majmajka
25.08.08, 10:31
Facet wycial na swojej posesji kilka olbrzymich debow i iglak, tez spory. Nie wierze, ze mial pozwolenie. W urzedzie wydajcym takie pozwolenie pracuje prawie pol jego rodziny, wiec o interwencji ow urzedu mowy byc nie moze. Wystawia nawet pisemko, antydatujac. To mala miejscowosc i jedna wielka rodzina "rzadzacych" . Facet ogolocil cala swoja dzialke, budowac raczej nie ma zamiaru. Drzewo poszlo na sprzedaz. Jak mozna wyciac drzewa kilkudziesiecioletnie, zdrowe drzewa...? Jest to ziemia po lasem, wlasciwie juz w lesie. Zla jestem jak nie wiem. Czy to w ogole kogos zainteresuje? Czy oprocz tego wyzej wspomnianego urzedu mozna to gdzies zglosic? Jestem winna temu panu taka "przysluge".