Dodaj do ulubionych

Polskie drogi śmierci

24.06.09, 06:06
Premier Tusk opowiadal w jednym z wywiadow, ze po zwyciestwie w
wyborach droge z Gdanska do Warszawy przejechal w towarzystwie
innych osob bodajze w 3 godziny.To oznacza srednia predkosc ponad
100 km/h.Osoba, ktora prowadzila ten samochod w normalnym kraju w 2
lata po wyborach siedzialaby jeszcze w wiezieniu a pan Premier nie
moglby byc premierem.
Obserwuj wątek
    • pawzar Nie myslmy tak! 24.06.09, 08:23
      Francja jeszcze kilka lat temu miała b.wysoki wskaznik
      smiertelnosci -niewiele rozniacy sie od Polski.A drogi juz wtedy
      miala b.dobre i auta nowsze od naszych.Wystarczyło wprowadzenie
      drakońskich mandatów,żeby bezpieczeństwo znacznie wzrosło.Niedawno
      ze Szwajcarii wrócił mój kolega-na codzień jezdzi jak wariat.Tam
      spokojniutki.Dlaczego? Umiechnął sie tylko i powiedział,że bał sie
      tych ich wysokich mandatów.Nasladujmy innych...
    • tbarbasz Winne auta ?! 24.06.09, 09:30
      Jasne, niech wszyscy lecą do dealerów po nowe samochody! Tylko za co? Nawet
      jeśli na rękę pracownik dostaje 3000 zł/m-c to za podłe auto musi zapłacić 10
      pensji. Realnie, jeśli odłoży 1000 zł/m-c to już za 3 lata dorobi się
      standardowego nowego auta. Leci więc po kredyt - i buli jeszcze więcej! Interes
      ma dealer, bank itp...
      Za 36000 kupi auto używane w dobrym stanie o 3 klasy lepsze.
      Oczywiście Rząd coś wymyśli - np. podatek "ekologiczny".

      Problem ze starymi autami jest prosty (ale chyba nie wolno o tym pisać" "Cena
      europejska - zarobki polskie". Klasa "posiadaczy Rzeczypospolitej" (podobnie jak
      za komuny) sobie radzi - służbowe (oczywiście nowe!) Mondeo, Vectra czy BMW ew.
      dla mniej zasłużonych Superb czy Octavia. Nie moje - no to hulaj dusza! Zarżnę
      silnik - i co z tego! Należy się! Byle tylko za mocno nie walnąć, bo może
      zaboleć. I walą te "służbówki" ile fabryka dała (przykład Tuska - 3 godziny z
      Gdańska do Warszawy jest typowy) - 150 km/h na zwykłej drodze, 180 km/h po
      drogach autostradopodobnych. W obszarach zabudowanych zwalniają do 100 km/h...
      Jak małolaty wracające z dyskoteki po "dopalaczach" i kilku piwkach.
      A przykład idzie z góry - IMMUNITET!!! Sędziego - nie tykaj, Posła - tym
      bardziej. O Borowikach nawet nie warto wspominać - tacy są ważni, że "uciekać
      śledzie, bo król jedzie".
      Jeżdżę sporo - także do Niemiec A4 - stare auta normalnych ludzi jadą na ogół
      spokojnie, w miarę zgodnie z przepisami. Za to służbowe fury - walą ile wlezie.
      Taka to polska drogowa rzeczywistość.
      • stoova Re: Winne auta ?! 24.06.09, 10:40
        Nie denerwuj się - to tylko 'redaktor' Kublik. W stałym repertuarze tego pana są
        'graty z Zachodu'.
        Dzisiaj znów udało się sklecić tekst pod zadaną tezę.

        Panie Kublik przed Sarkozym Francuzi też kupowali nowe auta. Poprawa
        bezpieczeństwa wynikła bezpośrednio ze zmian w legislacji - wysokie mandaty - i
        instalacji dużej ilości fotoradarów. To nie jest moja opinia. Niech pan
        zasięgnie języka u ekspertów, nie u lobbystów (założenie, które nie musi
        odpowiadać prawdzie - może pan być 'pożytecznym idiotą').
        Wzrost liczby wypadków w Polsce i Bułgarii nie dziwi. Dróg nie przybywa w tym
        samym tempie, co samochodów. Nawet jeśli by przybywało, to oczywista jest
        korelacja: więcej samochodów = więcej wypadków (na tych samych drogach, z tą
        samą kulturą motoryzacyjną i niezmieniającą się legislacją).
        Nowsze samochody są bardziej bezpieczne, ale nie oznacza to, że zmieniając
        starsze na nowsze osiągniemy 'śmiertelność' w wypadkach, porównywalną z krajami
        zachodnimi.
        • zdzisiek66 Re: Winne auta ?! 24.06.09, 11:35
          Ciekawe, czy gdyby panu Kublikowi nie daj Boże przydarzyłby się
          wypadek, wolałby podczas niego siedzieć w np. 12 letnim mercu czy
          beemce, czy też Tata Indica nówka prosto z salonu?

          Co do tych mandatów i fotoradarów, które nas przed wypadkami
          uratują; jasne, tylko jeszcze ograniczmy prędkość do 20 km/h w
          mieście i 30 na obszarze niezabudowanym. A na autostradzie niech
          będzie 50 km/h. Jeżeli te przepisy zostaną, dzięki tym radarom i
          mandatom, wyegzekwowane, ilość wypadków, szczególnie śmiertelnych,
          zmaleje drastycznie.
          • polld74 Fotoradary to ustawy norymberskie 24.06.09, 11:43
            Szczególnie fakt, że za przekroczenie prędkości nie będzie punktów tylko wysoki mandat. Co to oznacza? Będzie to uderzać w zwykłych ludzi, którzy będą płacić haracz wysokości połowy pensji, pan prezes korporacji będzie pruł swoją służbową furą nieprzejmując się fotoradarami, a potem mandat (a raczej opłatę administracyjną) wrzuci w koszty.
            To hitleryzm w czystej postaci, to wystarczający powód do insurekcji. Z faszystami się nie rozmawia, do faszystów się strzela.
    • hehenio Kiedyś Poseł Kurski... 24.06.09, 10:32
      Kiedyś Pan Poseł Kurski opowiadał o Podstępnym Zamachu na Zbawcę Narodu.
      On jechał z Uczniami autem.
      Podobno Układ sprytnie opony ponacinał.
      I mieli wypadek.
      Jechali ze 160. Pod Mławą.
      Czy tam była wtedy jakaś autostrada?
    • jacek1948 Polskie drogi śmierci 24.06.09, 10:45
      Nie ma pan racji, panie redaktorze. Nalezy bezwzglednie karac piratow
      drogowych. nie mozemy czekac az beda autostrady. ludzie gina na polskich drogach!
    • parweniuszom-saturator Polskie drogi śmierci 24.06.09, 11:06
      Tak naprawdę to nasza sytuacja jest jeszcze sporo gorsza! W
      odniesieniu do liczby zarejestrowanych pojazdów w danym kraju,
      wychodzimy niestety jeszcze sporo gorzej. Odstęp Polski (mamy około
      318 pojazdów na 1000 mieszkańców) od najbezpieczniejszej w tym
      raporcie Szwecji (około 514 pojazdów na 1000 mieszkańców) zwiększa
      się z 3,3 razy tylu wypadków śmiertelnych w odniesieniu do liczby
      mieszkańców, do około 5,4 razy tylu!! W tak przeliczonych wynikach
      Szwecja uzyskuje wskaźnik *8,4* ofiar śmiertelnych na 100 tys.
      pojazdów, Polska zaś plasuje się na trzecim od końca miejscu z
      zastraszająco wysokim wskaźnikiem *44,9* ofiar śmiertelnych na 100
      tys. pojazdów.

      Moim zdaniem tylko odniesienie wyników do liczby zarejestrowanych
      pojazdów w danym kraju w ogóle ma jakiś sens, gdyż wypadki
      śmiertelne w ruchu drogowym prawie wyłącznie mają miejsce PRZY
      UDZIALE POJAZDU MECHANICZNEGO, a nie samego tylko mieszkańca kraju:
      samych tylko dwóch pieszych nie spowoduje śmiertelnego wypadku
      drogowego - nawet kiedy na chodniku wpadną na siebie nawzajem,
      również jeśli jeżdżąc na nartach nawet ktoś się zabije - to nie
      będzie to przecież wypadek drogowy, nawet jeśli nie był to
      zagraniczny turysta, a mieszkaniec danego kraju! W porównaniu do
      najbezpieczniejszego kraju w unii, biorąc udział w ruchu drogowym
      (co przecież praktycznie jest nie do uniknięcia) mamy więc w naszym
      kraju ponad pięciokrotnie wyższe prawdopodobieństwo poniesienia
      śmierci w wypadku drogowego.

      Za nami ląduje już tylko Łotwa, gdzie relatywnie niewielka ilość
      267 pojazdów na 1000 mieszkańców daje w efekcie wskaźnik *52,1*,
      oraz Rumunia, gdzie 170 jako najniższa liczba samochodów w całym
      porównaniu powoduje po przeliczeniu wzrost wskaźnika aż do *83,7*.
      Zestawiając natomiast ze sobą pozycje krajów o podobnym do naszego
      poziomie rozwoju gospodarczego zauważamy, że zarówno Czechy ze
      wskaźnikiem *26,3* jak i Węgry z nieco tylko gorszym wynikiem
      *31,6* plasują się niestety daleko przed nami. Jako
      najbezpieczniejszy kraj z 12 nowych państw unii ze wskaźnikiem
      *22,8* mniej więcej w połowie tabeli plasuje się Słowenia, za to
      jako najniebezpieczniejszy kraj spośród 15 państw starej unii
      ląduje Grecja - ze wskaźnikiem *32,2* (gorzej od Czech i Węgier).
      Pozycja Włoch poprawia się nieco ze względu na najwyższą w całym
      porównaniu ilość 605 pojazdów na 1000 mieszkańców, co daje im
      relatywnie wysoką pozycję ze wskaźnikiem *13,1*. Wielka Brytania
      osiąga wyśmienity wynik *9,5*, wyprzedzając jeszcze Holandię z
      również świetnym wskaźnikiem *10,0*. Francja i Finlandia osiągają
      wskaźnik *13,8*, Dania natomiast - głównie z powodu istnienia tam
      drakońskich podatków od rejestracji samochodów (a dochodzących tam
      do 180% ceny wyjściowej pojazdu) - z najniższym współczynnikiem
      spośród wszystkich 15 państw starej unii (tylko 411 pojazdów na
      1000 mieszkańców) ląduje z wskaźnikiem *17,5* tylko niewiele przed
      Słowenią.

      Ciekawym ponadto jest, że po odniesieniu się do liczby
      zarejestrowanych pojazdów w danym kraju, Niemcy wysuwają się dalej
      do przodu i ze wskaźnikiem *9,4* zajmują teraz trzecią pozycję w
      całym raporcie - lądując tylko minimalnie za wspomnianą na początku
      i najbezpieczniejszą w całym porównaniu Szwecją, i ustępując
      jeszcze tylko Szwajcarii z wynikiem *8,9*. Warto nadmienić, że
      dzieje się tak mimo tego, iż w Niemczech nawet w zimie w ciągu dnia
      nie jeździ się na światłach, oraz pomimo faktu, że na bardzo wielu
      odcinkach autostrad nie obowiązuje tam żadne ograniczenie
      prędkości. Wyniki te wydają się więc jednoznacznie dowodzić, że ani
      całodobowa jazda na światłach, ani też ograniczenie maksymalnej
      prędkości na autostradach do 130-140 km/h (co ma praktycznie
      miejsce we wszystkich innych krajach) nie mają bezpośrednio
      znaczącego wpływu na poprawę wskaźników ilości śmiertelnych ofiar
      wypadków drogowych w danym kraju. Dużo większe znaczenie dla
      bezpieczeństwa na drogach wydaje się mieć kultura jazdy, średni
      wiek i stan techniczny zarejestrowanych pojazdów oraz istnienie
      nowoczesnej, dobrze rozbudowanej i utrzymywanej w odpowiednio
      dobrym stanie sieci autostrad i dróg - a właśnie z tymi kryteriami
      u nas niestety nie jest najlepiej...
      • maruda.r Re: Polskie drogi śmierci 24.06.09, 18:39
        parweniuszom-saturator napisał

        > Moim zdaniem tylko odniesienie wyników do liczby zarejestrowanych
        > pojazdów w danym kraju w ogóle ma jakiś sens,

        *****************************

        Nic tu nie ma sensu, bo obowiązują różne regulacje rejestracji pojazdów. W
        części krajów można wyrejestrować pojazd od ręki, a w Polsce to kłopot. W Polsce
        drugi lub trzeci pojazd w rodzinie używany przez miesiąc w roku jest pojazdem
        zarejestrowanym, co niewątpliwie zmienia statystykę.

        Wypadkowość w Polsce szła w dobrym kierunku. I nagle się załamała. Jakie są
        przyczyny? Najbardziej prawdopodobną jest szybki (po wejściu do UE) wzrost
        ilości kierowców o bardzo małym doświadczeniu.

    • grzespelc Załamać się można 24.06.09, 12:46
      Znowu to samo: winne jest wszystko, tylko nie kierowcy. Jasne, to brak
      austostrad i stare samochody zmuszają do bezmyslenj jazdy. Auto Zientarskiego to
      oczywiśćie też był stary grat, co? Ręce opadają.
      • kylax Liczy sie czas przejazdu. 24.06.09, 19:39
        Przejazd przez Polske zajmuje w cholere czasu, podczas gdy w takich Niemczech
        jechalem (jako pasazer) ponad 310 km/h.
      • bambussi Re: Załamać się można 14.07.09, 15:04
        grzespelc napisał:

        > Znowu to samo: winne jest wszystko, tylko nie kierowcy. Jasne, to
        brak
        > austostrad i stare samochody zmuszają do bezmyslenj jazdy.

        niestety tak, bo jak ma się dobrą, bezkolizyjną drogę to nikt nie
        szaleje - jadą wszyscy 120-140 km/h i git - więcej nie ma sensu,
        dużo się czasu nie zarobi

        a na jednopasmówce najeżonej radarami, przejściami dla pieszych,
        ternami zabudowanymi jedną chałupą, szykanami itp. każdy na kawałku
        prostej dociska do dechy, bo inaczej średnia podróży tak spada, że z
        Warszawy do Krakowa czy Gdańska jechałoby się 6-7 godzin (a to w XXI
        wieku CHORE)
    • bling.bling Polskie drogi śmierci 13.07.09, 17:04
      Niestety kolejny raz przekonujemy sie ze dziennikarze nie powinni zabierac sie za wyrazanie opinni w tematach na ktore nie maja zielonego pojecia.
      Tym razem autor nie przeczytal raportu na kotry sie powoluje i ktory rzekomo cytuje. Na dodatek wyciaga wnioski bez znajomosci tematu i wbrew autorom raportu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka