arkady.ronin
03.05.09, 09:05
"mistrzem tamtejszego Trinity College" - mistrz = master = po polskiemu to
magister po prostu. :). Rzeczywiście guru. Dla porównanie proponuje przejrzeć
życiorys i pytać o kosmologię, teorię poznania i filozofię przyrody profesora
astrofizyki, habilitowanego doktora filozofii i astrofizyki, księdza Michała
Hellera. Wygrał nagrodę Templetona za podejmowanie trudnych pytań
filozoficzno-religijno-naukowych dotyczących między innymi istnienia
człowieka. Z całym szacunkiem do pana Martina Rees. Szukanie autorytetów bez
sprawdzenia najpierw polskiego kontekstu naukowego postrzegam trochę jak objaw
buntu pokolenia imigrantów i próbę odcięcia się a nawet dyskredytacji polskich
wartości. Jakie typowe. Czas najwyższy by przestać marnować potencjalnych
przywódców, potencjalnych naukowców, potencjalnych wynalazców i inne zdolne
umysły. Przekierować strumień pieniędzy na edukację podstawową i wyższą,
stypendia dla zdolnych dzieci, darmowe posiłki dla wszystkich dzieci i
studentów, wyższe wynagrodzenia dla nauczycieli i doktorantów. Ja rozumiem że
wygodna administracja nie chce burzyć statusu quo poprzez przekierowanie
pieniędzy z siebie na innych i robienie sobie jeszcze potencjalnej
konkurencji, ale od tego są obywatele by się DOMAGAĆ, GŁOSOWAĆ i robić
ruchy obywatelskie w każdej WAŻNEJ sprawie. Jak damy się wmanipulować jako
społeczeństwo w problemy w stylu tego kto napisał "głupi kaowiec" w damskiej
toalecie to nigdy nie skończymy rejsu degrengolady. ot taka refleksja. Może
warto zacząć tworzyć nową Solidarność opartą o ideę wykorzystania naszej
wywalczonej "wolności" do budowania lepszego świata? Co to za wolność jeśli
zasoby są marnowane, potencjał jest niewykorzystany, a ludzie są ignorowani?
Ludzie to wartość podstawowa.
System w którym bardziej bezczelny i pewny siebie prostak może więcej jest z
gruntu skazany na prostackie rozwiązania. Rozwiązanie problemów przez robienie
ciśnienia na pracownikach to nie jest żadna kompetencja tylko dowód jej
braku. Spółki skarbu państwa to są odwieczne "stoliczku nakryj się" dla
polityków a my przez to między innymi płacimy jedne z najwyższych rachunków za
energię w
Europie. Idiotycznie realizowane przetargi państwowe, itp, itd. Brak ludzi w
administracji ogarniających całościowo problemy dowodzi hermetyczności tego
środowiska i utrzymania statusu quo. Po co do diabła są specjalne szkoły dla
urzędników? Grupa wzajemnej adoracji ot co. Zdolni ludzie i tak przychodzą z
prawa z UJ i UW, z SGH, AGH itp. Jeden dobry prawnik i jeden dobry inżynier mógłby
zastąpić połowę dowolnego ministerstwa a jeden informatyk drugą połową. Jest
to jednak niewykonalne przy obecnym poziomie ustawowej biurokratyzacji. Żadne
procedury ustawowe, standardy, protokoły, czy iso nie zastąpią jednak
myślących osób. 100 dziewczyn może latać po 10 piętrach z 1000 dokumentów a
autostrada się i tak nie wybuduje, będziemy mieli za to więcej
równouprawnienia i mniejszy przyrost naturalny.