guayazyl1
13.08.07, 15:15
pojechałem ja z siostrą na zakupy. to znaczy ja robiłem awaryjnie za
jej prywatnego kierowce, a ona sie obkupywała. bo zakupy pospołu z
siostrą to rzecz dla faceta nie do przezycia.
poniewaz liczylem z grubsza na trzy kwadranse spokoju wiec zostałem
w aucie, rozsunąłem szyberdach, rozłozyłem fotel do pozycji lezącej,
zamknąłem oczy i pomyslałem o chłodnych krajach bo upał był własnie
od cholery. tak przeszło mi pare minut, kiedy poczułem, ze cos
pacneło na moją twarz i zaczeło zwawo maszerowac po szyi.
otrzezwialem, złapałem w palce to cos i odrzuciłem gdzies w bok.
bestia byla jednak szybsza ode mnie i uządliła mnie w to miejsce
gdzie wpierw pacneła.
po jakims czasie wyglądałem jak czerwonoskory, do tego cały w
swedzących bąblach. stary kon jestem, a nie wiedzialem, ze mam
uczulenie na jad owadow. tak jak 2% ludzkosci.
Droga Redakcjo,
jest juz jak to sie mowi musztarda po obiedzie. prosze jednak o
garsc rad, jak postepowac w takich przypadkach. to znaczy co robic
jak uządli.
z powazaniem Syrop.