30.03.14, 11:22
Na ogół było tak że jak bito świniaka na wesele to na stole było wszystko prócz kaszany - szynki były kiełbasy schaby balerony i polędwice ale kichy nie było smile na swoje wesele własnoręcznie robiłem wyrób z gościem który słynął w okolicy z dobrych wyrobów, całą dobę mieliliśmy kręciliśmy i wędziliśmy. Gdy na własnym weselu byłem już nieźle napier...ny podszedł do mnie gość z żoninej strony i pyta, a gdzie jest kicha ku.wa jest, opierd..ł bym kaszanę na ciepło pod stakana - i puszcza do mnie oko. Pomyślałem se ,fakt, kichy nie ma ale gorzała jest więc wal się gościu. Może dlatego powstała ta piosenka ?





Obserwuj wątek
    • debi_bebi Re: Pytanko 30.03.14, 14:27
      Na moje wesele też stryj świniaka ubił i wyroby robiliśmy, w tym kaszankę, ale kompletnie nie pamiętam, czy ona znalazła sie potem na stole, czy nie.
      No ale wtedy kaszanka to nie był specjalny rarytas, ani wykwintne danie, więc ...chyba nie jej nie było?
      • czarek_sz Re: Pytanko 30.03.14, 15:50
        Zdecydowana większość nie pamięta czy na ich weselu była kiszka czy nie była - o świniobiciu mówię własnym sumptem. Ale że gorzała na weselu była to już wie każdy weselnik. Chociaż, znałem takie jedno, że młodzi zażyczyli sobie wesele bezalkoholowe. Nie byłem na nim chociaż mogłem ale podobno kicha była - na tym weselu wink
        • debi_bebi Re: Pytanko 30.03.14, 17:07
          Kicha była, że bez alkoholu? No trocheęsię nie dziwię, bo większość z nas to raczej tradycjonaliści, co przyzwyczajeni są, że takie okazje należy odpowiednio pokropić .
          Zresztą przy takiej masie żarcia przynajmniej odrobina alkoholu jest wskazana - na lepsze trawienie. Inaczej po pierwszym daniu miny wszystkim rzedną smile
          • czarek_sz Re: Pytanko 30.03.14, 17:28
            Słyszałem taką wersję. Że podobno rzeźnik szykujący weselną zagrychę prócz kasy bierze kichę jako tzw dodatkowy niepisany bonus. Nie wiem nie znam się nie orientuję się itd smile
        • grzech_o_1 Re: Pytanko 30.03.14, 18:05
          Kumpel mi o takim opowiadał. W rodzinie [zasobni jak cholera]. Był z rodzicami. Przyjazd z Kościoła, tradycyjny obiad, żarcia od jasnej cholery. Muzyka i........................ żadnej flaszki. Jedyne co było na stołach, to w salaterkach wiśnie kandyzowane w alkoholu.
          Dwie godziny i było po weselu. Goście się kolejno zmyli.
    • grzech_o_1 Re: Pytanko 30.03.14, 18:01
      Bywałem na prawdziwych weselach wiejskich [jeszcze przy naftówkach]. Ale na takim ostatnim, to chyba w 1964 roku. I kicha i salcesony i galareta chyba była. Teraz, kicha krwista "nie przystoi". Co by goście powiedzieli. Poruta na sto fajerek.
      Bodaj około 1958, na wsi na Lubelszczyźnie, u rodziny, jako było we zwyczaju wiejskim, ślub w Kościele i wesele oczywiście w niedzielę. Lato. Stoły na podwórzu. zaproszony prosto z Kościoła był oczywiście proboszcz. I przy stole, tylko przed nim, na całe wesele, była flaszka monopolówki. Czysta czerwona lakowana.
      Całe wesele na bimbrze. Caluśkie.
      Wiele zależy chyba od regionu. Może zależało? Bo w Wielkopolscce na weselach było podobno od cholery ciast przeróżnych.
      A świniobicie jak pamiętam? Oczywiście weteryniarz był. Jedna polędwiczka i chyba ze 2 kg schabu było jego. Ale świnia miała ze 150 minimum.
      A masarzowi trzeba było od ręki jeszcze parujący móżdżek usmażyć na maśle. I dwie porządne lufy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka