A oto nowy topik: z taka pewna niesmialoscia zakladam, ale po zobaczeniu pozytywnych reakcji w
krotkim czasie osmielam sie...

)
No i jak na "zakladowczynie" przystalo oto moja historia:
W wieku 18 lat (1997) otrzymalam szanse wyjazdu do Australii. Pojechalam tam na kurs jezyka
angielskiego a szkola byla zabukowana na dokladnie 13 tygodni, zeby moc otrzymac wize
studencka. Wyjechalam w wakacje po 3 klasie liceum i mialam sie "planowo spoznic do szkoly"
(wszystko obgadane z dyrektorem liceum- super facet! i zawsze wybierany na najseksowniejszego
nauczyciela!!) o 1 miesiac z kawalkiem. Spoznilam sie o prawie 3.
W Australijskiej szkole poznalam mase ludzi. Uczniow ze Szwajcarii, Niemiec, Czech, Reunion'u lub z
krajow azjatyckich. Pamietam calkiem dobrze jeszcze jednego bibliotekarza greckiego pochodzenia

) o czarujacym usmiechu.
Bylo cieplo, wspaniale, kolorowo i bezstresowo. Po skonczeniu kursu w Perth spedzilam jeszcze
troche czasu na ogladaniu okolicy i po tygodniu czy 1,5 pojechalam autobusem(!) dwa dni i dwie
noce do Melbourne. Chcialam zobaczyc jak najwiecej i samolot wydawakl mi sie zbyt banalny...
Po powrocie do Polski w listopadzie (sic!) , gdy opowiedzialam juz wszystkie nowosci z "innego
swiata" bardzo zatesknilam za tamtymi kolorami, wiecznie usmiechnietymi ludzmi i zyciem bez
matematyki

)
Napisalam kilka listow do ludzi z ktorymi przebywalam w Oz najwiecej. Do Dunki i Szwajcarow.
Dunka nigdy nie odpisala, wiec napisalam do innych ktorych znalam. Po 2 tygodniach otrzymalam
list z Niemiec, z okolic Stuttgart'u. Susanne pisala ze to niesamowite ze napisalam bo jej najlepsza
kolezanka ze szkoly tez jej nie odpowiedziala. Pisalysmy kilka listow i zaprosilam Susi latem do nas
do domu na wizyte. Do tej pory chce mi sie smiec ze tego ze przyjechala w starych jeansach i miala
kapcie pochlapane farba (dobrze zuzyte) Polska byla dla niej wielka nowoscia, a jeszcze wieksza to
ze nie mieszkamy w lepiankach i mamy bierzaca wode itp. Podobno ich w szkolach niczego o
wschodzie nie uczyli. Europa konczyla sie na "zaslonie" i koniec.
Jeszcze tego lata nadzedl czas na moja rewizyte i tak wyszlo ze jej babcia miala wlasnie 80 urodziny.
Zjechala sie cala familia, jedzonko w restauracji, kawa i ciasto itp itd.
Los chcial ze ny urodziny przyjechal rowniez kuzyn Susi- Daniel z Berlina ze swoim kumplem
Markiem. Ten przypadl mi do gustu! Rosly blondyn ale niestety angielskiego ani w zab, wiec gadalam
sobie z kuzynem Susi.
Wieczorem Susi pokazywala mi razem z chlopakami jej miasteczko. Oswietlony zamek, malownicze
gory ( ona uparcie twierdzi ze to nie gory! no ale ja pochodze z nadmorza) i piekne niebo. Jak to na
mlodziez przystalo zakupilismy na stacjo benzynowej wino i poszlismy z wczesniej zabranymi z
domu kieliszkami na plac zabaw... Niebo bylo piekne.
Nastepnego dnia wymienilam z chlopakami adresy i oni pojechali do siebie.
Po jakims czasie dostalam list... od kuzyna Susi. Dobrze nam sie pisalo, najpierw listy, pozniej
Emaile. Daniel mial ana maturze temat o rolnictwie wschodnioeuropejskim i takie bzdury mowil ze
zapytalam czy nie chce przyjechac i zobaczyc jak jest na prawde. Przyjechal. Pozniej znow i znow.
Zostalismy najlepszymi przyjaciolmi. (jakies zwiazki absoluttnie nie wchodzily w gre- ja z
przynajmniej 3 latami studiow przede mna i on maturzysta w miescie oddalonym od mojego o
400km) Ktoregos raztu przyjechal, a ze mial dziewczyne chcial jej przywiezc jakis prezent,
Wybralam u jubilera taki slodki wisioreczek z dwoma splecionymi serduszkami i ... serce mi sie
krajalo... W tym samym sklepie Daniel kupil mi wisiorek koloeczko z malowanego szka w srebrnej
ramce- mam go do dzis.
Po pewnym czasie ja rowniez mialam chlopaka i nawet chcial sie ze mna zenic. Nie podobal sie
moim rodzicom i zabronili mi siie z nim spotykac. Posluchalam.
Swieta Bozego Narodzenia i Sylwestra (00/01), spedzilam w Kenii u cioci Daniela. Mielismy jechac
grupa ale zlozylo sie ze pojechalismy we dwojke. no i ciocia

)
Przepiekne plaze, krajobrazy ktorych nigdy nie zapomne. Muszle wielkosci kabaczka

) ciala
rozpalone sloncem a miedzy nami zaczelo iskrzyc.
A my sie pokolcilismy o to czy ksiazyc swieci tak jasno ze mozna zobaczyc cienie ( w tej
miejscowosci nie bylo pradu alektrycznego a co za tym idzie zadnych lamp ulicznych) oraz o to kto
jak obcina rozek od pudelka z mlekiem ( wiekszy czy mniejszy) Stalismy przed domem i krzyczelismy
na siebie 45 minut. Sytuacja sie wyklarowala ale nam juz nie bylo do milosci. Po prostu "przestalo
iskrzyc".
Wrocilismy do Berlina, moj pocuag do Polski jechal nastepnego dnia i nocowalam w mieszkaniu
Daniela i jego mamy. No i sie stalo.
8 stycznia jechalam do domu. Dzwi od pociagu sie zamknely a ja "wymimowalam" I love you.
patrzylam na Daniela ale nie odpowiedzial. Przez caly droge do domu mowilam sobie zem glupia
baba, bo jeszcze jedna ktora uwierzyla i teraz ma.
Po wejsciu do domu i przywitaniu sie z rodzicami zadzwonil telefon- to Daniel mowil ze tej
"mimowal" I love you too" ale ze na dworcu byl slup to nie widzialam....
Boze jaka bylam szczesliwa! A tu jeszcze pol roku studiow i dyplomy itp.
Widzielismy sie co 2-3 miesiace ale mejle pisalismy codziennie. W "miesiecznice" doreczyciel
przyniosl mi dluga czerwona roze zamowiona przez niego przez internet. A w urodziny otworzylam
drzwi zeby krzyknac z zaskoczenia: Stal w nich zmachany Daniel. Zmachany- bo przyszedl z dworca
piechota - nie umial sobie kupic biletu na autobus ( a to calkiem spory kawalek - jakies 45 minut
szybkim marszem)
W "miedzyczasie" dowiedzialam sie ze Daniel zakochal sie we mnie juz tam na urodzinach babci, ale
nie widzac reakcji z mojej strony po prostu milczal. Plakal w pociagu powrotnym po pierwszej
wizycie i drukowal wszystkie moje mejle i skladal do pudelka
15 pazdzernika 01 przyjechalam do Berlina zeby robic magisterke tutaj. Obecnie mieszkamy nawet
razem.(od 1 roku). Moi rodzice - dosc tradycyjni-chcieli zeby to mieszkanie razem chociaz slubem
bylo przypieczetowane. Teraz mowia ze ich ponizylam wiazac sie z nim i ze nigdy go nie zaakceptuja
nawet jak bedziemy mezem i zona.
Mam nadzieje ze bedzie jescze Happy End.
Ale sie rozpisalam...
Jak ktos znajdzie bledy w pisowni to moze je zatrzymac- sa gratis