Marek P. został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w niedzielę. - Przedstawiliśmy mu cztery zarzuty dotyczące korumpowania członka komisji majątkowej oraz oszustw na ponad 10 mln zł - potwierdził "Gazecie Wyborczej" prokurator Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, która prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy odzyskiwaniu kościelnej ziemi.
Marek P. to były oficer śląskiej Służby Bezpieczeństwa, który przez kilkanaście lat zajmował się odzyskiwaniem utraconego majątku Kościoła w czasach PRL-u. Decyzje w sprawie rekompensat za zabrane Kościołowi nieruchomości i grunty wydaje komisja majątkowa MSWiA . O pomoc w tej sprawie Marka P. prosiły parafie z całego kraju. Były oficer SB cieszył się w tym środowisku renomą: był skuteczny i potrafił sprawić, że członkowie komisji akceptowali niską wycenę przekazywanych terenów. Marek P. pośredniczył potem w ich sprzedaży za odpowiednio wyższą cenę.
link
Kim jest Marek P.
Na początku lat 70. Marek P. przeniósł się z MO do Służby Bezpieczeństwa w Katowicach. Był inspektorem w wydziale śledczym, zajmował się sprawami gospodarczymi. "Newsweek" ujawnił, że miał 12 kontaktow operacyjnych i trzech tajnych współpracowników. W trakcie służby skończył studium nauk spolecznych przy komitecie wojewódzkim PZPR w Katowicach. Pod koniec lat 70. wyjechał do Austrii, gdzie zajął się biznesmen. Do Polski wrócił w latach 90. Według "Newsweeka" widywano go u arcybiskupa Damiana Zimonia, metropolity górnośląskiego oraz biskupa Tadeusza Rakoczego, biskupa diecezji bielsko-żywieckiej.Wtedy też zaczął odzyskiwać majątek dla Kościoła. - Wszystko, co robię, robię zgodnie z prawem - mówił na kilka miesięcy temu P.
link
niezlego pelnomocnika wybral sobie kosciol. pewnie za chwile uslyszymy, ze biskupi i inni proboszczowie nic nie wiedzieli o kombinacjach tego pana i nie mieli pojecia, ze jego skutecznosc w odzyskiwaniu ziemi dla kosciola wynika z krętactw i nieuczciwosci. przeciez to naiwni, niezorientowani w brudnej rzeczywistosci humanisci, ktorzy nie potrafia liczyc pieniedzy, a zalezalo im na otrzymaniu od panstwa jak najwiekszych terenow, bo przeciez musza z czegos sie utrzymac czyli zakupic suchy chleb, ktorym sie zywia i troche wody mineralnej