syndyk.iv.rp 21.07.09, 22:29 U nas na całe szczęście jest inaczej. Adwokatem, czy notariuszem może zostać kto chce. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
smutnybelg Moj znajomy jego kariera i koneksje ojca 21.07.09, 22:46 To prawda stara jak swiat. Znam dwa przypadki jesli chodzi o robienie kariery, bo ma sie koneksje, bo rodzice wykonywali ten sam zawod, bo dzieci mogly pojsc do dobrych szkol itd... Przyklad PIerwszy. Moj kolega z LO. Skonczyl studia , Prawo i dostal sie dostal sie na aplikacje. I uzyskal wysoka ilosc punktow itd... Wiem, ze jest inteligentny itd...Ale jego ojciec jest prawnikiem, znanym i do tego udzielal sie w polityce. Nie wieze, ze to nie pomoglo dostac sie na aplikacje radcowaska. Drugi Przypadek. Znajomy Anglik. Pochodzi z bogatej rodziny. Rodzice maja dom we Wloszech i w Londynie. ( Moze jeszcze gdzies, nie wiem). Ojciec znany prawnik. On, jego syn konczy studia prawnicze na jednym z lepszych uniwersytetow londynskich. Od razu po studiach dostaje prace w Komisji Europejskiej w Brukseli. Pracuje tam 3 lata. Teraz wrocil do Londynu i pracuje dla bardzo znanej grupy adwokackiej zarabiajac miesiecznie ponad 5 tysiecy funtow netto. Czy gdyby nie ojciec ( szczegolnie w tym drugim przypadku), fakt, ze skonczyl szkole, to dostalby sie do Komisi Europejskiej tak od razu, po studiach? Jest z pewnoscia inteligentny i ma wiedze. Ale inni, ktorzy probuja, tez sa inteligentni i z pewnoscia maja takze skonczone dobre uczelnie... Kiedys jeszcze wierzylem ,ze mozna wszystko tak jak sie nalezy, oficjalna droga. Dzis juz mi sie nie chce wierzyc, w to, ze pozycja rodzicow i koneksje i odpowiednie numery telefony w komorce nie pomagaja. Pozbylem sie wszelkich zludzen. Podobne przyklady mozna mnozyc. O dzieciach lekarzach, ktorych rodzice sa lekarzami chyba kazdy slyszal itd... Piszcie co sadzicie. smutnybelg@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
makova_panenka Re: Moj znajomy jego kariera i koneksje ojca 21.07.09, 22:54 Utrzymywanie takiego systemu zależy jedynie od decyzji politycznych. Drogą odpowiednich ustaw można zlikwidować samorządy zawodowe. Wystarczy tylko by uprawnienia do wykonywania czynności były nadawane przez państwo z pominięciem rozmaitych mafii cechowych. Odpowiedz Link Zgłoś
bezportek Mentalnosc cechowa - lub politruka 21.07.09, 23:06 Z dwojga zlego wole kumoterstwo, dziedziczne zawody i zjawisko lekarza/prawnika/sutenera w piatym pokoleniu, niz komuszy idiotyzm panstwowego (czytaj - z woli przekupnego urzedasa) przydzielania zawodu juz to babie z parytetu, juz murzynowi bo czarny, a w najgorszym przypadku makowej panience z pobocza drogi numer jeden. W przypadku promowania bachora wsrod swoich, promotor ponosi choc troche odpowiedzialnosci. Komuch zza biurka nie odpowiada za nic. Lepsze towarzyskie kliki profesjonalistow, niz kliki profesjonalistek towarzyskich - a i HIV mniej sie szerzy... Odpowiedz Link Zgłoś
wolnorynkowy Najlepsi zawsze się przebiją! 22.07.09, 07:24 jeśli jesteś naprawdę dobry to dasz radę. Problem polega na tym, że państwo gra pod publiczkę i nie ważne czy jesteś naprawdę dobry czy mierny a le zagwarantuje np. 100 miejsc dla byle kogo, byle spoza kasty. ======================================================================= TANIE FRANKI SZWAJCARSKIE kup i płać niższą ratę swojego kredytu Odpowiedz Link Zgłoś
makova_panenka Re: Mentalnosc cechowa - lub politruka 22.07.09, 11:09 Nie rozśmieszaj mnie. Jaka odpowiedzialność. Chyba za ochronę dupy nominata po znajomości. Poza tym kastowość kosztuje. Bardzo dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Polscy emigranci a społeczeństwo klasowe 22.07.09, 11:46 Śmieszą mnie opinie polskich emigrantów, którzy na forach opisują Wielką Brytanię jako raj na ziemi, państwo bez barier społecznych, tolerancyjne, dające wszystkim szanse... Mówią tak, bo żyjąc głównie wśród klas niższych nie mają ambicji, by to zmieniać - jest im wystarczająco dobrze. Idealni obywatele społeczeństwa feudalnego, hehe. Gorzej dla ich dzieci. Te będą miały odmienne ambicje, bo będą żyły w mniejszej izolacji od problemów społeczeństwa brytyjskiego i oczekiwania będą miały na jego miarę, a nie na miarę Polaka zachłyśniętego zachodnim luksusem. Za paręnaście lat okaże się, ci emigranci zaczną wysyłać dzieci do szkół i uczelni w Polsce... Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Oooo matko, znowu sie zaczyna... 22.07.09, 12:05 Anuszka, szanuje Twoje poglady, ciekawe rzeczy piszesz, ale jakie bylo przeslanie Twojego posta? Co dokladnie chcialas powiedziec? Co Cie boli - bo ze nic Cie nie smieszy to widac na pierwszy rzut oka... > Mówią tak, bo żyjąc głównie wśród klas niższych nie mają ambicji, by to zmieniać - jest im wystarczająco dobrze. Idealni obywatele społeczeństwa feudalnego, hehe. Wiesz, chcialbym Ci przypomniec, ze wielu z tych tak pogardliwie przez Ciebie opisywanych ludzi nie ucieklo z raju do UK - a Twoj "rozkoszny chichot" mozna rowniez przylozyc do sytuacji w PL... Jak to wielokrotnie pisalem: dla pewnej uposledzonej umyslowo grupy ludzi w PL (i przykro mi ze wlasnie udowodnilas swoja do niej przynaleznosc, anuszka) posmiewiskiem jest pracujacy w McDo w Londynie absolwent polonistyki; ciekawostka natomiast jest to, iz ten sam polonista robiacy to samo w McDo w Pierdziszewie Dolnym w PL juz nie jest taki smieszny... Roznica jest jedna, kazdy czlowiek ja widzi - i ma to sporo wspolnego z porzadkiem wysokosci zarobkow w grupie (polonista w Londynie / szyderca / polonista w PDPL). Zawisc - piekna rzecz: jest paliwem kazdego forum... Echh, anuszka, anuszka, zawiodlem sie na Tobie... Odpowiedz Link Zgłoś
wilq9 Do kretynofila 22.07.09, 15:10 Nikt nie jest zadowolony ze swojej fortuny ale każdy z rozumu. Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Polscy emigranci a społeczeństwo klasowe 22.07.09, 13:42 Sorry Anuszka ze cie rozczaruje. Nigdy nie slyszalem zeby ktos podawal UK jako przyklad raju. Ja pracuje na wyspach i jestem w pelni swiadomy ulomnosci tutejszego systemu, mnostwo tu korupcji, niekompetencji i wspomniany w artykule szklany sufit rzeczywiscie istnieje. Nie mniej system ten jest o niebo zdrowszy niz system w Polsce. Ja rowniez jestem tego przykladem: w Irlandii mam bardzo intrante stanowisko na ktore bez ukladow nie moglbym liczyc w Polsce. Tutaj bylem je w stanie dostac pomimo ze jestem obcokrajowcem. Ja nie jestem zachlysniety zachodem: widze wiecej jego wad niz ludzie pozostajacy w Polsce potrafia sobie wyobrazic, nie mniej nadal jest on o wiele bardziej uczciwy niz system w Polsce i nawet czlowiekowi z ulicy daje wiecej szans niz temu samemu czlowiekowi w Polsce. Co do dzieci emigrantow: nawet dzieci ludzi na zmywaku w UK beda mialy lepsze mozliwosci rozwoju i sukcesu niz dzieci osob pozostajacych w kraju. Osmiele sie powiedziec ze beda mialy lepsze mozliwosci niz dzieci osob bardzo bogatych w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Moj znajomy jego kariera i koneksje ojca 21.07.09, 23:56 Likwidacja samorządów zawodowych wcale nie wyeliminuje tego zjawiska - to działa nawet w zawodach otwartych - mówi ci coś termin "kapitał społeczny"? Odpowiedz Link Zgłoś
makova_panenka Re: Moj znajomy jego kariera i koneksje ojca 22.07.09, 11:10 Nowomowa wymyślana przez Boniego i jego psów łańcuchowych nie zasługuje na żadną uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
andru_lub Bzdura. 21.07.09, 22:57 Chłopaku, widać, że masz do nich żal, że to osiągnęli... Sam piszesz, że są inteligentni i bardzo zdolni. To powiedz mi więc, kto ma zajmować takie stanowiska, jak nie tacy ludzie? Kto? Gdybyś podał przykład głupców, którzy to osiągnęli, to owszem, byłoby to dziwne. Podałeś przykład ludzi, którzy na to zasługują. Myślę, że będzie bardziej prawdopodobne, gdy powiem, że ich rodzice nie mieli w tym żadnej roli. To jakie osiągasz stanowiska nie zależy od koneksji ale od wykształcenia, sposobu bytowania w społeczeństwie, rozwijania SWOJEJ (a nie rodziców) siatko znajomości, ambicji i ciężkiej pracy,. Tak się składa, że dzieci inteligentnych i pracowitych rodziców też są często takie, stąd osiągają sukcesy. PRzypisywanie kariery znajomościom rodziców jest zwykłą impertynencją. Wiem po swoim życiu i moich przyjaciół. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
robert.zimnicki Re: Bzdura. 21.07.09, 23:40 andru_lub napisał: > Chłopaku, widać, odezwała się elita..... że masz do nich żal, że to osiągnęli... Sam piszesz, > że są inteligentni i bardzo zdolni. To powiedz mi więc, kto ma > zajmować takie stanowiska, jak nie tacy ludzie? Kto? > Gdybyś podał przykład głupców, którzy to osiągnęli, to owszem, byłoby > to dziwne. Podałeś przykład ludzi, którzy na to zasługują. na co zasługują? że jak mój starzyk byłby lekarzem to ja miałbym drzwi otwarte do zawodu i kasy??? a że mój starzyk pracuje na maszynie, to jest mi trudno zdobyć jakąkolwiek pracę pomimo doświadczenia w branży i lat pracy????? Myślę, że > będzie bardziej prawdopodobne, gdy powiem, że ich rodzice nie mieli w > tym żadnej roli. To jakie osiągasz stanowiska nie zależy od koneksji > ale od wykształcenia, sposobu bytowania w społeczeństwie, rozwijania > SWOJEJ (a nie rodziców) siatko znajomości, ambicji i ciężkiej pracy,. > Tak się składa, że dzieci inteligentnych i pracowitych rodziców też > są często takie, stąd osiągają sukcesy. PRzypisywanie kariery > znajomościom rodziców jest zwykłą impertynencją. > Wiem po swoim życiu i moich przyjaciół. > Pozdrawiam idealista, jak ci się kiedyś noga podwinie i trafisz do monaru, to może cię olśni, że od tysięcy lat tak się ułożyło, że własnymi rękami to można sobie tylko tyłek podetrzeć - a sukces ma zaczyna się od ku...twa, znajomości, albo dobrego podlizywania się Nasz kraj nie jest miejscem dla uczciwie pracujących, jeżeli Pani Ewa Wysga pisze na świadectwie pracy, że zapłaciła ekwiwalent za urlop, a w banku nie ma przelewu, za to jej rodzina zasiada w radzie nadzorczej firmy z której uciekają ludzie mający jakieś umiejętności - to jak to wytłumaczyć? A nepotyzm w nauce? Kto ma najlepsze notowania na liście filadelfijskiej? Samodzielne jednostki, zbierające punkty latami, czy może ktosie których dopisuje się do publikacji za to, że mają wejścia do pewnych sfer? Odpowiedz Link Zgłoś
smutnybelg Brawo Andru. 21.07.09, 23:47 widac, ze znasz zycie i ze myslisz. W przeciwienstwie do tego Pana powyzej. Osmieszyl sie calkowicie. Odpowiedz Link Zgłoś
rasklaat Re: Bzdura. 21.07.09, 23:48 Poza posiadaniem rodziców w branży trzeba też skończyć te super szkoły z dobrą oceną, co nie jest łatwe. Więc nie mówcie że dzieje się wielka niesprawiedliwość bo lekarzami i prawnikami zostają ludzie bez kompetencji. Oni mają kompetencje. Cóż, mają też przewagę którą są znajomości rodziców. Tak jest wszędzie. Tak było od zarania dziejów. Nie ma na to rady. Odpowiedz Link Zgłoś
toksol Dziwię się że się dziwicie 22.07.09, 08:53 Zawsze tak było że rodzina ma duży wpływ na przyszłość potomka. Jeśli rodzina jest dobra to nauczy takich zachowań które są przydatne w życiu a których żadna szkoła nie nauczy. U mnie w robocie nie przyjęli faceta do pracy bo miał kolorowe włosy, a innego bo często zaku...ał. Nikt im nie powiedział dlaczego ich nie przyjęli - dostali jakieś ogólne wytłunmaczenie. Szefostwo nie chciało się wstydzić przed klientami. Jeśli rodzina zostawi ci dom w spadku to masz łatwiej, nie jesteś uwiązany kosztem wynajmu czy rat od kredytu, możesz dłużej przebierać w ofertach pracy, to też pomaga karierze, itd Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Nie zrozumiales przeslania raportu... 22.07.09, 09:13 Masz racje, kazdy z nas jest inny i kazdy ma inne predyspozycje do "szczescia" (wyjasnij sobie to jak chcesz). Przeciez to normalne - niektore kobiety rodza sie piekne, a inne musza sie malowac (uwaga - to byl zart!). Problemem nie jest to, ze niektorzy musza pracowac ciezko, zeby osiagnac to, co innym przychodzi bez trudu. Problemem jest to, o czym wspomina raport - ze statystyka pokazuje ze czynniki zwiazane z pochodzeniem sa silniejsze niz to, co zbudowalismy jako spoleczenstwo - czyli caly wysilek w zbudowanie "cywilizacji" zostal zmarnowany. Czy bylo to celowe dzialanie, czy przypadek - to osobna sprawa, nie ma sensu o tym dyskutowac. Chodzi o to, zeby sie zastanowic co mozna zrobic lepiej - zeby przywrocic rownowage, zanim ta "lodz" na ktorej wszyscy plyniemy, sie wywroci - bo na tym straca wszyscy. Zrozumial? Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Nie zrozumiales przeslania raportu... 22.07.09, 09:26 kretynofil napisał: > Masz racje, kazdy z nas jest inny i kazdy ma inne predyspozycje do "szczescia" > (wyjasnij sobie to jak chcesz). > > Przeciez to normalne - niektore kobiety rodza sie piekne, a inne musza sie malo > wac (uwaga - to byl zart!). Problemem nie jest to, ze niektorzy musza pracowac > ciezko, zeby osiagnac to, co innym przychodzi bez trudu. > > Problemem jest to, o czym wspomina raport - ze statystyka pokazuje ze czynniki > zwiazane z pochodzeniem sa silniejsze niz to, co zbudowalismy jako spoleczenstw > o - czyli caly wysilek w zbudowanie "cywilizacji" zostal zmarnowany. Czy bylo t > o celowe dzialanie, czy przypadek - to osobna sprawa, nie ma sensu o tym dyskut > owac. > > Chodzi o to, zeby sie zastanowic co mozna zrobic lepiej - zeby przywrocic rowno > wage, zanim ta "lodz" na ktorej wszyscy plyniemy, sie wywroci - bo na tym strac > a wszyscy. > > Zrozumial? > Sam sobie pytanie zadajesz ? Ale nie przejmuj się, też czasem rozmawiam ze sobą :) Wcale nie uważam, że cywilizacja upada, bo syn premiera ma łatwiej niż ja. Tak było od zawsze, tak będzie. Nie powiem, że mnie to cieszy, ale wszyscy mamy REALNĄ szansę, by realizować swoje marzenia. To, że trzecie pokolenie Maldinich gra w Milanie nie oznacza, że tylko dzieci piłkarzy mogą grać w dobrych klubach. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil O matko... 22.07.09, 09:31 > Wcale nie uważam, że cywilizacja upada, bo syn premiera ma łatwiej niż ja. Ja tez tak nie uwazam. Ja uwazam, ze skoro objecie intratnego stanowiska podlega prawidlowosci przeczacej statystyce, to znaczy ze system sie kompromituje - a to pierwszy krok do upadku cywilizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: O matko... 22.07.09, 12:08 Każdy system, który powoduje elitaryzację w końcu się degeneruje. Zamknięte kręgi z braku dopływu świeżej krwi mutują i degenerują się. Jeśliby zapewnić wymianę, rotację to może działać. Taki system jest nieznany a zatem demokrację czeka wielkie bum z wielkim hukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
exxon71 Re: Nie zrozumiales przeslania raportu... 22.07.09, 16:26 > Wcale nie uważam, że cywilizacja upada, bo syn premiera ma łatwiej niż ja. Tak > było od zawsze, tak będzie. Nie powiem, że mnie to cieszy, ale wszyscy mamy > REALNĄ szansę, by realizować swoje marzenia. To, że trzecie pokolenie Maldinich > gra w Milanie nie oznacza, że tylko dzieci piłkarzy mogą grać w dobrych klubach To akurat fatalny przyklad. Pilkarze tym sie akurat roznia od prawnikow czy lekarzy ze sa "na swieczniku" i ich prace na biezaco "oceniaja" trenerzy, dziennikarze i tysiace kibicow. Wiec jest oczywiste, ze w najlepszych klubach graja najlepsi, bo nikt nie wepchnie do skladu meczowego przecietnego grajka "po znajomosci". Zdarzaja sie gracze, ktorzy sa cenni ze wzgledow pozaboiskowych (glownie marketingowych) ale nie wyobrazam sobie sytuacji zeby syn znanego pilkarza wychodzil w skladzie wielkiego klubu tylko dlatego, ze jest synem wielkiego pilkarza (no chyba ze jego ojciec jest trenerem tegoz klubu :) Odpowiedz Link Zgłoś
smutnybelg Blad. Brawo Robercie. Andrew to chyba z tamtych,,, 21.07.09, 23:50 Chcialem napisac Brawo Robercie. Pomylilem nicki. Andrew? Powiedz jak ci ojciec albo mama pomogla dzieki swoim koneksjom? Sadze, ze sie tak bronisz, bo chcesz sie wybielic sam przed soba. Odpowiedz Link Zgłoś
andru_lub Re: Blad. Brawo Robercie. Andrew to chyba z tamty 22.07.09, 03:08 Oczywiście, rodzice z małego miasteczka na prowincji, nauczyciele w małej szkole otworzyli mi drzwi do kariery w Warszawie... Odwagą jest się przyznać do przegranej, a nie zrzucać to na winę systemu. Nie będę pisał, co osiągnąłem, bo to wystarczająco wielu już w oczy kole. Dla leni każda teoria o klice, systemie, koneksjach, itd. jest dobra. Owszem, takie układyistnieją, ale wszystko to o czym mowa w artykule i w dyskusji można osiągnąć ciężką pracą bez wsparcia znajomości rodzinnych. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Odwaga, drogi kolego... 22.07.09, 09:01 ...to jest umiec okazac pokore i przyznac, ze rodzice nauczyciele to "kapital" o ktorym wiekszosc ludzi od ktorych czujesz sie lepszy, moglaby conajwyzej pomarzyc... Zrozum, biedne dziecie, ze taki "darmowy korepetytor", ktory wpoi dziecku ped do wiedzy, wiare w rozum i wlasne mozliwosci to rzadkosc, a nie regula. Miej chociaz tyle odwagi cywilnej, zeby przyznac ze ktos Ci pomogl, bo swoim postem wyrazasz pogarde dla rodzicow, dla ich niezaradnosci (gdzie tam nauczyciele z prowincji, przy takim czlowieku sukcesu z warszawy, ktorego sukces wielu w oczy kole :P) - a nie doceniasz tego co dla Ciebie zrobili... Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Odwaga, drogi kolego... 22.07.09, 09:23 kretynofil napisał: > ...to jest umiec okazac pokore i przyznac, ze rodzice nauczyciele to "kapital" > o ktorym wiekszosc ludzi od ktorych czujesz sie lepszy, moglaby conajwyzej poma > rzyc... > > Zrozum, biedne dziecie, ze taki "darmowy korepetytor", ktory wpoi dziecku ped d > o wiedzy, wiare w rozum i wlasne mozliwosci to rzadkosc, a nie regula. Miej cho > ciaz tyle odwagi cywilnej, zeby przyznac ze ktos Ci pomogl, bo swoim postem wyr > azasz pogarde dla rodzicow, dla ich niezaradnosci (gdzie tam nauczyciele z prow > incji, przy takim czlowieku sukcesu z warszawy, ktorego sukces wielu w oczy kol > e :P) - a nie doceniasz tego co dla Ciebie zrobili... > Ty to się do pisu nadajesz. Wmawiasz mi coś, czego nigdy nie powiedziałem, lepiej znasz moje życie ode mnie... Nie mam pogardy dla ludzi, lecz gardzę postawami życiowymi - którym Ty zdajesz się hołdować - takimi jak roszczeniowa postawa, lenistwo, szukanie wytłumaczenia własnych porażek w klikach, szukanie wszędzie spisków itd. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Do PiSu? 22.07.09, 09:34 Prosie Cie, Prosiak, wysil bardziej te swoje szare komorki i skoncz z tymi sloganami. Jak Ci juz nizej napisalem - nie ma roznicy pomiedzy powolywaniem sie na mafie, na pis, czy na nieudacznikow. Wszystko to jedno i to samo - schematy, stereotypy, dogmaty, mity i wierzenia ludowe. Ogolnie - zaprzeczenie rozumu. > Nie mam pogardy dla ludzi, lecz gardzę postawami życiowymi - którym Ty zdajesz się hołdować - takimi jak roszczeniowa postawa, lenistwo, szukanie wytłumaczenia własnych porażek w klikach, szukanie wszędzie spisków itd. To bron sie, synu, bo ja uwazam ze Ty prezentujesz taka sama postawe - tylko pomalowana innymi kredkami. I ja nie holduje lenistwu - jak ktos nie lubi Bozego Narodzenia, to nie znaczy od razu, ze uwielbia Wielkanoc, wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
rasklaat Re: Odwaga, drogi kolego... 22.07.09, 13:21 plosiak? ty jeszcze pełzasz, wampirze? morda w kubeł i odmaszerować! Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Bzdura. 22.07.09, 00:29 Znowu narzekania nieudaczników, leni i socjalistów. Moi rodzice, zresztą podobnie jak mojej żony, skończyli szkoły średnie - wówczas to gwarantowało pracę i jakiś poziom życia. Nie mają znajomych lekarzy, prawników, polityków, dziennikarzy itd. Można rzec, zwykli ludzie, ciężko pracujący całe życie. Dziwnym trafem na studiach prawniczych, na które bez układów można się było dostać (w 1998 r.) poznałem żonę, jak całe mnóstwo dzieci nie mających rodziców z koneksjami. Oczywiście byli wśród nas i studenci wywodzący się z prawniczych rodzin. I co z tego ? Nic. Też musieli się uczyć. Podejrzewa, że było im łatwiej, bo np. ojciec wytłumaczył połowę materiału na przykładach z własnej praktyki itp. Czy można winić rodzica, że chce pomóc dziecku w taki sposób ? Według mnie nie. Gdy kończyłem studia wszyscy twierdzili, że na aplikację dostają się WYŁĄCZNIE dzieci prawników. Faktycznie za pierwszym razem się nie udało, ale to był wynik mojego lenistwa, wówczas magisterka mi wystarczała. Jak się z żonką pouczyliśmy, to i na aplikację się dostaliśmy, którą skończyliśmy z dobrymi wynikami. Bez żadnych układów zostałem więc adwokatem, żona sędzią. Podobnie jak większość z moich znajomych - tych, którym się chciało i się w odpowiednim czasie pouczyli. Piszę to, żeby przekonać młodych ludzi, że można w Polsce bez koneksji, układów, włażenia w 4 litery wiele osiągnąć. Gdybym kilka lat temu słuchał bredni, jakie można przeczytać powyżej, pewnie bym siedział na zmywaku teraz w UK. Być może dzieciaki mające rodziców w tym samym zawodzie mają o tyle łatwiej, że rodzice mogą nimi "pokierować" - np. w średniej szkole mają certyfikaty z dwóch języków, na studiach robią z trzeciego, mniej powszechnego. Są bardziej obyci, otwarci itp. Zatem głowa do góry i nie słuchajcie zgorzkniałych ludzi, którzy wszędzie widzą spiski, mafie, sitwy, układy, kliki itd. Zapraszam do napisania maila - mogę udzielić kilku rad przyszłym prawnikom. Za darmo oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Znowu plosiak sie wymadrza... 22.07.09, 08:18 > Znowu narzekania nieudaczników, leni i socjalistów. Juz Ci lepiej? Cieszymy sie :) > Piszę to, żeby przekonać młodych ludzi, że można w Polsce bez koneksji, układów, włażenia w 4 litery wiele osiągnąć. Gdybym kilka lat temu słuchał bredni, jakie można przeczytać powyżej, pewnie bym siedział na zmywaku teraz w UK. I fajnie ze to piszesz - i mam nadzieje, ze ktos Cie poslucha i uwierzy w Twoje slowa. Natomiast klopot w tym, ze zupelnie nie rozumiesz istoty problemu. Nie chodzi o to, ze nie mozna w zyciu wiele osiagnac bez dobrego startu, bo teoretycznie mozna. Chodzi o to, panie plosiak, ze do statystycznej wiekszosci te Twoje wypociny po prostu sie nie stosuja - autorzy tego raportu, w odroznieniu od Twojego posta, nie postawili sobie za cel opisanie wielkiego sukcesu "udacznika" plosiaka, tylko analize szerszego spektrum spolecznego. Fajnie ze plosiak moze sobie popisac na forum jaki jest madry, jaki jest pracowity, jaki jest lepszy od calej bandy "nieudaczników, leni i socjalistów". Fajnie ze plosiak moze sie poczuc lepiej... Nie zmienia to faktu, ze z raportu wyziera bardzo pesymistyczny wniosek: albo dzieci prawnikow i lekarzy sa z natury bardziej inteligentne niz dzieci robotnikow (opcja 1), albo do tych zawodow wybierane sa niekoniecznie osoby najbardziej predysponowane (opcja 2). Opcja 1: to bardzo niebezpieczna sytuacja, jesli dopuszczamy taka mysl, bo w ten sposob zaczynamy budowac system feudalny - oparty na przekonaniu, ze inteligencja moze byc tylko dziedziczona. Oczywiscie, "udacznikom" pokroju plosiaka to odpowiada, bo wtedy beda mogli nawet poza forum nosic nos troche wyzej i spogladac na motloch z gory - ale konsekwencja moze byc tylko rewolucja, zorganizowana przez niedoceniona inteligencje chlopsko-robotnicza :) Opcja 2: skoro inteligencja i umiejetnosc przyswajania wiedzy, pracowitosc i otwartosc nie sa czynnikami decydujacymi przy selekcji na rynku edukacji i pracy, to mamy problem systemowy. Przecietny Kowalski m.in. na to placi podatki, zeby system edukacji wychwycil najbardziej uzdolnione jednostki i, z korzyscia dla calego spoleczenstwa, umozliwil im wykorzystanie swojego potencjalu. Jesli system w tym zawodzi, promujac raczej pochodzenie niz potencjal, to system staje sie zbednym kosztem dla Kowalskiego i Kowalski moze chciec wystawic rachunek. Tyz niedobrze, bo final jest znowu ten sam: anarchia i rewolucja. Oczywiscie, jestem swiadom, ze istnieje cos takiego jak kapital kulturowy o ktorym piszesz, plosiak, w kontekscie "taty prawnika, ktory bardziej przystepnie wylozy zagadnienia obowiazujace na egzaminie". To jednak ucieczka od prawdziwego pytania: Czemu taki "tatko prawnik" potrafi lepiej wylozyc material od profesora, ktory za pieniadze Kowalskiego byl szkolony, zeby przekazac swoja wiedze studentom? Tu jest pies pogrzebany, plosiaku - skoro system edukacji jest az tak niewydolny, skoro caly zbudowany jest na zalozeniu, ze kluczowe zagadnienia zostana omowione w domu, to czemu caly ten system jest utrzymywany za podatki robotnika? Oddajmy robotnikowi podatki, skoro sa one marnotrawione, i pozwolmy mu samemu zdecydowac czy chce je przeznaczyc na zabezpieczenie w postaci opieki zdrowotnej, czy w postaci wyksztalconego lepiej dziecka. Oczywiscie zaden system sie na to nie zgodzi - bo jest tworzony przez ludzi takich jak plosiak, ktorzy po prostu nie zgodza sie na to, zeby ich "wartosc" zostala zweryfikowana przez wolny rynek; cala armia zgnebionych kompleksami "udacznikow" rekami i nogami bedzie sie zapierac przed otwarciem pewnych drzwi dla "nieudacznikow", bo koryto jest jedno, swin pelno i prawdziwa konkurencja nikomu nie jest potrzebna... A widzisz, plosiak, w tym rzecz, ze otwarcie pewnych drzwi mogloby skutkowac zbudowaniem drugiego i trzeciego koryta, ale jak na Twoim przykladzie widac, silniejsza jest potrzeba noszenia nosa wysoko... Coz, mam nadzieje ze poczules sie lepiej, plosiak. Z calego serca Ci zycze zeby Twoje marzenia sie spelnily, aby system dalej produkowal "nieudacznikow", od ktorych bedziesz mogl sie czuc lepszy, i aby ten system dbal o to, zebys nigdy nie musial okazac pokory... I obys nie dozyl dnia, kiedy rachunek zostane wystawiony... Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Kretynofil swoim fanem 22.07.09, 09:19 Ale ja się z tezami postawionymi w tym raporcie nie zgadzam. Mam do tego święte prawo. Możesz sobie prawić godzinami o utopiach, gdzie nie płacimy podatków, składek zusowskich, a każdy w całości przejada swoje pieniądze. Ale nie ma takiego kraju na świecie i na to szkoda czasu. To nie jest tak, że kształcenie jest du niczego. Choć jak czytam niektóre Twoje posty, to jednak chyba masz rację. Po prostu studia, na co wskazuje nazwa, to nie szkoła podstawowa, gdzie nauczyciel ma nauczyć dodawać. Wykładowca zarysowuje problem, przedstawia najtrudniejsze zagadnienia. Reszta należy do studenta. Skoro tego nie pojmujesz, to się nie dziwię, że utyskujesz na profesora. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Wszystko fajnie... 22.07.09, 09:38 > Ale ja się z tezami postawionymi w tym raporcie nie zgadzam. Z faktami sie nie zgadzasz? Ze statystyka? Z danymi? No to mamy problem, bo wyraznie nie chcesz dostrzec faktow, ktore ktos udokumentowal. Skoro tak, to najwyrazniej brakuje Ci paru centymetrow - i wsciekasz sie, ze ktos Ci odbiera ideologie, na podstawie ktorej sobie je dodales :) > To nie jest tak, że kształcenie jest du niczego. Najwyrazniej jest, skoro taki wniosek wynika z twardych danych. > Po prostu studia, na co wskazuje nazwa, to nie szkoła podstawowa, gdzie nauczyciel ma nauczyć dodawać. Rozumiem ze wszyscy od razu ida na studia? Plosiak, prosze, nie osmieszaj sie wiecej... Przeciez ja pisze o tym, ze publiczny system edukacji nie daje ludziom predyspozycji do tego, zeby uzdolnione lub pracowite jednostki dostaly sie na studia. A Ty pitolisz o tym co na studiach... Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Znowu plosiak sie wymadrza... 22.07.09, 11:37 Kretynofil: nic dodac nic ujac. Juz Cie wczesniej gdzies czytalem, duzo madrych rzeczy piszesz. Ja w tej chwili mozna powiedziec ze osiagnalem bez zadnych ukladow bardzo wiele ale to byla i jest droga przez meke, tymczasem osoby majace uklady maja jak po masle. Przyklad: kiedy ja podjemuje sie jakichs badan naukowych podejmuje rowniez ryzyko, wydaje sie rzecz naturalna, z nauka zwiazane jest zawsze ryzyko ze sie nie uda. W 80% przypadkow a moze nawet wiecej, wazne projekty -typu posuniecie naprzod wiedzy na temat rozwoju nowotworow- koncza sie niepowodzeniem. Sytuacja jest inna kiedy do instytutu przyjezdza syn profesora z UJ. Profesor jest kolega ze studiow naszego szefa. Ten syn jest u nas na pare miesiecy, on dostaje projekt ktory w tym czasie MUSI SIE UDAC. Absolutnie nie ma znaczenia czy ten student jest zdolny czy nie: my wszyscy jestesmy z najlepszych uniwersytetow w Europie, najlepsi studenci, ale on dostaje projekt ktory jest lepszy, ktory na pewno sie uda bo juz wszystko prawie skonczone. Kiedy wiec zabiera sie za ten projekt, juz po tygodniu odnosi sukces, trabi sie o tym wielce wszedzie, i u nas i na UJ gdzie syn tego profesora powraca jako bohater. Potem okazuje sie ze sie pomylil i ze to wszystko nic nie warte co zrobil, no ale nikt nie bedzie juz teraz odkrecal i tlumaczyl ze to byl blad. Dla tego studenta: droga sie otwarla: pokazal ze ma klase i swietnie poradzi sobie za granica i ma swietna publikacje na ktora ciezko "zapracowal". Kiedy tymczasem inni latami pracuja i nic. Dla mnie to idealny (i prawdziwy) przyklad na to jak "subtelna" pomoc moze pomoc dzieciom ktorych rodzice maja uklady w karierze. Nie mowie juz o tym ze chlopak pracuje na wydziale swojego ojca i ojciec daje mu projekty ktore musza sie udac rowniez. Nie znaczy to znowu ze nie da sie przejsc zelaznej bariery czy szklanego sufitu -da sie i ja ja przeszedlem, ale ostatecznie te najlepsze gratki i najlepsze stanowiska najlatwiej dostac tym ktorzy mieli latwy start, bo np pieniadze na badania latwiej dostac jesli masz swietny zyciorys ze wspanialymi publikacjami od poczatku do konca, jesli natomiast dochodzisz do czegos ciezka praca to czesto mozesz miec luke, bo tu skonczy sie kontrakt, tam noga sie powinie i juz lista publikacji ma roczna przerwe lub zyciorys nie az taki jak wymagane. itd Odpowiedz Link Zgłoś
smutnybelg Re: Bzdura. 21.07.09, 23:45 Az mi sie nie chce wierzyc, ze takie rzeczy czytam. Chyba jestes jednym z tych synalkow tatusia albo mamusi, ktora to ``pomogla`` dostac sie do zawodu radcy prawnego, na odpowiedna i wymazona specjalizacje lekarska itp. Albo tez jestes takim ignorantem zyciowym, ze nie wiesz nawet, co tak naprawde sie dzieje w Polsce i nie tylko. Ktos powyzej pisze. Ze im sie nalezy, bo sa inteligentni. Ale co mi napiszecie, jesli powiem, ze INNI sa rownie inteligentni ( albo i bardziej inteligentni0 od tych, co to maja odpowiednie wejscia czytaj wtyki. Jestem juz za stary, by dac nie widziec tego. Pogadajcie ze swoimi przyjaciolmi, mlodymi lekarzami, swiezo uppieczonymi magistrami prawa itd. Oni znaja dziesiatki takich dziwnych ``zbiegow okolicznosci`. I zapewniam, ze sa rownie dobrze wyksztalceni i inteligentni. Ale maja pecha, bo rodzice sa bez koneksji. Smutas. PS. Moj przyjaciel nie ukrywa przede mna, ze dostal sie na specjalizacje, o ktorej marzyl, bo ojciec ordynator i znany lekarz oczywiscie pomogl. Odpowiedz Link Zgłoś
witek_87 Re: Bzdura. 22.07.09, 04:16 Jak to dobrze, że są tacy ludzie co uważają, że się da, jak się naprawdę chce i ciężko pracuje. Niestety nie wszyscy mają równy start, ale wszyscy mają szansę. Szansę trzeba po prostu umieć wykorzystać. Najlepiej płakać, że się nie da. A to, że żyjemy w Polsce i jest nam trudniej to zupełnie inna sprawa. A to, że ktoś się dobrze uczy wcale nie oznacza, że odniesie sukces. Trzeba jeszcze myśleć i dać coś od siebie. Dam prosty przykład. Razem ze mną klasę dwujęzyczną skończyło ponad 60 osób. Wszyscy potrafili mówić po niemiecku oraz zdali państwowy egzamin na poziomie C2, który umożliwiał im studia w Niemczech. Za granicę na studia wyjechało 7 osób (z tego 3 do Wielkiej Brytanii)( + kilku poszło na naprawdę dobre studia w Polsce). Żeby dostać się do tej szkoły trzeba było zdać specjalne testy na zdolności językowe + bardzo dobre wyniki z gimnazjum, czyli wychodzi, że sami inteligentni ludzi. A nie chciało się za granicę na studia jechać, bo trzeba by było pracować, żeby się utrzymać. A tak na garnuszku u rodziców, studia pod domem, bez wysiłku, przecież jak się nauczę i ładnie zdam egzamin, to mi się potem będzie wszystko należeć. To jest tylko jeden przykład, a jest ich naprawdę sporo. Być może potem się okaże, że niektórzy co studiowali za granicą się nie powiedzie, a tym co poszli na studia pod blokiem się uda, ale kto ma większe szanse? A wymówki, że trzeba mieć możliwości są śmieszne. Kiedyś z wyrzutem koleżanka powiedziała do mnie, że ja sobie studiuje w Anglii, bo miałem możliwości. Fakt faktem, przez pierwsze dwa miesiące miałem zagwarantowany nocleg, ale powiedziała to osoba, która ma siostrę w Londynie u której spędziła pół wakacji. Ja sobie jestem właśnie na praktykach w Chinach, a ona studiuje zaocznie i pracuje za marne pieniądze. Takich przypadków jest wiele. Jeśli się chce i się włoży trochę wysiłku to się da. Jeśli ktoś bezmyślnie podąża za systemem i nie wykorzystuje okazji to jego problem. Szkoda tylko, że potem z zawiścią patrzą na tych, którym się powodzi. A to, że niektórzy mają łatwiej od urodzenia to niepodważalny fakt od początków ludzkości. Ale lepiej narzekać, że ktoś ma łatwiej, niż ruszyć du** i samemu się o siebie zatroszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Bzdura. 22.07.09, 07:58 Bardzo mądre słowa Witku. Trzeba być otwartym. Sama wiedza to za mało, konieczne jest jeszcze obserwowanie otoczenia. Po studiach wyjechałem do UK, rodzice nawet nie mieli kasy, żeby mi pożyczyć na bilet i pierwsze tygodnie życia. Więc łatwo nie było, ale dałem radę. Nie jest ważne, że pracowałem fizycznie, liczy się to, ile rzeczy udało mi się podpatrzyć w bardziej rozwiniętym społeczeństwie. Te obserwacje bardzo dużo mi dały po powrocie do kraju. W życiu trzeba się napracować, zaliczenie egzaminów na 3 czy praca tylko po 8 godzin (na początku) nic nie da. Zaraz pojawiają się krzykacze, że jestem niewolnikiem, tyram więcej niż 8 godzin itd. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Nie, pojawi sie kretynofil... 22.07.09, 08:44 ...ktory zapyta czy zamiast lizac sie po jajkach z drugim "czlowiekiem sukcesu" moglbys odpowiedziec na mojego posta powyzej? Czy moze jednak wolisz nie odpowiadac, bo i po co, skoro masz juz sojusznika z ktorym mozecie sie nawzajem przekonywac o swojej wyjatkowosci i razem psioczyc na motloch, ktory narzeka na brak chleba, ale ciastek, jak na zlosc, zrec nie chce? Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Bzdura. 22.07.09, 12:04 To co piszesz brzmi jak historia sukcesu. Ale nia nie jest. Jestes studentem w UK i masz jakas praktyke w Chinach. To swietna sprawa, ale dostac sie na studia za granica to dzisiaj juz nie takie wielkie osiagniecie, podobnie o praktyki stosunkowo latwo. To wydaje sie sukces porownujac sie z kolegami ktorzy sa z malej wioski w Polsce i nawet nie znaja angielskiego. Studia nawet swietne to jednak dopiero poczatek drogi. Swietne ze wierzysz ze tak wiele osiagnales i ze jeszcze wiele osiagniesz. O sukcesie bedziesz mogl jednak dopiero mowic kiedy uda Ci sie po studiach, czy po doktoracie dostac swietna prace. Jesli wtedy rowniez sie uda, to bedzie sukces, ale i wtedy z szacunku dla prawdy bedziesz musial przyznac ile szczescia w tym miales, ktorego nie mieli inni. Uwierz mi, kiedy np konczy sie studia wtedy wydaje sie ze dyplom swietnej uczelni to juz wiele. Nie -okazuje sie ze dzisiaj dobry dyplom doktorat czy zyciorys to jeszcze nie wszystko, bo tych dobrych miejsc jest niezmiernie malo, i wtedy znowu liczy sie lut szczescia... Nie mniej zycze serdecznie powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Moj znajomy jego kariera i koneksje ojca 22.07.09, 00:39 Z pewnością ustawieni rodzice mogą pomóc. Ale nie jest tak, że bez znajomości masz zamkniętą drogę. To stereotypy wygodne dla nierobów, którym się wszystko należy, łącznie z pracą w KE dla przykładu. Każde niepowodzenie zwalą na innych - w szkole nauczyciela znęca się właśnie na nim, na studia się nie dostał, bo tylko z układami można. Pracy nie ma, bo bez znajomości wiadomo, że nie ma szans. Całe życie wmawia otoczeniu, że to wina systemu, mafii, klik itd. Lubię obserwować zachowania ludzi. I w każdym społeczeństwie jest pewna prawidłowość - część z nas jest pracowita, otwarta, chętnie się uczy, rozwija. Niestety niemała część to lenie, przestraszeni życiem itd. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Oooo, wiecej madrosci plosiaka - co to, Wigilia? 22.07.09, 08:53 > Z pewnością ustawieni rodzice mogą pomóc. Oczywiscie. I niech pomagaja, na zdrowie, to normalne. Problem pojawia sie wtedy, gdy ta ich "pomoc" przekracza granice tego, co uwaza sie za taktowne... > Ale nie jest tak, że bez znajomości masz zamkniętą drogę. Oczywiscie. Masz wybor - pod most, albo pracowac dla tych, ktorych ustawili rodzice. > Pracy nie ma, bo bez znajomości wiadomo, że nie ma szans. Całe życie wmawia otoczeniu, że to wina systemu, mafii, klik itd. Nie rozmawiamy o pojedynczych osobach, plosiak. Nie rozmawiamy o Tobie, nie rozmawiamy o tym, co chcialbys wlozyc w usta ludzi, ktorzy czuja sie oszukani. Rozmawiamy, bo i tego dotyczyl ten raport, o zjawisku spolecznym... > Lubię obserwować zachowania ludzi. Zwolnij, plosiak, Twoje posty na tym i innych forach dowodza czegos wrecz przeciwnego - jesli lubisz cos obserwowac, to wlasne odbicie w lustrze; delektowac sie wlasnym "sukcesem" i opisywac go bez umiaru, niezaleznie czy wnosi cos do tematu czy nie... > Niestety niemała część to lenie, przestraszeni życiem itd. Przestraszeni zyciem? A czemu? Moze temu, ze wielki czlowiek sukcesu, plosiak, a priori zaklada ze to nieudacznicy? Moze temu, ze latwiej jest pokazac im ich bledy (ktore, owszem, popelniaja) niz okazac pokore i dostrzec lut szczescia, ktory pozwolil nam osiagnac wiecej? Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Oooo, wiecej madrosci plosiaka - co to, Wigil 22.07.09, 09:11 Czytaj ze zrozumieniem. Nie opisałem fragmentu mojego życia, bo moje ego się tego domaga. Mam gdzieś poklaski, nie lubię wazeliny, dlatego ukrywam się pod nickiem itd. Po prostu na swoim przykładzie i wielu znajomych wiem, że jak się naprawdę chce, to można. Oczywiście realizacja marzeń wymaga wielu wyrzeczeń, ale coś za coś. Bzdury piszesz o tym wyborze pod most - jesteś informatykiem, Gatesa rodzice ustawili ? Twórców innych systemów informatycznych, portali, naszej klasy też rodzice poustawiali ??? Swoją osobę podaję jako przykład pewnego podejścia do życia - wiele rzeczy można osiągnąć, choć z początku wydaje się to niemożliwe. Przedstawienie mojego "sukcesu" jest jak najbardziej w temacie - pokazuję młodym ludziom, że można bez układów, znajomości coś osiągnąć. Tu nie chodzi o to, żeby być prawnikiem, czy lekarzem. Ważniejsze jest co innego - wiara we własne siły. Jeśli dookoła wszyscy będą powtarzać, że bez rodziców z koneksjami nie masz szans, to w końcu w to uwierzysz. A tak nie jest. Pisząc o przestraszeniu życiem miałem na myśli przeciwieństwo do otwartości. Są ludzie, którzy boją się powalczyć, nie potrafią "sprzedać" swoich atutów. I na ogół przyczyny swoich niepowodzeń szukają nie w sobie, ale w tych klikach, sitwach - bo tak jest im wygodniej. Wracając do mnie - wcale nie osiągnąłem nie wiadomo czego. Dopiero startuję na swoim, może mi się uda, może nie. Ale przez całe życie słyszałem, że jako student zaoczny, a potem aplikant pozaetatowy nie mam szans. Że jestem człowiekiem niemalże drugiej kategorii. Nie wmawiaj mi, że jestem nie wiadomo kim i taki wizerunek kreuję. Doskonale wiem, że są zdolniejsi ode mnie. Sam znam ludzi, którym zazdroszczę talentu do języków, pracowitości itd. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Ale plosiak, ja naprawde umiem... 22.07.09, 09:27 ...czytac ze zrozumieniem. Rowniez pomiedzy wierszami. Na przyklad widze cos takiego: > Ale przez całe życie słyszałem, że jako student zaoczny, a potem aplikant pozaetatowy nie mam szans. Że jestem człowiekiem niemalże drugiej kategorii. I teraz sobie to odbijasz. Na zdrowie, ciesze sie ze sie poczules lepiej :) > Po prostu na swoim przykładzie i wielu znajomych wiem, że jak się naprawdę chce, to można. Nadal nie rozumiesz: skoro mozna, skoro tak Twoja teoria mowi, to czemu nie ma to odbicia w statystyce? Do jasnej cholery, ten raport stwierdza cos przeciwnego! I Ty od razu unosisz sie Swietym Gniewem zamiast zamanifestowac swoja rzekoma otwartosc i zastanowic sie nad tym, ze moze cos jest na rzeczy, skoro wystepuja tak razace dysproporcje. Do tego dochodzi Twoje skrzywdzone ego - i od razu pojawia sie wygodne wytlumaczenie wyksztalciucha: "lenie, nieroby, nieudacznicy, socjalisci". Czymze to sie rozni od "mafia, uklady, kliki, plecy"?! Jedno i drugie to wygodny schemat myslowy, ktory zwalnia osobe do niego sie odwolujaca od myslenia... > Bzdury piszesz o tym wyborze pod most - jesteś informatykiem, Gatesa rodzice ustawili ? Twórców innych systemów informatycznych, portali, naszej klasy też rodzice poustawiali ??? Nie, ale Gates byl geniuszem i zyl w swiecie w ktorym szanse mimo wszystko byly "rowniejsze"... To kolejna jednostka, a dyskutujemy o spoleczenstwie. > Przedstawienie mojego "sukcesu" jest jak najbardziej w temacie - pokazuję młodym ludziom, że można bez układów, znajomości coś osiągnąć. Nawet jesli przyjme to za dobra monete, to nie zastanawia Cie czemu Ty to musisz pisac na forum? Czemu mlodzi ludzie tego nie wiedza? I znowu wracamy do tego raportu - skoro media, system edukacji nie sa w stanie zaszczepic tej wiary w siebie u ludzi to od czego one sa, do cholery? > Pisząc o przestraszeniu życiem miałem na myśli przeciwieństwo do otwartości. Są ludzie, którzy boją się powalczyć, nie potrafią "sprzedać" swoich atutów. Oczywiscie - mam taka osobe w domu, Najlepsza z Zon. Ona tez nie zna swojej wartosci - nie wyniosla tego z domu ani ze szkoly. Pal szesc dom, kazdy z nas mial swoje pieklo, ale szkola? Szkola nie dostrzegla jej atutow, jej inteligencji, otwartosci, sumiennosci, odpowiedzialnosci? Dlaczego, do cholery? Zawsze mnie zastanawialo w moim ogolniaku dlaczego nauczycielka zachwyca sie wywodami corki pisarza o jakims pozaprogramowym autorze, a nie dostrzega ze syn slusarza, brat osmiorga rodzenstwa, wlozyl kupe pracy w to, zeby ogarnac metafore w jakiejs lekturze, wyrobic sobie na jej temat zdanie, przedstawic wlasna, spojna interpretacje. Tu jest, synu, pies pogrzebany. System edukacji lezy. Moze nie lamie ludzi, ale nie daje im nadziei - i w tym kontekscie wywody plosiaka brzmia smiesznie dla mlodego czlowieka... > Nie wmawiaj mi, że jestem nie wiadomo kim i taki wizerunek kreuję. A Ty mi nie wmawiaj ze sobie nie dorabiasz na forum brakujacych centymetrow :) Za dlugo tu jestem i za duzo czytam, zeby tego nie dostrzec :) Odpowiedz Link Zgłoś
lesny_dziadzio Nazwijmy to wprost: to są mafie w majestacie prawa 21.07.09, 23:20 Nazwijmy to wprost: to są mafie w majestacie prawa. Panie Tusk, czekamy na otwarcie zawodów prawniczych w Polsce, czyli likwidację mafii. Jest Pan z wyborcami, czy z mafią?! Odpowiedz Link Zgłoś
mifasol Raport: Karierę zawodową robią tylko bogaci 21.07.09, 23:57 Co za nowosc?! Nobel dla niego! Wydaje sie ze pewni inteligentni politycy w Europie urodzili sie na innej Planecie.I trzeba bylo sporzadzic raport, a to On nie wie z jakich rodzin pochodza jego amici?! Odpowiedz Link Zgłoś
pocomonic Re: Raport: Karierę zawodową robią tylko bogaci 22.07.09, 00:16 Artykuł a już na pewno tytuł świetnie nadaje się do faktu, albo SE. Odpowiedz Link Zgłoś
swiety_76 Raport: Karierę zawodową robią tylko bogaci 22.07.09, 00:23 Pomijając oczywistą kwestię nepotyzmu, dzieci z bogatych/ inteligenckich rodzin mają większą szansę rozwoju przed osiągnięciem dojrzałości (co pomaga na studiach i później) niż dzieci z rodzin biednych (i często patologicznych) Odpowiedz Link Zgłoś
tomek20062 Przyjezdzajcie do USA 22.07.09, 00:23 Tutaj zdolni ludzie maja szanse, nawet Polscy imigranci I to jest chyba zrodlem bogactwa tego kraju. Jak skonczysz prawo to mozesz zostac adwokatem, nikt ciebie nie zablokuje. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Przyjezdzajcie do USA 22.07.09, 00:33 tomek20062 napisał: > Tutaj zdolni ludzie maja szanse, nawet Polscy imigranci I to jest chyba > zrodlem bogactwa tego kraju. > > Jak skonczysz prawo to mozesz zostac adwokatem, nikt ciebie nie zablokuje. Nie trzeba wyjeżdżać do USA, żeby zostać adwokatem bez koneksji. Zapomniałeś dodać, że w USA adwokaci w niemałej liczbie dorabiają na taksówkach, bo ich jest trochę za dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek20062 Re: Przyjezdzajcie do USA 22.07.09, 02:34 Zarabiaja jako taksowkarze? Widac ze nie znasz tematui ze nigdy nie byles w USA Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Przyjezdzajcie do USA 22.07.09, 14:15 Cos mi sie wydaje ze wedlug plosiaka Polska to najlepszy kraj na swiecie do robienia kariery. Wytlumaczenia sa nastepujace: Albo 1. ta osoba nie wie nic o innych krajach albo 2. rzeczywiscie w Polsce idzie mu/jej jak po masle co wskazuje na ogromnego farta (1%) albo jednak dobre uklady (99%) a moze 1 i 2? Odpowiedz Link Zgłoś
wilq9 Re: Przyjezdzajcie do USA 22.07.09, 15:04 U nas też nikt Cię nie zablokuje. Jak zdasz państwowy egzamin wstępny na aplikację (test pisemny) i państwowy egzamin adwokacki (pisemny) tez możesz zostać adwokatem. Same studia magisterskie nie dają takiego prawa w Polsce; prawdopodbnie jest tak dlatego, że w Polsce duża część uczelni wypuszcza magistrów-półanalfabetów. Przyczyną jest głównie to, że przyjmują i przepychają przez studia każdego kto chce studiować. Z tego powodu aż połowa młodych ludzi studiuje podczas gdy do zdobycia prawdziwego wykształcenia wyższego (o poziomie takim jaki był kilkadziesiąt lat temu) nadaje się raptem 10-15 % społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
a.ba jak nie będąc synem notariusza zostać notariuszem? 22.07.09, 00:37 wystarczy ożenić się z córką notariusza Odpowiedz Link Zgłoś
konto.zawieszone Re: Raport: Karierę zawodową robią tylko bogaci 22.07.09, 01:05 Przede wszystkim dziennikarzem, co czasem aż nadto rzuca się w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
fackir Czas na rewolucję - znowu 22.07.09, 01:47 pytanie jest tylko jedno - jak bardzo krwawą? Odpowiedz Link Zgłoś
tomek20062 Polscy adwokaci i notarjusze to absurd 22.07.09, 02:53 Mam interesy w Polsce i musze przyznac ze polski adwokat ktory wycenia swoja stawke na $120/godzine jest bardziej kosztowny niz adwokat w Bostonie ktorego stawka to $650/godzine. Dlaczego? Polscy adwokaci nabijaja godziny na analizy spraw oczywistych. Nie raz przerywam "wyklad" adwokata bo tlumaczy mi to co ja juz znam. Notariusze w USA sa bezplatni. Kilka razy w Polsce placilem miedzy 500 a 2000 zl dla notarjusza. Ta oplata nie ma zadnej warosci bo jesli dana umowa jest bledna to opnia notarjusza jest bez znaczenia. Placimy bo notarjusze maja swoja mafje. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Polscy adwokaci i notarjusze to absurd 22.07.09, 08:00 tomek20062 napisał: > Mam interesy w Polsce i musze przyznac ze polski adwokat ktory wycenia swoja > stawke na $120/godzine jest bardziej kosztowny niz adwokat w Bostonie ktorego > stawka to $650/godzine. Dlaczego? Polscy adwokaci nabijaja godziny na analizy > spraw oczywistych. Nie raz przerywam "wyklad" adwokata bo tlumaczy mi to co ja > juz znam. > > Notariusze w USA sa bezplatni. Kilka razy w Polsce placilem miedzy 500 a 2000 > zl dla notarjusza. Ta oplata nie ma zadnej warosci bo jesli dana umowa jest > bledna to opnia notarjusza jest bez znaczenia. > > Placimy bo notarjusze maja swoja mafje. To wracaj do USA i naucz się pisać po polsku. Wtedy zacznij pouczać adwokatów. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Polscy adwokaci i notarjusze to absurd 22.07.09, 11:17 Widac trudno ci pojac, ze polski notariusz to troche co innego, niz amerykanski. Tym czym zajmuja sie notariusze w Polsce w systemie Amerykanskim to domena adwokatow (ktorzy juz nie sa darmowi,prawda?). Notariuszowi placisz wlasnie za to aby umowa nie byla zla, bo on sam ja pisze i za nia odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
makova_panenka Re: Polscy adwokaci i notarjusze to absurd 22.07.09, 11:26 Notariusz za nic nie odpowiada. Jego stanowisko można nazwać pasożytem prawnym, bowiem jego obecność przy czynnościach prawnych niczego nie gwarantuje a istnienie tego stanowiska wynika jedynie z umocowania w ustawach, ale sensu nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
gonzo44 baaa 22.07.09, 07:02 syndyk.iv.rp napisała: > U nas na całe szczęście jest inaczej. Adwokatem, czy notariuszem >może zostać kto chce. baaa - poszliśmy nawet dalej niż Zjednoczone Królestwo. u nas krajem mógł rządzić kto chciał: kucharka, sprzątaczka, czy nawet kryminaliści. w ZK - kraju nierówności społecznych - nie mieliby szans. Odpowiedz Link Zgłoś
hony.inc No chyba nie biedota w kapitaliźmie 22.07.09, 07:05 kto ma kasę ten się rozwija, reszta - rynsztok, a jeszcze niech zrobią studia płatne, to już w ogóle bieda może zapomnieć o tym, że w uczciwy sposób się czegoś dorobi Odpowiedz Link Zgłoś
mucha123443 Kolejny neoliberalny mit sie wali 22.07.09, 07:11 Mit jak to wszyscy maja rowne szanse i wystarczy tylko chcieć. To już za komuny było dużo łatwiej. Leszek z daleko od szosy,Leszek Balcerowicz z PGR itd.. Odpowiedz Link Zgłoś
road_66 W Polsce za to są korporacje i zamknięte zawody na 22.07.09, 08:27 wet nie chodzi o szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
olias Raport: Karierę zawodową robią tylko bogaci 22.07.09, 11:05 słuchajcie! czytajcie! patrzcie! Oni, w tej Unii to zauważyli. (dla nas temat stary i nudny) Odpowiedz Link Zgłoś
szatek100 Re: Raport: Karierę zawodową robią tylko bogaci 22.07.09, 12:42 Tp wszystko natutalne konsekwencje rozwoju neoliberalizmu. 80% większość społeczeństwa biednieje, a najbogatsze 20% szybko się bogaci. Tak mówią suche statystyki. Im większe nierówności społeczne, tym wiekszy dystans trzeba pokonać z nizin na wyżyny. To oczywiste. Kryzys z pewnością zwiększy nierówności, gdyż już dzisiaj główny ciężar jego kosztów ponoszą zwykli ludzie a nie elity - biznesmeni, menagerowie, pracownicy wolnych zawodów, dziennikarze, politycy czy księża. Dużo się mówi o tym, ze coraz gorsze perspektywy to wynik "niedostosowania społeczeństwa do rynku pracy". Suche statystyki mówią co innego. To rynek nieźle płatnej pracy (głównie w przemyśle) radykalnie się kurczy na skutek oddziaływania konkurencji z III świata i żadne szlifowanie kompetencji nie pomoże, jeśli tylko 20% ma przed sobą jakieś perspektywy. Elity to wiedzą i coraz skuteczniej chcronią swoje latorośle przed konkurencją ze strony mniej majętnej młodzieży. Ostatecznym probuktem globalnego neoliberalizmu będzie ustanowienie światowego społeczeństwa na wzór dzisiejszej Brazylii czy Argentyny. Eilty w krajach rozwijających się gwałtownie się bogacą, gdy tymczasem zwykli ludze w krajach rozwiniętych biednieją. Powstanie światowa elita ponadnarodowych bogaczy odtwarzająca się we własnym gronie i pozbawione perspektyw światowe masy. Wszystko ku temu zmierza... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Re: Raport: Karierę zawodową robią tylko bogaci 22.07.09, 14:03 Bardzo sluszne obserwacje i przekonywujace wnioski. Niestety oznacza to cofniecie sie ludzkosci w rozwoju. Odpowiedz Link Zgłoś