Dodaj do ulubionych

Dziecko rodzi się w głowie

11.08.09, 15:12
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • bszalacha Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 15:22
      To bardzo potrzebny artykuł gdyż młode kobiety zalegaja gabinety
      ginekologów zamiast przyjrzeć się sobie i swoim lękom.Też jestem
      psychologiem i znam obawy lekarzy-np.ginekologów dotyczące"odebrania
      pacjentek".Podobnie nagłośniony sztucznie sposób in vitro,jest
      zaledwie techniką,nie zawsze odpowiadającą na potrzeby psychiki i
      ciała.Jak wszystko,co robione w niezgodzie z własnym a'ja",może
      przynieśc więcej szkód niż korzyści.
      No,ale psychoterapia jest długotrwała,często nierefundowana w
      NFZ,zagłuszana przez chciwą, tradycyjną medycynę i przez to
      zepchnięta z listy ofert słuzby zdrowia.
      Nic dodać,nic ująć.
      • dagmara-k Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 18:49
        ja nie wiem gdzie jestes tym psychologiem, bo raz ze psychoterapia nie musi byc
        platna a dwa sa zwykle rowniez medyczne, nie tylko psychologiczne powody
        nieplodnosci.


        dobrze byloby gdyby takie artyuly wspominaly tez o tych ktorzy np urodzili sie z
        jakas wada, maja jakies zaburzenia hormonalne, wady anatomiczne i wady powstale
        w wyniku chorob i operacji. bo nie kazdy zaczyna starania o dziecko po 30-tce
        kiedy juz kariera bezpieczna. mnostwo jest par ktore zaczynaja w wieku lat 20,
        20 kilku i napotykaja na problem. to krzywdzace ze wrzuca sie wszystkich do
        jednego worka, ze za pozno, ze zaleknione, ze niespelnione, albo nieznoszace
        porazki.
        • rikol Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 19:14
          Ta pani jest psychologiem i na swoich pacjentach sie skupia - widocznie tacy sa
          jej pacjenci. Jesli chodzi o mechaniczne przyczyny nieplodnosci, to od tego jest
          ginekolog. Zreszta w tej chwili nieplodnosc dotyczy 20% par, czyli jest
          wlasciwie norma, niezaleznie od wieku czy trybu zycia. Natomiast jest oczywiste,
          ze dbanie o siebie pomaga w zajsciu w ciaze, choc tez niczego nie gwarantuje.
          Tam, gdzie jest zywy organizm, nie ma gwarancji niczego.
          • turbo_wesz Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 09:43
            w życiu człowieka pewne są tylko podatki i śmierć :)
      • maria776 Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 19:48
        jest dużo prawdy w tym, że kłopoty z zajściem w ciążę mają podłoże psychiczne.
        Mam tylko jedno dziecko. zostałam przebadana wzdłuż i wszerz i nie było
        przeciwwskazań fizycznych. Od lekarzy słyszałam,że przeszkodą jest psychika, ale
        żaden nie powiedział dokładnie o co chodzi.Gdybym wtedy trafiła na taki artykuł
        może coś bym zrobiła. A problem tkwił w tym, że mąż mi w niczym nie pomagał.
        Taka jego natura,że o wszystko trzeba go prosić, czego wtedy nie robiłam, tylko
        czekałam aż sam na to wpadnie, bo przecież widziałam ,jak zachowują się inni
        mężowie i ojcowie. Kilka lat upłynęło mi w poczuciu żalu i pretensji, o czym mąż
        oczywiście nie do końca wiedział. No i skończyło się na jednym dziecku. Piszę o
        tym , bo może przeczyta to kobieta o podobnym problemie i nie popełni mojego błędu.
    • bling.bling Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 16:11
      na tzw zachodzie a scislej w niektorych klinikach nieplodnosci
      opieka psychologiczna jest dostapna na miejscu (chociaz nie
      koniecznie wliczona w zabieg) i zazwyczaj jest polecana. Szczegolnie
      w przypadku nieudanych zabiegow. Lekarze w czasie konsultacji
      rowniez podkreslaja zeby miec odpowiednie pozytywne nastawienie.

      Zadko kiedy w gazecie mozna przeczytac cos wartosciowego, dzisiaj
      dla odmiany wywiad z sosoba ktora wydaje sie ze wie co mowi a jej
      poglady sa wynikiem pracy z pacjetami a nie ideologii tej czy
      drugiej strony.
      Oczywiscie ostatnie pytanie o opinie na temat zdania Nelly Rokity to
      szczyt ignorancji dziennikarskiej. Bo kogo o zdrowych zmyslach
      angazuje opinia Nelly Rokity na temat ktory nie ma kompletnie
      pojecia???? Pytajac o to sprawia sie wrazenie ze opinia NR jest
      wazna i znaczaca. Nie trzeba pieciu klepek by wiedziec ze jest
      calkowicie przeciwnie.
      • rikol Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 19:15
        Co z tego, ze Nelly Rokita jest ignorantka? Wazne, ze ona swoje glupoty plotka w
        telewizji i wszyscy to widzieli. A ile osob przeczyta ten artykul? Ile osob
        siegnie niezaleznie po obiektywne informacje. Niewiele, niestety.
    • agusek00 Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 16:13
      Jestem osobą, która boryka się z niepłodnością już 4 lata. Przeszłam już różne
      fazy - początkowo ogromnej radości, nadziei... Potem była faza ogromnej
      pretensji - do świata, do Boga, Kościoła, do ludzi, własnego męża, wreszcie do
      siebie samej. Do kogo tylko się dało. Ale obwinianie innych czy siebie nie
      pomoże niestety, budzi tylko dodatkową frustrację. Teraz po prostu przeżywam
      swój smutek. Myślę, że trochę go zaakceptowałam. Ten stan oczekiwania tydzień
      przed okresem, rosnące napięcie, a potem smutek przed dwa dni, płacz. Jednak w
      tym momencie czuję bardziej niż w innych momentach miłość mojego męża,
      wsparcie, jakim dla mnie jest, troskę i opiekę. Paradoksalnie czuję się
      szczęśliwa, gdyż mam dobrego męża, i nieszczęśliwa jednocześnie, gdyż nie dane
      nam widzieć owoców naszej miłości.

      Ten artykuł budzi jednak we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony zwraca
      uwagę na problem niepłodności, który jest jakoś przemilczany, wstydliwy. Z
      drugiej strony jednak nieodmiennie drażni mnie przedstawianie niepłodności
      jako swoistej "choroby psychicznej", efekt braku luzu psychicznego. Dobre rady
      pt. "wyjedź na wakacje z mężem, wyluzuj się tam, zapomnij o wszystkim" tylko
      denerwują. Niewątpliwie taki wyjazd bardzo dobrze działa na związek, ale w
      większości wypadków nie pomaga na brak dziecka. W potocznym rozumieniu, przez
      zwykłych ludzi, niepłodność nie jest związana z problemami zdrowotnymi, nie
      jest chorobą, a właśnie jakąś chorobą psychiczną. Ten artykuł tylko wzmacnia
      takie myslenie. Zamiast powiedzieć ludziom, którzy cierpią "idź do lekarza"
      mówi się - "coś jest nie tak z Twoją głową." Cierpię więc z powodu
      niepłodności, a dodatkowym ciężarem jest swoisty sąd dokonywanywany nade mną.
      Czuję się z tym bardzo niekomfortowo, gdyż dobrze wiem, że przyczyną naszej
      niepłodności jest coś innego, fizyczna przeszkoda. Mogę być wyluzowana jak
      lemur, i często mi się to zdarza, gdyż nie myślę o braku dziecka non stop. Ale
      smutek wraca. Przeżywam więc co miesiąc swoją małą żałobę po dziecku, które
      mogło się począć, ale nigdy tak się nie stało. Zwyczajnie cierpię. A potem mam
      nową nadzieję. Ale zdecydowanie wolałabym nie słyszeć rad typu "wyluzuj".
      • bszalacha Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 18:33
        Choroba psychiczna definiowana jest ze względu na tzw.objawy
        wytwórcze.jest czymś innym,nie przypisuj sobie nadmiernego
        zmartwienia.
        To,o czym tutaj mowa jest raczej niezgodą pomiędzy wymogami
        rzeczywistości/praca,obowiązki,przeciązenia/a potrzebami nas,jako
        ludzi czujących,tęskniących.
        Nie zawsze,niestety mozna mieć,co się sni po nocach bez ponoszenia
        kosztów.Ale lepiej dla rodzica i dziecka,żeby ich życie toczyło się
        na zdrowym gruncie,bez zadawania gwałtu naturze,która się temu
        gwałtowi opiera.
        • misiaczek1281 Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 18:39
          Popieram ! Trzeba się pogodzić ze smutną rzeczywistością...i adoptować
          dziecko...one też cierpią nie mając domu...Adopcja to sposób na
          pokonanie cierpienia kilku osób...tylko ludzie wygodni tzw.egoiści i
          obłudnicy marzą o własnym dziecku ale nie chcą adoptować dziecka, żeby
          nie obniżyć standardu życiowego...
          • dagmara-k Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 18:53
            ile juz takich dzieci zostalo dzieki tobie uszczesliwionych misiaczek? dom
            dziecka to nie sklepik z zabawkami.
            • misiaczek1281 Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 19:14
              wiem że stworzenie rodziny zastępczej nie jest łatwe...ale lepiej
              adoptować i dać dziecku ojca i matke niż żeby poszło na ulice żebrać
              !!!
              • tutuna Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 19:28
                właśnie mi odpowiedziedziałaś na pytanie o twoją wiedzę na temat przebiegu
                adopcji w Polsce..
                Najwyraźniej opiera się ona jedynie o informacje czerpane z seriali - dla twojej
                informacji rodziny zastępcze nie adoptują dzieci. :-))
                • misiaczek1281 Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 19:32
                  Nieważne ! Liczy się to czy kobieta chce mieć dziecko tylko swoje i
                  leczy się za wszelką cene bez szans powodzenia czy chce adoptować i
                  poświęcić swe życie wychowywaniu "obcego" dziecka...to wielkie
                  poświęcenie...nie każdą kobietę na to stać...większość to egoistki
                  myślące tylko o sobie i swoim własnym dziecku ! to jest powodem ich
                  rozpaczy bo nie chcą "obcego" dziecka ! Egoizm !
                  • tutuna Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 19:48
                    [b] Nieważne !
                    Owszem ważne - inne są wymagania, inne są drogi, choć obie trudne.
                    Przyznam, że twój tok rozumowania mnie poraża - jak myśli O "swoim" dziecku, to
                    egoistka...

                    No i niestety, obrazuje całkowitą ignorancję w temacie, zarówno leczenia
                    niepłodności jak i systemu pieczy zastępczej.
                  • monnap Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 23:41
                    Wszyscy ludzie to egoisci bo chca miec swoje wlasne dzieci i jest
                    to jak najbardziej naturalne. Ameryki nie odkryles. Chcesz to
                    zaadoptuj, nie kazdemu to tak od razu sie usmiecha.
                  • aurita Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 08:09
                    misiaczku1281 alez oczywiscie ze my ososby nieplodne jestesmy egoistami (czy ty
                    wiesz ze aby zmajstrowac dziecko potrzeba kobiety i....... mezczyzny??? bo mam
                    wrazenie ze jeszcze nie dorosles do tego etapu)

                    Osoby nieplodne egoistami nie sa poniewaz ich dzieci sa .... niechciane???

                    misiaczku mozesz zyc w cnocie i adoptowac 5 dzieci zamiast plodzic swoje. Wtedy
                    przyznam ze egoista nie jestes
          • tutuna Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 19:26
            tzw.egoiści i
            > obłudnicy marzą o własnym dziecku ale nie chcą adoptować dziecka, żeby
            > nie obniżyć standardu życiowego...

            Twoje twierdzenie zawiera błąd logiczny - jak będą mieli własne to im się
            standard nie obniży, ale jak adoptują to tak?

            p.s. co wiesz o procedurze adopcji w Polsce, chętnie posłucham. Tylko błagam nie
            mów o przepełnionych domach dziecka, bo większość znajdujących się w nich dzieci
            nie może zostać adoptowana - z prostego powodu - rodzice ciągle (choć często w
            ograniczonym zakresie) mają prawa rodzicielskie. I kuku.
        • rikol Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 19:18
          Nawet wol roboczy, jakim jest kobieta, nie moze ciagnac nieskonczenie wielkiego
          ciezaru, bo padnie. Jesli mezczyzna chce miec szczesliwa partnerke, to powinien
          zaczac zajmowac sie domem.
    • misiaczek1281 Kobiety nie chcą mieć dzieci to ich nie mają :) 11.08.09, 16:22
      a ja myślę że często młode kobiety są same sobie winne...W wieku 20 nie
      chcą mieć dzieci, biorą tabletki antykoncepcyjne a potem gdy mają 30
      lat płaczą że są bezpłodne ...skąd ten płacz? Przecież nie chciałyście
      mieć dzieci to ich nie macie :) proste :)
      • wiu Re: Kobiety nie chcą mieć dzieci to ich nie mają 11.08.09, 16:28
        Misiaczku, daj Boże żeby cię to nigdy nie spotkało...chyba jestes
        bardzo młody/młoda.
        • misiaczek1281 [...] 11.08.09, 16:36
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • cherry.coke Re: Kobieto nie łykaj tabletek !!! 11.08.09, 18:21
            Tabletek nie lyka sie garsciami, tylko po jednej dziennie.
            /sarkazm

            I nie maja wplywu na bezplodnosc, nawet wrecz przeciwnie, reguluja cykle.

            A to, ze z wiekiem trudniej zajsc w ciaze, to inna sprawa.
      • dragonfly79 Re: Kobiety nie chcą mieć dzieci to ich nie mają 11.08.09, 16:31
        misiaczek1281 napisał:

        > a ja myślę że często młode kobiety są same sobie winne...W wieku 20 nie
        > chcą mieć dzieci, biorą tabletki antykoncepcyjne a potem gdy mają 30
        > lat płaczą że są bezpłodne ...skąd ten płacz? Przecież nie chciałyście
        > mieć dzieci to ich nie macie :) proste :)


        Co za pacanem trzeba być, żeby tak myśleć. Mam 30 lat i jestem w ciąży. Tak,
        wcześniej nie miałam dziecka, bo chciałam zając się sobą. Studia i kilka lat po
        studiach to był cudowny czas realizacji siebie i podróży po świecie. Teraz chcę
        być mamą i mam wszelkie możliwości, by zapewnić dziecku to, czego nie byłabym w
        stanie mając lat 20 - od warunków materialnych po - najważniejsze - dojrzałość
        emocjonalną. Już wiem, kim jestem, czego oczekuję od życia. Jak ma się 20 lat,
        to jest się zwyczajnie za głupim, żeby mieć dziecko.
        • misiaczek1281 Re: Kobiety nie chcą mieć dzieci to ich nie mają 11.08.09, 16:40
          Niejedna tak myślała...łykała tabletki w wieku 20 lat i teraz gdy ma 30
          lat płacze bo nie może mieć dzieci...!!!
          • tutuna Re: Kobiety nie chcą mieć dzieci to ich nie mają 11.08.09, 19:22
            A jak nie łykała i nie może, to co??
          • javiaga Re: Kobiety nie chcą mieć dzieci to ich nie mają 12.08.09, 10:06
            A nie wzielas/wziales pod uwage, ze w 50% przypadkow to mezczyzna jest
            nieplodny/ma problem z plodnoscia? Dlaczego zrzucasz cala wine na kobiety i to w
            dodatku w tak infantylny sposob i z taka ignorancja?
          • jackie71 Re: Kobiety nie chcą mieć dzieci to ich nie mają 04.11.09, 22:03
            Misiaczku, jesteś typowym przykładem ignorancji, niestety... Otóż "wina" za
            niepłodność w związkach nie mogących począć dziecka rozkłada sie mniej-więcej po
            równo na kobietę, mężczyznę i w 30% przypadków problemy mają obydwoje. Skoro
            kobiety nie mogą zajść w ciążę wskutek wcześniej stosowanej antykoncepcji, to
            mężczyźni dlaczego tez mają problemy i jakość nasienia pogarsza sie w
            zastraszającym tempie? też wina ich partnerek, bo zazywają pigułki? Bo jakoś o
            facecie łykajacym tabletki nie słyszałam ;)...
      • annika.h gratuluję błyskotliwości, miśku 11.08.09, 16:33
        mam koleżankę, która nigdy środków hormonalnych nie brała, o dziecko zaczęła
        starać się w wieku 23 lat i nie może zajść w ciążę od dwóch lat. Szkoda, że nie
        napisała(e)ś czegoś mądrego o karze boskiej, za coś tam.
        • misiaczek1281 Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 11.08.09, 16:42
          Dzięki za miłe słowa:) Twoja koleżanka nie brała ale są takie co brały
          i od tego brania tabletek nie mogą mieć dzieci :) karę boską zostawny
          innym:) ja operuje faktami...tabletki szkodzą :) wąsy ci urosną i co
          wtedy ?:) haha
          • dragonfly79 Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 11.08.09, 16:47
            Jesteś cudem natury, bo chyba się w średniowieczu urodziłeś...Mam mnóstwo
            koleżanek, które po pigułkach zaszły w ciążę bez żadnych problemów i jedną,
            która nic nie brała i stara się od 3 lat. Poza tym pierwsze słyszę, zeby pigułki
            brać garściami..Może ty garściami coś bierzesz i takie głupoty przez to
            wypisujesz rodem z zakrystii?
            • misiaczek1281 [...] 11.08.09, 16:51
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • dragonfly79 Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 11.08.09, 16:53
                Łykałam z 10 lat i w ciąże zaszłam za pierwszym razem. :) Poza tym nie mów do
                mnie w rodzaju męskim, bo się dziwnie z tym czuję.
            • echtom Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 09:36
              > Mam mnóstwo koleżanek, które po pigułkach zaszły w ciążę bez
              żadnych problemów i jedną, która nic nie brała i stara się od 3 lat

              Co wcale mnie nie dziwi, bo problem niepłodności został opisany już
              w literaturze starożytnej, kiedy nikt o pigułkach nie słyszał.
              Subtelna różnica jest taka, że wcześniej było to zjawisko
              marginalne, dotyczące kilku procent par, a obecnie urosło do
              rozmiarów epidemii. Od dawna podejrzewałam, że długotrwałe
              stosowanie antykoncepcji hormonalnej ma na to wpływ, ale za każdym
              razem, gdy próbowałam to powiedzieć, byłam wyśmiewana i zakrzyczana.
              Porozmawiałam w końcu o tym z ginekologiem, który potwierdził moje
              przypuszczenia i przyznał, że wieloletnie sztuczne hamowanie
              owulacji powoduje trwałe zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym.
              Oficjalnie nikt tego nie powie, bo z jednej strony lobby
              producentów "pigułek" czerpie z nich ogromne zyski, a z drugiej
              strony źródłem olbrzymich dochodów jest medycyna leczenia
              niepłodności. Prosta ekonomiczna kalkulacja, rodem bynajmniej nie z
              zakrystii, a naiwne, wyzwolone kobiety myślą, że zimni biznesowi
              gracze mają na uwadze ich "dobro", a kto próbuje te złudzenia
              podważyć, zostaje okrzyczany niepiśmiennym świrem od Rydzyka.
              • delayla Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 10:06
                > Subtelna różnica jest taka, że wcześniej było to zjawisko
                > marginalne, dotyczące kilku procent par, a obecnie urosło do
                > rozmiarów epidemii. Od dawna podejrzewałam, że długotrwałe
                > stosowanie antykoncepcji hormonalnej ma na to wpływ

                A fakt, że może być to obrona natury przed przeludniona już przed ludzi Ziemią
                już nie dociera do główki?
                • echtom Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 10:33
                  > A fakt, że może być to obrona natury przed przeludniona już przed
                  ludzi Ziemią
                  > już nie dociera do główki?

                  Zastanawiające tylko, że dotyka głównie zamożnych ludzi w krajach
                  rozwiniętych. Tzw. Trzeci Świat i margines społeczny rzadko mają
                  problemy z płodnością.
                  • aurita Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 10:45
                    > Zastanawiające tylko, że dotyka głównie zamożnych ludzi w krajach
                    > rozwiniętych. Tzw. Trzeci Świat i margines społeczny rzadko mają
                    > problemy z płodnością.

                    opowiadasz BZDURY. Nieplodnosc dotyka ludzi biednych i bogatych, wyksztalconych
                    i robotnikow, nieplodnosc jest "sprawiedliwa"

                    W krajach zamoznych nieplodnosc sie leczy, w krajach biednych tylko bogaci maja
                    dostep do leczenia.
                    • echtom Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 10:59
                      > nieplodnosc jest "sprawiedliwa"

                      Tak, ta "odwieczna", kilkuprocentowa. Czy kilkanaście dodatkowych %,
                      które przyplątały się dziwnym trafem w dobie rozwiniętej
                      cywilizacji, objęło także brazylijskie favele i popegeerowskie
                      wioski?
                      • aurita Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 11:16
                        pojedz do kliniki w Czechach gdzie IVF jest tansze i refundowane:
                        znajdziesz tam caly przekroj spoleczenstwa. Oczywiscie w Polsce tylko "bogatych"
                        widac.

                        W popegeerowskich wioskach nikt badan nie robi bo polakom modlitwa ma wystarczyc
                        w ramach leczenia nieplodnosci

              • aurita Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 10:43
                We Francji wszystkie kobiety stosuja latami antykoncepcje hormonalna.
                Jest to kraj gdzie jest najwyzsza dzietnosc w Europie

                Twoj ginekolog robil jakies badania na temat szkodliwosci antykoncepcji??
                powolal sie na jakies naukowe zrodla?
                Jezeli nie to niestety jego zdanie nie ma zadnej wartosci.

                Udowodnione jest natomiast ze nieplodnosc meska niestety jest coraz czestsza,
                jakosc spermy spadła z 60 mln/ml do 20 mln/ml w ciagu ostatniego polwiecza.
                Oczywiscie niektorzy twierdza ze to takze wina kobiet...

                • echtom Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 10:52
                  > We Francji wszystkie kobiety stosuja latami antykoncepcje
                  hormonalna. Jest to kraj gdzie jest najwyzsza dzietnosc w Europie

                  Uściślij jeszcze, czy stosują przed czy po, oraz jaki udział w tej
                  dzietności mają imigranci z krajów arabskich.
                  Ginekologa nie spytałam, niestety, o źródło, ale Ty też żadnych nie
                  podajesz :) Nie wrócę tam, by spytać, bo osoba ta okazała się
                  nieuczciwa zawodowo i mimo posiadanej wiedzy bez mrugnięcia zapisała
                  pigułki 17-latce. Pewnie pojedzie za to na wypasione szkolenie ;)
                  • aurita Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 11:13
                    > Uściślij jeszcze, czy stosują przed czy po, oraz jaki udział w tej
                    > dzietności mają imigranci z krajów arabskich.

                    przed, to sa znane fakty

                    > Ginekologa nie spytałam, niestety, o źródło, ale Ty też żadnych nie
                    > podajesz :)
                    ale zrodlo czego chcesz?

                    > podajesz :) Nie wrócę tam, by spytać, bo osoba ta okazała się
                    > nieuczciwa zawodowo i mimo posiadanej wiedzy bez mrugnięcia zapisała
                    > pigułki 17-latce.

                    acha wiec byla uczciwa tylko w kwersstii w ktorej ci pasowalo? a moze w obydwu
                    byla nieuczciwa?
                  • anab8 Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 10.01.10, 20:36
                    A na czym niby ta nieuczciwość polegała?
                    • echtom Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 11.01.10, 11:38
                      Że nie przeprowadziła wywiadu, nie uprzedziła o długofalowych
                      skutkach ubocznych i nawet nie wspomniała o innych metodach?
          • anab8 Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 10.01.10, 20:33
            Miśku, a z jakiej ty choinki się urwałeś/urwałaś?
            A może poślizgnąłeś się na lodzie i w głowę uderzyłeś????
      • tutuna Re: Kobiety nie chcą mieć dzieci to ich nie mają 11.08.09, 19:20
        Jesteś okrutna czy tylko głupia?...

      • monnap Re: Kobiety nie chcą mieć dzieci to ich nie mają 11.08.09, 23:43
        A ty skad sie urwales? Od Rydzyka? Zeby miec dzieci to trzeba tez
        miec na dzieci.
        • misiaczek1281 Bezpłodni to Egoiści i materialiści 12.08.09, 10:06
          Nie dość że egoiści to jeszcze materialiści...co za tępi ludzie
          jesteście...bezpłodni ludzie : dziecka adoptować nie chcecie? Czyli
          chcecie mieć dzieci ale tylko swoje? Na starość zostaniecie sami bo nie
          będzie miał kto do was przyjść i porozmawiać :)
          • tutuna Godny podziwu altriuzm... 12.08.09, 10:19
            Na starość zostaniecie sami bo nie
            > będzie miał kto do was przyjść i porozmawiać :)

            Godny podziwu altriuzm... Dziecko z bidula jako inwestycja na stare lata...
            A mnie się naiwnej wydawało, że adopcja winna opierać się na trosce i miłości, a
            nie na spodziewanych korzyściach w przyszłości.

            Poza tym, tak na marginesie, nikt nigdy nie ma pewności jaką starość zgotuje mu
            los - ale, żeby być tego świadomym, trzeba być choć ociupinkę dojrzałym...

            Oj Misiaczek, Misiaczek - mówią, że Pan Bóg, jak chce kogoś pokarać, to mu rozum
            odbiera - za co karze cię aż tak okrutnie?... ;-))
    • dragonfly79 Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 11.08.09, 17:00
      Musiałabym się położyć, żeby z tobą rozmawiać i zejść do twojego poziomu. Nie
      chce mi się.
    • agusek00 Re: Dziecko rodzi się w głowie 11.08.09, 17:10
      Nigdy nie jadłam tabletek anty. Nie stosowałam w zasadzie żadnej antykoncepcji.
      Adoptować nie mogę - mąż nie chce.
      Nie osądzaj innych, skoro ich nie znasz.
      • misiaczek1281 [...] 11.08.09, 17:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • dagmara-k Re: bo mąż nie chce dziecka?śmieszne HAHA 11.08.09, 18:52
          kompromis to jest dobry jak ja chce miec plytki w kuchni zielone a maz
          pomaranczowe, mozna zrobic w kratke. adopcja nie moze byc wynikiem kompormisu.

          podoba mi sie jak napisalas agusek.
          • gazeta.mi.placi Re: bo mąż nie chce dziecka?śmieszne HAHA 12.08.09, 13:49
            To jak rozwiążesz kwestię :żona chce-mąż nie.
            Nie można adoptować pół dziecka przecież :/
            Jaki "kompromis" proponujesz? W tym przypadku jedna strona musi ustąpić
            drugiej-nie ma innego rozwiązania.
    • 2-pswiecki Bezdzietność to nie choroba psychiczna...pocieszę 11.08.09, 17:57
      zmartwionych. Wystarczy raz stracić pracę gdy dziecko wymiotuje na
      świeżą koszulę, czego szef nie akceptuje, a choroba zamienia się w
      Really Big Luck.
    • arturoh Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 11.08.09, 17:59
      Brak slow na twoja glupote... Nie mialam ochoty na dziecko w wieku
      18 lat... taaaaak bralam tabletki a teraz staram sie o dzidziusia i
      jest to moja sprawa, a tobie nic do tego. Twoje zdanie nie
      interesuje mnie ani innych. Moze mialam zajsc w ciaze w liceum z
      uwczesnym chlopakiem??? Wiesz dam Ci rade misiaczku gluptaczku - jak
      nie masz nic madrego do powiedzenia to sie nie odzywaj w ogole... bo
      tak tylko sie osmieszasz... Moze powinnam dodac Buahah ale nie... to
      twoja domena.. wiec smiej sie gluptaczku ze swojej blyskotliwosci.
      Jestes zalosnym malym misiaczkiem gluptaczkiem... :-)))).
      A za wszystkie dziewczyny starajace sie o dziecko trzymam kciuki!!!
      Glowa do gory bedzie dobrze!!!!!!!!!!
      • zosia9 Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 11.08.09, 20:16
        Mam takie samo odczucie ak jedna z dziewcząt, która akże się leczy.
        Dobrze że powstał taki artykuł ale rzeczywiście do Pani psycholog
        nie wybrałabym się po porade. Szkoda że nie porozmawiali z panią
        Bogdą Pawalec albo chociaż nie odwołali się do jej książki.
        Oczywiście gadanie pani Nelly powinn skonczyć się w sądzie za
        opowiadanie głupot. Może powinnam ją podać jako urażnona a kase
        wyciągniętą od niej przeznaczyć na pomocinnej parze? (sama mam juz
        dziecko dzięki in vitro) Co wy na to?
        A inne wypowiedzi z tego wątku miłosiernie dla nich nie komentuje.
        Pozdrawiam
        • aisuga2 Re: gratuluję błyskotliwości, miśku 12.08.09, 14:23
          A ja (właściwie oboje) korzystałam (liśmy) z pomocy Tatiany i dzięki niej
          spojrzałam inaczej na pewne sprawy. Musieliśmy oboje złapać dystans i nauczyć
          się dogadywać a nie tylko mówić do siebie o tym co czujemy i jak radzimy sobie
          (lub nie radzimy...)z naszą niepłodnością. Dzięki temu, że odpoczęłam, bo
          wreszcie pojechaliśmy na prawdziwe wakacje (których plan układaliśmy jako jedno
          z "zadań domowych" :-) ), mój organizm też inaczej zareagował na leki i wreszcie
          się udało (po 6 latach...):-)
          Człowiek to zespół naczyń połączonych - psyche i soma muszą iść w parze, żeby
          udało się zajść w ciążę i ją szczęśliwie donosić... Ale nie wszyscy o tym
          pamiętają i skupiają się albo na samej medycznej albo na samej psychicznej
          części układanki...
          Chciałam jeszcze dodać, że jak poznawałam Tatianę pracowała w jednej z
          warszawskich klinik leczenia niepłodności więc ma doświadczenie w pracy z takimi
          specyficznymi przypadkami jak nasze.
    • placebo_99 Lepsi mają dzieci w naturalny sposób 11.08.09, 20:10
      Dokładnie sytuację przedstawiłem na swoim blogu:
      placebo99.blox.pl/2009/01/I-kto-jest-lepszym-czlowiekiem.html
      • aurita Re: Lepsi mają dzieci w naturalny sposób 12.08.09, 08:22
        heheheh placebo , dobre :D

        ale niestety to jest dokladnie co czlowiek nieplodny czuje: ze jest gorszym
        czlowiekiem
        Na szczescie jest wiele drog aby zostac rodzicem, naturalnym po IUI, IVF czy
        adopcyjnym.
    • adellante12 Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 10:19
      Natura miłościwie przez długi czas broniła sie przed degradacja... Jednostki
      chore słabe zwichrowane nie rozmnazały się... Teraz niestety... Postepujaca
      degrengolada genetyczna prowadzi do tego że rozmnaza się i podtrzymuje przy
      zyciu coraz to słabsze jednostki... Po co? Po to zeby za 10 20 lat katar albo
      wietrzna ospa stały się smiertelnymi epidemiami??
      • aurita Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 10:50
        No wlasnie jedne z wybitnych polskich genetykow stwierdzil ze nie rozumie
        dlaczego ratuje sie wczesniaki: wg niego prowadzi to do degradacji utrzymujac
        jednostki, ktorych natura chciala sie pozbyc, przy zyciu.

        (mnie osobiscie to zszokowalo....)


    • wen_yinlu Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 12:36
      Szkoda, że jest wciąż tyle mężczyzn, którzy swoją niepłodność traktują nie jak
      chorobę tylko jak ujmę na męskim honorze i zamiast próbować się leczyć udają
      obrażonych na cały świat.

      Jest sporo badań, które potwierdzają, że płodność mężczyzn pogarsza się, w
      jednych badaniach podano nawet, że średnio co rok ilość plemników w nasieniu
      zmniejsza się o 2.5% (badania na dużej grupie młodych dawców spermy w Nowej
      Zelandii). I to jest stały "trend" niestety, dotyczący mężczyzn z różnych
      krajów, młodych i sprawnych.

      W nowych badaniach (De Iuliis GN et al. 2009) udowodniono też, że
      promieniowanie z tel.komórkowych (wiem, brzmi dziwnie) stymuluje powstawanie
      wolnych rodników w plemnikach (są niezwykle wrażliwe na wpływy środowiska), co
      prowadzi do zmniejszenia ich żywotności, ruchliwości, a w końcu może poważnie
      uszkodzić DNA i taki plemnik do niczego się już nie będzie nadawać...

      Tak więc nie widzę powodu dla którego wszyscy tak bardzo skupiają się na
      kobietach, na psychice.
      To nasi wrażliwi mężczyźni i ich plemniki powinni zostać objęci opieką :)
      Tak samo u kobiet z wielokrotnymi poronieniami - często ich powodem jest słaba
      jakość spermy partnera (zmiany w błonach plemników, fragmentacja DNA)... a
      zwykle uwaga kieruje się na kobietę i to, że z nią może być coś "nie tak". To
      bardzo niesprawiedliwe.

      • gazeta.mi.placi Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 13:46
        Dokładnie.
        Każda kobieta przed innymi badaniami powinna wysłać swojego partnera na badania
        spermy.Szybciutko się okaże,że w 50% to nie ona będzie musiała się leczyć.
    • gazeta.mi.placi Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 13:44
      A czemu nie adopcja?
      Pomimo (znam już ten Wasz oklepany argument,że część dzieci z DD ma
      nieuregulowaną sytuację prawną) tego jest wiele dzieci do adopcji z
      uregulowaną sytuacją prawną,ale kolejek chętnych nie ma bo np. mają już dwa
      latka i nie są noworodkami.
      Do nich naprawdę nie ma tych mitycznych "kolejek" a i sytuację prawną też
      (przynajmniej część z nich) ma uregulowaną.
      • tutuna Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 14:10
        > A czemu nie adopcja?

        To nie jest kwestia postawienia NIE adopcji. Chodzi o to, żeby była to decyzja
        przemyślana, a nie wynik alternatywy "skoro cierpisz na niepłodność, to nie
        możesz się leczyć stosując najnowocześniejsze metody (wtedy wg niektórych postów
        jesteś "egoistą") tylko adoptujesz".

        Adopcja to nie kaszka z mleczkiem. Raz, że droga do niej to od strony formalnej
        często prawdziwa droga przez mękę, a dwa, że adoptując trzeba się liczyć z
        trudnościami, które niesie ze sobą przysposobienie dziecka, jak chociażby tak
        prozaiczny fakt, że nie wie jak wygląda chleb w bochenku (zaraz na mnie wszyscy
        napadną, ale przykład jest autentyczny ;-) bo dotąd wychowywało się w instytucji
        i chleb widziało jedynie w kromkach. Może się pojawić również, nawet ukryty FAS
        (bo matka piła w czasie ciąży i właśnie z tego powodu odebrano jej prawa
        rodzicielskie) a to już naprawdę jazda dla zaawansowanych.
        Dziecko z bidula, zawsze , czy się tego chce czy nie, jest dzieckiem "z
        przeszłością" i żadne zaklinanie rzeczywistości tutaj nic nie da.

        Dlatego też szafowanie adopcją jako lekiem na bezpłodność jest, moim zdaniem,
        lekkomyślnością i brakiem wyobraźni.
        TO musi być przemyślana, wielokrotnie przedyskutowana decyzja obojga małżonków.
        Kochanie cudzego dziecka to wyboista droga i przed jej podjęciem trzeba się
        zastanowić.

        > Pomimo (znam już ten Wasz oklepany argument,że część dzieci z DD ma
        > nieuregulowaną sytuację prawną) tego jest wiele dzieci do adopcji z
        > uregulowaną sytuacją prawną,ale kolejek chętnych nie ma bo np. mają już dwa
        > latka i nie są noworodkami.

        To nie jest oklepany argument - to jest fakt. W najbliżej mi znanym DD na 30
        dzieci żadne nie ma uregulowanej sytuacji prawnej. Podobnie jest w innych
        znanych mi placówkach (dzieciaki gotowe do adopcji, to nawet nie procent, a
        promil). Prawdą jest też, że im starsze dziecko, tym trudniej z
        przysposobieniem, ale rzecz dotyczy najczęściej niemal nastolatków, których
        sytuację rodzinną latami regulował sąd.
        W Polsce niestety jest tak, że do DD nie trafiają najczęściej rzeczywiste
        sieroty (te, z kolei najczęściej znajdują opiekę wśród bliżej i dalszej rodziny)
        a sieroty społeczne.

        • gazeta.mi.placi Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 14:37
          Twoje własne dziecko też może urodzić się może niekoniecznie
          z FAS,ale o wiele większą wadą lub chorobą(nie wszystkie choroby
          i wady są wykrywane przez USG).I co wtedy? Wyrzucisz?
          Są w pełni zdrowe dzieci z DD jak i chore z "normalnych" rodziców.
          Nie przewidzisz tego.Znam dużo ciężko chorych dzieci (przez pewien czas
          obracałem się w tego typu towarzystwie) - wszystkie mi znane nie były z Domu
          Dziecka,były dziećmi naturalnych rodziców,nie
          z patologii,często wykształconych).
          Kochanie naturalnego dziecka to też nie bułka z masłem (wiele kobiet
          ma problem choćby z depresją poporodową i brakiem miłości do WŁASNEGO
          dziecka,często nawet planowanego i urodzonego w dobrym okresie).Ile jest postów
          (choćby na forach dla rodziców) że matka ma problem z uczuciami i cierpliwością
          do WŁASNEGO dziecka.
          Nie są to matki adopcyjne tylko naturalne.
          A jest dużo dzieci z uregulowaną sytuacją prawną do których nie ma kolejek-może
          akurat w nie najbliższym Ci DD,ale są.




          • tutuna Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 15:16
            Chyba się jednak nie rozumiemy..

            Skąd Ci się wzięło wyrzucanie chorych dzieci?!
            Nijak z mojego postu nie wynika.
            Tak samo jak nijak nie wynika, że dziecko naturalne będzie zawsze zdrowe! Skąd
            to myślenie!
            Proszę o ponowne przeczytanie mojego postu.

            Dla jasności: piszę jedynie, że adopcja to nie jest zabawa w tatusia i mamusię -
            te dzieciaki już raz skrzywdzono, nie należy ich krzywdzić ponownie brakiem
            rozsądku dorosłych, którym wydaje się, że mają receptę na wszystkie problemy
            tego świata.

            • gazeta.mi.placi Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 15:40
              To dlaczego piszesz,że dziecko z DD to na pewno FAS albo inne zaburzenia
              psychiczne,a o chorobach "naturalnych" dzieci milczysz-jakby naturalne dzieci w
              ogóle ciężko nie chorowały
              i zawsze rodziły się zdrowe.
              Podnosisz temat chorych lub zaburzonych dzieci z DD to dlaczego nie podniesiesz
              tematu chorych naturalnych dzieci? One nie chorują?
              Nigdy nie mają zaburzeń psychicznych? Nie rodzą się czasem z różnymi
              przewlekłymi chorobami? Bądź konsekwentna-piszesz o różnych zaburzeniach dzieci
              z domu dziecka,napisz także o chorobach
              i zaburzeniach dzieci naturalnych,chyba,że tylko te z domu dziecka są chore lub
              zaburzone,a naturalne są "cacy".
              Zgadza się,że trzeba odpowiedzialne podejść do adopcji i wiele przemyśleć.
              Dziecko naturalne też nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów (nie tylko to
              "wstrętne" adopcyjne)-ile par (rodziców naturalnych-nie adopcyjnych) rozpadło
              się nawet już w dwa lata (znam taki przypadek)po urodzeniu
              wymarzonego,wymodlonego (czasem też z invitro) WŁASNEGO dziecka.
              WŁASNE dziecko (ani to z DD) faktycznie nie gwarantuje rozwiązania problemów.

              • tutuna Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 18:29
                > To dlaczego piszesz,że dziecko z DD to na pewno FAS
                w którym miejscu?

                tylko te z domu dziecka są chore lub
                > zaburzone,a naturalne są "cacy".

                Albo jesteś okrutny, albo nie rozumiesz moich postów. Dlaczego nazywasz dziecko
                adopcyjne "wstętnym"? Nie rozumiem. Napisałam, że te dzieci niosą ze sobą bagaż
                doświadczeń i to trzeba brać pod uwagę, a nie, że są "gorsze" lub "wybrakowane".
                Choroby się zdarzają wszystkim i wszędzie (jeśli upierasz się, żebym
                wypowiedziała się i na ten temat), i to jest chyba wiadome powszechnie - i
                ludzie różnie na nie reagują. Jednego rodzica choroba dziecka uczyni twardszym,
                innego załamie. Ale tych "eksperymentów" (czy ktoś da radę czy nie) nie można
                fundować dzieciom z placówek opiekuńczo - wychowawczych! One już zostały
                skrzywdzone - dlatego też te dzieciaki trzeba kochać, nawet bardziej, bo już
                swoje wycierpiały, a nie leczyć nimi własne braki.Nie każdy nadaje się na
                rodzica adopcyjnego. Nawet jeśli dla własnego chorego dziecka byłby cudownym,
                cierpliwym rodzicem.
                Dlatego stawianie prostego znaku równości pomiędzy walką z niepłodnością a
                adopcją uważam za kompletnie nietrafione. Te dzieci zasługują na to, aby trafić
                do mądrych domów.
                Prościej już wytłumaczyć tego nie potrafię.

                P.S.Pracuję z dziećmi z DD 8 lat
      • elawula5 Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 14:12
        Co wiesz na temat adopcji ? Jestem mamą adopcyjną. Na moje dziecko czekałam długo, więc nie pisz proszę, że nie ma kolejek !!!
        • gazeta.mi.placi Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 14:27
          Do dziecka w wieku 5 lat powiedzmy także są kolejki? Pierwsze słyszę.
          Noworodki i niemowlęta to wiadoma sprawa.
          • tutuna Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 15:26
            Przeciętny czas oczekiwania rodziny zakwalifikowanej do przysposobienia dziecka
            (czyli już po szkoleniu i większości papierologii, która też swoje zajmuje) to
            ok. 2 lata.

            Jakkolwiek jest to wartość średnia, co oznacza, że są tacy, co nie czekają wcale
            i tacy, co czekają latami.

            Poza tym (oprócz wieku, który jest istotnym czynnikiem) ważne jest, żeby między
            dzieckiem a potencjalnymi rodzicami, mówiąc kolokwialnie "zaiskrzyło" - to nie
            jest towar, który bierze się następny z półki i z tym może być różnie.
            • gazeta.mi.placi Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 15:32
              A co jeśli matka zachoruje na depresję poporodową i nie zaiskrzy pomiędzy nią a
              jej naturalnym dzieckiem?
              To także się zdarza.
              • tutuna Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 18:36
                > A co jeśli matka zachoruje na depresję poporodową i nie zaiskrzy pomiędzy nią a
                > jej naturalnym dzieckiem?
                > To także się zdarza.

                Albo wykazujesz wyjątkowo złą wolę, albo naprawdę nie rozumiesz tego, co piszę.
                Dziecko z DD ma prawo trafić do rodziny, w której będzie się dobrze czuło, a nie
                do "pierwszej z listy" . Powtórzę po raz (właściwie nie wiem już który) ono już
                zostało raz skrzywdzone - nie może być skrzywdzone drugi raz przypadkowych
                wyborem, dlatego tak ważna jest ta iskierka. Szczególnie w przypadku starszych
                dzieci.
    • keradk [...] 12.08.09, 14:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • aisuga2 Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 14:28
        taaaaaa.... no coż... grunt to dobre samopoczucie. I to by było na tyle jeśli
        chodzi o komentarz do powyższych refleksji.
        • zosia9 Re: Dziecko rodzi się w głowie 12.08.09, 20:14
          Większość z was niestety popełnia błąd zakładając ze adoptować może
          para która nie moze mieć własnych dzieci. Nie prawda. Adoptować moze
          każdy kto czuje taką potrzebe ( oczywiście o możliwości decyduje
          dalej Ośrodek Adopcyjny)
          Dlatego jak wysuwacie tutaj argumenty o "biednych sierotkach" (co
          zawsze mnie oburza)co to nikt ich nie chce, dlaczego sami płodzicie
          dzieci w "naturalny sposób"? Po co rodzić dzieci skoro mozna
          adoptować te niechciane????? A jednak chcecie mieć "własne"!!!!
          Dlatego tysiące osób poddają się leczeniu. I jak następnym razem
          ktokolwiek napisze że można adoptować, proszę sobie odpowiedzieć na
          pytanie dlaczego samemu się tego nie robi. Argumentów od osób które
          nie adoptowały dziecka nie przyjmuje. A rodzice tzw "adopcyjni" całe
          szczęście nie porywają się na ckliwe opowiastki i granie na emocjach.
          • aurita Re: Dziecko rodzi się w głowie 13.08.09, 07:39
            Brawo Zosia!!!!!!
            Popieram!!!!

            gazeta : czy ty bedziesz adoptowal? a moze juz adoptowales? i to 5 latka?
            nie??? dlaczego??? DLACZEGO??? dlaczego wolisz wlasne a nie z DD? Ty wstretny
            egoisto! W DD tyle dzieci do adopcji a ty bedziesz naturalne plodzil??

          • echtom Re: Dziecko rodzi się w głowie 13.08.09, 08:47
            Zgadzam się. Ja np. nie mogłabym adoptować dziecka, bo zwyczajnie
            dzieci nie lubię i instynktu macierzyńskiego wystarczyło mi tylko na
            własne. Mogłabym oczywiście wziąć dzieciaka z domu dziecka i
            stworzyć mu normalne, domowe warunki, ale z całą pewnością nie
            potrafiłabym go pokochać jak swojego. Adopcja to rozwiązanie tylko
            dla ludzi z ogromnym, "wszechogarniającym" instynktem rodzicielskim,
            niezależnie od tego, czy mają własne dzieci, czy nie.
    • bezdzietna27 Dziecko rodzi się w głowie 13.08.09, 20:01
      jak czytam co tu niektórzy piszą (szczególnie misiaczek) to mi włosy na głowie
      się jeżą. Łatwo jest radzić komuś jak się samemu nie doświadczyło takich
      przeżyć...
      Na przykład co poradzić komuś kto został zgwałcony? albo komuś kto doświadczył
      przemocy w rodzinie? albo komuś kto zwyczajnie jest nieszczęśliwy? ja też
      wołałam pomsty do nieba dla kobiet które wielokrotnie usuwały ciążę ale po
      zastanowieniu stwierdziłam że nie wiadomo co ja bym zrobiła gdybym miała
      ciężkie warunki, zachodziła w ciążę nawet zabezpieczając się i zwyczajnie nie
      miała już siły na olejne dzieci. Teraz jestem pewna że nigdy nie usunęłabym
      ciąży ale to pewnie dlatego że nie jestem w tej sytuacji.
      Dlatego denerwuje mnie że ci, którzy nie mają pojęcia o leczeniu niepłodności
      bądź adopcji tak żarliwie się udzielają w tym temacie.
      Mam 27 lat, za mąż wyszłam gdy miałam 20 lat. Nie robiłam żadnej kariery, nie
      poszłam na studia- moim życiowym planem było być żoną i matką. Niestety mąż
      należy do tych % mężczyzn dotkniętych "CHOROBĄ CYWILIZACYJNĄ" ( bo tak to się
      teraz nazywa? czy psychiczną blokadą czy jak tam znowu wymyślą). Po długim
      namyśle stwierdziliśmy że zanim adoptujemy dziecko spróbujemy zrobić wszystko
      aby począć własne, żebyśmy kiedyś nie żałowali że nie spróbowaliśmy, nie
      wykorzystaliśmy dobrodziejstw nauki. Zamożni nie jesteśmy, zwykli ludzie ze
      średnim wykształceniem, pracujący za najniższą krajową- oboje (więc
      niepłodność nie dotyka tylko bogatych i karierowiczów po 30-tce). Leczenie
      było wieloletnie, bardzo kosztowne (kredyty na wiele lat) i często bolesne.
      Udało się za 2 razem ale nie na długo, bo poroniłam (słaby zarodek). I tu
      odezwał by się pewnie ten co pisał o naturalnej selekcji... może tak jest, nie
      wnikam. Ale skoro ktoś kto potrzebuje przeszczepu wątroby czy serca jest
      leczony to dlaczego nie my? można było by dać tym ludziom umrzeć- przecież są
      słabymi jednostkami, a niech tam... sobie umierają, co nas to obchodzi. Dopóki
      nas to nie dotyczy to ich problem. Może powinnie do psychologa pójść, może
      problem tkwi w psychice?????
      Co do adopcji to również jest to proces długotrwały i niezbyt przyjemny.
      Najpierw dokumenty z pracy, zaświadczenia o zarobkach, oglądanie wszystkich
      kątów w domu przez ludzi z OAO, testy psychologiczne (malowanie obrazków- jak
      dzieci), podchwytliwe pytania mające na celu sprawdzenie czy się znamy na
      wylot, kochamy, czy się kiedyś nie rozstaniemy- a tego nawet my nie wiemy, czy
      pokochamy dziecko adopcyjne- będziemy się starać, ale przecież nie mam
      pewności- nie pstryknę i nie pokocham na zawołanie, tak jak by wam ktoś teraz
      przyniósł dziecko np. sąsiada i powiedział- kochaj je!). Bardzo chcę być mamą
      dlatego adoptuję dziecko, ale nie tylko po to żeby miało mamę i tatę, teraz
      myślę o sobie- żebym została matką. Czy od kobiet w ciąży wymaga się żeby
      chciały tych dzieci tylko dla ich dobra? Nie! będąc w ciąży myślą o tym jak po
      raz pierwszy ONE przytulą swoje dziecko i co będą czuły. A nie co to dziecko
      będzie czuło, bo to przychodzi potem.
      Wracając jeszcze do adopcji- zapisałam się do OAO w lutym i już byliśmy 109
      parą w tym roku, więc ludzie jednak adoptują dzieci. Ale mimo że domy dziecka
      są przepełnione- to o dziwo- dzieci nie ma. Może faktycznie wiele nie ma
      uregulowanych sytuacji prawnych albo są już nastolatkami. Kolejka jest bardzo
      długa. Po pół roku nie odbyłam jeszcze nawet warsztatów. A po warsztatach
      czeka nas 2-3 lata oczekiwania na dziecko. To naprawdę są straszne przeżycia
      być na marginesie społeczeństwa ( nie mieć dzieci), nie spełniać się jako
      matka (mimo najśmielszych pragnień), nie móc się leczyć z fizycznych
      dolegliwości (nasza niepłodność) z obawy przed tym sądem jaki nad nami wszyscy
      wykonują- społeczeństwo i Kościół.
      Jak chcesz mieć własne dziecko i leczysz się- to jesteś- jak to napisał
      misiaczek- EGOISTĄ co żarł tabletki antykoncepcyjne (ja ie brałam), a jak
      chcesz adoptować to też jest mnóstwo głupich pytań i pretensji (np.czemu nie
      starsze dziecko? przecież nie adoptuję 16-letniego dziecka!). Tak więc oburza
      mnie taka dyskusja i ględzenie o tym co my- niepłodni- powinniśmy zrobić a co
      nie. Ludzie! szczególnie ty- misiaczek- zajmijcie się własnymi problemami, a
      jak ich nie macie to obejrzyjcie telenowelę i zróbcie sobie sąd nad nimi
      zamiast zaglądać w cudze tyłki i liczyć im tabletki antykoncepcyjne lub ilość
      lat na koncie...
      • jackie71 Re: Dziecko rodzi się w głowie 04.11.09, 22:07
        Bezdzietna, mam nadzieje, że Misiaczek i jej "przyjaciele" przeczytają Twojego
        posta. Znam podobne przypadki, jak Twój. Życzę powodzenia.
    • thazin ?????? 04.09.09, 21:23
      Zgadzam sie ze stres ma wplyw na hormony i uklad immunologiczny. Ale nie
      zgadzam sie ze stres spowodowany praca czy "niezachodzeniem w ciaze" moze
      spowodowac nieplodnosc. Jest to stanowczo za duze uproszczenie i pachnie mi
      tania reklama uslug. I jesli rzeczywiscie sa psycholodzy, ktorzy daja komus
      nadzieje - ze sama
      psychoterapia moze pomoc - ciekawe czy daja tez gwarancje...

      Jesli mowimy o stresie - to stosunkowo krotki okres zycia w stresie nie ma az
      takiego wielkiego wplywu. Co innego dlugoterminowy stres. Np. wysokie
      oczekiwania stawiane dziwczynkom oraz polskie szkolnictwo - moga powodowac ze
      co bardziej ambitne dziewczynki zyja w stresie od 6-go roku zycia. I to sie
      kumuluje powodujac pozniej problemy w doroslym zyciu. Zapominamy tez ze stres
      dla organizmu to tez halas, czy dieta odchudzajaca/glodowka, niedobor snu ...
      Ale na taki stres psychoterapia nie pomoze. Zreszta nie da sie cofnac skutkow
      dlugoterminowego stresu.

      Mialam problemy najpierw z niezachodzeniem a pozniej z utrzymaniem ciazy. Moj
      ulubiony ginekolog - bajki o wplywie stresu podsumowal tak "gdyby stres mial
      az taki powazny wplyw na plodnosc to ludzkosc by juz wyginela...".

      U mnie problemy nie byly ginekologiczne (ani psychika) ale tarczyca i
      immunologia. Dzieki internetowi i forum na portalu
      www.nasz-bocian.pl szybko znalazlam skuteczna pomoc.

      Zapominamy tez czesto o skazeniu srodowiska i Czernobylu (nawet jesli kogos
      nie bylo na swiecie w momencie wybuchu - jego/jej rodzice byli i to niestety
      pozniej "siedzi" w genach).
      Nawet jesli nie powoduja one wprost nieplodnosci u kobiet, moga powodowac
      problemy z ukladem immunolog. i hormonami. Jesli dodamy do tego
      niewysypianie sie (tez podnosi kortyzol ale tez dodatkowo powoduje problemy z
      prolaktyna), zle odzywianie sie i
      siedzacy tryb zycia (duzy poziom tluszczu tez moze powodowac zaburzenia
      rownowagi hormonalnej) to juz wystarczy, nie trzeba stresu (w tradycyjnym
      znaczeniu tego slowa) zeby miec problemy z zajsciem w ciaze.

      Tak naprawde moznaby jeszcze wiecej szukac - np. przebyte choroby, czy
      szczepionki tez maja wplyw na uklad immunologiczny. A tabletki antykoncepcyjne
      - moga spowodowac powazne problemy z hormonami.

      Ginekolodzy czesto nie szukaja dlugo przyczyn bo tych przyczyn moze byc
      MNOSTWO, koncentruja sie na LECZENIU czyli na pomocy w zajsciu w ciaze.
      Zycze powodzenia wszystkim starajacym sie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka