Dodaj do ulubionych

Chce się żyć...

01.08.15, 22:56
Dopiero co przebrzmiały ostatnie takty cudownej muzyki...
Ledwie co przewinęły się ostatnie klatki filmowej taśmy...
A przecież, kiedy spojrzę przez okno w ciemne niebo z zawieszonym gdzieś pośrodku Księżycem wracam do tamtych scen...
I widzę aktora, który genialnie odtworzył kalectwo swojego faktycznie żyjącego rówieśnika...
Przykutego do inwalidzkiego wózka z powodu porażenia mózgowego...
Nie potrafiącego wydobyć z siebie bodaj jednej zrozumiałej sylaby...
I przez cały ten film opowiadającego o swych emocjach...
Postać zagrana tak realistycznie, że zdać by się mogło, iż to nie aktor, ale rzeczywisty inwalida...

Film obsypany wieloma nagrodami - w tym zagranicznymi...
Aktor obsypany takimiż wyróżnieniami...

W ostatniej scenie sfilmowany prze wózku tego, którego historia stała się kanwą scenariusza - też wyróżnianego...

Człowiek współczesny...
Człowiek z w pełni sprawnymi zmysłami...
Człowiek, który sam szuka sobie problemów...
Człowiek, który sam generuje wrogów pławiąc się we własnej nienawiści i zgorzknieniu...

"Odcinki" niczym u Quentina Tarantino w "Pulp Fiction"...

"Uśmiech", "Człowiek", "Będzie dobrze", "Chłopak" i tyle innych...
Świat malowany obrazami - serce, kreski, symbole matematyczne...
Zdać by się mogło, iż wszystko to zsumować się nie da...
Godność cierpienia o jakim my nie mamy pojęcia i jakie byłoby znieść trudno...

Powrócił obraz afrykańskich dzieci na pochylonych na klęczkach nad korytkiem z wodą gdzieś pośród pustkowia...
Krople, które dawały szansę na przeżycie...
I słowa przywracające trzeźwość ocen. "Pomyśl o nich, jeśli jeszcze kiedyś przyjdzie ci ochota by skarżyć się na zły los"...
I przypomniałem postać chłopca o buzi wykrzywione grymasem bliskim płaczu uwiecznionego na piaszczystej plaży przez nieuleczalnie chorego ojca...
I mignęła mi mała Arabka, która zalękniona widokiem fotograficznego aparatu, uniosła ręce nad głową...

Nie wolno nam się poddawać niewiadomym. Nie wolno odwracać się plecami do znaków zapytania.

W jednej z ostatnich scen filmu, bohater przekrzywia głowę, by przez spojrzeć w dal przez lunetę...
Księżyc w nowiu przy pogodnym niebie, będzie pogoda...
"Chce się żyć" dobiega z ekranu...
A kaleka patrzy wprost na widza i uśmiecha się, jakby chcąc nam dodać odwagi...

Może dojrzał gdzieś w dali gwiazdę Małego Księcia...
Może poczuł zapach czerwonej róży...
A może w jego oczach tkwiło to cudowne przesłanie Exuper'ego - jeśli się mną zaopiekujesz, staniesz się za mnie odpowiedzialny...

Tony dobyte z fortepianu wciąż uderzają w ściany...
Dźwięki naszej obojętności odbijają się od nieskazitelnych sufitów...
W tych przegląda się uparcie podłoga, po której stąpamy ponoć rozsądni aż do bólu...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka