beatrix-kiddo
18.01.11, 18:15
To tak gwoli powitania.
Aby wkupić się w szacowne cmentarne grono, pozwalam sobie na powitanie przytoczyć bajeczkę, którą wymyśliłam, dziecięciem kilkuletnim będąc. Otóż i ona.
Była sobie droga. Drogą szedł chłopczyk. Drogą jechał walec i przejechał chłopczyka.
Potem drogą szły dzieci, wzięły sobie rozjechanego chłopczyka i zrobiły sobie z niego dywanik.
Gdyby ktoś pytał, wyrosłam na zupełnie zwyczajnego członka społeczeństwa (tzn. nie miałam do czynienia z organami ścigania, ani nie byłam w szpitalu psychiatrycznym).
Witam serdecznie.