marszal80
15.07.09, 08:16
Epilogiem tej sprawy było żądanie pozbycia się przez posłów PO a w
dalszej kolejności wszystkich parlamentarzystów udziałów w spółkach.
Parlamentarzysta miał być posłem zawodowym nieposiadającym udziałów
w żadnych spółkach, nawet gdyby była to niewielka cześć służąca
jedynie jako lokata kapitału. W efekcie mielibyśmy powolnych posłów
którzy poza karierą polityczną nie mieliby perspektyw. Staliby by
się ludźmi na łasce ich przełożonych, bez własnego zdania. Od ich
zdania zależała ich dalsza kariera. Czy o taką demokrację chodzi.
Parlamentarzysta jest wybierany przez obywateli i ma dbać o
realizację ich interesów. Partia jest narzędziem nie celem.