Dodaj do ulubionych

pytanie o dziecinstwo

28.11.09, 01:24
nie wiem, czy bedzie Wam sie chcialo odpowiadac, bo pytanie jest z rodzaju
prywatnych, ale ciekawa jestem po prostu czy jest ktos, kto mial udane
dziecinstwo, fajnych rodzicow, teraz ma dobre wspomnienia i ma depresje? Czy
raczej wszyscy mielismy prze...rane (sorry!) dziecinstwo i teaz placimy cene
za to?
Ja niestety mialam okropne dziecinstwo, no a potem juz bylo coraz gorzej i
chyba ta tendencja utrzymje sie, no i oczywiscie mam depresje.
A poza tym jest pozno i taka oto mnie refleksja naszla, wiec napisalam.
Obserwuj wątek
    • evee1 Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 10:55
      Ja mialam bardzo udane dziecintwo - kochajacych i wspierajacych mnie rodzicow
      (jestem jedynaczka), ktorzy mieli udane i dobre malzenstwo. Rodzice spedzali ze
      mna duzo czasu, jezdzilismy wspolnie na wakacje i ten czas bardzo mile
      wspominam. I to jak bylo u mnie w domu rodzinnym raczej chce powielac w moim
      zyciu, niz o tym zapomniec.
      Teraz wiode takze bardzo udane wlasne zycie rodzinne, towarzyskie i zawodowe, a
      mimo to od lat choruje na dosc ciezka nerwice i umiarkowana depresje (ha, jak
      sie ma taka nerwice, to trudno nie wpasc w depresje!!). Pomagaja mi glownie
      leki. Psychoterapia jakos nie bardzo, ale to moze dlatego, ze ja nie mam
      zadnych trupow w szafie, z ktorymi musze sie rozprawiac.
      • 2312231u12312123 Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 11:48
        evee1 napisała:

        > Ja mialam bardzo udane dziecintwo

        >ktorzy mieli udane

        > Teraz wiode takze bardzo udane wlasne zycie rodzinne, towarzyskie i zawodowe,



        Jest ksiażka taka "dramat udanego dziecka".

        A w kinach "Biała wstążka" o rodzinie jako organizacji przestepczej, czyli jak
        powstawali admini spoleczni.
        • evee1 Re: pytanie o dziecinstwo 07.12.09, 01:35
          2312231u12312123 napisał:
          > Jest ksiażka taka "dramat udanego dziecka".
          To chodzi o ksiaze Alice Miller, tak?
          Przeczytalam z ciekawosci, ale nie moge odnalezc sie w zadnych z
          opisywanych tam schematow.
      • dolor Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 12:02
        evee1 napisała:

        > Ja mialam bardzo udane dziecintwo (...)

        Pożyczyliśmy sobie tę wypowiedź na szczura (znaczy obgadujemy Cię):
        forum.gazeta.pl/forum/w,69731,103631994,103631994,jesli_nie_konflikt_to_co_.html
      • lucyna_n Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 12:33
        wyparcie?
        • terkana Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 13:14
          cokolwiek to jest to dziala! "udane wlasne zycie rodzinne, towarzyskie i
          zawodowe" z ciezka nerwica i umiarkowana depresja to jest to. jak z broszurki
          dla pacjenta : z depresja tez mozesz zyc szczesliwie
          • lucyna_n Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 14:34
            no tak trochę się to wszystko wyklucza nawzajem, może chodzi o to że fakty
            wskazują na udane życie rodzinne i zawodowe a w środku rozpierducha?
            • terkana Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 14:58
              a jak fakty maja wskazywac na cos ze jest udane bez tego "srodka"?

              czy tak ze obiektywnie rzecz biorac sytuacje we wszechswiecie, a w tym sytuacje
              glodu i wojen w afryce, osobniki w ue nie powinny miec depresji sytuacyjnej?
              • lucyna_n Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 15:23
                obiektywnie czyli kobieta siadła i mówi sobie, mam fajnego męża, mam zdrowe
                dzieci, mam pracę, mam mieszkanie, nie mam długów, mam znajomych, wyniki badań
                dobre czyli co, czyli pełnia szczęścia, ale w środkku nie ma pełni szczęścia, o
                to mi chodziło z faktami, zresztą nie umiem inaczej tego wytłumaczyć.
                • terkana Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 16:32
                  ale depresja depresja jest, jak mozna odczuwac satysfakcje we
                  szystkich dziedzinach zycia i jednoczesnie odczuwac depresje? czy to
                  nie zaprzeczanie? moze tak samo z dziecinstwem. czy jest roznica
                  pomiedzy jest a powinno byc? bo z takim obiektywnie to chybaa
                  powninno byc a nie jest. byc moze powinno byc, a byc moze wcale nie
                  powinno bo nie ma powodow.
                  • lucyna_n Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 17:50
                    chyba nie chce mi się tego roztrząsać
    • katia3.2.1 Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 19:54
      Ja również miałam udane dzieciństwo. To nie znaczy, że wszystko zawsze było
      pięknie i nie pamiętam żadnych złych rzeczy. Natomiast nie działo się "nic"
      takiego, co można by podać jako przyczynę mojej depresji, tzn. w rodzinie nie
      było patologii, nikt nie pił, nie bił, rodzice spędzali ze mną czas, odpowiadali
      na moje problemy, ale też uczyli samodzielności, były zasady, ale nie było
      reżimu, miałam koleżanki i kolegów, miałam swoje zainteresowania i zajęcia
      dodatkowe, nie miałam kłopotów w szkole. Takie podstawowe warunki były
      spełnione. Mimo to na depresję choruję i w tej chwili jestem zupełnie
      nieporadna. W tej chwili mogę powiedzieć, że każde, nawet najmniejsze przykre
      wydarzenie lub motyw z dzieciństwa, które pamiętam widzę wyraźniej, i wszystko
      biorę pod uwagę. Wszystko mogło się przyczynić do zaistnienia choroby, ale na
      pewno u mnie nie jest to tylko kwestia dzieciństwa.
    • grosik68 Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 21:51
      Moje dziecinstwo bylo koszmarne, lata mlodziencze juz w miare bezpieczna (mama
      odeszla od naszego ojca alkoholika) choc tez nie latwa. Teraz prowadze dobre,
      bezpieczne rzycie, mam dobrego, oddanego i cierpliwego meza. Mamy swoje male i
      duze osiagniecia, choc potomstwo nie bylo nam dane, to mamy wiele powodow, zeby
      byc zadowolonymi. Moge sobie pozwolic na rozne dziwne luksusy, o ktorych jako
      mloda dziewczyna nie osmielilabym sie marzyc.
      A depresja? Coz, przyszla i nie chce odejsc. Radosc z osiagniec i dobrych chwil
      jest bardzo krotka, to troche tak jakbym wode sitem chciala czerpac. Ale jestem
      wdzieczna losowi za to, co mam, cenie to i staram sie dzielic to z innymi.
      Czy dziecinstwo jest przyczyna? A moze tylko jedna z wielu? Byc moze zycie za
      duzo razy powiedzialo mi "nie". Nie wiem. Nauczylam sie z tym zyc, zyc w miare
      dobrze. I kazego dnia jestem wdzieczna Bogu, ze stworzyl skuteczne antydepresanty ;)
    • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 23:10
      Jesli trudne dziecinstwo i zle przezycia sa przyczyna depresji w wieku
      doroslym to czemu w dziecinstwie tej depresji nie bylo?

      Czesc dzieci ma objawy i jest leczona z powodu depresji ,schizofreni,
      dwubiegunowki,nerwicy...zaburzen zachowania.
      Z kąd ten spozniony zaplon?W dziecinstwie nic i nagle trachw doroslym zyciu z
      powodu mamusi co sie z tatusiem zarla?
      • berta-live Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 23:35
        > Jesli trudne dziecinstwo i zle przezycia sa przyczyna depresji w wieku
        > doroslym to czemu w dziecinstwie tej depresji nie bylo?

        Bystre spostrzeżenie. :)

        Ale być może, że ta depresja jednak była w dzieciństwie, tylko świadomość tego,
        że dzieci też mogą chorować jest nikła. A dziecko z zaburzeniami psychicznymi
        często jest traktowane jako takie, które złośliwie sprawia kłopoty i zamiast
        otrzymać fachową pomoc, staje się ofiarą przemocy. I może dlatego osoby z
        zaburzeniami psychicznymi częściej niż zdrowe mają złe wspomnienia z dzieciństwa.
      • grosik68 Re: pytanie o dziecinstwo 28.11.09, 23:47
        A kto powiedzial, ze nie bylo? Bardzo latwo jest sobie z kpic nie majac pojecia
        o jego zyciu prawda? A niech Ci tam na zdrowie pojdzie.
        A ja dla swojego zdrowia wycofam sie z tego obrzydliwie agresywnego forum.
        Zycze wielu milych wrazen.
        • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 00:39
          To tylko zadane pytania, za bardzo grosik do siebie je wzielas,szczerze mowiac
          nawet nie przecztalam tego co wyżej pisalas.ym.
          Co do zaburzen w dziecinstwie to
          schizofrenii dzieciecej nie da sie nie zauwazyc, tak jak prob samobojczych dzieci...
          Nie da sie wytlumaczyc jednoznacznie, ze przezycia z dziecinstwa musza
          deformowac doroslosc, bo przeciez roznie bywa,jest wiele czynnikow ,ktore
          wplywaja na to jak sie czujemy jak zyjemy jak spostrzegamy swiat w swoim zyciu.
          A jak ma sie obnizony nastroj to wszystkie zle emocje sie czepiaja i zle
          wspomnienia, wiec z tad moze byc przekonanie, ze ktos jest temu winien.
          • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 00:44
            A tu specjalnie dla Ciebie forum gdzie panuje atmosfera wsparcia i
            rozumienia,seryo :)
            forum.gazeta.pl/forum/f,15184,choroba_afektywna_dwubiegunowa.html
          • grosik68 Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 12:35
            tlenoterapia napisała:

            > To tylko zadane pytania, za bardzo grosik do siebie je wzielas,szczerze mowiac
            > nawet nie przecztalam tego co wyżej pisalas.ym.

            Czasem trudno nie odniesc czegos do siebie, co stoi bezposrednio pod wlasnym
            (byc moze nawet nazbyt otwartym) postem. Coz nalezy to tez do obrazu choroby.
            > Co do zaburzen w dziecinstwie to
            > schizofrenii dzieciecej nie da sie nie zauwazyc, tak jak prob samobojczych dzie
            > ci...

            A co z myslami samobojczymi? Co z apatia, strachem przed zyciem i kompletna
            pasywnoscia?

            > Nie da sie wytlumaczyc jednoznacznie, ze przezycia z dziecinstwa musza
            > deformowac doroslosc, bo przeciez roznie bywa,jest wiele czynnikow ,ktore
            > wplywaja na to jak sie czujemy jak zyjemy jak spostrzegamy swiat w swoim zyciu

            Absolutnie nie doszukuje sie przyczyny mojej depresji w dziecinstwie, ale mysle,
            ze traumatyczne przezycia mialy wplyw na moja osobowosc, podejscie do zycia,
            zachowania i reakcje, juz nie mowiac o postrzeganiu swiata.
            Byc moze te przezycia mialy wplyw na rozwoj depresji u mnie, nie wiem. Nie widze
            tez specjalnej potrzeby rozwijania tego watku tutaj.

            > A jak ma sie obnizony nastroj to wszystkie zle emocje sie czepiaja i zle
            > wspomnienia, wiec z tad moze byc przekonanie, ze ktos jest temu winien.

            Chodzilo mi bardziej o szukanie przyczyn, a nie winnych.
          • grosik68 Re: pytanie o dziecinstwo 30.11.09, 22:55
            tlenoterapia napisała:

            > To tylko zadane pytania, za bardzo grosik do siebie je wzielas,szczerze mowiac
            > nawet nie przecztalam tego co wyżej pisalas.ym.
            > Co do zaburzen w dziecinstwie to
            > schizofrenii dzieciecej nie da sie nie zauwazyc, tak jak prob samobojczych dzie
            > ci...
            > Nie da sie wytlumaczyc jednoznacznie, ze przezycia z dziecinstwa musza
            > deformowac doroslosc, bo przeciez roznie bywa,jest wiele czynnikow ,ktore
            > wplywaja na to jak sie czujemy jak zyjemy jak spostrzegamy swiat w swoim zyciu
            > .
            > A jak ma sie obnizony nastroj to wszystkie zle emocje sie czepiaja i zle
            > wspomnienia, wiec z tad moze byc przekonanie, ze ktos jest temu winien.
            >
            >

            Sorki wielkie Tlenoterapia! Przesadzilam w mojej reakcji. A ta reakcja byla
            najlepszym dowodem na to, ze jeszcze duuuuuuzo pracy przede mna.
            Jeszcze raz przepraszam, to bylo egocentryczne, przesadzone i obrazliwe.

            • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 30.11.09, 23:52
              Grosik ,kiedy faktycznie taki wpis jaki umiescilam byl nietaktowny w konekscie
              Twojej wypowiedzi.

              Wyglada to na to ,ze do tematu podeszlam jak do jakiegos teoretycznego
              zagadnienia,nie widzac za nim czlowieka z emocjami.
              A swoja droga to skorke by sie przydalo miec grubsza i odproniejsza na rozne w
              okolo nas reakcje i zachowania;)

              "Kto umie smiac sie z samego siebie bedzie miec zabawe do konca zycia"
      • koniec_wojny Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 12:40
        tlenoterapia napisała:

        > Jesli trudne dziecinstwo i zle przezycia sa przyczyna depresji w wieku
        > doroslym to czemu w dziecinstwie tej depresji nie bylo?

        pomijajac juz skad przekonanie ze nie bylo, to po drugie o ile w wieku
        wczesniejszym pewien sposob przystosowania kaleki przed czym chronil, to pozniej
        na dalszym etapie jest tylko przeszkoda


        > Czesc dzieci ma objawy i jest leczona z powodu depresji ,schizofreni,
        > dwubiegunowki,nerwicy...zaburzen zachowania.
        > Z kąd ten spozniony zaplon?W dziecinstwie nic i nagle trachw doroslym zyciu z
        > powodu mamusi co sie z tatusiem zarla?

        czesci dzieci diagnozowana jest potrzeba pmocy, ale tej z chorobami
        psychicznymi, albo tymi co pojda w lamanie prawa. w nerwicach i zaburzeniach
        glownie margines ktorego rodzice sami posla. czlowiek dorosly nie wie ze ma
        problemy z psyche a dziecko ma wiedziec i samo sie zgliosic po pomoc?
        • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 14:16
          Nie rozumiem sensu Twojej wypowiedzi .

          "Emocje są kapitanami życia"
          • koniec_wojny Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 15:02
            np, jesli dziecko ma nadmiernie opiekujaca i kontrolujaca matke to moze sie
            wyrzec swojej potrzeby niezaleznosci, w celu pozbycia sie frustracji i unikania
            konfliktu osoba od ktorej sie dostaje szanse na zycie. ale jak dorosnie i bedzie
            musial odpowiadac za swoje zycie okaleczenie sie i ulegla postawa bedzie zrodlem
            problemow w sprostaniu swiatu.
            • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 15:36
              Tak bywa ze uruchamiamy dzieciece sposoby radzenia sobie w doroslym zyciu.
              Ale mialam na mysli tylko to ,ze nie wiadomo czemu na jednych w tych samych
              warunkach jakies wydarzenia maja dysfunkcujny wplyw na innych w cale...Roznie bywa.
              • koniec_wojny Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 17:31
                uruchamiamy taki jaki mamy uksztaltowany.

                bo nie jestesmy tymi samymi ludzmi i kontekst sytuacji nigdy nie jest ten sam.

                mozna absolutyzowac garnitur genetyczny, tak jak mozna uznac ziemie za centrum
                wszechswiata, i sprowadzac zawsze ze ostatecznie choroba polega na tym ze sie
                jest za wrazliwym na ten swiat, tylko konsekwentnie trzeba by za wzoz uznac
                "zelaznego noworodka" na ktorego swiat nie mialby zadnego wplywu.

                --

                znalezienie trupa w szafie sprawia ze swiat jest znow prosty, za to znalezienie
                przyczyzny w "stanie zapalnym" badz "reaktywnosci ukladu nerwowego" pozwala
                dostrzec jego glebie i skomplikowanosc.
    • evee1 Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 00:59
      O, widze, ze moj przypadek stal sie slawny ;-).
      Alez dysktujecie sobie, dysktujcie i diagnozujcie. Rozumiem, ze moze to byc
      ciekawy przyczynek do dyskusji.
      Prawda jest taka, ze tylko JA tak naprawde wiem jaka byla i jest moja sytuacja.
      I dla mnie jest wazne, ze przedyskutowalam ja wte i we wte z psychoterapeuta i
      on jakby wie wiecej niz szanowne forum.
      O ile trudne dziecinstwo jest przyczyna problemow w zyciu doroslym w znakomitej
      wiekszosci przypadkow, to nie jest nim w 100% przypadkow.
      Moge dodac tyle, ze jezeli juz koniecznie musi byc jakas przyczyna, to poczatki
      mojej nerwicy maja zrodlo w zespole stresu pourazowego, ale napewno nie w
      kiepskim dziecinstwie.
      • lucyna_n Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 01:19
        rzucasz coś na forum to chyb jasne że ludzie będą dywagować, kombinować,
        zastanawiać się nad tym co przeczytali, wyciągać swoje wnioski, zwłaszcza że nei
        raczylaś niczego dodać, sprostować, więc o co chodzi z tym "ależ dyskutujcie
        sobie" przecież oczywiste jest że tylko TY wiesz o co ci chodzi i chyba jest to
        banał aż nazbyt oczywisty żeby to tak podkreślać. Forum zresztą tak naprawdę ma
        glęboko gdzieś co gryzie ciebie czy inne hanie, basie czy krystynki. Jesteś jak
        wszyscy teoretycznym bytem do dyskusji i/albo olania. taka prawda.
        • evee1 Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 01:45
          Ale co ja mam prostowac? Mialam napisac "tak, macie racje,
          dziecinstwo mialam do d.., tylko to wypieram, bo chce zapomniec".
          Taka teorie maja prawie wszyscy i tak to skomentowali, i tutaj i na
          Szczurze.
          A jest akurat tak jak wczesniej napisalam - mialam bardzo dobre
          dziecinstwo i teraz tez czuje sie spelniona i calkiem zadowolona z
          zycia. Byc moze dlatego, ze potrafie docenic to co mam mimo, ze mam
          nerwice. No bo jednak te nerwice mam (i chyba jednak jest ona
          endogenna), czy to sobie ktos jest w stanie wyobrazic czy nie. Ale,
          jak sama slusznie stwierdzilas, nikogo to tak naprawde nie
          obchodzi ;-).
          • lucyna_n Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 14:24
            nic nie masz robić, już nic nie mówię, bo mnie twoja energia normalni ezaraz
            rozniesie na kopytach
            nie czytaj mnei najleiej bo mi się już nie chce wyjaśniać niczego co napisałam
            nie ma endogennych nerwic
            • evee1 Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 21:54
              > nie ma endogennych nerwic
              Psychiatria kliniczka T.Bilinski. Ale moze sie pomylil...
    • mskaiq Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 04:23
      Mysle ze bardzo wiele zalezy od tego czego dziecko zostalo nauczone
      w dziecinstwie. Zbyt dobre dziecinstwo moze byc tak samo trudne jak
      zle i moze uczyc dezadaptywnego zachowania niewlasciwego rozumienia
      co jest wazne w zyciu a takze niewlasciwych wartosci.
      Mysle ze liczy sie to czy dziecko zostalo nauczone empatii,
      asertywnosci, komunikacji i nie bania sie ludzi, motywacji do
      dzialania, itp. Z taka wiedza jest o wiele latwiej zyc, bo jest to
      wiedza w jaki sposob unikac trudnych momentow, jak sobie radzic w
      trudnych chwilach.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • wyjdeztego Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 11:18
        no i tu sie chyba zgodze z mskaiq, ze jednak to dziecinstwo ma znaczny wplyw...
        Bo to ze nie mialo sie depresji w dziecinstwie (ja np nie jestem pewna co do
        siebie, bo nikt mnie wczesniej nie diagnozowal), to jeszcze nic nie znaczy.
        Udane dziecinstwo = wspierajacy madrzy rodzice, ktorzy nauczyli dzieciaka radzic
        sobie jakos z sytuacjami zyciowymi, nauczyli byc asertywnym i dali na tyle
        wsarcia, ze ten dzieciak umie czuc sie pewnie w zyciu... Bo jak tego zabraknie,
        to pozniej wlasnie cale zycie sie wali, wszyskie stresy przezywamy bardzo mocno,
        nie radzimy sobie z zagrywkami roznych zle wychowanych chamow...
        Tak ze w ogole wg mnie nie ma sensu taki wniosek, ze skoro zle bylo dziecinstwo,
        to czemu w dziecinstwie depresji nie bylo... No bo moze jeszcze bylo za
        wczesnie, dziecko czesto mysli, ze tak jak ma w domu, to normalne, wiec nie ma
        takich frustracji jak czlowiek dorosly. Ale pozniej jak juz dorosnie i nie umie
        sobie radzic w zyicu, to wlasnie powod, zeby nabawic sie deprsji... Tak mysle,
        chociaz nie wiem tego na pewno.

        • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 12:34
          Ani nauka(teorie genetyczne)ani psychologia nie wyjasnia ostatecznie powodow
          chorob psychicznych.

          To by bylo zbyt proste zeby zaburzenia psychiczne wystepujace w wieku
          doroslym tlumaczyc toksycznoscia relacji z rodzicami,brakiem ich wsparcia.

          Choroby psychiczne ujawnic sie moga juz we wczesnym dziecinstwie, niezaleznie od
          postawy rodzicow.
          Rowniez w wieku starczym.
          A najczesciej w okresie pokwitania gdy najwazniejsze staja sie relacje z
          rówiesnikami, a nie z rodzicami.

          Masq. Jak mozna uczyc empatii kogos kto ma np.autyzm.To tak jak by daltonisty
          uczyc kolorow;)





          • koniec_wojny Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 12:44
            po co wrzucasz do jednego worka choroby psychiczne oraz nerwice i zaburzenia
            zachowania?
            • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 14:27

              Czego nie rozumiesz ? Mowimy o dysfunkcjach pschicznych-in. zaburzeniach
              psychicznych jest nia zarowno nerwica jak i depresja czy schizofrenia.
              • koniec_wojny Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 14:52
                czyli zaburzenia psychiczne nie moga byc warunkowane duzo wczesniejszymi
                zdarzeniami, bo stres pourazowy po gwalcie uwarunkowany jest bezposrednio
                gwaltem, a jakas choroba urazem mozgu badz genu.

                do nerwic i zaburzen osobowosci odnosi sie sposob ksztaltowania sie osobowosci w
                dziecinstwie, co nie znaczy ze koniecznie musi sie odnosic chorob psychicznych.
                • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 16:06
                  Widze ,ze moze byc zwiazek przyczynowy miedzy wydarzeniami z dziecinstwa a
                  pozniejszymi zaburzeniami psychicznymi.
                  Rowniez widze ,ze czasem ten zwiazek jest ,a czasem go nie ma.
                  Rowniez wiadomo ,ze stres pourazowy u jednego wystapi a u drugiego nie.
                  Rowniez nieprecyzyjne i niczego nie wyjasniajace sa okreslenia "choroba-uraz
                  mozgu-genu".

                  >do nerwic i zaburzen osobowosci odnosi sie sposob ksztaltowania sie osobowosci
                  > w
                  > dziecinstwie, co nie znaczy ze koniecznie musi sie odnosic chorob psychicznych.--

                  Choroby psychiczne charakteryzuja sie zaburzeniami osobowosci. Niektorzy
                  twierdza, ze zrodlem chorob psychicznych jest "nieudane" dziecinstwo .

                  Jet taka moda odchodzenia w psychiatrii od podzialow na rozne jednostki
                  chorobowe,mowi sie ogolnie o zaburzeniach psychicznych.

                  "Emocje są kapitanami życia"
                  • koniec_wojny Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 17:38
                    choroba psychiczna dezorganizuje osobowosc, ale zaburzenie osobowosci to cos
                    innego niz choroba psychiczna. szukanie przyczyn w dziecinstwie wziete od pana
                    freuda dotyczylo nerwic, bo nimi on sie zajmowal a nie schizofrenii czy choroby
                    maniakalno depresyjnej. nerwice i zaburzenia osobowosci sa ksztaltowane przez
                    srodowisko, mozna sie przystosowac mniej lub bardziej optymalnie, lub calkiem
                    marnie. nie znaczy to ze uwaza sie ze wszystkie mozliwe problemy z psycha musza
                    wynikac ze sposobu socjalizacji.
                    • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 23:52
                      Wspolczesna nauka /psychologia nie odpowiada kategorycznie na pytanie z
                      jakiego powodu powstaja zaburzenia psychiczne,jest tylko wiele teorii w tym
                      rowniez ta , ze zaburzenia z kregu schizofrenii,czy depresji sa scisle zwiazane
                      z relacjami wczesnodzieciecymi.
                      Rowniez 100 teorii na temat tego czym jest osobowosc i jak oceniac skale
                      zaburzen powoduje ,ze trudno jest jednoznacznie wypowiadac sie na ten temat.


                      -
                      "Emocje są kapitanami życia"
      • grosik68 Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 11:55
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze bardzo wiele zalezy od tego czego dziecko zostalo nauczone
        > w dziecinstwie. Zbyt dobre dziecinstwo moze byc tak samo trudne jak
        > zle i moze uczyc dezadaptywnego zachowania niewlasciwego rozumienia
        > co jest wazne w zyciu a takze niewlasciwych wartosci.
        > Mysle ze liczy sie to czy dziecko zostalo nauczone empatii,
        > asertywnosci, komunikacji i nie bania sie ludzi, motywacji do
        > dzialania, itp. Z taka wiedza jest o wiele latwiej zyc, bo jest to
        > wiedza w jaki sposob unikac trudnych momentow, jak sobie radzic w
        > trudnych chwilach.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Amen.


        • koniec_wojny Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 12:55
          > Mysle ze liczy sie to czy dziecko zostalo nauczone empatii,
          > > asertywnosci, komunikacji i nie bania sie ludzi, motywacji do
          > > dzialania, it


          a na czym ma polegac uczenie motywacji do dzialania? pewnie na jakiejs tresurze.

          jak to jest ze polanski bez rodzicow od dziecka sam sie zycia uczyl i sie zawodu
          nauczyl na studiach, filmow duzo skonczyl, motywacje mial do dzialania. a nawet
          sie dochrapal, w wieku kombatanckim gdy inni uczeni przez rodzicow, zajmuja sie
          glownie wyproznianiem i nekrologow czytaniem, miana najgrozniejszego przestepcy
          w zachodniej cywilizacji.
        • evee1 Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 12:56
          To ja tez przyklasne. Zdolnosc empatii, komunikacji i motywacja do dzialania, to
          bardzo wazne umiejetnosci. Ja jeszcze dodam do tego umiejetnosc pojscia na
          kompromis, a takze zdrowe poczucie wlasnej wartosci i godnosci.
          I ja czuje, ze dom rodzinny w jakims stopniu w podstawy tegoz mnie wyposazyl.
          Podstawy, bo czlowiek dorastajac i obcujac z ludzmi dopiero ma szanse te
          umiejetnosci rozwijac i doskonalic.
          Co do trudnych momentow, a akurat nie uwazam, ze koniecznie trzeba ich unikac.
          Nie zawsze w zyciu sie da, a praktyka czasem sie przydaje ;-). Raczej wazne jest
          jak sie do takich trudnych sytuacji podchodzi - mozna traktowac je jak
          katastrofe, a mozna jako wyzwanie. Ja osobiscie preferuje to drugie, bo to
          oznacza, ze JA moge probowac cos zrobic i byc moze sie uda.
          • tlenoterapia Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 14:42
            Wszystko pieknie,tylko komus komu ukladaja sie relacje z ludzmi , ma satysfakcje
            z zycia ten moze racjonalizowac, ze to przez "umiejetnosci"-wychowanie,wyuczone
            pozytywne postawy ,umiejetnosci radzenia...itp.

            U innych u ktorych pojawiaja sie zaburzenia psychiczne ,gdy traca poczucie
            tozsamosci,doswiadcza zmian osobowosci,nastroju,taka racjonalizacja nie jest trafna.
      • berta-live Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 15:08
        Czegoś takiego jak empatia nie można się nauczyć. Podobnie jest z innymi wymienionymi przez Ciebie cechami. One wszystkie są wrodzone, tak jak i umiejętność widzenia, odczuwania bólu, itp.

        Co nie zmienia faktu, że są osoby, które mają inne zdanie na ten temat. Tutaj np ktoś sugeruje, że empatii można się nauczyć z podręcznika:
        forum.gazeta.pl/forum/w,212,102638146,102855807,Re_to_jeszcze_o_empatii.html
        • adamu2000pl Re: pytanie o dziecinstwo 29.11.09, 23:15
          można się zmieniać, a wtedy może być tak, że jako kierunek w tej zmianie ktoś
          uzna za ważne "pogłębianie empatii" czy pracę nad nią, swego rodzaju trening...

        • easz Re: pytanie o dziecinstwo 28.12.09, 00:30

          berta-live napisała:

          > Czegoś takiego jak empatia nie można się nauczyć. Podobnie jest z innymi
          wymienionymi przez Ciebie cechami. One wszystkie są wrodzone, tak jak i
          umiejętność widzenia, odczuwania bólu, itp.
          >
          > Co nie zmienia faktu, że są osoby, które mają inne zdanie na ten temat.
          Tutaj np ktoś sugeruje, że empatii można się nauczyć z podręcznika:

          To nie było tak, Berto. Ten ktoś nie sugerował, że podręcznik nauczy
          empatii. Ten ktoś, czyli easz, czyli ja - sugerował, że forumowicz, który
          podaje się za wykształconego medycznie, za aktywnego zawodowo lekarza, z
          jakiegoś powodu olewa znaczenie empatii w stosunkach z pacjentami, że
          pomija przy tym fakt, iż nawet autorzy podręczników do jego zawodu
          przywiązują ogromną wagę do roli empatii tak w stosunkach lekarz -
          pacjent, jak i w wyzdrowieniu.
          To jak widzisz zupełnie inne kwestie.

          Nie wiem, czy empatii można się nauczyć, ale sądzę, że w pewnym sensie tak
          i być może tylko do jakiegoś etapu życia. Myślę, że każde z nas ma jakąś
          bazę, którą może rozwijać, nad którą może pracować - w relacjach i
          kontaktach z innymi ludźmi. Myślę również, że życie pozbawione empatii
          byłoby niezmiernie trudne, jeśli nie niemożliwe.

          > umiejętność widzenia, odczuwania bólu, itp.

          - oraz empatia, jako wrodzone - ok, ale nie one same jako takie, raczej
          ich natężenie, wielkość, jakość?, rodzaj.
          • easz Re: pytanie o dziecinstwo 28.12.09, 00:33

            > umiejętność widzenia, odczuwania bólu, itp.

            - oraz empatia, jako wrodzone - ok, ale nie one same jako takie,
            raczej ich natężenie, wielkość, jakość?, rodzaj.

            Jeszcze inaczej, zdolność do - może tak jest precyzyjniej.
            • mskaiq Re: pytanie o dziecinstwo 28.12.09, 06:10
              Dzisiaj male dzieci uczy sie empatii. Nie trzeba wiele, wystarczy
              zadac dziecku pytanie jak sie czulo kiedy kolega nie dal sie pobawic
              zabawka.
              A potem zadac pytanie "Jak myslisz jak sie czuje kolega kiedy ty nie
              dasz mu sie pobawic swoja zabawka".
              Olbrzymia wiekszosc ludzi ma emocje ktore pomagaja rozumiec co to
              znaczy bol, zlosc, co przynosi strach, zal i jak z tymi emocjami sie
              czuje.
              Sa dzieci bardziej podatni na rozumienie innych, ale empatii mozna
              nauczyc ale pod warunkiem ze samemu rozumie sie jej wage.
              Serdeczne pozdrowienia.
    • mskaiq Re: pytanie o dziecinstwo 07.12.09, 08:40
      berta-live napisala
      >Czegoś takiego jak empatia nie można się nauczyć. Podobnie jest z
      >innymi wymienionymi przez Ciebie cechami. One wszystkie są
      >wrodzone, tak jak i umiejętność widzenia, odczuwania bólu, itp.

      Czy mozna nauczyc sie empatii ? Zeby moc zrozumiec drugiego
      czlowieka trzeba nauczyc sie rozumiec siebie.
      Jesli patrzy sie na siebie jak na cos w rodzaju maszyny wtedy kazdy
      inny czlowiek odbierany jest przez taka osobe jak cos w rodzaju
      maszyny ktora mozna naprawic tylko za pomoca srodkow chemicznych.

      Ludzie czesto potrafia pozbyc sie emocji, boja sie je dopuscic do
      glosu bo przynosza one bol i cierpienie.
      Duzo ludzi tak ma ale to mozna zmienic. Czasem udzial w grupie
      otwarcia moze otworzyc gleboko ukryte emocje i pomoc zrozumiec ze
      sie jest czlowiekiem.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • twoja_przelozona Re: u mnie troche paradoksalnie, bo 09.12.09, 22:37
        bo mialam dobre dziecinstwo - rodzice kochali, duzo dawali, sie
        opiekowali, mam dwie fajne siostry. I mam depsresje (chociaz na
        diagnoze dopiero pojde, bo nie moge juz dalej wegetowac, marnuje
        zycie) i moze nerwice, bo obgryzam pazury odkad pamietam. Ale - z
        charakteru jestem niesmiala, cicha, niepewna siebie, kiedy miewam
        gorsze dni prawie przepraszam, ze zyje, malo odzywam sie do ludzi.
        Plus - rodzice mimo, ze byli ok nie zaszczepili wiary we mnie - byli
        nadopiekunczy. Nie moglam wychodzic na dyskoteki, spotykac sie
        spokojnie z chlopakami. Zauwazalam w nich wiele rzeczy, ktore mnie
        irytowaly i przeszkadzaly - np. mama podsluc...ca pod drzwiami
        kiedy siostra rozmawiala przez tel z chlopakiem itd. Wyroslam na
        nieporadna, niezyciowa, kompletnie niezaradna mimoze. Mam problemy z
        nawiazywaniem kontaktow, jestem odludkiem, plus depresja mnie
        dopadla - znowu.
    • sineite Re: pytanie o dziecinstwo 28.12.09, 08:11
      ja miałam bardzo dobre dzieciństwo
      które wspominam z uśmiechem
      tyle, że byłam małym nerwusem
      i stworem lękliwym -
      stąd tylko to łamanie siebie
      by w różnych społecznych zaistnieć
      się niezbyt powiodło
      • mskaiq Re: pytanie o dziecinstwo 28.12.09, 08:28
        To dobrze ze wspominasz dziecinstwo z usmiechem, mysle ze to bardzo
        wazne.
        Nie mniej najlatwiej uczy sie kiedy jest sie dzieckiem. Mozna wtedy
        nauczyc sie nie lekac sie bo ktos jest kto pomaga i pokazuje, mozna
        nauczyc sie samodzielnosci, wiary we wlasne sily.
        Kiedy jest sie doroslym jest o wiele trudniej, nie ma tego kogos kto
        potrafi pokazac, komu sie bezgranicznie ufa.
        Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka