15.02.04, 00:10

"Swoje"życie rozpocząłem w latach 90-tych,przyjechałem do miasta,tu znalazłem
prace,mieszkanie-właściwie to pokoik w piwnicy no i jakoś sobie żyłem.
Chciałem jednak troche bardziej zaistnieć i żyć jak normalny człowiek,
jednak zarówno w pracy jak i w urzędach "wpajano " mi ,że jestem po prostu
nikim i o nic nie moge "prosić".
W pracy wiadomo,rządziły prawa:
1.Pracodawca ma zawsze racje
2.W razie jakiś niejasności- patrz punkt pierwszy
Nie burzyłem się bo wiedziałem czym to grozi....
Prace w firmie rozpocząłem od nauki,bo nie znałem się na tym,po tym okresie
pracodawca stwierdził,że moge pracować sam,stworzyłem firmie warunki ,w
jakich mogła normalnie funkcjonować,niestety po paru latach pracodawca
zaczął mnie "uświadamiać",ze nie nadaje się do tej pracy do tego stopnia
skutecznie,ze gdy nadarzyła się okazja-odszedłem.....pomyslałem ...nie ta
będzie inna.Znalazłem inną,warunki jakie mi zaproponowano naprawde mnie
zaskoczyły....i jeszcze ta atmosfera pracy!Nic dodać nic ująć!
Niestety nie trwało to długo....znowu pracodawca "pomógł mi zejść na ziemie"!
W końcu w delikatny sposób dał mi do zrozumienia ,że powinienem odejść
na własną prośbe-tak skutecznie,że "zgodziłem się".W nastepnej znowu...
"ze mną możesz konie kraść"-potem..."-a potem piiiiiiiiiiiiii.....

Próbowałem też coś zrobić z moją kiepską sytuacją mieszkaniową,tutaj panowie
prezydenci,urzędnicy sprowadzali mnie na ziemie-"ty nie masz tu żadnych
praw-ty po prostu nie istniejesz".
W ten sposób przez te naście lat sprowadzano mnie na ziemie-swierdzając,
że po prostu nie istnieje no to co mi ma sie należec?
Podobno w Unii ma być lepiej.Pracowałem w jednym z mających najwięcej do
powiedzenia obecnie państw Unii,gdzie na początku było wszystko dobrze,
nieco później próbowano mi udowodnić ,że jestem NIKIM- co udało się.
Może ktoś powiedzieć....kiedyś ludzie żyli w takich a takich warunkach.....
ja też wychowywałem się w dziewięcioosobowej rodzinie na dwóch pokoikach
i jakoś żyje,ale czy tak ma wyglądac życie w XXI wieku?
Czy ja mam jakieś szanse na NORMALNE życie?Powiedziano mi:"jeśli nie bedziesz
chodził wokół własnych spraw to nic nie będziesz miał-ale wszystko zgodnie
z prawem"-właśnie dlatego udowodniono mi,że jestem NIKIM.
Czy ja mam mieć jakąś nadzieje,że po wejściu do Unii będe miał lepiej?
Czy coś się zmieni,że będe mógł powiedzieć o sobie,że jestem kimś i ja
też się licze na tym świecie,że tez jestem potrzebny?

Szczerze mówiąc to mam już serdecznie wszystkiego dość,dochodzi nawet do
tego,że boje się iść na jakąkolwiek rozmowe w sprawie pracy ,serce zaczyna
mi "wyskakiwać",ręce drżeć,oblewam się obfitym potem i czekam czy aby tylko
nie będzie krzyczał na mnie.Do urzędów już przstałem chodzić bo zostałem
tak "uświadomiony o mojej sytuacji bytowej",że uwierzyłem ,że jestem NIKIM!

Chciałem skorzystać z pomocy jakiś psychologów,psychiatrów itp. bo naprawde
zacząłem sie panicznie bać gdy miałem cokolwiek załatwić.Oczywiście
znowu "pech"?Do tych lekarzy musiałbym czekać do lipca-takie są kolejki!

Nie wiem co mam zrobić???
Tak sobie myśle,że mógłbym zrobić coś dobrego dla społeczeństwa.....
palnąć sobie w łeb lub tp. ,"jedna gęba mniej do żarcia" aha przy sobie
zostawiłbym w widocznym miejscu jako tatuaż napis"dla tych co mnie
uświadomili,że jestem NIKIM!


Obserwuj wątek
    • hvp2 Re: mobing? 15.02.04, 01:22
      Nie jestes odosobniony w swoich odczuciach, bo juz lata temu ktos tam spiewał tak:
      "Są tacy to nie żart... dla których jesteś wart... MNIEJ NIZ ZERO..."
      Piszesz, ze jesteś nikim - skoro piszesz, to jednak jesteś KIMS! Np. wiesz do
      czego może służyć Internet! Rzeczywiście jeżeli Ty nie będziesz chodził wokół
      swoich spraw to raczej nikt tego za Ciebie nie zrobi (bo niby dlaczego? Z
      czystego altruizmu? Małe szanse!). Pełno zakompleksionych osobników odreagowuje
      swoje frustracje na tych co są niżej od nich. A że dzisiaj podstawową wartością
      jest powiedzenie "ile jesteś wart" (w $$), więc sfrustrowana i zakompleksiona
      jest totalna większość. To są po prostu realia świata w którym przyszło nam żyć.
      Pociesz się, że NAJBLIŻSZE 5 MINUT JEST ZAWSZE DO PRZEJSCIA! (A życie szybko
      ucieka nawet bez samodzielnego przyśpieszania jego końca. TO JEST DAR!!!)
      • pocoto05 Re: mobing? 20.02.04, 00:37
        hvp2 napisał:
        > .
        > Pociesz się, że NAJBLIŻSZE 5 MINUT JEST ZAWSZE DO PRZEJSCIA! (A życie szybko
        > ucieka nawet bez samodzielnego przyśpieszania jego końca. TO JEST DAR!!!)

        Dla mnie to nie jest dar...ten obecnie uciekający czas jest "mordercą"-
        czuje jak mnie uśmierca-nie czuje ,że wogóle żyje- a ON ucieka!
    • sylwia_a_s Re: mobing? 15.02.04, 09:59
      Nie piszesz co konkretnie robili Twoi szefowie, bys odszedl z pracy, wiec nie
      mozna do konca stwierdzic czy jest to mobbing - nie wszystko jest mobbingiem.
      Jedno mozna stwierdzic - cos na pewno w tej sytuacji jest nie tak... Postaraj
      sie znalezc przyczyne (nie omijaj siebie samego), jesli nie uda Ci sie, to
      znaczy, ze niestety musisz nauczyc sie wspolpracy z tymi ludzmi, a jesli to nie
      przyniesie skutku, a oni nadal beda zle Cie traktowac (wazne co i jak to
      robia?!)to mozesz sprawe zglosic do jakiegos stowarzyszenia antymobbingowego -
      sa praktycznie w calej Polsce.
      Czesto ludzie, gdy znajda u innych jakis slaby punkt, lub gdy sami nie radza
      sobie ze swoim zyciem proboja czesc zrzucic na innych. Oczywiscie nie mozna
      tego tolerowac, ale wiadomo gdy panuje bezrobocie czujemy sie uwiezieni... nie
      musi tak byc, ale do tego trzeba czasu, wytrwalosci i odwagi wielu ludzi.
      Nie zalamuj sie, bo dajesz im tym punkt, ze udalo im sie zniszczyc Twoja
      psychikę. Jestes wartosciowym czlowiekiem i to naprawde nie TY powinienes
      uwazac, ze jestes nikim.
      Walcz o swoje i nie poddawaj sie, bo wyjscia nie masz-chyba chcesz godnie zyc?
      Nie rob z siebie ofiary, to daloby tym co Cie niszcza zbyt duza satysfakcję.

      Mowisz o strzeleniu sobie w łeb, dobrze wiesz, ze to zadne wyjscie, wyobraz
      sobie gdyby kazdy pracownik, ktory zaznaje nieprzyjemnosci ze strony szefa
      mialby sobie strzelic w łeb - raczej populacja w Polsce mocno by sie
      zmniejszyla;)
      Nic nie warte dupki za duzo sobie pozwalaja, trzeba cos z tym zrobic.
      Szukaj w sobie sily, bo dobre zycie Ci sie nalezy. Jesli czujesz, ze Twoj stan
      psychiczny przez to sie pogarasza udaj sie do dobrego psychologa, moze razem
      cos zaradzicie - co dwie glowy, to nie jedna. I tak jak mowie zawsze mozesz
      swoja sprawe sprobowac opisac i wyslac do Stowarzyszenia Antymobbingowego
      (jesli to mobbing), tam raczej na pewno uzyskasz pomoc.


      pozdrawiam
      • 2ultima2 Re: mobing? 15.02.04, 23:03
        Sylwio jeśli trafisz tu jeszcze powiedz proszę gdzie są owe towarzystwa i z
        jakimi problemami można tam się zgłosić. Mieszkam w rejonie Wrocławia i nic o
        takich towarzystwach nie słyszałam a ja i wielu moich znajomych potrzebuje
        pomocy i porady w tych kwestiach. Mobbbing jest rzeczą zwykła w branży w której
        się obracam. Niestety wielu ludzi szczególnie młodych nie radzi sobie z tym.
        Wielu z nich jedzie na prochach od świtu do nocy inni sięgają po narkotyki lub
        upijają się codziennie dla "oddechu". To naprawde poważna sprawa i powinno się
        o tym mówić o wiele głośniej.
    • ewa9823 Re: mobing? 15.02.04, 15:45
      w Polsce mobbing jest wszechobecny w urzędach, instytucjach pństwowych (w tym
      jurysdykcyjnych) wobec obywateli...urzędnicy wymyślają jak obywatel ma za nich
      pracować.. a oni brać pensyjki..
      ... precz dupogodzinom
      pozdrawiam wszystkich
      • pia.ed Re: mobing? 16.02.04, 01:21
        Nie mozna wszystkiego podciagac pod mobing.
        Jesli ktos nie jest lubiany przez kolegow i wg szefow zle pracuje, to nic z
        mobingiem nie ma wspolnego!
        W sytuacji autora "mobbing" wystepowal w kazdym zakladzie pracy, a do tego
        nawet kiedy go nie bylo stac na zaplacenie wkladu na mieszkanie...
    • 2ultima2 Re: mobing? 15.02.04, 22:55
      Cyba się nad sobą rozczulasz. Z tego co piszesz wynika iż jesteś osobą młodą, a
      więc zdążysz jeszcze to i owo naprawić w życiu. Ja też przeżyłąm ciężkie chwile
      związane z pracą i odejściem z niej. Wiem doskonale co to mobing i jak trudno
      to wytłumaczyć komuś kto nie doświadczył, ale do cholery nie wolno sie tak
      rozmemłać. Być może masz w tej chwili "zwykłą" deprechę i sdtąd ten ton
      dekadencki. To też przerobiłąm a właściwie jestem w trakcie. Tylko że ja pomimo
      wieku (42) i kilku naprawde trudnych problemów będę walczyć. Choćby dlatego
      żeby Ci którzy mi to zrobili nie wygrali tak całkiem.
      Chętnie pogadam z Tobą na dręczące Cię tematy. Jeśli chcesz.
      • sylwia_a_s Re: mobing? 16.02.04, 10:21
        Umowmy sie, ze adresy podam w niedziele, bo dopiero wtedy wroce do domu i bede
        miala dostep do ksiazki z adresami. We Wrocławiu jest na 100% Stowarzyszenie
        Antymobbingowe.
        Ale powtarzam, ze nie wszystko jest mobbingiem. Mobbing jest systematycznym
        dręczeniem pracownika.

        Pozdrawiam i zycze zeby praca nie odbijala sie na zdrowiu
        • pia.ed Re: mobing? 16.02.04, 12:33
          Mobbing jest systematycznym dreczeniem jednej osoby przez wiele osob
          jednoczesnie, przez zorganizowana grupe mobbingowa.
          To, ze ktos Cie nie znosi i uprzykrza Ci zycie, to jeszcze nie mobbing, bo
          wszyscy nie musza wszystkich lubic!
          Wejdz na forum dyskusyjne o2.pl POLONIA. Tam jest artykul o pracy w Anglii.
          • sylwia_a_s Re: mobing?-pia.ed 16.02.04, 15:21
            pia.ed nie wiem na kogo probujesz sie rzucic w tych swoich postach.

            niekoniecznie przez wiele osob, mozna byc dreczonym przez jedna osobę. chodzi
            przede wszystkim o SYSTEMATYCZNOSC.
            wybacz, ale na temat zjawiska MOBBINGu wiem raczej nieco więcej niż Ty, bo dosc
            długo siedze w temacie. I nikt tu nie mowi o "nie lubieniu" - nie wiem czemu to
            juz drugi raz podkreslasz, probujac pokazac, ze inni wypowiadajacy sie tutaj
            nie wiedza co mowia.

            pozdrawiam i zanim sie na jakis temat wypowiada w ten sposob, w jaki Ty to
            robisz, radze sie najpierw rozeznac i nie mowie o jednej regulce przeczytanej
            na jakims netowym portalu.

            ps: dzieki za link, na pewno mi sie przyda ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka