Dodaj do ulubionych

Prawda nauki, nie polityki

02.09.09, 18:15
Nie ma wątpliwości, że politycy toczą dalej wojnę. I to oni są odpowiedzialni
za to, że rozszerza się ona i nakręca wśród ich społeczeństw.
Tylko, czy może być inaczej, czy też może taka jest konstrukcja ludzka,
kształtująca same podstawy naszej rzeczywistości?
Przychylam się do do odpowiedzi "tak" na drugi człon tej alternatywy. Co nie
znaczy, że godząc się z uznaniem naszej grzesznej natury zgadzam się bezwolnie
na kształtowaną przez nią rzeczywistość.
Po prostu trzeba tak jak prof. Środa zwracać uwagę na to, co można robić
inaczej, lepiej, bardziej ku zgodzie niż ku zaspokajaniu politycznych ambicji.
Obserwuj wątek
    • godur Prawda nauki, nie polityki 02.09.09, 18:21
      Jakby nie patrzeć - rzeczywiście: domeną polityki raczej nie prawda winna być,
      a dobro wspólne. Inna sprawa, że może czasem taka "pijarowa prawdka" i temu
      dobru, pragmatycznie rzecz biorąc, służy (zwłaszcza na arenie interesów
      międzynarodowych), albo tak się nam wydaje. Co, nie zmienia faktu, że nawet
      pijar nie powinien zbytnio rozmijać się z rzeczywistością, a tej chyba
      najlepiej służy rzetelna wiedza. Zatem wracamy do nauki, i książek do historii
      (nie zapominając wszakże, że naród obecności polityków w ważnych chwilach, w
      ważnych miejscach jednak oczekuje). I tu problem. Bowiem ostatnio porobiła się
      moda na badaczy frakcyjnych: co frakcja, to własny krąg historyków, tłumaczy
      przeszłości i teraźniejszości.
      Tak się składa, że z dniem 1 września zbiega się inna ważna data - Porozumień
      Sierpniowych. Niestety hasła takie jak "solidarność", "współpraca",
      "odpowiedzialność", a zatem te budujące tak cenny pokój, nie są dziś w cenie.
      Może dlatego tak trudno zebrać wielu historyków w jednym miejscu, przy
      wspólnym projekcie. Dziś bowiem prawda (czyli dogmat) to jest zawsze "to, co
      ja sam głoszę", albo lepiej "to, co ja właśnie wyznaję", o naukową rzetelność
      mniejsza.
      Rozum wspólny ma służyć jedynie gremialnemu przyklaskiwaniu tej, czy innej
      "prawdce", gdy bowiem pojawia się szansa na weryfikację bądź falsyfikację
      takowej, wnet krzyczą głosy o próbie paskudnej relatywizacji.
    • godur Re: Prawda nauki, nie polityki 02.09.09, 18:32
      rs_gazeta_forum napisał:

      " (...)może taka jest konstrukcja ludzka, kształtująca same podstawy naszej
      rzeczywistości?Przychylam się do do odpowiedzi "tak" na drugi człon tej
      alternatywy. Co nie znaczy, że godząc się z uznaniem naszej grzesznej natury
      zgadzam się bezwolnie na kształtowaną przez nią rzeczywistość.Po prostu trzeba
      tak jak prof. Środa zwracać uwagę na to, co można robić inaczej, lepiej,
      bardziej ku zgodzie niż ku zaspokajaniu politycznych ambicji."

      Zgadzam się. Zaś żeby robić lepiej, trzeba po prostu w i e d z i
      e ć. Jeśli brak chęci poznawczych względem przedmiotu naszej troski, nasza wola
      zamienia się w zwyczajne "chciejstwo", a czasem w zwykłą samo-wolę.
    • labruna Prawda nauki, nie polityki 03.09.09, 18:11
      Ale przecież w przypadku wizyty Putina na gruncie nauki i polityki
      jest wszystko wyjaśnione.
      bezzmian.redblog.poranny.pl/2009/09/02/rosja-uznala-swoje-winy-choc-nigdy-tego-nie-powie/
    • easy.teraz Prawda nauki, nie polityki 04.09.09, 07:40
      "Słuchając Putina, nie mam wątpliwości, że mówi jak polityk, a nie
      jak historyk, ... , z którymi my, Polacy, od dziecka przyswajający
      jakieś deklaratywne wartości, ... wolimy dumę z klęsk.

      Podpisuję się po tą myślą, która tak syntetycznie oddaje
      nieadekwatność systemu wartości (odniesionego do większości krajów
      europejskich), w którym poruszają się nasi czołowi politycy od
      dobrych paruset lat...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka