Dodaj do ulubionych

legionowska "usterka"

09.09.04, 09:06
mam remont w domu no i prawie wszystko jest do góry nogami. w łazience miałam
kładzione kafelki, z tego powodu pralka wylądowała w kuchni tzn została
przesunięta o jakieś 10 m. gdy wróciła na swoje miejsce okazało się że nie
działa. po włączeniu światełko się świeci ale wody nie ciągnie. pewnie w
wężyk ten od dostarczania wody wpadł jakiś farfocel i się zapchał. pralkę
odłączyłam od prądu i wody i zadzwoniłam po magika od pralek. pan przyszedł,
wyglądał całkiem profesjonalnie (nie śmierdział wódą). dwie skrzyneczki
narzędzi i części okazały się nieużyteczne. pan włączył pralkę, po chwili
wyłączył, otworzył i zamknął, znowu włączył i wyłączył, zamknął i otworzył,
tak sobie chwilę popykał po czym stwierdził że zepsuł się przekaźnik którego
niestety nie ma przy sobie, ale przyjdzie w czwartek. no to nerwa dostałam bo
jakieś pranie zaległe miałam do zrobienia. po chwili dostałam olśnienia,
zaglądam za pralkę, a tam przecież nie jest podłączyłam "wody". nie wiem co
mnie podkusiło żeby ją podłączyć. zamknęłam pralkę włączyłam a tu działa.
zaskoczona zaczęłam otworzyłam zamknęłam i zauważyłam co jest nie tak, zespół
się przycisk - klameczka od otwierania klapy, a pralka jest na tyle sprytna
że gdy jest otwarta to nie jej się nie uruchomi. przycisk został
przesmarowany WD 40 żeby się nie zacinał a Pan Magik na mojej pralce już
nigdy więcej nie zarobi. tylko żebym wiedziała gdzie ja mam nr. do niego to
bym was ostrzegła... niezbadana jest kobieca torebka i komórka... no dobra
jak znajdę to wam go podam. pan wyglądał na jakieś 40 lat, blondyn zaczesany
na boczek, przy kości ale nie grubas. jak taki do was przyjdzie to się
zastanówcie kilka razy.

A czy wy mieliście jakiś podejrzanych majstrów?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka