Dodaj do ulubionych

SOLIDARNOSC i....."Solidarnosc"...

11.06.17, 16:01
....wychodzi teraz z k´ludzi prawdziwwa , kurewska natura! sorry, ale sie wkurzylem!
Rozplochowski - znam go osobiscie z lat 1980-1981, internowany w stanie wojennym, dostal propozycje wyjazdu do USA i......wyjechal. Frasyniuk tej propozycji nie przyjal i siedzial 4 lata.
Frasyniukowi w Polsc udal sie rozkrecic biznes, Rozplochowski GOWNO a nie kariere (big_grinbig_grinbig_grin) w USA zrobil.
I teraz tak o Fraseniuku pisze. DNO, kolego Rzplochowski!
olska

ROZPŁOCHOWSKI WYJAŚNIA: Skąd wzięła się legenda i majątek Frasyniuka?
Przez NewsBook -
7 czerwca 2016
8
14761
Podziel się na Facebooku
Tweet (Ćwierkaj) na Twitterze

Hej Władek, przebrała się miarka. Ponieważ należysz do tych, co to lubią publicznie pozować na ludzi prawych, teraz zatroskanych o stan rzekomo zagrożonej w Polsce demokracji i praw obywatelskich, czego jak słucham, to mi się nóż otwiera w kieszeni, opowiedz – w jaki to sposób po przemianach „okrągłego stołu” – z kierowcy miejskiego autobusu stałeś się właścicielem dużej firmy transportowej?

Prawda na ten temat najlepiej charakteryzuje cwaniaczków takich, jak ty. W latach 80. ludzie we Wrocławiu za ciebie się modlili, bo byłeś dla nich ikoną „Solidarności” i ich bohaterem, ale kim ty naprawdę już wtedy byłeś? Bo czy można aż tak skrajnie się zmienić? W to nie wierzę, łatwiej udawać człowieka o dwóch twarzach.

Pamiętam rok chyba już 1981, kiedy pierwszy raz zjawiłeś się na obradach KKP, czyli władz krajowych NSZZ „Solidarność”. Byłeś nieśmiałym i ugrzecznionym synkiem, który dziwnie od zaraz stał się pupilkiem „Bolka”, czyli Lecha Wałęsy. Nie zdajesz sobie może nawet z tego sprawy, że tak widzieli to ludzie, którzy w tej „krajówce” byli od samego początku. Tworzyliśmy ją i walczyliśmy z komuną, kiedy tobie o takich działaniach jeszcze się nie śniło. Dlatego z prawdziwym zdumieniem reagowałem na to, jak po wprowadzeniu stanu wojennego kreowano twój wizerunek jako wojowniczego przywódcę wrocławskiego podziemia, którego akurat nie internowano. Jak wiemy, innego ulubionego twojego towarzysza działania, Zbigniewa Bujaka, też jakoś nie internowano, dzięki czemu i on znalazł się w podziemiu i rósł z podobną tobie legendą dzielnego opozycjonisty regionu „Mazowsze”. Ale jeszcze wtedy nikt niewtajemniczony nie wiedział, że ta legenda „ukrywa się” np. u… Mieczysława Rakowskiego – jednego z głównych bandytów komunistycznej dyktatury Jaruzelskiego.

Ludzie nie znając prawdziwych kulis wydarzeń, powierzchowne pozory biorą za rzeczywistość i w takich warunkach łatwo jest ich oszukiwać. Kiedyś jak i dzisiaj. Przypomnę, jak nikczemnie Zbigniew Bujak i spółka zagarnęli przed laty dolary nagrody od amerykańskiego senatora, która pośmiertnie przyznana została również bł. księdzu Jerzemu Popiełuszce. Byłem już wówczas na uchodźstwie w Stanach Zjednoczonych i opublikowałem tam na ten temat felieton, który głośnym echem odbił się w kraju i poza jego granicami. I jeszcze jeden wymowny przykład z głębokiej przeszłości, która cieniem kładzie się także na dniu dzisiejszym, ponieważ ci sami ludzie dzisiaj są wśród KOD-owców. Z udostępnionych mi przez IPN archiwów SB i MSW PRL związanych z moją antykomunistyczną działalnością, wyłaniają się bardzo ciekawe obrazy. W roku 1984 zostałem wraz z innymi zwolniony warunkowo z więzienia mokotowskiego, jako jeden ze słynnej 11-tki czołowych więźniów politycznych. I oczywiście zaraz włączyłem się w dalszą jawną i konspiracyjną działalność antykomunistyczną.

Jeżeli mnie pamięć nie myli, to albo jeszcze w roku 1984 lub jednak w 1985, w kraju wybuchła nagle głośna sprawa. Aresztowano niedawno uwolnionych kilku czołowych działaczy opozycji po tym, jak prasa podziemna oraz rozgłośnie zachodnie podały, że osoby te spotkały się potajemnie z TKK, czyli podziemnym kierownictwem „Solidarności” i podpisały imieniem i nazwiskiem wspólny komunikat. Nie mam czasu sprawdzać detali, ale był to Władysław Frasyniuk, Adam Michnik i Bogdan Lis oraz ktoś jeszcze. Hunta Jaruzela i Kiszczaka podeszła do tego z wielkim zadęciem w peerelowskich mediach. Grożono wielkim procesem itd. W tym czasie otrzymałem propozycję, czy jestem gotów powtórzyć to samo, za co teraz z takim rozmachem propagandowym chcą sądzić kolegów. Odpowiedziałem, że oczywiście tak i tak się stało. Nie pamiętam tylko kulis, od kogo i jak przyszła do mnie ta propozycja. Określonego dnia, u mnie na Śląsku odbyło się konspiracyjne spotkanie TKK ze mną, po którym znowu opublikowano komunikat, podpisany wspólnie przez ukrywających się członków TKK oraz moim imieniem i nazwiskiem. I co się działo po tym fakcie? Czy zostałem podobnie jak tamci z hukiem aresztowany? Nie. Absolutnie nic się nie stało! Władza ani mnie nie usiłowała przesłuchać, ani zatrzymać lub aresztować! Jakby nic nie miało miejsca. Byłem tym wówczas bardzo zaskoczony, gdyż psychicznie przygotowałem się na represje wobec mnie, na nowe aresztowanie. Dopiero po latach, z udostępnionych mi teczek bezpieki i MSW dowiedziałem się, dlaczego tak było. Otóż z Warszawy do prokuratury w Katowicach została przekazana dyrektywa, że owszem, mają zbierać na mnie dalsze materiały, mają otworzyć nowe śledztwo, ale… po cichu, i pod żadnym warunkiem nie wolno mnie oficjalnie wzywać na przesłuchania, zatrzymywać lub więzić, aby… bardziej nie nagłaśniać publicznie mojego nazwiska! Ale przecież właśnie odwrotnie postąpiono z panami opozycjonistami Frasyniukiem, Michnikiem, Lisem i kimś jeszcze. Dlaczego? W mojej opinii, sprawa się wyjaśniła w roku 1989, w związku z haniebnym spektaklem „okrągłego stołu”. Zmuszani przez ekipę Gorbaczowa do pierestrojki, władcy PRL-u przygotowywali grunt pod te wydarzenia. I jak wiemy, znaleźli się w nich… wszyscy bohaterowie ówczesnego głośnego aresztowania.

Władza więc już wcześniej przygotowywała im jak najmocniejszą legendę „niezłomnych opozycjonistów”, z którymi jako tzw. stroną społeczną, będzie zawierała oszukańczy kontrakt tzw. końca komunizmu. A dlaczego mnie miano za wszelką cenę bardziej nie nagłaśniać? Bo było komunistom wiadomo, że od 1980 roku zawsze należałem do tzw. extremy „Solidarności”. Wiedzieli, że dla mnie w procesie „okrągłego stołu” miejsca być nie mogło, bo nigdy bym nie poszedł na zdradę ideałów „Solidarności” i wolnej Polski oraz na zapewnienie komunistom bezkarności i miękkiego lądowania po okresie PRL. Z nimi mogłem rozmawiać tylko o warunkach ich kapitulacji. Dlatego po wypuszczeniu mnie z więzienia, w interesie takiego kontraktu było, aby wokół mojej osoby panowało jak największe milczenie. Nawet za cenę oficjalnego nie reagowania na moją dalszą antykomunistyczną działalność. Takich ludzi jak ja, w Polsce jest z pewnością więcej. „Największymi bohaterami opozycji” mieli być (i są do dziś) ci, którzy w latach 80. gotowi byli do tego, co zamierzano zrobić i co zrobiono, a owoce tej III RP spożywamy do dnia dzisiejszego. I do dzisiaj też wobec mojej osoby w przestrzeni publicznej panuje największa możliwa cisza. Bez względu na to co robię, jakby mnie dalej w Polsce nie było, choć jestem już od prawie sześciu lat. Pilnuje tego krajowy i zagraniczny układ zamknięty postkomunizmu, czyli liberalnego socjalizmu, którego aktywiści oraz naiwni użyteczni idioci demonstrują dzisiaj na ulicach Polski i zagranicą. W interesie tego układu dążą do obalenia obecnej władzy bez względu na jej plusy i minusy, jak w przeszłości obalili rząd Jana Olszewskiego i pierwszy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Bez względu na pozory cząstkowe, naprawdę toczy się walka o naszą wolność. I na nowo jest ważne, kto po jakiej stoi dzisiaj stronie. Gdzie jest Władysław Frasyniuk i jemu podobni, już wiemy i wiemy, dlaczego.

Katowice, 5 czerwiec 2016

Andrzej Rozpłochowski
Obserwuj wątek
    • 1zorro-bis Re: SOLIDARNOSC i....."Solidarnosc"... 11.06.17, 16:29
      ...i jeszcze: "W 2009 roku ujawnił Andrzej Rozplochowski, iż jego ojciec był funkcjonariuszem komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa, a jego druga żona Barbara tajnym współpracownikiem SB[2].
      Bez komentarza.....smirk
      • wscieklyuklad Deficyt martyrologii 11.06.17, 20:50
        Wygląda na to, iż historia okrutnie rozprawia się ze swymi najgodniejszymi z godnych dziećmi.
        JPZICHK - przed którym Bezpieka czuła tak wielki respekt, że gdy po zapytaniu czy chce być internowany usłyszała NIE! - wykrzyczane zapewne ze stosownym przytupem i przyprykiem - skuliła ogony pod siebie i Bojownika wypuściła, by dalej mógł pieścić kotka pod spódnicą ukochanej mamuni. Przyszłość byłą wtedy niepewna i kaczelnikowi przez łeb nie przemknęła nawet myśl, iż więzienna prycza może być automatyczną przepustką do sławy i władzy - musiał bidulek przez lat dziesiątki czekać, aż Powstały z Kolan Suweren da mu się zniewolić, jako że Suweren ów wie, iż żyjąc pod butem tyrana tylko dlatego nie siedzi w pierdlu, że tam aż nadto ciasno od pospolitych przestępców skazanych w oparciu o błahe paragrafy. Suweren w odróżnieniu od Bohatera z Kotem nie musi więc martwić się o przyszłość, bowiem gdy reżim upadnie nie będzie szansy na kolejną Magdalenkę i dogadywanie się z prześladowcą - rozliczenie będzie (MUSI BYĆ!) na modłę o jakiej marzył kolejny zdewastowany brakiem lokalnej martyrologii - synek komucha i mąż "kapuśnej" - tolerancyjny nad miarę, bo jakoś znalazł z nią wspólny język (no chyba, że robiła bidaka w konia zatajając "drugi fach" a może i na ślubnego donosząc i łamiąc mu tym samym szansę na Wolski Zbawianie).
        Ileż w takim gnojstwie musi być sukinsynstwa, by zawoalowaną treścią dawać czytelnikowi do zrozumienia, iż dawny byle kto został po przemianach roku 1989 przedsiębiorcą z całkiem całkiem dochodami.
        Jakim trzeba być gnojem, by sugerować, iż prześladowania Frasyniuka i Bujaka były niczym innym, jak ustawka - aresztowano nie nieprzejednanych wrogów komuny jak JPZICHK, czy dureń, który list poronił, ale gotowych do ustępstw mięczaków, którzy i tak nie wymagali zbyt wiele i pozwolili umrzeć spokojnie czy to Jaruzelskiemu, czy też Kiszczakowi zapewne w rewanżu za społeczny i zawodowy awans.

        Frasyniuk musiał pewnie narobić w portki - tym razem ze wstydu i strachu przed odbrązowieniem CV i nie mając innego wyjścia (a to wiadomo wiąże się z kinetyką) po prostu siadł se wraz z innymi przedstawicielami Drugiego Sortu (z powodu gorąca tym razem bez futer) i czekał co los mu ześle.
        Na nieszczęście pomawiającego go bydlaka, los znowu uśmiechnął się do Frasyniuka.
        ZOMOpisony wywlokły go z trotuaru - zapewne postawią po raz kolejny przed sądem i tym samym w życiorysie Frasyniuka pojawi się kolejny rys martyrologii Za Naród.
        Tym razem Suweren nie modli się za spokój Frasyniuka.
        Suweren ustami psychopaty z drabinki życzy Frasyniukowi jeśli co najmniej nie hemoroidów od siedzenia na zimnej kostce (o charakterze nomen omen kocich łbów!), to przynajmniej przepadku połowy firmowego mienia.
        Suweren modi się bowiem o dojście do prawdy (a więc kinetykę, a nie bierność siedzącą).
        Kroczy ku niej już od 86 miesięcy i jest coraz niej bliższy - tak już bliski, że prawie trzyma ją w garści przy ryju.
        Ale pojawił się oto niebezpieczny element wizjonerski.
        Oto ze szczytu drabinki schizoid dostrzegł sieć obcych agentów, rzucających Wolsce kłody pod nogi.
        Do "od powietrza, głodu, ognia i wojny chroń nas Panie" trzeba będzie dodać koniecznie Agentów.
        Bo od kota facet z drabinki uwolnić się nie potrafi od grudnia 1981 roku.
        • wscieklyuklad Re: Deficyt martyrologii 11.06.17, 20:59
          W imieniu Suwerena głos zabrało biedne bezmózgowe kwiczadło scenne - dziś już bez weny twórczej.

          polityczek.pl/index.php/uncategorised/4465-kukiz-atakuje-frasyniuka-przeklinam-dni-gdy-w-latach-80-krzyczelismy-uwolnic-frasyniuka

          Zapewne to nie jest Prawdziwy Patryota-Katolik. Bo Prawdziwy nie przeklina.
          Zresztą Frasyniuka może przekląć. Bo to niewątpliwy sprzedawczyk i postkomuch (czyli LEWAK)
            • wscieklyuklad Re: Deficyt martyrologii 11.06.17, 21:02
              Frasyniuk przeszkadzał skurwielowi w sutannie w intonacji modlitw. Ten bezdomny też.

              www.wp.pl/?paid=6132467666663041&service=wiadomosci.wp.pl
              • wscieklyuklad Re: Deficyt martyrologii 11.06.17, 21:06
                ZOMOpisonów było podobno 2x tyle, co "modlących się".

                A na mszy "modlono się" za... złych homoseksualistów.

                wyborcza.pl/7,75398,21943918,86-miesiecznica-kazanie-o-zlych-homoseksualistach-na-mszy.html?disableRedirects=true
                I po co było broszce bredzić?

                fakty.tvn24.pl/aktualnosci,59/szydlo-za-czasow-pis-nie-wyprowadzimy-policji-przeciwko-manifestantom,604576.html
                • wscieklyuklad Re: Deficyt martyrologii 11.06.17, 21:07
                  Bojówki ZOMOpisonów w modlitewnej procesji:

                  https://polityczek.pl/images/aaamiemeee.jpg
                  • wscieklyuklad Re: Deficyt martyrologii 11.06.17, 21:09
                    A tu ryj rozmodlony i zasmucony wspomnieniem zamordowanego przez duet Tusk-Putin braciszka.

                    https://polityczek.pl/images/DB-yrusXUAA_39G.jpg
                    • 1zorro-bis Re: Deficyt martyrologii 11.06.17, 21:51
                      Wu.....i najgorsze jest to, ze znalem Rozplochowskiego i jego zastepce Jacka Jagielke bardzo dobrze. Bylem wtedy dla nich pelen podziwu, zorganizowlismy z dwoma kumplami ( jeden z nich okazal sie UBekiem od 1976 roku, o czym dowiedziale m sie niedawno....smirk) druga po warszawie aukcje dziel sztuki z przeznaczeniem dle solidarnosci na zakup srodkow poligraficznych....
                      I jak czytam to co pisze Rozplochowski o Frasyniuku, tylko dlatego ze Frasyniuk cos ze swoim zyciem zrobil i osiagnal sukces, a Rozplochowski z tej "wysnionej" USA do Polski "na tarczy " wrocil - to rzygac mi sie chce. Bo taki jest dzisiaj elektoraz PISu......nieudacznil´kow, ludzi ktorym sie w zyciu nie powiodlo oraz zyciowych nieudacznikow. I takim ludziom wmowia KAZDE skurwysynstwo bo to jest usprawiedliwieniem ich zmarnowanego zycia....DNO. Mam nadzieje, ze PISdzielce kiedys za to zaplaca!
    • akedah Re: SOLIDARNOSC i....."Solidarnosc"... 11.06.17, 23:58
      Oni mają pretensje do wszystkich, którym się w życiu powiodło, ale największy kwas jest z takimi jak Urban, Nergal, Olbrychski itd... Bo tutaj niesposób zarzutów stawiać, że ukradli. Można tylko pierdolić trzy po trzy, ale nic z sensem. To ich morduje w snach.
      • 1zorro-bis Re: SOLIDARNOSC i....."Solidarnosc"... 12.06.17, 07:26
        caly ten PISdzielski motloch jest pelen takich ludzi. Dla PISdzielcow - kazdy, ktoremu sie po 1989 roku powiodlo i zrobil kariere i zarobil sporo forsy to albo zlodziej albo UBek. PISdzielce i ich wyborcy to mafia i banda nieudacznikow....smirk
        • k.karen Re: SOLIDARNOSC i....."Solidarnosc"... 12.06.17, 12:37
          A kto i kim jest ten Rozpłochowski, czy jak mu tam?

          bo nazwisko i kim jest - Władysław Frasyniuk , to znam od 1981 r.



          aaaaa... już wiem, znalazłam tego nieudacznika i wiadomo już, co go boli:


          "od 1988 na emigracji w USA. Od 1988 pełnomocnik PPN na zachodzie. Publicysta „Horyzontów”, „Gwiazdy Polarnej” i „Nowego Dziennika”. Członek Americans For Independent Poland w Nowym Jorku oraz Instytutu im. Józefa Piłsudskiego. W 1993 otrzymał obywatelstwo USA. 1998-2006 własna firma, 2006-2008 pracownik firmy spedycyjnej DHL; od 2009 bezrobotny. W VIII 2010 wrócił do kraju."


          Nie było chlać, to by się najpierw firmy nie straciło i nie byłoby się amerykańskim bezrobotnym... buchachacha

          big_grin
          • wscieklyuklad Kanty, czyli grzechów iskanie albo 12.06.17, 19:10
            Kosmici kontratakują!

            Praca intelektualna w ZOMOpisonów naczalstwie wre parą pełną.
            Mimo, iż 86 już miesięcznica przebiegała (jak zwykle zresztą ) w podniośle religijnym nastroju, to tak jej uczestnicy (Ciemny Lud=Suweren z Kolan powstały w malejącej zdecydowanie liczbie) jak i zbrojne ramię pisonów zdarzenie to chroniące zapomnieli frazę z "Ojcze nasz" - modlitwy, której nie odmawiano, by pominąć niewygodne dla współczesnej junty i jej popleczników frazy: "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".
            To, że kontrmanifestanci są Złymi Ludźmi nie podlega najmniejszej wątpliwości gdyż zbezcześcili religię smoleńską - wydarzenie więc o takim charakterze ni chybi.
            Jednak religia to ma do siebie, iż grzech - by ukarać/nakazać stosowną pokutę, musi być nazwany i do takiej też kategorii zaliczony.
            Prawo to ma zaś do siebie, że by - w sposób od religii autonomiczny - występek (grzech także tyle, ze w laickim pojęciu) został osądzony, trzeba znaleźć najpierw człowieka, a potem - jeśli się jest kontynuatorem Światłej Myśli Radzieckiej zmaterializowanej w osobie Szanownego Pana Prokuratora Wyszyńskiego - dopasować do ofiary stosowny paragraf znamionujący jeśli nie czapę - to choćby - jak w omawianym tu przypadku trzyletni pobyt w pierdlu.
            Tyle bowiem można zasądzić bandycie Frasyniukowi nie za to oczywiście, iż siedział sobie na trotuarze z białą różą w zębach - symbolem skrajnej nienawiści, jak to słusznie określił JarosławPolskęZbawInkarnowanyChrystuskaczyński (JPZICHK), choć chuligani chcieli go tą różą jedynie zaprosić do tanga.
            Pozycja siedząca w miejscu publicznym przedstawiona by być mogła w sądzie jako dowód tradycji wywodzącej się wprawdzie z odległego kontynentu, gdzie w pozycji tejże palono zazwyczaj fajkę pokoju - wojny prowadzono raczej konno, ze stosownym po temu malunkiem na twarzy i nieodłącznym - a znanym nam z filmów Para Męt Pikczers - wyciem.
            Trzeba było zatem w zarodku poszukać innego pretekstu, od pokojowych zamiarów odległego, choć przecież kaczelnik nie pali, więc zaproszenie go do zaciągnięcia się tytuniem już samo w sobie byłoby przestępstwem przeciw zdrowiu a kto wie czy i nie przeciw życiu także.
            By jednak wątpliwości nie pozostawić ZOMO pisony-móżdżaki postanowiły co następuje.

            cdn.
            • wscieklyuklad Re: Kanty, czyli grzechów iskanie albo 12.06.17, 19:16
              Przestępca Frasyniuk będzie więc sądzony i posadzony nie za siedzenie na trotuarze warszawskim (to nie zostanie mu zaliczone na poczet kary), na którym ideał już dawno bruku sięgnął, ale za NARUSZENIE NIETYKALNOŚCI ZOMOpisona.
              W przekazie publicznym krąży film dokumentujący Ten Skrajnie Bandycki Czyn, na którym trzymany za przedramię przestępca Frasyniuk napiera na próbującego go obezwładnić metodą przymusu bezpośredniego ZOMOpisona. Potrącenie w/w jest właśnie dowodem na czyn bandycki.
              Przeanalizujmy ów film.

              www.facebook.com/pisorgpl/videos/10154357700922132/
              • wscieklyuklad Re: Kanty, czyli grzechów iskanie albo 12.06.17, 19:35
                Oto kilka sekund zapisu zbrodni. Dwóch ZOMOpisonów bierze w kleszcze chuligana Frasyniuka - już spionizowanego, zatem do tańca z różą a w szczękowej protezie niechętnego. Nie wiemy jakie mają zamiary, gdyż z przekazu wynika, iż raczej blokują możliwość przejścia bandycie, niż dążą do odciągnięcia go z miejsca zbrodni.
                Chuligan Frasyniuk napiera na ZOMOpisona po stronie lewej przesuwając go o kilkanaście centrymetrów. ZOMOpison odzyskuje jednak równowagę (brawo dowódca szkolenia!) i powraca na miejsce wyjściowe.
                Całość budzi grozę w odbiorcy, który uzmysławia sobie, iż ZOMOpison mógł - popchnięty brutalnie przez bandytę Frasyniuka wywrócić się a uderzywszy czachą o tknięty ideałem warszawski trotuar osierocić żonę z dwanaściorgiem nieletnich przecież dzieci.

                Uważny obserwator nagrania nie może jednak pominąć tła - bezpośrednio za przestępcą Frasyniukiem.
                Obejrzyjmy dokładnie i powolutku tę scenę.
                Po prawej stronie winowajcy stoi zażywny pan z siwą bródką. Oczęta jego spowijają ciemne okulary. Uszko zaopatrzone jest w słuchawkę!
                Ale to nie koniec spostrzeżeń. Ów - bez wątpienia tajniak pisonów napiera na bandytę Frasyniuka i powoduje, iż ten - tracąc równowagę - potrąca ZOMOpisona. Przesunięcie "pały" wynika więc nie z ataku, lecz konieczności utrzymania równowagi przez popchniętego przez tajniaka Frasyniuka (już wtedy nie bandyty)!
                Ale nie dość spostrzeżeń - kiedy Frasyniuk (już prawy uczestnik demonstracji) przesuwa ZOMOpisona - po prawej stronie dostrzegamy kolejnego dziwnie wyglądającego osobnika TAKŻE W CIEMNYCH OKULARACH i białą różą w butonierce.
                Frasyniuk został więc wzięty w kleszcze przez biednych wykonawców polecenia junty, czyli ZOMOpisony, oraz dwóch tajniaków, którzy czuwali nad prowokacją, którą będzie można wykorzystać do oskarżenia Frasyniuka.

                Kto macza w tym palce?
                Każdy, kto czyta relacje z bliskich spotkań trzeciego stopnia wie, iż każdy osobnik w czarnych okularach i o dziwnych rysach twarzy (vide osobnik po lewej) to przedstawiciel Obcych!
                Zatem to same niebiosa stanęły w obronie Inkarnowanego!
                Zatem Inkarnowany Inkarnowanym jest faktycznie!
                Zatem przez Niebiosa nam zesłan, by spełnić słowa Immanuela Proroka: niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
                Taka jest oto Prawda!
                Tyle, że Drugi Sort opacznie interpretuje zapowiedź zbliżania się do prawdy wywrzaskiwaną z drabinki.
                Po wyroku na Frasyniuka i pozostałych bandziorów będziemy znów bliżej prawdy!
                A prawda jest taka, że Obcy w czarnych okularach znaleźli Człowieka.
                zbyśZeroZ. dorobi do niego paragraf!
          • 1zorro-bis Re: SOLIDARNOSC i....."Solidarnosc"... 12.06.17, 23:04
            Karen....niestety takich jest sporo! Mam w USA jeszcze kilku takich "kolegow" z tamtych lat. Jeden - moj przyjaciel (!!!!) okazal sie TW od 1976 roku! a medal za dzialalnosc opozycyjna w Polsce, w USA za Kaczynskiego Lecha tez dostal....smirk CYRK! Po prostu CYRK!big_grin
            • 1zorro-bis Re: SOLIDARNOSC i....."Solidarnosc"... 13.06.17, 08:14
              wedlu kurdupla to obca agentura....big_grin organizuje protesty w Polsce. Zapewne agenci Tuska & Putina...big_grin
              • hardy1 Re: SOLIDARNOSC i....."Solidarnosc"... 14.06.17, 16:15
                "Tu zaszła zmiana"...
                Teraz wszyscy Polacy, a więc zdecydowana większość, którzy są przeciwko dyktaturce "w Wolsce" (którą próbuje stworzyć Wuc), już nie są tylko "gorszym sortem". Wg prezesa, wszyscy jesteśmy "agentami", a więc zdrajcami lub szpiegami.
                Jak ja przeżyję z taką myślą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka