Dodaj do ulubionych

Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy"

19.05.09, 18:11
Smieszne
Obserwuj wątek
    • maruda.r Menedżerska dzicz 19.05.09, 18:41

      "Według profesora zjawisko ma szerszy kontekst. - Chodzi o personalizację
      marketingu. To forma przywiązywania do firmy, tworzenia takiej niby rodzinnej
      atmosfery - mówi prof. Krzysztofek."

      *****************************

      To niech Empik robi to we własnym gronie, a nie wobec klientów. Spoufalanie
      się jest złym obyczajem i wcale niczego nie ułatwia. Wręcz przeciwnie -
      usztywnia relacje między sprzedawcą, a klientem. Osoby, które to razi, nie
      mają w zwyczaju od razu zwracać uwagi - bo to część zasad dobrego wychowania.
      Niech więc Empik nie bierze braku pyskówek przy ladzie za dobrą monetę.

      Ciekawe, gdzie zarząd Empiku się wychowywał? W buszu?

      • jednorazowy3 Proste rozwiązanie 19.05.09, 20:20
        Płacić kartą żony

        Ciekawe co by taki sprzedawca zrobił jakby facet płacił kartą na której jest imię Monika. Pewnie: dziękuję Panie Monika
        • lokator Re: Proste rozwiązanie 19.05.09, 21:27
          "Ciekawe co by taki sprzedawca zrobił jakby facet płacił kartą na której jest imię Monika. Pewnie: dziękuję Panie Monika"

          - Ochrona zatrzymała by takiego klienta.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl "Krów z panem nie pasałam" 19.05.09, 22:40
            Oto prosta odpowiedź na spoufalanie się.

            Jestem za grzecznością, której Polakom strasznie brakuje. Ochroniarz mówiący
            dzień dobry jest całkiem na miejscu.

            Ale mówienie do ludzi po imieniu przez kasjera, to spoufalanie się dla
            pieniędzy. Nie ma nic wspólnego z grzecznością. W wielu sytuacjach grzeczność
            polega na zachowaniu pewnego dystansu.

            "Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna;
            Bo nie jest bez grzeczności i miłość dziecinna,
            I wzgląd męża dla żony przy ludziach, i pana
            Dla sług swoich, a w każdej jest pewna odmiana."

            Na wszelki wypadek będę kupować w Empiku za gotówkę.
            • shayna87 Oczywiście najłatwiej bić kasjerów 19.05.09, 23:47
              Tyle że to jakby nie z ich inicjatywy.
              • jakubowska100 co za szit!!! 20.05.09, 00:25
                od dzisiaj będę starała się przychodzić do empiku z gotówką czyli
                trzeba będzie wypłacić z bankomatu kasę przed wejściem. dla mnie to
                chore, nie podoba mi się wcale, że ktoś zwróci się do mnie po
                imieniu. Ja go nie znam więc niech tak zostanie. Nic nas nie łączy,
                a takie relacje są totalnie sztuczne, bo to relacje biznesowe.
                Biznes to biznes, mi to bardzo odpowiada, że jestem anonimowa. Nie
                po to płacę kartą by ktoś tam więcej o mnie wiedział. płacę kartą bo
                nie muszę targać ze sobą banknotów i złodziej jak mi ukradnie kartę
                to raczej nic z niej nie będzie miał, więc moja kasa jest
                bezpieczniejsza. Nie mam najmniejszej ochoty by ktoś do mnie mówił
                po imieniu nawet wsadzając 'pan' przed nazwiskiem. Na Zachodzie
                nikomu do tyłka nie przyjdzie się tak zachowywać, wiem, bo najpierw
                dwa lata siedziałam na Sokratesie w Barcelonie i Madrycie, potem dwa
                lata w Londynie, ostatnio kilka miesięcy w Berlinie. Tam się szanuje
                anonimowość, nikomu nic do tego jak się nazywam, niech spadają, to
                jest sztuczne i to jest naruszenie moich praw. Ja chcę tylko dać
                kasę i dostać towar - po to podchodzę do kasy, po nic więcej - im
                szybciej się to stanie tym lepiej, bo mi się spieszy. Jakiś dureń
                wpadł na pomysł rodem ze Starbucksa, co też jest gó...ane. Ludzie,
                dajcie spokój, mam przestać chodzić do Empika i wybrać Traffic?
                wkurzają mnie takie praktyki. nikomu nic do moich danych.
                • rooboy przesadzasz, jakubowska z ta "anonimowoscia"... 20.05.09, 00:42
                  jaki masz problem w tym, ze ktos zna twoje imie??? jesli zas chodzi
                  o niemcy, moj znajomy dostal list urzedowy, na ktorym (na kopercie)
                  bylo napisane: imie i nazwisko, geb. tu data jego urodzenia,
                  nastepnie adres... w moim kraju zupelnie nie do pomyslenia, aby data
                  urodzenia byla na kopercie... ale w moim kraju szanuje sie
                  prywatnosc, a nie anonimowosc (w zakresie imienia)...
                  • jakubowska100 ciekawe co będzie panie Alfonsie 20.05.09, 00:53
                    jak cię nazwą Alfons i pół kolejki zatoczy sie ze śmiechu. a tak na
                    poważne nie podoba mi się to wcale i jest to najzwyczajniejsze
                    cwaniactwo i hipokryzja. poczytaj sobie jak kumasz trochę angielski:

                    privacy: solitude, intimacy, anonymity, reserve. These states must
                    balance participation against norms:

                    Each individual is continually engaged in a personal adjustment
                    process in which he balances the desire for privacy with the desire
                    for disclosure and communication of himself to others, in light of
                    the environmental conditions and social norms set by the society in
                    which he lives. - Alan Westin, Privacy and Freedom, 1968[9]

                    Under liberal democratic systems, privacy creates a space separate
                    from political life, and allows personal autonomy, while ensuring
                    democratic freedoms of association and expression.

                    Mam swoje prawo do prywatności i anonimowości i będąc w jakimś
                    sklepie chcę z niego skorzystać. przychodzę, wybieram, płacę
                    wychodzę - to jest dla mnie najlepsze. gdy koleżka się do mnie
                    odezwie po imieniu zrobię awanturę. i się nie będę opieprzać.
                    • rooboy dalej przesadzasz.... 20.05.09, 01:06
                      z tym alfonsem to nie wiem czy przyklad jest trafiony... przeciez
                      sprzedawca, domyslajac sie (lub obawiajac sie) reakcji kolejki na
                      brzmienie tego imienia, nie musi go uzyc, aby nie "zambarasowac"
                      klienta... nie bardzo zas rozumiem, co chcesz udowodnic przytaczajac
                      ten angielski fragment... jest w nim napisane, ze trzeba balansowac
                      prywatnosc z potrzeba komunikacji z innymi, wiec podanie swego
                      imienia jest chyba malym "sacrifice" prywatnosci, aby osiagnac te
                      komunikacje... i tak, w moim kraju znajomosc imion jest bardzo
                      przydatna, bo moge do kogos zagadnac po imieniu, a nie inaczej...
                      wyobraz sobie, ze ulica idzie john, wypadl mu bilet na coldplay i
                      jest juz 20m od miejsca gdzie bilet lezy... wygodniej i milej jest
                      zawolac: john! niz hey you!... jest wiele miejsc na swiecie, gdzie
                      za hey you mozna wpasc w niezle tarapaty, wiec trzebaby bilet
                      schowac do kieszeni i samemu na koncert isc... only joking...
                      • esbecka_qrrrwa_z_tvn Dancke_Herrr_Donek_Zakupy__:))))) ))))))))))))))))) 20.05.09, 12:20
                        :))))))))))
                      • morane Re: dalej przesadzasz.... 22.05.09, 00:52
                        > wyobraz sobie, ze ulica idzie john, wypadl mu bilet na coldplay i
                        > jest juz 20m od miejsca gdzie bilet lezy... wygodniej i milej jest
                        > zawolac: john! niz hey you!... jest wiele miejsc na swiecie, gdzie
                        > za hey you mozna wpasc w niezle tarapaty

                        Wszystko zależy od sytuacji i miejsca w którym się znajdujemy. I tak, jeśli
                        jesteśmy w Angli:
                        a.Jeśli znam Johna
                        i) jesteśmy w podobnym wieku ( lub John jest młodszy ) to jak
                        najbardziej "John".
                        ii) jest dużo starszy to "Excuse me, Mr. Smith!"
                        iii. jest szlachcicem to "Excuse me, Sir John !" ;-)
                        b. Jeśli nie znam
                        i) jesteśmy w podobnym wieku ( lub John jest młodszy ) to "Hey mate, you
                        dropped your ticket"
                        ii) jest dużo starszy to "Sir, you dropped your ticket"

                        Ale jesteśmy w Polsce, nie w Anglii czy USA i nie ma co kalkować czyichś
                        zwyczajów kulturowych i językowych na siłę
                        . Podobnie jak nie należy
                        tłumaczyć obcojęzycznych zwrotów dosłownie, bo wychodzą bzdury.

                        To jak zwracam się do drugiej osoby i jak chciałbym żeby inni zwracali się do
                        mnie zależy też od kilku czynników: od stopnia znajomości, różnicy wieku,
                        wzajemnego statusu i okoliczności spotkania ( czy to spotkanie towarzyskie, czy
                        biznesowe i czy z daną osoba widuję się często czy spotkaliśmy się jednorazowo.
                        A także, jak określił jeden z dyskutantów "czy poznajemy się na ulicy" a ja bym
                        dodał, czy przedstawiliśmy się sobie. I to ostatnie kryterium moim
                        zdaniem warunkuje posługiwanie się imieniem, obojętnie, czy poprzedzonym formą
                        pan/pani czy nie. Kiedyś w dobrym towarzystwie uchodziło za nietakt zwracanie
                        się do osoby której się nie zostało przedstawionym, nawet jeśli znało się jej
                        imię i nazwisko z innego źródła.

                        Kiedy kogoś poznaję i się mu przedstawiam, daję tym samym przyzwolenie na
                        posługiwanie się moim imieniem i nazwiskiem w rozmowie ze mną. Natomiast kiedy
                        wchodzę do Empiku czy innej anonimowej placówki handlowej, to po to żeby kupić
                        płytę lub książkę a nie po to żeby przedstawiać się obsłudze.

                        Zwracanie się per "Panie Krzysztofie" na podstawie informacji podpatrzonej na
                        karcie kredytowej kojarzy mi się z sposobem rozmowy policjanta zatrzymującego
                        kierowcę który popełnił wykroczenie drogowe. Po otrzymaniu dokumentów zazwyczaj
                        powie "Panie Krzysztofie, czy pan wie dlaczego pana zatrzymałem ?". Akcentuje
                        tym swoją przewagę, bo on zna moje imię i nazwisko z dokumentów, a ja jego nie.
                        Taka forma zwracania się przez osoby mi nie znane kojarzy mi się bardzo
                        negatywnie. Świadczy o pewnej poufałości w stosunku do osoby, do której się tak
                        zwracamy. A nie każdy może życzyć sobie poufałości ze strony osoby nieznajomej.

                        Dodam jeszcze, że w naszym osiedlowym Pub'ie jesteśmy z barmankami na ty i po
                        imieniu. 20-to letnia kelnerka mówi na "ty" 50-cio latkom czasem, ale dlatego że
                        oni wcześniej tak kazali się do siebie zwracać. Jest bardzo sympatycznie i
                        "rodzinnie", czujemy się jak u siebie. Ale to jest miejsce do którego przychodzę
                        od lat i od lat spotykam te sam znane mi osoby. Jak spotkamy się na ulicy to też
                        się poznajemy.
                    • refleksyjny Odbiło ci 20.05.09, 06:18
                • viking2 Re: co za szit!!! 20.05.09, 02:38
                  jakubowska100 napisała:
                  > bezpieczniejsza. Nie mam najmniejszej ochoty by ktoś do mnie mówił
                  > po imieniu nawet wsadzając 'pan' przed nazwiskiem. Na Zachodzie
                  > nikomu do tyłka nie przyjdzie się tak zachowywać, wiem, bo najpierw
                  > dwa lata siedziałam na Sokratesie w Barcelonie i Madrycie, potem dwa
                  > lata w Londynie, ostatnio kilka miesięcy w Berlinie. Tam się szanuje

                  Rzecz polega na tym, ze ten "obyczaj" poufalosci trafil do Polski wlasnie z
                  Zachodu, konkretnie z kontynenty polnocnoamerykanskiego, a tamze najpierw
                  wprowadzono go w bankach. Dziwaczne i dosc niezreczne bylo, kiedy
                  dwudziestokilkuletnia kasjerka zwracala sie do emeryta "dziekuje, Christopher"
                  (bo anglo-zubozonej formy "pan", czyli "Mr" nie uzywa sie z imionami).
                  Uzasadnienie bylo mniej wiecej takie, jak i w Empiku - pozorne "zaprzyjaznienie
                  sie" z klientem, traktowanie go jak kogos znajomego, by wytworzyc wzajemne wiezy
                  sympatii (czyli tak naprawde zachecic klienta do robienia interesow z tym
                  wlasnie bankiem).
                  Dziala roznie, jedni nie zwracaja na to uwagi, inni sie obruszaja, jeszcze inni
                  sie kloca. Ja z moja bankowa doradczynia (ale to nie jest "panienka z okienka")
                  jestem po imieniu, moja zona tez. Akurat jest tak, ze robie sporo operacji w
                  jednym i tym samym oddziale (bo najblizej) i tam sa urzedniczki, z ktorymi tez
                  jestem po imieniu, ale z wzajemnoscia - zwyczajnie, bo bylem jednym z pierwszych
                  klientow i po prostu znamy sie z widzenia. W bankach, gdzie nie znam nikogo, nie
                  pozwalam mowic do siebie po imieniu (grzeczna, ale wyraznie dajaca do
                  zrozumienia o co chodzi forma po angielsku wyglada tak, ze ona do mnie "thank
                  you, Alphons", a ja na to "it's Mr Lunkenheimer, please").
                  W Empiku na "dziekuje panie Krzysztofie" tez mozna odpowiadac "raczej poprosze
                  panie Malinowski". Moze i denerwujace, ale stalego klienta zapamietaja po
                  trzecim razie. Jak nie, to dopiero wtedy zpamietaja...
                  Albo - tak jak piszesz - placic gotowka.
                  • rooboy viking, alphons lunkenheimer, niezle... 20.05.09, 02:55
                    tez smiesznie w tej ameryce... gdybym ja wyjechal do bank teller:
                    it's mr. lunkenheimer, please, na jej/jego grzeczne: thank you,
                    alphons, to od tego czasu caly bank myslalby o mnie: alphons "big
                    nose" lunkenheimer... w moim kraju jest chyba prosciej i
                    przystepniej... gdy podchodze do okienka i zanosi sie, ze bede przy
                    okienku dluzsza chwile, teller pyta: can i call you alphons? i say
                    yes and job's done, ale rownie dobrze moglbym powiedziec: i prefer
                    lunkenheimer... efekt ten sam co u ciebie, ale przynajmniej nie
                    scinasz tellera tak ostro...
                    • viking2 Re: viking, alphons lunkenheimer, niezle... 21.05.09, 03:27
                      rooboy napisał:
                      > yes and job's done, ale rownie dobrze moglbym powiedziec: i prefer
                      > lunkenheimer... efekt ten sam co u ciebie, ale przynajmniej nie
                      > scinasz tellera tak ostro...

                      Nie, w amerykanskiej kulturze i obyczajach "it's Mr lunkenheimer, please" wcale
                      nie jest ostro. Wprost przeciwnie, to jest to, co zwykle jest nazywane
                      "grzecznie, ale stanowczo", z naciskiem na "grzecznie". Ostro to byloby "I don't
                      remember being on the first-name basis with you", albo "Do not call me by my
                      first name". Ale -jak napisalem - w jednym banku znaja mnie kasjerki i
                      urzedniczki, ja znam je, wszyscy witaja sie przez "Hi, Jennifer", "Hi, Alphons,
                      how are you doing?" i tak dalej. Do menadzerki banku tez mowie "Thanks, Ingrid"
                      - bo rzecz jest na poziomie wzajemnej znajomosci, dosc luznej, ale rozpoznajemy
                      sie na ulicy albo w sklepie.
                      Natomiast tam, gdzie mnie nie znaja, raczej nie chce wchodzic w zazylosc "po
                      imieniu" na ten jeden raz, bo po co?
                      • rooboy masz racje, viking... 21.05.09, 03:48
                        chyba uzylem zbyt ostrego zwrotu, piszac "tak ostro"... w koncu
                        magic word "please" zawsze ma charakter zmiekczajacy i wskazujacy na
                        zupelny brak agresji lub gniewu... oczywiscie jesli jest
                        wypowiedziane luzno, a nie prze zacisniete szczeki...
                        • viking2 Re: masz racje, viking... 21.05.09, 18:10
                          rooboy napisał:
                          > zupelny brak agresji lub gniewu... oczywiscie jesli jest
                          > wypowiedziane luzno, a nie prze zacisniete szczeki...

                          ...Ani nie wscieklym rykiem, ktory slychac dwie ulice dalej...:)
                    • viking2 Re: viking, alphons lunkenheimer, niezle... 21.05.09, 21:43
                      rooboy napisał:
                      Re: alphons lunkenheimer, niezle...

                      P.S. Alfons jest uklonem w strone tego, co napisala jakubowska100, a
                      Lunkenheimer to producent kolnierzy rurowych, ktory zaczal gdzies tak w latach
                      30-tych - akurat mialem katalog pod reka.
                      • rooboy viking, jestes process engineer??? 22.05.09, 02:59
                        albo mechanical, chemical?
                        • viking2 Re: viking, jestes process engineer??? 22.05.09, 17:44
                          Mechanical. Projektowanie czesci kompresorow do silnikow lotniczych. A katalog
                          mam z czasow, kiedy robilem orurowanie do stacjonarnych (przemyslowych) silnikow
                          turbinowych. Aero nie uzywa Lunkenheimera, tylko glownie Parkera, albo
                          specjalistycznej konfiguracji "na zamowienie" (Aeronautical Standards i tym
                          podobne nudne publikacje))
                          • rooboy Re: viking, jestes process engineer??? 24.05.09, 01:17
                            interesujace... przez kilka lat zajmowalem sie zarzadzaniem
                            sprzedazy i operacji paliw lotniczych, aby twoje silniki mialy na
                            czym latac...
                            • viking2 Re: viking, jestes process engineer??? 25.05.09, 04:51
                              rooboy napisał:

                              > interesujace... przez kilka lat zajmowalem sie zarzadzaniem
                              > sprzedazy i operacji paliw lotniczych, aby twoje silniki mialy na
                              > czym latac...

                              J8?
                • refleksyjny Chyba cię pogięło 20.05.09, 06:17
                  albo wymóżdżyło
      • mielnik2002 Re: Menedżerska dzicz 19.05.09, 21:49
        no widocznie nigdy nie wysciobiles nosa po za swoja mala Polske. i nie wiesz jak wyglada to za nasza zachodnia granica i w usa.
        skracanie dystansu sprzedawca-klijent powoduje, ze czlowiek robiacy zakupy czuje sie bardziej wyluzowany. i nikt tu nie mowi o spoufalnaniu sie!
        w buszu to znajduje sie Polska. do tego 100 lat za Murzynami!
        • agnieszka_72 Re: Menedżerska dzicz 19.05.09, 22:33
          > skracanie dystansu sprzedawca-klijent powoduje, ze czlowiek
          robiacy zakupy czuj
          > e sie bardziej wyluzowany. i nikt tu nie mowi o spoufalnaniu sie!
          > w buszu to znajduje sie Polska. do tego 100 lat za Murzynami!

          Owszem jest to forma spoufalanie się i nie ma to nic wspolnego z
          buszem, czy murzynami.
          • mielnik2002 Re: Menedżerska dzicz 19.05.09, 23:06
            jesli w przyszlosci bede mial okazje robic zakupy w polskkim sklepie to poprosze
            sprzedawce, zeby mowil mi po imieniu.
            nie mysle tu o kasjerkach w markecie, ale tam gdzie robiac zakupy trzeba
            porozmawiac ze sprzedawca.
            bede czul sie swobodniej niz zeby mi "Panowano".
        • lilimeye Re: Menedżerska dzicz 19.05.09, 23:34
          mielnik2002 napisał:

          > no widocznie nigdy nie wysciobiles nosa po za swoja mala Polske. i nie wiesz
          jak wyglada to za nasza zachodnia granica i w usa.

          Ale my jesteśmy właśnie w Polsce, a nie za granicą i ja sobie nie życzę, żeby mi
          ktoś na siłę wprowadzał cudze obyczaje. W Polsce mówienie obcej osobie po
          imieniu jest spoufalaniem i jest traktowane jako niegrzeczne.
        • adret Re: Menedżerska dzicz 19.05.09, 23:55
          Mieszkam od lat "za zachodnią granicą" i jakoś do tej pory nigdy w
          żadnym sklepie nie skracano wobec mnie dystansu. I w kraju też sobie
          tego nie życzyłabym. Lubię Empik, ale ten nowy zwyczaj nie podoba mi
          się, uważam to za naruszenie dóbr osobistych.
        • maruda.r Re: Menedżerska dzicz 20.05.09, 00:48
          mielnik2002 napisał:

          > no widocznie nigdy nie wysciobiles nosa po za swoja mala Polske. i nie wiesz ja
          > k wyglada to za nasza zachodnia granica i w usa.
          > skracanie dystansu sprzedawca-klijent powoduje, ze czlowiek robiacy zakupy czuj
          > e sie bardziej wyluzowany.

          **********************************

          Jakoś nie czuję się wyluzowany, gdy obcy młody człowiek, ni z gruszki, niż
          pietruszki, zwraca się do mnie po imieniu.

          Oprócz granic zachodnich istnieją również inne. Dlaczego to amerykański zwyczaj,
          zresztą prymitywnie skopiowany, ma być obowiązującym? Dlaczego nie skopiować
          rosyjskiego zwyczaju zwracania się po imieniu i otczestwie? Albo latynoskiego
          zwyczaju klepania się po łopatce? To dopiero skróciłoby dystans w sklepie.

          W danym kraju staram się przestrzegać zasad tam obowiązujących. W myśl
          przysłowia: Jeśliś w Rzymie, czyń jak Rzymianie.

          • mielnik2002 Re: Menedżerska dzicz 20.05.09, 06:16
            kiedys kopiowano wszystko z Francji. teraz kopjuje sie wzorce ogulnie przyjete
            jako zachodnie. nie widzie w tym nic zlego. a juz zupelnie jesli dotyczy to
            zachowan miedzyludzkich.
            mozna albo po polsku wejsc do sklepu naburmuszonym i z nikim nie gadac. a do
            tego traktowac sprzedawce jako zlo konieczne. albo mozna porozmawiac z nim jak z
            partnerem w interesach.
            nie widze potrzeby zeby od razu pic z nim brudzia, zeby przejsc na "ty".
            mam nadzieje, ze anglicy, amerykanie i inni, mieszkajacy w naszym pieknym kraju
            (nie mam tutaj na mysli turystow) nie czynia jak Polacy. i jestem pewien, ze
            szaro, smutno i oficjalnie wcale im nie odpowiada.
            • maruda.r Re: Menedżerska dzicz 20.05.09, 13:19
              mielnik2002 napisał:

              i jestem pewien, ze
              > szaro, smutno i oficjalnie wcale im nie odpowiada.

              *******************************

              Szaro i smutno? Jakoś nie zauważyłem. Zawsze wymieniam uprzejmości i uśmiechy z
              obsługą sklepów - i jakoś nie jest mi do tego niezbędna informacja o imieniu
              sprzedawcy. I tu liczę na wzajemność.

    • lehoo Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 18:42
      Nie byłbym zadowolony, gdyby jakiś smarkacz za lady usiłował się ze mną
      pospolitować. Sam ja sobie wybieram te osoby, z którymi chcę być po imieniu.
      • kasia20055 Dziękujemy panie Donaldzie. Już odejdź 19.05.09, 21:37
        Dziękujemy panie Donaldzie. Już odejdź.
    • calstop Mam mieszane uczucia 19.05.09, 19:19
      Z jednej strony, czulbym sie niezrecznie, gdy sprzedawca, ktory osobiscie mnie
      nie zna, nazywal mnie po imieniu.

      Z drugiej strony obrazuje to pewna wlasciwosc stosunkow miedzyludzkich w Polsce.
      Ogolnie jestesmy bardzo blisko z rodzina, a cala reszta spoleczenstwa malo nas
      obchodzi. Dla rodziny jestesmy sporo zrobic, ale niewielu z przejmie sie
      widokiem wyraznie zagubionego turysty w centrum miasta i zapyta, czy mu nie
      pomoc. (Sa oczywiscie osoby, ktore to zrobia, ale naprawde wiekszosc z nas
      bedzie sie krepowac).

      Owa niechec do bycia nazywanym po imieniu (dotyczy ona takze mnie) jest wlasnie
      wyrazem tego trendu. Moze warto by bylo nad tym jakos pracowac. Moze
      niekoniecznie tak, jak robi to Empik (bo im raczej nie zalezy na zmianie calego
      spoleczenstwa), ale jakos warto by bylo zaczac.
      • prairiewind Re: Mam mieszane uczucia 19.05.09, 19:33
        Nie dorabiaj teorii do zalosnych prob zwiekszania obrotow sklepu. Ja odrzucam z
        pogarda takie proby spoufalania sie, gdy wiem ze tu chodzi wylacznie o KASE.
        • calstop Re: Mam mieszane uczucia 19.05.09, 19:53
          Nie dorabiam zadnych teorii. (I prosze nie dorabiac teorii do moich postow).

          Zdaje sobie, ze sklepowi chodzi tylko o kase, a nie o poprawienie polskiego
          spoleczenstwa. Jednak przy okazji zauwazam, ze nasz opor przed takim
          spoufalaniem jest symptomem opisanych przeze mnie wlasciwosci polskiego
          spoleczenstwa.
          • prairiewind Re: Mam mieszane uczucia 19.05.09, 19:58
            Oki.
            Sniegbielszy najlepiej opisal(a) to co chcialbym ci odpowiedziec . 10/10
            • calstop Re: Mam mieszane uczucia 19.05.09, 20:08
              Nie mam problemu z tym, co mowi Sniegbielszy. "Tykanie" w obecnym spoleczenstwie
              razi, gdyz przekracza ustalone normy. Nie zmieni sie tych norm w ciagu jednego
              dnia i "tykanie" na sile jest przesadne.

              Problem w tym, ze te normy pokazuja, ze budujemy pewne bariery miedzy soba.
              Warto by bylo te bariery zaczac zmniejszac, bo osobiscie uwazam, ze troche
              przesadzamy. Gdy bariery sie zmniejsza, to i potem normy sie dostosuja. (Powinno
              byc to robione wlasnie w tej kolejnosci; zaczynanie od wprowadzania "tykania"
              jest bezcelowe). Ale to zaczyna brzmiec jak abstrakcyjna akademicka dyskusja :)
              • jakubowska100 zmniejszac bariery 20.05.09, 00:46
                zmniejszać bariery tak i to bardzo. dla mnie to co robi empik to je
                zwiększa. relacje, które proponuje są jedynie relacjami biznesowymi,
                z gruntu nastawionymi na jak najlepsze upłynnienie transakcji.
                wystarczy zwykłe czy życzy sobie pan/pani, prosiłbym, a ja i tak
                kupię to po co przyszłam. Poza tym to co teraz się stanie to taka
                sama robotyka obsługiwania dwustu osób w ciągu kilku godzin plus
                jeszcze do tego imię każdej z tych osób. Wyjdzie karykatura, bo w
                słowach będzie 'Panie Alfonsie (i pewnie wybuch śmiechu kolejki i
                zażenowanie klienta)' i dalej leci taśma, bez zwracania tak naprawde
                uwagi na nic - czyli czy to pan Alfons, czy Pelagia nie ma to
                żadnego tak naprawdę dla kasjera znaczenia. Udawanie więc że ma
                jakieś znaczenie tylko powiększa fałsz! Siedziałam i siedzę na
                Zachodzie kilka lat (teraz jestem w kraju) i nigdzie nie widziałam
                takich zwyczajów, no może w Hard Rock Cafe gdzie z kelerami nawet
                piwo żlopaliśmy, ale to specyficzne miejsce. Dystans na Zachodzie
                powinien być skracany tam gdzie trzeba - czyli mówiąc brutalnie
                najlepiej między klientami - w pubie natychmiast się nawiązuje
                kontakt z kimś siedzacym obok (co bywa męczące), u nas jest to
                złamanie zasad graniczące z bezczelnością. W autobusie ludzie nagle
                zaczynają ze sobą gadać o wszystkim (Francja, Wlk. Brytania) u nas
                jest milczenie, w pociągu przedział się zna przeważnie po 15
                minutach, u nas potrzeba kilku godzin jeśli w ogóle żeby się do
                siebie odezwać. Jak w Hiszpanii koleś okradł dziewczynę zleciało się
                pół ulicy, u nas jak bili kolesia w autobusie to wszyscy mordy w
                okna i cisza. To z czym trzeba walczyć u nas to patologiczny wstyd,
                który mamy zakorzeniony. Natomiast czymś zupełnie innym jest próba
                wyłudzenia kasy (logika jest taka: nazwiesz po imieniu, bardziej
                zwiążesz klienta ze sklepem i przyjdzie tym chetniej następnym
                razem) poprzez udawanie dobrych stosunków czy jakichkolwiek innych
                poza biznesowymi. To jest zwyczajna hipokryzja i cwaniactwo.
          • lesew Re: Mam mieszane uczucia 20.05.09, 05:38
            calstop napisał:

            > Nie dorabiam zadnych teorii. ...<

            Też sądzę, że jednak dorabiasz ... A żeby wypowiadać się o społeczeństwie, to
            jednak trzeba lepszych danych - socjologia wymaga odpowiedniego warsztatu, więc
            daruj sobie.
    • ochra Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 19:25
      Dziwaczne, mnie wystarczy że mówią "proszę" i "dziękuję".
      • sniegbielszy Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 19:49
        Ja tez mysle, ze to jest przekroczenie granicy dobrego wychowania i importowanie
        na sile cudzych obyczajow, ktorych nie do konca rozumieja.
        Kazde spoeczenstwo posiada nomy zachowania uwarunkowane tradycja i swoja kultura
        i tak powinno pozostac. Za kazdym razem kiedy slysze "nowoczesnego" polskiego
        mlodzienca zwracajacego sie do starszego Polaka mezczyzny po imieniu jest to dla
        mnie szok! Natomiast kompletnie nie razi mnie to w srodowiaku Amerykanow. I
        brzmienie tego "you"(co znaczy -wy-, a nie -ty_) jest calkowicie inne. W polskim
        uzyciu jest to za kazdym razem przekroczenie dobrych manier i okazanie braku
        szacunku. Miedzy Amerykanami jest to przyjety sposob zwracania sie, ale tez nie
        wsrod obcych sobie ludzi. Dla obcych, sprzedawcow, czy jakiegokolwiek innego
        servisu klient jest -ser-, albo -madam-.
        Jest to oczywiscie w zyciu codziennym bardziej skomplikowane w zaleznosci od
        wieku rozmowcow i ich pozycji spolecznej, ale ogolnie to przekonanie Polakow, ze
        wszyscy moga sie "tykac" jest wielkim nieporozunieniem. Polskie "tykanie"
        (bledne nasladownictwo innej kultury) jest zazwyczaj zwyklym chamstwem i
        absolutnie lepiej wszystko wyglada i brzmi jesli w polskim srodowisku zachowane
        sa stare i sprawdzone polskie dobre obyczje.
        • sniegbielszy Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:02
          przepraszam, oczywiscie -sir-.
        • tomekjeden Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:28
          Jasne, że tak. Polskie "tykanie" to nie to samo co mówienie po imieniu w krajach anglosaskich. You jest czasami błędnie tłumaczone jako ty. Ta osoba rządzi się wyłącznie liczbą mnogą, i jest czymś pośrednim między ty i wy. Anglosasi zwracają się do klienta Miss, czy Mr albo Mrs plus nazwisko. Oczywiście nie za dużo, bo robi się tekst komiczny. Próbowałem, jako że pracuję w Anglii, mówić przez telefon do polskiego klienta Pani Agnieszko, czy Panie Andrzeju. I to tylko do osób dużo młodszych ode mnie. Tak z ciekawości. Nie odniosłem wrażenia, żeby tym kilku klientom to się podobało. Polskie Pan czy Pani, bez żadnych imion, jest przyjęte w Polsce jako forma uprzejma między klientem a obsługą, w szerszym kontekście również. Często jest to błędnie tłumaczone na angielski, jako Sir i Madam. Sir, Madam są dużo bardziej formalne od kolokwialnego użycia Pan Pani. W Polsce zwyczajowo zaczyna się używać imion po trochę dłuższej znajomości. Taka jest polska kultura, czy polska uprzejmość. Nie lepsza czy gorsza od innych, a po prostu inna. Pan Adam, "doradca" Empiku, sprawia wrażenie głupiego smarkacza, który powinien się ogolić, po raz pierwszy w życiu, uczesać, nauczyć i schludnie wyglądać i, przedewszystkim, nauczyć szacunku dla swoich klientów. Małpowanie, kalkowanie, wprowadzanie na siłę, w oparciu o jakiś kompleks niższości, cudzych obyczajów językowych nie bardzo pasuje do jakiegoś "doradcy", bardziej zaś pasuje do mało rozwiniętego młodego niedomytego przygłupa.
          • piotrs Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 22:57
            You nie jest czymś między 'wy' a 'ty' - znaczy 'wy'. A w liczbie pojedyńczej
            jest formą grzecznościową.
            Kiedyś używało się w liczbie pojedyńczej słowa ty - thee (np. mówiąc do służby),
            albo grzecznościowego wy - you (np. mówiąc do gości).
            Teraz 'thee' zostało tylko w modlitwach, starych sztukach, poezji i piosenkach
            (np. w szantach). Ale dalej you, mimo że używane w obu liczbach, to nie jest to
            samo co mówienie per 'ty' w Polsce.
            • tomekjeden Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 00:08
              piotrs napisał:

              > You nie jest czymś między 'wy' a 'ty' - znaczy 'wy'. A w liczbie pojedyńczej
              > jest formą grzecznościową.
              > Kiedyś używało się w liczbie pojedyńczej słowa ty - thee (np. mówiąc do służby)
              > ,
              > albo grzecznościowego wy - you (np. mówiąc do gości).
              > Teraz 'thee' zostało tylko w modlitwach, starych sztukach, poezji i piosenkach
              > (np. w szantach). Ale dalej you, mimo że używane w obu liczbach, to nie jest to
              > samo co mówienie per 'ty' w Polsce.

              xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

              piotrs napisał:

              > You nie jest czymś między 'wy' a 'ty' - znaczy 'wy'. A w liczbie pojedyńczej
              > jest formą grzecznościową.
              > Kiedyś używało się w liczbie pojedyńczej słowa ty - thee (np. mówiąc do służby)
              > ,
              > albo grzecznościowego wy - you (np. mówiąc do gości).
              > Teraz 'thee' zostało tylko w modlitwach, starych sztukach, poezji i piosenkach
              > (np. w szantach). Ale dalej you, mimo że używane w obu liczbach, to nie jest to
              > samo co mówienie per 'ty' w Polsce.

              xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

              Ty to nie thee a thou, jeśli idzie o ścisłość. To thee = do ciebie, ku tobie. Funkcjonalnie i w odczuciu językowym you może jak najbardziej być pomiędzy ty i wy. Sam fakt, że czasownik to be w obu liczbach to you are wyraźnie na to wskazuje. W angielskim kolokwialnym słyszy się czasami you was, kiedy rozmówca podkreśla, że zwraca się do adresata pojedyńczego. Zaś dosyć ostre oy, you! może być przetłumaczone jako ej ty!. Oczywiście polskie mówienie "per ty" i angielskie you to nie jedno i to samo. Jeżeli idę tutaj (w Anglii) do polskiego sklepu to zwracam się do sprzedawcy Pan, Pani, i tak samo replikuje mi sprzedawca. Zaś l lokalnym sklepiku angielskim mówimy sobie z przemiłym właścicielem po imieniu. I w jednym i w drugim sklepie rozmowa może dotyczyć pogody, czy krachu ekonomicznego. Pewno, że jest jakaś różnica między sferą emotywną wymiany zdań w obu sklepach. Nie jest ona, jednak, tak duża jak polskie przejście od Pan, Pani do mówienia sobie po imieniu. W porównaniu z semantyką takiego przejścia ta "różnica międzysklepowa" jest bardzo mała. Stąd, między innymi, ten pomysł z Empiku by do klientów zwracać się per Panie Krzysztofie jest, nawet przy zachowaniu formy trzecioosobej Pan, zupełnie infantylny i nieprzystawalny do potocznych oczekiwań językowych.Dużo by można o tycz rzeczach pisać.
              • stefan99999 Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 00:13
                Tu jesteś jednak w błędzie:

                l. p. Thou art

                l. m. you are

                To, że obecnie nie używa się formy Thou, prowadzi do nieporozumień, ale:

                Our Father, who ART in heaven,
                Hollowed by Thy name,
                Thy kingdom come, etc.


                tomekjeden napisał:

                > Sam fakt, że czasownik
                > to be
                w obu liczbach to you are wyraźnie na to wskazuje.
                • tomekjeden Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 00:34
                  stefan99999 napisał:

                  > Tu jesteś jednak w błędzie:
                  >
                  > l. p. Thou art
                  >
                  > l. m. you are
                  >
                  > To, że obecnie nie używa się formy Thou, prowadzi do nieporozumień, ale:
                  >
                  > Our Father, who ART in heaven,
                  > Hollowed by Thy name,
                  > Thy kingdom come, etc.
                  >
                  >
                  > tomekjeden napisał:
                  >
                  > > Sam fakt, że czasownik
                  > > to be
                  w obu liczbach to you are wyraźnie na to wskazuje
                  > .

                  xxxxxxxxxxxxxxxxx

                  I widzi Pan. Nie trafia do Pana ani krótka wykładnia o polskiej kulturze
                  językowej, ani prosty argument o koniugacji czasownika to be. Zostawmy to
                  pierwsze, bo prośba o uprzejmość z Pańskiej strony może być stratą czasu. A
                  teraz do belferki:

                  Singularis

                  1. I am

                  2. You are

                  3. He, she, it is

                  Pluralis

                  1. We are

                  2. You are

                  3. They are

                  Pewno, że thou art to liczba pojedyńcza. I co ma niby z tego wynikać? Nic
                  z Pańskiej argumentacji nie rozumiem.
                  • stefan99999 Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 00:53
                    Zwracam tylko uwagę na błędy logiczne w Twojej wypowiedzi. I doprawdy nie wiem
                    co to ma wspólnego z wykładnią o polskiej kulturze oraz pouczaniu mnie, że z
                    mojej strony nie można liczyć na uprzejmość.

                    A swoją drogą liczba jest pojedyncza, a nie pojedyńcza. Ale i to pewnie uznasz
                    za brak uprzejmości z mojej strony. :-)


                    tomekjeden napisał:

                    >
                    > xxxxxxxxxxxxxxxxx
                    >
                    > I widzi Pan. Nie trafia do Pana ani krótka wykładnia o polskiej kulturze
                    > językowej, ani prosty argument o koniugacji czasownika to be. Zostawmy t
                    > o
                    > pierwsze, bo prośba o uprzejmość z Pańskiej strony może być stratą czasu. A
                    > teraz do belferki:
                    >
                    > Singularis
                    >
                    > 1. I am
                    >
                    > 2. You are
                    >
                    > 3. He, she, it is
                    >
                    > Pluralis
                    >
                    > 1. We are
                    >
                    > 2. You are
                    >
                    > 3. They are
                    >
                    > Pewno, że thou art to liczba pojedyńcza. I co ma niby z tego wynikać? Ni
                    > c
                    > z Pańskiej argumentacji nie rozumiem.
                  • stefan99999 Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 00:54
                    Zwracam tylko uwagę na błędy logiczne w Twojej wypowiedzi. I doprawdy nie wiem
                    co to ma wspólnego z wykładnią o polskiej kulturze oraz pouczaniu mnie, że z
                    mojej strony nie można liczyć na uprzejmość.

                    A swoją drogą liczba jest pojedyncza, a nie pojedyńcza. Ale i to pewnie uznasz
                    za brak uprzejmości z mojej strony. :-)
              • rooboy t1, bardzo eleganckie wytlumaczenie 20.05.09, 00:15
                niuansow jezyka angielskiego...

                while on this subject, czy odkryles juz "the real reason" dlaczego
                anglicy pisza i wielka litera??? ten o przejrzystosci graficznej juz
                slyszalem...
                • tomekjeden Re: t1, bardzo eleganckie wytlumaczenie 20.05.09, 00:55
                  rooboy napisał:

                  > niuansow jezyka angielskiego...
                  >
                  > while on this subject, czy odkryles juz "the real reason" dlaczego
                  > anglicy pisza i wielka litera??? ten o przejrzystosci graficznej juz
                  > slyszalem...


                  xxxxxxxxxxxxxxxxxx

                  Rooboy, you are morbidly incorrigible, impervious to well reasoned and elegantly presented arguments. The reason why I is written in upper case is exactly that, which I gave you a few months ago. When the Old English ic changed into the diphtong i, the scribes found it easier to write it with the required clarity in upper case. The whole thing is very well documented, as there are many extanct manuscripts with proof enough to satisfy whole hordes of kangaroos, and other happy wallabies.

                  I must also add that you shocked me profoundly, few days ago, when you wrote about drinking cold beer. If this beer is Australian then you are, in my humble eyes, verging on insanity. Drinking it is like swallowing bloody toothpaste. (I have tried it once! S'truth what an experience, never to be repeated.) How do you do that? You might be into "Żywiec". In which case, profound apologies.

                  Pozdrawiam

                  t1

                  • rooboy t1, jedynie staram sie, aby certain t1... 20.05.09, 01:22
                    started to think for himself and not merely rely on what what he can
                    read (or be told)...

                    co za australijskie piwo piles??? zgadzam sie, ze jest wiele piw u
                    nas, ktore sa well below average, ale jest tez wiele niezlych, zas
                    wiekszosc jest lepsza niz miller's w ameryce... probowales crown
                    lager??? nie, zywca nie pijam, od dawna nie mam polskiego taste,
                    dlatego rowniez preferuje glenlivet od wyborowej czy belvedere...
                    pijam carlsberg, po pierwsze bo go lubie, po drugie (indirectly, ale
                    zawsze i ku zadowoleniu mojego syna) wspieram jego klub,
                    liverpool...
                    • tomekjeden Re: t1, jedynie staram sie, aby certain t1... 20.05.09, 08:10
                      Aha, a gdzie jakieś argumenty o tym I i i? :-)

                      Już nie pamiętam co to było za piwo.

                      Pozdr
                      • rooboy Re: t1, jedynie staram sie, aby certain t1... 20.05.09, 11:29
                        tomekjeden napisał:

                        > Aha, a gdzie jakieś argumenty o tym I i i? :-)
                        >
                        > Już nie pamiętam co to było za piwo.
                        >
                        > Pozdr

                        t1,

                        wiec moze to piwo bylo austriackie, a nie australijskie??? duzo
                        ludzi sie myli... mieszkalem kiedys w wiedniu i ten ich goesser albo
                        inny ottakringer to faktycznie nic nadzwyczajnego...

                        druga hipoteza... jesli australijskie, sprawdziles use-by-date przed
                        spozyciem??? zdarza sie, ze juz na bass strait kontenery spadaja do
                        oceanu i dryfuja sobie spokojnie az osiagna brzegi swojej
                        monarchii... problem w tym, ze moze to troche potrwac and beer may
                        go off in that time, a kazdy angielski (o szkockim juz nie
                        wspominajac) publican lubi tanio kupic swoj towar...

                        tez pudlo??? ok, moze to bylo xxxx??? queensland's premier beer
                        called xxxx... btw. do you know why queenslanders put 4 x's on their
                        beer cans??? because they do not know how to spell "beer"...

                        which brings me to a language matter of capital i vs lower case i...
                        have you finished the experiment of "what are you doing this
                        weekend"??? if not, you've got to do it first... if i tell you why,
                        you're not gonna believe me, but if you work it out yourself... then
                        there is a chance that you will accept my viewpoint...


                        ps. well done against the windies... the ashes look quite
                        interesting...
                        • tomekjeden Re: t1, jedynie staram sie, aby certain t1... 20.05.09, 20:04
                          Never mind the English scribes and their I.

                          Piwo było australijskie. Może i odrzut jakiś z dryfu.

                          What's this ashes business? Did you mean to say, the Ashes looks quite interesting this year, or, perhaps, dust to dust, ashes to ashes?
                          • rooboy Re: t1, jedynie staram sie, aby certain t1... 20.05.09, 22:47
                            oh yes, that's what i meant, my apologies. watch out for little
                            hughesy, i reckon he will do some serious damage to england this
                            northern summer.

                            cya
          • lesew Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 05:48
            tomekjeden napisał:
            >...
            Małpowanie, kalkowanie, wprowadzanie na siłę,
            > w oparciu o jakiś kompleks niższości, cudzych obyczajów językowych nie bardzo
            > pasuje do jakiegoś "doradcy", bardziej zaś pasuje do mało rozwiniętego młodego
            > niedomytego przygłupa. <

            I tu jest chyba sedno problemu: osobiście odnoszę wrażenie, że poziom kadry
            kierowniczej rodzimego biznesu schodzi na psy, Dlaczego?
            • maruda.r Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 13:36
              lesew napisał:

              > I tu jest chyba sedno problemu: osobiście odnoszę wrażenie, że poziom kadry
              > kierowniczej rodzimego biznesu schodzi na psy, Dlaczego?

              ******************************

              Zszedł już dawno. I zaproponował nam wiele rozwiązań-kalek, które prowadziły
              wyłącznie do nieporozumień.

          • tomekjeden Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 08:24
            Tutaj muszę przeprosić Pana Adama, którego błędnie wziąłem za doradcę Empiku, a
            nie za sprzedawcę zatrudnionego w tej firmie.
        • xieni Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 21:51
          Zgadzam się w całej rozciągłości ze śniegiembielszym. Ja również nie życzę sobie
          "tykania" mnie przez kasjera.

          Nie znam kraju w którym tykałoby się klienta w sklepie!
          • l_zaraza_l Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 23:36
            xieni napisała:

            > Zgadzam się w całej rozciągłości ze śniegiembielszym. Ja również nie życzę sobi
            > e
            > "tykania" mnie przez kasjera.
            >
            > Nie znam kraju w którym tykałoby się klienta w sklepie!

            Wybacz mi, bo wiek mój już poważny i wzrok nie ten... W którym miejscu tego
            artykuły jest mowa o tym, że sprzedawcy Empiku zwracają się do klientów na TY?
            Wygląda na to, ze nie doczytałam bo wg mnie tam było napisane, że zwracają się
            Per "Panie Krzysztofie". A więc zostaje zachowana pełna szacunku forma "Pan" i
            dochodzi "odanimowujące" klienta imię.
            • maruda.r Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 13:49
              l_zaraza_l napisała:

              > Wybacz mi, bo wiek mój już poważny i wzrok nie ten... W którym miejscu tego
              > artykuły jest mowa o tym, że sprzedawcy Empiku zwracają się do klientów na TY?
              > Wygląda na to, ze nie doczytałam bo wg mnie tam było napisane, że zwracają się
              > Per "Panie Krzysztofie". A więc zostaje zachowana pełna szacunku forma "Pan" i
              > dochodzi "odanimowujące" klienta imię.

              *******************************

              Nie. Nie ma szacunku, bo forma "Panie Krzysztofie" jest zarezerwowana dla kilku
              innych relacji. Funkcjonuje w środowiskach zawodowych, ale wyłącznie między
              osobami o podobnym wieku i stanowisku. Mogą też się tak zwracać osoby starsze
              lub na wyższym stanowisku do młodszych lub podwładnych. Wtedy jest to wyraz
              szacunku oparty na pewnej znajomości. O szacunku nie decydują zastosowane wprost
              formy, ale przeróżnego rodzaju sytuacje, w których się ich używa.

              Podobnie z formą "Panie Kowalski". Nauczyciel zwracając się ucznia per
              "Kowalski" czy wykładowca do studenta per "Panie Kowalski" niczego nie wyraża.
              Gdy jednak kierownik zwraca się do podwładnego per "Panie Kowalski", to oznacza
              w najlepszym wypadku dywanik, a w najgorszym wypowiedzenie.

              Nie tylko forma, ale i kontekst są ważne.

              • tomekjeden Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 21.05.09, 00:11
                Debata jeszcze trwa, to jeszcze coś od siebie dorzucę. Wydaje mi się, że wymiana
                zdań między "zarazą" a "marudą" dobrze oddaje treść argumentów. I "maruda" ma
                tutaj rację. W Polsce mówienie do osób nieznajomych po imieniu, czy to "per ty",
                czy "per Pan/Pani + imię", jest kulturowo obce, i po prostu nieuprzejme. Sama
                forma Pan/Pani jest tutaj jedyną formą uprzejmą. Przy czym w Polsce przyjęte
                jest, że obie strony, czyli sprzedawcy i klienci, mówią do siebie "per
                Pan/Pani". Takiej wzajemnej uprzejmości, opartej częściowo na gramatyce, chyba w
                krajach anglosaskich nie ma. A i tak anglosasi są raczej wobec siebie bardziej
                uprzejmi niż Polacy wobec siebie. A polega to, między innymi, na mniejszej
                zaczepności i agresywności, i na częstszym używaniu takich słów, jak
                "przepraszam", "proszę", "dziękuję". Jeżeli jest trend na zarzucenie
                PRL-owskiego naburmuszonego grubiaństwa, to zmiany powinny iść w tym właśnie
                kierunku, bez wprowadzanie na siłę obcych zwyczajów językowych. Odnoszę
                wrażenie, że "zaraza" nie czuje języka polskiego i obyczajowości, tkwiącej mocno
                w zbiorowej polskiej kulturze, którą wyraża. Poza Polską mieszkam już ponad 40
                lat, ale nigdy bym się nie zgodził, żeby osoba nieznajoma waliła mi kiedy jestem
                w kraju po imieniu.
        • l_zaraza_l Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 22:28
          sniegbielszy napisała:

          > Ja tez mysle, ze to jest przekroczenie granicy dobrego wychowania i importowani
          > e
          > na sile cudzych obyczajow, ktorych nie do konca rozumieja.

          Po zaimportowaniu na siłę PCtów, tez mało kto rozumiał.

          > Kazde spoeczenstwo posiada nomy zachowania uwarunkowane tradycja i swoja kultur
          > a
          > i tak powinno pozostac.

          Każde społeczeństwo ewoluuje. Nawet te za najmocniejszymi murami czy kurtynami -
          patrz Chyny czy choćby Korea Pn. gdzie pomimo ograniczeń większość mieszkańców
          jednak zeszła z drzew, choć życie na drzewach to jeszcze starsza tradycja niż
          "ludzka".

          Za kazdym razem kiedy slysze "nowoczesnego" polskiego
          > mlodzienca zwracajacego sie do starszego Polaka mezczyzny po imieniu jest to dl
          > a
          > mnie szok! Natomiast kompletnie nie razi mnie to w srodowiaku Amerykanow. I
          > brzmienie tego "you"(co znaczy -wy-, a nie -ty_) jest calkowicie inne. W polski
          > m
          > uzyciu jest to za kazdym razem przekroczenie dobrych manier i okazanie braku
          > szacunku.
          Mnie forma "Wy" raziłaby bardzo. Formę "Wy Obywatelu" już testowaliśmy.

          Miedzy Amerykanami jest to przyjety sposob zwracania sie, ale tez nie
          > wsrod obcych sobie ludzi. Dla obcych, sprzedawcow, czy jakiegokolwiek innego
          > servisu klient jest -ser-, albo -madam-.
          > Jest to oczywiscie w zyciu codziennym bardziej skomplikowane w zaleznosci od
          > wieku rozmowcow i ich pozycji spolecznej, ale ogolnie to przekonanie Polakow, z
          > e
          > wszyscy moga sie "tykac" jest wielkim nieporozunieniem. Polskie "tykanie"
          > (bledne nasladownictwo innej kultury) jest zazwyczaj zwyklym chamstwem i
          > absolutnie lepiej wszystko wyglada i brzmi jesli w polskim srodowisku zachowane
          > sa stare i sprawdzone polskie dobre obyczje.

          Forma "Panie Krzysztofie" nie jest "tykaniem", Takim "tykaniem" jest: Eeee...
          Krzysiek... Twoja karta nie ma pokrycia.".
          Co do "sprawdzonych obyczajów" to mam mieszane uczucia. Nie podobają mi się
          obyczaje, które udało się zmienić "na siłę" czyli te, które zabraniały chłopom
          opuszczać pańska ziemię, kobietom studiować i głosować. Ale bardzo lubię polskie
          związane z gościnnością i szacunkiem. Sformułowanie "Panie Krzysztofie..." jest
          gościnne i nie jest pozbawione szacunku. Natomiast "płaci pan..." jest równie
          bezszacunkowe i automatyczne jak kasa fiskalna.
          • sniegbielszy Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 17:18
            Wydaje mi sie, ze l_zaraza_l w swoim poscie dala nam najlepszy przyklad na
            postrzeganie swiata przez pryzmat wlasnych kompleksow, a takze pewnego rodzaju
            niezdolnosc do rozumienia slow i intencji rozmowcy.
            Wybacz, ze w tych warunkach nie podejme dyskusji z Toba l_zaraza_l .

    • owianka Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 19:37
      Odrzuca mnie to i nie życzę sobie. Nie przyjdę już do Empiku.
      • gistroff Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 22:28
        A mnie odrzuca jak czytam takie idiotyczne wypowiedzi.
    • observatorx Nie OK. Moje dane z karty sa dla banku a nie EMPiK 19.05.09, 19:42
      Kasjer nie powinien ich podgladac.
      • extrafresh Oni chcą gotówki... 19.05.09, 19:45
        Empik po prostu chce żeby klienci płacili gotówką.

        Przecież za każdą transakcję kartą odpalają jakiś procent np. Visie.
        Przy tysiącach operacji dziennie to spora kwota.
      • ford.ka Re: Nie OK. Moje dane z karty sa dla banku a nie 19.05.09, 21:32
        Wprost przeciwnie - ma obowiązek, żeby nie dało się zapłacić cudzą.
        Jak Ci ukradną kartę, to będziesz potem jęczał, że nikt nie zwrócił
        na to uwagi, że baba płaciła kartą wystawioną na Lecha K.
        W niektórych cywilizowanych krajach, o ile karta nie ma zdjęcia,
        trzeba się przy płaceniu wylegitymować.
        • l_zaraza_l Re: Nie OK. Moje dane z karty sa dla banku a nie 19.05.09, 23:41
          ford.ka napisał:

          > Wprost przeciwnie - ma obowiązek, żeby nie dało się zapłacić cudzą.
          > Jak Ci ukradną kartę, to będziesz potem jęczał, że nikt nie zwrócił
          > na to uwagi, że baba płaciła kartą wystawioną na Lecha K.
          > W niektórych cywilizowanych krajach, o ile karta nie ma zdjęcia,
          > trzeba się przy płaceniu wylegitymować.

          Ach! Ach! Nie szokuj nas! Wylegitymować? Okazać dokument, w którym może być (i
          zapewne jest) wydrukowane imię? Okazać sprzedawcy (kasjerowi - niepotrzebne
          skreślić)? Żeby się spoufalał?! GIODO nas pomści!
          Zakrzyknęli oburzeni Państwo Forumowiczostwo.
    • observatorx Tak zagaduje drogowka jak chce w lape od kierowcy. 19.05.09, 19:46
      Zajrza do prawa jazdy i leca "Panie Janku, a dokad to sie pan tak spieszy"
      czy cos w tym rodzaju
      • maruda.r Re: Tak zagaduje drogowka jak chce w lape od kier 19.05.09, 20:07
        observatorx napisał:

        > Zajrza do prawa jazdy i leca "Panie Janku, a dokad to sie pan tak spieszy"
        > czy cos w tym rodzaju

        *******************************

        Chyba masz rację, bo jak zaczynają "panie kierowco, przekroczył pan dozwoloną
        prędkość o 30 km", to jest przesrane.

        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Tak zagaduje drogowka jak chce w lape od kier 19.05.09, 22:48
          Hahaha, faktycznie. Jeden kolega opowiadał mi, jak policjant próbował wydębić od
          niego łapówkę. Klepiąc się rytmicznie po dłoni prawem jazdy, powtarzał:
          - Panie Łukaszu, co będzie?
          - ...?
          - Panie Łukaszu, no i co będzie?
          - ...?
          - Panie Łukaszu, no i co teraz będzie?
          • maruda.r Re: Tak zagaduje drogowka jak chce w lape od kier 20.05.09, 01:01
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            Klepiąc się rytmicznie po dłoni prawem jazdy, powtarzał:
            > - Panie Łukaszu, co będzie?

            *****************************

            Jeżeli się dobrze nad tym zastanowić, to ten z pozoru śmieszny przykład
            uzmysławia nam, jak poważny błąd popełnia zarząd Empiku - abstrahując od
            obyczaju wyrażanego poprzez najprzeróżniejsze formy zwracania się do znajomych i
            nieznajomych.

            Wydawałoby się, że policjant zachowuje się analogicznie do sprzedawcy Empiku.
            Jednak sytuacja jest inna, więc i znaczenie spoufalenia inne.

            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Tak zagaduje drogowka jak chce w lape od kier 20.05.09, 08:56
              > Jednak sytuacja jest inna, więc i znaczenie spoufalenia inne.

              W obu przypadkach znaczenie spoufalenia jest to samo: Chcemy coś od kogoś wyłudzić.
              • maruda.r Re: Tak zagaduje drogowka jak chce w lape od kier 20.05.09, 13:21
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > > Jednak sytuacja jest inna, więc i znaczenie spoufalenia inne.
                >
                > W obu przypadkach znaczenie spoufalenia jest to samo: Chcemy coś od kogoś wyłud
                > zić.

                ******************************

                W tym sensie - tak. Jednak pozycja jelenia jest inna. W Empiku wciąż jest
                klientem, który może z transakcji zrezygnować.

    • elpooho Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 19:49
      Niech przestaną prosić o końcówki przy wydawaniu reszty - na mnie zrobiłoby to
      większe wrażenie niż sztuczne formy językowe.
      • anarchoateo Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 22:12
        ooo - racja - nic tak nie wku...a jak żebranie o końcówkę ;)
    • zbyszko Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 19:56
      obciach i głupota, wstyd!
      • mari.na Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:01
        Lubie kiedy przy zakupach traktuja mnie z szacunkiem. Dziekuje, przepraszam, do
        widzenia, prosze i z duza uwaga. Ale ani do szacunku ani taktownej uwagi nie
        nalezy zwracanie sie do niego publicznie po imieniu.
        Do rektora uniwerstytetu, nie wiedzac nawet o tym, tez bedzie "panie Grzegorzu"?
        do prezydenta miasta, do premiera a nawet, do szarego obywatela, dlaczego?
        skracanie dystansu?? A kto powinien pierwszy z inicjatywa skracania dystansu
        wyjsc?? Sprzedawca albo jego szef?? Brak taktu. Dla jakiejkolwiek osoby.

        O ile wiekszosci sprzedawcow w Polsce, szczegolnie w malych sklepach brakuje
        podstawowej uprzejmosci, to trzeba znac roznice miedzy uprzejmoscia, nawet
        wyrafinowana a nachalnoscia. Nie lubilam nigdy empiku i tym bardziej nie bede
        tam chodzic. Szkoda mi tylko ludzi co tam pracuja.
    • w.zboralski Najpierw niech dadzą USA-owskie pensje! 19.05.09, 19:56
      Niech najpierw docenią sprzedawców odpowiednią "kalką" pensji z
      Zachodu. I gdy już taka "finansowa kalka" zostanie do Polski
      sprowadzona, niech bawią się w kolejne "kalki": obyczajowe,
      seksualne, policyjne, KLECHOWSKIE (klecha dostaje pensje a nie "co
      łaska"). A potem dopiero niech spytają klientów, czy mają ochotę
      być "tykani" publicznie po imieniu "kalkami" z Zachodu!!! Ja sobie
      tego nie życzę, aby moje imię używano przy zakupie kondona czy
      papieru toaletopwego do podcierania wiadomo czego!
    • golema Polska to kraj szarych smutasow. 19.05.09, 19:56

      W Polsce nawet bezinteresowny i normalny usmiech do nieznajomego
      jest "dziwny". Polska to dziwny i sztywny kraj. Jestesmy centymetr
      przed Rosja. Przed laty gdy McDonald otwieral sie w Moskwie
      najtrudniejsza sprawa bylo nauczyc Rosjan usmiechania. Wedlug nich
      i wiekszosci usmiech = glupota.
      Najmniejsze zmainy sa latami analizowane z pomoca socjologow.
      Polacy, wyluzujcie troche. Zrobcie cos z tym swoim szarym i
      smutnym krajem.
      • mari.na Re: Polska to kraj szarych smutasow. 19.05.09, 20:06
        zgadzam sie. usmiech u sprzedawcy powinien byc, ba, szczery usmiech, powitanie.
        ciezko o to przy tych pensjach ale to jest wlasnie uprzejmosc. serdecznosc i
        usmiech do drugiego czlowieka mimo osobistych trudnosci.

        ale publicznie po imieniu bez zaproszenia..?? gorsze niz naburmuszona pani w
        tipsach z osiedlowego sklepu z ciuchami. taka to przynajmniej moge zignorowac.
        • madami Re: Polska to kraj szarych smutasow. 21.05.09, 13:31
          mari.na napisała:

          > zgadzam sie. usmiech u sprzedawcy powinien byc, ba, szczery usmiech, powitanie.
          > ciezko o to przy tych pensjach ale to jest wlasnie uprzejmosc. serdecznosc i
          > usmiech do drugiego czlowieka mimo osobistych trudnosci.
          >
          > ale publicznie po imieniu bez zaproszenia..?? gorsze niz naburmuszona pani w
          > tipsach z osiedlowego sklepu z ciuchami. taka to przynajmniej moge zignorowac.

          Nie dostaniesz serdecznego, bezinteresownego uśmiechu od osoby, którą w pracy
          się pomiata, stawia wygórowane wymagania i w dodatku płaci głodową pensję.
    • bulorz Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 19:57
      To nie jest żaden zwyczaj z USA, ponieważ w USA "you" nie oznacza wyłącznie
      "ty", ale również "pana" i "panią". Na "ty" zwraca się w USA wyłącznie do
      osób, które o to wyraźnie poproszą, ale nie do szefa, czy osoby stojącej wyżej
      w hierarchii społecznej generalnie.

      Zwracanie się po imieniu do obcej osoby jest zwyczajnym dowodem... chamstwa,
      przez kogoś zresztą bardzo silnie propagowanego w Polsce właśnie (Francuzi
      mówią do siebie per "wy", Niemcy podobnie... w UK też nikt nie zwracał się do
      mnie po imieniu... we Włoszech podobnie).

      Słowem - nie jest to ani "nowoczesne", ani pożądane... jest natomiast chamskie
      i jeśli w EMPiKu usłyszę coś takiego, to sprzedawca zostanie poinformowany, że
      sobie nie życzę takiego zwracania się do mnie - proste.
    • iron_giant Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:03
      jak tak dalej pójdzie to będą jeszcze wołać przy wszystkich klientach:
      zapraszamy na przyszłość panią, pani Ewo Kowalska.
      a tak swoją drogą to ów "zwyczaj" ociera się o konflikt z "ochroną danych
      osobowych", który to konflikt nie przekracza jeszcze tej prawnej bariery.
      mnie się ten "pomysł" nie podoba, ponieważ jest to element strategii
      marketingowej, zatem wymuszony i obliczony na efekt, a nie wypływajacy z
      naturalnego zachowania się każdego sprzedawcy.
      to po prostu czyste wyrachowanie.
      to tak jakby personelowi kazać, by lał wódeczkę koszerną komuś do gardła, kto
      woli sobie sam ją łyknąć.
      • walburga Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:44
        jeszcze trochę to dzieci w podstawówce będą miały tylko np nr 1543 (ochrona
        danych osobowych) Polska chyba jest jedynym aż tak tajnym krajem wewnątrz tego
        kraju -bo na zewnątrz sprzedaje dane osobowe aż buczy
      • l_zaraza_l Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 23:50
        iron_giant napisał:

        > jak tak dalej pójdzie to będą jeszcze wołać przy wszystkich klientach:
        > zapraszamy na przyszłość panią, pani Ewo Kowalska.
        > a tak swoją drogą to ów "zwyczaj" ociera się o konflikt z "ochroną danych
        > osobowych", który to konflikt nie przekracza jeszcze tej prawnej bariery.
        > mnie się ten "pomysł" nie podoba, ponieważ jest to element strategii
        > marketingowej, zatem wymuszony i obliczony na efekt, a nie wypływajacy z
        > naturalnego zachowania się każdego sprzedawcy.
        > to po prostu czyste wyrachowanie.
        > to tak jakby personelowi kazać, by lał wódeczkę koszerną komuś do gardła, kto
        > woli sobie sam ją łyknąć.

        No... Tu LEGENDA zaczyna nabierać rozmachu. Autor postu dołożył także nazwisko
        klienta (> zapraszamy na przyszłość panią, pani Ewo Kowalska.).
        To cenna inwencja, ale obawiamy się, że dalszy rozwój tej wersji nie ma sensu.
        Zazwyczaj sprzedawcy Empik zabraknie czasu na przeczytanie, adresy, numeru
        telefonów, numeru pesel, numeru konta i tego, który mógłby kogoś zainteresować -
        numeru PIN do karty.
        Ale nie zaprzestawaj starań literackich.
    • sliczny70 Zenujacy Empik 19.05.09, 20:09
      Co oni robia z Polakow??? Zenujacy poziom Empiku! Nigdy nie wejde do
      takiego sklepu! Po co tak traktowac pracownikow? Czy do kogos z Sri
      Lanki tez maja sie zwrocic po imieniu....? Imiona sa tam trudne do
      wymawiania!
      Powinnismy rozpoczac kampanie na rzecz zakonczenia tego dziwacznego
      zwyczaju!
      • stefan99999 Re: Zenujacy Empik 19.05.09, 21:31
        A może zwyczajny kurs savoire vivre'u dla menedżerów Empiku?

        sliczny70 napisał:

        > Powinnismy rozpoczac kampanie na rzecz zakonczenia tego dziwacznego
        > zwyczaju!
        • maruda.r Re: Zenujacy Empik 20.05.09, 13:52
          stefan99999 napisał:

          > A może zwyczajny kurs savoire vivre'u dla menedżerów Empiku?

          ****************************

          Chyba niewiele pomoże, bo stwierdzą, że teksański savoir-vivre stoi wyżej polskiego.

    • koballt Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:10
      błeeeeeeeeeeeeeeee - całkiem jak w pracy! buhahahha
      • billy.the.kid Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:16
        no-genialne jest też W CZYM MOGĘ POMÓC???????????!!!!!!!!!!!!
      • extrafresh My colleague just farted 19.05.09, 20:53

        To mi przypomina:

        http://www.netjeff.com/humor/audio/AirportPrank.html
    • pamejudd OK, już wiem, gdzie nie kupować. 19.05.09, 20:12
      I wcale nie chodzi mi o to, że mówią po imieniu, ale raczej, że nie chcę dostarczac zysku firmie rządzonej przez kretynów.
    • sosna80 Klienci Empiku - zaprotestujmy! 19.05.09, 20:13
      Proponuję, żeby wszyscy klienci Empiku niezadowoleni z nowych "manier", wyrazili
      to swoje niezadowolenie przy okazji zakupów. Oczywiście nie chodzi o wyżywanie
      się na Bogu ducha winnych kasjerach, ale o prośbę - "czy mógłby Pan(i) przekazać
      swoim zwierzchnikom informację, że ja jako klient nie jestem z tej innowacji
      zadowolony?".
    • swiety_76 Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:19
      Irytuje mnie mocno nachalna i sztuczna grzeczność kasjerów, sprzedawców w
      wielkich sieciach, sklepach wielkopowierzchniowych.
      Zarabiają po 1000 zł bez płaconych nadgodzin i pewnie nienawidzą swojej pracy
      (ale nie mają szans na lepszą to robią to co robią) pewnie z chęcią chcieliby
      powiedzieć klientowi "wal się na ryj" ale starają się być mili bo tak kazał im
      manager.
      Wszystko to wychodzi niesłychanie sztucznie.
      • bleblecwircwir Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 23:53
        jeżeli jesteś uprzejmy dla obsługi, tym samym może się Tobie odwdzięczyć
        sprzedawca, ale ty zapewne należysz do klientów którzy w sklepie rtv pytają o
        szczoteczkę do zębów, w sklepie budowlanym o garnki kuchenne i za najlepszy
        dzień na zakupy uważasz niedzielę poza tym uważasz się za najmądrzejszą osobę na
        świecie i po dokonaniu zakupu nie czytając instrukcji stwierdzasz, że zakupiony
        towar jest wadliwy, więc wracasz do sklepu z pretensjami...
        ale nawet wtedy nie usłyszałbyś "wal się na ryj", w 99 przypadkach na 100
        obsługującej Ciebie osobie na myśl przyjdzie pewna formuła wypowiadana przez
        bohatera git produkcji Kapitana Bombę... miłych zakupów
    • e-getsuga Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:29
      nie bywam czesto w empiku ale ostatnim razem mialam raczej przykre doswiadczenia
      jesli chodzi o uprzejmosc obslugi (empik - Krakow-rynek). Kasjer sprawial
      wrazenie ze laske mi wielka wyswiadcza sprawdzajac czy w sklepie maja ksiazke
      ktora mnie interesowala. Dlatego tez cieszy mnie ze firma zwrocila uwage na
      problem nieuprzejmosci kasjerow... niestety przedobrzyli....
      • victor.von.frankenstein Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:45
        trzeba byc zakompleksionym bufonem, żeby się za coś takiego obrażac
    • swinka_bejb Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:41
      To moze jeszcze zdrabniac beda :
      Pani Basiu, dziekujemy za zakupy ! panie Heniu, zapraszamy ponownie !

      Jako nastepny etap zblizania sie do klienta i korzystania z danych
      personalnych wzietych z internetu czy baz danych, proponuje po
      imieniu i calusa z dubeltowki w wykonaniu ochroniarzy :

      " Siema, Krzychu ! Jak zona i dzieci ? Widze, ze zgubiles pare
      kilo !"
      "Haneczko ! Cos cie dawno nie widzielismy ? Co z Twoja watroba ?"

      Strach sie bac...
    • q-ku Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:45
      NIENAWIDZĘ jak tak mi mówią

      zniosłem to już z 2 razy ale chyba przestanę u nich kupowac
    • silvestro Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 20:55
      W Empiku jestem prawie codziennie, Niestety niewiele dobrego mogę powiedzieć.
      Totalne olewanie klientów ,nabzdyczeni i niesympatyczni ekspedienci, kompletny
      brak wiedzy na temat tego co jest na regałach. Nieraz zdarzało mi się
      informować innych klientów, gdzie można daną rzecz znaleźć, bo Pan lub Pani
      Empik ,bezradnie wzruszali ramionami. Tam, gdzie mam najbliżej, nie wkładają
      dodatków do gazet, otrzymuje się je dopiero przy płaceniu. Efekt -
      przynajmniej raz w tygodniu, jak się zagapię - przynoszę do domu pół
      gazety.Mało tego zdarzało mi się wykłócać z panią lub panem, którzy usiłowali
      mi wmówić,że nie ma dodatku (a był).O bałaganie na półkach nie wspomnę.
      Znalezienie poszukiwanej płyty graniczy z cudem.I absolutnie mojego wrażenia
      nie zmieni mówienie do mnie po imieniu.
      Jak wspominam dawny Empik, to łza się w oku kręci.
      • nonieee Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 19.05.09, 23:24
        silvestro napisała:

        > W Empiku jestem prawie codziennie, Niestety niewiele dobrego mogę powiedzieć.
        > Totalne olewanie klientów ,nabzdyczeni i niesympatyczni ekspedienci, kompletny
        > brak wiedzy na temat tego co jest na regałach. Nieraz zdarzało mi się
        > informować innych klientów, gdzie można daną rzecz znaleźć, bo Pan lub Pani
        > Empik ,bezradnie wzruszali ramionami. Tam, gdzie mam najbliżej, nie wkładają
        > dodatków do gazet, otrzymuje się je dopiero przy płaceniu. Efekt -
        > przynajmniej raz w tygodniu, jak się zagapię - przynoszę do domu pół
        > gazety.Mało tego zdarzało mi się wykłócać z panią lub panem, którzy usiłowali
        > mi wmówić,że nie ma dodatku (a był).O bałaganie na półkach nie wspomnę.
        > Znalezienie poszukiwanej płyty graniczy z cudem.I absolutnie mojego wrażenia
        > nie zmieni mówienie do mnie po imieniu.
        > Jak wspominam dawny Empik, to łza się w oku kręci.

        To czemu codziennie tam chodzisz?
      • zaczarowany-pierniczek Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 01:08
        silvestro napisała:

        > W Empiku jestem prawie codziennie, Niestety niewiele dobrego mogę powiedzieć.
        > Totalne olewanie klientów ,nabzdyczeni i niesympatyczni ekspedienci, kompletny
        > brak wiedzy na temat tego co jest na regałach. Nieraz zdarzało mi się
        > informować innych klientów, gdzie można daną rzecz znaleźć, bo Pan lub Pani
        > Empik ,bezradnie wzruszali ramionami. Tam, gdzie mam najbliżej, nie wkładają
        > dodatków do gazet, otrzymuje się je dopiero przy płaceniu. Efekt -
        > przynajmniej raz w tygodniu, jak się zagapię - przynoszę do domu pół
        > gazety.Mało tego zdarzało mi się wykłócać z panią lub panem, którzy usiłowali
        > mi wmówić,że nie ma dodatku (a był).O bałaganie na półkach nie wspomnę.
        > Znalezienie poszukiwanej płyty graniczy z cudem.I absolutnie mojego wrażenia
        > nie zmieni mówienie do mnie po imieniu.
        > Jak wspominam dawny Empik, to łza się w oku kręci.

        W większości przypadków najzwyczajniej w świecie traktowali mnie trochę jak
        powietrze lub żeby uściślić - jak tysięcznego klienta "z taśmy". Ale to się dało
        przeżyć. Raz tylko pamiętam, że jeden pan był bardzo uprzejmy i raz jedna pani
        supernieprzyjemna - w zasadzie po tamtej wizycie z panią długo nie odwiedzałam w
        ogóle empiku, dopiero niedawno mimo wszystko poszłam tam jeszcze raz - i znowu
        byłam traktowana bardziej jak powietrze. Ogólnie obsługę oceniłabym na -3.
        • maruda.r Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 20.05.09, 14:07
          zaczarowany-pierniczek napisała:

          > W większości przypadków najzwyczajniej w świecie traktowali mnie trochę jak
          > powietrze lub żeby uściślić - jak tysięcznego klienta "z taśmy". Ale to się dał
          > o
          > przeżyć.

          *******************************

          Więc próbę "skracania dystansu" dopiero w trakcie zapłaty można odebrać jako
          zwykłe chamstwo.

          Na marginesie: bardzo dobrze zachowuje się obsługa sklepów sieci "Bell".
          Sprzedawczynie nie rzucają się na progu na klienta, nie selekcjonują na tych, co
          kupią i na tych, co oglądają. A radą służą dopiero wtedy, gdy się spojrzy w ich
          stronę. Uprzejmy dystans.

      • madami Re: Empik: "Dziękuję panie Krzysztofie za zakupy" 21.05.09, 13:39
        Silvestro - oni tam mają ogromną rotację pracowników, którzy to nie są w stanie
        dobrze zaznajomić się ze sklepem i towarem i: albo wylatują albo sami odchodzą (
        chociaż w większości to drugie). Empik często służy młodym ludziom za
        przechowalnię w czasie której rozglądają się za nową pracą, niektórzy się tam
        załapują bo chcą mieć kontakt z muzyką i książkę). Wymagania jakie Empik stawia
        pracownikom są niewspółmierne do oferowanych pensji.
    • mfs0 A płacącym gotówką mówią "Władysławie Jagiełło" 19.05.09, 20:59
    • wlodzimierz.ilicz Zapraszam ponownie panie Alfonsie! 19.05.09, 21:00

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka