lubie-zelki
07.05.10, 01:11
Właściwie nie wiem jak zacząć. Mam problem. To chyba najlepsze
określenie.
Nie potrafię rozmawiać o tym, co mnie gryzie. Głównie przez to, że
przez swoją nadwrażliwość zawsze odbieram wszystko nie tak jak
powinnam. Jestem tego świadoma, nie potrafię jednak tego zmienić.
Chyba dlatego piszę właśnie tutaj. Mam nadzieję na życzliwość.
Jestem osobą młodą. Tak, to problem miłosny. Wiem, że pewnie
przejdzie, że każdy to kiedyś przechodził. Kocham. Kocham tak mocno,
jak najbardziej mogę swoim młodym sercem i umysłem. Nigdy jednak nie
będziemy razem. Na to żeby napisać dlaczego nie jestem gotowa nawet
tutaj. Jesteśmy z sobą blisko. Przyjaźnimy się i jest to przyjaźń z
prawdziwego zdarzenia. Rozmawiamy o wielu rzeczach, dlatego wie o
moim uczuciu. Pracujemy nad tym, żeby wszystko było dobrze, bo zależy
nam na przyjaźni. Wiem, że to ja muszę się bardzo postarać, aby móc
spojrzeć na to inaczej, z większym dystansem i nikt tego za mnie nie
zrobi. Problem w tym, że jest mi bardzo ciężko patrzeć, jak obiekt
moich uczuć, dla którego chciałabym być towarzyszką na dobre i złe
chwile, układa sobie życie. Bardzo chcę szczęścia tej osoby i jeśli
to ja nie mogę być tą, która to zapewni, niech będzie to ktoś inny.
Nie potrafię jednak sobie z tym poradzić. Być przyjaciółką, z którą
zawsze można porozmawiać, poradzić się i jednocześnie nie cierpieć.
Chcę nad tym pracować, bo bardzo zależy mi na tej przyjaźni.
W zasadzie napisałam chyba wszystko na co mnie stać w tym momencie...
Mam nadzieję, że przyniesie to jakąś ulgę.