leziox
03.01.18, 10:35
No to sobie wczoraj wykrakałem przez ten wierszyk od Urszulki, deszcz, prawie co tsunami, padające na szosę co chwilę drzewa i zablokowane wszystkie trasy.
Dopiero po trzeciej próbie oraz jeździe 2 km do tyłu udało sie wybrać właściwą, bo prawie nie zablokowaną drogę prowadzącą do domu. Tam trzeba było tylko trochę przesunąć po barierce energochłonnej zwalone drzewo ktore szczęśliwie dało się rozbujać i parę metrów zjechało do przepaści. I już można było przejechać.
Deszcz pada nadal.