marzena604
24.01.11, 22:26
Nie wiem czy to już jest problem do leczenia, czy tylko do terapii. Chodzi o to, że mam lęki związane z własnym zdrowiem, ze zdrowiem dziecka. Ja to nazywam, że od czasu do czasu "mam raka", bo z ta choroba wiąże się mój największy lęk. Wystarczy, że mam jakąś zmianę skórna, grudkę, coś mnie boli-i trwa to dłużej, moją pierwszą myślą jest rak. Pierwszy raz zdarzyło mi się to jakieś 10 lat temu. Potem co jakiś czas, ale rzadko, miewałam takie myśli. Wygląda to tak, że nagle jest ta moja "diagnoza", zaczyna się myślenie, nakręcanie i potem dochodzi paniczny lęk. Zwykle lekarz rozwiewa moje obawy, jakiś lek szybko pomaga i wszystko wraca do normy. Ale od pół roku mam zmianę na skórze i ona się pojawia i znika, 4 lekarzy nie potrafiło jej zdiagnozować. I przez ten czas myśl o raku pojawia się dużo częściej. Od jakiegoś miesiąca nie potrafię normalnie funkcjonować, ciągle się boję, najgorzej jest wieczorami i w nocy, czasami mam aż napady paniki, płaczę. Doszło do tego, że pojawiły się inne, zupełnie absurdalne lęki-np. przed końcem świata (wpadam w panikę jak słyszę o powodziach, anomaliach pogodowych, zamachach terrorystycznych). Wieczorem nie mogę usnąć, przychodzą mi okropne myśli do głowy i są strasznie natrętne, nie potrafię niczym innym zająć myśli, by je odgonić... Doszło do tego, że nienawidzę wieczorów, nienawidzę tej pory gdy gaszę światło i zostaję sama ze swoimi myślami.
Co o tym sądzicie? Bardzo proszę o rady, bo nigdy nic takiego nie miałam, jestem optymistka i to do bólu, wiecznie uśmiechniętą. A tu takie stany...
Z góry dziękuję.
Pozdrawiam