w.iwo
08.02.08, 10:18
zahaczyłam dziś o kiosk, bo uczucie pustki gdzieś gniotło mnie troszeczkę...
pewnie przez tę szarość, co otaczała mnie dookoła, moczyła konsekwentnie i
nieprzerwanie wcześnie upięte włosy... czas przeznaczony na oswajanie w dłoni
filiżanki kawy jest zawieszeniem... jak leniwe przeciąganie się po
niezapamiętanym śnie... nakręcam się wtedy na cały dzień... my
niskociśnieniowcy, bardzo potrzebujemy takiej chwili... 2 minuty, dziesięć,
trzydzieści - nie ma znaczenia... więc gdy chciałam coś zaadoptować dla tej
chwili, a miałam na myśli niepoprawnie dużego pączka, znalazłam Coelho... no i
dałam się skusić na zakupienie prasy kobiecej...
muszę stwierdzić, że bardzo rzadko kupuję prasę kobiecą... z powodów
finansowych, braku czasu i z powodów rozczarowań... no i te reklamy kremów
cudownych i przeciwzmarszczkowych...
a tu artykuł o gniewie... "siedem grzechów głównych" Paulo Coelho...
lubię gniew... podnosi ciśnienie, krew dociera do policzek i nabieram
rumieńców... zwykle nie pamiętam szczegółów... pamiętam emocje i bicie
serca... gniew jest zdrowy, zwłaszcza wtedy gdy się z nas wylewa... jak fale
biją coraz wolniej i słabiej i nastaje cisza... jak spacer o świcie nad
brzegiem morza..
nie zamykać w sobie gniewu... jak żywe stworzenie albo ogień wypali i
zniszczy każde naczynie, które wypełnia... wiem coś o tym...
pozdrawiam...