Dodaj do ulubionych

Specjaliści i manipulatorzy

09.07.09, 17:42
Autor wyraznie nie pojal podczas swego pobytu w szkole na czym polega
studiowanie fizyki, matematyki, czy innych nauk scislych. Byc moze mial zlych
nauczycieli, ktorzy kazali mu uczyc sie na pamiec roznych wzorow, formulek i
czegos tam jeszcze.
W naukach scislych najwazniejsze jest ROZUMIENIE zagadnienia, a nie
wyklepywanie na pamiec tego, co wspomialem powyzej. Integralna czescia
sudiowania tych dziedzin jest rozwiazywanie zadan, czy ogolniej rzecz ujmujac
problemow. Zadania oczywiscei nie powinny polegac na bezrozumnym podstawianiu
liczb do wykutego na pamiec wzoru, co byc moze przerabial Autor i nalezy mu z
tego powodu tylko wspolczuc.
Tak w ogole, to nie bardzo widze jak mozna rozumiec otaczajacy nas swiat bez
znajomosci nauk scislych wlasnie. W nawet najbardziej prymitywnej gazecie roi
sie od roznej masci danych statystycznych. Czy mozna je rozumiec bez chocby
elementarnej znajomosci statystyki? Czlowiek nie znajacy statystyki jest
nieustannie manipulowany, a z punktu widzenia demokracji jest to niezwykle grozne.
Te argumentacje mozna ciagnac niemal w nieskonczonosc. Bardzo mnie dziwi, ze
ktokolwiek z pewna duma odslania nie tylko swa ignorancje w zakresie nauk
scislych, ale ujawnia kompletny brak zrozumienia ich istoty.

Waclaw Timoszyk
Obserwuj wątek
    • timoszyk Specjaliści i manipulatorzy 09.07.09, 19:00
      Pan Majchrek jest profespreem w Instytucie Filozofii i SOCJOLOGII. Chyba wiec
      zna statystyke i rozumie, ze uprawianie socjologii bez niej jest niemozliwe.
      Takze uprawianie psychologii bez statystyki nie moze miec miejsca. A przeciez
      w statystyce wzorow mnostwo i to bardzo wielkich.
      Niemal kazdy artykul na tematy polityczne prezentyje wyniki badan socjologow i
      psychologow. Jakze wiec mozna ich zrozumiec bez znajomosci matematyki?
      Humanistyka wiec bez matematyki w obecnym swiecie nie istnieje, chyba ze przez
      humanistyke rozumie sie czytanie wierszy i zachwycanie sie nimi.

      Waclaw Timoszyk
      • saszenka2 Re: Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 23:26
        Na socjologii trzeba pojąć statystykę, a to wzory, a na psychologii
        chyba jest też trochę biologii i chemii. To co najmniej dziwne tezy.
        Mam pytanie do adeptów studiów humanistycznych, czy mieliście
        obowiązkowy przedmiot ścisły do wyboru na którymś z roków? Bo ja
        niestety miałam humanistyczny do wyboru. Moim zdaniem wpychanie
        humanistom ścisłych przedmiotów i na odwrót jest bez sensu. Ludzi do
        nauk ścisłych trzeba zachęcać w liceum, a nie potem dorzucać im na
        studiach coś z przeciwnego bieguna.Cała cywilizacja nie istniałaby
        bez ścisłowców. Autor nie napisałby tekstu na kompie, gdyby nie
        matematycy, informatycy i inni ścisłowcy, którzy musieli
        owe "schematy" kreatywnie wykorzystać, żeby po kliknięciu a na
        klawiaturce na monitorku można zobaczyć owe a.
        • nessie-jp Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 22:38
          > Mam pytanie do adeptów studiów humanistycznych, czy mieliście
          > obowiązkowy przedmiot ścisły do wyboru na którymś z roków?

          Tak, logikę (studiowałam anglistykę - historię literatury i językoznawstwo).
          Moim zdaniem był to doskonały pomysł, żeby tej logiki humanistów uczyć!

          Tym bardziej, że
      • pyzz Re: Specjaliści i manipulatorzy 11.07.09, 22:54
        > Pan Majchrek jest profespreem w Instytucie Filozofii i SOCJOLOGII. Chyba wiec
        > zna statystyke i rozumie, ze uprawianie socjologii bez niej jest niemozliwe.
        Dodam tylko, że o ile wiem, to podstawą, szkieletem Filozofii jest logika, która
        w szkole kiedyś była (bo teraz już chyba wyleciała z programu) uczona na... matmie.

        Choć... może o logice nie słyszał?
        • dariustch Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 19:16
          Od razu przypomina mi się mój profesor z fizyki, który zawsze mówił "narzekacie,
          że macie zbyt dużo wzorów do nauczenia, a tymczasem wystarczą dwa plus
          umiejętności stosowania operacji matematycznych";)
          • acid.jazz Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 20:32
            Nagromadzenie bzdur w tym artykule jest wprost porażające, byłżeby pan profesor
            aż tak głupi? Sądzę jednak, że jest to głos w obronie zagrożonego stołka,
            profesorowi nie podoba się zmiana polityki edukacyjnej państwa i tyle. Robi to
            jednak tak prymitywnie, że wręcz działa przeciw sobie.
    • aw34 Re: Specjaliści i manipulatorzy 09.07.09, 19:06
      Porażający tekst. Tym bardziej, że napisał go profesor, naukowiec.
      Nie dosyć, ze popisał się brakiem zrozumienia czym są nauki
      przyrodniczo - matematyczne to posługuje się potwornymi
      stereotypami. Człowiek o wykształceniu ścisłym jawi się tu jako
      nieczuły, bezmyślny technokrata, którym łatwo jest manipulować. Nie
      jestem przeciwnikiem nauk humanistycznych. Daleka jestem od
      twierdzenia, że liczą się tylko nauki ścisłe. Sama ukończyłam studia
      przyrodnicze, inzynierskie a potem humanistyczne. Ale to co czytam
      to stek bzdur niegodny profesora.
      Całe szczeście, że wraca matematyka na maturę, jestem za wspieraniem
      kierunków ścisłych choć ubolewam nad stanem wiedzy humanistycznej
      wśród absolwentów szkół średnich. To, że garną się do studiów
      humanistycznych nie znaczy, ze są w tej dziedzinie dobrze
      wyedukowani.
      A jeśli chodzi o edukację w USA to ich stać na sciąganie naukowców z
      całego świata. To oni zdobywają Noble i pchają ich naukę do przodu.
      • pensioner63 Obecnie filozof nie jest naukowcem 14.07.09, 23:23
        aw34 napisała:
        > Porażający tekst. Tym bardziej, że napisał go profesor, naukowiec.

        To prawda, że artykuł napisał profesor. Ale nie jest prawdą, ze napisał go
        naukowiec. Nauka zajmuje się obiektywnymi prawami rządzącymi światem.
        Fliozofowie setki czy tysiące lat temu starali się wypracować naukowe metody i
        obiektywne podejście do rzeczywistości. Później z filozofii wydzieliły się
        szczegółowe nauki, ostatnią była psychologia. Filozofia ciągle pozostała na
        uniwersytetach z nadzieją, że ma jakąś wartość. Ale zarówno filozofia jak i
        teologia zajmują się arbitralnym i subiektywnym opisem wyobrażeń profesorów o
        bycie i niebycie.

        Prof. Majcherek próbuje manipulować czytelnikami sugerując m.in, że nobliści
        amerykańscy są wytworem humanistycznego kształcenia. Tymczasem nagrody Nobla są
        przyznawane za konkretne odkrycia naukowe z dziedziny fizyki, chemii i medycyny.
        Jedynie nagrody z literatury i nagroda pokojowa są przyznawane za osiągnięcia
        istotne dla ludzkości w dziedzinach poza naukowych. Ale nie przypominam sobie
        aby filozof lub teolog dostał kiedykolwiek nagrodę Nobla.
        • cinek1024 Re: Obecnie filozof nie jest naukowcem 15.07.09, 05:01
          W pełni zgadzam się z przedmówcą.

          Od siebie dodam, że prof. Majcherek stara się, raczej mniej niż bardziej wprost, zasugerować prawdziwość następujących zależności:
          1. Zwiększenie ilości przedmiotów humanistycznych zwiększa liczbę noblistów i patentów (czyli podnosi poziom nauk ścisłych w skali kraju).
          2. "[...] kariera wyrafinowanych instrumentów finansowych [...] do załamania gospodarki światowej, była dziełem fizyków i matematyków opracowujących skomplikowane modele funkcjonowania tych derywatów".
          3. Nowi studencii garną się do filozofii, psychologii czy socjologii ponieważ za mało tego mieli w szkołach średnich.

          ad 1) Panie profesorze, wynalazki robi się dzięki wrodzonej specyficznej smykałce oraz dzięki gruntownej znajomości literatury z danej dziedziny technicznej (czyli znajomości innych rozwiązań oraz aktualnych propozycji / oszacowań teoretycznych). Z kolei Nagrody Nobla (fiz., chem., med.) zdobywa się dzięki wybitnej przenikliwości umysłu, pozwalającej na wyrywanie naturze jej tajemnic. Tego "wyrywania", walki z oporem natury, nie ma w humanistyce i dlatego jest ona mętną łatwizną. Przy czym, odmiennie niż prof. Majcherek, nie piszę "mętną" "łatwizną". Nie używam cudzysłowów, bo mam na co dzień okazję stykania się z twardymi (tj. nie z książek popularnonaukowych) ścisłymi rozumowaniami i dzięki temu widzę, jak bardzo "w tyle" są humaniści pod względem ścisłości definiowania pojęć i badania zależności między nimi.
          ad 2) Zgoda o tyle, że, faktycznie, wyrafinowane instrumenty finansowe nie są dziełem absolwentów uczelni ekonomicznych, ponieważ tylko absolwenci fizyki i matematyki potrafią rozwiązywać równania różniczkowe. Jednak za _karierę_ tych instrumentów, to ekonomiści już w dużej mierze odpowiadają.
          ad 3) Obecnie większa liczba studentów garnie się do wymienionych przedmiotów humanistycznych z jednej przyczyny - zwiększył się odsetek młodzieży podejmującej studia, ale (co oczywiste) nie zwiększył się odsetek młodzieży posiadającej zdolności do rozumowania ścisłego.

          Zabiegajmy o tych (jak sądzę) kilka procent populacji z (użytecznie wysokimi) zdolnościami do ścisłego rozumowania. Brak matematyki na maturze powoduje, że mniej z tych ludzi pojawia się na uczelniach technicznyh. I wcale nie mówię, że każdy z nich dokona naukowego przełomu (!). Tak, oni w większości będą tylko użytkownikami "równań, wzorów, regułek i algorytmów". Innymi słowy, będą pisać programy sterujące telefonami komórkowymi, obliczać wytrzymałości mostów, wykonywać analizy składu leków, itd., itp., itd. Absolwenci uczelni humanistycznych, z całym szacunkiem, nie na wiele się tutaj przydadzą.

          Tysiąclecia, gdy zamiast (mnogości) osiagnięć ścisłych człowiek miał do dyspozycji jedynie osiągnięcia filozoficzne, to: powszechna ciemnota (brak przepływu informacji, brak różnorodności źródeł informacji) oraz kompletna bezradność wobec przyrody (śmierć od bakterii w wodzie, od bakterii w ranie, kuriozalne przekonania o przyczynach chorób, itd.).

          Profesorze Majcherek i inni wojujący humaniści - więcej pokory, wy się tylko przyglądacie.
    • lukasz_ha Specjaliści i manipulatorzy 09.07.09, 19:13
      Gdyby traktować Pana Profesora Majcherka jako typowego przedstawiciela
      humanistów, to sam jego artykuł byłby najlepszym dowodem na wyższość
      wykształcenia ścisłego lub przyrodniczego. Smutne, że ktoś pisze takie
      banialuki, jeszcze smutniejsze, że GW je drukuje. Każdy naukowiec po
      opublikowaniu zdania takiego jak: "Ludzie o wąskospecjalistycznym
      wykształceniu techniczno-inżynierskim często są istotnie bardziej podatni na
      polityczną agitację i ideologiczne sugestie, wykazując się ignorancją w
      rozpoznawaniu ich bałamutności.", powinien zostać grzecznie poproszony o
      dowody. Jeśli ich nie poda (a prof. Majcherek nie poda, gdyż zapewne nie
      istnieją), nie należy traktować go poważnie. Bo wygłaszanie wątpliwych opinii
      tylko dlatego, że pasują do tezy artykułu, od biedy przystoi publicyście, ale
      absolutnie nie może sobie na to pozwolić naukowiec. Bawi mnie również
      doszukiwanie się wpływu pozytywizmu na promowanie nauk ścisłych. Nie przyszło
      Panu Profesorowi do głowy, że najzwyczajniej w świecie rynek pracy nie
      potrzebuje kolejnych 10 tysięcy socjologów, psychologów i politologów? Ani to,
      że ładowanie uczniom do głów tony faktów, zamiast uczenia ich rozumienia
      procesów, wynika z lenistwa - bo tak łatwej? Zapewne takie wytłumaczenie nie
      było po prostu dość atrakcyjne, żeby napisać artykuł. Fragmenty o charakterze
      politycznym oraz ten o kryzysie wywołanym przez fizyków i matematyków pomijam,
      gdyż polemizowanie z takimi argumentami jest zwyczajnie obraźliwe dla każdego
      przeciętnie inteligentnego człowieka. Szanowna Redakcjo, naprawdę nie wiem,
      czemu miała służyć publikacja tej opinii. Nie podniosła ona poziomu
      dzisiejszego wydania Gazety...

      Łukasz Haliński - chemik
    • weirdo13 Specjaliści i manipulatorzy 09.07.09, 23:38
      Witam,

      Poczułem się tekstem wywołany osobiście do tablicy :), poniewaz jestem MSc po
      warszawskiej fizyce UW i pracuje aktualnie w instytucie ekonomicznym, zdarzylo
      sie mi też wypowiadać wcześniej na temat edukacji na forum gazeta.pl. Pozwole
      sobie zatem na polemike.

      Uważam tekst szan. prof. Majcherka, za wyjątkowo demagogiczny i bałamutny.

      To prawda że każda ideologia miała na swoich usługach ludzi o różnych
      profesjach. Jednak ani czołg T-34 ani rakieta V-2 (A-4) nie miała w sobie zbyt
      wiele ideologi jaka zawierał filmy Leni Riefenstahl czy panegiryki na cześć
      słońca narodów pisane przez znanych poetów, Mam wrażenia że dzieła pozostałe
      świadczą o stopniu zatrucia ideologia oraz że skompresowana do postaci
      ideologi filozofia i nauki humanistyczne potrafia sobie trwaći produkować
      latami mało sensowne teksty, zaś nauki przyrodnicze poddane ideologi i tracace
      kontakt z rzeczywistością raczej dość szybko karleją i obumierają jak teorie
      pustej w środku Ziemii czy Łysenkizmy stosowane.

      Co do niecheci jaka autor wyraża wobec myślenia o świecie jako bycie
      działajacym podług poznawalnych wzorów , algorytmów, praw :
      Rzeczywistość jest jaka jest. O ile znajdujemy w niej reguły stają się one
      częścią naszego jej wyobrażenia. Patrzymy, analizujemy, dokonujemy syntezy
      naszej wiedzy. robimy błędy, cofamy sie koryugujemy, weryfikujemy, odrzucamy
      wytłumaczenia gorsze. Pragmatyzm stosowany do poznania rzeczywistosci.
      Najbardziej efektywny algorytm poznania rzeczywistości. Tym jest dzialnosc
      naukowa w ujeciu psychologicznym ( nie instytucjonalnym), daleka od ideologii
      czyli mechanizmu zniekształcającego percepcję, logike a nawet intuicje osób
      nią naznaczonych. Jeśli ktoś uważa inaczej, oczywiście zawsze prawo do
      wyrażenia swoich pogladów przez internet , telefon komórkowy czy wystąpienie
      telewizyjne. Wolnośc słowa w świecie mass-mediów elektronicznych stworzonym
      przez nauke. Proste , trywialne i do znudzenia powtarzana a jak widać ciągle
      nie zrozumiane przez zapewne żyjących w lesie na łonie natury wolnych od
      cywilizacji krytków nauk przyrodniczych.

      Za kryzys gospodarczy jak zdarzylo mi sie czytac poza ludzmi cos tam liczyli
      na polecenie jakis szefow ( ktorzy obliczenia weryfikowali ?? i sprzedawali
      produkty ludziom) maja juz jak czytalem odpowiadac takze funkcje matematyczne
      :) ( i pewnie przybysze z matplanety:))
      www.wired.com/techbiz/it/magazine/17-03/wp_quant?currentPage=all
      O ile pamietam nowy prezydent USA z cala swoja charyzma zapowiadal
      rozprawienie z nieodpowiedzialnoscia ludzi z Wall Street. Ale ostatnio jak
      sie zdaje okazalo sie za wszystko odpowiadaja Animal Spirits
      www.amazon.com/Animal-Spirits-Psychology-Economy-Capitalism/dp/0691142335

      I prosze o wybaczenie humanistów, płatek śniegu czy rozgwieżdzone niebo z
      milionami odległych słońc jest dla wielu ludzi jednak większym przeżyciem
      estetycznym od lektury kolejnego nudnego epigona Pynchona czy zobaczenia
      kolejnenego obrazu pseudo-Malewicza ....ktory podziwiac każą bo... jawohl herr
      krytyk!... to wielki artysta jest! :) Tyle ode mnie o wolności ideii w swiecie
      dyktatorów mód intelktualnych :)

      pzdr, weirdo13
    • ta79 Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 10:42
      Szkoła maltretuje uczniów takze wtłaczaniem faktów z polskiego i historii. Absolwenci garną się więc do kierunkow ktorych nie kojarzą z traumą bo ich nie mieli: zarzadzania, marketingu, filozofii, psychologii czy socjologii.

      A w sprawie podatnosci na agitacje, to czy prof. Majcherek nie boi sie, ze wnioskujac z opinii badaczki z U.S., abstrahuje od kontekstu lokalnego? Ze uprawia tu na nas imperializm kulturowy?
      A wystarczylo popytac starszych kolegow, by miec niepodwazalne dowody z kraju.
      Przeciez jest powszechnie znane ze po wojnie,
      gdy dzielni, niezaleznie myslacy humanisci gremialnie pisali tylko do szuflady i trwali w zajadlym oporze przeciw narzuconemu przez radzieckich _inzynierow_ dusz systemowi,
      ci bezkrytyczni, podatni na manipulacje i nieczuli nie cierpienie matematycy i fizycy w swoich wzorach uzywali jako symboli tylko znakow S, T, A, L, I oraz N.
      • trzy.14 Re: Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 14:45
        Panie Majcherek,

        Jeśli dobrze rozumiem Pana wywód, to wynikają z niego całkiem ciekawe konsekwencje:

        1. W "Zniewolonym umyśle" autor opisywał umysły matematyków zniewolonych
        aksjomatyczną teorią mnogości...
        2. Ukąszenie heglowskie to wymysł biologów, a hegel to rodzaj komara-krwiopijcy.
        3. "Lewicowa inteligencja" sympatyzująca na Zachodzie przed i po II wojnie z
        ZSRR składała się z samych fizyków i chemików, bo humaniści są odporni na
        demagogię. Oczywiście była to pseudointeligencja, bo prawdziwy inteligent całką
        brzydzi się nawet bardziej niż odciskami na dłoniach.
        4. Andriej Sacharow został zmanipulowany przez imperialistów amerykańskich,
        którzy podstępnie wykorzystali jego podatność wynikającą z nadmiaru ścisłego
        wykształcenia.

        A poważnie: dawno takich głupot nie czytałem, aż wstyd!
        A miewał Pan całkiem trzeźwe opinie o naszej rzeczywistości.
        Ale punkt widzenia kolejny raz okazał się zależeć od punktu zasiedzenia.
    • naels Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 15:14
      Artykul prof. Majcherka jest nie tylko bzdurny, ale dla mnie,
      absolwenta uczelni technicznej, mocno obrazliwy. Dowiedzialam sie,
      ze jestem latwa ofiara populistow, ignorantem w rozpoznawaniu
      balamutnosci, wyznawca teorii spiskowych, najprawdopodobniej
      glosowalam na PiS, a w ogole kryzys finansowy, to moja wina. Czy ten
      artykul naprawde pisal odpowiedzialny za wlasne slowa naukowiec?!

      Prof. Majcherek pisze: "polska szkoła maltretuje uczniów wtłaczaniem
      im do głów niezliczonej liczby faktów, a przedmioty przyrodnicze
      górują ilościowo i zakresowo w planach nauczania nad
      humanistycznymi." Jak zatem profesor wytlumaczy to, ze raptem
      kilkanascie tygodni po opuszczeniu szkoly, na pierwszym roku
      studiow, po wiekszosci tych faktow nie ma sladu? Jakim cudem z tej
      maltretujacej szkoly wychodza absolwenci nie umiejacy rozwiazac
      prostego rownania czy nie znajacy symboli podstawowych pierwiastkow
      chemicznych?

      Hipoteza "Czy to nie jest aby jedną z przyczyn, dla których
      absolwenci mają dosyć wieloletniego wkuwania matematyki, fizyki i
      biologii, więc gdy tylko mogą swobodnie wybierać profil własnego
      kształcenia w szkołach wyższych, garną się do filozofii, psychologii
      czy socjologii, których w obowiązkowej edukacji szkolnej im
      skąpiono?" to kompletna bzdura. Zgodnie z nia, wiekszosc studentow
      socjologii powinni stanowic absolwenci kierunkow mat-fiz czy biol-
      chem, gdzie znienawidzonych faktow wtlaczano im najwiecej.

      Piszac "Nie chcą dostrzec ani wyciągnąć wniosków z faktu, że w
      zachodniej Europie i USA system i treści edukacji są akurat zupełnie
      inne, a to właśnie tam poziom gospodarki, liczba noblistów czy
      liczba patentów przewyższają nasze osiągnięcia, o poziomie szeroko
      rozumianej kultury nie mówiąc" profesor ignoruje podstawowy fakt:
      stan gospodarki czy kultury w danym momencie nie jest funkcja
      poziomu edukacji w tym momencie, tylko 20, 30 lat wczesniej, kiedy
      obecne pokolenie aktywnych zawodowo chodzilo do szkoly. Badania
      mojego znajomego, profesora pedagogiki i czlonka Szwedzkiej Akademii
      Nauk sugeruja, ze wielu krajom Europy grozi zapasc gospodarcza, bo w
      wyniku "humanistycznych" reform szkolnictwa podstawowego i sredniego
      z lat '90 zaczyna katastrofalnie brakowac inzynierow.

      Profesor powoluje sie na ksiazke Marthy Nussbaum sugerujaca, ze
      absolwenci kierunkow scislych i technicznych to osoby podatne na
      manipulacje spoleczne, konformistyczne i niebezpieczne dla
      demokracji. Czy autorka przedstawia jakies dane? Jak one sie maja do
      sytuacji w Polsce? Czy istnieja jakies badania pokazujace, ze np.
      gros inzynierow glosuje na Samoobrone, a astronomowie to w
      wiekszosci faszysci? Bo np. w Szwecji wsrod wyborcow najbardziej
      radykalnych partii akurat przewazaja osoby z wyksztalceniem
      humanistycznym i artystycznym (dane z ostatnich wyborow do
      europarlamentu).

      Pierwsze slysze, zeby PiS planowal "stworzenie własnego zaplecza
      społecznego w oparciu o inteligencję techniczną." Z tego, co mi
      wiadomo, PiS obrazal rowno wyksztalciuchow wszystkich dziedzin, a
      zaplecza szukal w srodowisku pewnej humanistycznej uczelni z Torunia!

      Problem polskiej edukacji nie polega na zbyt duzym nacisku na nauki
      scisle, tylko na fakcie, ze polska szkola nie uczy rozwiazywania
      problemow, stawiania pytan, zastosowania zdobytej wiedzy do
      praktycznej analizy swiata. Uczniowie wkuwaja bez sensu zarowno
      wzory matematyczne, jak i daty historyczne czy epoki literackie.
      Widac to szczegolnie w naukach scislych, gdzie tez najbardziej
      brakuje kompetentnych nauczycieli (jak ktos juz wczesniej zwrocil
      uwage, rozchwytywany absolwent informatyki szybko znajduje ciekawsza
      i lepiej platna prace, niz posada nauczyciela). Samo przywrocenie
      matematyki na maturze tego nie zmieni, ale to krok w dobrym kierunku.
      • trzy.14 Re: Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 20:36
        naels napisała:
        > Problem polskiej edukacji nie polega na zbyt duzym nacisku na nauki
        > scisle, tylko na fakcie, ze polska szkola nie uczy rozwiazywania
        > problemow, stawiania pytan, zastosowania zdobytej wiedzy do
        > praktycznej analizy swiata.

        I tę oczywistą oczywistość w ramki oprawić, pani minister nad biurkiem powiesić.
        Do rozpaczy doprowadzają mnie studenci pierwszych lat, którzy biernie oczekują,
        aż ktoś im wiedzę na siłę do łbów wtłoczy.

    • franek.h Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 16:02
      Polska szkoła maltretuje uczniów pytaniami „Co autor miał na myśli” i
      niezliczoną ilością lektur, o których świat dawno zapomniał. Skuszeni wysokimi
      ocenami za najgłupsze nawet wypowiedzi o myślach autorów, bo przecież
      interpretacje mogą być dowolne, i łatwością z jaką przychodzi nauczenie się na
      pamięć i powielenie tego na kartce papieru złotych myśli humanistycznych i
      teorii filozoficznych, garną się na studia humanistyczne, bo tam na pewno
      dadzą sobie radę bez wysiłku.

      Poglądy o wyższości nauk humanistycznych nad szkiełkiem i okiem, nie
      odzwierciedla jednak bynajmniej żadnych nowoczesnych trendów, lecz jest
      reliktem XIX-wiecznego nurtu filozoficzno-światopoglądowego znanego jako
      romantyzm, który przeżywa właśnie swój ostatni okres znaczących wpływów (jako
      tzw. neoromantyzm) w pierwszej połowie obecnego wieku w Polsce.

      W imię ówcześnie rozumianej nowoczesności zwalczał on to, co dziś nazywamy
      nauką, i forsował kult "naukowości" utożsamianej z duchem (czyli
      metafizycznym) świecie pozwalającą na jego kształtowanie i urabianie. Romantyk
      był społecznym ideałem tego światopoglądu triumfującego w epoce czarujących
      dżentelmenów, którzy dnie spędzali na rozmowach o niczym, a w Polsce mającego
      silną ekspozyturę jako tzw. Powstanie Warszawskie w pierwszej połowie XX w.

      Choć od tego czasu nastąpiło kilka antyromantycznych przełomów demaskujących
      płycizny, uproszczenia i sprzeczności tego poglądu o świecie i nauce, ma on w
      niektórych środowiskach nadal bezkrytycznych zwolenników (by nie powiedzieć -
      wyznawców). Należą do nich twórcy profilu i programu polskiego szkolnictwa
      powszechnego. Idąc w ślady swych prekursorów z dwóch ubiegłych stuleci, wierzą
      oni naiwnie, że wiedza rodzi się z gromadzenia i czytania dzieł pisanych
      wierszem, studiowanie mitów i interpretacje wierszokletów, którzy przeważnie
      pisali pod wpływem środków odurzających, a jej kluczowymi dziedzinami są nauki
      humanistyczne. Stosownie do tych wyobrażeń polska szkoła maltretuje uczniów
      wtłaczaniem im do głów niezliczonej liczby faktów z historii, literatury,
      mitologii, a przedmioty humanistyczne górują ilościowo i zakresowo w planach
      nauczania nad przedmiotami ścisłymi. Czy to nie jest aby jedną z przyczyn, dla
      których absolwenci myślą, że na tym polega nauka i bezkrytycznie kontynuują tę
      tę drogę na studiach?
      Więc gdyby tylko mogli swobodnie wybierać profil własnego kształcenia w
      szkołach wyższych, pod kątem swojej rzeczywistej wiedzy zdobytej w szkole,
      garnęliby się bardziej do nauk ścisłych, których w obowiązkowej edukacji
      szkolnej im skąpiono?

      Użytkownicy lektur mają inklinację do wyobrażania sobie także życia
      społecznego jako podlegającego koniecznym prawom, mechanizmom i technikom, pod
      ich wyobraźnię co czyni ich – zdaniem pana Zdzicha, mojego sąsiąda z klatki -
      niebezpiecznymi dla demokracji oraz pluralistycznego, otwartego społeczeństwa
      wolnych obywateli. "Kształcenie nastawione na humanizm produkuje ludzi, którzy
      są konformistyczni, pokorni wobec władzy i nie myślą krytycznie o
      propagandzie, którą im podsuwają politycy. Co więcej, sami ją produkują tony
      niebezpiecznych lektur jak chociażby Marks, Engels, Nitche czy Lenin. Potrafią
      też uzasadnić cierpienia innych ludzi, dobrem wyższym, powołując się na
      dowolnie wybrany wiersz. Pan Zdzichu widzi też, że ogarnięta owczym pędem
      młodzież idzie na studia zmanipulowana reklamom psychologii w „M jak Miłość”
      przez panią Cichopek i Muchę, a polskie uczelnie prywatne i państwowe ulegają
      tej presji mody i otwierają coraz więcej tanich w utrzymaniu, a dających dużą
      kasę z czesnego od owczego stada, kierunków humanistycznych.

      Polsce najważniejsze uczelnie są jednak publiczne i przynajmniej na
      administracyjną presję znacznie bardziej podatne, a praktyka polityczna
      potwierdza obawy pana Zdzicha. Za rządów PiS otwarcie dezawuowano niepokornych
      przedstawicieli nauk ścisłych i ekonomistów, deklarując stworzenie własnego
      zaplecza społecznego w oparciu o nauki religijne. Okoliczność, że głoszący
      taki program Roman Gierdych, przyznający publicznie, że nie umie liczyć i
      jego słynna matura, która miała umożliwić jej zaliczenie z jednym niezdanym
      przedmiotem – w domyśle obowiązkową matematyką, jest aktualnie skłócony z
      liderem PiS, nie podważa tych zamysłów i nie oddala związanych z nimi zagrożeń.

      Ludzie z brakiem umiejętności myślenia często są istotnie bardziej podatni na
      polityczną agitację i ideologiczne sugestie, wykazując się ignorancją w
      rozpoznawaniu ich bałamutności. Wykształcenie humanistyczne nie chroni
      bynajmniej przed przyjmowaniem i wyznawaniem najgłupszych - łącznie ze
      spiskowymi - wizji rzeczywistości. Obowiązkowa matura z filozofii też od nich
      nie ustrzeże - a mogłaby solidna porcja wódki.

      I proszę już nie powtarzać, że potrzeba kilkunastoletniego nauczania filozofii
      zwieńczonego obowiązkową maturą, aby Polacy umieli odróżnić myśli Kim Dzong
      Illa od Arystotelesa, Kartezjusza od Mickiewicza (skądinąd świetnego
      matematyka od matematyka gierdychowskiego) Zwłaszcza że przywracaniu nauk
      humanistycznych na maturze towarzyszą pomysły ograniczenia zakresu nauczania
      podstaw przedsiębiorczości obecnych w programie szkolnym dopiero od niedawna w
      nader skromnym wymiarze.

      Jak ujawnił na tych łamach już w zeszłym roku, rynkowa kariera kredytów,
      których upowszechnienie doprowadziło do kryzysu amerykańskiego systemu
      bankowego i w rezultacie do załamania gospodarki światowej, była dziełem
      specjalistów od manipulacji i reklamy – absolwentów socjologii i psychologii,
      którzy uwierzyli, że można zarabiać pieniądze niczego nie produkując i niczego
      nie rozumiejąc, a jedynie umiejętnie wciskając nie kredyty innym, którzy tak
      jak oni liczyć nie potrafili.
    • slovinski Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 16:13
      znakomity i jak na nasze warunki odważny tekst. niestety tempo osmozy kulturowo-informacyjnej jest w polskim środowisku akademickim przerażająco powolne. cóż, pozostaje jedynie cierpliwie czekać na koniec epoki neopozytywistycznego/analitycznego betonu.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 17:52
        slovinski napisała:

        > znakomity i jak na nasze warunki odważny tekst. niestety tempo osmozy kulturowo
        > -informacyjnej jest w polskim środowisku akademickim przerażająco powolne. cóż,
        > pozostaje jedynie cierpliwie czekać na koniec epoki neopozytywistycznego/anali
        > tycznego betonu.

        Parę słów odpowiedzi od akademickiego betonu:
        mlodyfizyk.blox.pl/2009/07/Nie-uczyc-matmy-i-fizy-bo-to-okultyzm.html
      • bugmenot2008_2 A czy zaczynanie zdań wielką literą również jest 10.07.09, 20:49
        A czy zaczynanie zdań wielką literą również jest neopozytywistycznym reliktem?
      • lukasz_ha Re: Specjaliści i manipulatorzy 11.07.09, 00:26
        Proszę Cię, rozwiń myśl - na czym polega 'znakomitość' i 'odwaga' tego tekstu?
        Bo dla mnie jest on bełkotliwy, niepoparty żadnymi dowodami, a w dodatku
        poważnie obraźliwy dla wszystkich nie-humanistów. I błagam, żadnej 'osmozy
        kulturowo-informacyjnej'. To przykry przykład włączania do języka humanistów
        słów z nauk przyrodniczych i ścisłych (żeby "poważniej" brzmieć), niekoniecznie
        ze zrozumieniem ich znaczenia. Podpowiadam - biorąc pod uwagę sens słowa, już
        lepsza będzie 'dyfuzja'. Osmoza to dyfuzja przez błony, a tych nijak się w
        akurat w środowisku akademickim dopatrzyć nie mogę...
        • slovinski Re: Specjaliści i manipulatorzy 11.07.09, 16:27
          "znakomitość" odnosi się do skali oceny (gwiazdki pod tekstem) - ocena subiektywna

          tekst jest (w moim przekonaniu) jak na nasze warunki odważny ze względu na dominującą w środowisku akademickim wizję naukowości, gdzie każda próba rzetelnej krytyki aktualnie panujących dogmatów spotyka się histeryczną reakcją ich zwolenników

          jeżeli za błony uznasz dogmatyczne nastawienie i głęboko zakorzenione przekonanie o słuszności własnych poglądów, bardzo często w określonym kontekście już nieadekwatnych i nie spełniających kryteriów merytorycznej debaty, mój język nie wyda ci się bezsensowny, bełkotliwy. weź pod uwagę pojęcie użycia figuratywnego

          odnośnie wyrażanego stanowiska (wykorzystywanie składników funckji naukowych/technicznych jako elementów pojęć konstytuujących zjawisko powszechnie nazywane humanistyką), stanowi ono dla mnie najlepszy przykład jakże powolnego przyswajania sobie przez kadrę naukową treści literatury pochodzącej spoza jej specjalizacji
          • lukasz_ha Re: Specjaliści i manipulatorzy 11.07.09, 20:23
            Ok, zgodziłbym się z Tobą (a w każdym razie z dwoma pierwszymi akapitami Twojej
            odpowiedzi), gdyby krytyka w wykonaniu prof. Majcherka była rzetelna. Ale w moim
            przekonaniu nie jest, ponieważ opiera się na stereotypach oraz insynuacjach, w
            dodatku kompletnie nie odnosi się do obecnego zapotrzebowania na absolwentów
            konkretnych kierunków na naszym rynku pracy. Przecież mówimy o tym, jak
            kształcić studentów. Przyznasz chyba, że lepiej by było, gdyby większość z nich
            znalazła później pracę w zawodzie? To jest moim zdaniem największa wada tekstu -
            autor snuje wręcz spiskowe dywagacje, dlaczego z publicznych pieniędzy dopłaca
            się do kierunków ścisłych, natomiast prawda jest brutalna - bo ich absolwentów
            potrzebujemy, a nie kolejnych psychologów i socjologów.

            Nie użyłem słowa "bełkotliwy" w odniesieniu do Twojego języka. Ale sorry
            Winnetou - nie zgadzam się na błony jako 'dogmatyczne nastawienie i głęboko
            zakorzenione przekonanie o słuszności własnych poglądów'. Metafory są dobre w
            literaturze, niekoniecznie w dyskusji. A przeciwnikiem przyswajania terminów z
            nauk ścisłych w humanistyce (i odwrotnie w sumie też) jestem dlatego, że ze
            względu na częste niezrozumienie znaczenia słowa powstaje coś, co zwie się
            bełkotem. I o ile użycie słowa 'osmoza' było w miarę zrozumiałe, o tyle
            widziałem już takie dziwaczne konstrukcje (głównie z użyciem terminów rodem z
            fizyki), że można było co najwyżej się pośmiać. Nic nie poradzę - w nauce język
            musi być jasny i precyzyjny, a przy każdej próbie opublikowania pracy w poważnym
            czasopiśmie (przynajmniej z nauk przyrodniczych i ścisłych) tekst zostanie
            sprawdzony pod kątem zrozumiałości dla innych specjalistów z danej dziedziny.
            Twórcze używanie zapożyczeń, choć bywa 'widowiskowe', zaciera precyzję
            wypowiedzi, w związku z czym raczej nie jest dopuszczalne. Dlatego w tej kwestii
            mnie nie przekonasz.
            • slovinski Re: Specjaliści i manipulatorzy 11.07.09, 21:25
              ale zdajesz sobie sprawę, że pojęcia jasności i precyzyjności, szczególnie w odniesieniu do języka (a nie do natężenia światła czy oceny rękodzieła) to również figury, metafory? chcesz więc uprawiać naukę jasną i precyzyjną, ale dla wyrażenia swoich myśli musisz używać języka figuratywnego. problem nie polega na próbie utrzymania jakiejś mitycznej czystości słownika dla danej dziedziny, ale takim posługiwaniu się słowami, które najlepiej zdaniem wypowiadającego odda określony sens - a sam przyznałeś, że zrozumiałeś co miałem na myśli. ja natomiast nie potrafię zrozumieć, z jakich to powodów zakładasz, że używając określonych pojęć i estetyki wypowiedzi mam na celu, jak raczyłeś się wyrazić, 'widowiskowość', nie zaś komunikację i prezentację swojego stanowiska?

              lepiej jest zatem wykształcić ustandaryzowaną masę wykwalifikowanych i posłusznych pracowników korporacyjnych podatnych na demagogię i ideologie totalitarystyczne, niż próbować uczyć samodzielości formułowania poglądów i krytycznego spojrzenia na zastaną rzeczywistość społeczną i ekonomiczną?
              • boado slovinski!- rumienić się należy 12.07.09, 02:47
                Pan doskonale wie dlaczego.
                Warto poczytać felietony pani Staniszkis na WP, dotyczące tematyki
                zwiążanej z kryzysem.
                W polemice z jej obrońcami zamieściłem tam następujący tekst:



                Cmokaczom bełkotu i zargonu pojęciowego

                Jednemu z płaszczących się przed tekstem "filozofki" z ubiegłego
                tygodnia, tak odpisałem:
                "Dziękuję. że łaskawie pan zgodził się ( język wytrawnego salonowca)
                zabrać glos polemiczny.
                Przypomnę, że algebra jest podstawą nauk matematycznych. Ona to
                bowiem współcześnie porządkuje w sposób formalistyczny ( dedukcyjno-
                aksjomatyczny) wszystkie obszary współczesnej matematyki. Opis
                modelu badanej rzeczywistości przy pomocy układu równań jest
                ukoronowaniem badań naukowych . Najogólniejsze są równania
                funkcyjne. Z nich wyłaniają się całkowe, a z nich różniczkowe, potem
                mamy te najprostsze- algebraiczne. Wieloma zjawiskami przyrody
                rządzą równania różniczkowe nieliniowe. Nie ma gotowych receptur na
                ich rozwiązywanie. Analiza ich dostarcza wiele interesujących
                wniosków( bifurkacje, teoria chaosu, katastrof, itp.).
                Dostępu do tej tajemnej wiedzy nie ma, ani pan, ani Staniszkis.
                Układy samoregulujące się albo automatycznej regulacji, to działy
                teorii układów fizycznych.
                W analizie tych układów wykorzystuje się często podejście systemowe
                w tym znaczeniu, że system to najogólniej para uporządkowana
                utworzona ze zbioru elementów ( w tym cech i stanów) i ciągu relacji
                między nimi. System zanurzony jest w otoczeniu i podlega jego
                oddziaływaniu.
                Współcześnie nadal każdą złożoność bada się dokonując uprzednio jej
                dekompozycji, a także posługując się metodami klasyfikacji oraz
                redukcjonizmem.
                Kroki mogą być takie: identyfikacJa potrzeby, sformułowanie
                problemu, rozwiązywanie , wnioskowanie.
                We wnioskowaniu wykorzystuje się logikę ( m.in. rachunek zdań- dział
                wywodzący się z algebry Boole`a). Ona to (algebra Boole`a) dała
                podstawę do skonstruowania uniwersalnej (i doskonałej) maszyny -
                komputera.
                Gospodarka światowa jest megasystemem. Z niego wyłania się system
                finansowy, który jest podatny na opisanie.
                Dlaczego nie uczyni tego pani Staniszkis?
                Od 50. lat zajmuję się maszynami- projektuję, badam, eksploatuję.
                Jestem w tej dziedzinie teoretykiem i praktykiem, autorem kilku
                patentów i wielu rozwiązań konstrukcyjnych oraz co najmniej 100
                naukowych publikacji.
                A oto coś o maszynie dla mało pojętnych:
                I.1. Budowa, charakterystyki i opis maszyny:
                - ze względu na przeznaczenie,
                - w ujęciu TMM ( Teoria Mechanizmów i Maszyn),
                - w ujęciu PKM ( Postawy Konstrukcji Maszyn),
                - w ujęciu TBM ( Technologia Budowy Maszyn),
                - w ujęciu cybernetycznym ze względu na sterowanie,
                - w kontekście związków z mechatroniką,
                - ze względu na indywidualny i zagregowany charakter pracy.
                I.3. Procesy użyteczne i destrukcyjne w maszynie:
                - proces roboczy i jego przebiegi,
                - obciążenia,
                - procesy fizyko- chemiczne zużycia,
                - procesy starzeniowe.
                I.4. Problematyka projektowa maszyny:
                - sekwencyjny model procesu projektowego,
                - metodyczne ujęcie procesu projektowego,
                - wspomaganie komputerowe,
                - kształtowanie czynników użyteczności maszyny:
                - dobór cech,
                - ocena stanu cech,
                - jakość.
                Jeśli już ktoś wie tyle o maszynie, to wie dużo.
                Pani Staniszkis jest dyletantem. A pan jej cmoka.
                W. Łysiak o was tak pisze: ";Mętniactwo to nie tylko żargon
                pseudonaukowy czy pseudointelektualny w ogóle, to nie tylko
                nadużywanie pojęć i przeróżnych chwytów, ale przede wszystkim
                przykrywanie zasłoną słów rzeczywistych dylematów i sprzeczności. Po
                to, byśmy nie wie­dzieli co wybrać, co wspierać, co potępiać, i byśmy
                słuchali w tym zakresie tych, którzy wiedzą lepiej "i byli od nich
                uzależnieni". Niejednego salonowca skandale w rodzaju "numeru"
                Sokala zmuszają do zastanowienia się, czy czasem nie jest
                uzależniony od farmazonów."



              • lukasz_ha Re: Specjaliści i manipulatorzy 12.07.09, 09:46
                Masz rację. Ale nie do końca... Pisząc o precyzji i jasności języka myślę o tym,
                że osoba ze znajomością zbliżonego aparatu pojęciowego DOKŁADNIE zrozumie moją
                wypowiedź. Wielu humanistów używa pojęć, które są obce dla grupy ich odbiorców
                (nieraz także dla nich samych). Ja zrozumiałem Twoją osmozę, ale wyobraź sobie
                człowieka, który nie rozumie tego słowa - może źle zrozumieć także Twoją
                wypowiedź. A jest to prosty i dość niewinny przypadek. Wracając do nauki - nie
                należy się w tym przypadku posługiwać "słowami, które najlepiej zdaniem
                wypowiadającego oddają określony sens". Należy posługiwać się słowami, które jak
                najbardziej obiektywnie opisują to, o czym piszę - bo piszę zwykle o wynikach
                badań. Precyzyjnie do tego stopnia, żeby czytający był np. w stanie odtworzyć
                dany eksperyment. Zatem - to nie ja mam rozumieć własny tekst, a inni się
                domyślać, co chciałem przekazać. Ci inni muszą zrozumieć, co miałem na myśli.
                Dlatego - w nauce i dyskusji - jestem zwolennikiem maksymalnie prostego i
                dokładnego wyrażania się, bez ozdobników i figur wszelkiego rodzaju. Ale to
                tylko moje skromne zdanie...

                W ostatnim akapicie podzielasz niestety opinię prof. Majcherka - dlaczego
                zakładasz, że wykwalifikowani pracownicy, nawet korporacji i nawet posłuszni (w
                pracy), są podatni na demagogię? Dlaczego mają być "ustandaryzowaną masą"?
                Właśnie tu mi w artykule brakowało choćby cienia sensownego uzasadnienia.
                Uczenie "samodzielości formułowania poglądów i krytycznego spojrzenia" nie jest
                domeną humanistów. Więcej - naukowiec w dziedzinach ścisłych musi zarówno umieć
                formułować własne poglądy, jak i mieć krytyczne spojrzenie (od własnej pracy
                poczynając). Swoją drogą - przy obecnej masowej edukacji na niektórych
                kierunkach humanistycznych, także i tam raczej wtłaczają fakty, niż uczą. Sądzę,
                że cały system nauczania, niezależnie od kierunku, cierpi właśnie na tę chorobę.
                Problemem nie jest to, czy ktoś studiuje socjologię, czy fizykę, tylko to, kto
                go uczy i w jaki sposób. Dlatego właśnie diagnoza prof. Majcherka jest moim
                zdaniem kompletnie błędna.
              • boado Chaos czyli burdel w komunikacji językowej 12.07.09, 13:35
                "Osmoza kulturowo-informacyjna" lub "figuratywny"- oto przykłady
                dziwolągów językowych niby mających "omascić" wypowiedź.
                Osmoza- zjawisko przepływu substacji jednokierunkowo przez ośrodek
                półprzepuszczalny (błony) wskutek występowania gradientu "czynników
                napędowych" (np. różnica potencjału elektrycznego).

                A oto fragment mojej wypowiedzi na WP dot. felietonu pani Staniszkis
                i oponentów moich:


                Może tak: Dyletant powie, że Ziemia należy do układu słonecznego,
                zaś fizyk i każdy, który jest biegły w formaliźmie Niutona ,
                powiedzą, że Ziemia jest elementem systemu słonecznego
                rozpoznawalnego na tyle, że można sądzić z wiarygodnością prawie
                pewną o wzajemnej konfiguracji jego elementów w dniu dzisiejszym,
                jutro i za tysiąc lat.
                Jest to sukces nauki w obszarze mechaniki. Kolejno powstawały potem
                formalizmy- D'Alamberta. Lagrange`a, Hamiltona , dalej mechanika
                relatywistyczna, a na koniec kwantowa. Dziś, dzięki fizyce
                spektroskopowej i chemii molekularnej, można konstruować złożone
                molekuły o określonych właściwościach, które w przyrodzie próbuje
                się wydzielić lub sztucznie wytworzyć. Tutaj modele fenomenologiczne
                są mało przydatne, które z kiepskim powodzeniem próbują stosowac
                badacze w "naukach" społecznych. Stąd ta statystyka i uśrednianie
                wyników z mało uzasadnionymi wiarygodnościami. Niejacy- Mazur i
                Kosecki ( inżynierowie z wykształcenia) lepiej radzili sobie ze
                zlożonością, jaką tworzą zbiorowości ludzkie. Osiągnęte rezultaty są
                interesujące, z których korzystają teraz media, aby móc skuteczniej
                tumanić społeczeństwa, a politycy by radzić sobie lepiej w
                sterowaniu tłumami.
                Matematyka dopracowała się miar złożoności. Jednak, póki co, długo
                ludzkość będzie posługiwała się w jego badaniach (złożoności)
                metodami dekompozycji , klasyfikacji i redukcjonizmu. Holizm
                metodologiczny jest narazie przedmiotem dywagacji , często
                uprawianych przez ludzi zajmujących się badaniami społecznymi.
                Jednak oczekiwanych rezultatów nadal brak. Nie może być inaczej,
                jeśli do tych badaczy należą osoby pokroju Staniszkis- ni socjolog,
                psycholog , filozof, no... może.... Z pozostałościami trzeba mi się
                zgodzić.
          • boado Re: 12.07.09, 14:06
            W polemice na WP ze mną jeden z "humanistów" swoją wypowiedź
            zamieścił w łacinie.

            Moja odpowiedź była następująca:

            Łacinnik czyli ciemnogrodzianin

            Nie zadam sobie trudu tłumaczenia tego tekstu.
            Postępem techniki zajmowali się ludzie wybitni, których w dziejach
            ludzkości zawsze było bardzo mało. Dzięki nim dziś penetrujemy
            poznawczo przytaczany na pożytek tej dyskusji układ słoneczny. Bez
            maszyn byłoby to niemożliwe. Maszyny wyręczają nas od trudów pracy ,
            szczególnie tych uciążliwych. Są bardzo wszechstronne, wydajne i
            NIEZAWODNE.
            To już nieodległa przyszłość, kiedy maszyna typu cyberrobot stanie
            się nieodłącznym towarzyszem w życiu człowieka.
            Ludzie nauk przyrodniczych panują nad swoimi tworami dzięki ładowi w
            obszarze wiedzy, którą tworzą i wykorzystują na rzecz rozwoju
            cywilizacji.
            Komputer- wspaniała maszyna! Jej idea rodziła się w umysłach
            ludzi wielkiej wiedzy, pracowitości, genialności i ... skromności (
            Turing, Neumann). Nie gonili za dobrami materialnymi. Często
            zaglądała im w oczy bieda, a mimo to nie dawali się zniewolić i
            upodlić, odrzucając kuszące propozycje. Często też, gdy godność im
            zabierano i nie mieli w tej sytuacji innego wyjścia, nie chcieli żyć-
            popełniali samobójstwa (Turing).
            Dlaczego tak się nie dzieje w życiu społecznym, politycznym i
            gospodarczym narodów? Przecież ktoś to życie planuje, organizuje,
            nadzoruje.
            Nie ktoś- tylko wieprze!
            Dziś, w czasach globalizmu i krwiożerczego finansowego kapitalizmu,
            hołubiących obronę źle pojętej idei "świętej" własności, aksjomatyka
            przestała obowiązywać. Powstaje wielki folwark ludzki, w którym
            odhumanizowany czlowiek zatraca sens życia i stacza się do bytów
            zwierzęcych.
            Wszyscy walczą w nim o dostęp do koryta, który już wcześniej
            zapewniły sobie bezwzględne i okrutne w bojach wieprze- finansiści,
            politycy, kapitaliści, kler oraz usługująca im grupa zwana
            kompradorami. Zdecydowana większość (lud), dla których ochłapu z
            tego koryta nawet nie starcza, to zasoby bydlęce ( ludzkie) do
            zagospodarowania (zniewolenia) według woli wieprzów.
            Pani Staniszkis i usłużne media są tymi kompradorami.
            Wiedza o maszynach z jej aparatem pojęciowym i naukowym może być
            bardzo przydatna dla organizatorów ( twórców) systemów społecznych.
            No tak, ale ci co do tej sfery działalności pchają się nie posiadają
            właściwych cech osobowych i odpowiednich predyspozycji
            intelektualnych- a jest ich tabuny nad tabunami , cała masa
            tabulette.
            Pan jest jednym z nich. Nie może uchwycić biedaczyna niuansów w
            pomyśle zalecającym wykorzystanie do zastosowań istniejącej,
            olbrzymiej naukowej i praktycznej wiedzy o maszynie ( systemie) w
            badaniach i projektowaniu systemów społecznych.
            Swojej niewiedzy nie da się przyćmić łaciną- dziś językiem martwym
            • slovinski Re: rumienić 12.07.09, 14:21
              a jakie są te 'rzeczywiste' dylematy i sprzeczności? czy jednym z nich nie są podejmowane nieustannie próby wykluczenia z dyskusji akademickiej koncepcji wymierzonych w określony model racjonalności naukowej, próby wyizolowania i napiętnowania tych 'dyletantów' nie zgadzających się na akademickie status quo? a może przekonanie, że to model matematyczny jest jedynie słusznym i możliwym sposobem myślenia, który jako taki powinien koniecznie obowiązywać na uczelniach, zaś z nieuznającymi go heretykami nie należy merytorycznie dyskutować, ponieważ przedmiotem krytyki czynią prawdy objawione nauk przyrodniczych i matematycznych?

              polecam uwadze wykorzystanie pojęcia maszyny w teorii pragnienia oraz analizie i terapii psychiatrycznej. przekona się pan, że prezentowany sposób rozumienia tego pojęcia (na ile można się zorientować na podstawie tak hasłowego opisu) jest dalece niepełny. nie istnieje monopol na używanie określonych pojęć.

              bardzo proszę o komentarz rzeczowy - nie przypominam sobie bym wspominał nazwisko prof. Stanaszkis, czy jeśli juz o tym mówimy, zwrócił uwagę na jej felietony. proszę mi wierzyć, w tych postach nie mam celu 'cmokania' komukolwiek (jakże wysoka jest kultura pańskiego języka..czy 'cmokanie' jest terminem aż tak zakorzenionym w pańskiej pracy umysłowej?)

              rumienić się? rzeczywiście, w obliczu poziomu kultury, dogmatyzmu i skostnienia części polskiego środowiska akademickiego nie pozostaje nic innego.
              • jjr44 rumienić się rumienic chłopaki 14.07.09, 21:34
                tak rumienic. naprawdę trzeba sie rumienic. dlatego potrzebna jest
                matematyka na maturze i logika na studiach. tak jak produkuje sie
                prostackich inzynierów którzy nie przeczytali w zyciu jednej ksiażki
                ani jak to z pogardą mówią "wierszyka" tak produkuje się
                pseudohumanistów którzy bredzą uzywając języka z innych dziedzin bo
                myślą że "osmoza" którą rozumieją intuicyjnie wyraża ich myśli.
                pie... bez sensu bo nie rozumieją że język nauki musi być
                precyzyjny. jeśli "osmoza" cos znaczy dla jednego humanisty to musi
                znaczyc to samo dla innego humanisty. inaczej sie ku... nie
                dogadamy. staram sie używac tutaj prostych sformułowań, czasami
                panie słowiński trzeba przewietrzyć smrodek po ludziach którzy
                uwazają sie za humanistów. W moim LO była klasa ogólna i
                humanistyczna, do humanistycznej szli ci co z matematyka trochę nie
                tego byli i z czytaniem ze zrozumieniem takoż. cos mi się wydaje że
                do tego smietnika pan by trafił. wpisz sobie pan panie słowiński do
                googla nazwisko "alan sokal" to dowiesz sie jaką wartość ma nauka
                oparta na intuicyjnym jezyku który ponoć używany jest po to żeby
                najlepiej oddać intencje piszacego.

                i niech mi pan panie słowiński nie imputuje lekcewazenia nauk
                humanistycznych albo skostnienia akademickiego. podstawą uprawiania
                jakiejkolwiek nauki jest jakiś standard języka. jak pan bedzei pisał
                literature to oczywiści może sobie pan pisac osmoza, syfoza, ch...oza
                albo cokolwiek ku... panu się zamarzy. Sam sie zachwycę wtedy
                złóżonoscią pana jezyka i kreatywnościa. ale neich pan nie wmawia mi
                że wymaganie żeby filozofia albo socjologia uzywały pojęc mających
                jednoznaczne ustalone znaczenie to "próby wykluczenia z dyskusji
                akademickiej koncepcji wymierzonych w określony model racjonalności
                naukowej".

                Swego czasu jak głosi wieść gminna w warszawie odbywał się spęd
                typków uprawiających medytację transcendentalną. do prof. browkina
                zgłosił się wierny wyznawca maharishiego twierdząc że wymyslił
                medytacyjny dowód wielkiego twierdzenia fermata (a było to sporo lat
                przed Wilesem). profesor Browkin spławil go. Czy wg pana źle zrobił?
                • slovinski Re: rumienić 14.07.09, 21:56
                  być może wpadło kiedyś panu do głowy, że filozofia polega właśnie na tworzeniu nowych pojęć, których to subiektywne znaczenie ustalane jest każdorazowo w akcie czytania, myślenia, komunikacji? czy też zwyczajnie..nie doczytał pan? ale sądząc po pańskiej wypowiedzi, wolałbym się jednak z panem nie dogadywać.
                  • jjr44 Re: rumienić 14.07.09, 22:24
                    bardzo przepraszam za chamskie, prymitywne wtręty. całkiem świadomie
                    ich uzyłem. po prostu wobec tego co pan pisze ogarnia mnie
                    bezradnośc. Moze pana nie rozumiem: czy twierdzi pan:

                    "... filozofia polega właśnie na tworzeniu nowych pojęć, których to
                    subiektywne znaczenie ustalane jest każdorazowo w akcie czytania,
                    myślenia, komunikacji? ..."

                    tak na serio?

                    moim zdaniem nie odróznia pan nauki od sztuki. w literaturze i
                    owszem tak jest. jesli jednak chce pan z kimkolwiek o czymkolwiek
                    rozmawiac i zakłada pan że pana wypowiedź dla kazdego bedzie
                    znaczyła co innego ba nawet znaczenie zmieniac sie bedzie przy
                    kazdym powtórzeniu to przepraszam nie ma to sensu. filozofia na
                    pewno na tym nie polega. no chyba ze fiozofia nie jest nauką.
                    • slovinski Re: rumienić 14.07.09, 22:50
                      pan natomiast nie oddziela filozofii od sztuki, a utożsamia ją z nauką. proszę rozróżniać naukę (tworzącą nowe zdania prawdziwe, czy też 'funkcje' - nazywane tak ze względu na ich systemową i techniczną użyteczność), filozofię (tworzącą nowe pojęcia) i sztukę (tworzącą nowe doznania). filozofia nie polega na ustalaniu prawdziwości ani dowodzeniu czegokolwiek, ale na myśleniu. sprowadzanie któregokolwiek z tych trzech terminów do innego to dość naiwny, przedkrytyczny redukcjonizm, jak również mniemanie o nieprzydatności nauki. problem stanowi niewspółmierna obecność tych 'dziedzin' w polskiej edukacji, motywowana dość archaicznym światopoglądem (ideologią?), przeciw któremu występuje w swoim tekście prof. Majcherek (a nie przeciwko naukom ścisłym jako takim).
                      • jjr44 Re: rumienić 14.07.09, 23:24
                        prof majcherek pisze dosyć jasno i logicznie. z jego tekstu wynika
                        ze jest ignorantem. dopisywanie mu przez pana jakichś intencji tego
                        nie zmieni. pan machejek pisze o rzeczach na których się nie zna
                        więc z konieczności pisze głupstwa.
                        pan też pisze głupstwa, dyskutowac mi sie na ten temat nie chce bo
                        mniej więcej tak samo mógłbym się spierac ze zwolennikiem płaskości
                        ziemi. problem tkwi w używanym języku i logice: przecież przy pana
                        podejściu pan sam nie wie dokładnie co chce powiedziec i o czym
                        właściwie rozmawiamy.
                        • slovinski Re: rumienić 14.07.09, 23:38
                          ..pozdrawiam
                          • cinek1024 Re: rumienić 15.07.09, 18:42
                            Problem polega na niesymetryczności możliwości intelektualnych.

                            Odpowiednio sprawny i zmotywowany umysł ścisły jest w stanie dotrzeć do niuansów wywodów filozoficznych. Jest jednak również w stanie doznać autentycznego zachwytu w momencie zrozumienia jakiegoś szczególnie eleganckiego rozumowania matematycznego (polecam relatywnie łatwą (z odpowiednim podręcznikiem) teorię grup oraz np. "zobaczenie" fluktuacji próżni pojawiające się jako wniosek z zaskakująco elementarnego matematycznie, ale głębokiego rozumowania (rachunków) optyki kwantowej). Taki umysł ścisły może mieć porównanie, poprzez osobiste doświadczenie, obu światów - filozoficznego i matematycznego.

                            Większa część filozofów ma niestety dostęp do odpowiednio pełnego, "namacalnego" poznania tylko jednego ze światów - świata filozofii. Do tego wystarczy dobra pamięć i odpowiednia ilość czasu.

                            Właśnie z powyższych względów filozofowie zachowują dobre samopoczucie (czasem nawet popadając w zarozumiałość) - nie są w stanie prawdziwie odczuć tego, jak ich rozumowania są w gruncie rzeczy dziecinnie nieudolne w porównaniu z osiągnięciami (tak, tylko najwybitniejszych) umysłów ścisłych.
                            • slovinski Re: rumienić 15.07.09, 23:48
                              jak rozumiem, zgłębił pan już myśl filozoficzną. podziwiam.
                              • cinek1024 Re: rumienić 16.07.09, 03:20
                                > jak rozumiem, zgłębił pan już myśl filozoficzną. podziwiam.
                                Ekspertem od nazwisk i nazw teorii nie jestem, chociaż kiedyś miałem nawet na to ochotę. Szybko zrezygnowałem. Przeczytałem jednak wystarczająco dużo by stwierdzić, że:
                                - za dużą rolę w myśli filozoficznej odgrywają potoczne intuicje (dot. np. czasu, świadomości, ...),
                                - pojawiające się niekiedy odniesienia do osiągnięć naukowych wyglądają jak tysiąc-słów-zamiast-kilku-równań (coś na kształt popularonaukowych opracowań, tyle, że w filozofii mają one status wyników naukowych danego autora (filozofa)).

                                Generalnie, przynajmniej takie jest moje wrażenie, ewentualna trudność w zrozumieniu pojawia się na poziomie zrozumienia struktury gramatycznej wypowiedzi autora. Na poziomie zrozumienia (proponowanego przez autora) sensu pojęć i (proponowanych przez autora) zależności między tymi pojęciami, trudności nie napotkałem.

                                No, ale wracając do mojej tezy (o przyczynie dobrego samopoczucia filozofów), uważa pan, że:
                                - mam rację,
                                - nie mam racji (bo filozofowie, gdyby tylko chcieli, daliby radę pojąć technikalia rozważań np. fizycznych, a filozofią zajmują się, ponieważ uważają, że filozofia lepiej wyjaśni naturę świadomości niż neurofizjologia, filozofia lepiej wyjaśni naturę materii, czasu, wszechświata niż fizyka),
                                - nie mam racji (bo filozofowie wcale nie mają dobrego samopoczucia, a jedynie ukrywają frustrację wywołaną bezproduktywnością filozofii w wyjaśnianiu natury świadomości, czasu, itd.),
                                - nie wie pan, czy mam racę?
                                • slovinski Re: rumienić 16.07.09, 11:40
                                  uważam, że nie ma pan o filozofii zielonego pojęcia, a mimo to wypowiada się jak gdyby rzeczywiście miał możliwość porównania 'światów' myśli filozoficznej i teorii naukowych. pogląd, że myślenie (i filozofia w ogólności) polega na 'znajomości teorii i nazwisk' nazywam ignorancją, podobnie jak sprowadzanie myślenia do roli kontemplacji, wyjaśniania czy 'produktywności'. proszę zrozumieć: czynienie potównań typu: 'to czym ja się zajmuję, z pewnością jest trudniejsze i ważniejsze od tego, czym zajmujesz się ty', nie mając po temu wystarczających kompetencji nie wystawia panu najlepszej opinii. dziwi mnie również, że powtarza pan, choć już w mniej wulgarnej formie, wypowiedzi świadczące o zezwierzęceniu polskiego internauty.
                                  • jjr44 Re: rumienić 16.07.09, 18:58
                                    Spojrzałem co pan pisze i usmiechnąłem się. Nie można dyskutować jeśli przedmiot
                                    dyskusji nie jest zdefiniowany. Nie można dyskutować jeżeli używa się pojęć
                                    które dla pana i dla mnie znaczą co innego.
                                    niech pan napisze czym jest dla pana filozofia, co to jest myślenie - bo wydaje
                                    się ze zupełnie sie w tych kwestiach nie rozumiemy.
                                  • cinek1024 Re: rumienić 17.07.09, 03:03
                                    > dziwi mnie również, że powtarza pan [...]
                                    Świetny chwyt retoryczny, ale informuję, że nie powtarzam, nie przepisuję opinii z innych postów. Przedstawiam swoje osobiste wnioski. Już mówię jak do nich doszedłem. Otóż, w czasach, gdzy "w internecie jest wszystko", nie jest wielką sztuką znalezienie spisów lektur do zajęć z filozofii (o, przykładowo tutaj: filozofiauw.wikidot.com/ontologia-tomasz-bigaj ) oraz odnośnych tekstów (zamiast wyprawy do wypożyczalni). Każdy chętny do przekonania się na własnej skórze, czym jest filozofia, może to zrobić bez większego trudu. Tak właśnie zrobiłem i swoje poglądy opieram o takie, owszem, wyrywkowe, ale wystarczająco bliskie doświadczenia z filozofią.

                                    Przykładowo:
                                    J. Filek, "Filozofia odpowiedzialności XX wieku", 2003 - klasyczny tekst humanistyczny - setki tez, polemik, teorii, nazwisk - zero problemów ze zrozumieniem dla niefilozofa;
                                    A. Karpiński, et al., "Filozofia, zarys historii", 2001 - podobnie, no ale powiedzmy, że to monografia i nie musi być aż tak szczegółowa;
                                    T.Bigaj, "Kwanty, liczby, abstrakty", 2002 - (pozycja ze wspomnianego spisu lektur) tysiąc-słów-zamiast-kilku-równań; przykład podążania filozofii za pojęciami tworzonymi przez fizykę (a nie, jak chciałby pan 'slovinski', tworzenia pojęć przez filozofię) - również brak problemów ze zrozumieniem; materiał wprawdzie trudny, ale "lajtowe", filozoficzne przedstawienie;
                                    K. Ajdukiewicz, "Pomiar", 1961 - (autor ze wspomnianego spisu lektur) znów operowanie pojęciami i ideami z różnych działów matematyki i fizyki; dla "rasowego" humanisty za dużo abstrakcji i formalizmu, dla fizyka za mało - brak problemów ze zrozumieniem, bo znów "lajtowe" filozoficzne przedstawienie;
                                    J.R. Searle, "Czy komputery mogą myśleć", ? - trochę terminów z teorii algorytmów (i pewnie nie tylko, akurat nie moja działka), dowody w postaci swobodnych, intuicyjnych rozważań (a nie formalnych przekształceń / oszacowań) - brak problemów ze zrozumieniem (pomijając moją opinię o trafności użytych argumentów);

                                    Podsumowując:
                                    - filozofia JEST ŁATWIEJSZA w tym sensie, że poszczególne traktaty (np. używane w dydaktyce uniwersyteckiej) jest w stanie zrozumieć znacznie większa część populacji, niż (używane w dydaktyce uniwersyteckiej) traktaty fizyczne, czy w ogóle inne ścisłe (matematyczne, elektroniczne (przetwarzanie sygnałów, w tym stylu)); traktaty filozoficzne to potoczny język, potoczne intuicje, brak wyników ilościowych, czasem pojęcia i idee z mat. i fiz., ale rozważane na poziomie popularnonaukowym;
                                    - filozofia (ok, nie wszystkie jej działy) ŻYWI SIĘ pojęciami z fizyki i matematyki; proces odwrotny nie ma miejsca (przypadki wybitnych fizyków / matematyków, którzy na zasadzie rozrywki bawią się w filozofię, oczywiście nie są świadectwem przenikania idei filozoficznych do fizyki / matematyki); przy okazji - wspominany wyżej pan Bigaj zajmuje się (2008/2009) od strony filozoficznej kwantowym splątaniem ( uw.edu.pl/sukcesy/prac_nagr/bigaj.html ) - spróbuję (mówię całkiem serio i bez kpin) dowiedzieć się czegoś więcej, bo np. wytwarzanie stanów maksymalnego splątania fotonów (tzw. stany NOON) niesłychanie mnie, że się tak wyrażę, podnieca;
                                    - filozofia NIE JEST WAŻNIEJSZA od fizyki czy matematyki jeśli chodzi o skuteczność ("produktywność") wyjaśniania m.in. "Czym jest świat, jaka jest jego istota, jak jest zbudowany, czy istnieje wiecznie, czy został stworzony; czy świat funkcjonuje według określonych praw, czy też jest zespołem bezwładnie występujących zjawisk?" (A.Karpiński, "Filozofia ...", 2001) (no, właściwie, to autorzy piszą nie o wyjaśnianiu, ale o próbach uświadomienia "przede wszystkim sobie samemu"; dla mnie to na jedno wychodzi, czy mam uświadomić sobie, czy również innym; jeśli jednak nie wychodzi na jedno, to patrz następny punkt - umysłowa rozrywka);
                                    - filozofia JEST WAŻNIEJSZA od fizyki czy matematyki - kiedyś jako jedyne narzędzie poznania (z braku dobrze rozwiniętych nauk ścisłych), dzisiaj jako umysłowa rozrywka, kultywowanie wielowiekowej tradycji;
                                    - wtręt osobisty - ja generalnie lubię filozofów; Sokratesa to w ogóle uważam za swojego duchowego brata bliźniaka (bez śmiechów!) od momentu, kiedy go poznałem w ramach jednego z humanistycznych "michałków" na politechnice; moje wypracowania na tym forum to jednorazowa działalność, będąca efektem, cytując prof. Turskiego, "głupot wypisywanych przez prof. Majcherka, zawodowego wroga tabliczki mnożenia" ( wyborcza.pl/1,75515,6820482,Matematyko__wroc__Matematyko__precz_.html ); sam widzę dramatyczny spadek poziomu sprawności i wiedzy matematycznej u studentów - zadania "za moich czasów" standardowe to dzisiaj zadania z gwiadką, albo w ogóle zadania wyrzucone z programu nauczania; dlatego mocno skoczyło mi ciśnienie przy lekturze wywodów filozofa (prof. Majcherka), który dużo publikuje, zbiera zaszczyty, a jest przekonany, a przynajmniej przekonuje innych, że więcej nobli i patentów bierze się z podnoszenia poziomu edukacji humanistycznej;


                                    > proszę zrozumieć: czynienie potównań typu: 'to czym ja się zajmuję,
                                    > z pewnością jest trudniejsze i ważniejsze od tego, czym zajmujesz
                                    > się ty', nie mając po temu wystarczających kompetencji nie wystawia
                                    > panu najlepszej opinii.
                                    Sądzę, że odpowiednią dozę kompetencji zdobyłem - wykładać filozofii nie mogę, ale charakterystyczny dla filozofii poziom ścisłości poznałem w wystarczającym stopniu. (Na marginesie - znów fajny chwyt retoryczny, tym razem to "proszę zrozumieć". Jakość chwytów decyduje o tym, kto ma rację w dyskusjach humanistycznych)?


                                    IM MNIEJ ŚCISŁOŚCI TYM ŁATWIEJ O PRODUKCJĘ NOWYCH TEZ, POLEMIK, TEORII. PROFESOR MAJCHEREK NALEŻY DO TAKICH PRODUCENTÓW. CZYTELNIK MUSI O TYM WIEDZIEĆ. W SZCZEGÓLNOŚCI, JEŚLI CZYTELNIK CZUJE, ŻE ARGUMENACJA PROFESORA MA LUKI, NIECH CZYTELNIK MA ŚWIADOMOŚĆ, ŻE Z DUŻYM PRAWDOPODOBIEŃSTWEM NIE JEST TO WYNIK BRAKÓW W WYKSZTAŁCENIU CZY INTELEKCIE CZYTELNIKA, ALE WYNIK ZAWODOWEJ MANIERY PROFESORA FILOZOFA.
                                    • humanista123 Re: rumienić 17.07.09, 12:24
                                      Szanowny Panie Cinek,

                                      porównuje Pan materiał z elementarnego i wstępnego kursu ontologii z wiedzą
                                      techniczną/matematyczną/fizyczną na poziomie uniwersyteckim.

                                      Pańskie porównanie jest więc całkowicie nieuprawnione.

                                      Nie najlepiej świadczy o Pana zdolnościach analitycznych.

                                      Ponieważ filozofii nie ma w programie szkolnym, więc wstępny kurs ontologii na
                                      poziomie uniwersyteckim można porównać najwyżej z fizyką/matematyką na poziomie
                                      szkoły podstawowej.

                                      W Pana dotychczasowych postach zdążył Pan wypowiedzieć tyle nonsensów na temat
                                      filozofii i jej relacji do innych dziedzin poznania, że nawet nie podejmuję się
                                      szerszego ich komentowania. (Powiem tylko, że Pańskie uwagi o tym, jak to
                                      filozofia przez tysiąclecia tamowała rozwój nauki i techniki wprawiły mnie
                                      wczoraj w szampański humor.)

                                      Pańską wiedzę, na temat podziału dyscyplin poznania również pozostawię bez
                                      komentarza.

                                      Nie zamierzam też komentować Pańskich "bogatych" doświadczeń z filozofią. Dawno
                                      nic mnie tak nie ubawiło.

                                      Filozofią zajmuje się mnóstwo osób z wykształceniem "ścisłym" (używam tu
                                      Pańskiej, dość prymitywnej terminologii.) To zadaje kłam dwóm głoszonym przez
                                      Pana twierdzeniem. Po pierwsze, pokazuje jak naiwne są Pana uwagi, że filozofia
                                      nie ma kontaktu z innymi dyscyplinami. Po drugie, pokazuje, że nie jest prawdą,
                                      iż po skończeniu studiów "ścisłych" (raz jeszcze, w Pana rozumieniu tego
                                      słowa)zyskuje się poziom kompetencji, który pozwala bez problemu zajmować się
                                      filozofią. Jakoś przecież nie widać, aby Polska była potęgą filozoficzną.

                                      Z humanistycznym pozdrowieniem

                                      Humanista123




                                      • cinek1024 Re: rumienić 18.07.09, 07:10
                                        Witam Pana, Panie Humanisto,

                                        > Szanowny Panie Cinek,
                                        > porównuje Pan materiał z elementarnego i wstępnego kursu ontologii z wiedzą
                                        > techniczną/matematyczną/fizyczną na poziomie uniwersyteckim.
                                        > Pańskie porównanie jest więc całkowicie nieuprawnione.
                                        > Nie najlepiej świadczy o Pana zdolnościach analitycznych.
                                        > Ponieważ filozofii nie ma w programie szkolnym, więc wstępny kurs ontologii na
                                        > poziomie uniwersyteckim można porównać najwyżej z fizyką/matematyką na poziomie
                                        > szkoły podstawowej.
                                        Cenna uwaga, nie miałem świadomości poziomu tego kursu ontologii (i to jest właśnie przyczyną dokonywania porównań, a nie moje kiepskie zdolności analityczne ...). Bardzo proszę o wskazanie (tytułów) jakichś pozycji literaturowych na wyższym poziomie (akademickim, z frontu badań), ewentualnie o wyjaśnienie, czym różnią się (w poziomie ścisłości) od przytoczonych przeze mnie.

                                        > W Pana dotychczasowych postach zdążył Pan wypowiedzieć tyle nonsensów na temat
                                        > filozofii i jej relacji do innych dziedzin poznania, że nawet nie podejmuję się
                                        > szerszego ich komentowania.
                                        Szkoda. (W sumie, to Pan się nie podejmuje w ogóle żadnego komentowania. A nie, przepraszam, jest komentarz: "nonsensów").

                                        > (Powiem tylko, że Pańskie uwagi o tym, jak to
                                        > filozofia przez tysiąclecia tamowała rozwój nauki i techniki wprawiły mnie
                                        > wczoraj w szampański humor.)
                                        Ja nie pisałem o jakimkolwiek czegokolwiek tamowaniu przez filozofię. Albo Pan źle mnie zrozumiał, albo Pan coś takigo wyczytał u kogoś innego. Owszem, wpomniałem o filozofii jako jedynym przez tysiąclecia narzędziu poznania. Jedynym zanim Z NIEGO (czyli, do pewnego stopnia dzięki niemu) wydzieliły się nauki uprawiane obecnie.

                                        > Pańską wiedzę, na temat podziału dyscyplin poznania również pozostawię bez
                                        > komentarza.
                                        Mój główny cel - ocenić poziom ścisłości, który jest charakterystyczny dla filozofii. Jeśli nawet coś pomieszałem w klasyfikacjach, dla mojego głównego celu nie ma to znaczenia. Jeśli Pan uważa inaczej, proszę o wskazanie (ale, na miłość boską, jakoś BARDZIEJ KONKRETNIE) błędu w klasyfikacji ORAZ jego wpływu na moją ocenę poziomu filozoficznej ścisłości.

                                        > Nie zamierzam też komentować Pańskich "bogatych" doświadczeń z filozofią. Dawno
                                        > nic mnie tak nie ubawiło.
                                        Panie Humanisto, proszę jeszcze raz przeczytać mój post - on jest m.in. o tym, że zbieram doświadczenia filozoficzne "z doskoku". Jakiś najbardziej oczywisty fragment: "swoje poglądy opieram o takie, owszem, WYRYWKOWE, ale WYSTARCZAJĄCO BLISKIE doświadczenia z filozofią". Może moje opisywane doświadczenia nie są według Pana "wystarczjąco bliskie" - tym bardziej proszę o wskazanie jakichś pozycji literaturowych na odpowiednio wysokim poziomie.

                                        > Filozofią zajmuje się mnóstwo osób z wykształceniem "ścisłym" (używam tu
                                        > Pańskiej, dość prymitywnej terminologii.) To zadaje kłam dwóm głoszonym przez
                                        > Pana twierdzeniem.
                                        Tak dokładnie pisałem: "przypadki wybitnych fizyków / matematyków, którzy na zasadzie rozrywki bawią się w filozofię". Uważa Pan, że NIE na zasadzie rozrywki? Pewnie są i tacy. Myślę jednak, że w przypadku osób, o których Pan pisze, przyczyną uprawiania filozofii może być przykra konkluzja, że przy swoich zdolnościach muszą zejść "szczebelek niżej" w poziomie ścisłości uprawianej dyscypliny (tj. od np. matematyki czy fizyki do filozofii). Tylko bowiem w mniej ścisłej dziedzinie będą w stanie wygenerować liczbę publikacji wystarczającą dla kontynuowania naukowej kariery. Proszę o jakieś (MOŻLIWIE KONKRENTE) wyjaśnienie.
                                        Odnośnie typów wykształcenia - moja prymitywna (jak zwał, tak zwał) terminologia oznacza, co następuje: wykształcenie ścisłe (do którego się odnoszę w swoich wywodach) to przede wszystkim matemtyka i fizyka (studia na tych wydziałach). Wspomniałem jeszcze o elektronice - tak, też elektronika. Powiedzmy, co nie zmniejszenia ogólności rozważań, że jakieś jeszcze inne kierunki ścisłe (w moim rozumieniu) również istnieją, ale w tym miejscu sie nimi nie interesujemy (tj. nie wymieniamy ich, nie podajemy ich definicji). Ciągle niestety jest prymitywnie, ale już znacznie bardziej precyzyjnie.

                                        > Po pierwsze, pokazuje jak naiwne są Pana uwagi, że filozofia
                                        > nie ma kontaktu z innymi dyscyplinami.
                                        No właśnie ma. O tym przecież pisałem: "filozofia (ok, nie wszystkie jej działy) ŻYWI SIĘ pojęciami z fizyki i matematyki" oraz "wspominany wyżej pan Bigaj zajmuje się (2008/2009) od strony filozoficznej kwantowym splątaniem".
                                        Na marginesie, całkiem serio - Pan się odnosi do MOICH postów, czy w ogóle do WSZYSTICH na forum, a do mojego się Pan akurat dopisał?

                                        > Po drugie, pokazuje, że nie jest prawdą,
                                        > iż po skończeniu studiów "ścisłych" (raz jeszcze, w Pana rozumieniu tego
                                        > słowa)zyskuje się poziom kompetencji, który pozwala bez problemu zajmować się
                                        > filozofią. Jakoś przecież nie widać, aby Polska była potęgą filozoficzną.
                                        Chwała instytucji copy-paste'a, znów się przyda. Jeszcze raz cytuję swój post (bo, mimo wszystko, ciągle zakładam, że to o MOIM poscie rozmawiamy): "wykładać filozofii NIE MOGĘ, ale charakterystyczny dla filozofii POZIOM ŚCISŁOŚCI poznałem w wystarczającym stopniu". Studia ścisłe oczywiście nie wystarczają do tego, aby od razu ("bez problemu") zajmować się filozofią (czyli publikować, dyskutować z zawodowymi filozofami), ponieważ nie ma się znajomości całego dorobku filozofii (konkretnie - (zawartości) poszczególnych filozoficznych teorii).

                                        > Z humanistycznym pozdrowieniem
                                        > Humanista123


                                        Panie Humanisto, nie bardzo wiem, co o tym wszystkim sądzić ... Jedyna Pańska KONKRETNA, a jednocześnie odnosząca się do _MOJEGO_ postu, uwaga to ta o niewspółmierności poziomów kursu ontologii z kursami matematyki czy fizyki (wszystko na uczelniach wyższych). Tu prośba o wskazanie literatury. Niestety reszta Pańskich uwag - jakby pisana NIE DO MOJEGO postu (patrz ilość pracowicie wklejanych przeze mnie cytatów powyżej). Kolejna sprawa - Pan najwyraźniej uważa, że moje wywody nie zasługują na więcej zaangażowania z Pańskiej strony i stąd:
                                        - "Nie zamierzam też komentować",
                                        - "nawet nie podejmuję się szerszego ich komentowania",
                                        - "również pozostawię bez komentarza".
                                        To dla mnie dosyć przykre - mocne, precyzyjne argumenty do użycia w tych (niestety) niedoszłych komentarzach Pan posiada, a nie chce się Pan nimi podzielić. Będąc na Pana miejscu, ja osobiście bym je przedstawił. No, ale to taka luźna uwaga, poza meritum.

                                        Wracając do rzeczy - tyle postów (jak rozumiem 'slovinski' = 'humanista123'; ten drugi nick jakiś taki "sklecony na kolanie"; może nawet nawiązujący do mojego 'cinek1024'), a nie dowiedziałem się, a również i inni, którzy te posty może kiedyś znajdą za pomocą Google'a, co właściwie Pan sądzi o BĘDĄCYM PRZEDMIOTEM MOICH ROZWAŻAŃ poziomie filozoficznej ścisłości:
                                        - TAK / NIE / NIE WIEM -> "dla "rasowego" humanisty za dużo abstrakcji i formalizmu, dla fizyka za mało" (o tym "Pomiarze" Ajdukiewicza),
                                        - ... -> "IM MNIEJ ŚCISŁOŚCI TYM ŁATWIEJ O PRODUKCJĘ NOWYCH TEZ, POLEMIK, TEORII" (czyli w filozofii łatwiej o wymienione, niż (ograniczmy się chwilowo do nich) w fizyce i matematyce),
                                        itd.

                                        Jeszcze dwie uwagi:
                                        - uznanie dla stylu 'humanista123' - brak tych wszystkich chwytów retorycznych, które denerwują, a zdemaskowane (wystarczy do tego jakiegolwiek trzycyfrowe IQ ...) ośmieszają autora,
                                        - na takim anonimowym forum niby bez znaczenia, ale dla porządku - gdyby ktoś odniósł wrażenie, że ja się nabijałem z Pana Bigaja (tego od kwantowego splątania), bo jestem anonimowym internetowym odważniakiem, od razu zaznaczam - owszem, jestem anonimowym internetowym, niech będzie, odważniakiem, ale ani śladu nabijania się (wręcz przeciwnie, szczere zainteresowanie).

                                        Z kwantowomechanicznym pozdrowieniem,
                                        Cinek2^10


                                        PS: Do wszystkich tych (z jakże nielicznych czytelników), którzy widzą, że "humanista mu wciska kit na "odwal się", a ten (c
                                        • cinek1024 Re: rumienić 18.07.09, 07:16
                                          Ooo, zjadło literki (ups, skrypt na stronce liczy litery tekstu bez uwzględnienia dodatkowych ptaszków - bug'a macie, Gazeto (!)). Jeszcze raz:

                                          PS: Do wszystkich tych (z jakże nielicznych czytelników), którzy widzą, że "humanista mu wciska kit na "odwal się", a ten (cinek1024) się zmóżdża i wypisuje elaboraty" - tak, ja też to widzę. Sam już nie wiem, po co ja to robię ... Pozdrawiam. :)
                                          • cinek1024 Re: rumienić 18.07.09, 07:32
                                            Ten skrypt ma jeszcze jeden błąd, przerobił mi "jakiekolwiek" na "jakiegolwiek". Same bug'i ... ;)
                                            • slovinski Re: rumienić 18.07.09, 18:32
                                              >slovinski' = 'humanista123
                                              źle pan rozumie

                                              >za dużo abstrakcji
                                              obawiam się, że znów wychodzi na jaw 'znajomość filozofii z doskoku': pojęcia i operacje myślowe nauki są aż nazbyt konkretne (terminy zdefiniowane w ramach systemu, określone warunki prawdziwości/funkcjonalności, poruszanie się tylko w pewnej przestrzeni aksjomatycznej). powiedziałbym raczej: niedość abstrakcji (czego zresztą zdają się dowodzić kłopoty 'ścisłowców' ze zrozumieniem języka nie mieszczącego się w ramach technicznej 'jasności' - nie jest to teza, ale wniosek z obserwacji dyskusji toczącej się na tym forum)

                                              >ponieważ nie ma się znajomości całego dorobku filozofii
                                              odsyłam do moich poprzednich postów

                                              >"szczebelek niżej"
                                              >filozofia na zasadzie rozrywki
                                              >moje wywody nie zasługują na więcej zaangażowania
                                              szanowny panie, równie dobrze pan mógłby próbować dyskusji na temat mechaniki kwantowej, z osobą operującą (zgodzę się z humanistą123) wiedzą fizyczną i matematyczną na poziomie kursu szkoły podstawowej. stosuje pan wobec myślenia kryteria zewnętrzne i nieadekwatne. pan oczekuje, że ktoś przeprowadzi dla pana na internetowym forum kurs filozofii? proszę się następnym razem zastanowić, zanim publicznie zabierze się pan do oceny myśli filozoficznej mając o niej jedynie wstępne i ogólnikowe pojęcie.
                                              • jjr44 Re: rumienić 19.07.09, 06:28
                                                powieksza pan mój niepokój o kondycję filozofii. jestem laikiem i
                                                mam pojęcie o historii filozofii raczej niz zo wspólczesnych
                                                panujących w niej trendach. natomiast poniższy fragment:

                                                pojęcia i
                                                > operacje myślowe nauki są aż nazbyt konkretne (terminy
                                                zdefiniowane w ramach s
                                                > ystemu, określone warunki prawdziwości/funkcjonalności, poruszanie
                                                się tylko w
                                                > pewnej przestrzeni aksjomatycznej). powiedziałbym raczej: niedość
                                                abstrakcji (c
                                                > zego zresztą zdają się dowodzić kłopoty 'ścisłowców' ze
                                                zrozumieniem języka nie
                                                > mieszczącego się w ramach technicznej 'jasności' - nie jest to
                                                teza, ale wnios
                                                > ek z obserwacji dyskusji toczącej się na tym forum)

                                                w połaczeniu z poprzednimi pana wynurzeniami rodzi moje obawy ze
                                                panu wydaje sie tylko że pan "myśli". No bo jeśli wcześniej pisał
                                                pan że filozofia zajmuje sie tworzeniem pojęc których znaczenie jest
                                                ustalane subiektywnie w momencie ich przywoływania a nie zajmuje sie
                                                logiczną oceną prawdy lub fałszu wypowiadanych zdań to znaczy ze w
                                                gruncie rzeczy odrzuca pan logike. Tworzone przez pana "pojecia" nie
                                                znaczą tego samego dla róznych osób. Teraz dokłada pan jeszcze
                                                to "nie dosc abstrakcji". Nie obawia sie pan że wypowiedzi holdujące
                                                tym zasadom staja sie bełkotem?
                                                Czy mógłby pan wskazac jakąkolwiek literaturę na temat o którym pan
                                                pisze?
                                                • slovinski Re: rumienić 19.07.09, 12:47
                                                  >wypowiedzi holdujące tym zasadom staja sie bełkotem

                                                  owszem, ale tylko dla kogoś kto ich nie rozumie. pana obawy są płonne.

                                                  >wskazac jakąkolwiek literaturę

                                                  -->krytyka projektu 'nowoczesności'. mam nadzieję, że nie spodziewa się pan tutaj wykazu bibliograficznego. zawsze odnosiłem wrażenie, że podobne szastanie nazwiskami nosi znamiona efekciarskiego pustosłowia.
                                                  • jjr44 Re: rumienić 19.07.09, 17:25
                                                    no niech się pan nie wykręca. ktoś musi to firmować; chce wiedzieć kto. tylko obawiam się przedstawia pan to w wersji zwulgaryzowanej dlatego się niepokoję. Parę nazwisk proszę. parę tytułów książek, prac. zrozumiem. jak to jakieś tzw. postmodernistyczne brednie to tez zrozumiem. miałem do czynienia z prawdziwie abstrakcyjnymi i trudnymi teoriami. o jednym z XX wiecznych matematyków mówiono ze w młodości zajmował się porządną matematyką, potem logiką a na starość to już tylko filozofia. ;-)
                                                    tak to niestety jest.... widział pan "piękny umysł"? Nash miał wiele osiągnięć i teoria gier wcale nie była największa w jego dorobku. no ale humaniści wyobrażają sobie że rozumieją o czym pisał....
                      • andsol-br Re: rumienić 16.07.09, 20:15
                        Drogi slovinski, konstrukcja rozdzielająca świat intelektualny na trzy części, jak by zgrabnie nie wyglądała (a dodam, że najzgrabniej wygląda jej prototyp z dzieleniem świata materialnego na cztery elementy) wydaje mi się nieco trudna do dowiedzenia na podstawie dokumentacji historycznej. Od Arystotelesa, poprzez da Vinci,Leibniza, Newtona, do Goethego i Humboldta widać, że uzasadnienie jej wymagało by krojenia na kawałki wielkich umysłów, które nie były przygotowane do formowania się wedle wymyślanych w XXIw. schematów. A ponieważ cynicznie domyślam się w większości niezrozumiałych pomysłów jakichś kompensacji, przypuszczam, że Twoją wizję chętnie podejmą grupy zawodowe uprzywilejowane w tym ujęciu. To jednak nie ma poparcia w dość obfitym materiale eksperymentalnym nagromadzonym przez wieki i wyśmienicie ujawnionym w rozlicznych powieściach (by nie cytować pamiętników przeróżnej maści uczonych): płodna refleksja o rzeczywistości (czyli forma myślenia, zgoda?) nie jest domeną ludzi studiujących książki zgromadzone na półkach z przylepką "filozofia", ale jest raczej efektem jakości aparatu intelektualnego, do jakich by on dziedzin życia nie był przygotowany.

                        Jeszcze mniej udaną konstrukcją wydaje mi się doszukiwanie się kropli sensu w omawianym artykule, bo jest on pisany prostym polskim i mówi sam za siebie. Niestety.
          • weishaupt Re: Specjaliści i manipulatorzy 12.08.09, 13:57
            Jak to mówił (o ile dobrze pamiętam) Pitolen z Bredzyntu, "masz rację, ale sam tegoo nie dostrzegasz". Owszem, w środowiskach akademickich widać istotną niechęć do wychylania się poza specjalizacje, ale dotyczy to wszystkich kierunków. "Humaniści" sątak samo oporni wobec wykorzystywania treści z zakresu nauk ścisłych, jak "ścisłowcy" wobec nauk humanistycznych. W środowisku akademickim trudno tego uniknąć, gdyż od stu lat z okładem niemożliwe jest objęcie przez jednego człowieka przynajmniej sporego wycinka dostępnej wiedz. Stąd też specjalizacja jest koniecznością.

            Obawiam się, że pewna doza wiedzy ścisłej jest konieczna w każdej dziedzinie. Inaczej bardzo łatwo jest paść ofiarą pseudonaukowych manipulacji, co bardzo dobrze opisali Alan Sokal i Jean Bricmont w książce "Modne bzdury". Ludzie mówiący o "pozytwistycznym prymacie nauk ścisłych" cżęsto zapominają, że de facto wiąże się on wyłącznie z oparciem nauki na rzetelnych podstawach metodologicznych. Polecam poczytanie "Sztuki retoryki" Korolki, gdzie ładnie widać, jak starożytna retoryka [w niezmienionej postaci spotykana w PR, marketingu i polityce] wykorzystuje logikę klasyczną). Do opanowania metodologii nie trzeba uczyć się matematyki wyższej ani fizyki cząstek elementarnych. Wystarczy choć trochę nauczyć się myśleć ściśle. Człowiek, który nie potrafi przeprowadzić trafnego i rzetelnego rozumowania opartego na mierzalnych argumentach lub (przy ich braku) adekwatnych analogiach nie jest "humanistą". Jest zwykłym nieukiem.
    • camicus Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 17:27
      Ciekawe wpisy na forum.
      Osoby z wykształceniem ścisłym i technicznym nie czujcie się
      obrażone, ani tym bardziej zawstydzone, to ja humanista czuję wstyd
      za to co wypisuje profesor, który mimo, że filozof i socjolog
      wypowiada się na wszelkie mozliwe tematy dotyczace polityki,
      edukacji, społeczeństwa i Bóg jeden raczy wiedzieć o czym jeszcze
      napisze, oczywiście jako profesor, ex catedea, nie zastanawiając się
      specjalnie nadlogiką wywodu. Przełom antypozytywistyczny, owszem był
      i to nie jeden, ale w humanistyce, która wyzwoliła się z
      metodologicznej dominacji nauk scisłych. Nie przypominam sobie, aby
      ktokolwiek podważający tezę o konieczności stosowania w humanistyce
      metod nauk przyrodniczych postulował wyższośc humanistyki nad tymi
      naukami, a tym bardziej zalecał ograniczenie nauczania nauk ścisłych
      w szkole. Co innego jakość, bo jak narazie to jakść kształcenia
      większości przedmiotów przedstawia wiele do zyczenia. Moi studenci
      na kierunku humanistycznym kiedy wymagam od nich odrobinę
      matematyki, logiki czy statystyki, mówią, że sa humanistami i nie
      lubią matematyki, a na europeistyce mylą wojny, kanclerzy Niemiec, a
      daty też, może dlatego, że to liczby, a oni sa prawdziwymi
      humanistami i nie powtarzają, że nie lubią matematyki.
      • pamejudd Szkoda słów... 14.07.09, 20:12
        ... p. Majcherek nie ma większego pojęcia, o czym pisze. Dyskusja z jego bredniami to strata czasu.
      • jjr44 Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 21:46
        ja jestem matematykiem. nie uwazam że moja dzialka jest
        najwazniejsza, ba naprawde szanuję psychologię, socjologię,
        filozofię i doskonale rozumiem że nie mam o tym zielonego pojęcia
        nawet jeśli udalo mi się przeczytac na ten temat parę popularnych
        książek. pan majcherek odwrotnie: nie sadzę żeby udalo mu się
        przeczytac cokolwiek o naukach przyrodniczych, pewnie pamięta tylko
        ze w szkole go te nauki męczyły ale wypowiada sie na ten temat z
        podziwu godną pewnościa.

        dalej mi się nie chce więc może tak: osobiscie uwazam że swieta
        bożego narodzenia są fajniejsze niz wielkanoc.
    • old-novice Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 18:32
      Niewiarygodne gdzie dotarła już ignorancja. Może trzeba zacząć palić książki do
      fizyki i matematyki na rynkach dużych miast ? Po co wiedzieć jak działa Świat ?
      To mało humanistyczne!
    • cezary_futerko Dziękuję za ten tekst! Dziękuję dziekuję dziekuję 10.07.09, 18:44
      Teraz mam na piśmie że humanista == idiota.
      • br00net Ha! Programista się odezwał :) 14.07.09, 23:10
        == cię zdradziło :D
    • bugmenot2008_2 Czy ten artykuł jest pisany na serio? 10.07.09, 20:44
      Czy ten artykuł jest pisany na serio? Bo nie bardzo wiem, czy powinienem rzeczowo komentować - jeszcze potem się okaże, że to był tylko taki żart, i sam wyjdę na idiotę.

      Dlatego ograniczę się jedynie do tego, że o ile żartem być może nie jest ten artykuł, to przemianowanie Akademii Pedagogicznej na "Uniwersytet Pedagogiczny" jest nim na pewno, ponieważ zarówno studentów tej uczelni, jak i jej wykładowców można jedynie porównywać z materią nieożywioną, w każdym razie jeśli idzie o poziom umysłowy.

      Natomiast skoro profesor był łaskaw poruszyć kwestię podatności na manipulację, to chciałem zauważyć, że wspomniani wyżej studenci są święcie przekonani, że studiują na prawdziwym uniwersytecie, ponieważ młode pelikany łyknęli marketingowy bełkot, którym władze uczelni raczą cały Kraków przy pomocy billboardów. Polemizowałbym zatem z poglądem, że studia humanistyczne stanowią szczepionkę przeciw manipulacji - eksperyment wszak (o którym profesor pewnie nie słyszał, bo to "wbrew obecnym trendom") na prawdziwość tej tezy nie wskazuje.
    • mfs0 Ehm... dowody poproszę... 10.07.09, 23:03
      Chociaż nie, właściwie to ja muszę bardzo za siebie przeprosić, jako
      matematyk i niepoprawny epigon Francisa Bacona - idioty, który zmarł
      był mrożąc kurczaka - no więc jestem niejako uwarunkowany na
      poszukiwanie empirycznych dowodów.

      A to przecież nie o to chodzi w XXI wiecznej wizji nauki, żeby
      ulegać nowościom z XVI wieku, nieprawdaż?
      • saszenka2 Re: Ehm... dowody poproszę... 11.07.09, 00:20
        Dawno nie czytałam podobnego bełkotu. Już nawet list 15
        przeciwniczek parytetu, w którym to mówienie o dyskryminacji budzi
        dyskryminację, nie ma się co równać z mądrościami Majcherka. Każda
        nauka opiera się na uczeniu czegoś, to trzeba pojąć mechanizm
        całkowania przez podstawienie, czy mądrości filozofów, co który
        powiedział i kiedy.
      • slovinski Re: Ehm... dowody poproszę... 11.07.09, 00:32
        mfs0 napisał:

        > Ehm... dowody poproszę...

        kształcenie etyczno-estetycznej wrażliwości i świadomości społecznej nie polega na dowodzeniu czegokolwiek.



        • lukasz_ha Re: Ehm... dowody poproszę... 11.07.09, 10:08
          Wiesz co, może i masz rację. Ale kształtowanie świadomości społecznej na
          podstawie czyjegoś widzimisię uważam za dość niebezpieczne. Poza tym, pan prof.
          Majcherek podawał rzekome fakty (typu: umysłami ścisłymi łatwiej manipulować) i
          tu już jak najbardziej trzeba by podać twarde dowody. Choćby dlatego, że w
          tekście opinie tego typu pojawiają się w formie stwierdzenia, nie przypuszczenia.
          • br00net Dowód nie wprost 14.07.09, 23:36
            teza: umysłami ścisłymi łatwiej manipulować, umysłami humanistycznymi trudniej
            manipulować
            dowód: manipulacja na temat wzrostów na rynku nieruchomości "kupujcie taniej nie
            będzie", humanistyczny umysł "zaufa" tej manipulacji,
            umysł ścisły policzy i wydedukuje: w Polsce żyje n ludzi, z czego m% ma już
            własne lokum, zostaje (1-m%)n ludzi, średnia płaca w Polsce to 3000 PLN na
            miesiąc, ale mediana to prawdopodobnie około 2000 PLN czyli tylko 50% ludzi
            zarabia powyżej tych 2000, rata kredytu na 30 lat na nieruchomość o wartość
            0,5mln PLN to około 3000, czyli jeżeli dwoje(rodzina) zarabia statystycznie
            około 4000PLN miesięcznie to zostaje im tylko 1000zł na życie, co jest
            zdecydowanie za mało, bierzemy kolejne dane, w roku n oddano do użytku x1
            mieszkań, w roku n+1 oddano x2 mieszkań(tendencja wzrostowa), czyli szacujemy i
            wychodzi że w roku n+4 będzie za dużo o y1 mieszkań, przypominamy sobie o
            budynkach jednorodzinnych i dodajemy do naszych szacowań

            humanista niestety nie przeprowadzi takiego rozumowania

    • saszenka2 Re: Specjaliści i manipulatorzy 10.07.09, 23:22
      Tak, na pewno inżynierowie są zamknięci intelektualnie... Z tym, że
      to często biolodzy, chemicy i fizycy podważają ludzkość zygoty, a
      humaniści niby tacy otwarcie, klepią słowa księdza dobrodzieja. To
      zalezy od osobowości człowieka, czy jest otwarty czy zamknięty. Dla
      mnie przedmioty ścisłe to sama przyjemność, bo tam myslałam,
      musiałam pojąć metodę całkowania przez podstawienie, a potem
      rozwiązywałam każde zadanie po przemyśleniu. Natomiast historia to
      bezsensowne kucie dat, które do niczego nie prowadzi. Tak to
      niestety wygląda w szkołach. Matmy się człowiek uczy poprzez
      praktykę i logiczne myślenie, historii poprzez kucie. Na polskim też
      trzeba było znać regułki, co to jest pozytywizm etc. Na macie nie
      trzeba się było uczyć na pamięć zadań, tylko zrozumieć metodę.
      Słówka na językach obych to też pamięciówka, tak samo jak te
      wszystkie systemy, urzędy na WoSie.
      • rikol Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 19:25
        Moze gdybys wiecej troche o tych filozofach i pisarzach czytala, to bys
        wiedziala, ze np. filozofowie byli czesto matematykami (np. Kartezjusz) i
        jezykoznawcami (filozofowie starozytni), bo kiedys te dziedziny traktowano jako
        laczne. Do tego dodawano jeszcze astronomie, a dokladnie astrologie. Filozofia,
        a takze literatura odzwierciedlaja stan umyslow danej epoki, TECHNIKE, jaka
        wtedy znano i stosowano. Ogromnie na stan umyslow wplywa np. medycyna: 100 lat
        temu norma byla smierc dziecka w rodzine, dzis to rzadkosc.

        Dzis nauka tak sie rozrosla, ze nikt nie jest w stanie pojac wszystkiego, trzeba
        sie zdecydowac na jakas specjalizacje. Nie istnieje natomiast nauka kompletnie
        oderwana od wszystkich innych nauk.

        Gdybys nie uczyla sie polskiego, nie bylabys w stanie pisac tego postu.

        Nawet jesli sie nauczysz calego slownika na pamiec, to nie oznacza to, ze znasz
        obcy jezyk. Jezyk to nie tylko slowa, no ale po tym, co piszesz, mozna sie
        domyslac, ze nie znasz zadnego jezyka obcego.

        Nauka historii uczy przede wszystkim mechanizmow, jakie rzadza ludzkoscia, a to
        z kolei jest psychologia, socjologia, ekonomia. WOS sluzy natomiast wychowaniu
        obywatelskiemu, zebys znala swoje prawa i obowiazki i wiedziala, jak dziala
        twoje panstwo.

        Oczywiste jest, ze najpierw wtlacza sie uczniom do glow podstawy, bo dopiero po
        przyswojeniu pewnej wiedzy czlowiek zaczyna sam myslec i dostrzegac pewne
        mechanizmy. Nie da sie nauczyc myslec bez wiedzy.
        • george2020 Re: Specjaliści i manipulatorzy 20.07.09, 16:43
          Niepotrzebny dydaktyzm.

          pl.wikipedia.org/wiki/Dydaktyzm
      • oels Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 19:33
        Jeśli języki obce to dla Ciebie wkuwanie słówek, to proszę bardzo idź
        postudiować anglistykę... jak dojdziesz do gramatyki opisowej to wróć i napisz,
        że się pomyliłeś.
    • inz.a.spoleczny Niezbyt mądry tekst 11.07.09, 15:26
      Nauki ścisłe oparte są na logice. Matematyka jako nauka ścisła i abstrakcyjna
      uczy dyscypliny intelektualnej. Nie ma tak jak w naukach humanistycznych,
      gdzie jednocześnie może obowiązywać kilka sprzecznych ze sobą teorii.
      Nauki techniczne dotyczą rozwiązywania zadań związanych z przekształcaniem
      środowiska człowieka lub obiektami (niekoniecznie materialnymi, są to też
      programy) stworzonymi przez niego mającymi ułatwić mu życie. W naukach
      technicznych następuje szybka weryfikacja poprawności proponowanych rozwiązań.
      Inżynierowie są zatem grupą twardo stąpającą po ziemi.
      To co powiedział Dorn o inżynierach jako bazie PiS-u było pobożnym życzeniem.
      W moim środowisku, owszem byli zwolennicy PiS-u, ale stanowili góra 5%, reszta
      była i jest anty i to w sposób wściekły.
      Nie przeprowadzałem badań statystycznych (ciekaw jestem skąd czerpie swoje
      informacje p. Majcherek?) i nie wiem jaki jest rozkład poparcia dla PiS-u
      wśród różnych grup polskiej inteligencji. Wiem natomiast że wśród znanych
      pisowskich profesorów (głównie z UMK i UJ, ale także z UW) nie ma tych którzy
      są z uczelni technicznych.
      • inz.a.spoleczny Re: Niezbyt mądry tekst 11.07.09, 15:33
        Jest jeden mankament wykształcenia ścisłego - nie poświęca się dużo czasu
        technikom manipulacji, które są wykładane na kierunkach humanistycznych. Ale
        jeśli ktoś myśli logicznie i twardo stąpa po ziemi, a przy tym ma inteligencję
        powyżej przeciętnej, wyczuje te sztuczki bez problemów. W dodatku gdy ma umysł
        łatwo przetwarzający i pamiętający liczby! Od razu wiadomo bylo np. że za
        premiera Kaczyńskiego sukcesem było wybudowanie 6 km autostrad w ciągu roku,
        gdy za rządów układu z SLD budowano 200 km (nawiasem móiąc więcej niż teraz).
    • drpepper Specjaliści i manipulatorzy 11.07.09, 20:38
      Zawsze wiedzialem, ze ktos kto zajmuje sie filozofia jest skonczonymn kretynem. A tu prosze - dowod.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Specjaliści i manipulatorzy 11.07.09, 23:24
        drpepper napisał:

        > Zawsze wiedzialem, ze ktos kto zajmuje sie filozofia jest skonczonymn kretynem.
        > A tu prosze - dowod.

        "To złodziej. I pijak. Bo każdy pijak to złodziej."
        • drpepper Re: Specjaliści i manipulatorzy 12.07.09, 10:38
          "To złodziej. I pijak. Bo każdy pijak to złodziej."

          Chyba odwrotnie - "To pijak. I złodziej. Bo każdy pijak to złodziej.". Pomijając już generalizowanie, bazuje na swoim doświadczeniu które mówi, ze każdy kto zajmuje sie filozofią to skończony kretyn. Powinien dopisać, że moim zdanie, imo, albo coś w tym stylu - sorry. Następnym razem proszę wziąść pod uwagę, Proszę Pani, że każdy pisze co mu się wydaje więc skoro pisze --> więc jeśli piszę, że filozof to jednostka kompletnie nieprzydatna społeczeństwu to mi się po prostu tak wydaje.
          Pomijając już to jak można się zajmować tym co inni wymyślili nie bazując na dowodach. Przecież filozofia to nie jest nauka, tego nie moża zweryfikować, to są jakieś steki bzdur.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Specjaliści i manipulatorzy 12.07.09, 17:08
            > "To złodziej. I pijak. Bo każdy pijak to złodziej."
            >
            > Chyba odwrotnie - "To pijak. I złodziej. Bo każdy pijak to złodziej."

            :-)))
            Nie zrozumiałeś dowcipu. Jednak odrobina obycia humanistycznego się przydaje...
            • drpepper Re: Specjaliści i manipulatorzy 12.07.09, 17:54
              O Jezu, ogladalem ten film i nie jestem fanem PRLowskiego humoru. A napisalem o tym, bo to blad logiczny.
              Troche inteligencji sie jednak przydaje.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Specjaliści i manipulatorzy 12.07.09, 20:19
                A napisalem o tym, bo to blad logiczny.
                Dzięki, bez ciebie miliony widzów nie wiedziałyby.
                (Wyjaśnienie dla ciebie: Właśnie dlatego tamto zdanie jest humorystyczne.)
                • drpepper Re: Specjaliści i manipulatorzy 12.07.09, 21:56
                  > Dzięki, bez ciebie miliony widzów nie wiedziałyby.

                  Badan nikt nie robil ale mysle, ze bylabys mocno zdziwiona.
                  • dariustch Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 19:42
                    Nie chcę Pani obrażać, ale odnoszę wrażenie, że to lekki przerost formy nad
                    treścią;)
                    • szarygosc Re: Specjaliści i manipulatorzy 15.07.09, 01:46
                      Spal się dariustch. Najlepiej oblej się benzyną, którą płoniesz od środka. Oblej
                      się nią przez usta, zapal papierosa i ciesz się sobą. Gościu, Zakuty Łbie,
                      dlaczego Matkę Nauk tak obsrywasz? Gdy czytam te twoje "poglądy", to "co
                      myślisz", to nie odmawiam Ci intelektu, a żałuję, że Bóg czy Ewolucja obdarzyła
                      Ciebie mózgiem. To jak dać zapałki dziecku. Żaden filozof nie powie "fizycy są
                      społecznie nie potrzebni". I to nas chyba różni. Chcesz ognia?
    • inz.a.spoleczny Specjaliści i manipulatorzy 11.07.09, 23:35
      Pan Majcherek:
      "...coraz częściej słyszane są utyskiwania na niedostosowanie naszego systemu
      kształcenia do potrzeb rynku, mającego się wyrażać nadmiarem studentów i
      absolwentów kierunków humanistycznych i społecznych, oraz nawoływania do
      zmiany profilu powszechnej edukacji w stronę nauk ścisłych i technicznych,
      rzekomo lepiej przygotowujących do funkcjonowania we współczesnym świecie i
      aktywności w nowoczesnej gospodarce. Według wyrazicieli tego poglądu mamy za
      dużo psychologów i politologów, a za mało programistów, inżynierów i
      technologów.


      Do tej opinii najwyraźniej przychyliły się władze państwowe, oferując dopłaty
      ze środków publicznych dla młodzieży podejmującej studia na kierunkach
      technicznych i ścisłych oraz uczelni prowadzących takowe. Zapowiedziane
      przywrócenie obowiązkowej matury z matematyki ma ponoć zapewnić większą liczbę
      kandydatów przygotowanych do studiów technicznych i inżynierskich
      dostarczających gospodarce odpowiednio sprofilowanych kadr.
      Pogląd o prymacie nauk ścisłych i technicznych nad humanistycznymi i
      społecznymi nie odzwierciedla jednak bynajmniej żadnych nowoczesnych trendów,
      lecz jest reliktem XIX-wiecznego nurtu filozoficzno-światopoglądowego znanego
      jako pozytywizm"

      Tutaj nie chodzi o jakieś XIX wieczne koncepcje filozoficzne (nie rozumiem
      swoją drogą, dlaczego pozytywizm był zły), tylko o właśnie nowoczesne
      trendy rynkowe i potrzeby państw w XXI wieku
      . To rynek domaga się więcej
      inżynierów, programistów i technologów i to tym bardziej im bardziej jest
      rozwinięte państwo, np.:
      www.elektronikab2b.pl/content/view/3401/98/lang,pl/
      Wierzę, że p. Majcherek jest za tym, żeby Polska była państwem nowoczesnym,
      opartym na gospodarce rynkowej, zintegrowanym ze światem.
      Być może psycholodzy i politolodzy są bardziej przygotowani do życia w
      nowoczesnym świecie, ale na pewno nie do pracy która jest potrzebna. Ci którzy
      już są, często albo są bezrobotni, nie pracują w swoich zawodach, ewentualnie
      mało zarabiają. Nie są po prostu potrzebni w tej liczbie nowoczesnemu, dobrze
      wykształconemu i korzystającemu z zasobów sieci globalnej, społeczeństwu.
      Można sobie wyobrazić świat bez psychologów i politologów; bez inżynierów,
      programistów, technologów - w żadnym wypadku.
    • pyzz Specjaliści i manipulatorzy 11.07.09, 23:43
      Pełna racja, Panie Profesorze!
      Gdy studiowałem fizykę, w ramach "odchamiacza" zaliczyłem też "Filozofię nauki". Na podstawie porównania toalet męskich na wydziałach Fizyki oraz Filozofii wniosek nasuwa się sam: Użytkownicy równań, wzorów, regułek i algorytmów rzeczywiście mają inklinację do wyobrażania sobie także życia społecznego jako podlegającego koniecznym prawom, mechanizmom i technikom, takim jak:
      - sikaj do pisuaru, a nie obok
      - nie rób wylgarnych napisów na ścianach
      - nie pluj na lustra.
      - gaśnica służy do gaszenia pożaru, a nie do zniszczenia suszarki do rąk
      Natomiast,niepokorni humaniści i zbuntowani intelektualiści przedstawiciele pluralistycznego, otwartego społeczeństwa wolnych obywateli myślą krytycznie o takiej propagandzie, bowiem na szczęście nie są tak konformistyczni, pokorni wobec władzy, jak ludzie o wąskospecjalistycznym wykształceniu techniczno-inżynierskim
    • warez65535 Specjaliści i manipulatorzy 12.07.09, 10:18
      Tow. Majcherek słynie w Krakowie z dość beztroskiego stosunku do logiki i jest
      jednym z tych, którzy materializm dialektyczny traktują jako ekscytujący model
      filozoficzny. Przerażające jest, że tacy ludzie kształcą innych i to jeszcze
      pedagogów.
    • jalat Specjaliści i manipulatorzy 12.07.09, 11:43
      No cóż, przychodzi mi do głowy ryzykowna anegdota: niewidomy dostał tarkę do
      reki, wodzi po niej opuszkami palców, w końcu stwierdza: dawno takich bzdur
      nie czytałem.
    • andsol-br Specjaliści i manipulatorzy 12.07.09, 23:24
      Przeczytałem uważnie 37 komentarzy a także merytoryczne uwagi z blogu
      anuszki (w komentarzach jest linka do nich, a tam także dalsze
      odesłania do innych omawiających sprawę blogów) i myślę, że najważniejsze
      kwestie dotyczące tego nieprzemyślanego ataku prof. Majcherka zostały mu
      wykazane. Dlatego pozwolę sobie na rzut oka dotyczący drugiej warstwy, czyli
      komentarzy o tym artykule. To są uwagi laika (z wykształceniem tzw. ścisłym),
      czyli nie socjologa i nie mają jakiejkolwiek wartości naukowej. Nie są
      czynione też z pozycji wyższości "a ja to wszystko ocenię" ale z
      pozycji biegnącego za pociągiem, który właśnie przejechał przez stację.

      Sprawiło mi rzetelną przyjemność stwierdzenie, że bywają dyskusje z wyraźną
      przewagą myśli a nie emocjonalnych bluzgów. A miejsce tradycyjnie nie sprzyja
      temu. Cóż, udało się. Szczególnie cenne jest to, że gdy jednoosobowa
      mniejszość czyli slovinski opowiedział się po stronie autora, został
      potraktowany grzecznie i rzeczowo, co zapewne pomogło mu w wyjaśnieniu jego
      poglądów. To rzadka u nas sztuka, przychylić ucha adwersarzowi -
      lukasz_ha pokazał, że ta postawa wszystkim przynosi zyski.

      Dużo mniej przyjemnymi były zajmujące sporo miejsca filipiki przeciw zupełnie
      innej osobie w zupełnie innym temacie. Rozumiem, że ich autor chciałby mieć
      jak największą ilość czytelników - ale takie siłowe tworzenie powiązań
      interdyscyplinarnych lud nazywa spamowaniem. I ja jestem po stronie ludu.

      Co do dwóch autorów następujących komentarzy:

      > Teraz mam na piśmie że humanista == idiota.

      > Zawsze wiedzialem, ze ktos kto zajmuje sie filozofia jest skonczonymn
      kretynem. A tu prosze - dowod.


      powiem, że w krótkim wywodzie zdołali (każdy z nich) popełnić dwa błędy duże i
      jeden kardynalny. Te duże to błędy dyskusyjne, atakowanie autora zamiast
      rzeczowego brania się za jego twór (w dyskusji ktoś wyraźnie powiedział, że
      ów autor miał już wartościowe teksty) - oraz uogólnianie jednego przypadku na
      olbrzymie grupy. Błąd kardynalny to (wbrew temu, czego ktoś może już
      oczekiwać) nie dotyczy braku dobrego wychowania, bo o ewidentych sprawach nie
      warto mówić - ale przyjęcie za autorem artykułu jako znaczącego podziału ludzi
      wykształconych na owe kategorie powiązane z typem wykształcenia. Czyli wirus
      intelektualny z artykułu rechoce z radości, że powielanie się idzie mu lepiej
      niż mógł na to liczyć.

      Zasyłam ukłony

      andsol.blox.pl
      • drpepper Re: Specjaliści i manipulatorzy 13.07.09, 00:23
        Dobrze prawisz z jednym wyjatkiem - moje posty i kogos tam to nie bledy tylko zycie. Filozof=debil a Majcherek jest swietnym przykladem. Po prostu nie rozumiesz dowodow.
      • lukasz_ha Re: Specjaliści i manipulatorzy 13.07.09, 11:07
        Dzięki za miłe słowa i podsumowanie. Wyszedłem z założenia, że glanowanie ludzi
        o odmiennych poglądach do niczego nie prowadzi. Co nie zmienia faktu, że uważam
        opublikowanie komentowanego artykułu za wysoce szkodliwe, a sam tekst - za
        porażająco słaby jak na intelektualistę z tytułem profesorskim. Pozdrawiam!
      • xanaxy Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 17:58
        Matematyka jest krolowa nauk. B.wielu matematykow to humanisci.
        Odwrotnie sie nie zdarza.Rozumiem , ze filozofowie, psychologowie i
        inni socjologowie, nie mogli zostac matematykami, bo ta
        wymaga...rozumu nade wszystko. matematyka ma byc i
        ktokolwiek /kretynsko kokieteryjnie i publicznie/ powie, ze byl z
        nie "noga" sam sobie wystawiaq swiadectwo. Niedouczenia i pychy.
        • klara.zawada Re: Specjaliści i manipulatorzy 15.07.09, 17:05
          A tak na marginesie, zapomnieliście mili Państwo o ludziach z wykształceniem
          artystycznym. Teoretycznie traktowane jest jako humanistyczne, choć pierwiastki
          ściśle techniczne odgrywają w nim niebywała rolę. Humaniści mogą być
          zainteresowani matematycznie, oraz informatycznie, czemu daję świadectwo
          osobiście. A znany jest mi również z najbliższego doświadczenia przyklad teologa
          z podstawami matematyznymi, z karierą sfinalizowaną magistarium z psychomerii i
          metodologii statystyki.. Dobrze jest być wykształconym wszechstronnie, ot co. A
          nie tylko wytresowanym.
      • krzynio_s Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 20:29
        Dobre podsumowanie i fajny blog. szacunek.
      • boado "Wnikliwym" okiem opatrzności w trójkącie 16.07.09, 13:28
        pomieszczonym.
        Mimo braku daru własnego w umiejętnościach pogłębionego wnikania
        i sensownych skojarzeń sili się pan na ocenę oraz podsumowanie
        wpisów internatów.
        Filipki i spasm- strzały kulą w płot.
        Prof. Staniszkis , socjoloszka i filozofka, w swoich felietonach
        zamieszczanych na WP, w ich treści i sposobie przekazywania
        dobitnie potwierdza,
        że w pisaniu farmazonów ubarwionych naukowymi pojęciami na „chybił-
        trafił”, bliska jest slovinskiemu, a z uprawianej profesji i
        umiejętności rozeznania rzeczywistości- Majcherkowi.
        Jest to grupa ludzi pasożytujących, obsiadająca dobre synekury za
        nasze- podatników- pieniądze.
        Inżynier z wykształcenia, August Comte, po kulawej
        epoce Oświecenia, dał „kopa” Europie, pchnąwszy ją na szybki
        rozwój cywilizacyjny, niespotykany w dziejach ludzkości.
        To on jest ojcem nowoczesnej socjologii i filozofii logicznej.
        Pozytywizm to również myślenie nakierowane na działania racjonalne.
        I tu Macherek, hipis z wyglądu i poglądów, stara się negować
        neopozytywizm.
        Najpierw nauka, bo wiedzy nie macie, wy- poplecznicy Majcherka, o
        otaczającej was rzeczywistości. Nijak zatem nie jesteście jej w
        stanie zmieniać, a tym bardziej na korzyść waszą. ZARZĄDZANIE = <
        {INFORMACJA}, KOMPETENCJE}, {UPRAWNIENIA}, {CELE}> - czwórka
        uporządkowana, oddająca sedno istoty zarządzania. Np. bez rzetelnej
        informacji, wiarygodnej, pełnej, uporządkowanej, dostępnej i
        szybkiej do przetwarzania nie może być zarządzania, a podejmowane
        decyzje nic nie mają wspólnego z optymalizacją..
        Do nauki nieuki- zwącymi się „humanistami”!
        • boado Re: "Wnikliwym" okiem opatrzności w trójkącie 16.07.09, 17:56
          Ma być spam. Przez nieuwagę wpisałem spasm.
    • zg13 skad pajacu masz takie informacje? 12.07.09, 23:51
      moze tabliczka mnozenia to do za duzo na 'intelektualiste' Majcherka i urasta mu
      to do 'niezliczonej liczby' faktow, ale wlasnie dzieki takim bzdurom powtarzanym
      przez takich jak on balwanow dzieci i mlodziez w szkole dochodza do wniosku, ze
      do nauczenia jest za duzo skoro takie orly jak Majcherek to dowodza i nie trzeba
      uczyc sie nic... po czym ida na socjologie czy inne pierdoly

      niestety polskie zycie intelektualne zasmiecone jest przez intelektualnopodobne
      twory pokroju Majcherka dla ktorych wiedza o komorce powinna byc ograniczona do
      tej partyjnej, a slowo calka wymawiane tylko w gronie nobliwych profesorow
      matematyki i to po cichu

      moze Majcherek nie wie, ale dzieki takim jak on straszacym matematyka i naukami
      scislymi niedlugo wiedza u nas stanie sie rownie elitarna jak w XIX w.,
      znalezienie kogos kto umie liczyc w morzu absolwentow filozofii, psychologii czy
      podobnych mistyfikacji bedzie graniczylo z cudem
    • makova_panenka Re: Specjaliści i manipulatorzy 13.07.09, 01:17
      Jak wykazuje praktyka życia codziennego w Polsce największe szkody naszemu
      krajowi przynoszą (kolejność nie odzwierciedla stopnia szkodliwości ich działań):
      -prawnicy
      -nauczyciele
      -politycy
      -dziennikarze
      -księża
      -ekonomiści
      -związkowcy
      czyli jako żywo rozmaitej maści i odcienia humaniści.
      Na dodatek uprasza się o niepowoływanie się na poziom cywilizacyjny czy patenty,
      bo o ile mi wiadomo humanista żadnego patentu nie zgłosi.
      • inz.a.spoleczny Re: Specjaliści i manipulatorzy 13.07.09, 09:47
        Bałamutna jest ta lista:

        > -nauczyciele

        Nieprawda, mniej więcej połowa nauczycieli uczy przedmiotów ścisłych
        i przyrodniczych.

        > -politycy

        Mogą nimi być przedstawiciele nauk ścisłych i technicznych, np.
        Pawlak, Buzek. Fakt, że to rzadkość i żadna gwarancja sukcesu.

        > -ekonomiści

        Ekonomia nie jest nauką całkiem ścisłą, ale jest oparta na
        wyliczeniach, zaś Noble z niej są za modele matematyczne.

        > -związkowcy

        A Krzaklewski?

        > czyli jako żywo rozmaitej maści i odcienia humaniści.

        Ludzi niemądrych, oddających swój głos w wyborach populistom i
        awanturnikom, można znaleźć także wśród niehumanistów. Nie tylko
        znani profesorowie, humaniści z czołowych uczelni (Staniszkis,
        Legutko, Krasnodębski, Zybertowicz, Kurtyka, Nowak, Roszkowski),
        ulegli czarowi braci Kaczyńskich. Mówimy jednak raczej o tym, czy
        warto kształcić więcej humanistów, mimo że i dla obecnych nie ma
        pracy, jest jej natomiast i będzie dużo dla inżynierów,
        programistów, itp.. Pan Majcherek opowiada się za tym, żeby
        kształcić więcej ludzi znających się na manipulacji innymi ludźmi
        niż specjalistów.
        • gildarius Re: Specjaliści i manipulatorzy 18.07.09, 23:16
          > Pan Majcherek opowiada się za tym, żeby kształcić
          > więcej ludzi znających się na manipulacji innymi
          > ludźmi niż specjalistów.

          Dzięki. Właśnie przekonałeś mnie do słuszności wywodu pana Majcherka.
          Faktycznie, dzisiejsze społeczeństwa potrzebują więcej specjalistów od
          manipulacji niż od nauk matematycznych.
    • andsol-br Specjaliści i manipulatorzy 13.07.09, 20:19
      @drpepper: przyznaję, że gdy zobaczyłem uwagi Andrzeja Koraszewskiego o nieco dawniejszym artykule pana J.A.M. (że wyszedł tam nie rozbiór logiczny a implozja, to już nie wina recenzenta), moja chęć bronienia owego pana profesora bardzo przywiędła, ale nastaję, że nawet wbrew naturalnym chęciom trzeba jednak inaczej mówić w miejscu publicznym. Przecież i do idioty wioskowego mówimy grzecznie "proszę pana". Rzecz w tym, że efekty przejeżdżania się ostrymi zwrotami po ludziach wyrażających bardzo, bardzo niemądre opinie przekraczają zakreślony ad hoc obszar i zostawiają ślad na przyzwyczajeniach. A jeśli chodzi o naszą narodową zdolność do pyskówek, to chyba niczego tu nam nie brakuje?

      @lukasz_ha: no rozumiem, że powinniśmy być dobrze wychowani, ale z tym intelektualistą to chyba przesadziłeś? Po prostu: docent hab, z profesurą. Tak, pełna zgoda, że szkodliwość publikowania takich poglądów jest duża a można się obawiać, że podobne śmiecie wkłada w zeszyty swoich studentów, ale jak to mawiają tu (czyli w Brazylii): "jeśli widzisz żółwia na drzewie, to ktoś go tam posadził". Sam by przecież nie dotarł do profesury i do dzienników.
      • lukasz_ha Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 10:48
        Hahaha, może i lekko przesadziłem. Ale wiesz, kultura... A i z żółwiem
        niegłupie, niegłupie. Problem humanistów (w porównaniu z nami, tępymi ludźmi od
        nauk ścisłych) polega głównie na tym, że nasze publikacje są recenzowane w
        głównej mierze za granicą, a humanistów zwykle (zawsze?) w Polsce. I po prostu
        nie ma kto im w razie czego powiedzieć, że bzdury piszą.
      • drpepper Re: Specjaliści i manipulatorzy 14.07.09, 17:41
        andsol-br jestes troche starej daty - dzis dzieci nie ucza sie grac na klarnecie a pierwszy stosunek seksualny nie jest podczas nocy poslubnej, to smutna prawda i dlatego nalezy uzywac slow, ktore zrozumie ogol i bedzie w stanie wyrazic pozniej swoje zdanie, gdybym zaczal dyskutowac z idiota tak jak idiota chce nikt by nie zrozumial - nalezy wiec mocno powiedziec tak by gawiedz zrozumiala MAJCEREK TO IDIOTA, a ktos kto studiuje filozofie podaza jego sladem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka