Gomez-obiecałam aktywnośc

28.07.03, 12:53
a wiec mam pytanie do Was wszystkich i tych zamężnych, żonatych i tych nie.
Już tu kiedyś pisałam o tym, ze jestem szczęśliwą mężatką, pamiętacie zapewne.
Dzisiaj na Onecie ukazał się taki artykuł pt. : 80 procent mężczyzn zdradza
swoje partnerki.
Napisałam tam coś w tych komentarzach ( że jestem szczesliwa itd.) i taką
dostałam odpowiedź:

„Bo to dopiero 8 lat.Zobaczysz za 2-3. Mąż szczęścia rodzinnego juz zaznał.I
wystarczy. Potem będzie miał ochotę zaznać czego innego. Z inną.A Ty...pewnie
też.”

Trochę mną „trzepnęło”, bo jestem zdania ( mówię za siebie), ze jak się
ludzie kochają i jest im dobrze, to bezsensem jest szukać czegoś innego,
tylko po to żeby przeżyć parę eksytujacych chwil.
Poza tym , wiem, że w życiu w zasadzie nie można mieć 100% pewności, no
chyba, że do tego ze się kiedyś umrze. Jedno wiem, mam swoje zasady i póki
będę szczęśliwa i kochana, nie będę szukać niczego nowego, bo i po co?
Wierność jest jedną z naczelnych zasad mojego związku, zresztą co tu dużo
mówić, nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej.
Dlatego to mnie troszeczkę poddenerwowało, że mi ktoś insynuuje, że to na
pewno zrobię( tzn. będę szukać nowych wrażeń).
A Wy co myślicie? Czy długotrwałe związki są z góry skazane na rutynę, nudę
itd. ? czy jednak da się szczęśliwie przejść przez całe życie razem?
    • Gość: mutadło Re: Gomez-obiecałam aktywnośc IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 14:02
      Owszem - da się przejść przez życie w zgodzie, wierności, ufności, radości i
      miłości pod warunkiem , że ma sie w zapasie inne chętne ciałko.
      • lemuriza Re: Gomez-obiecałam aktywnośc 28.07.03, 14:07
        Daj spokój Mietek, poważnie pytam, a Ty jak zwykle - pro-wo-ka-cja!
        • Gość: mutadło Re: Gomez-obiecałam aktywnośc IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 14:13
          Ale szybkość!
          To chyba faktycznie musi być dla Ciebie takie ważne.
          Stało się coś?
          Nie przejmuj się.
          Nie pierwszy nie ostatni.
          • lemuriza Re: Gomez-obiecałam aktywnośc 28.07.03, 14:23
            Oczywiście, że jest a mogłoby być inaczej?
            jak sie kocha, to jest!
            Pozdrawiam Mietek. A żużlowcy wygrali wiesz?
            • Gość: mutadło Re: Gomez-obiecałam aktywnośc IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 14:29
              Pani mnie z kimś pomyliła, ale nie szkodzi.
              Żuzel, żuzel... aha taki szlam z wielkiego pieca do produkcji pustaków?
              Lemuriza!
              Rzucaj robotę, złap torebkę i taksówkę i leć do domu i wpadnij do sypialni i
              bez ostrzeżenia otwórz szafę.
              Odpisz szybko jaka była ich reakcja.
              • lemuriza Re: Gomez-obiecałam aktywnośc 28.07.03, 14:58
                jakich ich?
                :)

                A w ogóle Mietek u mnie w szafie jest tyle ludzi, ze nikt by juz się nie
                zmieścił.
                i jeszcze jedno: dziś mam ze sobą piekny plazowy kosz, a nie torebkę.
                • lemuriza Re: Gomez-obiecałam aktywnośc 28.07.03, 15:00
                  tfu... miałam napisać "tyle ubrań" nie ludzi, ale kto wie, moze i jacyś ludzie
                  są, a ja nie wiem????
                  • Gość: mutadło Re: Gomez-obiecałam aktywnośc IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 15:44
                    A wiiiiiiiiiiiiiiiiidzisz!
                    Wydało się.
                    Czujności nigdy za wiele.
                    • Gość: lemuriza Re: Gomez-obiecałam aktywnośc IP: *.solutions.net.pl 28.07.03, 16:44
                      Nie ma, sprawdzilam. Pod lozkiem tez. byly tylko koty.
                      • Gość: mutadło Re: Gomez-obiecałam aktywnośc IP: *.lodz.mm.pl 28.07.03, 18:33
                        No to kamień spadł mi z serca.
    • Gość: lobuzek Re: Gomez-obiecałam aktywnośc IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 28.07.03, 18:38
      Ja się pewnie nie znam, bo jestem dopiero 2 lata po ślubie. Ale bez wierności i
      zaufania nie wyobrażam sobie swojego związku. Artykuły mają to do siebie, że w
      gruncie rzeczy są tylko uogólnieniem, a to co każdy z nas zrobi, to już jego
      prywatna sprawa. Być może 80% mężczyzn zdradzi swe żony lub konkubiny, ale to
      przecież tylko statystyka. Ja będę robił tak, żeby znaleźć się w tych
      pozostałych 20%. Konkludując - róbta co chceta, ale tak, żeby było dobrze i
      nikogo to nie skrzywdziło.
      A tak na marginesie, to wpisów zaczęło przybywać! Komputer mam na kolanach, bo
      remontuję mieszkanie, ale na forum i tak siedzę!
      • Gość: gomez Re: Gomez-obiecałam aktywnośc IP: *.dipool.highway.telekom.at 28.07.03, 20:29
        mysle ze wiernosc to powazna sprawa.nie szukam lepiej bo mam dobrze mysle ze z
        wzajemnoscia.ktorys z rosyjskich pisarzy gogol chyba bedac na lozu smierci
        powiedzial swojej zonie taniu przezylismy razem tyle lat i nigdy cie nie
        zdradzilem .piekne co.wiernosc trzeba traktowac tez w kategoriach moralnych nie
        tylko jako nic nie znaczacy skok w bok.
        • qwerty.tarnow Re: Gomez-obiecałam aktywnośc 28.07.03, 20:36
          A odchodząc od tematu:
          Był taki rosyjski pisarz Sofronow i on mówił... że zacytuję Gospodarza Domu
          Stanisława Anioła - tak mi się akurat w temacie pisarzy z sąsiednich krajów
          przypomniało. :)))
          • tradycja1 Re: Gomez-obiecałam aktywnośc 28.07.03, 22:11
            Jak mawial pisarz Sofronow"Madremu wystarcza dwa slowa,
            a glupiemu to i refrenu malo"
            • lemuriza Re: Gomez-obiecałam aktywnośc 29.07.03, 07:50
              Pięknie piszecie, podoba mi się.
              Zupełnie inaczej niż tam na Onecie. Moze dlatego jestem tutaj cześciej:)
              Tak trzymajcie !
              Nie ma nic piękniejszego od związku na całe życie, pełnego miłości.
              Cieszę się, że są szczęśliwi ludzie i tacy, którzy myślą w tej kwestii tak ja
              ja.
            • qwerty.tarnow Pisarz Sofronow 29.07.03, 13:28
              To taki pisarz rzeczywiście istaniał?
              Ja to tylko tak napisałem dla hecy... o akurat przypomniały mi
              się "Alternatywy 4".
              • lemuriza Re: Pisarz Sofronow- znalazłam w sieci 29.07.03, 14:59
                Sofronow Anatolij Władimirowicz (1911-1990), rosyjski poeta, dramaturg i
                publicysta. Debiutował w 1934. W czasie II wojny światowej korespondent
                frontowy gazety Izwiestija. Rozgłos zdobył sztuką W pewnym mieście (1946,
                wydanie polskie 1949) oraz dramatem Moskiewski charakter (1948, wydanie polskie
                1949).

                Autor ponad 40 sztuk teatralnych podejmujących aktualną problematykę,
                wykraczającą poza ramy oficjalnej polityki kulturalnej. 1953-1986 redaktor
                naczelny tygodnika Ogoniok.


                Wygląda na to, ze tak
                • qwerty.tarnow Re: Pisarz Sofronow- znalezione w sieci 29.07.03, 17:07
                  Dzięki. :)
                  Widać Bareja przy pisaniu scenariusza rzeczywiście znał kawałki jego
                  twórczości i to wykorzystał.
      • lemuriza Re: Gomez-obiecałam aktywnośc 29.07.03, 07:56
        dwa lata to już coś, mniej więcej wiadomo czy da się razem żyć czy nie.
        Ale pamietaj strać się trzeba codziennie i nie zapominać, że w domu jest ta
        druga osoba, nawet jesli jesteś bardzo zajęty, to od czasu do czasu trzeba jej
        dać do zrozumienia, że jest ważna.Bo uczucie trzeba bardzo staranie pielęgnować
        wierzę, że Ci sie uda.
        Pozdrowienia dla żony.
        Pa.
        • lemuriza Poprzedni post był do lobuzka 29.07.03, 08:00
          tylko coś mi nie wyszło.
          • Gość: lobuzek Re: Poprzedni post był do lobuzka IP: *.zetosa.com.pl / 192.168.202.* 29.07.03, 15:38
            Dopiero teraz wykopałem komputer spod góry folii malarskich i odczuwam głód
            pisania. Zgadzam się z twoim postem, cały czas trzeba uczucie pielęgnować,
            niezależnie od długości małżeńskiego stażu. A dwa lata to co prawda nie siedem,
            ale już wystarczająco dużo czasu żeby się w miarę dotrzeć i zrozumieć. Jak na
            razie jest super, będzie jeszcze lepiej.
            Wracam do remontów. Też fajne zajęcie, bo to pierwszy remont na swoim, nie na
            cudzym, wynajmowanym. Pozdrawiam!!!
            • teklat Re: Poprzedni post był do lobuzka 29.07.03, 17:20
              A dwa lata to co prawda nie siedem,

              Co prawda, to prawda.... A co powiecie na dwadzieścia?

              Wracam do remontów. Też fajne zajęcie, bo to pierwszy remont na swoim, nie na
              > cudzym, wynajmowanym.

              Rozumiem Twój entuzjazm! Uwielbiam remonty w swoim mieszkaniu - i najczęściej
              sama je przeprowadzam (w przeciwieństwie do mojego męża, który tego nienawidzi
              i się strasznie wtedy obija))
              • Gość: lemuriza Re: Poprzedni post był do lobuzka IP: *.solutions.net.pl 29.07.03, 19:14
                To jest radocha rzeczywiscie swoje mieszkanie urzadzac!
                udalo mi sie to po trzech latach wynajmowania,teraz co prawda ciazy na nas
                kredyt przez lat jeszcze kilka, ale co tam - damy mu rade!

                A ja pasjami uwielbiam malowa, wszytsko co sie da ( ostatnio kuchnie i stol).
                moj maz tez nie lubi, ale czasem pomaga).
                20 lat Teklo!
                Sporo. Gratulacje.
                Mam nadzieje, ze to 20 szczesliwych lat.i ze bedzie jeszcze co najmniej 20
                nastepnych.
                i jeszcze raz przepraszam za brak polskich znakow, ale cos sie zrypalo w tej
                maszynce.
                • teklat Re: Poprzedni post był do lobuzka 29.07.03, 19:40
                  > Mam nadzieje, ze to 20 szczesliwych lat.i ze bedzie jeszcze co najmniej 20
                  > nastepnych.
                  Dziękuję.
                  Dwadzieścia lat to naprawdę szmat czasu, bywały i lepsze, i gorsze chwile, jak
                  to w życiu. Bilans - dodatni, skoro ośmielam się ogłaszać swój wynik.
                  • lemuriza Re: Poprzedni post był do lobuzka 30.07.03, 07:58
                    Super.
                    U każdej pary bywają lepsze i gorsze dni, byłoby naiwnością sądzić, ze mogłoby
                    byc inaczej. Takie życie po prostu.
                    Najważniejsze, że pomimo tych gorszych chwil udaje się być dalej razem i
                    kochać, bo jak jest dobrze, to wtedy nie jest to takie trudne.
                    • Gość: marcin Re: jak moglem nie spojrzec tutaj? IP: *.a.004.pth.iprimus.net.au 30.07.03, 18:09
                      oczywiscie ze cialka istnieja, sa wszedzie, na ulicach,
                      w telewizji, w biurach, doslownie wszedzie, i mamia,
                      kusza, usmiechaja sie ale to tylko cialka, jesli facet
                      to zrozumie i da sobie na wstrzymanie to nie ma problemu,
                      to nie jest takie cos co mozna tak latwo opisac,
                      lakonicznie wyslac na margines i pocieszac sie ze sie nie stanie,
                      choc pielegnowanie zwiazku jak swiezo posadzonego drzewka
                      jest mozno wskazane:)
                      • Gość: rafal761 Re: jak moglem nie spojrzec tutaj? IP: *.solutions.net.pl 31.07.03, 11:12
                        lobuzek remontujesz? no to powodzenia, ja mam jeszcze lepsze urwanie głowy,
                        szykuje sie do przeprowadzki i rozpoczecia budowy domu, takze zupełnie brakuje
                        mi czasu.
                        A wracając do tematu, trudno odnosnie zdrady składać deklaracje, po prostu
                        chciałbym bardzo wytrzymać w wierności i mam nadzieję że mi sie uda. Po ślubie
                        jestem 4 lata i na razie idzie mi dobrze, wrazen dodatkowych nie szukam i oby
                        one mnie tez nie szukały.
                        • lemuriza Re: jak moglem nie spojrzec tutaj? 31.07.03, 11:40
                          A jak wrażenia będą ciebie szukać? to co ? :)
                          Myślę, ze wszystko zalezy od siły ucuzica jakie ludzi łączy, od ich
                          charakterów, przyjętego systemu wartości. Wtedy żadna tzw. "okazja" nie
                          straszna.
                          A i jak człowiek jest szczęśliwy to nie szuka takowych, prawda?
                          No ale mój dyskutant z Onetu sądzi, że to nie moze trwać wiecznie.
                          Ze miłości po moich 9 latach znajomości ( w tym 8 latach małżeństwa) wystarczy
                          mi jeszcze na jakieś 2, 3 lata.Mnie i mojemu mężowi, a potem zaczniemy szukać.
                          A niby to dlaczego nie zaczęlismy szukać po 5 latach na przykład?
                          Ja wiem, nie ma na świecie wielu szczęśliwych małżeństw, a moze po prostu nie
                          mówi się o nich, bo lepiej mówić o tych złych, stąd pewnien sterotyp, ze jak
                          ludzie są ze sobą długo, to już nie moze być miłość.To wtedy jest rutyna,
                          znudzenie, przyzwyczajenie.
                          Różne starsze, życzliwe koleżanki z pracy wmawiały mi odkąd pamiętam, że z
                          mężem nie może być dobrze. Jak byłam rok po ślubie, to się wyśmiewały, że rok
                          to jeszcze nic i zobaczę jak to będzie po paru latach. Minęło parę lat i nic
                          się nie zmieniło, wręcz przeciwnie, lepiej się znamy, i chyba jeszcze lepiej
                          nam ze sobą niż kiedyś.
                          Ale dalej się mi wmawia, że po 20 latach to już nie może być mowy o miłości.
                          Niby dlaczego? Ktoś odpowie mi na to pytanie? Dlaczego ludzie tak myślą? I niby
                          dlaczego mam z góry zakładać że tak będzie, dlaczego zamiast pomagać mi
                          wierzyć, że będzie dobrze, próbuje się robić coś odwrotnego. Z zazdrości?
                          ( bo zauważyłam jedno: od innych szczęśliwych par nigdy takiej uwagi nie
                          usłyszałam).


Pełna wersja