USA - Polska. Zawiedziona miłość

22.07.09, 19:30
Nareszcie jakaś sensowna opinia o naszych chciejstwach i ludziach,
którym się wydawało że są pępkiem świata.
    • a-ve Zawiedziona miłość, brak rozumnej analizy sytuacji 23.07.09, 01:56
      "Chodzi nie tylko o sprawę fatalnej wojny przeciwko Irakowi, lecz także o
      szkodliwe dla Europy, a nawet całego Zachodu, dzielenie Europy na starą i
      nową. Nawet nie próbuję zgadnąć, dlaczego wtedy nie zabierali głosu."


      Mnie takie pytania wprowadzają w zakłopotanie. Przecież to właśnie oni,
      przywódcy "nowej" Europy, stali się narzędziem osławionego podziału dla
      Rumsfelda - bez ich woli politycznej Rumsfeld nie miałby czego dzielić.
      Jak więc mieli protestować przeciw samym sobie? Głupota nie jest jednoznaczna
      z rozdwojeniem jaźni, czyli schozofrenią. Równie dobrze możnaby od nich
      oczekiwać by, biorąc udział w irackiej awanturze, jednocześnie szli w
      pierwszym szeregu protestujących pacyfistów.

      "Ale przypomnijmy milczenie Waszyngtonu, gdy Rosja dwukrotnie masakrowała
      Czeczenię"


      Cóż, widocznie Waszyngton lepiej niż Polacy WIE, że i jemu byłoby niemiło,
      gdyby ktoś judził i wyposażał zbrojnie rebeliantów dążących np. w Texasie do
      odłączenia się od USA. Tak to już jest, że żadne państwo nie lubi być
      rozwalane i się przed tym broni, o ile ma na to środki. Nie zawsze mamy do
      czynienia z casusem słabej, bezbronnej Serbii.
      Waszygton to, mimo różnych
      prób, jednak nieźle rozumie.

      "są problemy, jak zawsze i wszędzie, lecz Ameryka niewiele może nam pomóc w
      ich rozwiązywaniu (np. bezpieczeństwo energetyczne i kryzys gospodarczy)."


      Co do kryzysu, to skoro USA w niego wepchnęły, trudno oczekiwać, że akurat one
      pomogą z niego wyjść. Natomiast co do "bezpieczeństwa" energetycznego to jak
      najbardziej chcą "pomóc" uzależniając EU (jeśli plany wypalą) od
      kontrolowanych przez siebie zródeł energii w Azji Centralnej i dróg
      przesyłowych, czyli rur. Plany są, początki już poczyniono, pytanie, czy
      wszystko się powiedzie.

      Silne więzy z USA muszą być budowane na gruncie politycznego realizmu z obu
      stron. Jest wystarczająco wiele tego, co łączy, w tym wartości, interesy
      gospodarcze i bezpieczeństwa, aby mieć zaufanie do trwałości relacji USA -
      Europa Środkowo-Wschodnia. Oczywiście to wymaga stałego, organicznego wysiłku
      z obu stron.


      Fajnie, "organiczny" wysiłek Polski innych "nowych" widać jak na dłoni. Ale na
      czym polega wysiłek drugiej strony?
      Na czym autor opiera to swoje zaufanie do trwałości relacji w dzisiejszej
      formie? Ano chyba tylko na zasługach PL i spółki w obaleniu ZSRR. Ale ZSRR
      już NIE MA.
      A Polska nie ma złóż i wkrótce nie będzie nawet ważnym krajem tranzytowym. W
      amerykańskich dalekosiężnych planach "bezpieczeństwa" energetycznego dla
      Europy Polska, odkąd wiadomo, że Rosja nie puści przez nią żadnych nowych
      rurociągów, odgrywa rolę zerową w porównaniu choćby nawet tylko z taką Gruzją
      czy Ukrainą.
      I dalej - co PL może dziś pomóc USA w ich aktualnych kluczowych problemach?
      Np. w zmaganiach z irańską i koreańską bombą A? W zmaganiach z konfliktem
      bliskowschodnim, z rosnącą potęgą Chin lub w walce z nierozprzestrzenianiem
      broni nukleranych?



      • czlowiek_ksiazka jak na polskie warunki, prof. jest ok! 23.07.09, 15:05
        Bardzo ciekawa analiza, tajemniczy a-ve! :)
        Dzięki!

        Prof. Kuźniar w polskim środowisku naukowym wyróżnia się od swoich
        wściekle antyrosyjskich kolegów zdecydowanie na korzyść. Rusofobia
        (łagodna) nie zniszczyła w nim (do cna) umiejętności krytycznego,
        zdroworozsądkowego myślenia. Jest w tym - generalnie - b. dobry.

        Akcenty antyrosyjskie w jego wypowiedziach to rodzaju hołdu
        poprawności politycznej rygorystycznie przestrzeganej w Polsce
        (szerzej w euroatlantyckiej Europie): dzika, szaleńcza, genetyczna
        nienawiść do Wschodu połączona z chorobliwą, żarliwą amerykanofilią
        i przaśny, obłąkańczy antykomunizm.

        Rozmyślenia profesora należy więc analizować z dwóch punktów – brać
        pod uwagę łagodną rusofobię (w Polsce postrzegana pewnie przez
        niektórych jako rusofilia) oraz krytycyzm wyłącznie republikańskich
        (!) USA. Profesor porusza się – najczęściej zgrabnie i mądrze, w
        siatce tych dwóch parametrów-uzależnień.

        Kuźniarowi zarzuca się, że jest antyamerykański, ale profesor nie
        rozumiał i nie darzył sympatią wyłącznie rządu jegomościa Busha.
        Juniora. Wobec niego był bezalternatywnie krytyczny.
        Profesor (naiwnie) wierzy jednak, że Hameryka to kraina miłości i
        demokratyczny raj na ziemi, tylko ją trochę Chenney podpsuł.
        Zaufanie, jakim obdarza Amerykę jest de facto tej samej natury co
        np. prymitywne, prostackie uwielbienie USA ze strony red.
        Węglarczyka. Inne, nieporównywalnie lepsze jakościowo.

        Kuźniar nie chce przyjąć do wi#domości, że Ameryka to nie od dzisiaj
        przysłowiowe Imperium Zła, niezależnie od tego, czy w Waszyngtonie
        sterczą –repu czy –demo. Między nimi nie ma w ogóle różnic
        systemowych. To te same elity i grupy oligarchiczne narzucające
        Amerykanom (bardziej lub mniej potulnie to akceptującym!) jeden
        model rozwoju: tłuste hamburgery, agresja, zdziczenie i otępiający
        holiłud. Takie to ciekawe zwierzę polityczne - ta Hameryka!
        • a-ve Na polskie warunki, prof. jest ok! Na polskie tak. 24.07.09, 00:08
          Swietnie wypunktowałeś sposób podejścia i nawet język prof. Mnie rzucił się on
          swego czasu pozytywnie w oczy swą niechęcią do tarczy. Przez to otrzymał ode
          mnie mók prywatny certyfikat człowieka mądrego, rozsądnego. Ale, jak sam widzisz
          w swej analizie krytycznej profesorskich wysiłków, nie należy chwalić dnia przed
          zachodem słońca. Ten artykuł jest słaby i stronnniczy jak na naukowca. Zwłaszcza
          to manipuilacyjne słownictwo, które dobrze wychwyciłeś, nie przystoi poważnemu
          naukowcowi, nawet jeśli pisze tekst popularny a nie specjalistyczny.
          Nie znam zbyt wielu jego publikacji, ale pewnie masz rację wskazując, że krytyka
          USA ogranicza się u prof. do krytyki Bushmenów, ale to świadczyłoby o nie
          największej przenikliwości. Krytyka Rosji też jest niestety schematyczna, jako
          zasługa musi być widziane to, że jest mniej zaciekła niż u GW z jej ZBiRami.

          Dobrze to ująłeś w tytule: "jak na polskie warunki prof. jest ok". Ano właśnie,
          a jakie mamy warunki lepiej nie mówić.
          Trudno więc jest mi zgodzić się z Tobą, że stwierdzenie prof.:

          „Podejrzenie, że Moskwa nie zaakceptowała naszej suwerenności lub
          członkostwa w UE i NATO należy dzisiaj do sfery political fiction”


          jest jakoś szczególnie mądre. "Nawet BARDZO inteligentne".
          Ja uważam, że sądzenie inaczej (a na tym jak piszesz: "budowana jest od 20 lat
          CAŁA polska polityka") jest wyjątkowo głupie. Nie jest szczególną zasługą
          profesora dostrzec prawdy oczywiste, a jedynie jest szczególną głupotą innych
          ich nie dostrzegać.
          • ajmax Artykuł wart kilka mld $ 24.07.09, 09:57
            Tak, czuję jakąś niespodziankę. Może Polacy wreszcie zrozumieją, że
            wypłata kilku mld USD w ramach tzw. offsetu to jest nieracjonalne z
            punktu widzenia Stanów Zjednoczonych. Jeszcze parę takich artykułów
            i kolejny raz odpuścimy Jankesom niewywiązywanie się ze zobowiązań,
            o obietnicach nawet nie ma co wspominać. A do USA będziemy dalej
            jeździć z wizami.
            • bmc3i Re: Artykuł wart kilka mld $ 24.07.09, 10:20
              ajmax napisała:

              > Tak, czuję jakąś niespodziankę. Może Polacy wreszcie zrozumieją, że
              > wypłata kilku mld USD w ramach tzw. offsetu to jest nieracjonalne z
              > punktu widzenia Stanów Zjednoczonych.


              No jasne, w 90% sprzedazy swojego uzbrojenia za granice tak robia, wiec USA sa
              bardzo nieracjonalnym krajem

              Jeszcze parę takich artykułów
              > i kolejny raz odpuścimy Jankesom niewywiązywanie się ze zobowiązań,
              > o obietnicach nawet nie ma co wspominać. A do USA będziemy dalej
              > jeździć z wizami.
        • bmc3i Re: jak na polskie warunki, prof. jest ok! 24.07.09, 00:58
          czlowiek_ksiazka napisała:


          > systemowych. To te same elity i grupy oligarchiczne narzucające
          > Amerykanom (bardziej lub mniej potulnie to akceptującym!) jeden
          > model rozwoju: tłuste hamburgery, agresja, zdziczenie i otępiający
          > holiłud. Takie to ciekawe zwierzę polityczne - ta Hameryka!


          O rany!... ale odlot...! Czlowieku, ja tez chce te prochy!!!

          I to pisze gosc codziennie skladajacy naz kolanmach holdy panstwu na wschodzie,
          w ktorym morderstywa polityczne reprezentantow opozycji sa na porzadku dziennym,
          w ktorym wladza nawrty nie bawi sie w pozory, lecz ustepujacy wladca wprost
          namaszcza swojego nastepce wg wlasnego wyboru, w ktorym opozycja nie ma
          rzeczywistego prawa prowadzenia kampanii wyborczej, etc, w ktorym obyczaje
          polityczne sa wprost wyjete od ludożerców....

        • jerryjak Re: jak na polskie warunki, prof. jest ok! 27.07.09, 11:54
          Do: "czlowiek_ksiazka" :
          "...żarliwa amerykanofilia..."
          "...przaśny,obłąkańczy antykomunizm..."
          Tu widać po której stronie jesteś - oczywiście komunizmu !
          Czy używasz określenia - "obłąkańczy antynazizm" ?
          Dla mnie obydwa systemy są jednakowo wrogie i bandyckie- dla ciebie widać
          NAPEWNO NIE !
          A co złego uczyniła ci Ameryka,że przezywasz ją HAMERYKA
          a co by było gdyby jakiś amerykanski chamuś (twój alter ego) nazwał
          polskę POLACKSLAND ?
      • czlowiek_ksiazka jeszcze trochę polemiki 23.07.09, 15:11
        „teza o konieczności utrwalania strategicznych związków pomiędzy
        Europą i Ameryką”

        -
        • a-ve Rosja jest dla EU komplementarna USA konkurencyjne 24.07.09, 00:02
          czlowiek_ksiazka napisała:

          > -
          • bmc3i Re: Rosja jest dla EU komplementarna USA konkuren 24.07.09, 00:52
            a-ve napisała:

            > Natomiast z USA Europa ma nikłą komplementarność za to silną konkurencjyność
            > - o rynki i o zasoby.



            O jakie zssoby UE konkuruje z USA? O Rosyjki gaz? Moze o Iranski? A moze o rope
            z zatoli perskiej, ktra jest dla USA marginalnym zrodlem zaopatrzenia a dla
            Europy głównym?




            I jeśli EU upiera się przy przyjaźni z USA z pozycji
            > wasala (a inna nie wchodzi w rachubę) to odbywa się zawsze jej, Europy, kosztem
            > .
            > Najnowszym przykładem jest Iran, gdzie USA pod płaszczykiem politycznym
            > wypychają zachodnie firmy narzucając im embargo a same wchodzą na ich miejsce.
            > Niemcy piszą o tym otwarcie, to ich oburza. I CO z tego?



            A pisza o tym, Niemcy, ze gdyby nie amerykanskie technologie, to dzis EU
            prezentowalaby poziom technologiczny najdalej lat 70tych?

        • bmc3i Re: jeszcze trochę polemiki 24.07.09, 01:07
          czlowiek_ksiazka napisała:

          > „teza o konieczności utrwalania strategicznych związków pomiędzy
          > Europą i Ameryką”
          >
          > -
          • alakyr Re: jeszcze trochę polemiki 24.07.09, 08:32
            Bmc, dlaczego do cholery chcesz zrobić z Rosji kalkę systemu
            zachodniego? Może oni tego nie chcą, może mają swoją drogę rozwoju?
            Czemu sie nie czepiasz Chin, Indii, Pakistanu, cała Afryka przed
            Tobą, Ameryka południowa szuka swojej drogi po eksperymentach
            neoliberałów. Każdy decyduje o sobie, jeżeli tylko nie fałszuje się
            wyborów to nie masz nic do gadania.
            • bmc3i Re: jeszcze trochę polemiki 24.07.09, 09:33
              alakyr napisał:

              > Bmc, dlaczego do cholery chcesz zrobić z Rosji kalkę systemu
              > zachodniego? Może oni tego nie chcą, może mają swoją drogę rozwoju?

              Oni sami wyrazajac chcec i przystepujac do Rady Europy, wyrazili chcec przyjecia
              zachodneigo modelu demokracji.


              > Czemu sie nie czepiasz Chin, Indii, Pakistanu, cała Afryka przed
              > Tobą, Ameryka południowa szuka swojej drogi po eksperymentach
              > neoliberałów. Każdy decyduje o sobie, jeżeli tylko nie fałszuje się
              > wyborów to nie masz nic do gadania.

              Dla ciebie demokracja to tylko nie falszowanie wyborow? Owszem, jesli tak
              rozumiec demokracdje to faktycznie - Rosja jest demokratyczna. A to ze opozycja
              nie ma mozliwosci brania udzialu w kampanii wyborczej na rownych prawach z
              aktualnym wladcą, to juz ma sie nijak do demokracji...

              • alakyr Ręce opadają! 24.07.09, 09:38
                • bmc3i Oczywiscie ze opadaja 24.07.09, 09:43
                  Taki zwrot wytrych, jak juz brakuje argumentow.
    • bmc3i Ateista mówi o Bogu 24.07.09, 00:49
      Wypowiadanie sie Kuxniara na temat amerykanskigo systemu antybalistycznego, to
      jak dysputy ateisty o istocie Boga.

      • alakyr Re: Ateista mówi o Bogu 24.07.09, 08:35
        Wiesz co, jesteś fachowcem, wiesz gdzie jaka śrubka jest wkręcona
        ale po co ktoś ją tam wkręcił to już nie bardzo.
    • bmc3i Kuzniar na prezydenta. 24.07.09, 10:23
      Za dwa lata czyn powstanczy, w celu odzyskania niepodleglosci.

      • www.nasznocnik.pl Na razie - jak ćwierkają wróble - na doradcę. 16.08.10, 18:14
        .
    • rs_gazeta_forum USA - Polska. Zawiedziona miłość 26.07.09, 19:34
      Szkoda, że muszę tyle cytować:
      "Szczególnie nietrafne jest uznanie przez sygnatariuszy listu sprawy
      ewentualnych baz w Polsce i Czechach amerykańskiego systemu antyrakietowego za
      test na wiarygodność amerykańskich zobowiązań wobec naszego regionu. Autorzy
      zdają się zapominać, że w wersji administracji Busha miały one służyć
      bezpieczeństwu Ameryki przed ewentualnym atakiem ze strony Iranu. Mówiąc
      delikatnie, nie było to ścisłe.

      W znakomitym wywiadzie dla "Gazety" (18 kwietnia) Steve Larrabee uznał ten
      projekt za "biznesowo-ideologiczny", który Amerykanie chcieli uzgodnić z
      rządami Czech i Polski ponad głowami obywateli tych krajów. Jeśli zatem
      dzisiaj polityka bezpieczeństwa USA staje się racjonalna i szuka innych,
      bardziej optymalnych i adekwatnych opcji rozwiązania tego problemu, to trzeba
      się cieszyć, a nie bić na alarm."

      Do kogo pan Kuźniar kieruje te słowa? Chyba nie do tych, którzy sygnowali ten
      list, denerwując się, że postawili na Waszyngton nie zważając na własne
      społeczeństwa, a teraz wyszło im, że nic z tego nie będą mieli?
      • porque Re: USA - Polska. Zawiedziona miłość 26.07.09, 20:59
        rs_gazeta_forum napisał:
        >że postawili na Waszyngton nie zważając na własne
        > społeczeństwa,

        Jakis hipokryta wyrwal sie przed szereg. Pilnuj zeby zgodnie z wola
        spoleczenstwa rzady Polski i innych krajow EU wykonywaly polecenia brukselskiego
        rezimu. Moze cos zrozumiesz a poki co, wracaj do szeregu...
        • alakyr Re: USA - Polska. Zawiedziona miłość 27.07.09, 20:00
          Co porque, a było tak fajnie, nie?
    • wing2009 USA - Polska. Zawiedziona miłość 16.08.10, 18:02
      Panie Profesorze,
      skąd wiedzial Pan o katastrofie i smierci Prezydenta 10 kwietnia o
      godzinie 08:04:


      10.04.2010 — 08:04

      Roman Kuźniar

      „Znaleziono ciało Prezydenta”

      Późną jesienią 2008 roku w jednej z gazet opublikowałem tekst pod
      tytułem „Samoloty i polityka polska”. Było to wkrótce po
      samolotowych perypetiach prezydenta Lecha Kaczyńskiego w jego
      podróży do Azji. Prezent doleciał do Mongolii, a potem musiał latać
      lokalnymi liniami z powodu awarii naszego oficjalnego samolotu. Z
      tego samego powodu na ważny, klimatyczno-energetyczny szczyt w
      Brukseli omal nie spóźniła się delegacja rządowa. W odbiorze
      publicznym było to częścią wojny o krzesło, czyli kto ma
      pierwszeństwo w skorzystaniu z rządowego samolotu. Tak, samolotu,
      czyli jedynego naszego rządowego samolotu. Więcej samolotów do
      przewożenia ważnych osób w państwie nie mamy. To znaczy są jeszcze
      jakieś, ale tak samo stare i stale w remoncie lub zbyt małe albo o
      niewystarczającym zasięgu.
Pełna wersja