guayazyl1
26.03.07, 17:55
stałem w aptece. kolejkowy potwor wił sie wypełniając szczelnie małe
pomieszczenie. ludzie kichali i zanosili sie od kaszlu, a ja przenosiłem swoj
wzrok z jednej twarzy na drugą.
przede mną stała młoda kobieta. mowi sie o takich, ze są zjawiskowej urody.
cała w aurze zapachu i cała w doskonałym gatunku od czubka głowy po czubki
modnych butow. moje mysli unosiły sie nad nią, oplatały co raz szczelniej,
poczynały sobie co raz zuchwalej i nieprzyzwoiciej. w koncu dziewczyna
wyczuła moją natarczywosc. odwrociła głowe niby szukając czegos na połce.
nasze oczy sie spotkały. usmiechnelismy sie do siebie, a przez kregosłup
przebiegła mi elektrycznosc. minuty biegły i tak w milczeniu trwała moja z
nią znajomosc. powoli przesuwalismy sie w strone okienka, a ja czekałem na
jej głos. miał byc tak samo zjawiskowy. i nagle wszystko co do tej pory sie
zdazyło przestało byc wazne. jej głos, ktory wyobrazałem sobie zupełnie
inaczej, wypadł jakos zwyczajnie i wcale mi nie pasował do całej reszty. czar
prysł. czasami do szczescia brakuje niewiele...ciut ciut ale brak tego ciut
ciut moze byc dotkliwy :)
od czasu do czasu sobie mysle co by bylo gdybysmy pewnego dnia zamiast na
forum spotkali sie gdzies w realu. czy szybko oczarowanie ustąpiloby miejsca
rozczarowaniu.
:)