Dodaj do ulubionych

Poświęcenie

14.01.11, 13:49
Jak można wypowiadać się na temat, którego się wogóle nie zna! Obecnie jestem w ciąży z drugim dzieckiem, każda ciąża przebiega zupełnie inaczej. Ciąża i macierzyństwo mogą być piękne, ale wcale nie muszą, z wielu powodów. Idealizowanie ciąży i macierzyństwa powoduje u mnie wstręt do wszelkiej literatury w tej tematyce. Nie wspomina się o najważniejszym aspekcie, czyli o sferze czysto fizjologicznej. Kobiety, które rodziły i karmiły piersią wiedzą o czym mówię.
Obserwuj wątek
    • best.dezynwoltura Poświęcenie 15.01.11, 11:33
      Droga Autorko Listu Tygodnia, jsaka Pani jest bardzo, bardzo bieeeedna i upośledzona....
    • finka9 Re: Poświęcenie 15.01.11, 13:53
      Bohaterka artykułu wie na temat ciąży ,porodu i macierzyństwa tyle co świnia o gwiazdach. Niech więc biega na te swoje fitnesy i zlewa się drogimi perfumami ale nich nie bredzi na tematy o których nie ma bladego pojęcia.
    • donnastregha heeeeeehehehe 15.01.11, 18:46
      tak myślałam, że na Ciebie od razu napadną, że nie rodziłaś, to się nie znasz, nie wiesz jaka ta fizjologia straszn i w ogóle jak trudne jest macierzyństwo.
      pozwolę sobie coś Ci powiedzieć.
      w ciąży, rodzeniu i posiadaniu dzieci nie ma nic idealnego ani nic strasznego.
      urodziłam córkę rok temu, poród trwał 36 godzin i skończył się cesarką wskutek zatrzymania akcji. no, bolało, fakt. ale znowu nie była to straszna trauma, ból minął, człowiek wrócił do normy. po ciąży też się wraca do normy dość szybko - zwłaszcza jak się człowiek nad sobą nie użala, tylko normalnie żyje i bierze za siebie. córkę od roku karmię piersią i nie mam zamiaru przestać, bo nie chcę jej przestawiać na butelkę czy smoczek. nie przeszkadza mi ta fizjologia. mojemu mężowi tez nie.
      a przy tym pracuję normalnie na etat, prowadzę normalne życie i jakoś nie cierpię i nie poświęcam się z powodu macierzyństwa.

      nie wierz w to co piszą w gazetach. sama się przekonasz, że wcale nie jest tak źle.
      i tym wszystkich sfrustrowanym matkom też nie wierz. macirzyństwo jest jak całe życie. raz dostaniesz w d**ę, raz będziesz przeszczęśliwa. jak zwykle.

      pozdrawiam :)
      • sojkaj2 Re: Poświęcenie 17.01.11, 16:01
        Taaaaak. Autorka listu nie rodziła - ja tak. Autorka listu nie karmiła - ja tak. I ma racje! Ofiarą (losu, dziecka, choroby, etc.) jest się dlatego, że się chce. Miałam ciężką ciążę, ciężkie przejścia dzidzia miała potem, karmiłam prawie rok, tyleż siedziałam w domu. I co - i nic. Pracuję, wychowuję, cieszę się każdym dniem. Nawet niewyspanym. Do formy wróciłam szybko, dbam o siebie, zarabiam trzy razy wiecej niż przed ciążą. Generalnie - chcieć to móc! Wrócic do równowagi, albo grać męczennicę. Ale - błagam! - nie jęczeć innym, jakie to okropne mieć obwisłe po porodzie cyce i nie straszyć odrostami, bo przecież "czasu nie mam dla siebie". nie masz czasu - zetnij włosy!
        • finka9 Re: Poświęcenie 17.01.11, 20:20
          Jeśli wróciłaś po porodzie szybko do formy to się ciesz, masz szczęście. Kobiety różnie znoszą ciążę i poród .Niedawno urodziłam drugie dziecko. Pierwsza ciąża miodzio ,mało przytyłam ,poród ekspresowy ,szybki powrót do formy itd. W drugiej ciąży przytyłam bardzo dużo ,ostatnie miesiące przechodziłam latem 30stopniowy upał,a porodu mało nie przypłaciłam życiem.Także nie ciesz się za wcześnie ,może następnym razem....A wtedy zrozumiesz dlaczego niektóre kobiety robią z siebie "męczennice".
          • sojkaj2 Do finka9 18.01.11, 14:13
            Nie doczytałaś. Ja też miałam ciężką ciążę. Tak ciężką, że następnej nie będzie (choć mi tak źle życzysz). I dlatego mam pełne prawo twierdzić, że bycie męczennicą to stan ducha, nie zaś efekt przeżyć. Bywają ludzie, dla których złamany paznokieć albo wylane mleko to powód do załamywania rąk. Są i tacy, których nie złamie choroba, bieda, i inne nieszczęścia.
            Kwestia siły woli.
            • finka9 Re: Do finka9 21.01.11, 08:58
              Nie życzę Ci żle ,choć tak to zabrzmiało.Chodzi mi jedynie o to ,że nie powinnaś wszystkich mierzyć swoją miarą. Widocznie jesteś silną kobietą. Oczywiście jest masa rozlazłych bab ,które włos dzielą na czworo (bez powodu naturalnie). Ale różnie to bywa .Ja znam przypadek gdzie dziewczyna po porodzie z oddziału położniczego została przeniesiona na oddział psychiatryczny z powodu próby samobójczej (nie chodziło o wpadkę ,czy trudną sytuację rodzinną i materialną).
              • sojkaj2 Re: Do finka9 21.01.11, 10:44
                Ta babka, o której piszesz to inna kategoria. Mnie drażni co inego - pańcie, które robią z siebie męczennice, bo są matkami! Świat nie będzie (i nawet nie chce, bo nie ma powodu) współczuć komuś dlatego, że nie dosypia, że dzidzi nie chce jeść, że brzuch się po ciąży rozciągnął itd, rozmiar urósł o dwa, a osoba nie może wieczorem pójść z koleżankami na piwo "bo nikt tak nie usypia jak mamusia i dzidzi beze mnie nie zaśnie". Ja po prostu uważam, że oprócz bycia matką jest się (przeważnie, nie mówię o skrajnościach) kobietą, pracownikiem, żoną, kumpelą i należy o tym pamiętać.
              • donnastregha Re: Do finka9 22.01.11, 11:42
                tu nie chodzi o to, żeby ludzi mierzyć swoją miarą.
                tu chodzi o popadanie w skrajności. w mediach i na forach dziewczyny niektóre głupieją i albo niepotrzebnie idealizyją macierzyństwo, albo przedstawiają je jako koszmar, horror i walkę z fizjologią.
                a w prawdziwym życiu macierzyństwo niczym się nie rózni od reszty. raz jest lepiej, raz gorzej. jedne szybko się godzą ze zmianami, inne przechodzą ciążę, poród i połóg gorzej.
                ale nawet te, które miały depresję poporodową, nie powinny straszyć tych, które jeszcze nie rodziły.
                bo nie ma czym.
                bo bycie matką jest naprawdę fajne, nawet jak czasem trzeba pocierpieć
                • finka9 Re: Do finka9 22.01.11, 22:44
                  A ten problem mają zazwyczaj panie ,które mają za dobrze .Forsy jak lodu i nadskakującego faceta ,rodzinę która jej wmawia "Oj ,jakaś ty biedna". Nie ma problemu to go sobie trzeba wymyślić.
    • mmania18 Poświęcenie?!! Jestem zdruzgotana, że można z taką 12.02.11, 22:02
      Jestem zdruzgotana, że można z taką lekkością dywagować o tym, czy się komuś po porodzie świat zawala i jak to się poświęcają! To jest każdej kobiety wybór i jej wolność. Ja to szanuję i zawsze szanowałam. Zawsze wyznawałam zasadę: „płodność i brzuch kobiety to jej prywatna sprawa”. A co mają powiedzieć kobiety, które marzą o dziecku, a zamiast tego przechodzą poronienie, ból związany ze stratą, nie mówiąc o bólu fizycznym podobnym do porodu? To nie był mój wybór i moja decyzja, że 12 tc wylądowałam na patologii ciąży czekając na zabieg wyłyżeczkowania. Nie miałam na to wpływu, że to akurat mnie spotkało. Tak bardzo cieszyliśmy się z mężem na to dziecko i nigdy nam przez myśl nie przeszło, że teraz musimy ponieść jakieś wielkie poświecenie. O tym co nas spotkało wie tylko najbliższa rodzina. Wszyscy "dzieciaci" znajomi plus oczywiście dalsza cześć rodzina uzurpują sobie prawo do ciągłych pytań: "A gdzie dziecko?, już tyle jesteście po ślubie, nie chcecie być prawdziwą rodzina? tak zapytała ostatnio moja "przyjaciółka" w ciąży. Chcemy, tylko dziecko najwidoczniej nas nie chce. I co wtedy takim zainteresowanym (no właśnie dlaczego? nie mają swoich spraw??) odpowiadać? Ze chcemy się sobą nacieszyć, ze nie mamy warunków, ze nie teraz, czy po prostu kawę na ławę, nie mamy dzieci, bo poroniłam?? Zrobiłam tak już parę razy w krzyżowym ogniu pytań zatroskanych szczęśliwych rodziców i to niestety ochłodziło ich zapały do grzebania w naszym życiu intymnym. Dlaczego niestety? Bo chyba muszę się dzielić tak intymnym zwierzeniem, że ostatnio straciliśmy ciążę, żeby mięć swój spokój i nie być posądzana o egoizm i wygodnictwo w myśl, że co to za małżeństwo bez dzieci. Chciałabym, żeby drodzy szczęśliwi rodzice nie ranili innych świadomie, czy nieświadomi i żeby dali pożyć małżeństwom bezdzietnym, które właśnie próbują oswoić się ze swoją stratą i które z wielką chęcią podjęłyby takie wielkie poświecenie jakim jest urodzenie i wychowanie dziecka.
    • gazeta_mi_placi Re: Poświęcenie 24.03.11, 12:00
      nicka2910 napisała:

      Nie wspomina się o najważniejszym aspekcie, czyli o sferze czysto fizjolo
      > gicznej. Kobiety, które rodziły i karmiły piersią wiedzą o czym mówię.

      Ojej, prawdziwa tragedia życiowa, gorsza od raka, rodzenie i karmienie piersią, największy koszmar życia...
      Hehe...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka