amb25
28.12.09, 18:27
Witajcie
To szczegolnie do tych "bardziej doswiadczonych".
Psychiatra zdiagnozowal mojemu mezowi depresje ciezka. Bierze caly czas leki (rok) ale wg mnie to one nie dzialaja. Jedynymi objawami jakie ma teraz to bole plecow promieniujace do ud i szybkie meczenie sie. Ostatnio nie moze skupic sie w pracy (chodzi od czasu do czasu)tzn. napisac czegokolwiek sensownego.
Jakis czas temu psioczylam na tym forum nalekarzy, ze nie zbadali mojemu mezowi kregoslupa, bo go bolal od dluzszego czasu. Okazalo sie, ze cos tam znalezli. Ale po wizycie u kolejnego specjalisty okazalo sie, ze kregoslup nie moze powodowac takich objawow.
No wiec to chyba jednak depresja. Teraz jestem tego calkiem pewna.
Ale moj maz jest zadowolony i usmiechniety, ma mnostwo pomyslow i jest optymista. I on za cholere nie wierzy ze ma depresje.
Psychoterapeutka twierdzila, ze on na pewno nie ma depresji ("bo nie pasuje do zadnego schematu depresji"), i wmowila mu, ze ma chory kregoslup i ze to przez kregoslup tak sie czuje a on jej swiecie wierzy!!! Moj maz stwierdzil, jakis czas temu, ze ona na pewno ma racje i lekarze sie myla, (na szczescie nie odstawil lekow) i nie chce isc do innego psychoterapeuty. Co prawda dzieki tej psychoterapeutce zaczal intensywnie cwiczyc na silowni. Troche mu sie poprawilo, ale dzien przed swietami znow go dopadlo zle samopoczucie.
On sam mowi, ze nie czuje zadnego smutku czy niepokoju a lekarze po prostu nie moga znalezc przyczyny jego samopoczucia i dlatego faszeruja go lekami przeciwdepresyjnymi (ktroe wg mnie nie dzialaja). Lekarz lekow nie chce zmienic, zeby nie pogoszyc stanu mojego meza.
No i jak go przekonac tzn. lekarza, zeby jednak zmienil leki a meza zeby poszedl do innego psychoterapeuty, ktory moze jednak znalezc jakas przyczyne?
Albo moze to jednak nie depresja, ale maz zostal juz tak dokladnie przebadany, ze doprawdy nie wiem co jeszcze mozna by zrobic....
Macie jakies pomysly???