Dodaj do ulubionych

Depresja a pies

19.05.10, 21:09
Od dwóch lat choruję na depresję, teraz jestem dość stabilna, na lekach. Mieszkam sama z synem w wielkim mieście, ale w kiepskiej dzielnicy. Psycholog jako terapię zalecił spacery, zaangażowanie sie w cokolwiek innego poza pracą i domem. Trudno mi zmusić się do bezsensownego łażenia po miescie. I tak już wszystko wydaje mi się pozbawione sensu. Los nie oszczędził mi upokorzeń i ciosow. Trzyma mnie przy życiu miłość do dziecka i poczucie obowiązku wobec niego.

Myślałam o psie, może to zmobilizuje mnie do działania. Na przykład o owczarku niemieckim, bo i jestem w stanie zaangażować się w jego szkolenie a jednoczesnie miałabym obrońcę. Ale czy dam radę? Czy nie skrzywdzę Bogu ducha winnego stworzenia?
Obserwuj wątek
    • berta-live Re: Depresja a pies 19.05.10, 21:23
      Pies to przede wszystkim obowiązek. Obowiązek 24h/dobę i przez jakieś 10-15 lat.
      Dzień w dzień. Zdecydowanie nie dla osoby, która miewa doły, wahania nastroju i
      okresy niedyspozycji kiedy to nie ma siły wstać z łóżka. I nie łudź się, że cię
      obroni jak mieszkasz w nieciekawej dzielnicy. Bandziory ani dresy psów się nie
      boją i potrafią je skutecznie unieszkodliwić.

      Lepiej kup sobie kota, rybki, czy jakiegoś gryzonia. Psa tylko wówczas jak
      będziesz miała kogoś kto wyręczy cię w opiece nad nim.
      • useless00 Re: Depresja a pies 19.05.10, 21:33
        Jestem całkiem sama. Nie miewam okresów niedyspozycji, bo nikt w tym czasie za mnie nie zaopiekuje się dzieckiem. Podobnie jak nie mam okresów absencji w pracy z tego powodu - musze na nas zarobić. Prochy i do przodu. Najgorsze są tylko noce...

        Najbardziej chodzi o to cholerne wyjście do ludzi, spacery. Z rybką czy kotem nie wyjdę, a zajęcie w domu mam. Młody jest w wieku kiedy matka przestała już być idealnym towarzyszem zabaw, ma kolegów. Kino, kawiarnia, tia... jak zacznę zarabiać miliony.

        Ja jestem chyba typem aspołecznym.

        Wiem, że pies to obowiązek...funkcja prewencyjna jak piszesz też odpada. Nic nie umiem wymyślić. :( Cztery ściany, książka i prochy.
        • samanta5 Re: Depresja a pies 19.05.10, 21:44
          Fakt, ze pies to obowiązek ale nigdzie nie znajdziesz takiej bezwarunkowej
          miłości. A psiarze to fajni ludzie, zawsze z kimś pogadasz. Ja bardzo lubię
          ranne spacery z psem w czasie których dobudzam się, słyszę ptaki, spotykam
          wiewiórki. Zastanów się czy masz gdzie spacerować, bo to może być problem. I
          radziłabym chyba jednak psa średniej wielkości ale może masz dużo przestrzeni.
          Może się zdarzy tak, że spotkasz tego swojego psa czyli jakieś psie nieszczęście
          które ktoś bezmyślny odrzucił. Pomóc zwierzakowi to świetna sprawa. Ja myślę że
          pomysł jest dobry.
        • berta-live Re: Depresja a pies 19.05.10, 22:10
          I jeszcze trzeba wziąć pod uwagę, że pies uziemia człowieka skutecznie. Nie
          dość, że nie może siedzieć sam całymi dniami w domu, więc dla osób pracujących
          średnio się nadaje, to jeszcze jest kłopot z ewentualnymi wyjazdami, np na
          wakacje. Jak nie masz nikogo z kim mogłabyś go zostawić ani skorzystać z jego
          pomocy na wypadek ewentualnej niedyspozycji, niekoniecznie związanej z depresją,
          to ja odradzam. A duży pies to już w ogóle. Wyobraź sobie, że takie
          40kilogramowe psisko zachoruje albo ulegnie wypadkowi i będziesz go musiała sama
          zataszczyć do weterynarza. Małego weźmiesz pod pachę i po problemie. Nie mówiąc
          o tym, że będzie się męczył w małym mieszkaniu. Poza tym duże psy mają głównie
          drechy a osoby z małymi psami nie chcą się zadawać z właścicielami dużych psów,
          bo duży nie nadaje się do zabawy z małym, więc nie za bardzo będziesz się miała
          z kim integrować na spacerach.
          • useless00 Re: Depresja a pies 19.05.10, 22:22
            > Poza tym duże psy mają głównie
            > drechy a osoby z małymi psami nie chcą się zadawać z właścicielami dużych psów,
            > bo duży nie nadaje się do zabawy z małym, więc nie za bardzo będziesz się miała
            > z kim integrować na spacerach.

            Z tym się nie zgodzę. Nie lubię małych psów. Nie lubię i już. Nic na to nie poradzę, ze jako rasowy drech z wykształceniem wyższym, na stanowisku średniego szczebla lubie bullteriery, amstaffy i inne bojowe cuda. Tak jak jako rasowa kobieta i blondynka uwielbiam broń i strzelanie. Ale nie ganiam po mieście z giwerą, ani nie mam zamiaru trzymać psa do nielegalnych walk.

            Mam z nim gdzie chodzić, na szczęście. Na wakacje nie wyjeżdżam, a na kilka dni mogę przekazać psa znajomej, która ma psy i posiadłość. Kurcze, chyba tak zapaliłam się do tego pomysłu, że zbijam wszystkie argumenty na nie.

            Berta-live dzięki, ze nie podchodzisz do tego z takim hurra optymizmem jak ja teraz, musze to przetrawić. Zastanawiam się czy aby pies pomoże mi wyjść z mojej skorupy. Bo niby chcę do ludzi, ale z drugiej strony boję się.
            • berta-live Re: Depresja a pies 19.05.10, 23:34
              To nie hura optymizm tylko realne spojrzenie na sprawę kogoś kto całe życie miał
              psa i zrezygnował z jego posiadania właśnie z powodu argumentów w/w. Nie mniej
              jednak jak masz czas, kogoś do pomocy i stan zdrowia pozwalający na dodatkowy
              obowiązek, to czemu nie.

              I z obserwacji poczynionych podczas spacerów z własnym psem wynika, że jednak
              większość osób ma małe psy. Ale ja spacerowałam na blokowiskowym trawniku i
              blokowiskowych alejkach, więc nic dziwnego, że większość psów była mała. Ciężko
              trzymać np doga w 30m mieszkaniu. Natomiast osoby mające domy z ogrodami bardzo
              szybko leniwieją i psy siedzą w tych ogrodach zamiast chodzić na spacery. I ta
              większość małopsowych jak tylko widziała, że na horyzoncie pojawiał się ktoś z
              dużym psem, to zaczynała wrzeszczeć, żeby się stąd zabierał i nie straszył
              małych psów. I wyglądało to tak, że na jednym końcu wybiegu stała grupka ludzi z
              małymi psami a na drugim jakieś 2-3 z dużymi. Więc jak chcesz psa po to, żeby
              nawiązać kontakty towarzyskie to praktyczniejszy będzie mały. Zwiększy to
              prawdopodobieństwo poznania kogoś fajnego. ;) Bo dużopsowi to głównie
              nastoletnie dresy.
              • kara.mija Re: Depresja a pies 20.05.10, 08:10
                Ja wzięłam psa bo będąc w depresji czułam dużą potrzebę kontaktów ze
                zwierzętami. Pies jest określany jako średni ale dla wielu jest on
                już duży. Też nie lubię małych psów być może dlatego, że większość
                właścicieli jest przewrażliwionych na punkcie swoich "malców". Mały
                pies - może chodzić bez smyczy i bez kagańca, może warczeć, szczekać
                i ujadać na inne psy i wszystko jest ok bo jest mały i się boi (nie
                ważne, że to zazwyczaj małe psy prowokują te duże). Duży nawet jeśli
                jest łagodny jak baranek to na pewno jest niebezpieczny bo duży. Nie
                zdawałam sobie do tej pory sprawy z takie podejścia ludzi.
                Kilkanaście lat temu miałam średniego psa i nie spotykałam się z
                tego typu podejściem. Pies faktycznie mobilizuje mnie do wychodzenia
                z domu, poznałam sporo fajnych ludzi z innymi psami. Lubię te
                spacery. Żeby psu się nie nudziło jak zostaje sam w domu wzięłam też
                kota. I nie żałuję bo potrafią mi sprawić radość swoim zachowaniem a
                w momentach kiedy nic nie cieszy to fajnie jak coś jednak potrafi
                wywołać chociaż mały uśmieszek. Kotka jest przytulaśna i to też mi
                czasem pomaga przetrwać. Bywają jednak dni kiedy nawet s psem nie
                chce mi się wyjść ale trzeba to trzeba ... czasem robię to z
                opóźnieniem ale w końcu robię. Rodzina wyręcza mnie naprawdę w
                wyjątkowych sytuacjach. Wakacje - wybiorę miejsce gdzie mogę zabrać
                psa.
                • lucyna_n Re: Depresja a pies 20.05.10, 10:08
                  Ja sobei myślę że dla takiej stabilnej podepresyjnej to pies by zrobił bardzo
                  dobrze. Kontakt ze zwierzakiem ma dla ludzi nadwrażliwych wpływ kojący i jak
                  ktoś czuje się na silach regularnie z nim chodzić na spacery i do weta to ja nie
                  widzę dlaczego miałby tego nie zrobić. Nie wiem czy duży czy mały, to trochę
                  zależy od warunków jakie można psu zapewnic, czy będzie miał gdzie się wybiegać
                  taki duży bo rzeczywiście trzymanie np takiego huskiego przez większość dnia w
                  mieszkaniu to znęcanie się. No i zastanowilabym się nad szkołką dla psiaka, albo
                  np wspólnym trenowaniu obedience żeby umieć sobie z nim poradzić i nauczyć się
                  odpowiednich reakcji, zwłaszca jak ktoś nie miał psa nigdy, bo inaczej może mu
                  się zdarzyć że zamiast przyjaciela będzie ujadające irytujące wszystkich dookoła
                  szczekotko, atakujące inne psy i zamiast spokoju i relaksu na spacerach będzie
                  kolejny pasztet.No i jest to też okazja do poznania nowych ludzi, spróbowania
                  czegoś nowego itd. Jeżeli ktoś się czuje na silach ja jestem za.
    • naqoyaqatsi Re: Depresja a pies 20.05.10, 10:44
      pies pomaga.wszystko jedno czy duzy czy maly.
      wkurwia mnie jak ktos gada ze dla osob z depresja to pies nie bo trzeba sie
      zajmowac itp
      to najlepiej w depresji sie polozyc i zdechnac albo nazrec lekow i gapic w sufit.
    • azx Re: Depresja a pies 20.05.10, 10:53
      A ja bym Ci polecał psa. Owczarki są super i łatwo z psiarzami nawiązuje się
      kontakty. Jedyny problem jak bydlak zdycha po 15 latach...No, ale to też jest
      życie. Ważne, żeby dobrze go paść odżywkami budującymi chrząstkę za młodu, bo
      miewają problemy ze stawami na starość.
    • mskaiq Re: Depresja a pies 20.05.10, 15:01
      Mialem wlasnie owczarka, codziennie wyciagal mnie na spacer 4
      kilometrowy a czesto dluzszy. Te spacery pomogly mi rozladowywac
      wiele stresow, ale wtedy tego jeszcze nie wiedzialem.
      Z duzym psem mozesz sie czuc bezpieczniejsza a przede wszystkim
      jest, zawsze do Ciebie przyjdzie i sie przytuli.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • useless00 Re: Depresja a pies 20.05.10, 22:03
      Obowiązki obowiązkami, wiem jakie mnie czekają. Pisząc o stabilnej fazie oznacza to jedynie, ze funkcjonuję na lekach dobrze dobranych, w końcu śpię, jem i oddycham, trochę jak maszyna, ale przynajmniej nie jestem galaretką z kłębkiem włókien nerwowych zamiast mózgu. Samo to że napisałam tutaj to już sukces. Spróbuję może najpierw małymi krokami przygotować się do tego, zobaczyć jak mi pójdzie. Czy nie walnę tego w przypływie doła na etapie szukania, bo jak już będzie pies to pozamiatane.
      • lucyna_n Re: Depresja a pies 21.05.10, 11:15
        Kup sobie dwa szczury, kochane są, śmieszne, przywiązują się i nie ma z nimi
        takiego kłopotu jak z psem. No i inteligentniejsze od psa.
        • useless00 Re: Depresja a pies 21.05.10, 21:20
          Szczury mam w robocie :) Wystarczy. Poza tym pozostanie mi nadal problem wychodzenia do ludzi. No na trzeźwo nie dam rady. (Po pijaku też zresztą nie) :)
          • lucyna_n Re: Depresja a pies 21.05.10, 22:24
            robisz krzywdę szczurom?
            nie lubię cię w takim razie:P
            • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:56
              Śliczne, nagoogonowe szczurki lubię, choć kiedys musiałam nimi karmić pytony. :( Ale mówię raczej o szczurkach korporacyjnych. Wyjątkowo małopojętne i niesympatyczne.
              • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 23:15
                terrarystka
                jak mogłaś!
    • lafiorka-z Re: Depresja a pies 21.05.10, 13:28
      Mam psa, więc wiem, że poza przyjemnościami jest z nim masa obowiązków.
      Sama bym się w życiu nie zdecydowała. To jest członek rodziny, więc całe życie
      się planuje biorąc go pod uwagę.
      Trzeba się zastanowić nad urlopami, nad zwykłymi wyjściami z domu, trzeba mu
      gotować, bo wpychać mu suchej karmy nie mamy sumienia, trzeba z nim wychodzić
      często, trzeba wytrzymywać kiedy przeszkadza oglądać film, bo zachciało mu się
      gadać i dawać łapę, trzeba z nim wychodzić mimo kataru, grypy, zapalenia
      oskrzeli czy depresji i oczywistą oczywistością jest, że jak się go nie kocha,
      to nic z tego nie będzie.
      Nad posiadaniem psa nie należy się zastanawiać, bo to się po prostu wie.
      A od depresyjnych właścicieli psy zarażają się depresją. Naprawdę.
      • useless00 Re: Depresja a pies 21.05.10, 21:21
        > Nad posiadaniem psa nie należy się zastanawiać, bo to się po prostu wie.
        > A od depresyjnych właścicieli psy zarażają się depresją. Naprawdę.

        Czy możesz rozwinąć ten wątek?
        • lafiorka-z Re: Depresja a pies 21.05.10, 21:53
          Mogę. Jeśli decydujesz się mieć psa, to pamiętaj, że nie ty jesteś ważna, tylko
          pies.
          • lucyna_n Re: Depresja a pies 21.05.10, 22:25
            bez przesadyzmu
            pies ma swoje psie prawa ale nie idźmy w paranoję.
            • lafiorka-z Re: Depresja a pies 21.05.10, 22:47
              Może być przy budzie na łańcuchu?
              • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 19:06
                wiesz co,
                puknij się w głowę.
          • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 17:22
            Całe życie miałam i mam powtarzane, że ja jestem na ostatnim miejscu. Wyszłam ze współuzależnienia, mam za sobą 10 lat życia z psychopatą, który uważał, że jak zanajduję się w pokoju to łańcuch z kuchni mam za długi, więc twierdzenie, że p i e s ma być na pierwszym miejscu mija się z celem. Poza tym w stadzie to ja mam rządzić - nie pies.
            • mauamee Re: Depresja a pies 22.05.10, 17:45
              idź na terapie, bo jak widać jeszcze nie jest z Tobą dobrze


              i zajmij się sobą, a nie bezbronnymi zwierzętami
              chyba że z dręczonej chcesz się zamienić w dręczącą
              • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 18:14
                kolejna zwariowana psiara?
                • mauamee Re: Depresja a pies 22.05.10, 18:20
                  lucyna_n napisała:

                  > kolejna zwariowana psiara?
                  w życiu


                  ale myślenie i empatia zachowane


                  właśnie dlatego: w życiu
                  • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 19:11
                    myślenie i empatia razem? pewna jesteś?
                    • mauamee Re: Depresja a pies 22.05.10, 19:17
                      lucyna_n napisała:

                      > myślenie i empatia razem? pewna jesteś?
                      co masz na myśli?
                      sprzeczność? w którym miejscu?
              • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:32
                Jestem po terapii. :) Pisałam wyraźnie, że mam przejścia za sobą. Na jakiej podstawie oceniasz, że nie jest ze mną dobrze?

                Nie bardzo rozumiem tego "naskoczenia na mnie". Proszę czytać ze zrozumieniem. Pies obronny jest mi potrzeny do obrony mnie, a nie do znęcania się nad nim. Skąd ten pomysł? Łatwo szafujecie oceny. Skoro ma to być duża rasa, to chyba normalne, że nie może rządzić mną. Mam wrażenie, ze wiekszość osób pojmuje rządzenie jako patologiczne wymuszanie posłuszeństwa - to chyba wy powinniście się leczyć!

                Pies ma ze mną współpracować, pomagać mi w wyjściu do ludzi, mobilizując właśnie przez to, że wymaga opieki i współpracy. Pytam na forum, bo chciałabym usłyszeć zdanie osób z depresją czy posiadanie psa pomogło im, czy zaszkodziło zwierzęciu. Oczywiście, ze należałoby rozróżnić jeszcze rodzaje depresji i podejście osób do niej. Ja ze względu na syna wczołgałam się prawie do gabinetu psychiatry po pomoc. Walczyłam i mam nadzieje, że wyjdę na prostą, choć q..a czasami jest ciężko. Poprzednie życie mam przerobione, przetrawione i zamknięte.

                Nie mam potrzeby dręczenia nikogo, ani odgrywania się za nic. Nie traktuje psa jako zabawki, kolejnego dziecka do niuniania i wypełnienia pustki. Nie potrzebuję tego. Potrzebuję w ramach terapii wychodzenia z domu na zewnątrz, bo mam z tym problem. I macie rację, jeśli zaistnieje prawdopodobieństwo, ze skrzywdzę zwierzaka to nie będę się w to pakować.
                • mauamee Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:42
                  useless00 napisała:

                  > Jestem po terapii. :)
                  a jakie to ma znaczenie?

                  Na jakiej pod
                  > stawie oceniasz, że nie jest ze mną dobrze?
                  hmmm... zastanówmy się... może na podstawie tego co piszesz?

                  Poprzednie życie mam przerobione, przetrawione i zamknięte.
                  >

                  jak widać nie masz

                  > Nie mam potrzeby dręczenia nikogo, ani odgrywania się za nic. Nie traktuje psa
                  > jako zabawki, kolejnego dziecka do niuniania i wypełnienia pustki.

                  tylko jako przedmiot, który ma Cię siłą z domu wytargać

                  I macie rację, jeśli zaistnieje prawdopodobieństwo, ze skrzywdzę zw
                  > ierzaka to nie będę się w to pakować.

                  zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że skrzywdzisz

                  obiecujesz, że tego psa nie weźmiesz?
                  • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:53
                    Mauamee, no jak narazie nic konkretnego nie powiedziałaś.

                    Terapia ma znaczenie. Nie wiem jakie dla Ciebie, bo Cię nie znam.

                    Na podstawie tego co piszę wyciągasz bardzo uogólnione i powierzchowne wnioski.

                    Na jakiej podstawie widać, ze przeszłości nie mam zamkniętej? Ciekawam Twojej diagnozy?

                    Pies nie jest przedmiotem, który ma mnie siłą z domu wytargać. Hmm, a po co ludzie chodza na randki, też po to żeby wyjść? Po co mają przyjaciól, znajomych, którzy czasami na siłę wyciągają z domu? Też traktujesz ich przedmiotowo?

                    Podobnie istnieje prawdopodobieństwoo, ze pies mnie pogryzie, ze zarazi chorobą, że będzie niezrównoważony i doprowadzi mnie do bankructwa. Istnieje prawdopodobieństwo, że za chwilę mi spadnie cegła na głowę? Mam się już kłaść w trumnę?

                    Proszę o uzasadnienie prawdopodobieństwa skrzywdzenia psa przeze mnie.
                    • mauamee Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:57
                      useless00 napisała:

                      > Proszę o uzasadnienie prawdopodobieństwa skrzywdzenia psa przeze mnie.

                      proś
                      • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:59
                        Błagam, bo nie będe mogłą spać w nocy.
                        • mauamee Re: Depresja a pies 22.05.10, 23:07
                          useless00 napisała:

                          > Błagam, bo nie będe mogłą spać w nocy.
                          i po takim wpisie dalej uważasz, że niepotrzebna Ci terapia?
                          • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 23:19
                            Mauamee :) No tak zabrakło emotki ";)" Pójdę na terapię z wyrażania emocji na forum. Pójdziesz ze mną? Może będzie grupa wsparcia dla nie łapiących ironii. :D

                            No już nie najeżaj się. Wrażliwość na krzywdę braci mniejszych jest cechą, którą bardzo cenię. Jeśli zraziły Cie moje słowa o posiadaniu amstaffa i giwery, to wyjaśniam, że istnieje coś takiego jak miłośnik rasy lub typu psa, np. ktoś lubi psy myśliwskie i chodzi na polowanie. Ja lubię psy obronne i szkolenia z posłuszeństwa. Podobnie z bronią - można się nią interesować, ale nie zabijać ludzi! I nie świadczy to o moich zwyrodniałych skłonnościach!

                            Nie mam ochoty wychodzić poza temat i poddawac publicznej wiwisekcji moje życie, ale moje leczenie i terapia są pod kontrolą lekarza i farmaceuty. Zapewniam Cię.
                            • mauamee Re: Depresja a pies 22.05.10, 23:23
                              useless00 napisała:

                              > są pod kontrolą lekarza i farmaceuty.

                              a w reklamach mówią, że wystarczy zapytać tylko jednego z nich
                              kłamią? :(
                    • bastarda Re: Depresja a pies 28.05.10, 13:23
                      Hej, na depresję choruję od 10 lat, od 1,5 roku mam amstaffa i pierwszy tak
                      długi okres bez silnego epizodu. Namawiam Cię na psa, po pierwsze pies ma
                      wspaniałą energię, bardzo pomaga przytulanie, po drugie piękny jest związek z
                      psem wtedy kiedy nauczycie się ze sobą komunikować i po trzecie to zastrzyk
                      energii, nowości, śmiechu!
                      Teraz dziwię się sobie, że żyłam tak długo bez psa. Wcześniej jeżdziłam do
                      stadniny koni, żeby ukoić nerwy ale konie mnie nie polubiły...pozdrawiam i
                      zachęcam do kupienia wymagającego w wychowaniu psa!
            • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 18:13
              dokladnie, tak, podejście że pies jest na pierwszym miejscu jest
              nieporozumieniem, takie osoby traktują często zwierzęta emocjonalnie jak dzieci,
              co wcale tym psom na dobre nei wychodzi, bo pies ma inne potrzeby i inne
              powinien zajmować miejsce w domowym stadzie niż dziecko.
              • mauamee Re: Depresja a pies 22.05.10, 18:22
                naucz psa otwierać lodówkę i załatwiać się do toalety, to będziesz go mogła
                przenieść na dowolną pozycję w stadzie, bez ryzyka, że zostaniesz uznana za
                psychopatkę
                • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 19:07
                  dlaczego ja?
                  niech sobie Lafiorka uczy.
            • berta-live Re: Depresja a pies 22.05.10, 18:20
              Chcesz mieć psa żeby mieć kim rządzić? Teraz to rozumiem dlaczego ma to być
              amstaf i dlaczego pierwsze co chcesz zrobić to iść na szkolenie. Wreszcie
              poczujesz jak to jest kogoś gnębić. I jeszcze mieć z tego powodu satysfakcję, że
              udupiło się tak wielkie i rzekomo groźne bydle. Ty naprawdę się idź lecz.
              • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 19:10
                głupoty opowiadasz, szkolenie obedience to dla psów ogromna frajda, polega na
                wspolnym wysilku fizycznym bo biegasz razem z psem, dla niego to dodatkowe
                godziny zabawy i biegania, a nie jakiś szkolenie polegające na gnębieniu zwierzęcia.
                Psem trzeba rządzić, w stadzie domowym nie może on być alfa, bo z tego to tylko
                kłopoty, ale ustawienie odpowiednich relacji a znęcanie się to są zupełnie różne
                sprawy i nie należy ich mylić.
              • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:42
                Berta, habilitacja z psychologii? Diagnoza po kilku moich wypowiedziach? Gratuluję... :)
            • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 19:12
              a wogóle to po co się pytasz na forum, w koncu to nei forum będzie latało na
              spacery i do weta.
              • lafiorka-z Re: Depresja a pies 22.05.10, 20:26
                Się uczepiłyście i łapiecie za słówka. A nie można czasem czegoś głupio powiedzieć?
                Chodzi mi tylko o to, że takie zastanawianie się, że jak nie mam z kim chodzić
                na spacer, to kupię psa jest całkowicie psu na budę.
                • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 23:20
                  mnie się właśnie wydaje że to rozsądne zastanowić się nad takim rozwiązaniem, i
                  nie widzę tutaj żadnego na budę.
                  żeby choć część ludzi zastanawiala się tak nad wzięciem/kupieniem psa to nie
                  byloby tyle psiego nieszczęścia po schronskach.
              • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:39
                Lucyno-n, masz rację co do treningu posłuszeństwa - na co on jest i dzięki Ci za oświecenie niektórych.

                Ale nie masz racji co do pytań na forum. Zawsze myślałam, że fora są również od zadawania pytań i uzyskiwania odpowiedzi, a nie tylko do wygłaszania jedynie słusznych racji, tudzież poglądów lub użalania się publicznego nad sobą (choć oczywiscie nie jest to zabronione). :)

                Podobno nie ma głupich pytań... ;)
                • mauamee Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:44
                  useless00 napisała:

                  > Podobno nie ma głupich pytań... ;)
                  " Czy jeśli stanę na torach i złapię przewody rękoma, to pojadę jak tramwaj?? "
                  • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 22:58
                    Nie, o ile masz tylko 160 cm wzrostu i gumowe podeszwy. :D
                  • kara.mija Re: Depresja a pies 22.05.10, 23:04
                    Jacy dzisiaj wszyscy drażliwi. Jak płaczę to mój piesio przychodzi
                    do mnie i mnie przytula. Poprzedni też tak robił a płakałam czasami
                    mimo tego, że nie miałam jeszcze depresji. Kochać psa to super
                    uczucie ale to fakt że pies musi znać swoje miejsce w stadzie i po
                    to są szkolenia. My co prawda na razie jesteśmy tylko po psim
                    przedszkolu - metodą pozytywną ale póki co to wystarcza. Gdyby psy
                    zarażały się depresją to coś takiego jak dogoterapia nie miało by
                    sensu. Pies terapeuta pomaga nie tylko ludziom niepełnosprawnym
                    fizycznie ale również depresyjnym, mającym stany lękowe itp.
                    • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 23:10
                      Kara-mija, dzięki za konstruktywną odpowiedź.

                      Myślę, że problem z psem miałaby osoby, które jako jeden z objawów nieleczonej lub źle leczonej depresji mają ataki niekontrolowanej złości, czy wybuchy gniewu. Wtedy łatwo skrzywdzić zwierzaka.
                • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 23:14
                  a bo mnie ten wątek zirytował, ja nei wiem co takiego strasznego mialoby się
                  stać temu psu co chcesz go mieć że taka nagonka?
                  zdaje się że to że potrzebujesz psa nie do rozpieszczania a bardziej na zasadzie
                  psa przewodnika zostało uznane za bezduszne. Dlatego też pomyślałam sobei że
                  jednak takie decyzje lepiej sobie samemu rozważyć a nie narażać się na oceny
                  obcych osób podejmowane na podstawie kilkuwersowych wpisów.
                  Znam osobę zajmującą się obedience, miałam okazję widzieć jak wygląda taki
                  trening, i zawody stąd moje pozytywne opinie o tego rodzaju aktywności dla psa
                  jak i właściciela, ale widać jestem pozbawiona serca bo psu jest najlpiej z
                  pancią na spacerku wokół trawniczka, najlepiej na tej wyciąganej niewidocznej i
                  niekontrolowalnej smyczce (co mi się regularnie w koła od roweru wkręca razem ze
                  słodkim piesiuniem na jej koncu). Mnie się bardziej podoba jak pies jest
                  nauczony iść obok właściciela, i przybiegać na wezwanie niż patrzeć na te
                  szarpiące się na smyczach z obłędem w oczach biedne psiaki co ich nie można z
                  tej smyczy spuścić bo albo uciekną albo się będą rzucały na inne psy i
                  oszczekiwały wściekle co się da, ale co ja tam wiem.
                  • useless00 Re: Depresja a pies 22.05.10, 23:40
                    Lucyno_n, dzięki, miłe to uczucie gdy ktoś rozumie o co "biega". Pięterko niżej mieszka właściciel goldena, który wychodzi bez smyczy przy nodze, jest niezwykle karny, ale zawsze merda ogonem i dałabym stówę, że pysk mu się śmieje. Wiem, ze byli na szkoleniu z posłuszeństwa. Obok mieszka rozwrzeszczany, neurotyczny, zestresowany york, którego pan wyprowadza raz na tydzień i którego nauczył załatwiać się na kuwetę mimo, że w domu sa 4 zdrowe osoby mogące wyjść i wyprowadzić psa. I kto tu jest psychopatą?

                    Ponieważ nie wychodze z domu poza stałymi miejscami, gdzie czuje sie pewnie, a sporo czytam i wiem, chciałam zapytać ludzi z krwi i kości jak to jest. W realu trudno mi nawiązywac nowe znajomości, odezwać się zapytać, tu jest łatwiej. Przecież taka jest idea forum. :)
                    • lafiorka-z Re: Depresja a pies 23.05.10, 07:41
                      Ja mam akurat dziesięcioletniego labradora, który z natury jest posłuszny i ma
                      pogodny charakter. Ale ja mam go tylko do pokiziania
                      i czasami do wyjścia, jak mi się chce. Natomiast od psich obowiązków jest mój
                      mąż. Pies jest szczęśliwy, bo ma zrównoważonego, odpowiedzialnego pana i
                      dodatkowo paru fanów.
                      Dla mnie taka codzienna opieka nad zwierzęciem byłaby ciężarem, dla mojego męża
                      jest przyjemnością. Czyli ja się na właścicielkę psa nie nadaję, ale useless być
                      może się nadaje.
    • azx Re: Depresja a pies 21.05.10, 23:48
      Te lęki że go zarazisz depresja to depresyjne bajki.
      • kara.mija Re: Depresja a pies 22.05.10, 16:58
        Po moim psie jakoś nie widać żeby zaraził się depresją :)
      • lucyna_n Re: Depresja a pies 22.05.10, 18:15
        to mylenie dzieci z psami chyba, nie wiem jak można psu depresję sprzedać ,
        chyba jak się by z nim nie wychodziło tylko trzymało w zamknięciu, albo coś w
        tym rodzaju.
      • lafiorka-z Re: Depresja a pies 22.05.10, 20:30
        Siedzi sobie pani na kanapie i płacze z powodu depresji, a pies radośnie przy
        niej podskakuje? To jakiś głupi pies:P
        • azx Re: Depresja a pies 23.05.10, 21:39
          Pani sobie siedzi i płacze a pies jak to pies, popatrzy, pomerda, przykima w
          nogach, zacznie drapać do drzwi albo skowyczeć z głodu.A niech suka w
          sąsiedztwie ma cieczkę,laboga!..Pani zaraz przestanie płakać.
    • tully.makker Re: Depresja a pies 25.05.10, 12:19
      mam depresje i 2 psy. Sredniego i malego. Sadze, ze pies niezaleznie
      od rozmiarow pomaga.
    • jsolt mnie akurat pomogło, ale 26.05.10, 00:03
      Ja po prostu kocham zwierzęta, a do psów to mam absolutną słabość.
      mam owczarka właśnie, 2-letniego, fantastyczna sprawa.
      Nawet jak czasami przeraźliwie mi się nie chce z nim wyłazić, to i tak wiadomo
      że pójdę i jakimś cudem ZAWSZE wracam w lepszym nastroju nawet z króciutkiego
      spaceru wokół bloku. O przywiązaniu, cudnych powitaniach i psiej miłości to w
      ogóle nie piszę, bo nie ma sensu :)
      Tak, trzeba czasami ugotować, poświęcić czas na dłuższy spacer i wybieganie,
      ewentualnie szkolenia itp. Ale jak tak patrzę na niego, wielki, wykarmiony,
      śliczny, wpatrzony we mnie jak wół w malowane wrota - to mam poczucie dobrze
      spełnionej misji [a w innym dziedzinach życia to już niekoniecznie hehe]
    • decadence_33 Re: Depresja a pies 27.05.10, 04:39
      Wydaje mi się, że wśród tych wszystkich argumentów za i przeciw,
      zabrakło jednej ważnej rzeczy. To ma być szczeniak czy dorosły pies?
      Piszesz o szkoleniu, domyślam się więc, że chciałabyś wziąć
      szczeniaka. A to zupełnie inny zakres obowiązków, niż przy psie
      dorosłym i ułożonym, jakiego tu pewnie większość piszących ma na
      myśli.
      Jeśli pracujesz - szczeniak będzie ileś (8-9?) godzin w domu sam.
      Będzie się nudził, gryzł kable, kapcie, szafki i co tam jeszcze da
      się zepsuć. Będzie tęsknil i płakał (masz wyrozumiałych sąsiadów?),
      nie rozumiejąc, dlaczego skazujesz go na samotność przez tyle czasu.
      Będzie też trochę spał, by potem odbić sobie w nocy i szukać zabawy,
      nawet po ciemku. Kiedy wrócisz z pracy - będzie się cieszył jak
      szalony, ale też będzie oczekiwał od Ciebie, że podzielisz jego
      radość i pójdziesz z nim pobiegać i pobawić się "za wszystkie
      stracone godziny".
      Zastanów się, czy możesz zapewnić szczeniakowi jakąś opiekę (chociaż
      jedno wyprowadzenie), na czas, gdy będziesz w pracy. Szczeniak
      nie wytrzyma kilku godzin bez sikania - masz więc do wyboru albo
      spacer z kimś innym, albo "kibelek" np. w przedpokoju pod drzwiami.
      Czy po powrocie z pracy masz tyle energii, by od wejścia łapać za
      mopa, a zaraz potem lecieć na kilkugodzinny spacer (bez względu na
      pogodę) i pozwolić psu porządnie się wyszaleć? Godzina biegania to
      zdecydowanie za mało dla dużego psa. Czy nie masz kłopotu z
      zasypianiem, gdy ktoś Ci się wierci wokół łóżka, powarkuje, ziewa i
      wymyśla zabawy po ciemku? ;) Szczeniakowi nie zawsze będzie się
      chciało spać wtedy, kiedy Tobie. Czy po niedospanej nocy bez
      problemu zerwiesz się godzinę wcześniej, by pójść z psem? I czy po
      tym wszystkim będziesz umiała normalnie funkcjonować w pracy? I czy
      kiedy wrócisz - znów będziesz miała siłę na kilkugodzinny spacer...
      I tak w kółko, przez półtora roku... bo dopiero po takim czasie
      psy "dorośleją".
      Jasne, że fajnie mieć psa. Ale szczeniak jest na tyle absorbujący,
      domagający się nieustannej uwagi, zabawy, aktywności, wysiłku
      fizycznego... że po tygodniu-dwóch można mieć dość i przestać
      wyrabiać na zakrętach. I zamarzyć o świętym spokoju - bez psa.
      Przyjrzyj się sobie - na co najbardziej masz ochotę po powrocie z
      pracy, jak najchętniej spędzasz wolny czas, i czy łatwo Ci będzie z
      tego wszystkiego zrezygnować na rzecz zupełnie innego stylu życia,
      podporządkowanego potrzebom psa.
      • dendzera Re: Depresja a pies 27.05.10, 18:10
        ja mam beagla,jest to pies zaliczanay do srednich,i musze przyznac
        ze w najgorszych momentach to on mi wlasnie pomaga,niewazne jak sie
        czujesz jak wygladasz on zawsze bedzie sie cieszyl ze jestes,to
        prawda ze roboty tez jest bradzo duzo,a moj pies naprawde potrzebuje
        sie wybiegac,wiec ostanio zchodzac z jedych prochow i przechodzac na
        drugie bylo mi troche ciezko z nim wychodzic ale dalam rade i to
        mnie tez podbudowalo.i przy okazji posiadania psa poznalam mnustwo
        fajnych ludzi . wiec jak najbardziej polecam psa,i z duzych bardzo
        dobre psy do blokow sa great deen,pomimo tego ze sa bycze,nie
        wymagaja duzo ruchu,a robia wrazenie ,ze ludzie moga sie go bac,a
        one sa bardzo lagodne,jedyna ich wada jest to ze nie zyja zbyt
        dlugo,i niewiem jak ciezko je dostac w Polsce i podejrzewam ze moga
        tez troche kosztowac,o wlasnie pies to tez wydatek,coroczne
        szczepienia i sprawdzenia,a jak ci zachoruje to juz
        masakra,oczewiscie i zarcie taz kosztuje wiec wez tez to pod uwage
        ale i tak polecam psa
    • dzambii Re: Depresja a pies 28.05.10, 23:35
      Od roku nie mam pracy, żadnej pracy. Po dwóch miesiącach przestało
      mi się chcieć robić cokolwiek i wychodzić gdziekolwiek. Gdyby nie
      mój kochany psiuńcio zapadłabym się! Nie wiem, czy mam depresję, czy
      nie. Chociaż wygląda to kiepsko do lekarza nie idę. Ale ten zwierzak
      daje mi kopa. Muszę z nim wychodzić (a na spacerze zawsze z kimś się
      pogada), ugotować, dać jeść, pobawić się, bo tak cudownie prosi....
      Ze szczeniakiem są problemy: pogryzie, poszarpie, załatwi się. Ale
      maluch wzbudza takie pokłady miłości i czułości, że tylko pobudzi to
      Twoją energię. Ktoś durny napisał, że nawet duży pies nie da Ci
      poczucia bezpieczeństwa. Nie tylko da poczucie, ale i pewność.
      Konieczne jest szkolenie podstawowe (od szczeniaka) i obronne.
      Musisz mieć na to czas i pieniążki. Obedience też jest wspaniałe dla
      Ciebie i zwierza. Z Twoich postów wnoszę, że jesteś w całkiem
      dobrej formie. Dla psiuńcia będziesz najważniejszą istotą, jego
      całym światem, będzie się przytulał i zachęcał do zabawy bez względu
      na Twój stan. Dla niego zawsze będziesz OK, bo będzie Cię kochał
      miłością bezwarunkową. A Ty będziesz miała impuls do wyjścia ,
      działania. Co do tego że psy bawią się wg rozmiarów: mój mały
      sznaucer bawi się (poza małymi) z goldenem, bokserem, posokowcem i
      wyżłem.
      Ale pies kosztuje: jedzenie, szczepienia, inne wizyty u weterynarza,
      szkolenia...Jeśli Cię stać, to kupuj psa. Szczeniaka, bo z dorosłym
      z utrwalonymi nawykami przy depresji możesz nie dać rady.
      Nie słuchaj bzdur, że pies przejmie depresję (większej głupoty w
      życiu nie słyszałam). Jeśli dogoterapia pomaga dzieciom z
      zaburzeniami neurologicznymi, to tym bardziej pies pomoże w łagodnej
      depresji (tak oceniam Twoją).
      KUPUJ PSA!
    • useless00 Re: Depresja a pies 29.05.10, 18:52
      Właśnie miotam się między szczeniakiem i podrośniętym psem. Mam wrażenie, że ze szczeniakiem nie dam rady. Jestem na dobrze ustawionych prochach, więc funkcjonuję sobie jak mały robocik. Niestety, te które biorę na noc, robią mi niezłego offa i myslę, że nawet syrena alarmowa nad uchem miałaby problem z dobudzeniem mnie w nocy. Mam wrażenie, ze chyba mam też jakąś taką dobrą falę nastroju w życiu, albo duże dawki sertaliny tak na mnie działają. Różnica między moim życiem "do", a życiem "po" jest po prostu ogromna. Ostatni potężny zjazd miałam 4 miesiące temu. No ale mimo dużej samodzielności mojego dziecka, swoją depresję mogę wsadzić sobie w du..ę, jak już nie dawałam rady i groziło to ogólną katastrofą z powodu mojej niemocy, poszłam do lekarza.

      Teraz zaczynam coraz bardziej wątpić w swój rozsądek. Powiem psycholożce, ze ma wymyślić coś innego na moją izolację od społeczeństwa.
      • tlenoterapia Re: Depresja a pies 29.05.10, 20:22
        Jejku, niewyobrazam sobie jak mozesz myslec, ze poradzisz sobie sama z duzym
        psem pracujac w dodatku.

        Jezeli zostawisz go samego zeżre ci komputer z nudow ;o ile go prad nie porazi
        gdy pozywiac sie bedzie kablami elektrycznymi. Z pewnoscia telefon komorkowy
        bedzie super gryzakiem.

        Wez pod uwage operacje usuniecia z zoladka psa roznych przedmiotow-woreczki
        foliowe,dlugopisy,zapalniczki,pozarte ksiazki...i jak zrobic nosze i kto pomoze
        niesc po operacji psa do domu.

        Nie waz sie isc do lazienki gdy na stole przygotujesz sobie obiad -ujrzysz swego
        pupila jak oblizuje puste talerze.
        Wyobraz sobie tarzanie sie w gownach innych psow lub ludzkich na spacerku i
        droge powrotna do domu ze skaczacym i ocierajacym sie o ciebie radosnym psiakiem.

        Jak po przyjsciu z pracy zobaczysz rozbebeszone lozko przejrzyj je czy nie ma w
        nim kleszczy.

        A gdy dojrzeje po po ilus latach pomysl co robic w razie koniecznosci
        codziennych wizyt u weta (kroplowka)koszt taxi z ktorej beda cie wyrzucac bo z
        powodu choroby lokomocyjnej bedzie ją zarzygiwac.

        Te znajomosci spacerkowe to tez takie moga byc, ze pieski zaimiast sie bawic to
        sie kopuluja by zdominowac jeden drugiego i warcza a Ty z innym panciem/ pancia
        biegacie by lapac pociechy,kiepsko sie w tedy rozmawia.

        Fajnie jest miec psa,ale te atrakcje trzeba rozlozyc na kilka osob.
        • useless00 Re: Depresja a pies 29.05.10, 22:30
          Rozumiem, że mały pies nie zjada kabli na przekąskę, nie zaprasza do domu kleszy, nie tarza się w wonnościach i nie zarzyguje taksówki?
          Matko! Po takim dictum zastanawiam się jakim cudem ileś tam tysięcy samotych niezadepresjowanych ludzi, pracujących, bo jakoś się trzeba utrzymać posiada psa!

          Jasne, że pewne koszty trzeba wliczyć w posiadanie psa. To forum nie jest po to by dyskutować o wychowaniu szczeniaka, ale czy pies spełni swoją funkcję terapeutyczną, czy pomoże mi. Bo jak narazie słuchajac takiego larum zaczynam wpadać w czarną dziurę beznadziejności.

          Skazana na cztery ściany i prochy. Bez nadziei. Useless.
          • berta-live Re: Depresja a pies 29.05.10, 23:08
            Pies spełni funkcję terapeutyczną, pod warunkiem, że w domu jest osoba trzecia,
            która będzie się nim opiekować. Bo naprawdę nie ma zmiłuj się, trzeba rano wstać
            i iść na spacer. A potem jeszcze 2-3 razy a w tym zaliczyć długi spacer, żeby
            pies się wybiegał i zmęczył. Bo jak tego nie zrobisz, to będziesz miała zasikane
            i zdemolowane mieszkanie. I wtedy trzeba będzie się zabrać za sprzątanie, bo nie
            dość że śmierdzi to jeszcze się zabić można o coś co jest przewrócone albo
            porozrzucane. Sprzątanie czeka cię nawet jak będziesz go regularnie wyprowadzać
            i wybiegiwać, po psy mają słabe żołądki i nie ma bata, żeby od czasu do czasu
            nie złapał jakiejś niedyspozycji. A wtedy to ściera, wiadro i niekiedy 2-3dni
            zasuwania.

            Nie mówiąc o tym, że szczeniaki mają to do siebie, że wszystko gryzą, na
            spacerach uciekają i leją po domu. I jak ktoś nie ma cierpliwości i dystansu do
            tego wszystkiego, to wykończy siebie i psa przy okazji. Pies mądrzeje dopiero
            około 3 roku życia. Ale jak ktoś wcześniej zauważył, bardzo szybko zaczyna się
            starzeć. I jak ma 5-6lat zaczyna chorować. Albo łapie astmę, albo mu guz jakiś
            rośnie, albo mu stawy wysiadają, albo nerki, albo cokolwiek innego. A to się
            wiąże z ciągłymi wizytami u weterynarza, podawaniem leków, specjalną dietą,
            niekiedy operacjami i przede wszystkim kosztami. Ze świecą szukać całkiem
            zdrowego psa. A to nie jest miłe jak ci pies choruje a potem umiera na rękach
            albo trzeba go uśpić.

            Poza tym pies nie może być cały dzień sam w domu. Niektóre jakoś się do tego
            przyzwyczajają a niektóre wyją. I wtedy masz konflikt z sąsiadami gotowy. Bo
            albo cię ktoś zwyzywać przyjdzie albo od razu policję wezwie, że zakłócasz
            porządek. Mandat za zakłócanie spokoju z tego co na jakimś forum wyczytałam 200PLN.

            A mały pies jest nieco wygodniejszy od dużego. Przede wszystkim tańszy, bo
            zdecydowanie mniej je. Łatwiej go do weterynarza zanieść. Mniej kłopotu ze
            sprzątaniem po nim, bo jak wilczur narzyga, to łopatą trzeba sprzątać. A nie
            tylko w domu trzeba sprzątać. Poza tym jak ci się nie będzie chciało wyjść na
            spacer, to małemu wystarczy odstawić biegi wokół fotela, żeby się zmęczyć. A
            duży to lepiej żeby w domu rundek nie robił, bo potem trzeba meble nowe kupować.
            I każdy pies od czasu do czasu ma prawo się wkurzyć. I jak mały się wkurzy to
            przykleisz sobie plaster i zapomnisz o incydencie a jak duży to na pogotowiu
            wylądujesz.

            I jeszcze pozostaje kwestia wyjazdów i tego co się z psem stanie jak tobie się
            coś stanie. Można nogę złamać, do szpitala trafić albo umrzeć. I co się wtedy
            stanie z psem? Do schroniska trafi?
          • tlenoterapia Re: Depresja a pies 30.05.10, 01:15
            -Maly pies nie siega morda do talerza na stole i jak macha ogonem to z niego nie
            zrzuca szklanek,kieliszkow wazonow.

            Nie stanie na dwoch lapach i nie siegnie zeby w paszcze wziasc cos co jest na
            wysokosci mert piedziesiat (ksiazki na polce czy proszki do prania na
            pralce,doniczki z kwiatkami z parapetu).

            Nawet nie wiesz jakiego przeorganizowania wymaga mieszkanie jak sie bierze
            dużego psiego szczeniaka.

            Male rasy szybciej dojrzewaja i modrzeja i dluzej zyja. O wilczurach weterynarze
            mowia ze jest to zdegenerowana rasa.

            Bardzo podoba mi sie opcja adopcji psa doroslego azylowego.Sa strony gdzie tak
            szczegolowy robia opis psa jego historii potrzeb wad ,zalet usposobienia ,ze
            kazdy znajdzie takiego co mu bedzie pasowac.

            Jak jest sie samemu ,to planowanie na 10-15 lat do przodu ze wszystko bedzie
            zawsze fajnie i w super zdrowiu jest zluda.

            Chyba ze wyhaczysz na spacerku druga polowke ...:)


        • konsta-is-me Re: Depresja a pies 22.05.11, 20:41
          Zartujesz sobie tak ?
          >
          > Jezeli zostawisz go samego zeżre ci komputer z nudow ;o ile go prad nie porazi
          > gdy pozywiac sie bedzie kablami elektrycznymi. Z pewnoscia telefon komorkowy
          > bedzie super gryzakiem.

          Albo tragizujesz-zezre komputer???
          Trzymasz komorki itp na podlodze?
          Kable sie chowa,poki pies jest mlody,ksiazki i kapcie tez...
          Wiekszosc dziwnych, polknietych przedmiotow wychodzi ze tak powiem naturalnie,a juz pomysl z opracja po pozarciu ksiazki...
          >
          > Nie waz sie isc do lazienki gdy na stole przygotujesz sobie obiad -ujrzysz sweg
          > o
          > pupila jak oblizuje puste talerze.
          Talerze trzymasz na podlosze rozumiem
          ?
          • anka_32 Re: Depresja a pies (czy pies "łapie" depresję) 24.05.11, 11:10
            Hej, dość pobieżnie przeczytałam wątek, ale zauważyłam, że pojawił się temat "łapania" przez psa depresji od właściela. Sama mam depresje - raz jest lepiej, raz gorzej. Mam też dwa psy - labradora i mieszańca podobnego do owczarka niemieckiego. Z moich doświadczeń wynika, że to, czy pies "łapie" depresję jest w dużej mierze zależne od jego psychiki. Kiedy jest mi gorzej (czy w ogóle kiedy w domu jest gorzej), po mieszańcu widać to od razu. Mniej chce się bawić, bardziej jest skłonny do pieszczot czy przytulania, wręcz trzeba go pocieszać. Mojego labradora natomiast nic nie obchodzi - jest to pies który bardzo chętnie współpracuje, ale do wrażliwych nie należy. Mieszaniec "rezonuje" - można powiedzieć, że jak jest mi gorzej, to nadajemy na tych samych falach, wręcz czuję, że pies mnie naprawdę rozumie. Labrador natomiast wymusza normalne zachowanie - np. zabawę z piłeczką - to też jest fajne, bo trzeba wziąć się w garść.
            Co do wyjazdów na urlop czy weekendy - jeżeli nie możemy / nie chcemy zabrać psa - to przecież są hotele dla zwierzaków. Owszem, wychodzi to drogo, ale jest to wkalulowane w koszt posiadania psa.
            Co do psa w mieszkaniu - ja mam doświadczenie zarówno z miasta (gdzie pies mieszkał z nami w dwupokojowym mieszkaniu), jak i ze wsi, gdzie obecnie mieszkam (dom z ogrodem). Psy w ciągu dnia dużo śpią i mam wrażenie, że im wszystko jedno, gdzie śpią. Ważne, żeby ktoś się nimi potem zajął, pobawił, wyprowadził na spacer - a to można zrobić zarówno w mieście (o ile są warunki), jak i na wsi.
            • czubata Re: Depresja a pies (czy pies "łapie" depresję) 24.05.11, 18:48
              Jestem chora,mam 2 owczarki niemieckie, i jedną małą dziamdziułkę,oraz kota. Oczywiście że mobilizują, mobilizują do wychodzenia. Owczarki ludzi trochę odstraszają rozmiarami, dziamdziułka swoim słodkim wyglądem wzbudza sensacje i podziw,bo jedyna taka w okolicy. Ale ludzie zaczepiają mnie z różnych powodów, i żeby podziwiać dziamdziułkę, i żeby podziwiać jak owczarki obchodzą się z moimi jeszcze można powiedzieć małymi dziećmi,bo jak się bawią z owczarkami to są faktycznie przy nich małe. Nic nie jest w stanie zastąpić mi spaceru z moimi psami,to czysta przyjemność. dzisiaj właśnie byłam z moją owczarką na polanie i patrzyłam jak poluje na bażanta. I nic nie jest w stanie zastąpić mruczenie mego kota na moich plecach i jego "pazurkowe" masaże. Zwierzęta pomagają w skupianiu uwagi na nich,zamiast na samym sobie. Gdy patrzysz w oczy swego zwierza, zapominasz o sobie,gdy patrzysz jak robi śmieszne rzeczy,pojawia się uśmiech na twarzy nawet gdy chce się wyć.
    • annarchia Re: Depresja a pies 26.05.11, 13:37
      useless00 napisała:

      > am sama z synem w wielkim mieście, ale w kiepskiej dzielnicy. Psycholog jako te
      > rapię zalecił spacery, zaangażowanie sie w cokolwiek innego poza pracą i domem.
      > Trudno mi zmusić się do bezsensownego łażenia po miescie

      Co za głupie gadanie. Przecież istotą depresji jest to, że tj. piszesz nie widzi się sensu w "łażeniu" i nie ma się chęci do aktywności. A on Ci proponuje spacer, zamiast wejrzenia w przyczyny Twojej depresji. Powierzchowne traktowanie Twoich problemów, grr.


      > Myślałam o psie, może to zmobilizuje mnie do działania.

      Hmm. Niektórych pies mobilizuje. Daje też poczucie, że jesteś kochana taka, jaka jesteś. Ale czasem problem polega na tym, że w depresji się tego nie docenia i nie czuje, bo ta cholerna obojętność zabija wszystko. A poza tym do obowiązków zmusić się nie daje rady. Ja tak mam. Generalnie lubię mojego kota, ale jak przychodzą głębsze doły to z trudem i z niechęcią się nim zajmuję (aż mnie poczucie winy bierze, jak to piszę). I wtedy te obowiązki nie tyle wyciągają z doła, co go jeszcze pogłębiają. Że kotem się nie umiem zająć, że nie mam się siły z nim pobawić. A kot i tak jest mniej wymagający od psa, z którym trzeba wychodzić z domu. Nie wiem, co Ci poradzić, to jest indywidualne. Na pewno "terapia zwierzęciem" nie powinna zastępować psychoterapii, w której przerabia się przyczyny depresji. Chyba, że masz zdiagnozowaną endogenną, z tym, że zastanowił mnie ten wątek o upokorzeniach, niezależnie od diagnozy można by w nim pogrzebać.
      • wieszczka_mroku Re: Depresja a pies 27.05.11, 06:48
        Ja nie dawałam rady, myślałam dokładnie jak autorka wątku, że wyjście do ludzi etc. Na szczęście wówczas mieszkałam z kimś, kto przejmował obowiązki kiedy mi się pogarszało. Obecnie nie zdecydowałam się na jakiegokolwiek zwierzaka. Pamiętam jak mój pieso przychodził do mnie, siedał mi na kolanach (owczarek niemiecki :D) i kładł mordkę na moim ramieniu i tak ze mną siedział jakby chciał mnie pocieszyć. A co do ludzi, do wyjść do ludzi ja polecam portale społecznościowe, randkowe etc - można się zdziwić jak łatwo jest znaleźć fajnych ludzi do wspólnego szwędania się tu i tam :D trzymaj się
    • useless00 Re: Depresja a pies 17.06.11, 23:49
      Mija rok odkąd mam psa - dojrzałego już mocno, nieco utykającego, ale nadal aktywnego borzoja. Nie żałowałam jak dotąd. Wypracowałam sobie pewien system wychodzenia z psem, do którego przywykł, a jeśli mam megaciężki okres proszę o pomoc córkę sąsiadów, która chętnie lansuje się "po mieście" z takim psiakiem lub zwlekam się sama z łóżka i niestety skracam spacer do minimum pamiętając by w "lepszych momentach" odpracować zaległości. Spacery pomogły na tyle, że większa ilość światła złagodziła chyba depresję w zimie, bo aktywność fizyczna żadna, choć spacery od czasu do czasu mają i po 5 km. Ostatnio zmieniła mi p.psychiatra leki z sertagenu na velaxin, ale chyba to nie był dobry pomysł bo mam napady furii, jakich poprzednio nie miałam i jestem agresywna. To źle. :(

      Tak sobie myślę, że wszystkie te działania jakie podejmuję: pies, leki, (psychoterapia była porażką - pani psycholog powtarzała wytarte frazy nie wychodząc poza fazę tłumaczenia jak dla przedszkolaka, podczas, gdy ja mam dosyć dobrą świadomość siebie i swoich problemów, ich źródeł i przyczyn), lektury, aktywność życiowa, dbanie o siebie i swój rozwój duchowy (na ile przymulony mózg pozwala) wszelkie starania o codzienność są tylko dlatego, że mam Syna, którego bardzo kocham. Staram się wychować Go dla świata, nie uzależniać od siebie, jak wiele samotnych matek, nie chcę Go ranić ani krzywdzić, a jednak pod czaszką tkwi uporczywa myśl, że gdyby go nie było, w tej chwili, w tej sekundzie skończyłabym z sobą. Bez względu na wszystko. Chyba, jeszcze daleka droga do wyleczenia....?
      • wieszczka_mroku Re: Depresja a pies 18.06.11, 15:51
        to jedno co trzyma przy życiu - odpowiedzialność za .... mam królika, niby to nie pies ale przecież się nie zabiję bo to jej trzeci dom i mam nadzieję że ostatni - w sumie trochę pomaga bo muuszę się zwlec, muuszę narwać jej trawy, muszę iść do sklepu i kupić granulat i wiem że cała rodzina nie znosi królików i nienawidzi mnie za to że ją przygarnęłam, więc :) Czasem zwierzak to terapia acz nie wyobrażam sobie z moimi napadami agorafobii psa :) chyba każdy musi podjąć decyzję świadomie o ile w naszym stanie świadomie to dobre określenie
    • wyszomisia Re: Depresja a pies 28.04.19, 19:42
      Witam serdecznie,
      widzę, że w dyskusję wdało się bardzo dużo jadu ale już spieszę z pomocą wyrażając swoją opinię na ten temat - merytoryczną, a nie domniemaną jak np. to czy osoba z depresją poradzi sobie z psem czy nie.
      Otóż od 15 lat choruję na depresję. Miałam fazy zaostrzone, utajone, remisuje, znów zaostrzone i tak w kółko. Odkąd w moim życiu pojawił się pies - dostałam w prezencie sznaucera miniaturowe moje życie diametralnie się zmieniło. Zaczęłam wychodzić na spacery - zamiast bezwiednie leżeć w łóżku całymi dniami - bo pies przecież załatwić się musi. Bardzo zaangażowałam się w opiekę nad nią, zaczęłam organizować weekendowe wycieczki za miasto, do lasu, na wieś, tak intensywnie, że nawet nie zauważyłam jak bardzo się wkręciłam. Dzięki spacerom zaczęłam zaztypiac jak ranny ptaszek tzn. 22 już spałam twardym snem aż do 6-7 rano. Moje życie się polepszyło. Zaczęłam organizować wycieczki do różnych miast polskich z moją Roksi i o dziwo zaskoczyło mnie to ile miejsc jest otwartych na naszych czworonogów - ile muzeów, pałacy, nawet zażywałam inhalacji solankowych z moją Roksanką w Ciechocinku. Moje życie diametralnie się odmieniło, zaczęłam również jeździć z nią na rowerze, całodzienne, weekendowe wypady do lasu stały się normą. Moje nerwy się ukoiły, stany lękowe cofnęły, dawno już nie miałam negatywnych myśli. Polecam każdemu. Zwierzęta maja niezwykłą moc kojenia strapionych dusz. Są wierne, kochają bezwarunkowo. Ich zachowanie jest czyste, nie ocenzurowane intelektem tak jak u ludzi. Pozdrawiam, Katarzyna
      • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a pies 28.04.19, 19:56
        Świadomie odpowiada Pani na post sprzed 8 lat?
        Stanisław Porczyk, psychiatra
        Grupa Synapsis
        www.synapsis.pl
        • wyszomisia Re: Depresja a pies 28.04.19, 20:13
          Tak świadomie. Być może czytają to również inne osoby i mój przypadek okaże się dla innych pomocny.
          • mardaani.74 Re: Depresja a pies 28.04.19, 21:31
            bez sensu, lepiej jest założyć nowy wątek z własnymi przemyśleniami.
          • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a pies 29.04.19, 22:37
            Szanowna Pani,
            bardzo jestem ciekaw kiedy w Pani życiu "pojawił się pies"? Od kiedy Pani życie " diametralnie się odmieniło"? I jeśli można zapytać, ile miała Pani okresów depresji i czy w ogóle leczy Pani tę chorobę?
            Stanisław Porczyk, psychiatra
            Grupa Synapsis
            www.synapsis.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka