blafeh
26.05.13, 06:49
Godzina 6, wracam od stacji ulicą Piłsudskiego w stronę Ratusza. Już w pociągu grupka ludzi blokuje drzwi, ale na polecenie odsunięcia się od nich posłusznie ustępuje. Po drodze przy piekarni w tym niskim pawilonie jakaś napruta trójka się ze sobą awanturuje. Przy Błękitnym Centrum leżą poprzewracane kosze. Przy nowej budowie ktoś zniszczył ten płotek od ulicy, jego fragmenty zalegają również na jezdni. Po drodze pełno jest luzem walających się butelek po piwie. Na placach zabaw siedzą "wczorajsze" bandy nieskalanych inteligencją żłopiące ostatnie łyki lewego trunku.
Policji ani widu, ani słychu. Nieliczni mieszkańcy zmierzający na poranny pociąg bronią się słuchawkami w uszach, robią slalomy pomiędzy śmieciami na ulicy i starają się bezpiecznie dotrzeć do pracy. W Gazecie Echo (wersja papierowa, pewnie wkrótce będzie na ich stronie) jest artykuł o tym, jak radni wsiedli do autokaru i objechali miasto. Legionowo się zmienia, to piękne miasto - można przeczytać. Radni są szczęśliwi, że ich praca przynosi tak obfite i zdrowe plony. Guzik prawda. Hordy patologicznego bydła niszczą ten wizerunek skutecznie. To nie jest problem młodego wieku, który z czasem przejdzie.
Może następne dofinansowania z Unii przeznaczyć na zwiększenie funduszy służb? Mamy niby CSP, a wychodzi na to, że szewc bez butów chodzi.