w.iwo
03.11.07, 11:08
Na łożu śmierci leży 80-latek - kochany mąż, ojciec i dziadek. Dookoła zebrała
się cała rodzina. Żona, wszystkie dzieci, wnuki oraz kilkoro prawnucząt.
Wszyscy w milczeniu wpatrują się w sufit tudzież w podłogę, czekając na
zbliżającą się chwilę... Nagle ciszę przerywa dziadek i rzecze:
- Zdradzę wam swój największy sekret... Ja naprawdę nie chciałem się żenić i
zakładać rodziny. Miałem wszystko: szybkie samochody, piękne kobiety, sporo
przyjaciół i kasę na koncie. Ale pewnego wieczoru znajomy rzekł do mnie:
- "Ożeń się i załóż rodzinę bo nie będzie ci miał, kto podać szklanki
wody, kiedy będzie ci się chciało pić na łożu śmierci."
Od tego momentu słowa te nie dawały mi spokoju. Postanowiłem radykalnie
zmienić swoje życie i ożenić się. Skończyły się wyskoki z kolegami na piwo.
Teraz wyskakiwałem tylko do nocnego po gerberki dla was, dzieci moje.
Wieczorne dyskoteki z dziewczynami, zamieniły się w wieczorne oglądanie
seriali z żoną... Pieniądze z konta zostały roztrwonione na fundusze
inwestycyjne dla was kochane dzieci. Swawolne dni sprzed małżeństwa odeszły
jak wiatr... I teraz, kiedy leżę na łożu śmierci ... - wiecie co?
- Co? - wszyscy zdumieni wpatrują się w staruszka.
- Nie chce mi się pić!
-------------------
Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
- Słyszałem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założę się o
500$,
że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem.
W barze cisza. Każdy boi się podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł.
Mija
kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi:
- Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta
butelka.
Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
- Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś
kilka
minut wcześniej?
- A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi się uda..
--------------
Kowalski poszedł do wojska. Nadszedł dzień skakania ze spadochronem.
-Panie sierżancie - mówi przerażony Kowalski. - Co mam zrobić, jeśli
pierwsza linka, za którą pociągnę nie otworzy spadochronu?
- To ciągnijcie, Kowalski za drugą.
- A jak druga się nie otworzy?
- To machajcie rękami i krzyczcie: "Pegazie przybądź!".
Kowalski skoczył. Piętnaście minut później puka do drzwi samolotu.
- Jak ten koń ze skrzydłami miał na imię?
-------------------
W szpitalu leży mężczyzna ciezko pocharatany w wypadku samochodowym
(zonie
nic sie nie stalo) a przy nim siedzi żona.
- Byłaś przy mnie zawsze... - mówi mąż - ...kiedy spotkało mnie jakieś
nieszczęście, prawda?
- Tak, kochanie.
- Byłaś przy mnie, kiedy mnie z pracy wywalili?
- Tak, kochanie...
- A gdy nam się dom spalił?
- Też przy tobie byłam.
- To ty mi przynosisz pecha!