sorel.lina
17.04.15, 16:00
Podobno lata 2005 - 2007, lata rządów PiS-u to był złoty okres dla Polski, gospodarka kwitła, złotówka szła w górę, kraj rósł w siłę, polskim przedsiębiorcom coraz lepiej się powodziło,
a Polakom żyło się coraz dostatniej. Podobno... Ale prawa ekonomii są nieubłagane.
Prawdziwe zbrodnie Prawa i Sprawiedliwości
Ani media, ani Platforma Obywatelska nigdy nie wytłumaczyły Polakom na czym w rzeczywistości polegała szkodliwość rządów Prawa i Sprawiedliwości. (...)
Dopiero bowiem po przeanalizowaniu szeregu czynników zewnętrznych i wewnętrznych staje się jasne, że obraz sytuacji gospodarczej Polski za rządów Prawa i Sprawiedliwości oraz jego działania trzeba poddać powtórnej ocenie.
Rządy PiS to najszybciej narastający w historii deficyt w bilansie handlowym. Każdy kto zna zasady naliczania podatku VAT wie, że im większy deficyt w bilansie handlowym, tym większe wpływy z tytułu podatku VAT (eksporterzy dostają zwrot VAT, importerzy płacą VAT od całej kwoty sprzedaży). Państwo nie może mieć wiecznie deficytu handlowego. W normalnych warunkach powoduje on spadek wartości waluty. Za rządów PiS takie zjawisko jednak nie miało miejsca. Co więcej, złoty umacniał się względem dolara najszybciej w historii. Każdy niezależny ekonomista w takiej sytuacji powiedziałby jasno. Ten stan jest nienaturalny i nie może trwać wiecznie. Wysokie wpływy z VAT muszą w pewnym momencie gwałtownie spaść, podobnie jak wartość złotówki. Równocześnie jednak Prawo i Sprawiedliwość obniżyło składki ZUS. Spośród wszelkich możliwych obniżek podatków to działanie było nagorszym z możliwych. Spowodowało właściwie skokowy wzrost deficytu ZUS, który za rządów PiS był z nadwyżką kompensowany przez wpływy z VAT. W odróżnieniu do przykładowo obniżenia stawek VAT (które to działanie w zaistniałej sytuacji miało największe uzasadnienie, w postaci częściowego uniezależnienia wpływów podatkowych od bilansu handlowego Polski) obniżono składkę rentową. Co istotne obniżono ją w większym stopniu po stronie pracowników niż pracodawców. Zamiast zwiększyć konkurencyjność polskiej gospodarki spowodowało to zwiększenie siły nabywczej Polaków, a dokładniej ich zdolność kredytową.
Zwiększenie zdolności kredytowej wynikające z obniżki składki rentowej zbiegło się z obniżeniem stóp procentowych. Efektem tego był praktycznie skokowy wzrost cen nieruchomości. Ceny nieruchomości w przeciągu dwóch lat wzrosły blisko dwukrotnie. Zdecydowana większość mieszkań została zakupiona na kredyt. Dodatkowo rząd Prawa i Sprawiedliwości przygotował program "Rodzina na swoim". Stworzono istne Eldorado dla zagranicznych grup kapitałowych, które nie tylko czerpały zyski z udzielanych kredytów, ale również zyskały na skokowym wzroście cen nieruchomości. "Rodzina na swoim" zasługuje na całkiem osobny artykuł. Sposób realizacji tego programu stanowił istną zbrodnię przeciw Polakom. Program ten polegał na spłacie części odsetek od kredytów hipotecznych przez państwo. To istotne, w jaki sposób zdecydowano się "pomóc" Polakom. Zamiast spłaty kapitału dopłacano do odsetek. Innymi słowy wszyscy Polacy, także Ci najbiedniejsi zrzucali się na marżę banków. Dodam jeszcze, że aby wziąć kredyt trzeba było mieć stosunkowo wysokie, w porównaniu z średnią dochody. Oznacza to, że nawet najbiedniejsi zrzucali się na kredyty osób względnie bogatych. W początkowym okresie trwania tego programu odsetki od kredytów w ramach programu "Rodzina na swoim" były wyższe od normalnych o blisko 1% w skali roku. Oznaczało to, że większość dopłat wylądowała w kieszeni banków tylko pozornie dając ulgę kredytobiorcom.
Aby zapewnić podaż nieruchomości rząd wstrzymał się z inwestycjami infrastrukturalnymi. Anulowano część przetargów, przedłużono okres budowy autostrad, pozwalając korporacjom budowlanym przerzucić siły na budowę mieszkań. Polski rynek budownictwa nie był przygotowany na tak gwałtowny skok popytu. Gdyby było inaczej ceny nie poszybowałyby jak szalone.
Całkowitego kosztu bańki na rynku nieruchomości nie da się ocenić. Są one w każdym bądź razie ogromne. Przyczyniła się ona w znacznym stopniu do spowolnienia gospodarczego w latach późniejszych, wzrostu bezrobocia i masowej emigracji. Najzdolnieszą część polskiego społeczeństwa ubrano w gigantyczne kredyty. Człowiek z kredytem hipotecznym na głowie ma z założenia awersję do ryzyka. Oznacza to, że najzdolniejsi spośród Polaków (bo w latach 2005-2007 tylko oni posiadali zdolność kredytową) zamiast tworzyć miejsca pracy zakładając firmy, zostali zmuszeni do pracy często poniżej swoich kwalifikacji by spłacać kredyty hipoteczne.
Kolejnym aspektem rządów Prawa i Sprawiedliwości jest kwestia zadłużenia zagranicznego Polaków. Między innymi dzięki bańce nieruchomości i nienaturalnemu umacnianiu się złotego dług zagraniczny Polaków wzrósł w tym czasie dwukrotnie. Przez dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości zadłużenie zagraniczne Polaków wzrosło procentowo więcej aniżeli przez 7 lat rządów Platformy Obywatelskiej
Bańka na rynku nieruchomości stanowi bezpośrednie uzasadnienie dla gwałtownego wzrostu PKB w tym okresie. Rekordowa sprzedaż mieszkań po rekordowych cenach miała bezpośrednie przełożenie na całkowicie fikcyjny wzrost PKB.
Wiele osób zastanawia się jak to możliwe, że tyle osób nadal głosuje przeciwko PiS (tak, to głównie elektorat negatywny). Twardym elektoratem anty-PiS są Polacy w wieku 30-45 lat. Ofiary bańki nieruchomości, którą sprawiły im rządy PiS. Wyjeżdżając na emigrację, pracując poniżej swoich kwalifikacji, byle tylko spłacić zaciągnięte kredyty, wielu z nich uważa, że Prawo i Sprawiedliwość zniszczyło im życie. Prawo i Sprawiedliwość oddało na pastwę międzynarodowej finansjery całe pokolenie Polaków, które mogło uczynić Polskę prawdziwym krajem dobrobytu.
/ G. Talar, "zapiski spod lasu", mPolska 24 /
Czy powinniśmy uwierzyć w obietnice wyborcze tego samego, co wtedy obozu politycznego?
Czy możemy zaufać "specjalisto " od rozwoju gospodarczego spod tego samego co wtedy znaku?
Czy powinniśmy znów stawiać na IV RPIV RP?