Dodaj do ulubionych

Tarnowski smak dziecinstwa

19.02.03, 22:56
Czy pamietacie z dziecinstwa jakies szczegolne miejsca ?
Zapomniane tarnowskie zakamarki?
Wydarzenia z zycia miasta?
A moze poprostu smaki....
oczywiscie lody u "Kudla"wtedy jeszcze o 2-3 smakach.
W-Z tka w Coktajbarze.
Zapiekanki pod Switem i wate cukrowa.
Ozywmy to forum wspomnieniami:)
Obserwuj wątek
    • Gość: gomez Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac IP: *.solutions.net.pl 20.02.03, 10:26
      coniedzielne spacery z rodzicami w parku smak oranzady w woreczkach i surowe
      spojrzenie goscia w mundurze ktory byl straznikiem w parku (cos jak straznik
      Teksasu ) a o 9 wieczorem ten straznik dzwonil dzwonkiem na znak ze wszyscy
      maja opuscic park.pamietam ten dzwonek byl niklowany duzy mial drewniana
      raczke.ech zycie to bylo tak dawno ze chyba zyly wtedy jeszcze dinozaury,ale
      glowy bym nie dal .dinozaurow nie pamietam tylko tego straznika :(
      • tradycja1 Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac 20.02.03, 14:43
        Niedziela no wlasnie...niedzieli nie lubialam bo mama robila mi rozne
        fryzury wplatala w to kokardy a ja wysiedziec nie moglam.Byl oczywscie kosciol
        ,malo luzu bo przeciez musialam byc czysta.Czasami rodzice zabierali mnie na
        niedzielny poranek filowy do kina Marzenie.Na dodatek sklepy byly pozamykane i
        na nic nie moglam ich naciagnac.Moim ulubionym sklepem byla -Ala-
        • Gość: gomez Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac IP: *.solutions.net.pl 21.02.03, 14:13
          no to wspolczuje.kosciol niedzielny co za nuda.kiedy jeszcze uczeszczalem
          marzylem tylko o slowach idzcie......pozniej wywalczylem sobie wolnosc
          wyznania .odtad niedziele spedzalem na rybach co mi zostalo do dzisiaj."Kraj
          lat dziecinnych on zawsze zostanie tak piekny i czysty jak pierwsze kochanie"
          • tradycja1 Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac 21.02.03, 21:55
            Na ryby tez jezdzilam z ojcem,nikt nie mogl zrozumiec ze chce mi sie wstac o 4
            rano(mialam moze z 6-10 lat).
            Pamietam jak jezdzilismy nad Biala( ale nie na ryby) bo byla jeszcze czysta i
            to w miescie.
            Potem juz nigdzie z rodzicami jezdzic nie chcialam..no chyba ze na zuzel.
            W koncu porzucilam wszystkie meskie hobby,bo zaczeli mnie interesowac oni
            sami:)
          • Gość: gomez Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac IP: *.solutions.net.pl 22.02.03, 13:14
            tez chodzilem na zuzel na szczescie szybko mi to minelo,to byla tylko
            krotkotrwala dewiacja od jedynieslusznego hobby jakim jest wedkarstwo
            • tradycja1 Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac 22.02.03, 15:55
              Hobby ...no tak bylo tego sporo....kupowanie znaczkow w filatelistyce na
              Krakowskiej...kolekcjonowalnie plakatow gwiaz POP-u...wyczekiwanie na prase
              pod kioskami Ruch-u...Pamietam jak Walowa to byla dla mnie wielka i szeroka
              ulica,teraz ciezko jest sobie wyobrazic zeby tam znowu jezdzily autobusy...
              • Gość: gomez Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac IP: *.solutions.net.pl 23.02.03, 09:26
                z ul. Walowa pierwsze skojarzenie z odleglej przeszlosci to ruski jadace na
                Czechy w roku 1968.tlum ludzi po obu stronach ulicy a oni przewalali sie
                srodkiem bez poczatku i konca ,dywizja za dywizja a jechal ich sek tych
                ruskow.i drugie to pochody pierwszomajowe w oczach dziecka to wygladalo
                fajnie,tlum odswietnie ubranych ludzi, baloniki ,lody ,spiker na
                balkonie.pozniej nie bylo juz tak fajnie .chodzilem do szkoly do Moscic
                musielismy z kolegami dralowac na piechote z Moscic do tarnowa,jedynym
                mocniejszym akcentem bylo wyrzucanie szturmowek z mostu na Biale.fajnie
                leciala taka szturmowka furkocac w powietrzu.wychowawca patrzyl podejrzliwie
                na tlum chetnych ustawionych po te szturmowki.wesolo bylo .
                • tradycja1 Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac 23.02.03, 16:16
                  Tego co sie dzialo w'68 nie moge pamietac...Za to pochody pierwszomajowe
                  bardzo dobrze.Mialam wielkie pretensje do rodzicow ze nie chcieli isc ze mna.
                  Oblegalam jako widz,ulice Lwowska zaraz przed trybuna...
                  Pamietam ile wtedy bylo zabaw,moze mniejszy wplyw telewizji,brak
                  komputerow,video....miejscem spotkan byl trzepak,boiska,gry(w gume:))w
                  podchody,kryjowki,gonitwy....kabzle itd itd
                  Kwitla komuna zjazdy PZPR,podwyzki cen,strajki...w oczach dziecka ten swiat
                  byl jednak spokojny...zartowalo sie"Chcesz cukierka idz do Gierka .Gierek
                  glupi to Ci kupi"
                  Czy moi rowiesnicy wtedy wogle wiedzieli o co chodzi?Niesadze.
                  • Gość: gomez Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac IP: *.solutions.net.pl 25.02.03, 10:34
                    komuna kwitla ale co to moglo dzieciaka obchodzic.komuna dawala ludowi chleb i
                    igrzyska czasami.oni byli czerwoni .teraz sa rozowi gesto przetykani
                    czarnymi.nie ma chleba ani igrzysk.to co bylo za komuny upadlo.bylo zle.ale
                    nic na to miejsce nie powstalo,natura nie znosi prozni.nie ma festynow
                    ludowych.muszle koncertowa w parku na Piaskowce szlag trafil,jakis bydlak
                    nawet hustawki dla dzieci z ziemi powyrywal,o laweczkach nawet nie wspomne bo
                    jest rzecza oczywista ze musialy byc polamane.z aktualnosci to zimno jest do -
                    10 nocami.kiedy wreszcie przyjdzie ta wiosna.pozdrowka
                    • tradycja1 Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac 26.02.03, 14:48
                      A moda?
                      Nawet Matka Boska byla w modzie...(no tak jak trwoga to do Boga)
                      W parze z zakazanymi piosenkami.
                      A Pewex..obdrobina luksusu bez wizy...dolary kupie,kupie dolary..po ile dzis???
                      • Gość: gomez Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac IP: *.solutions.net.pl 27.02.03, 09:32
                        a dolar slabiutko dzisiaj 3,88.paczka srednich papierosow kosztuje ok. 5
                        zl.pamietam czasy kiedy wyciagalem miesiecznie w przeliczeniu 15 dolcow .byly
                        jaja .koniki dalej stoja kolo switu ,ale to juz nie to .teraz na kazdej ulicy
                        kantor wymiany walut.europa prosze pani.zeby tak jeszcze ludzie mieli
                        prace,zeby nie bylo biedy.daloby sie zyc,bo Tarnow pieknym miastem jest.wiosna
                        zwlaszcza kiedy wszystko jest piekne.a bzyczy mi ta wiosna w podswiadomosci
                        jak mucha kolo ucha.jeszcze tydzien jeszcze dwa bedzie pieknie.hej
                        • tradycja1 Re: sie pamieta coby sie mialo nie pamietac 28.02.03, 05:13
                          Wiosna...ja tez czekam na wiosne.Na krokusy,narcyze,fiolki i piekny majowy bez.
                          Na dni dluzsze i na wiekszy optymizm.Ze jeszcze nam wszystkim zaswieci slonce.
                          Piekny wschod slonca widac z Gory Sw.Marcina:)Szkoda ze z roku na rok to
                          miejsce traci swoj urok.No chyba ze sie patrzy przez rozowe okulary,w koncu to
                          miejsce randkowych pielgrzymek.Poki nie stanie tam pomnik Chrystusa Krola.
                          • Gość: gomez Re: ciemnogrodowi mowimy nie IP: *.solutions.net.pl 28.02.03, 08:14
                            tytul dotyczy kretynskich projektow budowy betonowej figury na szczycie
                            Marcinki.jak znam zycie to oni gotowi by to zrobic,na szczescie nie maja kasy
                            i pewno miec nie beda.juz za sam projekt gotow jestem komus lutnac choc
                            brzydze sie przemoca.niech to miejsce pozostanie takim jakim jest to znaczy
                            miejscem wymarzonym na randki .restauracje zamkowa troszke przebudowali i tez
                            ma swoj klimat.a i piwko niezle.milo jest sobie posiedziec na tarasie z
                            kufelkiem w reku i popatrzec na swoje miasto.pozniej zaczyna sie proza zycie
                            trzeba zasuwac na piechote do domu a z Marcinki mam kawalek. " w zyciu piekne
                            sa tylko chwile".
                            • Gość: okropna_gaduła Re: ciemnogrodowi mowimy nie IP: *.west.tarnow.pl 28.02.03, 21:24
                              gomez- popieram w całej rozciągłości!Ale gwoli wyjaśnienia ciemnogród chyba
                              troszkę zaniemówił , ponieważ biskup tarnowski wyraził bardzo negatywną opinię
                              na temat tego poronionego pomysłu (wydrukowano w prasie).
                              Poza tym bardzo przepraszam,że się wtrącam do Waszego nostalgicznego wątku
                              (skądinąd bardzo sympatycznego) - bo ja nie jestem z Tarnowa (swoje miasto
                              również kocham), ale tu żyję i lubię to miasto.
                              • tradycja1 Re: ciemnogrodowi mowimy nie 01.03.03, 00:26
                                Gadula...milo ze sie wtracilas,to nie jest nasze prywatne forum,choc watek ten
                                w dwojke prowadzimy,caly czas liczac ze ktos nam sympatycznie przeszkodzi i
                                dorzuci swoje 3 grosze.

                                Co do pominka..to nie wiem czy Bogu nie byloby milsze wykorzystanie tych
                                ogromnych pieniedzy na bardziej szlachetny cel niz "beton"
                                dzisiaj.dziennik.krakow.pl/archiwum/dziennik/2001/02.06/i/Tarnow/tara1/tara1.html

                                Podobno byl tez plan by na obwodnicy na odcinku zachodnim umiescic wielki
                                napis TARNOW na wzor HOLLYWOOD?Wiecie cos o tym?
                                • Gość: gomez Re: HERZLICH WILLKOMMEN OKROPNA IP: *.solutions.net.pl 01.03.03, 09:18
                                  mam nadzieje gadulo.wpisuj posty kiedy i o czym chcesz bedzie nas
                                  wiecej .napisz cos o swoim miescie.
                                  Tradycjo mamy plusa .mam nadzieje ze bedzie nas juz trojka do rozmowy.co by to
                                  bylo gdyby to forum zaczelo odwiedzac regularnie kilka osob.sam sobie odpowiem
                                  pieknie by bylo." o gdybym ja dozyl takowej pociechy i gdyby to forum trafilo
                                  pod strzechy" :)
                                  pozdrowka dla milych pan
                                  • tradycja1 Re: HERZLICH WILLKOMMEN OKROPNA 01.03.03, 16:18
                                    Mam nadzieje ze potrzeba troszke czasu i tak jak znalazla nas -gadula-znajda i
                                    inni i zacznie sie tu cos dziac.
                                    Pozdrawiam wszystkich weekendowo,ostatkowo i jeszcze karnawalowo.
                                    Jak spedzicie ten czas?
                                    • Gość: gomez proza zycia IP: *.solutions.net.pl 02.03.03, 08:42
                                      jakos te ostatki do mnie nie przemawiaja.chyba dlatego ze ma sie dosc tego
                                      zimna .te ostatki przed swietami w grudniu to co innego.sledzik smakuje.u mnie
                                      cale towarzystwo jeszcze spi.pies tylko czuwa. zaraz sie biore za
                                      gotowanie .zeberka w kapuscie to jest to.moze ty zaszalalas?.podziel sie
                                      wrazeniami
                                      • tradycja1 Re: proza zycia 02.03.03, 16:22
                                        Leniwy weekend ...pidzamowy....delikatne wyjscie na drinka to wszystko.
                                        Dzis tez domowy dzien, nie kulinarny ,i nie taki rodzinny jak u Ciebie.
                                        Niech juz bedzie wiosna...Zima przygnebia....Moze trzeba wyjsc i tej wiosny
                                        poszukac...w sklepach?w kalendarzu?w ofertach biur podrozy?
                                        • Gość: gomez Re: proza zycia IP: *.solutions.net.pl 02.03.03, 16:52
                                          szukalem ale nigdzie ani dudu.pies odmowil kontynuacji spaceru.zadnej
                                          dyscypliny.wrocilem do domu jak niepyszny.jeszcze pare dni ,pan w telewizji
                                          powiedzial"wytrwajcie"
                                    • Gość: okropna_gaduła Re: HERZLICH WILLKOMMEN OKROPNA IP: *.west.tarnow.pl 03.03.03, 12:01
                                      Bardzo Wam dziękuję za tak miłe przyjęcie.Co do ostatków - spędziłam je w łóżku-
                                      nie sama,o nie ! - z grypą.Dopiero dziś się spionowałam,bo do tej pory tylko
                                      horyzont.Teraz trzeba mi energii, bo ta paskuda wyssała ze mnie wszystkie
                                      siły.Nawet gadać mi się nie chce....
                                      • tradycja1 Taki oto marzec 03.03.03, 14:07
                                        Sezon na grype.Na nude i nostalgie.
                                        Jest szaro i smetnie:(

                                        W pobliskich sklepie smutna pani ,robi smutne zakupy.
                                        Nie czyta juz nawet czarno-bialych gazet.
                                        • Gość: gomez Re: Taki oto marzec IP: *.solutions.net.pl 04.03.03, 15:04
                                          ostatnimi laty w przyrodzie nie ma lagodnego plynego przejscia z jednej pory
                                          roku w druga.nie ma lagodnego ocieplenia po dwa trzy stopnie dzienie .wszystko
                                          odbywa sie brutalnie szybko .klimat nam chyba schamial.grypa zbiera
                                          zniwo.najpierw apatia ,zniechecenie potem goraczka i do apteki ino wartko
                                          ( to po goralsku ) .za lada stoi pani magister liczy dudki i marzy zeby
                                          grypa potrwala caly rok dlatego ZACHLANNYM APTEKARZOM MOWIMY NIE .lepsze sa
                                          domowe sposoby ot chocby herbatka z rumem lub sokiem malinowym.
    • Gość: mietek Re: Mościcki smak dzieciństwa IP: *.lodz.mm.pl 04.03.03, 17:20
      Z Mościc pamiętam zapach ziemii.Gdy odchodziła planowo zima / w połowie marca/,
      i budziła sie wiosna - pachniała ziemia , a właściwie błotko.Po tym sie
      chodziło,bo jeszcze nie było asfaltu ani kostki brukowej.
      • Gość: gomez :witam po przerwie IP: *.solutions.net.pl 04.03.03, 20:45
        gadalismy juz ze soba Mietrek bedzie rokow temu dwa chyba.milo ze znowu
        jestes .przychodz czesciej .chcemy z Tradycja rozkrecic to forum.moze razem
        sie uda i nieboszczyk ozyje
      • tradycja1 Re: Mościcki smak dzieciństwa 04.03.03, 23:31
        W dziecinstwie uwielbialam deszcz,na ulicy ktora jeszcze wtedy nie byla
        wyasfaltowana robily sie wielkie kaluze.Po takim deszczu taksowkarze niechetnie
        zawozili pod domu:(
        • Gość: gomez Re: Mościcki smak dzieciństwa IP: *.solutions.net.pl 05.03.03, 07:51
          deszcz taki cieply po ktorym wszystko pachnie a zielen wyglada jakby tylko co
          wyszla z pod prysznica.i skowronek do tego jak on sie poderwie z ziemii jak
          zaspiewa.kobiety w minii chce sie zyc
          • Gość: mietek Re: Mościcki smak pijaństwa IP: *.lodz.mm.pl 05.03.03, 09:47
            Kultowym miejscem w Mościcach był Byk ( lub Stary Byk).
            Piwo nalewane było z beczek - DREWNIANYCH
            Te drewniane beczki stały w piwnicy po pas w wodzie ( oczywiście zimnej)
            Piwo kosztowało 3,6 a potem 4,4
            Czasem w okolicach Byka dochodziło do nieprzyjemnych scysji z "firmowcami"
            A wewnątrz dochodziło do nieprzyjemnych scysji,gdy PANI ZA BAREM zamknęła
            piwo,bo tak JEJ się podobało / na szczęście rzadko/.
            Piwo było do konsumpcji - chciałes piwo - musisz zjeść porcję pierogów
            ruskich / domowych/ - naprawdę pysznych ,bo kleconych na miejscu.
            Byli tacy,co mieli talent i dostawali piwo / a nawet dwa i trzy/ bez konsumpcji
            Kobiet,pań,dam,niewiast - w Byku nie doświadczyłes.
            Niedaleko od Byka stało kino "Azot" , a nad nim posterunek,a wnim jeden
            dzielnicowy.Dlatego w Byku był wzgledny spokóji o polityce sie nie gadało.
            Do dzisiaj nie mogę tylko zbadać jednego fenomenu.Jak to było,ze nikt na
            miejscu nie miał pieniędzy na piwo,cały dzień siedział i pił piwo,a gdy PANI
            zamykała interes i wyganiała do domu to wszyscy protestowali,bo jeszcze by
            wypili po jednym.
            • Gość: gomez Re: Mościcki smak pijaństwa IP: *.solutions.net.pl 06.03.03, 08:10
              a w byku to sie bywalo chociaz w czasach chyba troche pozniejszych.za moich
              czasow kino jeszcze dzialalo ale posterunku juz chyba nie bylo.piwko sie pilo
              i atmosferke sie wchlanialo specyficzna.chodzilem do szkoly w moscicach .wf
              mielismy na chali dokladnie po drugiej stronie ulicy.w dobrym tonie bylo po
              lekcji wf isc na piwo.klasowe urodziny imieniny tez sie obchodzilo w
              byku.piknie bylo
    • Gość: kariokaa Re: Tarnowski smak dziecinstwa IP: *.ksg.pl 05.03.03, 13:01
      hm, hm.. nie jestem częstym uczestnikiem forum.. raczej tu nie zaglądam.. no
      dobra, jestem tu pierwszy raz:) i bardzo podoba mi sie dialog pomiędzy
      tradycją a gomezem.. identyfikuje się z wiekszością Waszych wspomnień..
      niestety nie z wszystkimi, bo zahaczacie o czasy kiedy to ja "z drabina na
      poziomki chodziłam":).. aczkolwiek do dziś pamietam tłumy w Kościele na
      Rzędzinie, duchotę, która doprowadzała mnie do szaleństwa, do dziś czuje
      swędzący pod wpływem potu sweteterek na moich plecach i słowa Mamy "córeczko
      nie wierć się tak".. elastyczne prążkowane rajtuzy, które przy ubieraniu
      skręcały się na nogach.. życie osiedlowe - rozpaprane chodniki, składowiska
      betonowych płyt, które świetnie nadawały się do zabaw.. ciągłe budowy, dołki,
      dołeczki, doły, wykopy, palce budowy oraz niedzielne spacery do Lipia:)..
      • Gość: gomez Re: Tarnowski smak dziecinstwa IP: *.solutions.net.pl 06.03.03, 08:18
        w miejscu gdzie dzis stoi hipernowa wzdluz ulicy byl wykopany jeszcze przez
        niemcow row przciw ruskim czolgom.pance grab.byl on z 8 metrow szeroki gleboki
        na 2.wody w nim bylo tak z metr.chodzilismy jako calkiem male bajtle tam sie
        kapac i lapac karasie.jezu ile ich tam bylo.
    • Gość: mietek Re: Mościcki smak chemictwa IP: *.lodz.mm.pl 06.03.03, 13:14
      W Mościcach zawsze pachniało nowoczesnie.
      To pachnictwo wspomagane było wiatrem z kier.pł- zach.
      Raz,gdy szedłem do przedszkola przez park,musiałem wznosić sie na palcach,
      bo od ziemi do wysokości 1,1m snuł się amoniak.Ale przy okazji wyleczyłem katar.
      Innym razem / też w drodze do przedszkola/ drogę zastawiły mi obłoki
      jasnobrunatnych dymów tym razem zajmujące przestrzeń od 0,5 do 1,7 m wysokości.
      Pomogło czołganie.Dobrze,że wtedy nie znałem się na chemii,bo wpadłbym w panikę.
      Takie gazy jak chlor,amoniak,acetylen,tlen / może być/,przeróżne
      azotki,azotany,azotyny,podazotyny,nadazotyny,dwuazotany,dwuazotyny,
      poddwuazotyny,azotki chloru,podamoniak dwuacetylenu,półspalaniec
      niedowartościowany,kwasak azociowy doszacowany - były naszym stałym towarzyszem
      i ich brak czasem mocno doskwierał - najbardziej nad morzem lub w górach.
      Ta impregnacja przydaje sie do dziś w sytuacjach często zaskakujących / ktoś
      w ciasnym pomieszczeniu puści dyskretnego bąka,ktoś inny / niepoinformowany/-
      sypnie ci gazem po oczach,na blokadzie drogi krajowej śmiejesz się granatom
      łzawiącym w zawleczkę,kapela rokowa grająca z największym czadem nie robi na
      Tobie wrażenia i słuchasz do końca,a smog / cenzura: nie poprawiać/ krakowski
      to dla nas Krynica!/.
      Ta odporność ma też złą stronę:ktoś coś do Ciebie mówi,a Ty nie wiesz -
      życzliwy ci on,czy tylko tak truje.
      • tradycja1 Re: Mościcki smaczek 06.03.03, 14:31
        Moscice w mojej wyobrazni byly "bardzo daleko"
        i przez dlugi czas nic mnie tam nie ciagnelo.
        Ale jak podroslam miasto sie jakos skurczylo
        i na pierwsze wagary,pojechalismy wlasnie do Moscic.
      • Gość: okropna_gaduła Re: Mościcki smak chemictwa IP: *.west.tarnow.pl 07.03.03, 16:58
        Miałeś fantastyczne-chemiczne dzieciństwo!Mysisz być świetnie zakonserwowany.A
        czy przypadkiem w nocy nie świecisz?
        • Gość: mietek Re: Mościcki smak chemictwa IP: *.lodz.mm.pl 07.03.03, 21:29
          Tak.
          W nocy oczami , a w dzień przykładem.
    • teklat Re: Tarnowski smak dziecinstwa 07.03.03, 10:20
      tradycja1 napisała:

      > Czy pamietacie z dziecinstwa jakies szczegolne miejsca ?
      > Zapomniane tarnowskie zakamarki?
      > Wydarzenia z zycia miasta?
      > A moze poprostu smaki....

      Cos mi sie zdaje, ze wspomnienia moich "smakow dziecinstwa" sa najdawniejsze... Czy ktos z
      forumowiczow pamieta cukiernie Kudelskiego - te w poblizu kosciola Misjonarzy? Ciemna, duszna kanciapke,
      zatloczona po brzegi po kazdej mszy? Lody podawane na miejscu w wygniecionych cynowych pucharkach?
      Czy ktos jeszcze pamieta sklep firmowy Wedla na Pl. Sobieskiego, ze stylowymi drewnianymi meblami sklepowymi?

      Moim najsmakowitszym wspomnieniem dziecinstwa jest sklep p. Szczepanikowej na ul. Rybnej - to byl prawdziwy
      sklep cynamonowy, z przedziwnymi roznobarwnymi slodyczami w slojach... I ten specyficzny, nigdzie pozniej nie
      spotkany zapach tego sklepu... I lody, ktore dziadek kupowal mi tam - w tajemnicy przed mama...(w tym miejscu jest
      chyba teraz sklepik z dewocjonaliami lub innym szmirowatym badziewiem)

      Troche tez mi szkoda, ze nie ma juz "Probierni win" - ciekawe, czy szanowni forumowicze wiedza, gdzie ona sie
      miescila?

      Absmaczkiem mojego dziecinstwa bylo nieustanne oczekiwanie na dokonczenie budowy sztucznego lodowiska w
      Moscicach.. nie doczekalam sie, doroslam i wyjechalam z Tarnowa (swoja droga: ciekawe, ile lat trwala ta budowa i
      przez ile lat lodowisko bylo wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem).


      Czy ktos z forumowiczow wie, co to byl "Malpi Gaj" w Moscicach?
      • Gość: gomez Re: do przedmowczyni IP: *.solutions.net.pl 07.03.03, 19:21
        jako taki calkiem maly czlowiek jadalem lody w starej cukierni u kudla.dziwnym
        trafem tez najbardziej pamietam te cynowe pucharki.natomiast nie pamietam
        dokladnie jak tam bylo.pamietam tez jak rozwalali te budy i zaczeli budowe
        switu .to bylo jednoczesnie a moze mi sie zdaje.
        • teklat Re: do przedmowczyni 08.03.03, 02:09
          Gość portalu: gomez napisał(a):

          .natomiast nie pamietam dokladnie jak tam bylo.

          a ja pamietam - az sie dziwie, bo to bylo dawno, dawno temu, za siedmioma
          gorami.... Buda byla dosyc obskurna, oprocz otworu drzwiowego posiadala tylko
          jedno okienko, z lewej strony byly witryny z ciachami, na wprost wejscia lada z
          lodami, z prawej strony staly stoliki, wypelnialy praktycznie cala wolna
          przestrzen. Nie pamietam tylko, czy sciana stanowiaca tlo dla stolikow
          ozdobiona byla jakims malowidlem, czy raczej lustrem.... Stawialabym na lustro!
          Ktore i tak niewiele pomagalo jesli chodzi o oswietlenie tego ekskluzywnego
          lokalu. Calosc utrzymana byla w dekadenckiej zgnilej zieleni i brazach. Ale
          ciacha byly super!
      • tradycja1 Re: Tarnowski smak dziecinstwa 08.03.03, 16:38
        Wspominacie czasy ktorych ja nie pamietam....ale rozmawialam z rodzicami
        i przywolalam ich wspomnienia.Podobno na randki chodzili do kina wojskowego
        "Wiarus?"

        • teklat Re: Tarnowski smak dziecinstwa 08.03.03, 16:59
          tradycja1 napisała:

          > Wspominacie czasy ktorych ja nie pamietam....ale rozmawialam z rodzicami
          > i przywolalam ich wspomnienia.Podobno na randki chodzili do kina wojskowego
          > "Wiarus?"
          >
          Hm... kino "Wiarus" - bylo cos takiego, przylegalo to do koszar, stad pewnie
          nazwa. Zakurzone, z ruchomymi deskami podlogowymi. Pamietam je tylko ze
          szkolnych wyjsc na jakies wystepy teatrow objazdowych... Nie wiem, kiedy
          przestalo istniec, ale chyba przed czasem mojego randkowania! Podobnie, jak nie
          potrafie umiejscowic w czasie znikniecia kina Krakus (ktore zapamietalam z
          kolei jako miejsce, gdzie w czasach licealnych zapedzano nas calymi klasami na
          seanse z okazji "Dni Filmu Radzieckiego")
          • Gość: gomez Re: Tarnowski smak dziecinstwa IP: *.solutions.net.pl 08.03.03, 22:31
            a z krakusem to mi sie najbardziej dni filmu radzieckiego kojarza.puszczali
            wtedy filmy czlowiek z kolchozu ,jak chartowala sie stal itp.to bylo gdzies w
            listopadzie chyba.wiem ze zimno juz bylo.bilety byly rewelacyjnie
            tanie.chodzilismy czasem z kolega aby wypic wino krajowe.na widowni bylo do 10
            osob.tak ze dwie pary .reszta czcila bachusa.a pusta buttelka puszczona z
            widowni po podlodze wydawala jedyny w swoim rodzaju odglos.ta dam ta dam coraz
            szybciej a ukoronowaniem tego byl dup o scene .he he mala rzecz a cieszy
          • Gość: okropna_gaduła Re: Tarnowski smak dziecinstwa IP: *.west.tarnow.pl 08.03.03, 22:45
            Kino Krakus zniknęło w ostatniej dekadzie.Budynek długo stał pusty, potem go
            wyburzono i wybudowano dom handlowy Krakus - cały przeszklony i o wysokości
            sąsiednich kamienic ( bo kino Krakus to był niski budynek).A ja pamiętam z
            kina - już w fazie schyłkowej - tzw.poranki (chodziłam z moimi dziećmi)i taki
            film "Rycerzyk czerwonego serduszka"- moje dzieci długo go przeżywały.
            • tradycja1 Re: Tarnowski smak dziecinstwa 09.03.03, 17:58
              Jak juz o kinach to po wywiadach z rodzicami wiem,ze bylo
              kino-Lacznosc-na poczcie glownej.
              Pamieta ktos FOTOPLASTIKON?byl on ponoc na ul.Zydowskiej
              i za 1 zl mozna bylo ogladac przezrocza.
              • teklat Re: Tarnowski smak dziecinstwa 09.03.03, 18:55
                Hm.... Tradycjo, czy nie za wiele od nas - dojrzalych wiekiem - forumowiczow
                wymagasz?
                Sadze, ze o fotoplastykonie mogloby cos powiedziec pokolenie, ktore raczej nie
                korzysta z internetu... A jeszcze bardziej, jako mogacych cos na ten temat
                wiedziec, typowalabym moich niezyjacych juz od dawna dziadkow. No, ale moze ja
                sie myle.
                • tradycja1 Re: Tarnowski smak dziecinstwa 09.03.03, 19:09
                  teklat napisała:

                  > Hm.... Tradycjo, czy nie za wiele od nas - dojrzalych wiekiem -
                  forumowiczow
                  > wymagasz?
                  Chce obudzic wasze wspomnienia:)Nie mam wymagan.Dla jedych wspomnienia
                  dziecinstwa bede sie rownac z kogos dorosloscia,to nie jest wazne...
                  > Sadze, ze o fotoplastykonie mogloby cos powiedziec pokolenie, ktore raczej
                  nie
                  > korzysta z internetu...
                  UUU zeby tylko nie obrazil sie moj tato(hihi)dziadkiem jeszcze nie jest.
                  A nawet jakby( bo praktycznie moglby byc juz dawno)..uwierz mi,jego dni sa
                  zdominowane przez internet.Nawet proszac go o jakies wspomnienia musialam
                  pisac do niego przez komunikator choc siedzial w sasiednim pokoju (hehe) to
                  sobie wyobraz.
                  • teklat Re: Tarnowski smak dziecinstwa 09.03.03, 19:51
                    >
                    > Chce obudzic wasze wspomnienia
                    no to Ci sie nawet niezle udalo - przynajmniej co do niektorych forumowiczow...

                    > UUU zeby tylko nie obrazil sie moj tato
                    Jak ten Twoj tata taki hop do przodu, to czemu by nie zchecic go do udzialu w
                    dyskusji na forum? To forum jest dosyc skromne, w ostatnich dniach ozywiamy go
                    tylko my dwie no i kol. Gomez, czasem sie wlaczy Straszna Gadula...
                    Przejrzalam poprzednie watki - bywaja tu pieniacze (ten od Solidarucha), ludzie
                    z blizej niewyjasnionych powodow zakompleksieni, probujacy obrazic Tarnowian
                    (Patrz: watek o wiesniakach), rasisci-szowinisci (TarnowRomow)... Ten zalozony
                    przez Ciebie jest jednym z lepszych - popatrz ile tu wpisow!
                    Nie mieszkam w Tarnowie juz od dawna, czasem tu przyjezdzam odwiedzic rodzine,
                    fajnie by bylo dowiedziec sie z forum, co sie dzieje w Tarnowie, co mysla o
                    miescie ludzie tu mieszkajacy, co sie dzieje w kulturze, jakies wystawy,
                    koncerty - to wszystko przeciez sie zdarza w tym miescie. A muzeum kultury
                    romskiej powinno byc chluba Tarnowian, a nie powodem do jakiegos metnego
                    tlumaczenia sie...
                    • tradycja1 Re: Tarnowski smak dziecinstwa 09.03.03, 20:39
                      Zgadzam sie z Toba,musimy jednak uszanowac(a moze pozalowac) tych co nie maja
                      nic do powiedzenia.
                      Tyle sie teraz mowi o tolerancji....
    • Gość: mietek Re:Mościcki smak dzieciństwa - Małpi Gaj IP: *.lodz.mm.pl 11.03.03, 11:18
      Mościce - to było małe ,czyściutkie ,przytulne i zadbane państewko finansowane
      przez Azoty.Dobry Wujek bez przerwy kombinował,jak dogodzić swoim mieszkańcom.
      Kiedy już wszystko było wypucowane,trawka skoszona,kwiatki podlane,chodniki
      pozamiatane,siatka pomalowana,liście zgrabione,chwasty wyplewione,tuje
      przycięte,ściany pobielone,rowy oczyszczne,ścieżki wyprostowane,ławki
      wyremontowane,klomby wypieszczone,szyby wprawione,zamki naolejone,słupki
      wyprostowane,łąki wypoziomowane,ziemia nawieziona,topole prześwietlone,stawy
      zarybione,krawężniki odsłonięte,hałasy przytłumione,odchody popieskowe
      usunięte,ptaszki / te dzikie / nakarmione,śmieci zapuszkowane,huśtawki
      zabetonowane,zapachy / te gorsze / wyrugowane,niedogodności
      zlikwidowane,nierówności zniwelowane,problemy oddalone,a świetlana przyszłość
      przybliżona,błękit nieba wycieniowany - padł pomysł organizacji ogrodu
      zoologicznego.Umiejscowienie jego nie było przypadkowe.Musiał stać obok ścieżki
      do żłobka ,przedszkola i świetlicy.Posadowienie inwestycji znalazło się w
      kwadracie:od północy ul.Zbylitowska,od wschodu w/w ścieżka,od poludnia
      zabudowania świetlicy i od zachodu wał lub jak kto chce "górka".Nie bez
      znaczenia był na rogu kiosk p.Waleszczyńskiego z piwem,oranżadą,bułkami i
      lizakami / za ciaka/.To była poczekalnia dla zmęczonych tatusiów po zwiedzaniu
      Ogrodu ZOO.Pan Waleszczyński był prekusorem fastfudów : słynny był
      zestaw:oranżada + bułka / tzw sucha/.Nawiasem mówiąc smak tej bułki był nie do
      opisania.Poemat.A oranżada? Cudo!.
      Ale wracajmy do naszych baranów,bo i takie stały w ogrodzie.Ponieważ miejscowi
      tubylcy widzieli na oczy tylko psa,kota i konia - uzasadnione było wstawić tam
      osła,kozę,sarenkę,żyrafę niskopienną / niestety ograniczone
      finanse/,emerytowanego żubra,dobrze zapowiadającego się jelonka,lekko
      zwichrowanego capa,niedorozwiniętego wilka,zidiociałego knura, i
      najzwyklejszego byka.Niestety cel dydaktyczny nie został osiągnięty,bo w/w
      eksponaty nie dawały dzieciom dobrego przykładu: jadły z ziemi,nie dziękowały
      za dostarczony posiłek,nie myły rączek przed jedzeniem,a najgorsze,że bekały,
      siorbały,dziamkały,mlaskały i puszczały bąki w towarzystwie i do tego na głos.
      Trzeba było coś z tym zrobić i dlatego dla niesfornych gadów zbudowano filię
      w parku bliżej ul.Topolowej ,ale w głębi ,by do spacerujacych nie docierały w/w
      odgłosy.Ale to był początek końca Ogrodu,bo tak czy siak odizolowane od reszty
      przyjemniaczki okazały się sentymentalne,wrażliwe i z tęsknoty przestały jeść.
      W związku z tym zdechły,ale to było na rękę organizatorom - bo pomysł przerósł
      ich wyobraźnię.A pozostały inwentarz zagospodarowano:ptaszki wypchano,wilka
      wygoniono,rybki usmażono,sowę oskubano,capa wypatroszono,osła zabejcowano,
      jelonka zagłaskano,knura zamrożono,sarenkę poćwiartowano na trzy nierówne
      połowy,barana zakneblowano,byka rozjuszono,sowę wypuszczono,jagnię zostawiono
      / na potem/,kozę nafaszerowano a żyrafę udupiono.
      PS.Czasem jeszcze w ciemną,późną noc rozlega się nad parkiem ciche,przeciągłe,
      radosne wycie - ale czy to jest echo tamtych wydarzeń - trudno w obecnych
      trudnych,skomplikowanych czasach dociec.
      • teklat Re:Mościcki smak dzieciństwa - Małpi Gaj 11.03.03, 12:45
        Straszna jest ta Twoja wizja upadku Malpiego Gaju, czas Apokalipsy albo jeszcze
        cos gorszego... mysle ze byl on jednak spowodowany brakiem kasy, a nie
        checia "udupienia" zwierzatek przez wrogo nastawionych ludzi. Troche zal tego
        wszystkiego, Malpi Gaj byl jednym z moich ulubionych miejsc, do dzisiaj mam go
        w dobrych wspomnieniach z dziecinstwa. Podobnie jak park otaczajacy to miejsce,
        z hustawkami i - czy ja dobrze pamietam? - muszla koncertowa? Czy ona jeszcze
        tam jest?
        • Gość: mietek Re:Mościcki smak dzieciństwa - Małpi Gaj IP: *.lodz.mm.pl 11.03.03, 13:14
          A jednak.
          Upadek Małpiego Gaju nastąpił nie z przyczyn ekenomicznych / Azoty nie skąpiły
          fosy na rzeczy doniosłe/ , a z przyczyn obyczajowych.
          Przecież na te okropne zachowania tego dzikiego towarzystwa patrzyly dzieci i
          to 2 razy dziennie / tam i z powrotem/ i wyciągały wnioski.
          Czy uważasz,że oddawanie moczu w towarzystwie lub drapanie się wszędzie tylko
          nie po głowie jest dla młodego człowieka właściwym wzorcem?
          To nie mogło się długo utrzymać!
          • teklat Re:Mościcki smak dzieciństwa - Małpi Gaj 11.03.03, 13:49
            Gość portalu: mietek napisał(a):

            / , a z przyczyn obyczajowych.
            > Przecież na te okropne zachowania tego dzikiego towarzystwa patrzyly dzieci i

            eee tam, czasem gorszych przykladow dostarcza obserwacja zachowan gatunku homo
            sapiens, nie uwazasz? I mam wrazenie, ze coraz mniej nam to przeszkadza, bo
            tolerancja... itp.
      • Gość: okropna_gaduła Re:Mościcki smak dzieciństwa - Małpi Gaj IP: *.west.tarnow.pl 11.03.03, 17:09
        Biedaku!To jak ty świecisz przykładem ( i oczami) skoro takie bezeceństwa
        oglądałeś w dziecięctwie?Może to ta chemia wykrystalizowała w tobie
        przykładność?
        • Gość: mietek Re:Mościcki smak dzieciństwa - Małpi Gaj IP: *.lodz.mm.pl 12.03.03, 09:59
          Oceniając z perspektywy czasu ,dochodzę do wniosku,że wpływ tych karygodnych
          zachowań na charakter i morale młodego człowieka / tzn mnie/ był niewielki.
          Sprawdza się teoria,że w każdym człowieku drzemią instynkty obronne przed
          złem,niegodziwościa,obskurantyzmem,niechlujstwem, i zwykłym chamstwem.
          A jak to wyglądało u mnie w praktyce?
          Otóż patrzyłem na te wszystkie złe przykłady przez palce.
    • tradycja1 Re: Tarnowski smak dziecinstwa 11.03.03, 16:08
      Bedac dzieckiem szalenie zastanawialo mnie co jest za murem klasztoru
      oo Bernardynow.Wydawalo mi sie ze miesci sie tam cudowny ogrod....
      W bozonarodzeniowy czas rodzice zabierali mnie do kosciola Bernardynow
      ogladnac ruchoma szopke..dla mnie to bylo wiekie przezycie,oczywiscie masa
      drobniakow przygotowana na wrzucanie aniolkowi,ktory w podziekowaniu kiwal
      glowa:)
    • tradycja1 Re: Tarnowski smak dziecinstwa 13.03.03, 21:00
      Pamietam jak w dziecinstwie tzw"kaplanowka"byla na placu
      miedzy ulica Kolataja a Mostowa.To byl niewielki plac
      z garazami ale handel odchodzil na calego.Nie wiem tylko
      jak wlasciciele tych garazy wytrzymywali,skoro blokowal
      wjazd tlum ludzi.
    • Gość: nenne A skąd się wzięła nazwa Burek? IP: *.icpnet.pl 19.03.03, 09:28
      Nie jestem z Tarnowa ale moi rodzice tak. I Babcia tam jeszcze mieszka, oraz
      sporo rodziny. Spędziłam tam niejedno lato... :) Mam pytaniw do Was, rodowitych
      tarnowiaków: Dlaczego Burek nazywa się Burek? Skąd ta nazwa? Chodziłam w
      dzieciństwie z Babcią na Burek i zawsze mi się ta nazwa strasznie
      podobała...Pozdrawiam!
      • tradycja1 Re: A skąd się wzięła nazwa Burek? 19.03.03, 15:05
        Dobre pytanie...sama nigdy sie nie zastanawialam.
        Moze to przeksztalcone jakies zydowskie slowo?
        W koncu handel to Ich specjalnosc a w Tarnowie bylo Zydow sporo...
        A moze Burek pochodzi od Buraka?Hihi
        • pieniek8 Nazwa "burek" wyjasniona zostala tutaj 11.04.14, 21:26
          Tutaj wyjaśniono nazwę burku: www.facebook.com/tarnow.ciekawostki.tajemnice.stare.zdjecia/photos/a.584419111596783.1073741826.570422816329746/694379957267364/?type=1&theater

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka