polokokt
03.08.15, 14:57
Do tej pory było tak:
Kosiłem trawę w sobotę po obiedzie z czego miałem dwa worki trawy. Robiłem wydruk z konta potwierdzający przelew za śmieci (lub też wyjmowałem ze schowka) i jechaem do punktu odbioru zielonego, który był czynny do 18:00 w sobotę.
Obecnie wygląda to tak:
Koszę trawę (muszę uwinąć się do 14:00) z czego mam dwa worki trawy. Czekam do poniedziałku (jeśli nie załatwiłem tego w piątek, biorąc urlop w pracy) aby załatwić zaświadczenie na te dwa worki z UM. Z taką zgodą z urzędu w poniedziałek lub czwartek jadę do godziny 18:00 odwieźć worki. W kolejny piątek lub sobotę zaczynam cały proces koszenia trawy i uzyskiwania zgody na wywóz trawy od nowa. I tak przez cay sezon wiosna - jesień.
Gdzie sens, gdzie logika? Kto to w ogóle wymyślił? Chyba ktoś kto w życiu nie skosił źdźbła trawy. Nie wiem czy to ma forsować pomysł budowania własnych kompostowników (które widzę UM mocno promuje). Tylko jak ja mam 150 metrów trawnika, to na co mi kompostownik? Co ja z tym potem zrobię? Odbiór worków raz w miesiącu jest miły, ale trawa w taki upał to po trzech dniach już się kisi. Nie wiem, może więcej osób będzie takich jak ja i UM coś z tym zrobi?