08.06.18, 10:52
Zguby, sztuk parę, meldować się!
Jeszcze nie całkiem lato, jeszcze można coś napisać i popisać się elokwencją a kto nie ma czym się popisać, to też może popisać- i coś napisać.
Obserwuj wątek
            • leziox Re: Zguby 06.11.18, 23:16
              Miło tak jak sie ktos nawet raz na dwa lata, ale pamięta i zajrzy.
              Rybcia ale masz pare klapsów na tyłek zaległych i nie ma to być nagroda big_grin
                            • dunajec1 Re: Zguby 08.11.18, 18:41
                              Otoz to. "..krokodyla daj mi luby....."
                              No za dwa tyg. pojade do krainy krokodyli to moze jakiegos malego....., a aligator nie moze byc?
                              • leziox Re: Zguby 08.11.18, 22:03
                                To w sumie jeden ch.j, tylko w innym opakowaniu.
                                W ogóle widział ktos Igę? Czy ona też szuka forkodyla?
                                A Black Sandrę widział kto?
                                • iga1 Re: Zguby 15.11.18, 11:39
                                  Ja szukam faceta do kręcenia śrub... Dla mnie skręcenie krzesełka Ikea to już szczyt możliwości technicznych, więcej nie zdołam. A po przeprowadzce kilka rzeczy by się zdało poprawić...A co do ch... wymyśliłam kiedyś suchar dnia - na co kobietom faceci, no właśnie tylko na ch...(ewentualnie do noszenia mebli i skręcania, ale to kobiety też potrafią, oprócz mnie)
                                  • leziox Re: Zguby 09.11.18, 12:17
                                    Jak otworzy paszczę to można mu wrzucić w nią cegiełkę albo dwie. Tak obciążony krokodyl pójdzie zaraz na dno i będzie spokój.
                                          • iga1 Re: Zguby 11.11.18, 19:41
                                            My jesteśmy znajdki-zguby, znalazł nas Uszatek Gruby. Pytanie za sto (flaszek?) Czy Lezio jest gruby? A czy chociaż uszaty? I czy aby nie cienki w uszach? Oj pytań dużo się zebrało...
                                            • leziox Re: Zguby 12.11.18, 01:05
                                              Mam 196 cm wzrostu, oczy koloru zielono piwnego czyli browarnianego, waże 104 kg, mam uszy jak każdy, nie jestem misiem, a co do cienizny w uszach, każdy moze się przekonać, zapraszając mnie na Wigilię, gdzie podobno stoi micha dla wędrowca.
                                              Jeszcze jakieś pytania?
                                              • rybka.11 Re: Zguby 13.11.18, 14:00
                                                OOOOooooo smile Jaki Ty wysoki - do nieba w zasadzie wink
                                                Tak sobie myślę - no fajnie byłoby cie mieć na Wigilii... tylko ze mąż mój nie toleruje żadnych innych osobników płci męskiej obok mnie wink
                                                p.s. skąd w facetach niektórych bierze się chorobliwa zazdrość??? Skąd takie pragnienie posiadania na wyłączność?... - takie mnie czasem pytanie nurtuje, nie mogę, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, może ktoś inny ma jakieś ciekawe spojrzenie na ten temat?
                                              • iga1 Re: Zguby 13.11.18, 23:36
                                                Pytan jest wiele, zycia nie starczy i picia nawet tez...Wigilia w tym roku chyba kiepsko sie zapowiada, ale zapraszam. Tu zeberka sie glownie wtedy spozywa. Ja i moje dzieci chyba skorzystamy z zaproszenia do restauracji. Pieprzyc gary!
                                                • leziox Re: Zguby 13.11.18, 23:56
                                                  Rybko, w każdym siedzi przysłowiowy pies ogrodnika, niezależnie od płci. Poza tym istnieje podświadoma zasada niedzielenia się z nikim swoją właśnością. To dotyczy mebli, innych rzeczy ale i niestety ludzi. Przy tym zazdrość, mniej czy bardziej chorobliwa potrafi zatłuc każdy związek, doprowadzić do niejednej tragedii i wykolejenia. Poniżej wstawię fragmencik mojego eseju n/t facetów, o zadrośniku.
                                                  Igo, na żeberka chętnie wpadłbym do kraju Wikingów, ale biorąc pod uwagę mój alkoholizm oraz sklepy monopolowe rozsiane co 300 km, będę musiał tym razem zrezygnować, chociaż za zaproszenie dziękuję i przypomnę sobie je, jadąc kiedyś na Nordkap. smile

                                                  9.CHORY Z ZAZDROSCI
                                                  Chory to chory. Niektóre choroby są uleczalne, inne nie i tak samo jest z chorymi z zazdrości. Tego rodzaju przypadłość, spotykana zresztą nie tylko u mężczyzn, nie ujawnia się od razu, lecz po jakimś czasie trwania określonego związku. Każda choroba ma jakiś tam okres inkubacji i zanim wybuchnie - czai się. Drogie panie, o każdą osobę dotkniętą wirusem należy się wprawdzie troszczyć, ale w przypadku naszego aktualnego bohatera nie jest to wcale takie pewne. Taki chory człowiek początkowo wcale nie wie, że oto już niedługo stworzy dla swojej partnerki rodzaj piekiełka na ziemi i że wcale nie będzie sobie zdawał z tego sprawy. Zaczyna się to wszystko dość niewinnie, mężczyzna nagle odczuwa wzmożoną miłość do swojej kobiety. Jest to zresztą dość specyficzna forma miłości, przejawiająca się w podświadomej chęci ochrony partnerki przed złym światem zewnętrznym. Także przed niepożądanymi kontaktami ,choćby zawodowymi, z innymi mężczyznami, a nawet koleżankami, które przecież też chcą źle.
                                                  I gdyby tylko przy tym pozostało, można byłoby jeszcze wytrzymać. Ale choroba postępuje niestety dalej. Następnym symptomem jest stopniowe ograniczanie kobiecie możliwości wychodzenia w wolnym czasie gdziekolwiek, ma ona za zadanie tylko siedzieć w domu i rozmydlonymi z miłości oczyma wpatrywać się w swojego umiłowanego pana i władcę, bez przerwy zapewniając go o swoich bezgranicznych do niego miłosnych uczuciach. Jakakolwiek próba buntu pogarsza tylko sytuację, facet robi ciągle to nowe awantury, których jeszcze niedawno wcale nie było. Potem dochodzi notoryczna podejrzliwość, że mimo jego dozoru kobieta próbuje bezustannnie się z kimś spotykać, choćby akurat pracowała po godzinach, poprawiając domowy budżet.
                                                  Chory z zazdrości zaczyna godzinami śledzić swoją partnerkę,
                                                  uparcie szukając dowodów na jej niewierność, co doprowadza do tragikomicznych sytuacji. Albo angażuje prywatnego detektywa, niepotrzebnie wywalając w błoto mnóstwo pieniędzy, mogących zostać wydanych na lepsze cele. Nie wspominamy tu już o ciągłych pytaniach typu:
                                                  -Gdzie byłaś i co robiłaś? - jak też chorobliwym rozliczaniu kobiety z każdej minuty, jesli nie sekundy.
                                                  Normalna, cały czas wierna kobieta, pomawiana nieustannie
                                                  o zdradę wreszcie weźmie i przyprawi partnerowi rogi, choćby na przekór - skoro już mnie on oskarża, to niech wiem za co!
                                                  A wiadomo przecież, że upartej kobiety i tak się nie upilnuje, jeśli ona nie upilnuje się sama - ta oczywista prawda, znana niektórym dżentelmenom, teraz jakby odeszła w zapomnienie.
                                                  W dzisiejszych czasach biznes - woman i innych silnych kobiet, chory z zazdrości ma niewielkie szanse uwiązania do siebie partnerki. Jako osobnik wybitnie niewyrozumiały i chory, nie może pojąć faktu, że jeśli kobieta ma wystarczająco dużo swobody działania - potrafi być wierna całe życie, jeżeli się jej tylko w tym nie przeszkadza. Chorego z zazdrości jest bardzo trudno wyleczyć
                                                  z jego smutnej przypadłości, często jest to nawet niemożliwe
                                                  i w tym wypadku trzeba go niestety opuścić naprawdę, a nie tylko grozić takim posunięciem.
                                                  Ci, którzy mają jeszcze szanse na wyzdrowienie, po opuszczeniu przez partnerkę dość szybko dochodzą do siebie i jeśli kobieta do domu jednak wraca, to chory z zazdrości tak się cieszy z powrotu swojej pani, że przez całe późniejsze życie tłumi już w zarodku uczucie zazdrości, aby sytuacja się nie powtórzyła. Nie ma to oczywiście zastosowania w przypadku osobników szczególnie zatwardziałych. Ci ostatni potrafią być nawet niebezpieczni, mogą szantażować zabójstwem lub samobójstwem, odnotowano wiele przypadków wprowadzenia groźby w życie. Najlepiej więc, szanowne panie, nie ryzykować i jeśli to możliwe, unikać zazdrosnych typów, a w przypadku choroby należy czym prędzej z partnerem iść do psychologa, psychiatry lub wróżki, albo ciemną nocą spakować walizki, zabrać swoje oszczędności i wynieść się na koniec świata najlepiej z jakimś niezazdrosnym milionerem, nie zostawiając zwrotnego adresu.
                                                  • rybka.11 Re: Zguby 14.11.18, 08:29
                                                    leziox napisał:

                                                    zabrać swoje oszczędności
                                                    > i wynieść się na koniec świata najlepiej z jakimś niezazdrosnym milionerem, ni
                                                    > e zostawiając zwrotnego adresu.

                                                    Ta opcja jest najbardziej ciekawa wink wink

                                                    A tak poważnie - Ty to z jakiej "autopsji" piszesz? wink Pytam, bo bardzo trafnie zauważasz problem...
                                                    ...a życie ucieka, czas biegnie, tyle rzeczy można zrobić, a na końcu się okaże, że mając wiele możliwości człowiek na siłę pchał się wąską ścieżką, pod górkę, tracił czas w obawie, że inne drogi nie dla niego...

                                                    P.S. Odkąd pamiętam Święta to dla mnie bardzo zły okres, bez radości, bez miłości, bez ciepła i tym podobnych rzeczy, za które inni kochają ten czas.
                                                  • leziox Re: Zguby 14.11.18, 12:27
                                                    Swieta BN to dla mnie też osobny temat, mógłbym dużo o tym napisać...
                                                    A tu obsmarowałem niemiłosiernie facetów, no ale kto może lepiej o facetach napisać, nie będąc jednym z nich? Tylko trzeba uczciwie zauważać sytuację. big_grin
                                                    Rzecz ma 15 punktów. Jedno jest pewne- nie jestem "synkiem mamusi" .
                                                    Uwielbiam tak poza tym widzieć życie w krzywym zwierciadle.
                                                    Kiedyś było tu zreszą wiele takich mądrych inaczej osób, pewnie niektórzy jeszcze pamiętają. Szła bajera na okrągło, bywało że dziennie wpadało więcej niż 100 wpisów. To se ne vrati wprawdzie, ale i tak milutko jest powspominać smile
                                                  • rybka.11 Re: Zguby 14.11.18, 13:16
                                                    leziox napisał:

                                                    > Swieta BN to dla mnie też osobny temat, mógłbym dużo o tym napisać...
                                                    >
                                                    A wiesz, że coś pamiętam... wink
                                                    Wigilia 2010?2011 ?...
                                                  • rybka.11 Re: Zguby 15.11.18, 15:32
                                                    leziox napisał:

                                                    > No przecież ja piszę, że też nie wiem big_grin

                                                    Ale ja wiem wink
                                                    W którąś Wigilię Cię poznałam wink Nie pamiętam niestety dokładnie roku...uncertain
                                                  • rybka.11 Re: Zguby 15.11.18, 21:29
                                                    leziox napisał:

                                                    > Aaaa no jeśli tak...no widzisz, miałem być pewnie Twoim prezentem, ale nie wycz
                                                    > ułaś sytuacji smile
                                                    O żeszzzz. ...
                                                    A możesz się powtórnie. ..sprezentować? wink
    • iga1 Re: Zguby 15.11.18, 23:07
      A czemuż to po cóż, skoro nikt nawet w łeb nie da za pisanie głupot...A ja bym czasem chciała w łeb jaką ścierą, nie bardzo brudną, dostać, tak ku opamiętaniu.
      • rybka.11 Re: Zguby 16.11.18, 08:51
        iga1 napisała:

        > A czemuż to po cóż, skoro nikt nawet w łeb nie da za pisanie głupot...A ja bym
        > czasem chciała w łeb jaką ścierą, nie bardzo brudną, dostać, tak ku opamiętaniu

        Ściera pomoże? wink Myślisz? wink
        > .
        • leziox Re: Zguby 16.11.18, 15:24
          Zauważam tu u niektórych wyraźne skłonności masochistyczne big_grin
          W łeb im się chce, etc...No ja tu nikogo za pisanie bzdurek tłukł nie będę.
          Rybkaaaa!! A ja się nie będę drugi raz prezentował, bo jeszcze po ryju dostanę od Twojego aktualnego osobistego i tyle ugram...
    • iga1 Re: Zguby 16.11.18, 23:29
      Zguby, to pewnie do Swietego Antoniego. Azaliz nie pomaga na te wlasnie przypadlosc? Jam zagubiona w sobie, ale to sie chyba nie liczy😐
      Mysle, Rybka, ze ta sciera jednak cos by dala...
      • dunajec1 Re: Zguby 17.11.18, 02:43
        Swiety Antoni swiety Antoni do Ciebie modly dzis wznosze
        o taka nowa choc nylonowa ja Ciebie cnote dzis prosze.

        Bylo sie po miedzy nie ganiac to cnota by byla.
        ...zgubilam cnote pod miedza
        oj co to bedzie kiedy sie ludzie dowiedza...
      • rybka.11 Re: Zguby 18.11.18, 12:56
        iga1 napisała:


        > Jam zagubiona w sobie,

        Spoko, spoko -jak ja się pogubiłam z dekadę temu, tak do dzisiaj zgubiona-zagubiona jestem. .. uncertain
    • iga1 Re: Zguby 17.11.18, 15:33
      Lezio, ja muszę już moją moją córkę wpisać na forum, pasuje jak nic, bo mi tu ciągle przekręcają jej imię i mówią> Melina
    • iga1 Re: Zguby 18.11.18, 16:25
      To taki dziwny naród, choć raczej sympatyczny...Pyta się ich - nie mówicie litery c? Jak to, mówimy! Powiedz ,,centrum'' to mówią sentrum!
    • iga1 Re: Zguby 18.11.18, 18:15
      I podobnie jak w niemieckim rzucają kurwami, czyli tu akurat koszami. Spotykam się z dwiema babciami na czwartkowe pogawędki językowe i ostatnio nobliwe panie rzucały właśnie kurwami. Fajnie było, tak swojsko!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka