Dodaj do ulubionych

Watykan tej samej klasy co Iran

23.04.25, 09:40
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,31874671,z-jakimi-krajami-mam-porownac-watykan-by-bic-mu-brawo-za-rownosciowa.html?_gl=1*2mzdpw*_gcl_au*ODk2NDc3NjU3LjE3NDE1NDcyNDQ.*_ga*MTY5OTI0ODYyMS4xNzMzNzU0MjU0*_ga_6R71ZMJ3KN*MTc0NTM5MzkwOS42MTguMS4xNzQ1MzkzOTEzLjAuMC4w#S.specjalna-K.C-B.1-L.3.duzy
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Watykan tej samej klasy co Iran 27.04.25, 07:35
      Z jakimi krajami mam porównać Watykan, by bić mu brawo za równościową postawę Franciszka? Z Iranem?
      Felietony

      Natalia Waloch

      Działania Franciszka mogą robić wrażenie tylko wtedy, kiedy przyjmiemy inną normę cywilizacyjną dla Watykanu, niż przyjmujemy dla reszty świata.

      Do kościołów wchodzę - a i to coraz rzadziej - tylko we Włoszech, żeby je zwiedzić. Choć po pogrzebie najbliższego przyjaciela i skandalicznym kazaniu księdza nad jego urną, zarzekałam się, że już nigdy więcej moja noga na żadnej mszy nie postanie, trzy lata temu złamałam się i poszłam na ślub ukochanej kuzynki, co było naprawdę dowodem miłości. Jestem niewierząca i silnie antyklerykalna, ale mimo to potrafię docenić niektóre wysiłki papieża Franciszka na rzecz uporządkowania stajni Augiasza, jaką od lat jest watykańska kuria, przy której ekscesy greckich bogów były zabawami przedszkolaków.

      Nie mogę jednak zachwycić się rzekomym feminizmem zmarłego właśnie przywódcy Watykanu oraz Kościoła. Przez ostatnie lata, a teraz, po śmierci Franciszka, widziałam masę artykułów, zachwycających się jego równościowym podejściem. I owszem, też mnie cieszyło, gdy mianował siostrę Raffaellę Petrini na stanowisko przewodniczącej Gubernatoratu czy kiedy siostra Simona Brambilla jako pierwsza kobieta stanęła na czele czegoś w rodzaju naszego ministerstwa, dostając tym samym władzę nad katolickimi zakonami na całym świecie.

      Takich nominacji było jeszcze kilka i tak, były to decyzje dotąd w Watykanie niewidziane. A jednak uważam, że to feminizm mniej więcej taki, jak ten, który raz w roku 8 marca kazał mówić o całowaniu rączek "naszych drogich pań" i honorować je pończochami i kwiatkiem.

      Prawda jest bowiem taka, że ruchy Franciszka mogą robić wrażenie tylko, jeśli przyjmiemy inną normę cywilizacyjną dla Watykanu, niż przyjmujemy dla reszty świata.
      W 2025 r. co prawda wciąż światu daleko do równych płac i proporcjonalnego udziału kobiet we władzy, ale jednak kobiety na całym niemal świecie kształcą się, kierują firmami, stoją na czele rządowych agend i uniwersytetów. w 2024 r. prezydentki miały takie kraje jak Etiopia, Gruzja, Tanzania, Barbados czy Trynidad i Tobago, a premierki kierowały rządami m.in. Bangladeszu, Namibii czy Samoa.

      Z jakimi krajami mam porównywać Watykan, żeby bić mu brawo za równościową postawę Franciszka? Z Iranem? Z Afganistanem?

      Lucetta Scaraffia, była redaktorka "Women Church World", watykańskiego miesięcznika dla kobiet, którą trudno posądzać o niechęć wobec Kościoła jako takiego, wprost stwierdzała, że kobiety powołane na stanowiska przez papieża, dostały je za bezwzględne posłuszeństwo.

      Franciszek co prawda podpisał dokument, który zezwolił kobietom na bycie ministrantkami i szafarkami, czyli na to, by świadczyły pewne posługi w trakcie mszy, niemniej stanowczo odcinał się od możliwości wyświęcania ich na kapłanki. Żeby jednak nie ucinać sprawy zbyt radykalnie, powołał dwie komisje, które miały rozważyć, czy kobiety mogą służyć jako diakoni, czyli osoby wyświęcone, ale nieodprawiające mszy. Żeby było zabawniej, nie bardzo jest tu co rozstrzygać, bo o diakonisach wspomina Biblia, ale opór środowisk kardynalskich był tak silny, że Franciszek postanowił za pomocą komisji zbadać, czy aby na pewno tak było. Po trzech latach prac (2016-2019) grupa podobno przygotowała raport, ale nigdy nie ujrzał on światła dziennego. Sam papież powiedział, że komisja nie osiągnęła porozumienia. Co ciekawe - niektórzy członkowie komisji tę opinię Franciszka kwestionują.

      Druga komisja, powołana w 2020 r., nigdy nie zakończyła prac.

      Reuters cytuje prof. Annę Rowlands z Uniwersytetu w Durham, która od czasu do czasu bywała doradczynią w Watykanie: "Zrobił więcej niż jakikolwiek inny papież, aby kobiety były liczniejsze i na wyższych stanowiskach, jednak większa część tej zmiany mieściła się w precyzyjnie wytyczonych granicach i naginała system tylko trochę".

      Z kolei Paola Lazzarini, włoska aktywistka działająca na rzecz reformy Kościoła, nazwała Franciszka „pierwszym papieżem, który zdał sobie sprawę, że w Kościele występuje rażąca i głęboko niesprawiedliwa nierównowaga" między mężczyznami i kobietami, ale jego reakcją na to było powoływanie kobiet na indywidualne stanowiska oraz ustanawianie komisji, których obrady trwały w nieskończoność i prowadziły donikąd".

      W moich oczach Franciszek był zwolennikiem równouprawnienia w takim sensie, w jakim jest nim starszawy wuj, który, kochając córkę, pragnie oczywiście, by była kimś więcej niż służącą swojego męża, więc opłaca jej studia i kupuje samochód, nie mówiąc ani słowa, że kobiety nie nadają się na kierowców, ale jednocześnie nie wyobraża sobie, żeby jego własna żona wyszła na imprezę z koleżankami czy aerobik, nie zostawiwszy mu gotowej kolacji czy odprasowanej koszuli na następny dzień.

      Mówi się, że papież miał skłonność do spontanicznych, nieprzemyślanych wypowiedzi, ja jednak upieram się, że nie można w ten sposób tłumaczyć katastrofalnych wypowiedzi człowieka, który - było, nie było - stoi na czele państwa.
      We wrześniu 2024 r. szef tegoż państwa wystąpił na katolickim uniwersytecie w belgijskim Louvain-la-Neuve i naprawdę trudno wyobrazić sobie bardziej komfortowe środowisko. Tymczasem Franciszkowi udało się nastawić przeciwko sobie nie tylko studentów, ale i wykładowców. Papież miał odnieść się do listu studentów, pytających o rolę Kościoła w trwającym od wieków podporządkowywaniu kobiet mężczyznom, nierówny podział pracy między płcie, jak również nieproporcjonalne ubóstwo kobiet. W odpowiedzi Franciszek zaapelował, by nie wdawać się w "ideologiczne dychotomie". - Kobieta w Ludzie Bożym jest córką, siostrą, matką. Tak jak ja jestem synem, bratem, ojcem. Są to relacje, które wyrażają nasze bycie na obraz Boga, mężczyzną i kobietą, razem, a nie osobno! Bycie kobietą oznacza owocne przyjęcie, pielęgnowaniu i życiodajne poświęcenie.

      CDN....
      • diabollo Re: Watykan tej samej klasy co Iran 27.04.25, 07:36
        W efekcie uczelnia wydała oficjalne stanowisko, potępiające "konserwatywne opinie wygłoszone przez papieża Franciszka na temat roli kobiety w społeczeństwie", które nazwała „deterministycznymi i redukującymi".

        Mnie osobiście, jak wiele osób na świecie, najsilniej dotknęły - za uszanowaniem uszu Państwa - kocopoły, jakie zwierzchnik Kościoła w wygadywał pod adresem Ukrainy. Jego symetrystyczne, niesprawiedliwe i pozbawione empatii komunały o tym, by Rosja i Ukraina podały sobie ręce i zgodnie odeszły w stronę zachodzącego słońca, były druzgoczące dla każdego człowieka o elementarnym poczuciu sprawiedliwości. Przypomnę tu tylko, że w maju 2022 r. w wywiadzie dla "Corriere della Sera" Franciszek powiedział, że "szczekanie NATO u wrót Rosji mogło ułatwić gniew Putina".

        Wiadomo, każdy przemocowiec bije tylko sprowokowany: a to zupa za słona, a to zła kobieta to była. Znamy to.
        Później usłyszeć można było papieża, jak apeluje do Zełenskiego, żeby negocjował, póki jest czas: „Odwaga polega na niedoprowadzeniu kraju do samobójstwa" - pouczał prezydenta Ukrainy przywódca Watykanu, którego nikt nigdy nie najechał. Jego zdaniem należy "negocjować, zanim nie będzie gorzej". To mnie zatrzymało, bo byłabym bardzo ciekawa, co papież rozumiał przez "gorzej". Przypomniałam sobie Ukrainkę, która zmarła pierwszej nocy w Polsce po tym, jak w lutym 2022 r. uciekła spod bomb. Lekarz orzekł, że to z wycieńczenia, bo okazało się, że kobieta przez ostatnich 30 km przed polską granicą niosła na rękach na zmianę dwójkę swoich całkiem już sporych dzieci.

        Pomyślałam o tych dziesiątkach tysięcy kobiet i dzieci, które musiały zostawić wszystko bez pewności, że kiedyś jeszcze zobaczą swoje domy, swoich mężów i ojców. O tychże mężach, synach, ojcach i braciach, walczących i każdego dnia tracących zdrowie i życie. Wreszcie o wszystkich tych Ukrainkach, które zostały zgwałcone przez rosyjskich żołdaków, a wiemy, co rosyjska armia potrafi zrobić z całymi wioskami czy kwartałami miast. To nie jest wiedza zarezerwowana dla Polek czy Niemek, które same tego zaznały.

        Franciszek, czytając prasę, musiał natknąć się choćby na raporty ONZ, w których pokazywano skalę bestialstwa Rosjan, którzy gwałcili i dzieci, i staruszki.
        W których opisywano, że żołnierze dostają nie tylko przyzwolenie na gwałty, ale i viagrę, by mogli działać na tym polu skuteczniej. I o ile mogę jeszcze jakoś zrozumieć naiwną i pięknoduchowską narrację tzw. Ojca Świętego o pięknie pokoju i pacyfizmie, mogę przełknąć frazesy o ginących żołnierzach rosyjskich (choć mnie osobiście ich śmierć co najmniej nie interesuje, a muszę wnieść się na wyżyny swojej etyczności, żeby mnie jawnie nie cieszyła), o tyle fakt, że w głowie Franciszka nie było ani odrobiny przestrzeni na pamięć o cywilach: tych wszystkich zgwałconych kobietach, ciężarnych wynoszonych ze zbombardowanego szpitala i dzieciach zabijanych w przedszkolach, sprawia, że nie, nie rusza mnie to, że mianował kilka zaprzyjaźnionych zakonnic na drugorzędne stanowiska bez większego wpływu na cokolwiek.

        Redakcja: Agnieszka Mularczyk


        Natalia Waloch
        dziennikarka i publicystka „Wysokich Obcasów”

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka