bantus
27.04.09, 14:46
"Chrześcijaństwo i oświecenie, pomimo wzajemnej wrogości, zgodne były w
aprobacie idei godności ludzkiej."
Chrześcijaństwo? Niektórzy myśliciele humanizowali chrześcijańską tradycję,
trudno jednak powiedzieć na ile im się to udało. W religii najważniejszy jest
Bóg i oddawanie mu czci. Nawet miłość do bóstwa staje się przykazaniem i
wymaga całkowitego poświęcenia siebie wierze oraz bliźniemu, czyli
współwyznawcy albo kogo za takowego się uznaje.
Religia nie tylko deklaruje, że najważniejszy jest Bóg i jego absolutne
zasady, ale pokazuje to przez zamachy na kliniki aborcyjne, samobójcze ataki
na cywilów, niekończące się konflikty między katolikami i protestantami w
Irlandii Pn., prawosławnymi-katolikami-muzułmanami w byłej Jugosławii, żydami
i muzułmanami w Izraelu i Palestynie,
muzułmanami-protestantami-katolikami-animistami w różnych krajach Afryki
(których to Afrykanów nie można nawet chronić przed pandemią HIV, bo to bezbożne).
Bogowie mogą być pomniejsi choć bliżsi i bardziej namacalni jak Mao, Hitler,
czy Stalin w młodych prężnych jeszcze niedawno wyznaniach, czy starzy i
dogorywający jak ci bliskowschodni. Gdyby ci humanistyczni bogowie kilku
intelektualistów tak kochali człowieka jak to deklarują myśliciele nie
stworzyliby świata tak brutalnego, bezwzględnego i pełnego wszelkiego zła
(wystarczy wziąć pod uwagę to niezawinione, bo nad czym człowiek ma naprawdę
kontrolę?).
Bogowie zawsze żądali ofiar i je sobie brali z pośród swoich wyznawców albo
poprzez swoich wyznawców. Rzymianie nie uwierzyli neoplatonikom w ich
intelektualne bóstwa, choć podtrzymywali ich ojcowską wiarę w panteon bogów.
Tak samo dziś lud nie przejmie się bogami intelektualistów.