mtkorejwo
31.08.09, 14:09
Ja również byłem w Muzeum Powstania i nie widziałem tam żadnej chwalby. Tylko tragizm, śmierć, zniszczenie. Odwracanie się od własnej historii to i błąd, i świństwo. Nie jest prawdą, że brak innej drogi niż cynizm albo padanie na kolana.
Nie wiem, gdzie i kiedy słyszała Pani Profesor owe "w partyzantce nie jest źle", ja słucham Lao Che, i w tej muzyce znowu nie ma plastikowego patosu, szybciej można tu znaleźć ów smród klęsk, która jest nieuchronna. Można oddawać pokłon bez idiotycznego sentymentalizmu, można patrzeć krytycznie bez plucia w twarz. Norman Davies (nie tylko on) dowodzi, że Powstanie niekoniecznie było aktem ślepym, dokonanym bez politycznej rachuby. Problem w tym, że w 1944 r. i latach następnych KAŻDE działanie skazane było na klęskę, bo karty rozdwała kto inny. Wegrzy, Rumuni, Słowacy obrali inna drogę, skończyli w tym samym garńcu, co my. Warszawa legła w gruzach, to prawda. Mój rodzinny Olsztyn również - chociaż tu akurat żadnego powstania nie było.