25.02.12, 17:07
Maj 1953 roku, miasto K. Biegnę z kolegą (którym? nie pamiętam nazwiska ani imienia, nie pamiętam, jak wyglądał) na cmentarz, na ukrytą z szpalerem gęstych bzów działkę niemieckich grobów; regularne prostokąty sektorów, niemal białe, betonowe krzyże kilkudziesięciu żołnierzy padłych w walkach o Pomorze, na przełomie 44 i 45 roku,
pośrodku krzyży runy SS, i daty życia. Miałem jedenaście lat, żyłem.

Oni, kiedy ginęli, byli starsi zaledwie o sześć siedem lat. Kiedy byli w naszym wieku, chodzili, wiedziałem, do tych samych szkół, wspinali się w parku na te same drzewa, mieszkali w tych samych co my domach.

15 maja 1953, imieniny Zofii, na poboczu tej właśnie części cmentarza rosły dziko najpiękniejsze irysy, chmury fiołkowo-białej niebieskości.

Kwiaty dla nauczycielki geografii, pani Oleszko.

Była najstarsza w szkole, zbliżała się chyba do osiemdziesiątki. Nie wiem, kto i z jakiego powodu podtrzymywał jej obecność w szkole, mimo wyraźnych oznak postępującej demencji, mimo ostro-stalinowskiego reżimu nieustannych apeli i zbiórek z odliczaniem, zaprowadzanego
przez paradującego w wojskowej bluzie młodego kierownika-zetempowca.

Hymn postępowej młodzieży –

„Naprzód, młodzieży świata,
nas braterski połączył dziś marsz.
Groźne przeminą lata
hej, kto młody,
pójdź z nami i walcz!
Na lądzie i na wodzie,
na wschodzie, na zachodzie,
w marszu po szczęście, pokój i radość
zgodnie nasz dźwięczy krok.

Nie zna granic ni kordonów pieśni zew,
pieśni zew, pieśni zew.
Więc śpiewamy, nie zamilknie wolny śpiew,
wolny śpiew, wolny śpiew!
Przez cały świat słowa pieśni tej niech niesie wiatr!
Nie zamilknie, nie ucichnie wolny śpiew,
wolny śpiew, wolny śpiew!”

Śpiewaliśmy, naśladując kolegów ze starszych klas - „Nie zna granic ni kondonów”.

Ale pani Oleszko uczyła nas innej piosenki, przekazując nam dziewiętnasty wiek i zaprzeczenie rewolucji - ciągłość czasu.

„Kołłątaj mama kuku,
Mazura nam kukała,
Obertasa-wykrętasa,
Sztundurundu-dana”

Mam w pamięci jej obraz, siwa głowa, spłowiałe niebieskie oczy, ręce pokryte brązowymi plamami, opuchnięte nogi, brązowe pończochy; pewnego dnia na wykoślawionych trzewikach nagle ósemka grubych, szaroróżowych majtek, po chwili jej zakłopotany wzrok.

Powtarzała: kochane dzieci, tak, są rocznice, ale musicie pamiętać, że siedemnastego września odbył się czwarty rozbiór Polski. Nie wiedziałem, o co chodzi z tym rozbiorem. Ale zapamiętałem.

Pani Oleszko kochała nas. Byliśmy jej ostatnią klasą.

Obserwuj wątek
    • pro100 kręcisz 26.02.12, 07:53
      swój amarcord?
      • perli raczej, 26.02.12, 17:19
        nie, bo zamiast ludystycznego cyca, jak u Felliniego, mamy tu irysa
        • pro100 Re: raczej, 26.02.12, 19:22
          perli napisała:

          > nie, bo zamiast ludystycznego cyca, jak u Felliniego, mamy tu irysa
          >
          idzie o zasadę konstrukcji a nie cyca
          • perli Re: raczej, 26.02.12, 19:34
            najdoskonalszą konstrukcję cyc ma, a jakiś za przeproszeniem irys, kwiat
            • perli Re: raczej, dwa 26.02.12, 19:38
              najdoskonalszą konstrukcię to cyc ma, a nie jakiś za przypraszadłoszczeniem, irys, znaczy się, chyba kwiat
              • marouder-e Ty sie Perli wez za siebie, bo zostaniesz w koncu 27.02.12, 01:22
                ..lesbijka!
    • rusec11 Re: Irysy 01.03.12, 15:43
      cepekolodziejwnuks napisał:

      Maj 2003 roku, klewki, z kolegą (którym? nie pamiętam nazwiska ani imi
      enia, nie pamiętam, jak wyglądał) na cmentarz, na ukrytą z szpalerem gęstych bz
      ów działkę wyklętych grobów; regularne prostokąty sektorów, niemal białe, bet
      onowe krzyże kilkudziesięciu żołnierzy padłych w walkach o Kandfagar, na przełomi
      e 2004 i 2005 roku, pośrodku krzyży runy półksieżyca, i daty życia. Miałem jedenaście lat, żyłem.
      Oni, kiedy ginęli, byli starsi zaledwie o sześćnaście siedemnaście lat. Kiedy byli w naszym wieku, chodzili, wiedziałem, do tych samych szkół, wspinali się w parku na te
      same drzewa, mieszkali w tych samych co my domach. 15 maja 2003, imieniny Pierfodii, na poboczu tej właśnie części cmentarza rosły dziko najpiękniejsze romaszki, chmury fiołkowo-białej niebieskości. Kwiaty dla nauczycielki geografii, pani Pierdulko-Olewko. Była najstarsza w szkole, zbliżała się chyba do piecdziesiątki. Nie wiem, kto i z jakiego powodu podtrzymywał jej obecność w szkole, mimo wyraźnych oznak postępującej demencji, mimo ostro-solidurnowaściego reżimu nieustannych apeli i zbiórek z odliczaniem, zaprowadzanego przez paradującego w wojskowej bluzie młodego kierownika-POwca.

      Hymn POstępowej młodzieży –

      „Naprzód, młodzieży świata,
      nas demokratyczny połączył dziś marsz.
      Groźne przeminą lata
      hej, kto młody,
      pójdź z nami i walcz!
      Na lądzie i na wodzie,
      na wschodzie afganistanu, na zachodzie iraku
      w marszu po szczęście, pokój i radość
      zgodnie nasz dźwięczy krok.
      Nie zna granic ni kordonów pieśni zew,
      pieśni zew, pieśni zew.
      Więc śpiewamy, nie zamilknie wolny śpiew,
      wolny demokratyczny śpiew, wolny solidurnaściowy śpiew!
      Przez cały świat słowa pieśni tej niech niesie wiatr!
      Nie zamilknie, nie ucichnie wolny śpiew,
      wolny demokratyczny śpiew, wolny amerykański śpiew!”
      Śpiewaliśmy, naśladując kolegów ze starszych klas - „Nie zna granic ni kondonów”.

      Ale pani Pierdulko- Olewko uczyła nas innej piosenki, przekazując nam dziewiętnasty wiek
      i zaprzeczenie rewolucji - ciągłość czasu.

      „Walęsa ma kuku,
      Mazura nam kukała,
      Obertasa-wykrętasa,
      Sztundurundu-dana33”

      Mam w pamięci jej obraz, siwa głowa, spłowiałe niebieskie oczy, ręce pokryte br
      ązowymi plamami, opuchnięte nogi, brązowe pończochy; pewnego dnia na wykoślawio
      nych trzewikach nagle ósemka grubych, szaroróżowych majtek, po chwili jej zakło
      potany wzrok.

      Powtarzała: kochane dzieci, tak, są rocznice, ale musicie pamiętać, że 4/18 czerwca odbył się czwarty rozbiór Polski. Nie wiedziałem, o co chodzi z tym rozbiorem. Ale zapamiętałem. Pani Olewko-Pierdulka kochała nas. Byliśmy jej ostatnią klasą.

      do budy owca

      big_grin

      smile
      • marouder.com.pl Co ciebie dzis tak popjordolilo, Ruskij? 01.03.12, 16:07
        Moze bys tak zastosowal stereotypowy pokhuizm co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka