07.07.18, 14:32
... wyhodowali sobie na własnym, pisowskim łonie! wink

No to się porobiło! Senator Aleksander Bobko w rozmowie z Wirtualną Polską mówi zaskakujące słowa. Jarosław Kaczyński przyzwyczaił nas już do tego, że w PiS wszyscy muszą mówić to samo i powielać oficjalny przekaz.
A tymczasem okazuje się, że sami "swoi" zaczynają się biesić. Czyżby czara się przelała?

https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/36722343_404134533431372_3125508707014672384_n.jpg?_nc_cat=0&oh=923c9b59c1432ea1de326e4fd74f2a67&oe=5BE7CE17
Obserwuj wątek
    • sorel.lina Re: Węże 07.07.18, 14:40
      https://cdn.natemat.pl/e5d6d6f0cca1755545c8e20ef9c0665e,780,0,0,0.jpg

      Bi­skup Pie­ro­nek ostro o PiS. "Do­tar­li­śmy do końca, to dyk­ta­tu­ra".

      – Nie jest to co prawda dyktatura formalna i zadekretowana, ale ma jej wszystkie cechy. Władza gnębi opozycję, chce pozbawić ludzi słusznych przekonań, a zaszczepić takie, które pasują do ich pojęć – przekonuje biskup Tadeusz Pieronek.

      Bp Pieronek w rozmowie z portalem wiadomo.co ocenia, że usunięcie I Prezes Sądu Najwyższego i zmiany w SN to kulminacyjny punkt "procesu dewastacji polskich sądów".

      – 3 lipca był dniem tragicznym. Co więcej, połączonym z nachalnym stwierdzeniem, że wszystko działo się zgodnie z prawem.

      Przekonywanie, że zwykłą ustawą można zmienić konstytucję, to największa głupota, jaką słyszałem.

      Państwo demokratyczne bez niezależnych sądów nie istnieje – twierdzi duchowny.

      Jak dodaje, od ponad 2 lat podążamy w Polsce drogą do dyktatury.

      Zaczęło się od dewastacji Trybunału Konstytucyjnego.

      – Nie może istnieć niezależny system sądownictwa poddany kontroli politycznej. A w tym wypadku władza nad sądami została przekazana w ręce ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.

      Dotychczasowe zapisy ustalone według zasad obowiązujących w państwach demokratycznych zapewniały niezawisłość sędziów i niezależność sądów – komentuje bp Pieronek.

      Po co PiS kontrola m.in. nad Sądem Najwyższym? Biskup nie ma żadnych wątpliwości.

      – Sąd Najwyższy decyduje między innymi o ważności wyborów.


      Zbliża się seria wyborów: samorządowe, europejskie, parlamentarne i prezydenckie.

      Władza zmienia prawo wyborcze pod dyktando wodza, który zdaje się nie mieć miary w "reformowaniu" państwa – podkreśla.
      • sorel.lina Re: Węże 07.07.18, 15:11
        Kiedyś to był "trzeci bliźniak"...

        http://i65.tinypic.com/2d8l4bs.jpg

        Sędziowie Sądu Najwyższego stwierdzili: nie ustąpimy ani o milimetr, ale nie szukamy czołowego starcia. Ja to porównuję do sytuacji, kiedy pojazd PiS-u skręcił wbrew zakazowi w ulicę jednokierunkową, a z naprzeciwka jedzie Sąd Najwyższy i grozi zderzenie czołowe - mówił w "Piaskiem po oczach" w TVN24 były marszałek Sejmu Ludwik Dorn.

        Zdaniem Ludwika Dorna, "jeżeli nie nastąpi jakiś dramatyczny zwrot, to rząd PiS po prostu rozbije się o Sąd Najwyższy".

        Pytany, czy z Sądem Najwyższym nie będzie takiej sytuacji jak z Trybunałem Konstytucyjnym, Dorn odparł, że sędziowie Sądu Najwyższego, którzy "postępują stanowczo, elastycznie i zręcznie, a jednocześnie w sposób całkowicie pozbawiony awanturnictwa, wyciągnęli wnioski z błędów, jakie popełnił były prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński". - On nie dopuścił dublerów do orzekania, uznał ich jako sędziów nieorzekających, czyli wpuścił lisy do kurnika i pojawiła się szczelina. A w sytuacji, kiedy pojawia się szczelina, to tak jak przy powodzi i tamie: najpierw jest mały strumyczek, a potem jest wielka wyrwa - skomentował b. marszałek Sejmu.

        Ulica "szalenie podbudowała moralnie sędziów".
        Według byłego marszałka Sejmu "to, co się dzieje teraz na ulicy i to, co się działo rok temu w lipcu, ma o tyle znaczenie, że szalenie podbudowało moralnie sędziów". - Oni wiedzą, że to, co robią, jest dla znacznej części społeczeństwa ważne - podkreślił Dorn. Nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym wywołała protesty w całej Polsce przed sądami. W lipcu 2017 roku demonstranci protestowali po uchwaleniu przez posłów Sejmu nowelizacji ustaw: o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych, a także ustawy o Sądzie Najwyższym. Zdaniem Dorna to dzięki wsparciu obywateli powstała uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego z 28 czerwca. Uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego podkreśliła, że Małgorzata Gersdorf pozostaje, zgodnie z Konstytucją RP, pierwszym prezesem Sądu Najwyższego do 30 kwietnia 2020 roku.

        - Oni (sędziowie SN - red.) mówią tyle, że uważają, że przejście w stan spoczynku jest całkowicie niekonstytucyjne, ale w sposób wiążący prawnie nie ma kto tego stwierdzić. Jeśli chodzi o panią prezes Gersdorf, to ona ma za sobą przewagę konstytucji. Ona może odwołać się do jednoznacznego przepisu prawnego, nadrzędnego nad ustawą - mówił Dorn.

        - Sędziowie Sądu Najwyższego to są ludzie, którzy stwierdzili: nie ustąpimy ani o milimetr, ale nie szukamy czołowego starcia. Ja to porównuje do sytuacji, kiedy pojazd PiS-u skręcił wbrew zakazowi w ulicę jednokierunkową, a z naprzeciwka jedzie Sąd Najwyższy i grozi zderzenie czołowe - mówił gość "Piaskiem po oczach".

        Po wtorkowym spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy z prezes Gersdorf wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha poinformował, że "pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf przechodzi w stan spoczynku". Jak dodał, wolą prezydenta było, by najstarszy stażem sędzia Józef Iwulski od środy sprawował funkcje związane z wykonywaniem obowiązków pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.

        We wtorek - jeszcze przed spotkaniem z Andrzejem Dudą - Gersdorf wydała zarządzenie o wyznaczeniu jako kierującego pracą SN prezesa Iwulskiego "do zastępowania pierwszej prezes Sądu Najwyższego na czas jej nieobecności". O treści zarządzenia poinformowała prezydenta.
        W środę sędzia Iwulski oświadczył, że nie jest "zastępcą, a tym bardziej następcą pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf", a jedynie zastępuje ją "w razie, gdy będzie nieobecna". Zapewnił jednocześnie, że prezydent nie wyznaczył go ani nie powierzył mu obowiązków pierwszego prezesa, a jedynie zaaprobował wybór jego osoby przez prezes Gersdorf.

        Prezydent uznając decyzję pani prezes co do zastępstwa pana sędziego Józefa Iwulskiego
        wjechał w związku z tym na chodnik. Sąd Najwyższy też wjechał na chodnik, żeby minimalizować ryzyko zderzenia czołowego - dodał. Jednak zdaniem Dorna "nie dojdzie do zderzenia czołowego". - Sprawa się rozstrzygnie w związku z wnioskiem Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości - powiedział.

        ( źródło: www.tvn24.pl)
        • 1zorro-bis Re: Węże 07.07.18, 15:20
          PISdzielski statek dostapl torpede, wiec szczury zaczynaja szukac kola ratunkowego.....big_grinbig_grinbig_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka