azmodan55
05.08.15, 21:46
Zwracam się do rodziców chłopca w czerwonej czapce, białej koszulce, beżowych krótkich spodenkach i z zabawkowym karabinem w rękach, na oko 4-5 latek, który dziś bawił się w dewastatora osiedla. Nasz mały obywatel znalazł zajęcie na chodniku przy ostatnim bloku, który znajduje się przy bramce i śmietnikach. Chyba każdy kojarzy mały "zakręt", gdzie kostka niezbyt przylega do krawężnika. Marząc o karierze strongmana zaczął wyciągać kostki i rzucać je na trawnik. W sumie wyciągnął 6 sztuk. Po zwróceniu malcowi uwagi, że tak nie wolno, że niszczy i żeby przestał się tak "bawić", odpowiedział, że przecież można i wrócił do zajęcia. No cóż, dziecka za rękę nie złapię, nie odciągnę czy cokolwiek, szarpać się nie mam zamiaru (dziecko potem powie rodzicom, że go obca osoba za rękę łapie i Bóg wie co robi - i komu rodzic prędzej uwierzy?). Osoby, które w międzyczasie szły za nami nie zwróciły chłopcu uwagi - widocznie jest to w porządku.
Ciekawe tylko, czy on sam włożył potem kostkę na miejsce, czy dalej jest wielka podłużna dziura przy krawężniku. A potem wszyscy zdziwieniu, że chodnik się coraz bardziej w tym miejscu rozwala, a przy okazji deszczu to już w ogóle ;)
Już nie mówię o tym, że sam mógł sobie zrobić krzywdę (kostka mogła go przeciążyć i byłoby niezłe kuku), ale także o wychowaniu i dbaniu o osiedle, na co niektórzy są tu uczuleni (typu gra dzieci w piłkę czy też głośna muzyka).
Tak, wiem, że dzieci nie usiedzą w miejscu i mają różne pomysły na zabawy.
Zwracajmy uwagę na takie zachowania.