...do zgryzienia! Jak tu "ponieść zwycięstwo"

, jak się z tym pogodzić?
Ano najlepiej tak po pisowsku zaprzeczać faktom, tworzyć rzeczywistość równoległą, zamknąć oczy, zatkać uszy i wygadywać brednie o rzekomej większości, jaką się zdobędzie w sejmie. Ot i cały PiS ze swoim premierem, dwukrotnie uznanym przez sąd za kłamcę, dla którego kłamać rano, kłamać wieczorem, kłamać w każdym wypowiedzianym zdaniu, to jak bułka z masłem.
Prezydent (niestety!) chcąc im pomóc udaje, że nie umie liczyć i według niego 194 to więcej niż 248.

To nic, że wszystkie trzy partie opozycyjne jasno, jednogłośnie się wypowiedziały, że to przewodniczący największej z nich, Donald Tusk jest ich wspólnym kandydatem na premiera, że żadna z nich nie poprze ani PiS-u, ani pisowskiego premiera, że o żadnej koalicji z PiS-em nie ma mowy, oni dalej swoje: będziemy mieli większość!
Liczą na swój "długopis" z Pałacu Prezydenckiego.
No, sorry, ale ten długopis nic nie poradzi! ,Ani Polska nie jest monarchią, ani prezydent monarchą absolutnym. Nie ma kompetencji "dawania" komukolwiek władzy. O tym decyduje demokratycznie wybrany sejm, a dokładniej - większość sejmowa. Prezydent może się puszyć, nadymać, obić groźne miny, kluczyć, kręcić, kombinować, spowalniać procedury, ale to wszystko.
Jeszcze raz: sorry, taka jest prawda!