Aborcja jest OK

16.02.18, 07:44
Aborcja farmakologiczna jest w Polsce tematem tabu. "My jesteśmy dla kobiet, które podejmują decyzję. To ich decyzja"

Karolina Domagalska

Często słyszymy: społeczeństwo nie jest gotowe, musi dojrzeć. Społeczeństwo to nie awokado, ktoś musi wykonać tę pracę, dać głos kobietom. I powiedzieć: aborcja jest normalna

Aborcja jest normalna. Jestem za aborcją. Każdy kocha kogoś, kto miał aborcję. Do tego dużo różu, uśmiechu i brokatu.

Już nie: Nikt nie jest za aborcją. Nie znam nikogo, kto chciałby mieć aborcję. Aborcja powinna być legalna, bezpieczna i rzadka.

Idzie nowe. A dokładnie to jedzie. Poznajcie Aborcyjny Dream Team on tour. Czyli Aborcyjny Zespół Marzeń w trasie. W skład zespołu wchodzą: Karolina Więckiewicz: prawo, Natalia Broniarczyk: ideolo, Justyna Wydrzyńska: doświadczenie, Kinga Jelińska: wsparcie instytucjonalne.

1 z 3 twoich znajomych miała aborcję
– O, już zebrałyśmy jeden procent – informuje Karolina znad komórki. – Przepraszam, ale dziś – po pierwsze – jest rocznica powstania teamu, a po drugie – właśnie odpaliłyśmy internetową zrzutkę na billboardy proaborcyjne. Będzie na nich napisane: „Statystycznie 1 z 3 twoich znajomych miała aborcję. Nie jesteś sama”.

– Chcemy zrobić te billboardy, bo uważamy, że to jest właściwa odpowiedź na krwawe billboardy organizacji anti-choice, a nie, jak proponują niektórzy, pokazywanie zdjęć dzieci z wadami letalnymi – wyjaśnia Natalia, nauczycielka akademicka, która pisze doktorat na temat nielegalnych strategii dostępu do aborcji. – Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że aborcja to jest moje największe hobby.

– Rok temu zaprosiłam dziewczyny do współpracy, marzyło mi się, żeby jeździć po kraju i opowiadać o aborcji bez owijania w bawełnę – opowiada Justyna, która od 2006 roku prowadzi forum Kobiety w Sieci (obecnie adres: Maszwybor.net), gdzie można porozmawiać i poczytać o tym, jak przejść aborcję farmakologiczną w domu.

Kwestiami prawnymi zajmuje się Karolina, specjalistka od praw reprodukcyjnych. – Chciałam propagować normalny sposób rozumienia tego, co jest nielegalne, i tego, co jest legalne w aborcji. Żadne informowanie, trzymanie za rękę, wspieranie, bycie z kimś podczas aborcji nie jest pomocnictwem ani nakłanianiem, czyli nie jest karalne.

Kinga Jelińska – nie ma jej dzisiaj z nami, ponieważ mieszka w Amsterdamie – dyrektorka wykonawcza międzynarodowej organizacji Women Help Women, o aborcji medycznej mówi wprost: aborcja farmakologiczna to rewolucja, oddaje wybór w ręce kobiet.

Z forum
Multiwitamina: O 17 wzięłam uuu*. Mam nadzieję, że akcja będzie krótka i bezproblemowa, trzymajcie kciuki!

Multiwitamina, 17.50: Boli coraz mocniej, ale krwawienia jeszcze nie ma. Więc czekamywink Chwilowo leżę na łóżku z termoforem, ale zaraz wstanę i się trochę poruszam.

Moderatorka: Czekamy dalej.

Multiwitamina, 18.22: Ciągle zero krwawienia, a ból nie ustępuje. Boli jak przy okresie, może trochę mocniej.

Moderatorka: To dopiero początek. Jeszcze się rozkręci.

Dobro należne wszystkim kobietom
Tabletka poronna została wynaleziona w 1982 roku i zarejestrowana w 1988 we Francji. Zgodnie z badaniami tabletka, która zawiera substancję blokującą wydzielanie progesteronu, w połączeniu z dawką leku wywołującego skurcze jest metodą skuteczną w 98 proc. Lekarze i środowiska prokobiece od początku pokładały w tabletce nadzieję na bezpieczniejszą i tańszą metodę aborcji. Organizacje anti-choice rozpoczęły z kolei protesty i groźby bojkotu, co sprawiło, że koncern, który był właścicielem patentu, wycofał się z produkcji tabletki poronnej. Nie zgodził się na to ówczesny minister zdrowia Claude Évin: „Nie mogę pozwolić, aby dyskusja na temat aborcji miała pozbawić kobiety produktu będącego dowodem postępu w medycynie. Odkąd przyznano rządowe pozwolenie na obrót uuu*, jest on traktowany jako dobro należne wszystkim kobietom, a nie tylko własność producenta”.

Dziś tabletka poronna jest dostępna w blisko 70 krajach. Polska jest jednym z niewielu państw europejskich, które go nie zarejestrowały.

Dopuszczone są za to tabletki zawierające składnik wywołujący skurcze macicy.

Z forum
Multiwitamina, 18.47: Zaczęło się delikatne plamienie, trochę mi też zimno, no i ból nie ustępuje. Przed uuu* wzięłam jeden lek przeciwbólowy, na razie nie mam potrzeby brać drugiego. Ale zobaczymy jeszcze, w razie gdyby bolało bardziej, wezmę jeszcze jeden, chociaż trochę się boję, że nie będę czuła, czy ból ustępuje i czy jest już po wszystkim.

Multiwitamina 19.00: Poleciał pierwszy skrzep, mam nadzieję, że teraz już pójdzie.

Zalamana123: Spokojnie, ma jeszcze czas, żeby się rozkręcić.

CDN...
    • diabollo Re: Aborcja jest OK 16.02.18, 07:45
      Aborcja. Justyna szuka rozwiązań w sieci
      Gdy Justyna zdała sobie sprawę, że jest w czwartej ciąży, od razu wszystko rozplanowała. Plan A – tabletki dostępne w Polsce. Plan B – metoda łączona, czyli dwa rodzaje tabletek zamówione przez internet w organizacji, która zajmuje się aborcją farmakologiczną. Plan C – łyżeczkowanie. Jeśli to wszystko nie wypali, będzie musiała zebrać większą sumę i pojechać do lekarza, o którym wiedziała, że wykonuje aborcję chirurgiczną. To była ostateczność, bardzo nie chciała poddawać się narkozie. Był ósmy-dziewiąty tydzień, czas miała do 12., po 12. ginekolog nie przyjmował.

      Plan A się nie powiódł, i to podwójnie. Kupiła przez internet 12 tabletek. Wzięła po cztery w odstępach trzech godzin. Nie zadziałało. Dokupiła 20 i znowu nic. Nie licząc koszmarnych zawrotów głowy i biegunki.

      – To był lipiec 2006 roku. Informacje o aborcji farmakologicznej były bardzo ubogie – wspomina Justyna. – Poznałam wtedy mnóstwo dziewczyn na przeróżnych forach. Jedna napisała, że właśnie zamówiła tabletki przez internet. Potem wróciła, napisała, że tabletki przyszły i że już jest po. I ja zrobiłam wtedy dokładnie tak samo.

      O aborcji nie powiedziała nikomu z bliskich. W domu była sama z trójką dzieci. Córka miała rok, reszta – trzy lata i siedem lat. Męża nie było w domu, jemu też nie powiedziała, ich związek był już na ostatniej prostej. Była niedziela. Tabletkę poronną, zgodnie z zaleceniami, zażyła dobę wcześniej, skurcze zaczęły się, gdy wzięła drugi rodzaj tabletek. Krwawienie pojawiło się, gdy wypadł z niej płód, kulka wielkości małej mandarynki, jakby kawałek wątróbki. – Bałam się krwawienia, tak jak większość kobiet, a prawda jest taka, że krwawienie zaczyna się dopiero po tym, jak organizm wyrzuci płód. Wtedy endometrium zaczyna się złuszczać. Dziś to wszystko wiem, wtedy naprawdę się bałam, nikt nie przygotował mnie na to, że to będzie przebiegać spokojnie.

      Ciąża się skończyła, ale Justyna wciąż wracała na forum. – Poziom hormonów zrobił mi zamieszanie w głowie, potrzebowałam pogadać sobie z dziewczynami. Z jedną, również Justyną, wymieniłyśmy się telefonami i tak się zaprzyjaźniłyśmy.

      Gdy samopoczucie wróciło do normy, Justyna wraz z koleżanką nadal zaglądały na forum. Odpowiadały na pytania, uspokajały, wspierały. Pod koniec listopada powiedziały sobie: to nie może tak być, że każdy może tutaj zajrzeć i nas zbluzgać. Musimy mieć swoje bezpieczne miejsce. I tak powstało forum Kobiety w Sieci. Wszelkie informacje na temat aborcji farmakologicznej i potencjalnych skutków ubocznych czerpały od organizacji Women on Web, siostrzanej organizacji Women on Waves, założonej przez Rebeccę Gomperts organizacji, która słynie z akcji happeningowych dotyczących dostępu do antykoncepcji i aborcji (statek, drony z aborcją). Women on Web powstało po to, aby udostępnić aborcję farmakologiczną na zasadzie usługi telemedycznej.

      Dwa lata później do Justyny Wydrzyńskiej odezwała się Kinga Jelińska pracująca wtedy w Women on Web: „Hej, robicie świetną robotę, spotkajmy się”.

      Z forum
      Multiwitamina 19.16: Hmm... Czy to możliwe, że to już? Poleciało dość mało krwi, nie zaplamiłam nawet jednej podpaski, poleciało kilka skrzepów i widzę właśnie taką jakąś dziwną „gąbkę”? Bardziej przezroczystą niż skrzep. Boli mnie już też jakby mniej albo sobie wmawiam... Ale dziwi mnie, że tak mało krwi...

      PRZECZYTAJ TAKŻE: Aborcja w dobrej wierze. Katolicy na rzecz Wyboru

      Kinga wierzy kobietom
      – Aborcją zajmuję się profesjonalnie od 12 lat – mówi Kinga Jelińska, obecnie dyrektorka wykonawcza organizacji Women Help Women, z wykształcenia kulturoznawczyni. – Gdy po studiach przeprowadziłam się do Amsterdamu, od początku pracowałam w organizacjach zajmujących się prawami człowieka. Przez kilka lat pracowałam też w Women on Web, a dwa lata temu, 28 września, czyli w Międzynarodowy Dzień Dostępu do Aborcji, założyłam z trzema działaczkami pro-choice Women Help Women.

      Podstawowym założeniem WHW jest przekonanie, że „każda kobieta ma prawo do kontrolowania swojego życia we wszystkich jego aspektach”. W związku z tym fundacja WHW, podobnie jak Women on Web, poprzez serwis telemedyczny umożliwia dostęp do środków antykoncepcyjnych i do aborcji medycznej wszędzie tam, gdzie prawo lub inne przeszkody to uniemożliwiają.

      – Nasza działalność to nie tylko wysyłanie tabletek. Działamy w 17 krajach na czterech kontynentach i wszędzie tam współpracujemy z lokalnymi społecznościami. Naszą rolą jest informowanie, że aborcja farmakologiczna wykonywana w domu jest bezpieczna, wykorzystując do tego badania naukowe i opinie ekspertów.

      Podstawowym dokumentem potwierdzającym, że aborcja farmakologiczna jest bezpieczna, oraz oferującym protokoły przyjmowania tabletek jest „Safe Abortion: Technical and Policy Guidance for Health System”, dokument wydany przez Światową Organizację Zdrowia.

      Przeczytamy tam, że:

      Rekomendowaną metodą aborcji farmakologicznej dla ciąży do dziewiątego tygodnia jest metoda łączona, czyli tabletka poronna plus tabletki zawierające składnik wywołujący skurcze. Skuteczność – 98 proc.

      W ciążach od dziewiątego do 12. tygodnia zalecane są te same leki w innych dawkach. Choć tutaj rekomendacja nie ma mocnego poparcia w badaniach, bo są one niewystarczające. Powyżej 12. tygodnia użycie tabletek nadal jest rekomendowane. Zmienia się dawkowanie.

      W sytuacji gdy tabletka poronna jest niedostępna, ciąże przerywane są samym lekiem zawierającym składnik wywołujący skurcze macicy. Zdaniem WHO jego działanie jest mniej wydajne, czas aborcji wydłużony, proces bardziej bolesny, ale skuteczność utrzymuje się na poziomie 84 proc.

      Z kolei dokument „Health Worker Roles in Providing Safe Abortion Care and Post-abortion Contraception”, również wydany przez WHO, wskazuje, że kobiety są w stanie same przeprowadzić aborcję medyczną, a konsultacje osób odpowiednio wyszkolonych, choć bez dyplomu medycznego, są wystarczające.

      Z forum
      Multiwitamina 19.26: Poszłam dwa razy do toalety, raz wyleciał jeden skrzep taki większy, za drugim razem poszłam, stwierdziłam, że spróbuję trochę przeć. No i czułam, że coś poszło, ale myślałam, że to skrzep. Spojrzałam w dół, zauważyłam jakąś taką przezroczystą tkankę, ale nie wiem, czy to było to. Boli mniej, ciągle boli, ale wiem, że wcześniej bolało mocniej. Ale no jedynie były te skrzepy, na podpasce krwi było malutko.

      Moderatorka: Tak, to mogło być to, czasem pada określenie chmurka, mięso mielone itp. Teraz krwawienie może się trochę zwiększyć, ale też niekoniecznie.

      CDN...
      • diabollo Re: Aborcja jest OK 16.02.18, 07:46
        W trasie
        Jak bierzesz tabletki na poronienie, to lepiej sprzątać, niż leżeć. Najlepiej chodzić lub prasować. Gdy się ruszamy, szyjka macicy szybciej się rozszerza.

        Gdy weźmiesz tabletki wywołujące skurcze macicy, możesz zacząć gorączkować, mogą zdarzyć się wymioty lub rozwolnienie. To standardowe reakcje. Gdy wydalisz płód, ból ustąpi. Reszta objawów mija po trzech godzinach.

        Ile krwawienia to za dużo? Gdy zużywasz więcej niż dwie podpaski maxi na godzinę.

        Skąd wiadomo, że się udało? Poznasz to po tym, że następnego dnia masz ochotę na kawę i kawa smakuje jak kawa.

        Forum Kobiety w Sieci (obecnie Maszwybor.net) pełne jest praktycznych porad. Od 11 lat kobiety znajdują tu nie tylko informacje na temat przygotowania się i dawkowania, ale również wsparcie psychiczne. Każda kobieta, która bierze tabletki w domu, może założyć swój wątek (dział „akcje”), relacjonować przebieg aborcji i liczyć na to, że ktoś z nią będzie. Zawsze ktoś jest. I ten ktoś nigdy jej nie oceni. – Tej zasady pilnujemy bardzo restrykcyjnie – mówi Justyna. – Jeśli kobieta wykonuje trzecią lub czwartą aborcję, to absolutnie nie ma takiej możliwości, żeby którakolwiek pozwoliła sobie powiedzieć: „A może to już za dużo?”. My jesteśmy tam dla kobiet, które podejmują decyzję. To jest ich decyzja.

        Doświadczenie zebrane przez te wszystkie lata to ogromna wiedza. Aborcyjny Dream Team chce tę wiedzę podawać dalej. – Byłyśmy już we Wrocławiu, Lublinie, Toruniu, Gdyni, Krakowie i Warszawie. Jedziemy i rozmawiamy o aborcji farmakologicznej – opowiada Karolina. – Mówimy, że jest legalna, bezpieczna i powszechna. Przechodzimy przez cały proces, mówimy, jak dawkować, co boli, jak boli, kiedy można uprawiać seks po. Podajemy też kontakt, zawsze można do nas zadzwonić. Albo napisać na Facebooku.

        – Na spotkanie w Toruniu przyszły położne. A położne to od początku aborcji farmakologicznej nasze naturalne sojuszniczki – dodaje Natalia. – W Stanach istnieje zawód doula aborcyjna. Położne w Polsce też mogą pełnić taką funkcję. Toruń pokazał nam, że są położne, które chcą wiedzieć, jak pomóc kobiecie przejść przez wywołane poronienie.

        Toast
        – Z Natalią Broniarczyk znamy się od nastoletniości. Wiedziałam, że jest zaangażowana w walkę o dostęp do aborcji, więc kiedy się okazało, że jestem w niechcianej ciąży, od razu do niej zadzwoniłam. Gdy tabletki, które zamówiłam przez internet, doszły, zaprosiłam ją na posiadówę – opowiada Ula, mama dwuletniej córki. Gdy zaszła w ciążę, była pewna, że to nie jest dobry moment na drugie dziecko. – Zamówiłyśmy jedzenie, otworzyłyśmy wino i nadrabiałyśmy zaległości, bo zbyt rzadko się widujemy – dodaje ze śmiechem. – Bawiłyśmy się z moją córka, rysowałyśmy po rękach, bo Natalia ma tatuaże i córka też takie chciała. W efekcie całe byłyśmy porysowane flamastrami, które, jak się potem okazało, były wodoodporne. Przez dwa tygodnie nie mogłam tego domyć.

        Ula określa doświadczenie jako bardziej intensywną miesiączkę. – Dzięki Natalii nie spodziewałam się niczego traumatycznego, byłam spokojna. W zasadzie odbyło się to bezboleśnie. Tylko mocno leciała krew. W pewnym momencie poczułam, że chyba już jesteśmy po wszystkim, wypadł ze mnie półtoracentymetrowy skrzep. Wznieśliśmy toast.

        W trakcie akcji w odwiedziny wpadła sąsiadka. Posiedziała chwilę i poszła. Następnego dnia Ula poszła wyjaśnić, co to było za spotkanie. – Wczoraj zrobiłam aborcję, co ty na to?

        – Żartujesz? Przecież to twoja sprawa.

        Informowanie nie jest nielegalne
        Aborcja farmakologiczna, zwana też medyczną, jest w Polsce tematem przemilczanym. Jedyne okazje, przy których o niej słyszymy, to gdy kolejne urzędy celne albo organizacje anty-choice próbują zatrzymać przesyłki tabletek z zagranicy. Zdarzają się też wezwania do prokuratury. Wzywana bywa Justyna jako założycielka forum, wzywane bywają również kobiety, które tabletki zamówiły.

        – Wszystkie te postępowania są umarzane – wyjaśnia Karolina Więckiewicz. – Po pierwsze, kobieta, która w Polsce robi aborcję, nie podlega kodeksowi karnemu. Przeprowadzanie aborcji w domu za pomocą środków poronnych jest legalne. Prawo farmaceutyczne zezwala na przywóz z zagranicy leków na własny użytek. Nawet gdy są to leki niedopuszczone do obrotu w Polsce, można przywieźć lub zamówić do pięciu opakowań. Przywóz obejmuje też zamówienie leków do domu drogą pocztową. Prokuratura i policja o tym wiedzą. Wezwania są więc próbą zastraszenia.

        A co z pomaganiem? Czy udzielanie informacji albo rady to nie jest pomaganie? – Informacje, których udzielamy, są powszechnie dostępne. Może pomocnictwem są też publikacje WHO albo ulotki leków wywołujących poronienie? Nie wpadajmy w paranoję – wyjaśnia Więckiewicz.

        A czym jest nakłanianie? – Towarzyszy mu intencja: ja chcę, żebyś ty sobie zrobiła aborcję, nie możesz urodzić tego dziecka. Oczywiście my tego nie robimy. Żadne informowanie czy rada, nawet jeśli pomaga to drugiej osobie podjąć decyzję, nie są nielegalne. Zabrano nam prawo do aborcji, ale zostały nam resztki wolności – możemy zamawiać leki za granicą i się wzajemnie wspierać. Nikt mi nie wmówi, że wspieranie drugiej osoby w doświadczeniu aborcji jest przestępstwem. Nie bójmy się być z koleżanką w tym czasie, jeśli nas potrzebuje. Nie bójmy się dzielić wiedzą, którą mamy.

        Lekarz nie ksiądz
        – Mam numer przesyłki, monitorowałam ją przez różne systemy. I nagle ona zniknęła. Utknęła w Warszawie – opowiada Ania.

        O ciąży dowiedziała się w trzecim tygodniu, od razu zamówiła tabletki przez internet. Przeszła przez internetową konsultację medyczną, wpłaciła darowiznę (80 euro) i czekała. Przesyłka miała iść od pięciu do 11 dni. Idealnie, aborcja farmakologiczna w czwartym tygodniu to będzie szybka akcja, myślała. Na wszelki wypadek podała adres koleżanki, która mieszka w Warszawie, ponieważ w województwie, w którym mieszka, zdarzają się problemy z przesyłkami. Niektóre urzędy wojewódzkie na własną rękę próbują utrudnić kobietom życie. Do tej pory Warszawa była niezawodna.

        Gdy się spotykamy, Ania jest w siódmym tygodniu. – Zaczynam się denerwować – przyznaje. – Nie mogę sobie pozwolić na dziecko, jestem w trakcie diagnozowania stwardnienia rozsianego, zresztą przez to zaszłam w ciążę, że leki sterydowe, które przyjmuję, osłabiły działanie tabletek antykoncepcyjnych. Ale prawda jest też taka, że nie chcę mieć dziecka. I tyle. Na tabletki czekam już trzeci tydzień. Moje ciało się zmienia, zaczynają rosnąć mi piersi, hormony robią swoje. Mam 12-letnią córkę, uświadamiam sobie, że powoli to już nie będzie po prostu zapłodniona komórka, z upływem czasu jest to dla mnie coraz trudniejsze emocjonalnie. No i im późniejsza ciąża, tym przebieg aborcji będzie bardziej intensywny.

        Ania zamówiła tabletki ponownie, czeka na drugą przesyłkę. I jest bardzo wdzięczna, że ta możliwość istnieje, że jest forum, infolinia, na którą zawsze może zadzwonić. Ale jednocześnie czuje się totalnie osamotniona. Partnerowi zdecydowała się nie powiedzieć, bo wie, że to tylko niepotrzebnie skomplikuje ich relację. Decyzję już przecież podjęła.

        Gdy poszła do lekarza sprawdzić, w którym jest tygodniu, i jasno powiedziała, że to jest ciąża niechciana, lekarz wciąż mówił o dziecku i umawiał się z nią na poród. Nikomu z bliskich i przyjaciółek też nie powie, ponieważ zewsząd słyszy: „Oczywiście kobieta powinna mieć prawo do aborcji, ale ja bym tego nie zrobiła”. No i jeszcze dochodzi stres: co będzie, jeśli trafi do szpitala, czy jej lekarz nie zgłosi tego, że chciała przerwać ciążę? A co z koleżanką, której adres podała? A jeśli prokuratura się nią zainteresuje?

        – To trochę spiskowe myślenie, ale czasy mamy takie, że różne pomysły przychodzą do głowy. Jeśli tabletki nie przyjdą, pojadę na Słowację. Choć bardzo bym chciała tego uniknąć. Samotna wyprawa za granicę wydaje mi się dużo trudniejsza niż aborcja w domu.

        Ania doczekała się na tabletki. Powiedziała przyjaciółce, która była pod telefonem. Bolało, ale na to była przygotowana. Gorzej z lękiem, bo nie mogła się pozbyć myśli, co się stanie, jak to nie zadziała, j
        • diabollo Re: Aborcja jest OK 16.02.18, 07:48
          Ania doczekała się na tabletki. Powiedziała przyjaciółce, która była pod telefonem. Bolało, ale na to była przygotowana. Gorzej z lękiem, bo nie mogła się pozbyć myśli, co się stanie, jak to nie zadziała, jak coś się stanie.

          – To chore, że tak to musi wyglądać. Ale już jest w porządku, fizycznie i psychicznie. Pozostaje jeszcze wizyta na USG. Myślałam, żeby iść do innego lekarza, nie musieć słyszeć komentarzy, ale z drugiej strony to on się musi nauczyć, że jest lekarzem, a nie księdzem. W sumie dlaczego mam uciekać?

          Z forum:
          Multiwitamina, 21.22: Mam mocne bóle brzucha... Dosyć mocne. Od czasu do czasu są lżejsze, ale jednak nie są takie mocne, jak były na samym początku. Od wzięcia tabletek minęło cztery i pół godziny. Co o tym myślicie?

          Moderatorka: Że trwa oczyszczaniesmile Bóle brzucha z różnym natężeniem mogą towarzyszyć Ci jeszcze nawet około tygodnia. A jak krwawienie?

          Zalamana123: Wspominałaś o „gąbce” i jakiejś tkance, więc możliwe, że już po. Za kilka dni dla pewności zrób betę dwa razy w odstępie dwóch dni lub idź na USG. Ja też będę w szóstym tygodniu działać... Chciałabym, żeby i u mnie poszło tak lekko.

          PRZECZYTAJ TAKŻE: O aborcji na marszu PiS-u. Z każdego gwałtu może się urodzić Pan Jezus

          Aborcja farmakologiczna. Bezpieczna alternatywa
          Jak przebiega aborcja farmakologiczna w krajach, w których jest dostępna? We Francji kobieta, która chce zrobić aborcję, wchodzi na stronę www.ivglesadresses.org, znajduje ginekologa, przeszkolonego lekarza rodzinnego lub położną, która pracuje w jej okolicy, i zapisuje się na wizytę. Podczas wizyty dostaje skierowanie na badanie krwi i USG, czasem poziom beta hCG. Omawiane są też metody wykonania aborcji i podpisuje się dokument potwierdzający wolę wykonania aborcji. Podczas drugiej wizyty po przejrzeniu badań i potwierdzeniu chęci zakończenia ciąży lekarz lub położna wyznacza termin zabiegu. Jeśli jest to aborcja farmakologiczna, pierwszą tabletkę pacjentka przyjmuje od razu na oczach lekarza lub położnej. Resztę tabletek, które od nich dostaje, zażywa po 24 godzinach w ustalonych dawkach, w domu, pozostając z lekarzem lub położną w kontakcie telefonicznym.

          – Aborcja farmakologiczna jest bezpieczną procedurą – opowiada Ewa Rudnicka, lekarka rodzinna mieszkająca we Francji od 29 lat. – Warunkiem jest potwierdzenie poprzez badanie USG, że ciąża nie jest pozamaciczna. Przeprowadzona do siódmego tygodnia od daty ostatniej miesiączki, czyli tak jak przewiduje francuskie prawo, aborcja medyczna podobna jest do obfitego okresu, może trochę bardziej bolesnego, dlatego zawsze moje pacjentki wyposażam w leki przeciwbólowe.

          Zgodnie ze statystykami przedstawionymi przez rządową instytucję DREES, czyli Direction de la recherche, des études, de l’évaluation et des statistiques (Departament badań, studiów, ewaluacji i statystyk), w 2016 roku we Francji przeprowadzono 211 900 aborcji, z czego 64 proc. to była aborcja farmakologiczna. Dla porównania – w 2001 roku było to 31 proc. wszystkich aborcji.

          W Niemczech kobieta, która chce zrobić aborcję na żądanie (czyli nie z powodu gwałtu lub przesłanek medycznych), musi przejść konsultację psychologiczną. Konsultacja i zabieg muszą się odbyć w odstępie minimum trzech dni. W przypadku aborcji farmakologicznej (do dziewiątego tygodnia) przyjmowanie tabletek wygląda tak samo jak we Francji.

          – W Polsce aborcja farmakologiczna praktycznie nie jest stosowana – komentuje prof. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA, członek Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii. – Myślę, że przede wszystkim ze względów światopoglądowych czy ideologicznych. Farmakologiczne przerwanie ciąży we wczesnym jej etapie (do siódmego-dziewiątego tygodnia) wydaje się metodą bezpieczną i skuteczną. Zresztą z taką myślą ją opracowano – by ograniczyć fatalne skutki nielegalnych zabiegów aborcyjnych na przykład w krajach afrykańskich czy azjatyckich. W tych miejscach wiele kobiet traci życie lub zdrowie, poddając się nieumiejętnie przeprowadzonym procedurom przerwania ciąży. W aborcji farmakologicznej stosuje się leki, które z jednej strony hamują produkcję progesteronu, z drugiej – wywołują skurcze macicy. Efekt jest zbliżony do naturalnego, spontanicznego poronienia. Wydalany jest płód i łożysko, następuje krwawienie, które może trwać od kilku do nawet kilkudziesięciu dni. Na ogół całe postępowanie wymaga jedynie minimalnego zaangażowania lekarskiego, można je przeprowadzić praktycznie wszędzie, a ewentualne powikłania stanowią od 2 do 5 proc. Z medycznego punktu widzenia przyjęcie leków powinna poprzedzać konsultacja lekarska i USG, w tym wykluczenie ciąży pozamacicznej. Ze względu na bezpieczeństwo kobiet, które podejmują decyzję o aborcji farmakologicznej, wolałbym, żeby miały zapewnioną odpowiednią opiekę specjalistów, mogły wcześniej wykonać badania i skonsultować się, zdobyć niezbędne informacje. Tak jak to się odbywa w wielu zachodnich krajach.

          Z prof. Łukaszukiem zgadza się Natalia Jakacka, jedna z założycielek inicjatywy Lekarze Kobietom. – Smutne jest to, że kobiety w Polsce nie mogą szukać pomocy u lekarza rodzinnego czy ginekologa. Gdyby nie światowe organizacje, Polki musiałyby podróżować za granicę. A nie wszystkie na to stać. Restrykcyjne prawo najbardziej uderza w ubogie kobiety.

          Zdaniem Natalii Jakackiej konsultacja medyczna, którą należy przejść na stronach internetowych, jest wyczerpująca. – Przecież podczas wywiadu lekarskiego też liczymy na prawdomówność pacjenta. Ta konsultacja jest bardziej szczegółowa niż niejedna wizyta u lekarza – komentuje. – Pamiętajmy, że ryzyko zgonu podczas wczesnej aborcji farmakologicznej jest 25 razy mniejsze niż ryzyko zgonu podczas porodu.

          Kinga Jelińska, powołując się na WHO, twierdzi, że badanie USG wykluczające ciążę pozamaciczną nie jest konieczne. – Wymaganie USG jest rzucaniem kłód pod nogi i jest destrukcyjne dla potencjału aborcji medycznej, szczególnie w krajach rozwijających się, gdzie dostęp do USG jest luksusem. Dlatego WHO tak silnie podkreśla, że USG nie jest konieczne. Może być wykonane, ale nie musi. Ciąża pozamaciczna nieleczona jest stanem zagrażającym życiu, może wywołać wewnętrzny krwotok przez pęknięcie jajowodu. Natomiast przyjęcie środków w przypadku ciąży pozamacicznej powoduje, że nie ma krwawienia albo jest ono bardzo małe. W przypadku braku lub małego krwawienia, jeśli nie było wcześniej zrobionego USG, zawsze doradzamy je zrobić, żeby właśnie wykluczyć ryzyko ciąży pozamacicznej.

          Z forum
          Multiwitamina, 10.42, następnego dnia: Dziś już czuję się świetnie, wieczorem się trochę pomęczyłam, bolało dość długo, tak do północy, potem, jak zasnęłam, to już było okej, o 6 nad ranem się obudziłam i dopiero wpuściłam chłopaka do łóżka <lol> Biedny spał większość czasu na kanapie, żebym miała więcej miejsca dla siebie. Teraz czuję się super, na razie zero bólu, krwi jak w okres. I najlepsze: brak mdłości, które dokuczały od tygodnia, i wrócił apetyt!big_grin Nie żałuję, wiem, że to była dobra decyzjabig_grin

          Moderatorka: Super to czytać.

          Jenga: Gratulacje!

          PRZECZYTAJ TAKŻE: Ja bym radziła rodzić. Kobiety ze wsi o aborcji i czarnym proteście

          Nie awokado
          „Wielu ludzi wciąż uważa, że na jakimś poziomie – jeśli jesteś dobrą kobietą – aborcja jest wyborem, który powinien iść w parze z jakimś poziomem smutku, wstydu lub żalu. Ale wiecie co? Mam dobre serce i zrobienie aborcji uszczęśliwiło mnie w sposób całkowicie bezwarunkowy. Dlaczego miałabym nie być szczęśliwa, że nie zostałam zmuszona do bycia matką?” – napisała Amelia Bonow w 2015 roku na Twitterze i dodała hashtag #shoutyourabortion. W ciągu doby hashtag został użyty 100 tys. razy. Tak powstała nieformalna grupa Shout Your Abortion, która jeździ po Stanach z przemowami i warsztatami. Myśl przewodnia: „Aborcja jest normalna. Nasze historie należą do nas. To nie jest debata” (Abortion is normal. Our stories are ours to tell. This is not a debate).

          CDN...
          • diabollo Re: Aborcja jest OK 16.02.18, 07:48
            – Shout Your Abortion jest dla nas wielką inspiracją, jesteśmy z nimi w kontakcie. Wiele naszych haseł i plakatów pochodzi właśnie od nich – mówi Karolina Więckiewicz, która ma na sobie koszulkę z napisem „Abortion is normal”.

            – Często słyszymy: społeczeństwo nie jest gotowe, musi dojrzeć. Społeczeństwo to nie jest awokado, ktoś musi wykonać tę pracę, ktoś musi dać głos kobietom. I powiedzieć im: cokolwiek wybrałaś, to jest OK – mówi Natalia Broniarczyk.

            Takie zarzuty pojawiają się również ze strony środowiska feministycznego. Zdaniem członkiń ADT jest tak dlatego, że polski ruch pro-choice zatrzymał się latach 90. – Przez 25 lat działania ustawy antyaborcyjnej nauczyłyśmy się postawy defensywnej, mówienia o aborcji w kontekście zagrożenia życia, tego, że aborcja powinna być rzadka, że nikt nikomu nie życzy aborcji – wyjaśnia Karolina. – A przecież 96 proc. kobiet robi aborcję z powodów osobistych, a nie ze względu na zdrowie lub gwałt. Przestańmy to ukrywać.

            PS Osiem billboardów, na które ADT robił zrzutkę, od 1 lutego stoi w sześciu miastach. Statystycznie 1 z 3 twoich znajomych miała aborcję. Nie jesteś sama.

            Imię jednej bohaterki zostało zmienione.

            *Z powodu przepisów ustawy „Prawo farmaceutyczne” nie podano nazw leków.

            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,23013188,aborcyjny-dream-team-aborcja-farmakologiczna-to-rewolucja.html
    • diabollo Re: Aborcja jest OK 17.02.18, 00:10
      Ten artykuł I zdjęcie dziewczyn w koszulkach wywołał jakieś straszne kontrowersje jak zwykle u yntelygencji przesiąkniętej katozabobonem.
      Pani Dunin napisała kiedyś, że z powodu pochodzenia i rytuałów, które przeszła, jest ateistką katolicką.
      Yntelygencja katolicka polska nawet nie ociera się o ateizm, ale jak Gowin słyszy katolicki płacz embrionów.

      Kłaniam się nisko.
      • oby.watel Re: Aborcja jest OK 17.02.18, 13:17
        Cecha charakterystyczna wszystkich, którym wydaje się, że są inteligentni i mądrzy jest to, że miast argumentami posługują się inwektywami. Pis gardzi ynteligebnncją, zatrudnia na stanowiskach durniów wiec pogarda wrażana ynteligentom nobilituje i świadczy o wysokich walorach intelektualnych. To tłumaczy wszakże, dlaczego domorosłych mędrców tak łatwo wodzić za nos, tak łatwo wskazać wroga, na którego bezmyslnie rzucą się i rozszarpią. Nie ma żadnej różnicy między fanatykiem wierzącym w boga a fanatykiem wierzącym w jakieś chore idee. Doktryna komunistyczna jest równie destrukcyjna jak każda inna. Nie przypadkiem PiS wyjechał na wskazywaniu wrogów wewnętrznych i zewnętrznych z jednej strony i na rozdawnictwie z drugiej. Ponieważ anty-yntelygenci uwierzyli, że w kraju na dorobku można żyć jak w najbogatszych krajach świata. Wystarczy tylko ekonomię powiesić na kołku i dać lub żądać. Dobrym przykładem są lekarze, którym się należy, nie dlatego, że dobrze pracują, ale dlatego, bo ciężko pracują. A jak szczepią dzieci wadliwie przechowywanymi szczepionkami to nie szkodzi, bo nikt nie umarł. A jeśli za 20 lat zachoruje, to jego zmartwienie.
      • gaika Re: Aborcja jest OK 17.02.18, 23:03
        No właśnie, co ciekawe, one nie są 'militanckie', ale racjonalne, spokojne, wyważone, ale jak zwykle przypisuje się im coś, czego nie twierdzą albo, jak zwykle, dopieszcza cholerny 'kompromis'.

        Dziennikarka GW urwała się z choinki: jak można być jednocześnie za prawem do wyboru i 'kompromisem'.


        "Jestem absolutnie za prawem do wolnego wyboru – aborcja albo urodzenie."

        "Granice można ustalić jedynie w demokratycznej debacie. Większość Polaków jest za tzw. kompromisem aborcyjnym."

        wyborcza.pl/7,75968,23034835,aborcja-to-nie-temat-na-bluzke-nie-da-sie-jej-sprowadzic-do.html
        Jesteśmy w czarniejszej dziurze, niż można było przypuszczać.
        • diabollo Re: Aborcja jest OK 17.02.18, 23:28
          Wspaniałe dziewczyny. Wielki szacunek.
          Pozdrawiam serdecznie czcigodną Gałkę i kłaniam się nisko.
          • gaika Re: Aborcja jest OK 17.02.18, 23:46
            Prawica i przedstawiciele kościoła oraz TVPiS dostali wzmożenia, czego można się było spodziewać, ale i Hanna Lis nie wytrzymała, GW drżącym głosem zamazała istotę rzeczy, a NaTemat się wypiął lakonicznie. Kwiat inteligencji nie rozumie przesłania. W ogóle nie rozumie, tak ma zbełtane pod czaszką (Nowoczesna przygotowała ustawę aborcyjna, w której kobieta decydująca się na aborcję ma obowiązek konsultacji psychologicznej).

            Jedyną postacią, która uratowała nieco wizerunek 'Narodu' jest Galopujący Major. Niech żyje Major, bo inteligentnych ludzi zaraza przetrzebiła.

            Jeśli miałbym wybierać okładkę roku. Jeśli, ja wiem, jakieś oskaro-majorki miałbym rozdawać, to okładka „Aborcja jest ok” autorstwa Wysokich Obcasów byłaby silnym kandydatem do nagrody, może nie za montaż, ale za scenariusz oryginalny na pewno.

            Oto bowiem jedną tylko okładeczką mamy piękny coming out, nawet nie tylko tych wiecznie zakłamanych, opozycyjnych polityków, ale tych wszystkich dziennikarzy i dziennikarek rzekomo liberalnych i wyzwolonych, których „liberalne” poglądy mieszczą się gdzieś między wczesnym Wojtyłą a późnym Dziwiszem, ale którzy będą gardłować o wartościach Zachodu, nie wiedząc, że z Zachodu to co najwyżej wzięli sobie poglądy z Malty i podatki z Cypru.

            Czytam, że hasło „aborcja jest ok” ma oznaczać, że aborcja jest dobra. Ja nie wiem, czy w tym kraju czytanie ze zrozumieniem, to musi być jakiś hokus pokus, czary magiczne, ale bycie Ok oznacza, że jest się Ok, a nie że jest się dobrym. Jak, ja wiem, dzwonisz do matki i pytasz, hej, matka, jak tam temperatura nad morzem i ona, oczywiście zziębnięta, mówi, że jest ok – to nie, nie oznacza to, że masz teraz rzucać wszystko w pizdu i do Bałtyku się kąpać lecieć. Nie, to tak nie działa. Jak ci piszą, że aborcja jest ok albo Jezus jest ok, to nie oznacza to, że masz Jezusa za wszechkochającego Boga albo że masz se aborcję robić. Nie znaczy też, że aborcja jest jak tipsy, batony, czy jak tam „liberalne” panie dziennikarki wyzywają teraz dziewczyny, które śmiały koszulki, i to na różowym tle, założyć.

            Ale „aborcja jest Ok” oznacza, że nie jest ona zła, a to przecież zło, mniejsze zło, ale zło jednak panie rezyseze, las kzyzy po niej, w tym lesie. No ale dlaczego ma być zła?

            Po pierwsze może być zła, bo to zabijanie ludzkiej osoby. Może i osoby, nie wiem, status osobowy (nie gatunkowy) nadajesz sam, wedle własnej moralności i owszem, możesz go nadać w momencie poczęcia. Tylko jeśli to życie, to już nie za bardzo powinnaś popierać ten obecny, rzekomy kompromis aborcyjny, bo przecież dla „dobrego wzroku” płaczącą dzidzię w brzuchu mordują. Istnieje pewna kategoria ludzi, którzy z jednej strony serio popierają aborcję, a z drugiej twierdzą, że płód to ludzkie życie. A potem się dziwią, że ktoś biega po ulicach z transparentami i wyzywa ich od morderców Downów.

            Po drugie jest zła, bo to trauma jest, trauma. Znam kobiety, co mają postaborcyjną traumę, słyszę. To trudna decyzja, traumatyczna. Ok, istnieją na świecie ludzie, co mają traumę po amputacji, ale jakoś nie słychać, że amputacje są złe. Zakładając, że zarodek to nie osoba ludzka, czemu akurat aborcyjna trauma, a nie żadna inna trauma, ma być powodem do zamknięcia ryja przez te kobiety, dla których aborcja to zwykły zabieg, piguła, lulu i po iluś godzinach do domku.

            Po drugie, i najważniejsze, skąd, jeśli już, się bierze ta trauma? Przecież nie z samego zabiegu, który od lat nie ma nic wspólnego z żadnym rozrywaniem? Ano bierze się od Was, tak od Was, oburzeni hipokryci. To przez Wasze, za przeproszeniem, rzewne pierdolenie o aborcji jako o niesłychanie ważnej decyzji, mierzeniem się z traumą, stygmatyzujecie każdą kobitę, która dokonała tego, co bez żadnych wyrzutów sumienia hurtowo robiły Wasze matki i babki. To przez Wasze nadawanie gigantycznej wagi pozbywania się płodów, które nb. codziennie same milionami obumierają, to przez te ogromne ochy i achy, wyobrażanie sobie, że tylko w ostateczności, tylko na kolanach kobiety usuwają niechcianego pasożyta, który nic nie czuje i jest mu wszystko jedno. Tak, to przez Was, daliście sobie wmówić, jaka to straszna rzecz ta aborcja, a potem się dziwicie, że macie postaborcyjne schizy. A po poronieniu naturalnym, gdy krew zobaczycie w muszli, to też macie? Ano nie macie? Jak myślicie, dlaczego? A Wasze koleżanki z zagranicy, co sobie aborcję robią, to też mają taki smutne miny? Naprawdę? Naprawdę w UK kobiety wychodzą zalane łzami na psychotropach, czy może z poczuciem ulgi jak Natalia Przybysz? Może to nie świat zwariował, tylko Wy, dziwiszo-wojtylanki dałyście się emocjonalnie zaszantażować. I teraz, jak te owce beczycie jak wam konserwa zagra.

            Nie, nie o wzrost aborcji idzie, bo lewica jednocześnie popiera antykoncepcję. Idzie o co innego. O co? Ano o to, że spotykają się dwie matki w szkole i jedna mówi, że zrobiła aborcję, na co druga, że OK, też była wpadka i sama robiła rok temu, ale lepiej się pospieszmy, bo dzieci właśnie skończyły lekcje i czas na lody.


            galopujacymajor.wordpress.com/2018/02/17/aborcja-jest-ok/
            • diabollo Re: Aborcja jest OK 18.02.18, 09:32
              Już dawno jestem rozczarowany polską tzw "inteligencją" tzw "liberalną" i cieszę się że to zaczyna być jakoś widać i punktuje to Galopujący Major.
              Tym większy szacun dla tych wspaniałych dziewczyn z Aborcyjnego Dream Teamu.

              A wkurw mnie trafia jak ta katokonserwatywna yntelygencja zaczyna winę za faszystów przy korycie zalać na "chama".

              Kłaniam się nisko
              • oby.watel Re: Aborcja jest OK 18.02.18, 10:11
                Prawda najprawdziwsza. Cham niczemu nie jest winien. A aborcja jest podstawowym prawem człowieka. A jeśli nie człowieka to kobiety. Po co edukacja, po co antykoncepcja. Skrobanka to jest to, co nas podnieca, skrobanka to nasza broń kobieca. Szacun dla dziewcząt i chamów. Precz z rozumem, rozsądkiem, wiedzą. Polska chamem stoi i nikogo się nie boi.
              • gaika Re: Aborcja jest OK 18.02.18, 20:32
                diabollo napisał:

                > A wkurw mnie trafia jak ta katokonserwatywna yntelygencja zaczyna winę za faszy
                > stów przy korycie zalać na "chama".

                Nie do końca wiem, co masz na myśli, bo faszystów doprowadził własnoręcznie do koryta niejaki Kukiz (zadeklarowany cham).
                • diabollo Re: Aborcja jest OK 18.02.18, 21:01
                  No to teraz podpadłaś czcigodnemu Oby.watelowi. On uwielbiał postulat JOWów wspaniałego Kukiza.

                  A tak poważnie to Kukiz w audi q8 nigdy żadnym "chamem" nie był. Jak już to neoszlachcicem.
                  Nawet sobie jebnął coś w stylu kolumienek dworku szlaceckiego w swoim gargamelu.

                  Jak ktoś aspiruje do szlachica, stać go na szlacheckiego gargamela, ideologicznie jest neoendekiem to jest szlachcicem, a nie chamem.

                  W naszej ucieczce od chamskiech korzeni na neoszlachecki ideał zakłamaliśmy znaczenie słów, w konsekwencji naszą tożsamość.

                  Kłaniam się nisko.
                  • gaika Re: Aborcja jest OK 18.02.18, 22:32
                    diabollo napisał:

                    > No to teraz podpadłaś czcigodnemu Oby.watelowi. On uwielbiał postulat JOWów wsp
                    > aniałego Kukiza.
                    >
                    > A tak poważnie to Kukiz w audi q8 nigdy żadnym "chamem" nie był. Jak już to neo
                    > szlachcicem.
                    > Nawet sobie jebnął coś w stylu kolumienek dworku szlaceckiego w swoim gargamelu
                    > .
                    >
                    > Jak ktoś aspiruje do szlachica, stać go na szlacheckiego gargamela, ideologiczn
                    > ie jest neoendekiem to jest szlachcicem, a nie chamem.
                    >
                    > W naszej ucieczce od chamskiech korzeni na neoszlachecki ideał zakłamaliśmy zna
                    > czenie słów, w konsekwencji naszą tożsamość.

                    Pozwolę sobie oceniać chamstwo lub jego brak niezależnie od tzw. pochodzenia oraz aspiracji. Tak jak Kukiz jest chamem (jaki jest koń każdy widzi), tak chamem jest lekarz w postaci: 'niech się rozbierze i położy' (słynna scena z 'Pora umierać').

                    Mniej mnie zajmują dywagacje nad klasami społecznymi dawniej i dziś, a bardziej brak dywagacji nad oczywistym stanem np. klasy politycznej, która schamiała (z pewnymi wyjątkami). Bo to wbrew pozorom nie Lepper zniósł 'Wersal' w naszym parlamencie na przykład.

                    Więc tak, owszem, to chamy i chamstwo zawłaszczyło przestrzeń społeczną i chamy z wyższej półki dały przyzwolenie chamom z niższej.

                    Kiedy jedzie za granicę teoretycznie ogładzony (garniturem i angielszczyzną) premier RP, a następnie praktycznie wali po oczach człowiekowi mówiącemu publicznie o wymordowanych członkach swojej rodziny, to jest to chamstwo w czystej postaci (zatracenie umiejętności umożliwiających interakcje społeczne na dość podstawowym poziomie).

                    • diabollo Re: Aborcja jest OK 19.02.18, 06:23
                      Cham oryginalnie znaczyło niewolnik.
                      Kukiz niewolnikiem nie jest.

                      Kłaniam się nisko.
                      • diabollo Re: Aborcja jest OK 19.02.18, 06:29
                        Czy Kukiz zachowuje się jak chłop pańszczyźniany czy jak arogancka szlachciura, właściciel chłopów pańszczyźnianych?

                        Tu nie chodzi o pochodzenie, ale o znaczenie podstawowych słów, które wymagają odkładania, żebyśmy w ogóle społecznie ruszyli z miejsca jakiegoś gigantycznego niedorozwoju i niedojrzałości.

                        Kłaniam się nisko
                        • gaika Re: Aborcja jest OK 19.02.18, 20:30
                          Nie twierdzę, że Kukiz jest niewolnikiem, tylko że jest chamem.

                          Zachowuje się jak chamski chłop pańszczyźniany, chamski szlachciura, chamski lekarz, chamski hydraulik, chamski prawnik, chamski szef korporacji, chamski nauczyciel, chamski kasjer, chamski urzędnik, chamski sprzątacz, chamski kierowca, chamski książę i chamski ksiądz oraz chamski zatrudniony na umowie śmieciowej.

                          Sumując: zachowuje się jak chamski homo sapiens.
                          • diabollo Re: Aborcja jest OK 20.02.18, 08:22
                            No właśnie już nawet nie zauważasz, że "chamski szlachcic" to oksymoron.

                            Panowie zawsze w Polsce byli czystym ideałem arogancji, nieokrzesania i buty (wojewoda na drodze), ale ciekawe z jakich to przyczyn do języka to niewolnik, chłop pańszczyźniany trafił jako synonim tych cech?

                            Kłaniam się nisko.
                            • grzespelc Re: Aborcja jest OK 20.02.18, 20:40
                              Przemoc symboliczna jak widać już wtedy działała, choć nienazwana.

                            • gaika Re: Aborcja jest OK 20.02.18, 23:16
                              Z językiem jest tak, że służy do jak najefektywniejszego komunikowania się, a przy okazji ewoluuje, zmienia się znaczenie słów.

                              Gdybyś chciał prowadzić dyskusje na forum z kimś, kto posługiwałby staropolszczyzną, wzajemne zrozumienie/porozumienie byłoby szalenie utrudnione, jeśli nie niemożliwe.

                              Tymczasem moja opinia o Kukizie jest dla 99,9% narodu (wybranego) zrozumiała. Może nie być podzielana, ale z całą pewnością wiadomo, o co chodzi, bez konieczności odnoszenia się do dawnych znaczeń czy źródłosłowu.

                              • diabollo Re: Aborcja jest OK 21.02.18, 23:59
                                Z językiem jest tak jak z historią.
                                Historię piszą zwycięzcy. Nasz język narzucili właściciele niewolników.
                                W romansidle Sienkiewicza pt. Quo Vadis jest taka rozmowa Petroniusza z chyba Winicjuszem, mianowicie Petroniusz powiada, że jak na Nerona nie zadziała zdanie (w celu opamiętania, zdyscyplinowania cesarza): "postąpiłeś jak wyzwoleniec", to nic już nie zadziała.
                                Panowie polska szlachta nawzajem wyzywali się od niewolników i zarzucał sobie maniery niewolników.

                                Szkoda, że my, potomkowie wyzwoleńców, aspirując do nikczemnej szlachty, przyjęliśmy nikczemny język właścicieli niewolników.

                                Oczywiście, czcigodna Gaiko, mągę się mylić, a rację dierży czcigodny Oby.watel i według niego zwyczajnie mam wielkie kompleksy, a Ty chamując ich po prostu nie masz.

                                Kłaniam się nisko.
                                • diabollo Re: Aborcja jest OK 22.02.18, 00:33
                                  A jeszcze wypada mi wyjaśnić słowo "chamować".
                                  To per analogiam do "kurwować" - używać słowa cham (w znaczeniu pejoratywnym).

                                  Kłaniam się nisko.
                                  • gaika Re: Aborcja jest OK 22.02.18, 22:00
                                    diabollo napisał:

                                    > - używać słowa cham (w znaczeniu pejoratywnym).

                                    Słowo cham jest nacechowane pejoratywnie, ale nie ma dziś znaczenia klasowego.
                                    • diabollo Re: Aborcja jest OK 23.02.18, 08:20
                                      Nie ma znaczenia klasowego dla Ciebie. Dla klas niższych ma.

                                      Kłaniam się nisko
                                      • gaika Re: Aborcja jest OK 24.02.18, 22:58
                                        diabollo napisał:

                                        > Nie ma znaczenia klasowego dla Ciebie. Dla klas niższych ma.

                                        Zupełnie odwrotnie: ma znaczenie dla Ciebie (z dowolnych powodów), nie ma dla większości społeczeństwa (niezależnie od klasy) dlatego że, jak napisałam wcześniej:

                                        "My niczego nie przyjęliśmy. Zastaliśmy język w tak wyewoluowanej postaci i posługujemy się nim zgodnie z przyjętymi normami językowymi.

                                        Zupełnie nie przeszkadzałaby mi dyskusja o etymologii słów, ale zaprzeczanie temu, że znaczenie słów się zmienia i znaczenie słowa 'cham' oraz kontekst, w jakim się go używa także, jest dla mnie za dużym hardcorem."

                                • gaika Re: Aborcja jest OK 22.02.18, 21:57
                                  diabollo napisał:

                                  > Szkoda, że my, potomkowie wyzwoleńców, aspirując do nikczemnej szlachty, przyję
                                  > liśmy nikczemny język właścicieli niewolników.
                                  >
                                  > Oczywiście, czcigodna Gaiko, mągę się mylić, a rację dierży czcigodny Oby.watel
                                  > i według niego zwyczajnie mam wielkie kompleksy, a Ty chamując ich po prostu n
                                  > ie masz.

                                  My niczego nie przyjęliśmy. Zastaliśmy język w tak wyewoluowanej postaci i posługujemy się nim zgodnie z przyjętymi normami językowymi.

                                  Zupełnie nie przeszkadzałaby mi dyskusja o etymologii słów, ale zaprzeczanie temu, że znaczenie słów się zmienia i znaczenie słowa 'cham' oraz kontekst, w jakim się go używa także, jest dla mnie za dużym hardcorem.

                                  Jestem przekonana, że nie ma to nic wspólnego z kompleksami, ale z pewną układanką ideologiczną, do której ten motyw dobrze pasuje.

                                • oby.watel Re: Aborcja jest OK 23.02.18, 07:54
                                  diabollo napisał:

                                  > Oczywiście, czcigodna Gaiko, mągę się mylić, a rację dierży czcigodny Oby.watel
                                  > i według niego zwyczajnie mam wielkie kompleksy, a Ty chamując ich po prostu
                                  > nie masz.

                                  Oczywiscie czcigodna Gaika zaprzeczy choć sam przyznajesz, że to kompleksy.

                                  > Szkoda, że my, potomkowie wyzwoleńców, aspirując do nikczemnej szlachty,
                                  > przyjęliśmy nikczemny język właścicieli niewolników.

                                  No właśnie, przyjęliście nikczemny język szlachty, bo waszego nikt nie rozumie, cały świat się oburza, jest przeciw wam i robi wam wbrew. Albowiem

                                  > Z językiem jest tak jak z historią. Historię piszą zwycięzcy. Nasz język narzucili właściciele niewolników.

                                  Dlatego wy nigdy nikomu niczego nie narzucacie, bo zawsze jesteście przegrani. Niewolnikami byliście, jesteście i będziecie, bo inaczej nie potraficie. To co wyprawiacie najlepiej o tym świadczy. Zawsze stajecie po stronie ciemiężycieli, cenicie i rozumiecie tylko brutalną, bezrozumna siłę, a wiedzą, wykształceniem gardzicie. Dlatego im większy absurd i głupota, tym większy entuzjazm w was wzbudza.

                                  Nareszcie zrozumiałem dlaczego oskubanie was z pieniędzy jakie odłożyliście w OFE przyjęliście z taką radością. Nigdy nic nie mieliście, nawet babą, jak była urodziwa, musieliście się dzielić z panem. Myśli, że posiadacie jakieś własne pieniądze na indywidualnym koncie, które sami uskładaliście znieść po prostu nie mogliście. My tylko jałmużnę przyjmiem, a cośmy uskładali to se panie weźcie na zdrowie...
                                  • diabollo Re: Aborcja jest OK 23.02.18, 08:18
                                    Dziękuję za ten piękny wykład klasizmu naszej pożal się Baalu klasy średniej.

                                    O OFE już nie ma co się powtarzać, żaden cywilizowany kraj Zachodu takiego absurdu nie wprowadził (peryferyjne Chile + peryferyjna Polska).
                                    Jak już nie jesteś w stanie pojąć podstaw makroekonomii i tego, że te indywidualne konta to była ściema (poza tym ta ściema nawet została, teraz masz "indywidualne konto" w ZUS), to spróbuj przyjąć do wiadomości, że to był absurd od początku skoro nie rzuciły się na to Francja, Niemcy, Włochy, Szwajcaria, etc.

                                    Twój klasizm pięknie wyjaśnia dlaczego bliżej nam do Rosji niż Niemiec i dlaczego rządzi PISda.

                                    Kłaniam się nisko.
                                    • oby.watel Fikcja jest OK 23.02.18, 13:11
                                      To nie jest żaden wkład. To stwierdzenie smutnego faktu, że rab rabem jest i nie jest w stanie wyzwolić sie ze zniewolenia. Z tym, że dawniej jego niewolili, teraz niewoli się sam.

                                      Co do OFE, to jeśli fakty kłamstwu przeczą, tym gorzej dla faktów.

                                      W 2016 roku realna stopa zwrotu z inwestycji OFE wyniosła 8,3%. Według raportu OECD „Pension Markets in Focus 2017” był to najwyższy wynik wśród wszystkich krajów zrzeszonych w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Spośród analizowanych państw spoza OECD lepsze okazały się jedynie fundusze emerytalne w Armenii (9%). Zdaniem ekspertów Nationale-Nederlanden PTE fundusze emerytalne są obecnie w Polsce najefektywniejszą formą zbiorowego inwestowania.

                                      Analiza OCED obejmuje 85 krajów. W 2016 roku prywatne aktywa emerytalne w krajach OECD osiągnęły rekordowy poziom ponad 38 bilionów dolarów. Aż 66% udziału w tej sumie mają produkty emerytalne w USA. Wysoki udział mają również Kanada, Wielka Brytania, Australia, Japonia, Holandia oraz Szwajcaria. Udział pozostałych krajów OECD (w tym Polski) wyniósł 3,2%.
                                      • diabollo Re: Fikcja jest OK 23.02.18, 14:36
                                        W 2016 już dawno PO "ukradła twoje składki w OFE" więc jak mogły być tak zajebiście rentowne?
                                        Poza tym w USA nie ma powszechnych ubezpieczeń emerytalnych. Są prywatne ubezpieczenia. Więc z polskimi OFE to nie ma nic wspólnego.
                                        Prywatnie zawsze w Polsce też możesz i mogłeś się dodatkowo ubezpieczyć.
                                        Droga wolna.

                                        Kłaniam się nisko
                                        • oby.watel Re: Fikcja jest OK 23.02.18, 20:18
                                          Tutaj byłeś łaskaw wkleić artykuł Kingi Dunin. Artykuł zawiera takie oto zdanie: Przypomnijmy, na czym ten przekręt polegał. Państwo zbierało składki (organizowało, ściągało od płatników) i przekazywało dużą ich część prywatnym funduszom. Ponieważ wciąż obowiązuje system, w którym ze składek obecnie pracujących opłaca się emerytury starszego pokolenia, powstawała w nim luka wielkości przekazanych sum.

                                          Ponieważ ewidentnie nie rozumiesz co wklejasz powtórzę za p. Dunin, która jest wybitną specjalistką: Państwo zbierało składki i przekazywało dużą ich część prywatnym funduszom. Oczywiscie polski prywatny fundusz jest mniej prywatny niż amerykański. Nie zmienia to faktu, że twierdzenie jakoby nigdzie na świecie poza Polską nie było funduszy emerytalnych jest kłamstwem. W podlinkowanym materiale przeanalizowano rentowność funduszy emerytalnych w 85 krajach. Jeśli jakieś zwierzę ma cztery łapy, łeb i ogon i szczeka, to nazwanie go Mruczek i wołanie do niego kici kicie nie zrobi z niego kota. Nawet w USA są powszechne ubezpieczenia emerytalne. Pierwszy filar to ubezpieczenia powszechne, drugi to pracownicze plany emerytalne, a trzeci to indywidualne rachunki emerytalne.

                                          Rozmowa jest możliwa tylko z kimś, kto nie przeczy faktom. Inaczej przypomina rozmowę z p. Sasinem.
                                          • diabollo Re: Fikcja jest OK 23.02.18, 21:29
                                            OK, czcigodny Oby.watelu, o makroekonomii pojęcia nie masz i nigdy mieć nie będziesz bo się wpadłeś.
                                            Rozmowa z Tobą o patologii ofe to jak rozmowa z polskim katolikiem o aborcji albo o polskim obozie koncentracyjnym.

                                            Kłaniam się nisko.
                                            • diabollo Re: Fikcja jest OK 23.02.18, 21:38
                                              A jeżeli chodzi o prywatne fundusze ubezpieczeniowe to zwyczajnie zacznij w nich inwestować.
                                              Żeby Cię zmotywować to Ci wyznam Ci, że płacę na trzy polisy, dwie w Polsce na siebie i żonę, jedną w Niemczech. I Tusk mi ich nie ukradł, Czego i Tobie życzę.
                                              Kłaniam się nisko.
                                            • oby.watel Re: Fikcja jest OK 24.02.18, 10:07
                                              diabollo napisał:

                                              > OK, czcigodny Oby.watelu, o makroekonomii pojęcia nie masz i nigdy mieć nie
                                              > będziesz bo się wpadłeś.
                                              > Rozmowa z Tobą o patologii ofe to jak rozmowa z polskim katolikiem o aborcji
                                              > albo o polskim obozie koncentracyjnym.

                                              Każdy populista, demagog, by nie użyć innych fachowych określeń, który na temat sporu ma pojęcie blade albo żadne ochoczo ucieka się do oceny wiedzy rozmówcy. A gdy rozmówcy z jakichś względów nie może ugryźć, to mu przodków lustruje. Niemniej jednak to ciekawe doświadczenie gdy ktoś mentalnie tkwiący w czworakach z ekonomii rozumiejący tylko ze jak pan da, to będzie co jeść a jak nie da, to trzeba będzie ukraść, usiłuje przekonywać, że czarne jest białe.

                                              Gdy się jednak zastanowić to trzeba przyznać, że tacy ludzie to sól ziemi. Tej ziemi i terenów na wschód od niej. To dzięki takim ludziom mógł istnieć i dawać profity właścicielom Bezpiecznych Kas Oszczędności czy Amber Gold, bo wiedzą, że lokata może być oprocentowana cztery razy wyżej niż w banku. To tacy ludzie kupują garnki przeciwreumatyczne z mariańskiej stali po 6 tysięcy za sztukę czy kołdry antyrakowe za jedyne 3.329 zł i chętnie pomagają nieistniejącym wnuczkom.
                            • oby.watel Re: Aborcja jest OK 21.02.18, 17:01
                              Kompleksy są ponadczasowe i nie ulegają przedawnieniu.
                    • diabollo Re: Aborcja jest OK 19.02.18, 06:43
                      Taki lekarz zachowuje się jak szlachcic.

                      Kłanaim się nisko.
                    • oby.watel Re: Aborcja jest OK 19.02.18, 09:45
                      No toście się dogadali. Nareszcie zaszło zrozumienie. Kompleksy wylazły lepiej niż na kozetce u psychoanalityka. Przemówię językiem wyższych sfer: Jeszcze nie wylazłeś z tej piaskownicy? Drabinkę już Ci nie raz podtykano pod nos, ale widocznie piaskiem sypnąłeś sobie w oczy (prawdziwa polska zamaszystość). Dlaczego nie założysz własnej partii i nie wygrasz wyborów (od lat jęczysz i jęczysz na forum), a co najważniejsze, dlaczego nie postawisz do pionu ponad 70% swoich kolegów w sejmie specjalizujących się w bublowaniu?
                • diabollo Re: Aborcja jest OK 18.02.18, 21:14
                  A oczywiście chodziło mi o to, że rządzący PIS to partia neofaszystowska.

                  hartman.blog.polityka.pl/2013/02/09/faszysci-badzcie-soba

                  Kłaniam się nisko.
    • diabollo Re: Aborcja jest OK 20.02.18, 19:00
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23046136,beczek-tam-leza-szczatki-mej-twarzy-czyli-jak-prawica-wygrala.html?pelna=tak
      • diabollo Re: Aborcja jest OK 21.02.18, 07:27
        Beczek: "Tam leżą szczątki mej twarzy", czyli jak prawica wygrała sprawę aborcji [OPINIA]

        Prawica w sprawie aborcji mówi od lat językiem ostrym i bezkompromisowym. Zarówno politycy, jak i działacze nie zastanawiają się, czy powiedzieć: "zabójstwo" czy może troszkę delikatniej. Liberałowie i lewica natomiast ciągle chodzą na paluszkach, bo co ludzie pomyślą; jeszcze wezmą nas za morderców.

        Okładka „Wysokich Obcasów” oburzyła prawicę, co jest dość przewidywalne i zrozumiałe. Ale oburzenie wyrażali też publicyści znani z liberalnych poglądów, bo - jak argumentowali - nie wolno mówić, że „aborcja jest OK”, kobiety na okładce są zbyt uśmiechnięte i zadowolone, róż - zbyt różowy, a nazwa „aborcyjny dream team” niestosowna.

        Skąd wzięło się to oburzenie centrum? Przecież „OK” nie oznacza „wspaniała” ani „super”. „OK” to po prostu „OK”. Komunikat dla kobiet, które chcą lub muszą przerwać ciążę: nie odrzucamy cię, chcemy zapewnić ci bezpieczeństwo i nie nazwiemy cię morderczynią. To chyba dobry przekaz, który nie dokłada kobietom cierpienia. A jednak zgodny chór centrystów ogłosił, że aborcja „nie jest OK”, a okładka „Obcasów” - jako zbyt radykalna - szkodzi tym, którzy opowiadają się za liberalizacją prawa aborcyjnego. Aby zrozumieć, skąd taka reakcja liberałów, trzeba spojrzeć w przeszłość.

        „Tam leżą szczątki mej twarzy”
        W połowie lat 80. zaczęto pokazywać uczniom „Niemy krzyk”, film, który z medycznego punktu widzenia jest pełen fałszerstw. Potwierdził to sąd - przyznał rację francuskiemu lekarzowi, który sprzeciwiał się manipulacjom zawartym w drastycznym obrazie. „Niemy krzyk” to zapis USG w trakcie zabiegu przerywania ciąży. 12-tygodniowy płód - zdaniem autorów - cierpi i płacze. Fakty są jednak takie, że płód nie może cierpieć, bo nie ma wykształconej kory mózgowej, bez której żadne bodźce nie są odczuwalne. Płacz czy też tytułowy „niemy krzyk” to też wymysł - do wokalizacji konieczne jest powietrze w drogach oddechowych.

        To są fakty, ale nie podaje się ich młodzieży przy okazji projekcji filmu na lekcjach religii czy wychowaniu do życia w rodzinie (nierzadko prowadzonych przez katechetki). Film mówi, że dziecko ginie w bólach, a lekarz aborter wrzuca jego rozczłonkowane ciało do zimnego, metalowego naczynia. Przekaz ten forsowano najpierw w salkach katechetycznych, a później już w szkołach.

        Mamy jeszcze znaną „Balladę o nienarodzonym dziecku”:

        Dzieci się boją zastrzyków
        Cyganek i kominiarzy
        Ja bardzo się boję śmietników
        Tam leżą szczątki mej twarzy

        Piosenkę, której fragment przytaczam, śpiewano nie tylko na oazach i lekcjach religii, ale też na koloniach i w harcerstwie. Z pospiesznego śledztwa wynika, że utwór powstał ponad 30 lat temu. Właśnie za pomocą filmów i piosenek przeciwnicy wyboru wysiewają tę narrację w naprawdę małych dzieciach, a więc na żyznej glebie, która „szczątki twarzy” na śmietniku przyjmie jako fakt.

        Andrzej Zoll miał w nosie demokrację
        Przenieśmy się dekadę później. Na początku lat 90. po uchwaleniu tzw. kompromisu aborcyjnego (który de facto zawarł rząd Hanny Suchockiej z Kościołem), spontanicznie powoływane komitety zebrały 1,7 mln podpisów pod wnioskiem o referendum. Było to rozwiązanie uczciwe. Nie domagano się bowiem liberalizacji przepisów aborcyjnych ad hoc, ale postulowano, by obywatele zdecydowali o tym sami. Podpisy zostały jednak zmielone. W 1996 roku przepisy zliberalizowano, ale po zaledwie kilku miesiącach Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Andrzeja Zolla - omijając demokratyczne standardy i stosując prawny wytrych - unieważnił ustawę. Na początku nowego tysiąclecia nominalnie lewicowy SLD porzucił postulat dotyczący aborcji, a Leszek Miller za nic w świecie nie chciał wejść w „ideologiczny” spór z Kościołem. Premier potrzebował poparcia hierarchów dla akcesu do Unii Europejskiej i za to przehandlował aborcję, razem ze związkami partnerskimi.

        25 lat po „kompromisie” nie ma już walki o liberalizację przepisów aborcyjnych. Jest obrona przed całkowitym zakazem przerywania ciąży. Mówi się nie o elementarnych prawach kobiet, ale o tym, że Polska może się stać drugim Salwadorem, gdzie za „podejrzane” poronienie skazuje się kobiety na kilkadziesiąt lat pozbawienia wolności. Dyskusja aborcyjna jest tak przesunięta na prawo, że wręcz cieszymy się z niedawnych doniesień z Salwadoru o 34-letniej Teodorze Vasquez, której skrócono wyrok i wyszła z więzienia po dziesięciu latach. Z czego tu się cieszyć? Ani ona, ani żadna inna kobieta nie powinna była trafić z tego powodu za kratki. Takich krajów jak Salwador jest obecnie na świecie pięć, niebawem możemy stać się szóstym.

        I po co było to chodzenie na paluszkach?
        Jakie z tego wnioski? Koncyliacyjny język, omijanie w debacie publicznej ogromnej grupy kobiet, dla których aborcja była ulgą, a nie dramatyczną koniecznością, chodzenie na paluszkach (żeby nie zadrażniać) wcale nie doprowadziło do tego, że prawica i strona kościelna szanują „kompromis”. Prawdę mówiąc, nie doprowadziło to stron liberalnej i lewicowej donikąd. Jest rok 2018 i jesteśmy coraz bliżej ściany, dociskani kolanem przez kolejne podchody do całkowitego zakazu aborcji.

        Przez dobre 30 lat prawicowy dyskurs otulił niemal wszystkich od centrum po lewicę. Mówimy: „dziecko nienarodzone”, „matka” i „usunięcie dziecka”, a nie „płód”, „kobieta ciężarna” i „przerwanie ciąży”. Uwierzyliśmy nawet w oczywiste kłamstwa, jak to o legalnej aborcji w III Rzeszy. A przecież nietrudno sprawdzić, że po dojściu Hitlera do władzy przepisy zaostrzono i czystej krwi Niemce za aborcję groziła kara śmierci. Inaczej było w przypadku Niemek chorych i obywatelek krajów okupowanych. W ich przypadku aborcja była dostępna na życzenie z bardzo prostego powodu - by zmniejszać populację wszystkich Untermensch.

        CDN...
        • diabollo Re: Aborcja jest OK 21.02.18, 07:28
          Prawica w sprawie aborcji mówi od lat językiem ostrym i bezkompromisowym. Zarówno politycy, jak i działacze nie zastanawiają się: powiedzieć „zabójstwo” czy może troszkę delikatniej? Po drugiej stronie nie ma równie gorących odpowiedzi. Nawet obrona obowiązującego prawa prowadzona jest bez przekonania, bo co ludzie pomyślą; jeszcze wezmą nas za morderców.

          Gdyby istniała językowa symetria, słowo „OK” leżałoby gdzieś w okolicach środka. Reakcje na okładkę „Wysokich Obcasów” pokazały jednak, że przez konformizm lewicy i liberałów dyskurs aborcyjny przesuwa tak skrajnie na prawo, że niedługo posłankę Pawłowicz będziemy wspominać jako osobę w miarę liberalną.

          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23046136,beczek-tam-leza-szczatki-mej-twarzy-czyli-jak-prawica-wygrala.html?pelna=tak
    • gaika Re: Aborcja jest OK 21.02.18, 21:25
      Natalia Broniarczyk: Spodziewałyśmy się, że wywołamy burzę. Ale robiłyśmy to w innym celu. Zależy nam, by w końcu mówić o aborcji normalnie.

      Jedna z bohaterek tekstu i okładki ostatnich "Wysokich Obcasów", Natalia Broniarczyk, w emocjonalnym wpisie na Facebooku opisuje historię i ewolucję, jaką przeszła w odniesieniu do języka, którym rozmawiamy o aborcji, i rzeczywistej pomocy kobietom. Publikujemy całość.

      Pięć lat temu na facebookowej ścianie Kingi Jelińskiej przeczytałam artykuł "I Am Pro-abortion, Not Just Pro-choice: 10 Reasons Why We Must Support The Procedure And The Choice”. Zgrzytnęło mi, miałam spore wątpliwości, pomyślałam nawet to samo, co dziś czytam i zewsząd słyszę, czyli: „nie tędy droga, to zaszkodzi sprawie”. Już wtedy byłam aborcyjną aktywistką, ale w tamtym czasie mówiłam o sobie „ekspertka od praw reprodukcyjnych”. Tak było wygodnie, bezpiecznie, nikt się nie krzywił, a ja czułam, że wspólnie z innymi „ekspertkami od praw reprodukcyjnych” zmienimy świat poprzez mówienie, że tak naprawdę nie znamy żadnej kobiety, która byłaby za aborcją, jesteśmy za wyborem, a aborcja to prawo człowieka. To trwało i trwało. Artykuł o byciu pro-abortion zapisałam w zakładce i wróciłam do bezpiecznego aktywizmu, jeździłam po zagranicznych konferencjach, rozwijałam się, ale rosło we mnie przekonanie, że ciągle mówimy do siebie i o sobie nawzajem, że grupowo sobie potakujemy, mówiąc „tak, tak, walczmy o edukację seksualną, o antykoncepcję, zróbmy wszystko, by aborcja była jak najrzadziej potrzebna”.

      Poznałam wtedy Justynę Wydrzyńską, która już prężnie działała w organizacji Kobiety w Sieci - Aborcja po Polsku. Zresztą to Kobiety okazały się ostatnią deską ratunku, gdy paczki z tabletkami przestały przychodzić i od pewnej znanej aktywistki usłyszałam: „Nic nie mogę ci doradzić. Musisz sobie poradzić jakoś sama”. Mimo że obracałam się w feministycznym środowisku, teorię o prawach reprodukcyjnych miałam w małym palcu, to okazało się, że ten kapitał i tak jest niewystarczający. Wokół mnie było kilka koleżanek pracujących w obszarze praw reprodukcyjnych, ale wszystkie były bezradne.

      Poza Justyną. To Justyna odbierała telefony i wyjaśniała wszystko krok po kroku, po ludzku, normalnie, bez strachu, bez tego pitolenia o prawach kobiet. Po prostu gadałyśmy o aborcji farmakologicznej. Poczułam wtedy, że jest w tym coś bardzo dziwnego, że czuję się ekspertką, a tak naprawdę to mało wiem o aborcji farmakologicznej.

      Że gdyby moja znajoma potrzebowała pogadać ze mną o aborcji, o doświadczeniu, to mogłabym jej recytować te wszystkie zapisy z konwencji oenzetowskich, ale nie umiałabym odpowiedzieć na proste pytania, np. „Jak myślisz, jakie leki przeciwbólowe powinnam wziąć w trakcie?” albo „Skąd będę wiedzieć, że się udało?”

      Wszystkiego tego nauczyłam się od Justyny i Kingi. W międzyczasie zacieśniała się relacja pomiędzy Karolina i mną. Razem z rozwojem przyjaźni wzrastało poczucie, że chcemy mówić inaczej, więcej, pojawiły się pytania, do kogo my w zasadzie o tej aborcji mówimy. Do polityków/polityczek? Do innych ekspertek? Czemu nie do tysięcy osób, które mają to doświadczenie? Czemu się asekurujemy? I wreszcie czemu same się boimy mówić o aborcji dobrze, dumnie, pewnie - skoro wiemy, że to doświadczenie dało tylu osobom poczucie ulgi, przywróciło kontrolę nad własnym życiem. Potem, siedząc na kolejnych konferencjach wśród znajomych koleżanek aktywistek, coraz częściej miałam przemyślenia o wątku klasowym.

      Zastanawiałam się, czy osoba mniej uprzywilejowana ode mnie będzie miała szansę trafić na taką Justynę, na którą trafiłam ja, która jej o tym wszystkim opowie, i wreszcie, co ta osoba będzie miała z tego, że my - aktywistki - kolejny raz biadolimy nad przegranym językiem. Przyszedł październik 2015.

      Z wypiekami na twarzy czytałam wpisy na Twitterze zapoczątkowane przez Amelię Bonow, założycielkę Shout Your Abortion, i pomyślałam, że tak to trzeba robić! W grudniu 2016 roku na Codzienniku Feministycznym napisałam tekst „Jestem za aborcją, bo wybór to za mało.” Bałam się reakcji. Nie odważyłabym się na ten krok bez dziewczyn, z którymi tworzymy ADT, bez CF, bez poczucia wspólnoty, bez zespołowego dojrzewania do stanu, w którym mamy dość mówienia tak, by kogoś nie wystraszyć, w którym mamy dość mówienia tak, by nie zostać oskarżone o pomaganie. I dzieje się dzisiaj. Jest, jak widać różnie. Jest i hejt.

      Ale dzieje się też naprawdę dużo dobrego. Otrzymujemy mnóstwo wsparcia, za co bardzo, bardzo dziękuję. To niezwykle uskrzydlające! I pomaga, bo hejt jest, czasem boli, czasem śmieszy (jak np. komentarze o naszych tatuażach), jest też taki, który mnie szczególnie wk..., który trafnie nazwała Natalia Jakacka „skowytem neoliberalnych elit”. Czytam np. wpis Olgi Frycz, która zarzuca nam zniszczenie kobiecej solidarności, która pisze, że chodziła na "czarne marsze", bo popiera prawa kobiet, bo chce wyboru dla każdej kobiety, która zaszła w ciążę w wyniku gwałtu albo jest 12-latką w ciąży. Czytam, że walczyła o to, by aborcja była całkowicie legalna, że popierała projekt Ratujmy Kobiety, ale nie zna żadnej kobiety, która powiedziałaby, że aborcja jest OK. Czytam, że jest jej "kurewsko przykro". Droga Pani Olgo, nie przeproszę Pani za koszulkę, nie przeproszę Pani za to, co robimy. Od oglądania Pani selfie z feministycznych demonstracji wolę słyszeć wyrazy podziękowania od osób, z którymi normalnie rozmawiamy o aborcji, które mówią nam, że w końcu ktoś je wysłuchał, bez oceniania. Nie będę dziękować Pani za udział w demonstracjach, nic dla mnie nie znaczy obrona praw kobiet w teorii, zwłaszcza teraz, gdy stało się to zwyczajnie modne.

      Nic dla mnie nie znaczy, gdy celebryci i celebrytki wychodzą na ulicę, bo chcą wziąć udział w „antyrządowej demonstracji” i pokazać się jako ta „bardziej postępowa grupa społeczeństwa”. Czytam, że Hanna Lis twierdzi, że nasza akcja jest pozbawiona empatii wobec kobiet. Nagle okazuje się, że w zdaniu „Aborcja jest OK” jest mniej empatii niż w "Jestem przeciwniczką aborcji, ale chcę, żeby kobiety MIAŁY PRAWO WYBORU!”.

      Czytam, że zniszczyłyśmy dokonania wielu lat, zaprzepaściłyśmy sukces "czarnego protestu", że strzeliłyśmy w stopę ruchowi feministycznemu oraz dałyśmy pożywkę przeciwnikom aborcji, że zapomniałyśmy, że żyjemy jednak w demokracji (to chyba mój ulubiony argument). I wreszcie czytam, że odmawiamy kobietom prawa, by czuły się źle po aborcji, i ranimy te, które nie mogą zajść w ciążę albo mają doświadczenie poronienia. Dla mnie to mizoginia i zwyczajne napuszczanie kobiet na siebie nawzajem.

      My wiemy, że to mogą być te same kobiety. Aborcja i poronienie nie występują w dwóch grupach kobiet, to nie jest tak, że jedne przerywają, a drugie ronią. Czasem są to doświadczenia tej samej kobiety, tylko na różnych etapach życia. Otrząśnijcie się z własnych uprzedzeń. Po co te uproszczenia? Po co to przekładanie swoich uprzedzeń na resztę? To jest absurd. Oto dokąd zaprowadziły nas te lata asekuracji, lata zasłaniania się prawami kobiet. Hasło #aborcjajestok nie odbiera im/nam prawa do przeżywania swojej aborcji. Możesz się czuć fatalnie po aborcji, możesz nawet żałować, i dalej uważam, że aborcja jest OK, że miałaś prawo podjąć tę decyzje, a moim obowiązkiem jest ją akceptować, mogę Cię wysłuchać, nie będę Ci mówić: „wiedziałam, że pożałujesz”, „trzeba było tego nie robić”.

      • gaika Re: Aborcja jest OK 21.02.18, 21:26
        Są momenty, kiedy chcę Wam wszystkim napisać: „walcie się”. Spodziewałyśmy się, że wywołamy burzę, wiedziałyśmy, że ta okładka i tekst obnaży wiele. Ale robiłyśmy to w innym celu. Nie zależy nam na waszej akceptacji. Zależy nam na tym, by w końcu mówić o aborcji normalnie, otrząsnąć się z tego wmówionego nam dramatu. Zależy nam, byśmy (my, kobiety, przede wszystkim te w niechcianych ciążach) przestały się wstydzić pytać, przestały się bać mówić, żebyśmy wiedziały, że są takie grupy jak Women Help Women, Kobiety w Sieci - Aborcja po Polsku, Aborcyjny Dream Team on Tour, Ciocia Basia i wiele innych, dla których aborcja jest OK, każde uczucie po aborcji jest OK, rozmowa o aborcji jest OK. Będziemy przy naszych koleżankach w trakcie aborcji, będziemy im pozwalać odczuwać ulgę. I będziemy to robić dalej, będziemy o tym mówić, będziemy krzyczeć. Zależy nam na solidarności w praktyce, a wy sobie wycierajcie gęby pustymi sloganami, bo feminizm stał się modny.

        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,115167,23041727,natalia-broniarczyk-spodziewalysmy-sie-ze-wywolamy-burze.html
        • diabollo Re: Aborcja jest OK 21.02.18, 21:55
          Po raz trzeci: wielki szacunek dla pani Broniarczyk i Aborcyjnego Dream Teamu.
          Czapki z głów i trzymam kciuki.
          Kłaniam się nisko.
    • gaika Re: Aborcja jest OK 07.12.18, 13:56
      Wyraźnie zgodnie z prawem można np. podawać fałszywe informacje medyczne w internecie. Ale czy to etyczne?
      • diabollo Re: Aborcja jest OK 07.12.18, 23:11
        Cel uświęca środki, a nasze Mizmu rozpozna swoich.
        Kłaniam się nisko.
    • diabollo Re: Aborcja jest OK 23.01.19, 13:54
      Dzięki za link i ten wpis.
      Kłaniam się nisko
      • gaika Re: Aborcja jest OK 04.04.19, 23:22
        https://scontent-amt2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/53792544_2852197271671301_3276022833720852480_n.jpg?_nc_cat=108&_nc_ht=scontent-amt2-1.xx&oh=64519f932846bddafe222de6e5f3cab9&oe=5D507B40
        • gaika Re: Aborcja jest OK 06.04.19, 16:23
          https://scontent-amt2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/53352650_2848692368688458_3534734045676044288_n.jpg?_nc_cat=111&_nc_ht=scontent-amt2-1.xx&oh=f8477eb6a4b2c47e277a5f1a777ad8d3&oe=5D4C32A4
Pełna wersja