Widzę więc problem na dwóch etapach: w rodzinie i w szkole. Z rodziną wiadomo - kretyn nie nauczy dziecka niczego - i koniec. W szkole poziom dostosowuje się do najsłabszych. Tracą na tym zdolne dzieci (mogą tylko rywalizować ze sobą w małym kółku o oceny). Nawet dzieci w klasach są dobierane tak, żeby pewnej liczbie b. zdolnych przyporządkować pewną liczbę b. miernych - bo się przy dobrych "podciągną"(?). Wobec tego należy odważyć się na organizację szkół o poziomie odpowiadającym zdolniejszym dzieciom! Odważyć się! I tu cały problem! Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 20:11 > A ja zauważam od wielu lat niesłychaną polaryzację młodzieży. Na jednym bieguni > e jest młodzież poważnie traktująca naukę, na drugim - kompletnie ją olewająca. > A wzorce pochodzą od rodziców. > Widzę więc problem na dwóch etapach: w rodzinie > i w szkole. Z rodziną wiadomo - kretyn nie nauczy dziecka niczego - i koniec. To oznacza, że szkolnictwo publiczne nie wypełnia roli, do której zostało powołane: nie wyrównuje szans. Gdyby nie było szkół publicznych opłacanych przez podatników, dzieci wykształconych rodziców też by sobie doskonale radziły - co za różnica? > W szkole poziom dostosowuje się do najsłabszych. Tracą na tym zdolne dzieci (mo > gą tylko rywalizować ze sobą w małym kółku o oceny). Nawet dzieci w klasach są > dobierane tak, żeby pewnej liczbie b. zdolnych przyporządkować pewną liczbę b. > miernych - bo się przy dobrych "podciągną"(?). A ja uważam, że to słuszne. Sama zawsze wolałam uczyć się z lepszymi ode mnie, niż z gorszymi. To motywuje. > Wobec tego należy odważyć się na > organizację szkół o poziomie odpowiadającym zdolniejszym dzieciom! Odważyć się > ! I tu cały problem! Ja raczej proponuję organizację zajęć dodatkowych dla dzieci wybijających się ponad przeciętną. Przecież i tak nie ma sensu organizowanie szkoły "dobrej ze wszystkiego". Bo każdy ma inne zdolności. Kto jest mierny z polskiego, ten bywa świetny z matematyki. Albo na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 09:52 "A ja uważam, że to słuszne. Sama zawsze wolałam uczyć się z lepszymi ode mnie, niż z gorszymi. To motywuje." Pytanie, co na to ci lepsi. Może oni też woleliby uczyć się z jeszcze lepszymi, niż tracić na podciąganiu gorszych? A nauczyciele wcale nie przepadają za uczniem, który umie coś więcej niż reszta. W I klasie podstawówki wiele razy wylatywałam za drzwi za czytanie pod ławką, bo nie byłam już w stanie znieść "inteligentnych inaczej" kolegów, przez pół godziny dukających dwuzdaniową czytankę. Co zresztą miało raczej pozytywne skutki - za drzwiami mogłam już czytać bez przeszkód. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 09:17 > > Widzę więc problem na dwóch etapach: w rodzinie > > i w szkole. > > To oznacza, że szkolnictwo publiczne nie wypełnia roli, do której zostało > powołane: nie wyrównuje szans. Gdyby nie było szkół publicznych opłacanych prze > z > podatników, dzieci wykształconych rodziców też by sobie doskonale radziły - co > za różnica? Ja bardzo przepraszam, ale muszę zapytać: - o jakich szansach mowa? - szanse na co powinny być wyrównywane? - na czym polega (albo jak rozpoznać) wyrównanie szans? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 20:16 gobi05 napisał: > - na czym polega (albo jak rozpoznać) wyrównanie szans? ****************************** Za PRL-u były punkty za pochodzenie, w USA też je wprowadzili. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 21:13 Akurat te punkty to byl dobry pomysl... Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:05 herrrkagan napisała: > Akurat te punkty to byl dobry pomysl... **************************** Jeżeli na mnożenie analfabetów na pierwszych semestrach studiów, to i owszem. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:15 Za moich czasow, dzieki tym punktom, bylo troche mlodziezy robotniczej i chlopskiej na owczesnym SGPiSie. I przypominam, ze oni musieli zdac trudne egazminy wstepne. A dzis na SGH syna/corki robotnika czy chlopa to raczej nie znajdziesz... A dzieci z tych klas wcale nie sa mniej inteligente niz dzieci burzuazji czy inteligencji... Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:19 herrrkagan napisała: > Za moich czasow, dzieki tym punktom, bylo troche mlodziezy > robotniczej i chlopskiej na owczesnym SGPiSie. I przypominam, ze oni > musieli zdac trudne egazminy wstepne. **************************** I uzyskując tę samą lub nieco mniejszą ilość punktów dostawali się na studia. To nie jest wyrównanie szans tylko plecy. Takie same, jak każde inne. Szanse powinny być wyrównywane szczebel niżej. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:22 Dzis nie ma juz mowy o wyrownaniu szans... Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 punkty za pochodzenie, 14.04.09, 21:53 punkty za orientację seksualną, za płeć, wyznanie, kolor włosów, miejsce urodzenia, miejsce zamieszkania, miejsce zakupów itd. mogą MOGĄ być poprawne politycznie, ale nie są uczciwe. Jeżeli jeden nauczył się tabliczki mnożenia i mieszka w normalnej okolicy, a drugi nie nauczył się tabliczki mnożenia i mieszka od roku w slumsach - to który powinien dostać miejsce w lepszej szkole?? Jeżeli wyrównywanie szans ma polegać na tym, że biały nie zostanie w UK strażakiem, że zostaniesz policjantem tylko gdy jesteś Polakiem - to ja jestem przeciw. Dyskryminacja pozytywna to też dyskryminacja. Chcecie wyrównywać szanse? Proszę bardzo: - darmowe przedszkola (nieobowiązkowe!); - ustalony limit liczebności klas (np. 16 dzieci na jednego nauczyciela prowadzącego zajęcia); - przywrócenie OHP; - domy kultury (i rozdzielenie podatków na centralne i lokalne); I tylko maleńkie pytanko: jakie to szanse i dlaczego są nierówne? I czemu mają być wyrównywane w taki właśnie sposób? Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: punkty za pochodzenie 14.04.09, 22:00 Chesz wprowadzic: - darmowe przedszkola (nieobowiązkowe!) - kto bedzie za to placic? - ustalony limit liczebności klas (np. 16 dzieci na jednego nauczyciela prowadzącego zajęcia) - kto bedzie za to placic? - przywrócenie OHP (one chyba wciaz sa, ale co one maja do studiow wyzszych) - domy kultury (i rozdzielenie podatków na centralne i lokalne) - co to ma do rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Re: punkty za pochodzenie 14.04.09, 22:45 > Chesz wprowadzic: > - darmowe (...) Ja przede wszystkim chcę ustalić, o jakich szansach mowa. Kiedy jakiś głupek postanawia wysłać wszystkich Polaków na studia, to musi spowodować kłopoty - przede wszystkim dlatego, że oni NIE PRAGNĄ kończyć studiów. Cele życiowe ludzi są dalekie od takich wskaźników jak dyplomy i fakultety. Ludzie pragną dobrej pracy, szczęśliwego życia rodzinnego, szacunku otoczenia itp. Takie rzeczy można osiągać bez studiów. > - domy kultury (i rozdzielenie podatków na centralne i lokalne) - co > to ma do rzeczy? A co mają do rzeczy darmowe przedszkola, hę? Co do OHP to rzeczywiście są ohp.poznan.pl/?k=strony_p&m=&ns=46&pns=46 (Załącznik nr 1 do Zarządzenia WWK OHP nr 1/2009). OHP są miejscem gdzie uczniowie z dużymi problemami w nauce mogą znaleźć swoje miejsce w życiu. Brzmi pompatycznie, ale nieraz spełniają to zadanie. Gimnazjum dla dorosłych - już sobie wyobrażam, co profesor Hartman powiedziałby o nich! Tymczasem im też należą się RÓWNE SZANSE. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: punkty za pochodzenie 14.04.09, 23:03 Otoz to - jak napisales: ludzie pragną dobrej pracy, szczęśliwego życia rodzinnego, szacunku otoczenia itp. Takie rzeczy można osiągać bez studiów. - Std na studia powino ie przyjmowac ludzi zadnych wiedzy, a nie dyplomow. Pozdr. i dobranoc! :) lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 17:18 I niewiele to da, na jakiej podstawie chcesz segregować dzieci? na podstawie egzaminów wstępnych do podstawówki? czy może na podstawie egzaminów wstępnych do przedszkola? Bo w tej chwili powyżej podstawówki już się segreguje wg przeróżnych kryteriów, nawet w szkołach publicznych. a niepubliczne szkoły mają tak swietne wyniki w dużej mierze również ze względu na segregację na wstępie. Moim zdaniem za dużo pamięciówki jest w szkole, niestety. Uczy się mnóstwa faktow, nie uczy się myślenia, nie uczy się zamiłowania do czytania, nie uczy się pisania - uczy się rozwiązywania testów na egzaminie. Pół roku traci się w podstawówce na sprawdziany po 6.klasie, w gimnazjum pewnie jest podobnie (o ile nie gorzej). Czyli uczeń po gimnazjum ma za sobą 6+2-0,05-0,5 lat nauki. Czyli 8 (tyle co dawna podstawówka). Liceum jest skrócone o rok... Czyli uczą się 2 lata zamiast 3 (po w 3 klasie większość stuka już wyłącznie do matury). Odpowiedz Link Zgłoś
eptesicus Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 23:59 > Moim zdaniem za dużo pamięciówki jest w szkole, niestety. Uczy się mnóstwa > faktow fakty są ciekawe - bo świat jest ciekawy Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:03 morekac napisała: Uczy się mnóstwa > faktow, nie uczy się myślenia, nie uczy się zamiłowania do czytania, nie uczy > się pisania - uczy się rozwiązywania testów na egzaminie. ****************************** To dość interesujący pogląd, bo ostatnio szkolnictwo przechyliło się w stronę tzw. samodzielnego myślenia. I stąd artykuł Hartmana. Czy można przeprowadzać poprawne dowody abstrahując od aksjomatów i założeń, czyli faktów? Pewnie tak, ale w najlepszym razie kończy się to wynalezieniem roweru. A na to naprawdę szkoda czasu, bo rowery już mamy. Każdy, kto wychował dziecko jest świadom (przynajmniej powinien być), że rozumienie pojęć abstrakcyjnych jest ściśle związane z wiekiem. Każdy rodzic jest katowany kalkami dowcipów, które są zupełnie nieśmieszne. Dziecko może posługiwać się pojęciem czasu, ale dla nie wszystko jedno: wczoraj czy rok temu. Lepiej uczyć faktów - a samodzielnego myślenia stosownie możliwości związanych z wiekiem. Pamięć dziecka jest pojemna. Później będzie jak znalazł. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:12 Czas to pojecie: - fizyczne, - filozoficzne, - psychologiczne, - ekonomiczne itd. Ktore z nich masz na mysli? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:16 herrrkagan napisała: > Czas to pojecie: > - fizyczne, > - filozoficzne, > - psychologiczne, > - ekonomiczne itd. > Ktore z nich masz na mysli? ********************************* Widzisz różnicę w przypadku ucznia pierwszych lat szkoły podstawowej? Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 22:18 Widze. W mlodosci czas psychologiczny plynie wolniej... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 09:40 Uważam, że przede wszystkim trzeba uczyć umiejętności, przynajmniej w szkole podstawowej. Jeśli dziecko nie nauczy się posługiwać poprawnie językiem polskim w szkole podstawowej (to znaczy budować sensowne, poprawne i niepozbawione treści, tudzież sensu) zdania, nie nauczy się czytać ze zrozumieniem i korzystać chciażby z Wikipedii, będzie już zawsze musiało zdać się na opracowania z filozofii typu "Heraklit i trawa." Co do faktów - ile się po latach pamięta z faktów (zakładając, że się nie pracuje w danej dziedzinie)? Ile się dat pamięta z historii? Ile wzorów? Części mowy czy innych reguł językowych, ortograficznych i gramatycznych? Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:42 Fakty powinny byc wspominane w szkole glownie jako ciekawostki, oraz tam, gdzie sa one niezbedne (np. w astronomii czy fizyce). I nie ma sensu nauczanie w szkole formalnej gramatyki, poza polonistycznymi klasami w liceum... Szkola ma uczyc, jak sie samemu uczyc po jej ukonczeniu. Nie zyjemy bowiem w starozytnosci, kiedy inteligentny i zamozny wolny (w sensie nie-niewolnik) mezczyzna mogl posiasc praktycznie cala owczesna wiedze... Odpowiedz Link Zgłoś
smetek_pstry Re: Szkoła buja w obłokach 31.01.11, 01:25 Szkoła powinna pomóc głównie najmniejzdolnym. Geniusze poradzą sobie sami. To właśnie od wielu lat w szkołach, skupia się na tych najzdolniejszych, o resztę nie dbając. A potem poziom jest jaki jest. Odpowiedz Link Zgłoś
ichbines Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 18:56 Droga Pani, niestety to nie byłem ja. Muszę koniecznie sprostować: doświadczenia, na które się powołuję, nie dotyczą studentów filozofii ani w ogóle studentów UJ. Studenci filozofii należą do elity studenckiej i żadnych analfabetów tam się nie spotyka. Pozdrawiam, JH Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 19:53 > Droga Pani, niestety to nie byłem ja. A to przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 20:02 > Studenci filozofii należą do elity > studenckiej i żadnych analfabetów tam się nie spotyka. A ja jakich kierunkach PAN spotyka analfabetów? Jestem ciekawa, bo osobiście nie mogę stwierdzić, czy studenci których uczyłam - fizycy i informatycy - są analfabetami. Z prostego powodu: uczyłam ich przedmiotów matematycznych, fizycznych i informatycznych, nie wymagających właściwie żadnych wypowiedzi pisemnych w języku polskim. Więc nie wiem, jak piszą w języku polskim. Natomiast w języku C++ piszą znakomicie ;-). Ze studentami kierunków ścisłych i technicznych jest inny problem, który niepotrzebnie Pan miesza z problemem humanistycznej ogłady. Otóż rzeczywiście absolwenci mają braki w matematyce i jest to wina szkoły. Ale co zrobić, uczelnia zorganizowała obowiązkowe zajęcia wyrównawcze i szafa gra. Może zajęcia wyrównawcze z przedmiotów humanistycznych też by się przydały? Czy ktoś o tym pomyślał? Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 09:54 Ale jak zrobić zajęcia wyrównawcze z historii? Od początku omawiać cały program? To po co w ogóle szkoły podstawowe, gimnazja i licea? Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 23:16 Przepraszam bardzo, ale myślę, że zawęża Pani problem sprowadzając go do dodatkowych zajęć z poszczególnych przedmiotów. Dramat polega na tym, że - jak pisze autor artykułu (a moje własne obserwacje całkowicie to potwierdzają) - większość studentów prezentuje tragiczny poziom wiedzy ze wszystkich dziedzin. Nie bardzo więc wiadomo kogo i czego uczyć żeby podnieść ogólny poziom. Problem jest zresztą o wiele szerszy i nie dotyczy tylko studentów lecz ogółu społeczeństwa, które stopniowo pogrąża się w analfabetyzmie. Najlepszą ilustracją tej tezy jest choćby internet, gdzie coraz trudniej znaleźć wypowiedź wychodzącą poza - jak pisze profesor - pretensjonalne, napuszone i nic nie znaczące ogólniki, przy okazji poprawną jezykowo, stylistycznie, gramatycznie i ortograficznie. Jestem emerytowanym nauczycielem akademickim z przeszło 40-letnim stażem "w branży", mam więc dość duże pole obserwacji. Niestety, niemal w całości pokrywają się one z refleksami profesora Hartmana, któremu należy wyrazić uznanie za śmiałość i determinację w trosce o poziom umysłowy narodu. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 20:50 Pani Grazyno. Mamy rok 2009. Studiowala wiec Pani w glebokim PRLu, a wiec Pani wiedza to kompletne bzdury, cos jak wiedza naszego prezydęta, prof. dr hab. od PRLowskiego prawa pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 00:35 Co prawda mam wrażenie, że zabawia się Pan prowokacją, niemniej odpowiem Panu poważnie, bo sprawa, której dotyczy ten wątek jest jak najbardziej poważna. Otóż, PRL - proszę Pana - nie ma tu nic do rzeczy, choć może zresztą i ma, ale w sensie pozytywnym. Dość powiedzieć, że w tejże PRL odebrałam w szkole ŚREDNIEJ wystarczające wykształcenie aby do dziś dnia pamiętać jak działa silnik diesla, czego nie wiedział natomiast mój 22-letni wnuk i chciał sprawdzać świece zapłonowe, kiedy nie mógł uruchomić silnika. Ponadto, (choć jestem socjologiem) potrafię obliczyć przeciwprostokątną z twierdzenia Pitagorasa, do czego niezbędna jest znajomość tegoż twierdzenia oraz umiejętność wyciągania pierwiastka kwadratowego. 28-letnia córka sąsiadki (z którą oglądaliśmy przed kupnem działkę gruntu) nie potrafiła tego zrobić, choć posiada wyższe wykształcenie ekonomiczne (!), a - pech chciał - kalkulatora pod ręką nie było. W grupie seminaryjnej, z którą miałam zajęcia, jedna trzecia studentów nie wiedziała, że kiedy w Polsce jest zima, to w Australii jest lato, a spośród tych, którzy wiedzieli, tylko trzy osoby były w stanie objaśnić naukowo przyczynę zmienności pór roku. Proszę więc upuścić sobie nieco dezynwoltury i nonszalancji w ocenianiu jakości nauczania w PRL. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:32 1) Silnik Diesla ma tez swiece, tyle ze zarowe a nie zaplonowe. Wie moze Pani czemu, czy mam to Pani objasnic? 2) Jakos mi sie nigdy w zyciu (a zyje ponad pol wieku) nie przydalo twierdzenie Pitagorasa, szczegolnie, iz dotyczy ono kątów IDEALNIE prostych, ktorych sie (z definicji) nie spotyka w naszej fizycznej rzeczywistosci... 3) Takowoz nie mialem nigdy potrzeby (poza egzaminami) wyciagac pierwiastkow. Grunt przed zakupem zas mierzymy, a nie wyciagamy z niego pierwiastkow kwadratowych (pierwiastki chemiczne mozemy zas z niego wyciagac, ale to jest regulowane przepisami prawa a nie regulkami matematycznymi, wiec raczej uczmy w szkole prawa, a nie matematyki). 4) Dla jakichs 99.9% mieszkancom naszej planety, to wiedza o przyczynach por roku jest calkowicie zbedna. I tak kazdy polski rolnik wie, kiedy nadchodzi wiosna, a kioedy zima, zas kazdy rolnik w tropikach tez wie, kiedy sie konczy np. pora sucha z zaczyna deszczowa czy na odwrot. I tak samo jak kierowca samochodu nie musi znac termodynamiki, tak samo tez rolnik nie musi wiedziec, ze Ziemia jest (w przyblizeniu) kula, ktora krazy wokol Slonca po elipsie. Zreszta przyszych nawigatorow wciaz ucza, ze Slonce, planety i gwiazdy kraza wokol nieruchomej Ziemi, bo taki model, choc niezgodny z teoria astronomii, jest bardziej przydatny do praktycznych obliczen w nawigacji niz model Kopernika-Keplera... 4) Studiowalem za PRLu ekonomie w SGPiS i pamietam doskonale, ze kiedy pod koniec lat 1960. tow. Gomulka wprowadzal swe nieszczesne bodzce (za ktore utracil zreszta stolek), to cala profesura SGPiSu wkuwala te kretynskie bodzce, z prof. M. Nasilowskim na czele. Stad skonczylem po raz drugi ekonomie na The University of Melbourne. 5. Swoja droga, to prosze mi wytlumaczyc, czemu Rada Wydzialu Filozofii i Socjologii UW uznala moj doktorat z filozofii (PhD) jako nie bedacy odpowiednikiem polskiego doktoratu, choc Monash Univerity w Melbourne, gdzie ow doktorat uzyskalem, jest we wszystkich rankingach o wiele wyzej niz UW? Pozdr. :) lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:33 Choc pomylilem sie w numeracji, to i tak nie przeszkadza to znaczaca w odbiorze mego tekstu... Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:16 1) Napisałam wyraźnie "świece zapłonowe", więc niepotrzebnie się Pan fatyguje i popisuje. 2) i 3) Wbrew temu, co Pan sugeruje nadmiernie teoretyzując, geometria euklidesowa bardzo dobrze sprawdza się w praktyce i jest wystarczająco przydatna dla obliczania nie tylko rozmiarów pól, ale nawet figur o rozmiarach "centymetrowych". Jest to wyłącznie kwestia wymaganej dokładności. Brakuje tez Panu wyobraźni jeśli nie jest Pan w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której pomiar któregoś boku pola nie jest możliwy (przynajmniej dla przeciętnego, nie wyposażonego w teodolit człowieka), bowiem przecina go w dwóch miejscach szeroki rów melioracyjny i trzeba w takiej sytuacji skorzystać z wzoru trygonometrycznego. 4) Wiedza o przyczynach pór roku jest zbędna dla ćwierćinteligentów i "tyraków", których chciałby Pan zapewne kształcić jako siłę roboczą pracującą na rzecz "elity". Taka antyhumanistyczna postawa jest głęboko negatywna i może w takim razie dobrze, że uwolnił Pan Polskę od swojej osoby emigrując na antypody. Niechże więc Pan tam właśnie wciela w życie swoją ideologię. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 11:36 1) Awaria swiecy zarowej moze uniemozliwic uruchomienie silnika Diesla. 2) Wiem, ze sie sprawdza, ale tak samo sprawdzala sie w praktyce astronomia geocentryczna. Sprawdzaja sie nawet niektore horoskopy! 3) Slyszala pani o laserach? 4) Jak pisalem - wiedza o przyczynach por roku to dla olbrzymiej wiekszosci ludzi zbedny balast. Natomiast prosze powiedziec, czemu w polskich szkolach nie ucza prawa, nie ucza prowadzenia i obslugi samochodu, i wreszcie czemu nawet absolwenci politologii polskich wyzszych uczelni nie wiedza jaka jest roznica miedzy demokracja bezprzymiotnikowa, a przedstawicielska? 5) Z antypodow wrocilem kilka lat temu. Na szczescie minely czasy dyktaktury PZPR, i nie moze mnie pani wygonic z Polski... Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 14:29 1) Niech się Pan nie popisuje, tylko czyta ze zrozumieniem. Nie chodziło o to czy świeca żarowa może unieruchomić silnik czy nie, a o to, że wnuk chciał sprawdzać świece zapłonowe czyli NIE WIEDZIAŁ JAK DZIAŁA SILNIK DIESLA. I w tej właśnie niewiedzy studenta (niemal absolwenta) informatyki tkwi problem. 2) Skoro trygonometria się sprawdza, a w dodatku chodzi tylko o oszacowanie rozmiarów, to po co kombinować? Chyba, że chce się za wszelką cenę mieć rację i wydziwia ponad wszelką miarę. 3)Znów Pan niemożliwie błyska intelektem; każda kobiet oglądająca pole powinna, oczywiście, mieć w torebce podręczny laser geodezyjny. 4) No, tak, "jak pisałem". Pańskie samouwielbienie jako klasyka jest rozbrajające. I co z tego, że Pan coś pisał? Powtarzam: nie chce Pan najwidoczniej kształcić wszechstronnie młodzieży, tylko szkolić "roboli" do wykonywania prostych czynności i służenia "elicie". To ideologia na poły rasistowska. 5) Jak zwykle wypacza Pan sens mojej wypowiedzi i insynuuje mi jakieś fałszywe intencje. Nie mam zamiaru wyganiać Pana gdziekolwiek, cieszyłam się tylko, że w kraju jest o jednego ideologa antyhumanizmu mniej. Niestety, myliłam się i teraz się smucę. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 16:35 1) I co z tego? Czy dzis kierowca musi znac dzialanie silnika? Kupilem 5 lat temu 10-letnia Toyote i nic przy niej nie musialem dotad robic w drodze ('odpukac w niemalowane drewno'). To (na szczescie) nie te czasy, kiedy w Syrence wozilem druga w czesciach zapasowych plus kompletne wyposazenie warsztatu samochodowego... 2) Jak pisalem: trygonometria euklidesowska opisuje fikcyjny, plaski (dwuwymiarowy) swiat, zas nasz jest nie tylko (conajmniej) trojwymiarowy, to na dodatek przestrzen jest w nim zakrzywiona, zgodnie z OTW Einsteina. 3) Dzis taki laserek mozna kupic za male pieniadze, a przydaje sie, jak ktos che handlowac gruntami. 4) Chce uczyc mlodziez tego, co bedzie jej potrzebne w zyciu (prawa, jazdy samochodem) a nie bzdur takich jak np. gramatyka formalna, ktore tylko niepotrzebnie zajmuja miejsce w glowie... 5) Nie jestem zadnym ideologiem, ani tez antyhumanista, a tylko polskim patriota, ktory boleje nad upadkiem RP. Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 01:23 1) A uczył Pan swoje dzieci, Panie "utylitarysto", posługiwania się nożem i widelcem? Po co? Przecież palce i zęby w zupełności wystarczą do jedzenia. I po co nabywał Pan tę wiedzę o dieslach, trygonometrii, laserach itd? Tak, tak, Panu jest ona potrzebna, ponieważ Pan uważa się za lepszego i godniejszego tej wiedzy niż inni. I dlatego, Panie Egoisto i Egocentryku, nie chce Pan kształcić świadomych, mądrych obywateli tylko szkolić przyuczonych do zadań roboli. O ile pojmuje Pan tę różnicę. 2) I znów Pan niepotrzebnie "filozofuje", co ma się nijak to pierwotnego tematu. Chyba tylko po to aby "ostatnie słowo" należało do Pana. 3) Chyba ma Pan jakieś halucynacje albo omamy, bo ja nie pisałam o żadnym "handlowaniu gruntami". Po prostu sąsiadka chciała kupić działkę na własne potrzeby i oglądałyśmy pole oraz szacowałyśmy jego rozmiary. I z tego powodu miałabym szukać po sklepach lasera? Czy Pan kupuje sobie browar kiedy ma ochotę na małe piwo? 4) Powtórzę, ponieważ ma Pan kłopoty z percepcją i mało co do Pana dociera: Pan nie chce "uczyć młodzieży" tylko przyuczać roboli do wykonywania zadań na rzecz "elity". 5) Głosi Pan antyhumanistyczną, egoistyczną ideologię i prezentuje półfeudalną linię polityczną. Upadek RP jest wynikiem takiej właśnie ideologii i polityki, uprawianych w naszym kraju od 20 lat. Boże, chroń Polskę przed takimi "patriotami"! Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 09:32 1) Jemy nozem i widelcem ze wzgledu na konwencje przyjete w naszym spoleczenstwie. I jak zjesc zupe bez lyzki? Jak pokroic chleb bez noza? Ale drob wygodniej jest przeciez jesc "tymni palcyma". 2) Nie uwazam sie wcale za lepszego. Mnie po prostu bawi grzebanie w mechanizmach, ale rozumiem, ze to nie musi bawic kazdego. 3) Z nikogo na sile nie chce robic robola. Tyle, ze wiekszosc ludzi jest przecietna (krzywa Gaussa sie tu klania i zasada trzech ochylen standardowych), wiec im ta wiedza nie jest potrzebna i oni wcale tej wiedzy nie pragna. Pani jest na samym prawym koniuszku tejze krzywej, nie ma pani wiec kontaktu z reszta spoleczenbstwa, stad tez popelnia Pani tzw. fallacy of composition, czyli wypowiada Pani autorytatywne sądy o calym spoleczenstwie znajac tylko jego gorne 10%, i to z tej prawej strony owej krzywej rozkladu inteligencji... 4) Handel to transakcje kupna/sprzedazy. O co wiec tu chodzi? 5) Przeciez do oszacowania wielkosci gruntu wystarczy ludzkie oko, a dokladne pomiary i tak musi wykonac licencjonowany geodeta. 6) Chce uczyc kazdego tego, co on/ona potrzebuje, wiec glownie technik samoksztalcenia, a to dla tego, ze dzis zadna szkola nie jest w stanie dac edukacji "na cale zycie". 7) Stworzyla sobie Pani tzw. man of straw (stracha na wroble ze slomy) i atakuje jego, a nie mnie. Wiec prosze poczytac: en.wikipedia.org/wiki/Straw_manalbo pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia Sofizmat rozszerzenia, sofizmat – błąd logiczno-językowy, w wersji podstawowej polegający na atakowaniu przesadzonej wersji argumentu czy twierdzenia drugiej strony dyskusji („atakowanie chochoła”), czyli odpowiedź na stwierdzenie, które w rzeczywistości nie zostało przez drugą stronę wypowiedziane. Inne odmiany tego sofizmatu to: - cytowanie słów przeciwnika wyjętych z kontekstu – wybór takich słów, które wyjęte z kontekstu wypaczają poglądy danej osoby; - atak na osobę, która nie potrafi zręcznie prowadzić dyskusji na dany temat i po „zwycięstwie” w takiej dyskusji twierdzenie, że udowodniony został przeciwny punkt widzenia; - wymyślenie fikcyjnej osoby rzekomo posiadającej poglądy, które są krytykowane, i używanie jej w dyskusji. Źródło „pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia” Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 11:01 1) Zatem dla Pana konwencja jest ważniejsza niż rozwój intelektualny i tę gotów Pan sankcjonować, natomiast zdobywanie wiedzy dla podniesienia poziomu umysłowego - niekoniecznie. Pogratulować! (Nb. zupę można "wychliptać" z miski, a chleb porwać lub odgryźć bez używania narzedzi. Niektórzy ludzie (i kultury) robią tak do dziś.) 3) Czy Pan aby trochę się nie pogubił? Najpierw pisze Pan: "Tyle, ze wiekszosc ludzi jest przecietna, wiec im ta wiedza nie jest potrzebna i oni wcale tej wiedzy nie pragna." Następnie zaś: "Pani jest na samym prawym koniuszku tejze krzywej, nie ma pani wiec kontaktu z reszta spoleczenbstwa, stad tez popelnia Pani tzw. fallacy of composition, czyli wypowiada Pani autorytatywne sądy o calym spoleczenstwie..." Niech Pan przeczyta swoje własne słowa, zawarte w pierwszym cytacie, i odpowie sobie na pytanie kto z nas wypowiada "autorytatywne sądy o całym społeczeńństwie". Zresztą nie po raz pierwszy, a z uporem maniaka bytnie decydując co komu jest potrzebne, a co nie. 4) I znów się Pan myli. Handel to bynajmniej nie pojedyńcza transakcja, a - żeby przytoczyć tu Pana ulubione źródło wiedzy - Wikipedię (choć, tak naprawdę, to żaden autorytet): "Handel – proces gospodarczy polegający na sprzedaży, to znaczy na wymianie dóbr i usług na pieniądze, realizowany przez zawodowych pośredników w celu osiągnięcia zysku." Również Słownik Języka Polskiego definuje odmiennie niż Pan pojęcie handlu: "Zorganizowana wymiana dóbr, obrót towarów polegający na kupnie- sprzedaży; pośredniczenie między wytwórcami a spożywcami." 5) I znów Pan wie lepiej od zainteresowanych co komu do czego wystarczy. Doprawdy, pański tupet nie ma granic. 6) No, tak, jak zwykle, chce Pan uczyć "tego co on/ona potrzebuje", ale potrzeby te określi Pan osobiście, bo wie lepiej niż owi "on/ona". 7) To Pan właśnie udziela "odpowiedzi nas stwierdzenia, które w rzeczywistoiści nie zostały przez drugą stronę wypowiedziane". Stąd pańskie dywagacje nt. świec żarowych, rzekomego handlu itp. Ogólnie rzecz biorąc występuje u Pana coś w rodzaju przymusu polemicznego, tzn. musi Pan zawsze "wyjść z ciosem", zawsze pańskie musi "być na wierzchu", bo ma Pan jakąś organiczną niezdolność przyznania się do błędu i wycofania z pochopnie zajętego stanowiska. Przykro mi, ale obok wiedzy (dość chaotycznej i - jak sądzę - powierzchownej) występują u Pana w dużej ilości: zarozumiałość, tupet i arogancja. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 14:31 1) Konwencja jest wazna, gdyz jej nieprzestrzeganie usuwa czlowieka ze spoleczenstwa, a poza spoleczenstwem przestajemy byc ludzmi, jako iz czlowiek jest istota spoleczna. 2) Co to znaczy "podniesienie poziomu umyslowego"? Czy niezbedna jest do tego znajomsc trygonometrii albo poezji Milosza? Prosze nie uzywac nic nie znaczacych, pustych ogolnikow... 3) Ja wypowioadam sądy na podstawie znajomosci literatury i na podstawie mego ekonomiczno-spolecznego wyksztalcenia. Chyba jest oczywiste, ze najwiecej mamy w naszej populacji przecietniakow? I odsylam raz jeszcze do "bell curve" Gaussa... 4) Handel opiera sie na transakcjach handlowych. a Wikipedie cytuje, bo latwo sie do niej siega, siedzac przy komputerze... I nieprawda jest, ze handel musi sie odbywac przez zawodowych posrednikow... 5) Wiem, bowiem wiekszosc ludzi jest przecietna, a wiec ich zachowanie i potrzeby latwo jest odgadnac, i latwo nimi manipulowac... Slyszala Pani cos o socjologii i psychologii spolecznej oraz o socjotechnice i psychotechnice oraz o socjologii religii? 6) A na koniec, to wrecz doskonale sie Pani samookreslila i samoopisala! I czemu Pani bierze wszystko az tak bardzo na serio? Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 14:49 herrrkagan napisała: I czemu Pani bierze wszystko az tak bardzo na serio? Ma Pan rację. Zupełnie niepotrzebnie potraktowałam Pana poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 18:07 Widze, ze Bozia pozalowala Pani poczucia humoru... Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach! 12.04.09, 20:48 A czego sie ci studenci filozfii ucza? "Stała Einsteina to nie stała, to nie środek. To samo pojęcie zmienności – to w końcu pojęcie gry. Innymi słowy, to nie jest pojęcie czegoś – środka, z którego obserwator może opanować pole – lecz samo pojęcie gry." Źródło: Jacques Derrida "Structure, sign and play in the discourse of the human science" w: "The Language of Criticizm and Sciences of Man" Baltimore, Johns Hopkins University Press 1970. I gdzie znajduja oni pozniej prace? Ja bym nigdy i nigdzie nie zatrudnil absolwenta filozofii, choc formalnie jestem PhD. Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_banan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 20:39 Spotyka się, spotyka. Piszę to jako student V roku... Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 14.04.09, 20:46 Nie wierze, aby tak glupia osobe jak ty przyjeli gdziekolwiek na studia... Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 To skutki"reform"tak zachwalanch przez GW!!!;-)))) 09.04.09, 20:43 Po co komu ponad 90% rocznika w szkolach maturalnych i ponad 50% w szkolach wyższych - to są wskaźniki powyżej docelowych(!)(i tak ambitnych) w bogatej UE.Polska szkola jest biedna, z kredą i tablicą oraz ponad 30-osobowymi klasami i ubogimi nauczycielami.U nas wobec tego te wskaźniki muszą dać takie wlaśnie skutki -totalne pozory.Innych po prostu dać nie moglo!!!I byli tacy co przed tym ostrzegali - niestety potraktowano ich jako wrednych zacofanych wsteczników. Skądinąd - jak tam pańskie pomysly powszechnej edukacji filozoficznej w liceum i gimnazjum, panie profesorze Hartman???;-) Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Uczmy filozfii! 12.04.09, 20:51 Zacznijmy od Derridy: Stała Einsteina to nie stała, to nie środek. To samo pojęcie zmienności – to w końcu pojęcie gry. Innymi słowy, to nie jest pojęcie czegoś – środka, z którego obserwator może opanować pole – lecz samo pojęcie gry. Źródło: Jacques Derrida Structure, sign and play in the discourse of the human science. w: The Language of Criticizm and Sciences of Man. Baltimore, Johns Hopkins University Press 1970. Odpowiedz Link Zgłoś
eptesicus tak czy siak - wreszcie ktoś głośno powiedział... 09.04.09, 21:53 ...prawdę Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Szkoła buja w obłokach 09.04.09, 22:28 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > Poznałam Pana po tych 70% studentów, których "musi" Pan przepuścić... > A bo te 70% to średnia liczba tumanów :) Autor nie ma do tej wartości patentu. Można się czepiać szczegółów, ale opisane przez prof. Hartmana zjawisko występuje niewątpliwie i stawia pod znakiem zapytania sensowność wysiłków dydaktycznych na wielu kierunkach. Odpowiedz Link Zgłoś
adam-s77 Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 01:13 To prawda o czym pisze prof. Hartman. Ale prawda wymagająca uzupełnienia. Tak naprawdę należy najpierw zmienić programy nauczania na studiach. Ryba psuje się od głowy. Niby psioczy się na studentów, ale rzesza tzw. pracowników naukowych też jest niereformowalna. Po co komu te wszelkie koncepcje psychologiczne, teorie nauczania, cała dydaktyka - skoro i tak trafia do klasy, w której na samym początku słyszy: "K...ch...spier..." I co pan na to - prof. Hartman? Ma pan rację, że szkoła uczy wszystkiego, czyli niczego. Ale żeby wyjść z tego zaklętego kręgu niemożności potrzeba reform na samej górze. Skończenia z testomanią, bo testy tak naprawdę niczego nie sprawdzają. I przede wszystkim zwiększenia zarobków nauczycieli - bez tego ani rusz! Czemu w szkołach pracuje tylko 10% mężczyzn? A kto utrzyma rodzinę za 1000 zł z kawałkiem?! Nie mam nic przeciwko kobietom, ale ta nierównowaga w szkołach nikomu nie służy. Kończąc - ministrowie, szukać pieniędzy! Profesorzy - mniej teorii, więcej praktyki! Odpowiedz Link Zgłoś
zyta2003 Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 04:38 Zaangazowana w problemy edukacji mlodego pokolenia osoba pisze tu, ze "te 70% to po prostu tumany",a nastepnie nikt na to nie reaguje...to robi mi sie wielce smutno. Chyba nie trzeba tlumaczyc dlaczego. Wszyscy wiedza o nieuczciwosci polskich uczniow i studentow. Autor artykulu tez. Sa kraje, gdzie ten problem nie istnieje. W kraju, gdzie mieszkam, ktory dla Polaka jest synonimem niedouczenia nawet te 70% "tumanow" wie, ze odpisywanie, przepisywanie, zagladanie przez ramie i co tylko - to po prostu kradziez, a co dopiero mlodziez elitarnych kierunkow studiow. Czy Prof. Hartman nazywa rzecz po imieniu rozmawiajac ze swoimi studentami filozofii? W jezyku angielskim nie ma slowa "sciagac", jak zreszta "zalatwiac" w naszym zrozumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 09:17 zyta2003 napisała: > > Zaangazowana w problemy edukacji mlodego pokolenia osoba pisze > tu, ze "te 70% to po prostu tumany",a nastepnie nikt na to nie > reaguje...to robi mi sie wielce smutno. O "tumanach" napisałem ja, nie Autor. A że nikt nie reaguje? Bo to niestety przykry fakt. O tym cała dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Plagiarism, collusion and cheating... 12.04.09, 21:00 zyta2003 napisała: W jezyku angielskim nie ma slowa "sciagac", jak zreszta "zalatwiac" w naszym zrozumieniu. ??? Monash University is committed to upholding standards of academic integrity and honesty. Plagiarism in any form is unacceptable and will be treated seriously by the university. Students will be advised at the beginning of their course about the plagiarism policy and procedures; and the provisions in University Statute 4.1 - Discipline about cheating. Faculties must adhere to the approved definitions of plagiarism, collusion and cheating. Students and staff of the University have a duty to ensure they gain the necessary academic understanding to minimise incidents of plagiarism and cheating. In this regard, Associate Deans (Teaching) must take all reasonable steps to ensure all course-work students, but particularly commencing students, are: aware of the provisions in the University Statute 4.1 - Discipline about cheating and the policy and procedures covering plagiarism; and educated as necessary in the appropriate skills and knowledge to avoid plagiarism. Faculties will specify a process to ensure as far as possible that work submitted for assessment is the work of the student concerned. A student found to have plagiarised will be provided with the opportunity to respond. A staff member who suspects that plagiarism has occurred must produce evidence (through identifying the source) to support their allegation. The Chief Examiner (or nominee) must decide whether or not they believe that plagiarism was likely to have been intentional or unintentional. If the student is unable to provide a satisfactory explanation of the correspondence between the student’s work and the sources identified by the staff member, the Chief Examiner may infer that plagiarism was done with intention to cheat. If the failure to acknowledge the ideas of others was not intentional, the only offence the student has committed is the academic misdemeanour of failing to reference a source correctly. Academic penalties may be applied. If a Chief Examiner is reasonably satisfied that the plagiarism was, more likely than not, done with the intention to obtain an unfair advantage in assessment, the matter must be reported as suspected cheating pursuant to University Statute 4.1 - Discipline. Collusion (unauthorised collaboration) and the resubmission of work that has already been assessed in another unit, without disclosing that fact, also constitute cheating and will be dealt with under University Statute 4.1 - Discipline. Faculties will take steps to detect plagiarism, which may include the use of electronic plagiarism detection software and other methods to compare work submitted for assessment against various databases, which may include the World Wide Web, electronic reference materials and other students’ work submitted for assessment. A plagiarism register will be maintained, which will record warnings and the outcomes (if any) of an accusation of plagiarism. A student’s involvement in alleged plagiarism will be retained on the plagiarism register while still enrolled or intermitted in any course and academic staff will have access to this information when considering any subsequent allegations of plagiarism. www.policy.monash.edu/policy-bank/academic/education/conduct/plagiarism-policy.html Odpowiedz Link Zgłoś
syn_jana Re: Plagiarism, collusion and cheating... 19.04.09, 13:50 I przecież właśnie o to chodziło Zycie2003! Cheating = ściąganie, ale i = oszukiwanie = zdrada małżeńska. Konotacje są oczywiste; podczas gdy u nas ściąga się również pliki z internetu, albo bieliznę ze sznura. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Plagiarism, collusion and cheating... 19.04.09, 18:39 Cheating = ściąganie... Odpowiedz Link Zgłoś
puuchatek Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 08:49 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > Ale co do meritum, niepotrzebnie Pan miesza studia ścisłe i techniczne z > humanistycznymi. Przykro mi, ale przy dzisiejszym stanie rynku pracy na > filozofię idą ludzie, którzy nie mają żadnego lepszego pomysłu. (...) Czy autorka postu studiowała filozofię, że tak mówi? Czy tylko powtarza obiegowe slogany? :-) A mówiąc serio: prosze wybaczyć ale Pani sie myli. Jesli chodzi o problem o ktrym pisze Pan Profesor, nie ma _żadnej_różnicy_ między studentami filozofii, pedagogiki, eletroniki, fizyki czy inżynierii lądowej. Oczywiście - ci z elektorniki czy informatyki szbko stają się znakomitymi fachowcami, którzy - jak Pani słuszeni pisze - nie maja problemu ze znalezieniem pracy etc. Ale to jest taka "fachowość pozorna": to są ludzie świetnie _wyłącznie_ w swojej, wąskiej dziedzinie - i kompletni analfabeci funckjonalni w każdej innej. Proszę zwrócic uwagę, że Profesor nie mówi o _przygotowaniu_do_wykonywania_zawodu_ (wszystko jedno, czy będzie to zawód kierowcy ciężarówki, inżyniera lądowego czy informatyka). On mówi o ogólnym wykształceniu, wiedzy o świecie, umiejetności zrozumienia tego świata na poziomie przekraczającym wykonywanie codziennych obowiązków "dla chleba". Mówi także - no włąśnie... - o tzw. kompetenecjach językowych. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 09:11 Problemem jest to, że coraz bardziej stawia się na kształcenie "profesjonalnych idiotów" i (prawie) wszystkim ten stan rzeczy odpowiada. Dzieje się tak i w dziedzinach technicznych i na przykład w prawie, gdzie na egzaminach wstępnych na aplikacje (który od kilku lat ma charakter zawsze państwowy) wymaga się już tylko wiedzy fachowej, sprawdza się ją zaś za pomocą testu jednokrotnego wyboru. Na tym kierunku akurat poziom ogólnej ogłady studentów jest o niebo wyższy od przeciętnego, niemniej sygnał jest czytelny - wystarczy, że będziesz się znał na tym, co bezpośrednio potrzebne do wykonywania zawodu. To smutne, rzeczywiście trzeba bić na alarm. Odpowiedz Link Zgłoś
maczy Re: Szkoła buja w obłokach 10.08.09, 13:51 Nie ma to jak generalizowanie. Szczególnie po tym, jak się wytyka je przedmówcy. Odpowiedz Link Zgłoś
askold Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 10:28 Siłą rzeczy będzie krótko choć może szkoda. Być może fakt, iż pozwolono umieścić ten artykuł na stronach Wyborczej oznacza, iż wreszcie dociera na wysokość ostatniego piętra redakcji na Czerskiej ten zduszony pisk jaki wydaje z siebie zatapiany system edukacyjny. Choć może to być przypadek. Od dziesięciu ponad lat, od kiedy obowiązuje nieszczęsna reforma nie dopuszcza się do żadnej poważnej debaty na temat edukacji. Wszelkie próby podważenia rzekomo " europejskiej " i rzekomo "uczącej myślenia " reformy były i są w unicestwiane w zarodku. Przypominam ubiegłoroczne próby debaty na temat matury z polskiego i kończący ją definitywnie, brutalny w wymowie komentarz Piotra Pacewicza (proszę sięgnąć do archiwum). Swoją drogą fenomenem pozostaje dla mnie fakt tego "betonowego" upierania się przy "refiormianych" rozwiązaniach. O co tu chodzi ? O niemożność przyznania się do błędu ? Reforma została wprowadzona, pospiesznie, bez należytego zabezpieczenia logistycznego, obudowy metodycznej, programowej i pedagogiczno - psychologicznej. Teraz (znowu użyję wyrazu rzekomo) rzekomo reformuje się reformę i nic nam już nie zagrozi w osiągnięciu raju edukacyjnego. Oczywiście zorientowano się po upływie dekady o żałosnej klapie tego bez głowy zmontowanego systemu i próbuje się go naprawić. Oczywiście w tej sytuacji wyjdzie to co zawsze. Z zależem stwierdzam, że po upływie dwóch dekad od roku 1989 nie odbyła się w Polsce żadna, powtarzam żadna, publiczna debata na temat systemu edukacji. Niestety możliwości w tej dziedzinie mają Ci, którzy wiedzą lepiej, a owoce tego zaczynamy dopiero zbierać. Szkoła polska uczy generalnie słabo, nie wyrównuje szans, nikogo nie wychowuje i jest potwornie materialnie zaniedbana (proszę sobie spojrzeć w statystyki UE na którym miejscu jesteśmy. Ostatnim kompleksowym programem dotyczącym materialnego zabezbieczenia bazy edukacyjnej było ...tysiąc szkół na tysiąclecie "towarzysza Wiesława", a było to 50 lat temu. Policzcie sobie - toż to pół wieku ! Tysiąclatki nadal służą młodzieży, co jednak gorsze, właściwie w niezmienionej formie). Jak to mówi ten okropny Pospieszalski - tu trzeba rozmawiać ! Niech to będzie rok, dwa, trzy i cztery lata, i więcej. w Finladii reformę wprowadzano dziewiętnaście lat. Efekt - najlepszy system edukacyjny w Europie i jeden z najlepszych na świecie. O nakładach obrzydliwie centralnie sterowanych nie wspomnę. Tu trzeba zmienić wszystko od Karty Nauczyciela, siatki godzin i płac poprzez liczbę uczniów w klasach do programów i metodyki nauczania. Niemniej jestem pesymistą. Nie sądzę aby to się stało. Przecież jest świetnie. Ponieważ pięć lat temu na forach GW prosiłem o materiały na temat edukacji do dyskusji w Trójce tedy nie ma mi się co ukrywać. Ireneusz Wywiał - obecnie Zastępca Redaktora Naczelnego Wiadomości Historycznych. PS. Nasze wywody i naszych autorów nie docierają do Himalajów MEN - u. MEN nie prenumeruje bowiem tego czasopisma o dydaktyce i metodyce nauczania przeznaczonego dla nauczycieli. Tego i żadnego innego. Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.be Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 23:33 A przede wszystkim dodać jeszcze lekcji religii i zatrudnić parę tysięcy nowych katechetów! Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: Szkoła buja w obłokach 11.04.09, 21:16 Od września religia staje się przedmiotem obowiązkowym pod listkiem figowym etyki. A przy okazji i katecheci dostaną kolejne godziny. O tym tak samo "się nie mówi", jak o rzeczywistości wspominanej przez p. Hartmanna. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 09:32 > Swoją drogą fenomenem pozostaje dla mnie fakt tego "betonowego" > upierania się przy "refiormianych" rozwiązaniach. O co tu chodzi ? > O niemożność przyznania się do błędu ? Reforma została wprowadzona, > pospiesznie, bez należytego zabezpieczenia logistycznego, obudowy > metodycznej, programowej i pedagogiczno - psychologicznej. Teraz > (znowu użyję wyrazu rzekomo) rzekomo reformuje się reformę i nic nam > już nie zagrozi w osiągnięciu raju edukacyjnego. Oczywiście Nie wierzę w takie zbiegi okoliczności. Już prędzej uwierzyłbym w światowy spisek. Istotą wciąż na nowo wymyślanej reformy edukacji jest jej permanentność, a celem zniszczenie jej środowiska. Gdyby poprzednie etapy reformy zostały źle zaprojektowane lub wykonane, to ich projektanci lub wykonawcy powinni zostać ukarani. Skoro nie ma winnych, to znaczy że tak miało być. Do tego właśnie pragnęli doprowadzić. Nie będę wymieniać nazwisk, bo parę tygodni temu moje posty były uparcie usuwane z powodu nazwisk. Odpowiedz Link Zgłoś
aga.tas To świadoma polityka państwa... 10.04.09, 11:16 To nie szkoła buja w obłokach.To nasze "elity" zadecydowały,że szkoła ma być miejscem skoszarowania młodzieży najdłużej jak się da,aby nie zechciała wejść na rynek pracy zbyt wcześnie.Zupełnie świadomie obniżono poziom nauczania wprowadzając tzw. wielką refomę oświaty, którą kontynuuje obecna minister.Oświata ma być tania,z tanimi nauczycielami opłacanymi na poziomie robotnika niewykwalifowanego.Dobra oświata wg zamysłu HALL i TUSKA,to oswiata niepubliczna ,do której ma trafiać młodzież lepiej urodzona. Co do złodziejstwa to jest ono w Polsce powszechne.Rząd okrada obywateli z ich praw( m.in. praw nabytych itp.), więc toleruje złodziejstwo na dole.Jest mu to na rękę.Rząd, posłowie i polityce to inna kasta .Oni urządzają dobry ,piękny swiat dla siebie.Na wielu forach, w spontanicznych oświadczeniach grupy nauczycieli wzywały do ogólnopolskiej debaty oświatowej.Rządzącym na niej nie zależy.Mają inny pomysł na zorganizowanie nam "życia".Trudno właściwie powiedzieć do czego potrzebny jest rząd,który nie wsłuchuje się w głosy obywateli,rządzi autorytarnie,a społeczeństwu nie organizuje właściwej opieki zdrowotnej ani oświaty na przyzwoitym poziomie.Więcej,umywa ręce od tych problemów.Nazywa się to elegancko "mniej państwa" .Jeśli o wszystko mamy troszczyć się sami,to po co utrzymywać z naszych podatków nierobów? Odpowiedz Link Zgłoś
soulkey Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 12:58 Panie Hartman, a kogo to winna? Powiem Panu. Upadku etyki wśród starszego pokolenia, nudnego zestawu lektur, likwidowania indywidualności w nauczaniu, przeciążania młodych ludzi informacjami encyklopedycznymi, domagania się zawsze szacunku dla starszych. A choroby szkolnictwa wyższego? Nakaz korzystania z książek tego i wyłącznie tego wykładowcy. Okropna socjalistyczna maniera pisania książek. Nudnych, ospałych, opasłych i bezsensownych .Kult logiki i funkcji liniowej? Monokategoryczność? Puste biblioteki- wypełnione literaturą dopuszczoną do druku w PRLu.Propagowanie bierności. Feudalizm na uczelniach, biurokratyzacja, bieda, wykłady na 200 osób. Nakaz czytania książek wyrywkowo? Itd, itd. Szkoda, że decydenci nic z tym nie zrobią. Dlaczego Pan, pańscy koledzy, całe pokolenie 40 latków dopuściło taką rzeczywistość? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 17:06 dla mnie jest to niepojęte, że zalicza 30%... zaliczać powinno 50%... A potem po studiach oburzenie, ze egzamin na aplikację prawnicze jest nie do przejścia (wg.nowych zasad wypadł gorzej niż wg starych)- bo trzeba mieć 190/250 pkt (czyli pow 75%). Aby zdać egzamin pisemny na doradcę podatkowego trzeba miec 80% (a za błędne odpowiedzi są punkty ujemne )... Dla kogoś przywykłego,że zalicza 30% takie wymagania są zbyt abstrakcyjne... Odpowiedz Link Zgłoś
johansson44 Re: Szkoła buja w obłokach 11.04.09, 21:42 Ale czemu się dziwisz ? Spójrz na konstrukcję sprawdzianu na koniec szkoły podstawowej. Uczeń ma być na sprawdzianie. Nieważne ile uzyska punktów. Miejsce w gimnazjum i tak czeka. Nawet jak uzyska zero punktów. Najważniejsza jest obecność. Czy to jest jakaś motywacja ? Śmiem wątpić. Dlaczego nie wprowadzono progu punktowego np.12 (30%) poniżej którego uczeń jako nieprzygotowany do nauki w gimnazjum powtarza szóstą klasę ? Patrząc z boku, sprawdzian szóstoklasisty jest sztuką dla sztuki. Na wyższych poziomach daje się zauważyć kontynuację. Odpowiedz Link Zgłoś
abu75 Ilość a jakość 10.04.09, 21:11 Przed 30 laty było ok. 400 tys. studentów, a teraz ok. 2 milionów! Nie dziwota, ze ilość nie przeszła w jakość. Uczniowie, którzy nie pałają miłością do szkoły i wiedzy, często odgrażają się: "A ja i tak skończę studia!" Widać dotrzymali słowa. :) Odpowiedz Link Zgłoś
danuta_sterna Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 21:15 Przykro mi się zrobiło po przeczytaniu Pana artykułu. Trochę (jak mi się wydaje) nieetyczne jest potępianie i krytykowanie wszystkich młodych ludzi. Zapewniam Pana, że w swojej pracy zarówno w szkole, jak i na Politechnice Warszawskiej, spotkałam bardzo mądrych młodych ludzi. Jak to się mogło stać, że Pan spotyka samych analfabetów, a ja pełnych dobrych chęci i umiejętności młodych ludzi? A jeśli chodzi o egzamin sprawdzający, to ja mogę podrzucić Panu jakieś pytanie z matematyki, na które (jak sądzę) będzie miał i Pan trudności z odpowiedzią. I można wtedy dyskutować, czy znajomość długości równika jest pożyteczniejsza niż odpowiedź na to pytanie. Ja bym się raczej zastanawiała jak zmienić metody nauczania, aby nasi uczniowie/studenci chcieli się uczyć dla wiedzy, a nie dla EGZAMINÓW. Ale dziękuję za artykuł, czym więcej o oświacie tym lepiej. Danuta Sterna Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 Sprzedaje Pani badziewie edukacyjne USA za ciężkie 11.04.09, 19:57 pieniądze!Niech się Pani choć nie odzywa-trochę przyzwoitości!!! Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 21:35 Gość ma rację .Ale kiedy w twarz różnym durniom od zarządzania oświatą to ( to , że głupoty opowiadają ) powiedzieć , to zakrzyczą , ba swoimi wpływami spowodują , że się traci pracę . Ja na swoim - niższym - szczeblu też mam takie same problemy ( uczeń w technikum , na egzaminie poprawkowym z języka angielskiego , nie umie wymienić dni tygodnia ) ale zdaje - bo klasa ulegnie zdekompletowaniu - liczebność spadnie poniżej 25 osób i wtedy nie ma podziału na grupy i ja ( także i inni ) tracę pracę . Niż demograficzny to katastrofa dla Polski . Odpowiedz Link Zgłoś
mist3 Re: Szkoła buja w obłokach 10.04.09, 22:09 Zgadza się - niż demograficzny zamiast być okazją do naprawy systemu oświaty (zmniejszenie liczebności klas i grup, co pozwoliłoby nauczycielom na bardziej indywidualne podejście do uczniów) staje się pretekstem do zwalniania nauczycieli, likwidacji szkół i obniżania poziomu nauczania. Dziennikarze i politycy w wielkich miastach posyłają swoje dzieci do elitarnych lub płatnych przedszkoli, podstawówek, gimnazjów i szkół średnich i żyją w obłokach a nie realnym świecie przeciętnych albo słabych szkół. Nauczycieli zmusza się do realizowania ścieżek, górnolotnie brzmiących programów i ideologii a nikt nie widzi, że król jest nagi. Dziecko w podstawówce powinno poznać podstawowe działania, nauczyć się PODSTAW (jak sama nazwa wskazuje) kilku dziedzin, porządnie czytać i pisać, kształtować swoje umiejętności manualne. Tymczasem zmusza się je do realizowania 'cudów na kiju' - w efekcie nauczyciel nie ma czasu na kształtowanie podstaw. Jeśli dziecko sobie nie radzi to nie można go posłać na zajęcia wyrównawcze (Dyskryminacja!!!) czy zostawić na rok (koleżanka spróbowała - kontrole z kuratorium od niej nie wychodziły przez kilka miesięcy, sprawdzając.... dokumentację - wiadomo - tu się można przyczepić). Podobnie w gimnazjum. W szkole średniej, w której uczę - mamy prikaz ze starostwa, by do liceów przyjmować wszystkich chętnych i przepychać jak się da (bo jak się rozejdzie fama, że u nas w powiecie trzeba coś umieć, to młodzież pójdzie do innych powiatów, a za nią kasa z MEN-u). Co chwile wymyślają nam programy 'zero tolerancji', 'walka ze stereotypami' itp. itd, a nikt się nie zainteresuje czy młodzież przychodząca do szkoły ma podręczniki, jak zmusić rodziców do posyłania młodzieży do szkoły, skąd wziąć kredę pod koniec roku kalendarzowego i jak to się dzieje, że ja w liceum muszę lekcje angielskiego zaczynać od odmiany czasownika 'być' i 'mieć' mimo, że teoretycznie (patrząc na rozkłady materiału z podstawówek i gimnazjów) ta umiejętność powinna być już opanowana. A maturę zdają wszyscy, którzy mają choć odrobinę szczęścia Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Szkoła buja w obłokach 11.04.09, 01:51 A czego uczą się dzieci na wychowaniu technicznym w podstawówce? Uczą się o maszynie dziewiarskiej. O osnowie i wątku etc. Wyłącznie w teorii. Fascynujące tematy dla 11-12 latków. To a propos kształtowania zdolności manualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 No właśnie - kształtowanie umiejętności 11.04.09, 10:30 manualnych . W tym wieku to ja rozkładałem żelazko - takie dawne , ze spiralą - i wymieniałem spaloną spiralę . Czy teraz taki młody człowiek umie coś rozmontować i złożyć ponownie . Owszem wtedy nie umiałem stukać w klawiaturę - kompa i komórki . Bo ich nie było . Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 21:04 Masyzyny wlokiennicze naleza do najbardziej zlozonych mechanicznie. Zelazko przy maszynie dziewiarskiej to b. cienki Bolek... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 09:46 Może i tak, ale pojęcie osnowy , wątku i jak jest zrobiona tkanina można przećwiczyć na zwykłym krosienku... Natomiast proponuję wszystkim pisanie klasówek z budowy maszyny dziewiarskiej. W V klasie podstawówki. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 10:38 Te klasowki nie maja oczywiscie zadnego sensu. Podobnie jak klasowki z wyciagania pierwiastkow czy z twierdzenia Pitagorasa albo wierszykow Milosza czy innej Szymborskiej. Przydaly by sie zas klasowki z Kodeksu Drogowego czy jazdy samochodem po sliskiej nawierzchni. Ake tego to w polskich szkolach nie ucza... Odpowiedz Link Zgłoś
johansson44 Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 19:41 Osmielam się niezgodzić z Pańską opinią. Z wyżyn doktoratu nie widać programu szkoły podstawowej. Proponuję zajrzeć do takiego przedmiotu jak technika. Z podziałem na szkołę podstawową - karta rowerowa i gimnazjum - karta motorowerowa.W przedmiocie przyroda jest dział poświęcony poruszaniu się po drogach ( z elementami fizyki, jak tarcie,energia kinetyczna czy potencjalna w kontekście drogi hamowania). Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 20:00 OK. Chcialbym, aby tak bylo. Ale gdzie jest prawo jazdy na samochod i motocykl w liceum i gdzie jest prawo jako przedmiot nauczania w szkole sredniej (przynajmniej karne i cywilne, przydalo by sie tez i administracyjne)... Odpowiedz Link Zgłoś
johansson44 Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 21:57 Nie rozumiem sformułowania "Chciałbym, aby tak było". Tu nie ma chciejstwa. Szkoła jest zobligowana do tych czynności programem nauczania. Pański postulat o uzyskiwaniu prawa jazdy w szkole średniej rodzi kilka pytań o jego praktyczną naturę. Czy uzyskanie prawa jazdy ma być obowiązkowe ? Jeżeli tak, to co z uczniami, którzy nie zdadzą egzaminu ? Powtarzają klasę ? Ustawa o ruchu drogowym pozwala uzyskać prawo jazdy od 18 roku życia. Kiedy przeprowadzać szkolenia na prawo jazdy, jeżeli w tej samej klasie może być uczeń urodzony 1 stycznia jak i 31 grudnia ? Co do nauczania prawa, proponuję znowu pochylić się nad programami nauczania. W szkole podstawowej nad historią a w szkołach wyższych etapów edukacyjnych nad wiedzą o społeczeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 22:13 1. Prawo jazdy maja zrobic wszyscy uczniowie, ktorzy ukonczyli 18 lat i przeszli pomyslnie badania lekarskie. Prawo jazdy jest dzis bowiem znacznie bardziej potrzebne niz np. znajomosc formalnej gramatyki j. polskiego czy też legend starozytnych Zydow... 2. Mowa byla o powaznym nauczaniu prawa, zamiast obecnej indoktryncji w ramach historii czy wiedzy o społeczeństwie. 3. Szkoła wyższa to w Polsce szkola (uczelnia) dajaca conajmniej stopien licencjata/inzyniera... Odpowiedz Link Zgłoś
johansson44 Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 22:31 Rozumiem, że chce Pani wprowadzić nowy przedmiot. A co z tymi, którzy są zdrowi ale mają skrzyżowaną lateralizację ? Poza tym, egzamin na prawo jazdy musiałby odbywać się w ostatnim semestrze nauki. A wtedy uczniowie przystępują do matury. Na jakiej podstawie Pani twierdzi, że szkoła indoktrynuje ? Czy mówienie o Hammurabim, prawie XII tablic czy omawianie z uczniami umów cywilnych to indoktrynacja ? Nie sądzę. Użyłem sformułowania"wyższych etapów edukacyjnych" czyli gimnazjów i szkół średnich. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach 13.04.09, 23:27 1) Jestem Pan a nie Pani. Ta 'pani' to dla zmylki... 2) Mowa o osobach, ktore lekarz zakwalifikowal jako zdolne do prowadzenia pojazdu mechanicznego z silnikiem ponad 50 cm3. 3) Zamiast tanca czy religii moga zdawac na prawo jazdy. 4) A kazda szkola indoktrynuje, tyle ze mniej lub bardziej otwarcie. 5) Religia to zabobon, a znajomosc prawa jest potrzebna kazdemu, albowiem nieznajomosc prawa szkodzi - ignorantia iuris nocet. 6) OK, ale to bylo niezgrabne... Odpowiedz Link Zgłoś
polld74 "Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowej" 14.04.09, 00:00 Dobre! Przypomina mi się woźna w "Koglu Moglu", "jak oni tę młodzież uczą [profesura] jak oni tak ciężko myślą" takie złote myśli portierki akademika. A tak naprawdę, to prywatne szkolnictwo jest do kitu i żyje dzięki dotacjom z budżetu państwa, bo może nie zdajecie sobie sprawy, że prywatna szkoła, traktowana jak normalny biznes, biorąca czesne za naukę dostaje 75% środków w przeliczeniu na dziecko w stosunku do normalnej szkoły. Więc młode burżuje uczą się nie tylko osobno ale także na nasz podatników koszt. Teraz banda ryżego złodzieja chce to rozszerzyć na szkolnictwo wyższe. Jak dobry jest to biznes niech świadczy to, że w Polsce jest najwięcej uczelni "wyższych" w Europie, więcej niż w Chinach. O poziomie tych prywatnych nie chcę nawet myśleć, skoro konkurują między sobą to nasz klient nasz per pan i tyle. A ja nie mam nic przeciwko, tylko niech się od moich pieniędzy neoliberalne szuje odczepią. Generalnie tylko państwowe szkoły powinny mieć prawo dawania jakichkolwiek tytułów naukowych i tylko one dostawać publiczne pieniądze. Z bólem serca mógłbym jeszcze zaakceptować uczelnie niepubliczne działające non-profit, czyli nie pobierające czesnego np. KUL, czy ATK, chociaż ich wartość naukowa jest także wątpliwa. Dla władz uniwersytetów w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, czy Poznaniu dobra rada, zacznijcie do tytułów naukowych dodawać nazwę uniwerstytetu i będzie po bólu tak jak w USA. Od razu będzie wiadomo np. "profesor prawa Uniwestytetu Warszzwskiego", albo "profesor prawa Akademii pana Koźluka z Pułtuska". Na razie to ci sami profesorowie na zlecenie dorabiają w prywatnych uczelniach, ale to nie osoby wykładające, a dorobek naukowy decyduje o wartości uczelni, studenci są też ważni i daleki jestem od stwierdzeń "studenci myślą, że my jesteśmy tu dla nich", ale z dwóch skrajności wolę takie rozwiązanie, niż przeniesienie na uczelnie zasady "płacę i wymagam", lub "satysfakcja gwarantowana", takie zasady dobre są w burdelach, a nie na uczelniach wyższych. Tfu jak ja was solidaruchy nienawidzę. Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 Prywatne mają 100% tego co publiczne!!! 14.04.09, 08:33 >prywatna szkoła, traktowana jak normalny biznes, biorąca czesne za naukę dostaje 75% środków w przeliczeniu na dziecko w stosunku do normalnej szkoły< Stanowi o tym "poprawka Kracika"(poseł UW)z roku 2001.Tyle,że prywatne często ścimniają żeby czesne większe brać;-)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Prywatne mają 100% tego co publiczne!!! 14.04.09, 09:17 I co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowej? 14.04.09, 09:40 Skad u ciebie ten atak na szkoly prywatne? Co w tym zlego, ze daja one takie wyksztalcenie, na jakie jest zapotrzebowanie na rynku? Czy wiesz, ze panstwowy UW nie uznaje doktoratow z Zachodu, np. mego PhD z nauk politycznych uzyskanego na Monash University w Melbourne, Australia, choc we wszystkich rankingach Monash jest o setki miejsc wyzej niz UW? I tych chesz tym postkomunistycznym matolom, sierotom po PRLu z UW i im podobnym, dac wylaczne prawo nadawania stopni naukowych. A ja sie pytam jakim prawem? Chcesz wprowadzic od nowa rzady monopartii? To moze sie jednak wybierzesz do KRL-D? Przeciez ty uwazasz, ze konkurencja obniza poziom uslug, a jej brak ow poziom podwyzsza. W KRL-D zrobilbys wiec zawrotna kariere! Odpowiedz Link Zgłoś
johansson44 Re: Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowe 15.04.09, 21:40 Znowu ośmielę niezgodzić się z Panem. Autor postu, być może nadmiernie emocjonalnie, stwierdza nierówność traktowania szkolnictwa publicznego i prywatnego. I tu się z nim zgadzam. Nie można porównywać szkół działających w różnych warunkach.Czesne to dodatkowe pieniądze, które pozwalają na stworzenie takiej bazy i organizację takich zajęć, o których szkoły publiczne mogą tylko pomarzyć. O selekcji wstępnej uczniów też warto pamiętać. Mam jeszcze dodatkowe pytanie. Mogłby Pan podać kraj, w którym szkolnictwo publiczne zapewnia zdobywanie prawa jazdy, uczniom wszystkich typów szkół średnich ? Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowe 15.04.09, 22:03 A czemu Polska nie mogla by sie stac pierwszym krajem na swiecie, gdzie razem ze swiadectwem maturalnym otrzymuje sie prawo jazdy? Skad u ciebie te kompleksy i przekonanie, ze Polska moze byc tylko papuga narodow, a nie liderem, chocby na poczatek w edukacji? Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Polska liderem edukacji 18.04.09, 11:47 Komisja Edukacji Narodowej była pierwszym ministerstwem oświaty publicznej w Polsce i pierwszą tego typu instytucją w Europie. pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Edukacji_Narodowej Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Polska liderem edukacji 18.04.09, 20:39 Kiedys to najwybitniejsi naukowcy, filozofowie, matematycy i poeci zyli w Grecji... Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Re: Polska liderem edukacji 20.04.09, 10:32 > Kiedys to najwybitniejsi naukowcy, filozofowie, matematycy i poeci > zyli w Grecji... Polska od kilkuset lat ma stały, niebagatelny wkład w światową naukę i gospodarkę. Łukasiewicz, Skłodowska, Domeyko - może nie poeci, ale też wybitni... Teraz niestety, to Polacy nawet na własnym komputerze po polsku pisać nie umieją - zanik mózgu po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Polska liderem edukacji 20.04.09, 11:18 Z wybitnych uczonych to w Polsce dzialal tylko Mikolaj Kopernik, zreszta Niemiec z pochodzenia. Madame Curie dzialala zas we Francji - w Polsce mogla by Ona zostac najwyzej guwernantka... Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Madame Curie dzialala zas we Francji 20.04.09, 11:37 to prawda. Polska dała _światu_ wielu wybitnych ludzi. Że nie mieli okazji wykazać się w kraju? Rzeczywiście szkoda. Ale przecież lepiej, niżby miała dać wybitnych zbrodniarzy? Możliwe, ze da się zauważyć pewną nierównowagę, bo jakiś Wit Stwosz czy John Porter to doprawdy niewielki wkład świata w Polskę... Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Madame Curie dzialala zas we Francji 20.04.09, 12:40 Dzis miala by w Polsce jeszcze mniej szans. Przede wszystkim nie uznano by w Polsce jej francuskiego doktoratu... Co innego, gdyby ten doktorat zrobila w Libii czy na Slowacji... Odpowiedz Link Zgłoś
johansson44 Re: Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowe 19.04.09, 21:04 Z odpowiedzi wnioskuję, że nie ma takiego kraju. Ciekawe dlaczego ? Nie wiedziałem, że przyglądanie się jak inni rozwiązują problemy, jest przejawem kompleksu. Sądziłem, że to rozwaga pozwalająca na niepowielanie błędów. Szczególnie w edukacji, gdzie błędna decyzja wywołuje skutki po kilku lub kilkunastu latach. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Z wyżyn doktoratu nie widać szkoły podstawowe 20.04.09, 11:16 Na szczescie to ja wyjezdam z Polski po nieudanych probach notryfikowania w RP (konkretnie na UW) australijskiego doktoratu, gdyz dostalem prace na uniwerku w "starej" Unii, i to tzw. research job, czyli bez dydaktyki. Zamkne sie wiec w tej swej wiezy z kosci sloniowej i z wyżyn mego doktoratu i mej wiezy nie bede widzial (na szczescie) tych podupadajacych polskich podstawowek... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pluto37 Re: angrusz 11.04.09, 05:05 angruszu to ja. Twoj etatowy Aniol Stroz:) Zostaw z laski swojej wlasne rozwazania w tej materii na boku. Rozmowa toczy sie o powaznych sprawach, a Twoj poziom rozumowania i pojmowania zasad, wedle jakich spoleczenstwo egzystuje na tym padole, jest mizerny. Co kazdy moze stwierdzic zagladajac do czestochowskiego forum tej gazety. Wiec czytaj. Staraj sie zrozumiec piszacych i ..nie podejmuj prob komentowania, bo te negatywne wywody o poziomie wyksztalcenia na roznych etapach czlowieczego zywota w doskonaly sposob dotycza wlasnie CIEBIE. Bejsbolowa pala w lapie nauczyciela w/g twoich teorii pedagogicznych, to nie jest najlepszy przyrzad wychowawczy i naukowy w cywilizowanym swiecie. Na wszystkich poziomach nauczania. To tyle dygresji w tym ciekawym watku. Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Padł jak Pluto37 11.04.09, 09:43 Zobacz plutancie37 co inni piszą . A pisza bardzo podobnie jak ja. Tylko ty , jak zwykle, rezoner i wyśmiewacz ma inne zdanie . I wiem , po tym co i jak piszesz ,jakie środowisko reprezentujesz . "W szkole średniej, w której uczę - mamy prikaz ze starostwa, by do liceów przyjmować wszystkich chętnych i przepychać jak się da (bo jak się rozejdzie fama, że u nas w powiecie trzeba coś umieć, to młodzież pójdzie do innych powiatów, a za nią kasa z MEN-u). Co chwile wymyślają nam programy 'zero tolerancji', 'walka ze stereotypami' itp. itd, a nikt się nie zainteresuje czy młodzież przychodząca do szkoły ma podręczniki, jak zmusić rodziców do posyłania młodzieży do szkoły, skąd wziąć kredę pod koniec roku kalendarzowego i jak to się dzieje, że ja w liceum muszę lekcje angielskiego zaczynać od odmiany czasownika 'być' i 'mieć' mimo, że teoretycznie (patrząc na rozkłady materiału z podstawówek i gimnazjów) ta umiejętność powinna być już opanowana. A maturę zdają wszyscy, którzy mają choć odrobinę szczęścia " Ty tylko swoje . A ja swoje : "łapy " miały swoje dobre zalety - wady też ale .... nie ma narzędzia uniwersalnego. Było to dość skuteczne narzędzie dyscyplinujące - co najmniej w szkole podstawowej . Ale to w szkole podstawowej trzeba - !!! sick !! - wytresować uczniów , by potem mieli już nawyk ,jak pies Pawłowa ,np wstawać , kiedy dyrektor do klasy wchodzi , nie trzymać rąk w kieszeni , kiedy rozmawia się z nauczycielem . Tak, do tego trzeba tresury w początkowych latach . Potem - jak z rośliną , która z wiekiem " drewnieje " jest to już niemożliwe . " Łapy " powtarzam były dość skutecznym i tanim narzędziem ( tanim bo pedagog szkolny - też zawodny - kosztuje sporo ) No ale to tacy " pluci37 " z GW pisząc na łamach GW w podobny sposób ogłupili decydentów, wystraszyli i onieśmielili . Ja się nie dam . Ale to już się skończyło . Bo widzimy , co ci " plutanci37 " reprezentują i jakie są skutki ich zasad . Odpowiedz Link Zgłoś
pluto37 Re: Padł jak Pluto37 13.04.09, 10:33 Drogi angruszu! Ci ktorzy wypowiadaja sie tej tak waznej dla naszego spoleczenstwa sprawie, to w olbrzymiej ilosci fachowcy i nauczyciele akademiccy. Oni wiedza o czym pisza i wskazuja przyczyny obecnej mizerii w oswiacie. Natomiast ty angruszu jestes zaledwie przyuczonym na kursach doksztaltu szkolnym zapchajdziura. A na dodatek posiadajacym walory wojskowego zupaka, ktory najchetniej zaprowadzalby szkolne porzadki przy pomocy ckm-u i bejsbola. Z blogoslawienstwem wydawcow Niedzieli i Radia Maryja. Co chetnie udowadniales na czestochowskim forum bez zenady. W twoim przypadku doskonale sprawdza sie porzekadlo o podkuwanym koniu i zabie co noge podstawia. Badz mily nie przeszkadzaj powaznym ludziom w dyspucie o powaznych sprawach, o ktorych nie masz bladego pojecia. Co pisze ja. twoj aniol stroz. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Padł jak Pluto37 13.04.09, 10:35 Pyskowki to uprawiajcie w Sądzie Grodzkim. Moze tam sie znajdzie jakis drugi Wiech? Odpowiedz Link Zgłoś
roztoka Artykuł jest przerażający i niestety prawdziwy. 11.04.09, 01:52 Trudno zrozumieć dlaczego Gazeta Wyborcza zamieściła ten artykuł, bo przecież to środowisko jest w największym stopniu odpowiedzialne za katastrofalny stan polskiej oświaty. To środowisko Wyborczej poprowadziło reformę w kierunku dalekim od tego co planował Handtke. To własnie redaktorzy tej gazety poprzez swoje ekspozytury Dzierzgowską i Sawickiego wymusili na min. Łybackiej jak najszybsze wprowadzenie tzw. nowej matury w jej najprymitywniejszym kształcie. Łybacka wstrzymała wprowadzenie nowej matury w r. 2002, aby przeprowadzić nad nia publiczną dyskusję. Tę dyskusje Wyborcza zablokowała, natomiast przez swoich prominentów Sawickiego i Dzierzgowską wymusiła wprowadzenie tej nowej matury jak najszybciej bez oglądania się na masowe protesty nauczycielskiego środowiska. W zasadzie reformy edukacyjne w Polsce przebiegają niemal w trybie zamachu - pięc lat temu, jak i teraz. W ten sposób została zakwestionowana podstawowa idea demokracji, podstawowa idea opozycji demokratycznej (KSS-KOR) - zasada PODMIOTOWOŚCI SPOŁECZEŃSTWA. Sprawa kształtu oświaty i programu nauczania nie należy przecież do sfery urzędowej regulacji typu zasady ruchu drogowego, czy tez przepisy prawa handlowego arbitralnie rozstrzygane przez odpowiednie władze. Oświata jest dobrem, dziedziną ogólnonarodową i nie może podlegać widzimisię ani urzędasów, ani speców od inzynierii społecznej spod znaku, właśnie jakiego znaku...? Z wypowiedzi tu przytoczonych tylko dwie osoby zrozumiały grozę sytuacji, zwłaszcza "zaspokojny" i w pewnym stopniu "askold". To prawda co mówi "zaspokojny", że ogromne obniżenie poziomu intelektualnego polskiego społeczeństwa (a może także narodu?) będzie miało tragiczne konsekwencje na wszystkich polach życia publicznego. Z kolei "askold" przytomnie zauważył, że (z niewiadomych powodów) po 1989 r. nie odbyła sie w Polsce publiczna debata na temat oświaty, mimo niesłychanej wazności tej dziedziny życia publicznego. Temat jest ogromny, więc ograniczę sie do dwóch spraw. Otóz reformy edukacyjne sa wprowadzane ze świadomym celem degradacji polskiej oświaty. Jej autorzy doskonale wiedzą jakie będą skutki tych reform. Maja oni jednak nadzieję, że niski poziom intelektualny umożliwi pełną sterowalność, zwłaszcza młodzieży. Drugim celem jest jak najszybsza integracja kulturowa z Unia Europejską, kosztem narodowych treści. Najpierw ma być ogromna redukcja humanistyki (juz sie właśnie dokonuje), a po takiej redukcji tym łatwiejsze wprowadzenie bardzo wąskiego ogólnoeuropejskiego kanonu odrzucajacego lokalną specyfikę typu Wyspiański, czy książę Józef Poniatowski, a u Czechów np. Nemcova lub husycki król Jerzy z Podiebradu. Można śmiało powiedzieć, że ogłoszona przez MEN nowa podstawa programowa to jest po prostu morderstwo na polskiej kulturze. Dlaczego tak mało jest w związku z tym protestów, to juz nalezy do obecnej polskiej marnej specyfiki. W Hiszpanii po takich decyzjach byłyby masowe demonstracje. Odnośnie uwag "askolda". Nie do końca ma pan rację. Jednak próbuje sie w prasie trochę mówić o edukacyjnych rozwiązaniach. W zeszłym roku była w Dzienniku długotrwała kampania skierowana przeciw nowej maturze, a zwłaszcza "kluczowi maturalnemu" którego skutki sa fatalne (uczy sztampy, uczy konformizmu itp) i który fatalnie ukierunkowuje naukę na przestrzeni całego liceum. Przeciw kluczowi wypowiadaly sie różne znane osobistości życia intelektualnego, był list otwarty który podpisała nawet współautorka reform b. wiceminister I. Dzierzgowska. Gazety Wyborczej w ogóle to nie wzruszyło, o samej kampanii wypowiadała sie lekceważąco, a nawet z cieniem pogardy. Dlaczego? Bo w zachowaniu tzw. klucza ma ona swój własny interes, ściśle materialny, zgadnijcie jaki ? Prof. Hartmanowi udało sie przebic na łamy Wyborczej z rewelacyjnymi spostrzeżeniami, z lekko zakamuflowana teza że reforma edukacyjna przyniosła degradacje intelektualną. Udało mu sie przebic, prawdopodobnie dlatego, że do tej pory był ulubionym autorem Wyborczej, aczkolwiek redaktorzy tej gazety przeważnie nie ulegaja sentymentom i rozstają sie szybko i skutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
stefanturnau Szkoła buja w obłokach 11.04.09, 08:30 Matematyka jest nauką tyleż ścisłą, co humanistyczną. Niestety, nie w szkole, gdzie przedmiot zwany matematyką dawno przestał mieć z nią wiele wspólnego. Matematyk amerykański Paul Lockhart lamentuje nad tym w internecie (www.maa.org/devlin/LockhartsLament.pdf). Oto parę fragmentów tego dużego eseju: Pewien muzyk obudził się z przerażającego sennego koszmaru. Śniło mu się, że znalazł się w kraju, gdzie wprowadzono obowiązkowe nauczanie muzyki. “Chcemy pomóc naszym uczniom, by w przyszłości mogli sprostać wyzwaniom coraz bardziej dźwiękiem nasyconego świata”. Pedagodzy, instytucje oświatowe i struktury państwowe zostały postawione na nogi wobec tego wielkiego zadania. Zamówiono przeprowadzenie badań, powołano komisje, i podjęto decyzję: akcja będzie przeprowadzona bez udziału ani jednego muzyka czy kompozytora. ... Za misję szkoły podstawowej i gimnazjum uznano wyćwiczenie samego języka, tj. umiejętności pisania nut według ustalonych reguł. ... Ze smutkiem stwierdzam, że nasz obecny system kształcenia matematycznego to dokładnie taki sam koszmar. Rzeczywiście, gdybym miał zaprojektować mechanizm przeznaczony do niszczenia naturalnej ciekawości dzieci i ich zamiłowania do odkrywania i tworzenia form, nie wymyśliłbym prawdopodobnie niczego skuteczniejszego niż to, co właśnie robimy. Nie miałbym tyle wyobraźni, żeby stworzyć ten rodzaj bezsensownej, bezdusznej rzeczy, jaką stanowi współczesne nauczanie matematyki. ... Pierwszą rzeczą, którą trzeba zrozumieć, jest to, że matematyka jest sztuką. Różnica między matematyką a innymi sztukami, takimi jak muzyka czy malarstwo, polega na tym, że nasza kultura nie uznaje jej za sztukę. ... Nauki przyrodnicze tak bardzo wsiąkły w kulturę, że prawie każdy wie, co to atom, galaktyki i prawa przyrody. Ale gdy nauczyciel mówi lub daje do zrozumienia, że matematyka to wzory, definicje i algorytmy do zapamiętania – kto się poderwie w proteście? ... Jest to samonapędzające się monstrum naszej kultury: uczniowie poznają matematykę u swoich nauczycieli, a nauczyciele u swoich nauczycieli, i tak ten brak zrozumienia i doceniania roli matematyki w naszej kulturze odtwarza się bez końca. Co gorsze, nieśmiertelność tej “pseudo-matematyki”, nacisk na dokładne wykonywanie bezsensownych manipulacji symbolami kreuje swą własną kulturę i własny system wartości. Ci, którzy osiągnęli w tym biegłość, czerpią ze swego sukcesu sporo samozadowolenia. To, że w matematyce liczy się swoboda tworzenia i wrażliwość estetyczna, jest ostatnią rzeczą, jaką chcieliby usłyszeć. Niejeden student wścieka się odkrywając, że choć przez lata był uważany za “dobrego matematyka”, w istocie nie ma matematycznego talentu, a jest jedynie bardzo dobry w naśladowaniu wzorców. Matematyka to nie naśladowanie wzorców; to tworzenie nowych wzorców. Cały ten esej w moim tłumaczeniu ukazał się w czasopiśmie dla nauczycieli "Matematyka" (www.edupress.pl/archiwum-czasopisma.php?id=12, listopad 2008 - styczeń 2009). Polecam; także humanistom... Stefan Turnau Odpowiedz Link Zgłoś
zyta2003 Re: do spokojnego Zenka 11.04.09, 20:01 Nie wiem, gdzie wyczytales, ze sugeruje, to autor artykulu uzywa slowa "tuman". Uwazalam jedynie, ze jesli ktos tu bierze udzial w dyskusji, to jest zaangazowany. Widac sie mylilam, mozna pisac nie bedac zaangazowanym. Slowo "tuman" wg starego slownika jezyka polskiego oznacza: "czlowiek tepy, ciezko myslacy, matol, tepak". Nie bede dyskutowac jaki procent ludzkosci to tumany. Natomiast ciesze, sie, moje dzieci, a teraz wnuki, chodzily i chodza do szkol, gdzie nikt nigdy nie wyrazal sie o nich pogardliwie i po chamsku. Gdzie moj syn po kilku miesiacach chodzenia tu do szkoly, nie znajac na poczatku jezyka powiedzial: po raz pierwszy nie boje sie, nie wstydze i nie bije mi serce, kiedy ide do szkloly. Bo juz go nikt nie ponizal. Nie wszyscy mieszcza sie w sprawiajacych radosc 30% nietumanow, ale wszystkim nalezy sie szacunek. Nawet nastoletnim tumanom, pod warunkiem, ze jedynym ich przewinieniem jest to, ze sa mniej zdolni. Przykro mi, ale prof. Hartman wyglada na takiego, ktory po prostu nie lubi tego co robi. Nikt nie zareagowal na podniesiony przeze mnie problem nieuczciwosci mlodziezy. Autor stwierdza to jako fakt, a z ktorym nikt nie umie walczyc. A moze wzorem tego okropnego kraju, z ktorego pisze, postawic na najlepszych, wtedy innych nie trzeba wyzywac od tumanow, a mozna znalezc w nich cos wartosciowego. Prawie w kazdym cos takiego jest. Wiem co pisze, bo wlasnie pierwszy nienaturalizowany obywatel w naszej rodzinie dostal sie na dwie uczelnie ligii bluszczowej, a konczy szkole publiczna - taka dla najlepszych, ktora ma 8 laureatow nagrody Nobla, glownie z nauk scislych. W tej szkole nie marnowano czasu na wyuczenie wszystkich tego , co nigdy im nie bedzie potrzebne. Ale to juz od najnizszych klas nalezy wprowadzac zroznicowany poziom przedmiotow, klasy honorowe, i inne mozliwosci wykorzystania potencjalu intelektualnego - najlepszych, a nie dreczyc gimnazjaliste czyms, co przekracza jego percepcje, czego i tak przenigdy sie nie nauczy. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: do spokojnego Zenka 12.04.09, 12:36 A ten emotikon po słowie "tuman" widziałaś? I to jest jeden z "podproblemów" tego, o czym pisze Hartman - coraz gorszy poziom rozumienia innych, wyrażający się np. dopatrywaniem się "pogardy" i "chamstwa" tam, gdzie jest ironia, w zasadzie służąca zwalczaniu tejże pogardy i chamstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Nuczanie matematyki 12.04.09, 21:10 Nic dodac nic ujac. To co napisal o matematyce (a raczej o jej nauczaniu) "stefanturnau", czyli "Matematyka to nie naśladowanie wzorców; to tworzenie nowych wzorców", chcialem dawno temu napisac, ale brakowalo mi slow. Zawsze tez twierdzilem, ze matematyka nie jest nauka, bowiem jej twierdzenia nie sa weryfikowalne empirycznie. Matematyka to zreszta nie tylko sztuka, ale tez i jezyk nauk scislych... lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Szkoła buja w obłokach - stefanturnau 13.04.09, 13:17 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=87574&w=93966077&wv.x=2&a=93990461 Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Szkoła buja w obłokach 12.04.09, 10:27 1. >>Stawką w naszej grze jest po prostu upowszechnienie umiejętności czytania i pisania.<< Chyba Pan Profesor niezupełnie przemyślał ten problem. Celem istnienia systemu edukacji oraz poświęcania co najmniej dwunastu lat życia przez każde dziecko w Polsce nie jest podniesienie wskaźnika alfabetyzacji. Celem edukacji jest (między innymi) podjęcie pracy. 2. >>Dziś moje pytania kierowane do studentów I roku nie mogą już dotyczyć wiedzy szkolnej.<< Właśnie wyobrażam sobie wykład o Heraklicie i pytanie profesora "Po jakiemu mówi się w Argentynie?" i las rąk dwudziestolatków pragnących błysnąć odpowiedzią ;-) To WYKŁAD MA BYĆ INTERESUJĄCY Panie Profesorze, a nie przerywniki. 3. >>dotyczyć tragedii szkolnictwa. Czy tylko polskiego? Nie(...). Jest to bodajże jakaś głębsza "choroba dewaluacyjna", w wyniku której zapewne ulegną transformacji i przewartościowaniu pojęcia wiedzy, wykształcenia, a nawet inteligencji.<< Mi się zdaje, że już uległy. Może jeszcze trzymają się w bastionach profesorskich gabinetów, ale na wolności te pojęcia są już INNE niż kiedyś. 4. >>Tymczasem namawiam polityków, nauczycieli, rodziców i samych licealistów do podjęcia narodowej debaty o ratowaniu polskiej szkoły.<< Eee, a kogo tak naprawdę obchodzi znienawidzona polska szkoła? Kogo obchodzą ubezwłasnowolnieni nauczyciele? No i, wreszcie - dlaczego wzywa Pan do debaty o szkole, a dyskusja do artykułu odbywa się na forum Publicystyka?? 5. >>Chodzi tu bowiem o same fundamenty systemu edukacji, które, położone przed dziesiątkami lat, wydają się dziś niebezpiecznie zapadać.<< Ja już dość długo piszę o systemie edukacji, swoje śmieszne, małe posty. Wspomniane fundamenty spróchniały dziesiątki lat temu, w miarę jak dorobek Oświecenia okazywał się raczej zabobonem niż nauką. I na to właśnie chcę tu zwrócić uwagę: fundamenty europejskiego systemu edukacji to encyklopedyści i Komisja Edukacji Narodowej, ponad dwieście lat temu. 6. >>O tych wielkich cywilizacyjnych procesach, które prowadzą szkolnictwo do upadku, nie mam nic mądrego do powiedzenia.<< Szczerze i prawdziwie, niestety. Stare pojęcie matury utraciło sens, ale Pan nie zdaje sobie z tego sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
adam02138 Polska zawsze byla niedoksztalcona 12.04.09, 15:24 Nie rozumiem tego zdziwienia. Pan Filozof narzeka ze u nas licealisci sa niedoksztalceni, ale Polska zawsze byla krajem ludzi niedoksztalconych. Widac to po naszym wkladzie w nauke, jest on wlaciwie zerowy. Podnosimy sie na duchu Kopernikiem czy Curie, ale to jest zalosne. Polacy wybrali taki model ze beda tania sila robocza dla innych, w koncu mamy system demokratyczny, nic prostrzego rozpoczac ruch aby naklady czy standardy na szkolnictwo i nauke byly wyzsze. Ale wiekszosci rodakow to nie interesuje. I mowimy tu o tych rodakach ktorzy wedlug Pana Filozofa sa wyksztalceni za dobrych dawnych czasow jak on, czyli maja wysmienita mature, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Ponad 70% tego co napisali filozofowie... 12.04.09, 20:19 ... nie ma najmniejszego sensu. Jaki jest wiec sens uczenia filozofii, w tym jej historii? Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Kompletne bzdury napisane przez znanych filozofow 12.04.09, 20:23 na poczatek - Jacques Derrida (1930–2004) – francuski filozof, przedstawiciel postmodernizmu. "Stała Einsteina to nie stała, to nie środek. To samo pojęcie zmienności – to w końcu pojęcie gry. Innymi słowy, to nie jest pojęcie czegoś – środka, z którego obserwator może opanować pole – lecz samo pojęcie gry". Źródło: Jacques Derrida Structure, sign and play in the discourse of the human science. w: The Language of Criticizm and Sciences of Man. Baltimore, Johns Hopkins University Press 1970. Cytat ten został użyty przez Alana Sokala w jego parodiującym postmodernizm artykule Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce kwantowej grawitacji opublikowanym w numerze 46/47 Social Text. Polskie tłumaczenie cytatu zaczerpnięte z pozycji: Alan Sokal, Jean Bricmont Modne bzdury. O nadużywaniu pojęć z zakresu nauk ścisłych przez postmodernistycznych intelektualistów. w przekładzie Piotra Amsterdamskiego. pl.wikiquote.org/wiki/Jacques_Derrida Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcią 13.04.09, 19:52 w szczepionkach, więc są niedorozwiięte. Polska szkoła po reformach typu p. Hall pogłębia ich debilizm zamiast go łagodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 20:59 czyzbys nie wiedzial, ze w szczpeionkach serwowanych polskim niemowletom sa ogromne ilosci rteci? Pierwsza taka jest szczepionka przeciw zoltacze, ktora dostaja noworodki w pierwszych godzinach zycia. I wiesz kto za tym stoi? Polskie Ministesrwo antyZdrowia. W zadnym cywilizowanym kraju w EU nie truje sie tak dzieci rtecia, jak w Polsce. To jest celowe hodowanie rasy debilno-niewolniczej z Polakow. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 21:41 Zrodla prosze... Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 22:27 po zrodlo musisz sie zglosic do MZ, ale watpie czy ci udostepnia, bo strzega tych tajemnic przed spoleczenstwem. Wtajemniczeni to wiedza. szczepionka Euvax (zoltaczaka B) podawana 4 krotnie ma duze ilosci rteci, podobnie szczepionki DTP i kilka innych. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 23:22 Jestes lekarzem czy biologiem albo biochemikiem? Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 13.04.09, 23:55 herrrkagan napisała: > Jestes lekarzem czy biologiem albo biochemikiem? Co za różnica, skoro nie masz najmniejszego wpływu? Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 14.04.09, 00:07 niewazne kim jestem, wazne, ze pisze prawde o tym, ze polskie dzieci sa masowo trute rtecia z premedytacja. Wplyw na swoje dzieci maja teraz tylko rodzice, ktorzy maja prawo odmawiac tych trujacych szczepien. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 14.04.09, 09:32 Ja tez moge tu napisac, ze pisze prawde. I co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 14.04.09, 19:00 twoje prawo nie wierzyc. Jesli cie to naprawde interesuje, to bez trudu dotrzesz do faktow, o ktorych pisze, bo sa one dostepne w roznych zrodlach, a jesli nie, to twoja sprawa tkwic w niewiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcia... 14.04.09, 20:42 ... oraz POPiSowska propaganda... Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Ppolskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęc 14.04.09, 22:17 anathesis jest przykładem tego, jak wazne jest ogólne wykształcenie. Uczmy prawa jazdy a omijajmy niepotrzebną wiedzę z chemii, biologii czy umiejętność czytania ze zrozumieniem podstawowych pojęć naukowych. Potem mamy tłumy bełkoczące coś o GMO (choć o inżynierii genetycznej nie mają bladego pojęcia), czy walczące ze szczepieniami bo są wiernymi czytelnikami Nieznanego Świata i z tego pisemka czerpią całą wiedzę o świecia.. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcią 14.04.09, 22:24 Przepraszam bardzo, ale aby zrozumiec na czym polega inzynieria genetyczna, to trzeba postudiowac, i to conajmniej kilka dobrych lat biologie na dobrej wyzszej uczelni, a nie liznac ja w liceum. A przeciwko zdobywaniu prawa jazdy w szkole stana murem wlasciciele szkolek nauki jazdy. A tak na serio - potencjalna szkodliwosc GM jedzenia czy szczepionek to powazny problem, ale aby sie za niego wziac, czy nawet zrozumiec, o co w nim chodzi, to nie wystarczy biologia na poziomie maturalnym. Tu trzeba znac biologie na poziomie PhD, aby moc zabrac glos w powaznej dyskusji... Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 14.04.09, 23:22 tu dane, ze szczepionka Euvax (ktora zabila wiele dzieci) zawiera zwiazek rteci, thimerosal. Szczepionki stosowane w Polsce maja go szczegolnie duzo, tak jak szczepionki stosowane w Afryce, bo tu wysyla sie wszystkie zachodnie odrzuty farmaceutyczne. To samo tyczy szczepionek DPT. Rutynowo szczepione polskie niemowleta dostaja dawki rteci ok. 100 razy wieksze niz dopuszczalne dla doroslych osob. Rtec jest jedna z najbardziej trujacych substancji. Reszte sobie dospiewaj. wwwapp1.fda.moph.go.th/drug/zone_search/files/EUVAX%20B_1C%20223_41.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcia 15.04.09, 11:01 Nawet jak są, to to nie jest temat na ten watek. Zaloz sobie osobny, p.t. "Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcia!". Pozdr. :) Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 13:36 Mocno przesadzasz. Wastarczy dobry kurs z biologii na wysokości liceum. Może nie do wielce uczonej dyskusji ale do tego aby nie dac sobie wcisnąć głupot przez różnych oszołomów nazywających siebie ekologami. Do tego, żeby nie uważać ich za ekologów też wystarczy kurs biologii w liceum.Pewne podstawy ekologii czy genetyki zdobyte w liceum pozwolą zrozumieć naukowca popularyzującego wiedzę czy lekarza jeśli nie daj Boże dopadnie cię choroba genetyczna. Wiem co mówię bo z takimi niedouczonymi rodzicami mam do czynienia. Dla nich białko to to w kurzym jajku i nic więcej.Prawdopodobieństwo 25% urodzenia chorego dziecka tzn,że jak już się trafiło jedno to nastepne 3 będą zdrowe itd. itp. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcią? 15.04.09, 15:16 1. Nie wystarczy. Podobnie jak nie wystaczy roczny kurs z ekonomii aby zrozumiec, czy euro bedzie dobre dla Polski czy tez nie. 2. I nie myl ekologii z sozologia, a ekologow czy sozologow z ekoterrorystami i ekooszolomami. 3. A swoja droga, to aby ocenic, czy GM jedzenie jest szkodliwe czy tez nie, trzeba by wykonac eksperyment polegajacy na zywieniu (nawet nie latami, a pokoleniami) jednej grupy ludzi (conajmniej tysiac osob) owym GM food i porownac ja do grupy kontrolnej, o takim samym skladzie jesli chodzi o rase, stan zdrowia itd. Z tym, ze taki eksperyment musial by byc prowadzony przez conajmniej kilka pokolen, aby stwierdzic, czy GM food wplywa negatywnie na ludzka populacje, czy tez nie... Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 16:16 No cóż ktoś tu jest troszkę zarozumiały. Ja nie mylę ekologów, sozologów itd. Ja twierdzę, że brak wykształcenia ogólnego to powoduje. Ale zdaje się, że jesteś zwolennikiem uczenia wszystkich machania łopatą i prawa jazdy a wiedzę o prawidłach tego świata zostawiasz dla nielicznych doktorów czy profesorów. Nie mogę się z tym zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 18:04 1) To ty sie poslugujsz na tym forum terminami, ktorych nie rozumiesz... 2) Co widzisz zlego w tym, aby kazdy maturzysta (ktory spelnia warunki formalne) przystepowal do matury z prawem jazdy? 3) Nie rezerwuje dla nikgo wiedzy, tylko uwazam, ze aby zabierac glos w powaznej dyskusji na temat GM zywnosci, to nie wystarczy matura z biologi... Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 21:39 Ha a to dobre. Nie rozumiem? Jesteś pewien? To ty raczej nie rozumiesz moich wypowiedzi. Cały czas piszę nie o udziale w uczonej dyskusji ale o zrozumieniu prostych zasad rzadzacych ogólnie rzecz biorąc przyrodą , które to zrozumienie jest niezmiernie ważne w życiu. Pozwala również nie ulegać różnym oszołomom a także różnej maści doktorom. Ale ty wiesz lepiej, oceniasz wiedzę innych na odległość mało tego okazujesz innym pogardę (nie mówię tu o sobie), znasz się na wszystkim i z wyżyn swojego austarlijskiego doktoratu (którym się ciągle chwalisz) zamieniłbyś kurs biologii czy chemii w liceum na naukę prawa jazdy. Prawo jazdy niech sobie kazdy kto chce i ma taką potrzebę robi na własny koszt. Jak też wiele innych potrzebnych mu w życiu kursów. Szkoła średnia - liceum ogólnokształcące ma dać solidną wiedzę ogólną a nie kształcić umiejętności machania łopatą (też w życiu bardzo przydatną) czy też uczyć prawa jazdy. Takich umiejetności potrzebnych w życiu jest wiele i nie jest rolą liceum ogólnokształcącego je rozwijać. O to kazdy w życiu ma zadbać sam. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęcią 15.04.09, 22:00 Czy naprawde myslisz, ze rok-dwa lekcji biologii w liceum pozwoli ci zrozumiec na czym polega inzynieria genetyczna, i zrozumiec potencjalne niebezpieczenstwa wynikajace z uprawiania i spozywania GM jedzenia? I gdzie ja napisalem, ze chce usunac ze szkol srednich biologie i chemie i zastapic ja nauka prawa jazdy? Znow stosujesz taktyke "man of straw"... Ja chce usunac ze szkol zbedne przedmioty typu np. religii, odchudzic jezyk polski z gramatyki, zmienic sposob nauczania matematyki (np. przez usuniecie z niej trygonometrii na rzecz np. logiki) oraz wprowadzic nauke prowadzenia samochodu/motocykla w ramach przedmiotu, ktory sie kiedys nazywal roboty reczne... I nie rozumiem czemu uwazasz, ze szkola srednia nie powinna uczyc tak potrzebnej dzis umiejetnosci jak prowadzenie pojazdu mechanicznego oraz np. ogrodnictwa? Czy ty naprawde uwazasz, ze zadaniem szkoly jest zanudzanie uczniow zupelnie im niepotrzebna gramatyka i trygonometria? Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 15.04.09, 22:21 Kto się chce uczyć ogrodnictwa niech idzie do technikum ogrodniczego a nie do LO. Albo zapisze się na odpowiedni kurs albo studiuje na SGGW. Możliwości jest wiele. Wprowadzanie do LO nowych przedmiotów skutkuje usunięciem innych. Brak czasu (doba nie jest z gumy), brak kasy (przecież dlatego ciągle coś reformujemy żeby przyoszczędzić). Dlatego nie dowalajmy masy nowych pomysłów kosztem przyzwoitego wykształcenia ogólnego. Niech delikwent zna trygonometrię czy gramatykę.Akurat jeśli chodzi o religię to się zgadzam. Obecna reforma zmierza do kształcenia w ściśle określonym kierunku zarzucając wykształcenie ogólne.Na efekty nie będziemy długo czekać.Zaleje nas masa wykształconych matołów z którymi nie będzie można porozmawiać o niczym oprócz ich dziedziny. Z przyjemnością słucham wspaniałego lekarza i erudytę prof Szczeklika i z żalem słucham młodych kolegów i koleżanek moich córek studentek. Oni naprawde będą w swej dziedzinie specjalistami i nic ponad to. Nie czytają, nie potrafią prawidłowo gramatycznie zbudować zdania itp itd. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 14:16 Ogrodnictwo bardziej sie przyda w zyciu niz formalna gramatyka jezyka polskiego czy trygonometria. I oczywiscie, ze trzeba ze szkol usunac kupe niepotrzebnych przedmiotow a na ich miejsce wprowadzic potrzebne, takie jak chocby nauka prowadzenia samochodu czy tez wprowadzenie do prawa. Przypominam, ze obowiazuje zasada ignorantia iuris nocetm, a w szkole uczen niewiele (najczesciej nic) sie dowiaduje na temat obowiazujacego go prawa. Ciekawie kiedy napisal na ten temat Sean Connery ("James Bond"), po tym, jak go oszukala banda adwokatow i sedziow, a dla tego go oszukala, ze w szkolach brytyjskich tez wtedy nie nauczali podstaw prawa... i zauwaz, ze prymitywni pasterze np. z Iranu mowia pieknym, jezykiem perskim, mimo ze ich nikt nie uczyl jego gramatyki. I co wiedzial o gramatyce starogreckiego Omiros (badz ci starodawni, najprawdopodobiej nawet niepismienni poeci, ktorzy ulozyli byli Iliade i Odysseje)? Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 15:20 To, że słucham Szczeklika z przyjemnością to wynik tak jego pięknego języka jak i ogromnej wiedzy nie tylko medycznej. Jest ereudytą pełną gębą bo tak kiedyś pojmowano ogólne wykształcenie. Człowiek po maturze umiał się wysłowić, znał literaturę, łacinę, trygonometrię. Jestem wrogiem często powtarzanego przez młodych "a po co mi to".Nigdy nie przewidzisz co ci się w życiu przyda. Czy będziesz wygłaszał przemówienia, wykładał czy liczył objętości. A zresztą czy wszystko czego się w szkole uczysz ma być przydatne w dalszym życiu? A może ma ci to zapewnić na etapie szkolnym rozwój ogólny. Mój znajomy , absolwent technikum ogrodniczego pracuje w laboratorium. Jest technikiem i do stanu czerwoności ze wstydu doprowadza młodych panów mgr. inż kiedy zanim oni odpalą kalkulatory podaje im wynik. Panowie magistrowie nie potrafią bez wspomagania policzyć stężenia roztworu, objętości itp. Operacje matematyczne z zastosowaniem wzorów skróconego mnożenia wzbudzają podziw i pytanie a skąd pan to wie? Facet jest starym prykiem i dawno temu zdawał maturę. Magisterki kiedyś sprawdzały wynik na kalkulatorze teraz wierzą na słowo. W szkole pewnie też pytali a po co mi to aż przyszło się wstydzić przed starym technikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 16:30 Co ma trygonometria ze sztuka oratorska? Przypominam, ze doskonalymi wreczm, jelsi nie genialnymi oratorami byli Mussolini i Hitler - potrafili oni wrecz zahipnotyzowac swych sluchaczy, i wiemy czym sie to skonczylo... A Lem w Szpitalu Przemienienia opisal byl osobnika umyslowo ograniczonego, ktory byl jednoczesnie genialnym wrecz rachmistrzem. I czym sie tu zachwycac? Przciez wiadomo, ze kon i samochod sa szybszi od czloieka w km/h, a komputer czy kalkulator w operacjach na sekunde. Czlowiekowi wrecz nie przystoi robic tego, co maszyna badz zwierze zrobi lepiej... Ja bym sie wstydzil na miejscu tego technika, ze jedyne co potrafi, to byc takim niezbyt dobrym komputerem... Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 20:17 No i znowu wychodzi zadufanie doktorka z Australii. A ja bym się wstydziła na miejscu tych magistrów. że nie potrafią wykonać prostych operacji umysłowych. A taką jest obliczenie stężenia w tej pracy akurat często potrzebne (oni wręcz nie rozumieją zasady tych obliczeń). A ów technik, którym zapewne pogardzasz bo potrafi liczyć ma również szeroką wiedzę z historii ,której podstawy otrzymał w szkole i którą przez całe życie poszerza. Ale może uważasz, że te bzdury z historii też nikomu do niczego nie są potrzebne. Bo MEN tak uważa.Wiesz co z tego co piszesz jawisz mi się dość nieciekawym człowiekiem. Niestety po raz kolejny w życiu przekonuję się, że tytuł naukowy jeszcze o niczym nie świadczy. Życzę dalszej kariery i błyszczenia wśród niedouczonej tłuszczy za to posiadającej ogródki i prawo jazdy. Smutne to, że tak myśli naukowiec. Porównałeś Hitlera do prof. Szczeklika? Zdumiewające. Chyba nie wiesz kto to taki. No ale po co ci ta wiedza. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 16.04.09, 21:37 Dzisiaj takie proste analizy wykonuja atomaty: szybciej, dokladniej i taniej oraz bezpieczniej. I ja tym technikiem nie pogardzam jako czlowiekiem, ale mam gdzies te jego rachunkowe umiejetnosci i jego wiedze na temat historii - gdyby byl dobrym historykiem, to na pewno znalazlby dobra posadke w IPNie... ;) I nie musze byc dla ciebie ciekawym czlowiekem - tu na szczescie licza sie opinie mych studentow i mego pracodawcy, a ty atakujac mnie wciaz ad personam dajesz tylko dowod braku kultury (szczegolnie kultury dyskusji) i braku argumentow ad rem... :( I przy Hitlerze to ten twoj profesorek jest wiekszym zerem niz nawet Ziobro. Hitler to postac wywolujaca burzliwe dyskusje ponad pol wieku po jego smierci. A kto, poza rodzina i malejaca garstka znajomch bedzie za pol wieku pamietac tego twego profesorka? Znaj proporcje... Odpowiedz Link Zgłoś
hajota Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 20.04.09, 13:03 herrrkagan napisała: >wprowadzic nauke prowadzenia > samochodu/motocykla w ramach przedmiotu, ktory sie kiedys nazywal > roboty reczne... Taka sobie dygresja... To było możliwe i praktykowane w czasach głębokiej komuny, za późnego Gomułki. W X klasie liceum, zamiast robót ręcznych, mieliśmy kurs prawa jazdy w Pałacu Młodzieży. I komu to przeszkadzało? Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Polskie dzieci od 1 dnia życia są trute rtęci 20.04.09, 19:51 Jak widac przeszkadzalo to Walesie i jego solidaruchom... Odpowiedz Link Zgłoś
aa_6 Czegoś tu nie rozumiem. Skoro 14.04.09, 22:12 ci uczniowie są tak beznadziejni, to dlaczego przyjmuje się ich na wyższe uczelnie? Ale czy na wszystkie czy może tylko na różnej maści pseudouczelnie, których jedynym celem jest zarabianie jak najwięcej, dzięki jak największej liczbie studiujących? Jeśli to drugie, to gdzie są kontrolerzy poziomu nauczania na takich "uczelniach"? Sądzę jednak, że generalnie kontrolują, a autor artykułu mocno przerysowuje sytuację, choć z drugiej strony pewnie musi wymrzeć cała masa "dinozaurów/ek" polskiego szkolnictwa podstawowego, średniego i... wyższego , żeby naprawdę coś się zmieniło na lepsze. Poza tym trzeba umieć nauczyć dzieci i młodzież, jak korzystać z internetu... Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: Czegoś tu nie rozumiem. 14.04.09, 22:16 A czego tu nie rozumiesz? Mamy panstwowe uczelnie, a na nich mamy kadre, ktora potrzebuje studentow, bowiem inaczej straci prace. A wiec przyjmuje sie na studia jak leci, a za to wszystko placi i tak podatnik, ktory w obecnej demokracji nie ma nic do gadania... Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 dlaczego przyjmuje się ich 14.04.09, 23:07 Demokratycznie wybrane władze jeszcze w czasach Unii Wolności postanowiły zlikwidować technika i zawodówki, i wysłać wszystkich na studia. Jak postanowiły, tak zrobiły. Handtke, Radziwiłł, Dzieżgowska, kilka kadencji Sejmu - spora liczba ludzi przyłożyła swą dłoń do tej tragedii. To co dzieje się teraz, to jest rzeczywiście tragedia: technika co prawda się ostały, ale ze zmniejszoną ilością klas, podobnie zawodówki. Dyrektor który nie przyjmie do liceum uczniów, których kiedyś nie chciałby nawet w zawodówce, nie dostanie subwencji i będzie musiał zamknąć szkołę. W tej sytuacji niedoszła krawcowa musi zaliczyć klasówkę o całkach, a po maturze zdobyć wreszcie jakiś zawód. W tym celu pójdzie do Wyższej Szkoły Czegoś i Czegoś w Radomiu... > ... generalnie kontrolują, a autor artykułu mocno > przerysowuje sytuację, choć z drugiej strony pewnie musi wymrzeć > cała masa "dinozaurów/ek" polskiego szkolnictwa podstawowego, > średniego i... wyższego , żeby naprawdę coś się zmieniło na lepsze. Te "dinozaury" nie mają tu nic do powiedzenia. Istnieje minimum programowe które musi być zrealizowane choćby wszyscy uczniowie mieli zalecenia z poradni. _System_edukacji_ nie spełnia swej funkcji, ale z punktu widzenia społeczeństwa. Jeśli chodzi o właścicieli tego systemu (czyli polityków) to każdej ekipie udaje się ukręcić trochę lodów. Jeśli chodzi o klientów systemu (czyli rodziców) to oni zostali ubezwłasnowolnieni, czego przykładem nabór sześciolatków do klas pierwszych. Pracownicy systemu już są zaprogramowani na obecny styl pracy i nawet nie wyobrażają sobie, że mogłoby być lepiej, taniej i skuteczniej. Ci niezaprogramowani odchodzą. Uczniowie/studenci są materiałem poddawanym obróbce w kombinacie zwanym systemem szkolnym. > Poza tym trzeba umieć nauczyć dzieci i młodzież, jak korzystać z > internetu... Ty nie patrz jacy ci ludzie są ciemni, tylko patrz którędy płyną pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
herrrkagan Re: dlaczego przyjmuje się ich 15.04.09, 11:00 Otoz to. W normlnym kraju 1% ludnosci robi doktorat (i nie ma tam habilitacji), 5% robi mgr, 10% licencjat/inzyniera, a jakies gora 50% konczy na maturze. Reszcie wystarczy dobra zawodowka... Ale w Polsce mamy wciaz powiekszajaca sie kohorte dozywotnich, belwederskich profesorow z calkowicie bezuzyteczna wiedza, wiec trzeba dla nich oplacac (z budzetu) katedry i przyjmowac studentow... Odpowiedz Link Zgłoś